Zapraszam smyki na wierszyki - Monika Gerłowicz - ebook

Zapraszam smyki na wierszyki ebook

Monika Gerłowicz

0,0

Opis

"Zapraszam smyki na wierszyki" to pięknie ilustrowana książka dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Zawiera rymowane wiersze oraz kolorowanki, które pobudzają wyobraźnię i kreatywność, pomagają lepiej zrozumieć przekaz utworów oraz utrwalić zawarte w nich treści edukacyjne.
To książka o emocjach towarzyszących dzieciom każdego dnia, a także o dobrych postawach i zachowaniach, które rodzice pragną zaszczepić swoim pociechom na całe życie.
W świecie pełnym pośpiechu i nadmiaru bodźców zaprasza do chwili wyciszenia, przypomina o tym, co naprawdę ważne, i zachęca do rozmów o życzliwości, wzajemnym szacunku i relacjach z innymi.
Wiersze z morałem bawią, uczą i inspirują. Rozwijają wyobraźnię, wrażliwość oraz ciekawość świata, a dzięki humorowi i rytmicznym rymom zachęcają dzieci do wspólnego czytania.
Każdemu utworowi towarzyszy ręcznie wykonana ilustracja, która nie tylko uzupełnia jego treść, lecz także pobudza wyobraźnię młodego czytelnika i pomaga utrwalić przekazywane wartości.
Dołączone na końcu książki kolorowanki można pokolorować według wzoru lub dać dziecku pełną swobodę twórczej ekspresji.
Pozwól dziecku odkrywać świat emocji, rozwijać wyobraźnię i czerpać radość ze wspólnego czytania.

Monika Gerłowicz – pedagog, nauczycielka wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego oraz logopedka. Od ponad trzydziestu lat z pasją i zaangażowaniem wspiera rozwój dzieci, przekazując im wartości ważne zarówno w edukacji, jak i w codziennym życiu. Prywatnie jest mamą dwojga wspaniałych pociech.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 30

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



ŚPIOCH

Siedzi w kącie lama nadąsana,

mama ją zdenerwowała z rana,

bo mówiła o z łóżka wstawaniu,

że cierpliwość jej na wyczerpaniu.

Gdy mama wchodzi, czar pryska,

oto przyszła kryska na Matyska,

spod ciepłej kołdry wyjść trzeba,

czas już wstawać, lama ubolewa.

Śpioch ziewa, wymyśla, odwleka,

chce w ciepełku trochę poczekać.

Do podusi wciąż lama przytulona,

na swą mamusię trochę obrażona.

Żeby lama chętnie chciała wstawać,

trzeba wieczorem bajki opowiadać,

lampeczkę ustawić odrobinę jaśniej,

posiedzieć chwilkę, aż słodko zaśnie.

ZĄBEK

Mamusiu, mój tylny ząbek mnie tu boli,

chyba jeść słodyczy doktor nie pozwoli.

Tak się dziś niespecjalnie i dziwnie czuję,

co mam z tym zrobić, nic a nic nie pojmuję.

Mama na to rzecze: Normalne to przecież,

że gdy u malucha ząbek się chwieje,

szybko u szkraba odwaga topnieje.

Niestety, gdy rośnie nowy ząbek,

trzeba zrobić ze starym porządek,

powoli i spokojnie wypaść mu dać,

żeby po nim nowy mógł już stać.

Więc to jest całkiem w porządku,

gdy się te mleczne ząbki ruszają.

Spokojnie, one szybko wypadają,

przy tