Zaręczyny na wieży Eiffla - Jennie Lucas - ebook
Opis

Emma spędziła jedną namiętną noc ze swoim pracodawcą, właścicielem hoteli Cesarem Falconerim. Potem wszystko miało wrócić do starego porządku. Falconeri bowiem nigdy nie zamierzał się zakochać ani ożenić. Gdy Emma dowiedziała się, że jest w ciąży, nie poinformowała o tym Cesarego i wyjechała do Paryża. Cesare nie może o niej zapomnieć. To dla niego coś nowego. Jedzie do Paryża, by ją odnaleźć…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 146

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Jennie Lucas

Zaręczyny na wieży Eiffla

Tłumaczenie:

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Było szare deszczowe popołudnie. Emma Hayes jadąca piętrowym autobusem przez centrum Londynu położyła dłoń na lekko zaokrąglonym brzuchu.

Dziecko.

Od dziesięciu tygodni starała się odsuwać od siebie tę nadzieję. Nawet dziś rano udała się do lekarza pełna wątpliwości i niepokoju, ale doktor wskazał na ekran USG i powiedział:

– Widzi pani to bicie maleńkiego serca?

– Naprawdę jestem w ciąży? – upewniła się. – I z dzieckiem wszystko w porządku?

– Oczywiście – potwierdził z szerokim uśmiechem. – Rzekłbym, że to wręcz podręcznikowa ciąża. Może pani już spokojnie powiadomić męża.

„Męża”, pomyślała teraz z goryczą, odchylając się na oparcie fotela autobusu. Jakże by chciała, żeby ktoś taki czekał na nią w jej małym domku i ucałował ją z radości na wieść o dziecku. Ale wbrew temu, co powiedziała lekarzowi, nie miała męża.

Tylko pracodawcę. Mężczyznę, który przed niemal trzema miesiącami przespał się z nią raz w szaloną, namiętną noc. Potem o zimnym świcie obudziła się sama w jego wielkim łóżku – tym, które słała mu przez minionych siedem lat i prasowała pościel.

Wyjrzała przez okno na mijany Royal Albert Hall przy Kensington Road i otarła łzy. Nie powinna płakać. Właściwie czuła się szczęśliwa. Tyle czasu sądziła, że nigdy nie zajdzie w ciążę. To istny cud.

Tylko że…

Gardło się jej ścisnęło.

Cesare Falconeri nigdy nie będzie prawdziwym ojcem dla dziecka. Ten seksowny włoski miliarder i playboy ma w życiu tylko dwie pasje: rozwijanie hotelowego imperium i uwodzenie pięknych kobiet. Z tego drugiego uczynił rodzaj sportu, tak jak inni mężczyźni uprawiają futbol czy golf.

Dzięki męskiemu urokowi podbijał serca supermodelek i młodych spadkobierczyń fortun, a potem beztrosko je porzucał. Emma dobrze o tym wiedziała, gdyż jako jego gospodyni wręczała im rano prezenty po przygodach na jedną noc. Zazwyczaj były to róże i kupowane hurtowo zegarki Cartiera.

Emma od siedmiu lat – odkąd zaczęła pracować jako pokojówka w nowojorskim hotelu Cesarego – była beznadziejnie zakochana w tym mężczyźnie i starannie to przed nim kryła.

„Panno Hayes, prawie nic o tobie nie wiem – mawiał z uśmiechem. – Jestem ci wdzięczny za to, że nigdy nie zanudzasz mnie opowieściami o swoim prywatnym życiu”.

Trzy miesiące temu wróciła z pogrzebu macochy w Teksasie. Cesare zastał ją zapłakaną w kuchni. Przyglądał jej się przez chwilę, a potem ją objął.

Być może zamierzał ją tylko pocieszyć. Ale ostatecznie tamtej nocy skończyli w łóżku i odebrał jej dziewictwo, które wbrew wszelkiej nadziei zachowywała tylko dla niego. Sprawił, że jej szary, pusty świat eksplodował feerią barw.

A dziś, w ten deszczowy listopadowy dzień, wydarzył się nowy cud, równie szokujący i nieoczekiwany. Okazało się, że Emma nosi jego dziecko.

Gdyby tylko mogła uwierzyć, że ten playboy potrafi się zmienić i pokochać ją tak, jak ona kocha jego.

Cesare i miłość? – zreflektowała się gorzko. To śmieszne. Nie umiał wytrwać przy żadnej z przelotnych kochanek nawet do śniadania, a co dopiero mówić o założeniu rodziny!

A jednak odkąd obudziła się sama w łóżku w tamten chłodny poranek i zorientowała się, że Cesare wyjechał, utrzymywała nienaganny porządek w jego rezydencji w Kensington, mając wciąż nadzieję, że on się tam zjawi. Od jego sekretarki dowiedziała się, że przed dwoma dniami wrócił do Londynu. Jednak zamiast przyjechać do domu, zatrzymał się w apartamencie swojego hotelu Falconeri przy Trafalgar Square.

Emma zrozumiała, że chce jej tym samym powiedzieć, że ona nie znaczy dla niego ani trochę więcej niż potok modelek i gwiazdek filmowych przepływający nieustannie przez jego łóżko.

Ale istniała jedna zasadnicza różnica. Żadnej z tych kochanek nie zrobił dziecka. Idąc do łóżka z Emmą, inaczej niż zwykle, nie zabezpieczył się. Uwierzył, kiedy zapewniła go tamtej nocy, że nie może zajść w ciążę.

Zacisnęła dłonie na poręczach fotela autobusu. Kiedy Cesare dowie się o dziecku, niewątpliwie uzna, że celowo skłamała, by go usidlić.

Znienawidzi mnie, pomyślała.

Więc mu nie mów, podszepnął jej tchórzliwy głos w głowie. Przyjmij tę posadę w Paryżu. On nie musi o niczym wiedzieć.

Ale przecież nie uda jej się utrzymać w sekrecie ciąży.

Wysiadła z autobusu przy imponującym hotelu Falconeri i osłaniając głowę torebką przed ulewnym deszczem, wbiegła do holu. Przywitała ochroniarza i wjechała windą na dziewiąte piętro. Drżąc ze zdenerwowania, przeszła korytarzem do apartamentu Cesarego. Nie zajmował całego piętra. Mieszkali tu także goście, których stać było na płacenie tysięcy funtów za dobę. Niepewnie zapukała do drzwi. Otworzyły się gwałtownie. Podniosła wzrok.

– Cesare… – zaczęła.

Ale nie ujrzała szefa, tylko piękną młodą kobietę w skąpej bieliźnie. Serce przeszył jej lodowaty sztych, gdy rozpoznała Olgę Łukin, sławną modelkę, z którą Cesare spotykał się w ubiegłym roku.

– O co chodzi? – rzuciła Olga znudzonym tonem.

– Czy zastałam pana Falconeriego? – wyjąkała Emma.

– A kim jesteś?

– Jego… gospodynią.

Kobieta wyraźnie się odprężyła.

– Bierze prysznic. Coś mu przekazać? Nie ma sensu, żebyś czekała. Zaraz wychodzimy. – Blondynka z leniwym uśmiechem spojrzała w głąb apartamentu na łóżko ze skotłowaną pościelą i dodała scenicznym szeptem: – Po jeszcze jednym numerku.

Emma poczuła się nagle przy tej oszałamiającej piękności kompletnym zerem. Była niska, pulchna, nijaka i niezbyt ładna, a jej długie czarne włosy, gdy nie upinała ich w kok, wyglądały, jakby od lat nie widziały fryzjerki. Zaczerwieniła się z upokorzenia. Jak mogła choć przez chwilę się łudzić, że Cesare ją poślubi? Tamtej nocy przespał się z nią niewątpliwie wyłącznie z litości.

Potrząsnęła głową, powstrzymując łzy.

– Nie, nie mam dla niego żadnej wiadomości.

– A więc żegnam – rzuciła opryskliwie modelka i zaczęła zamykać drzwi, lecz w tym momencie z łazienki wyłonił się Cesare.

Emmie zamarło serce. Widziała go po raz pierwszy od tamtej nocy. Miał na sobie tylko ręcznik owinięty wokół bioder. Przystanął i spiorunował wzrokiem Olgę.

– Co ty tu robisz? – rzucił gniewnie. Potem spostrzegł Emmę i drgnął. – Witam, panno Hayes – powiedział.

Panno Hayes? Przecież już od pięciu lat zwracał się do niej po imieniu!

Po tak długim czasie ukrywania swego uczucia w Emmie coś pękło. Spojrzała na niego, na Olgę i zmiętą pościel.

– Czy chcesz mi w ten sposób pokazać moje miejsce w szyku? – spytała gorzko. – Co się z tobą stało, Cesare?

Zrozpaczona odwróciła się i pobiegła korytarzem.

– Panno Hayes! – zawołał za nią, a potem: – Emmo!

Nie zatrzymała się. Chciała jak najszybciej wpaść do windy, gdzie będzie mogła wybuchnąć płaczem.

A potem natychmiast wyjedzie do Paryża. Zapomni na zawsze o Cesarem. I o głupich marzeniach o ojcu jej dziecka, przytulnym domu i szczęśliwej rodzinie. O mężczyźnie, który odwzajemniłby jej miłość.

Z furią otarła łzy. Dlaczego musiała zajść w ciążę akurat z Cesarem Falconerim? Dlaczego nie była ostrożniejsza?

Usłyszała za plecami jego szorstkie przekleństwo i tupot bosych stóp. Zanim dotarła do windy, dogonił ją, chwycił za ramię i odwrócił do siebie.

– O co ci chodzi? – zapytał.

– Spaliśmy ze sobą, nie pamiętasz? – rzuciła, usiłując mu się wyrwać.

Puścił ją, zaskoczony jej ostrym tonem.

– To nie wyjaśnia twojego zachowania.

– Wybacz, że przeszkodziłam ci w miłosnej schadzce!

– To wcale nie… Nie mam pojęcia, co Olga robi w moim mieszkaniu. Widocznie jakoś zdobyła klucz i weszła, kiedy brałem prysznic. Zerwałem z nią przed kilkoma miesiącami.

– W to akurat mogę uwierzyć – wydusiła Emma przez łzy. – Porzucasz każdą kobietę, gdy już się z nią prześpisz.

– Czy kiedykolwiek obiecałem ci coś więcej? – spytał szorstko.

– Nie – przyznała.

Cesare zawsze był brutalnie szczery. Żadnego zaangażowania, żadnych obietnic na przyszłość.

A jednak niemal każda jego zdobycz łudziła się, że w jej przypadku będzie inaczej, że jest dla niego kimś wyjątkowym. Dopóki po upojnej nocy nie budziła się rano sama łóżku, a potem Emma przynosiła jej śniadanie i pożegnalny prezent od Cesarego.

Wzięła głęboki wdech.

– Przyszłam, żeby… o czymś ci powiedzieć.

Zacisnął szczęki.

– Domyślam się, że zamierzasz wyznać mi miłość. Nie rób tego. Nigdy nie okazywałaś mi uczuć i sądziłem, że trzyma cię przy mnie tylko praca.

Emma niemal wybuchnęła mu w twarz histerycznym śmiechem. Och, gdyby wiedział, że przez wszystkie te lata zapracowywała się wyłącznie z miłości do niego. Myślała o nim tuż po przebudzeniu i kiedy późno w nocy znużona padała na łóżko. Liczyły się dla niej tylko jego potrzeby i oczekiwania.

– To była jasna sytuacja – mówił dalej. – Dlatego tak dobrze się nam układało. Lubiłem cię i szanowałem. Myślałem o nas jako o dobrych przyjaciołach.

Przyjaciołach. Emma mimo woli zerknęła na jego muskularną, opaloną na brąz klatkę piersiową. Przełknęła nerwowo. Trudno byłoby jakiejkolwiek kobiecie oprzeć się męskiemu urokowi Cesarego.

– A teraz zamierzasz to zniszczyć – powiedział z wyrzutem. – Zjawiłaś się tutaj, by mi oznajmić, że nie potrafisz zapomnieć naszej nocy. Chociaż oboje przyrzekliśmy, że ona niczego między nami nie zmieni, chcesz mi wyznać, że rozpaczliwie mnie kochasz. – Zmarszczył brwi. – Uważałem cię za wyjątkową, ale, jak widać, nie różnisz się od innych kobiet.

Te okrutne słowa zdruzgotały Emmę tak, że przez moment nie mogła odetchnąć. Zmusiła się, by spojrzeć mu w oczy.

– Byłabym głupia, gdybym cię pokochała – rzekła cicho. – Zbyt dobrze cię znam. Ty nigdy nikogo nie obdarzysz uczuciem.

– A więc nie kochasz mnie? – spytał z nadzieją. Jego spojrzenie złagodniało. – Nie chcę cię stracić. Jesteś niezastąpiona. Tylko ty potrafisz utrzymać w moim domu nienaganny porządek. Potrzebuję cię.

To jeszcze głębiej ją zraniło. Zależy mu na niej jedynie jako na gospodyni.

Kiedy przed trzema miesiącami wziął ją w ramiona i całował namiętnie, cały jej świat na zawsze się odmienił. Ale stosunek Cesarego do niej najwyraźniej pozostał taki sam. Ten mężczyzna nadal oczekiwał tylko tego, żeby była jego sprawną służącą.

Owszem, tamtej nocy przyrzekła mu, że nic między nimi się nie zmieni. Ale nie mogła dotrzymać tej obietnicy teraz, kiedy zaszła w ciążę. Po tylu latach milczenia nie potrafiła dłużej tłumić swoich uczuć. Wezbrały w niej żal, cierpienie i coś jeszcze.

Gniew.

– To dlatego uciekłeś ode mnie przed trzema miesiącami? – rzekła. – Bałeś się, że rozpaczliwie się w tobie zakocham?

– Wcale nie uciekłem – zaprzeczył z irytacją.

– Obudziłam się sama – przypomniała mu niewzruszenie. – Pożałowałeś, że się ze mną przespałeś.

Zacisnął usta.

– Nigdy by do tego nie doszło, gdybym wiedział, że jesteś dziewicą. Ale nie ma powodu, żeby jedna lekkomyślna noc zniszczyła nasz ustalony od dawna układ. Jesteś najlepszą gospodynią, jaką kiedykolwiek miałem, i chcę, aby tak pozostało. Zapomnijmy o tamtym incydencie. On nie miał znaczenia. Ty byłaś smutna, a ja próbowałem cię pocieszyć. To wszystko.

Ta kropla przepełniła czarę goryczy.

– Rozumiem – rzuciła Emma. – Więc mam wrócić do prasowania twoich koszul i sprzątania domu. A ilekroć przypomnę sobie, że odebrałeś mi dziewictwo, powinnam być wdzięczna uprzejmemu pracodawcy, który pocieszył mnie w potrzebie. Cóż za poświęcenie z twojej strony!

Cesare spojrzał na nią, zarówno zły, jak i zszokowany.

– Nigdy dotąd nie mówiłaś tak do mnie. Co w ciebie wstąpiło?

Twoje dziecko! – chciała odpowiedzieć. Ogarnął ją gniew.

– Na litość boską, czy uważasz, że ja w ogóle nie mam uczuć?

Zacisnął pięści i odetchnął głęboko.

– Owszem, taką miałem nadzieję.

Serce Emmy ścisnął bolesny skurcz.

– Cóż, przykro mi, ale nie jestem robotem, chociaż to dla ciebie niedogodne – odparła, hamując łzy. – Gdybyś mnie tylko wysłuchał…

– Dla mnie nic między nami się nie zmieniło, rozumiesz?

A jednak się zmieniło, tylko jeszcze o tym nie wiesz, pomyślała. Nie chciała oznajmić mu o ciąży na hotelowym korytarzu. Zwilżyła językiem wargi.

– Możemy porozmawiać gdzieś na osobności?

– Dlaczego? Zamierzasz wyznać mi dozgonną miłość? – spytał szyderczo. – Zapewnić, że właśnie ty na nowo obudzisz we mnie uczucie? Opowiedzieć o swoim marzeniu, że ci się oświadczę i staniemy na ślubnym kobiercu? Do licha, powinnaś znać mnie na tyle, by wiedzieć, że nigdy się nie zmienię, ani dla ciebie, ani dla żadnej innej. Udało ci się jedynie zniszczyć naszą przyjaźń. Nie wiem nawet, jak zdołamy utrzymać relację zawodową…

– Sądzisz, że po tym, co się stało, będę w ogóle chciała pozostać twoją gospodynią?

– Czyli nie zamierzasz dotrzymać przyrzeczenia? – spytał z wyrzutem.

Wzdrygnęła się na myśl, jak by zareagował, gdyby się dowiedział, że nieświadomie złamała także o wiele ważniejsze zapewnienie: że nie może zajść w ciążę.

Ale jak ma mu o tym powiedzieć? Jak może oznajmić tę wspaniałą nowinę o dziecku na korytarzu hotelu, gdy Cesare mierzy ją pogardliwym wzrokiem? Gdyby tylko mogli wrócić do jego mieszkania. Ale nie – tam czeka ta wyzywająca blondynka w negliżu!

Emma pojęła nagle z przeraźliwą jasnością, że w życiu Cesarego nie ma miejsca na dziecko. Ani na nią – z wyjątkiem szorowania jego podłóg i prasowania koszul.

– Jeżeli nie możemy powrócić do dawnego układu… – zaczął z poirytowaną miną.

– To co wtedy? – przerwała mu. – Grozisz mi, że mnie zwolnisz?

Spojrzała w przystojną, arogancką twarz tego mężczyzny, którego od tak dawna darzyła miłością, i ogarnęła ją wściekłość na własną naiwność i głupotę. Jak mogła go kochać i łudzić się, że zdoła zmienić jego naturę playboya?

– A gdybym zaoferował ci podwojenie wynagrodzenia? – zapytał.

Spojrzała na niego zszokowana.

– Chcesz mi zapłacić za tamtą noc?

– Nie – odparł zimno. – Za to, żebyś o niej zapomniała.

W oczach Emmy zakręciły się palące łzy. Oczywiście, on proponuje jej pieniądze. Dzięki nim zawsze osiąga to, czego chce.

W milczeniu przecząco potrząsnęła głową.

– To jak mamy rozwiązać tę sytuację? – wykrzyknął. – Czego ode mnie oczekujesz?

Z sercem pełnym żalu podniosła na niego wzrok. Czego oczekuje? Tego, że pokocha ją i ich dziecko.

– Więcej, niż jesteś w stanie mi dać – szepnęła.

Wiedział, że ona nie mówi o pieniądzach. Zrobił krok ku niej.

– Emmo…

– Zapomnij o tym – rzekła i cofnęła się. Drżała na całym ciele. Obawiała się, że zaraz wybuchnie płaczem. Opanowała się jednak. Musi być silna, dla dziecka. – Mam już dość bycia twoją niewolnicą – oświadczyła i nie czekając na odpowiedź, pobiegła do windy.

W drzwiach odwróciła się i spojrzała na tego mężczyznę, którego kocha od siedmiu lat i którego dziecko nosi, chociaż on o tym nie wie.

Szedł ku niej korytarzem swojego hotelu wartego miliard dolarów.

– Wracaj – warknął. Oczy błysnęły mu gniewnie. – Jeszcze nie skończyłem z tobą rozmawiać.

Emma poczuła nagle, że ta scena jest niemal zabawna – w tragiczny, rozdzierający serce sposób.

– To ja próbowałam z tobą porozmawiać, ale mi nie pozwoliłeś. Byłeś taki przerażony, że wypowiem owe dwa słowa – roześmiała się gorzko. – Więc zamiast tego usłyszysz jedno. Odchodzę.

I rozdzieliły ich zamykające się drzwi windy.

Tytuł oryginału: The Consequences of That Night

Pierwsze wydanie: Mills & Boon Limited, 2013

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

Korekta: Hanna Lachowska

© 2013 by Jennie Lucas

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2015, 2016

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne.

Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-516 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25

www.harlequin.pl

ISBN: 978-83-276-2272-3

Konwersja do formatu EPUB: Legimi Sp. z o.o.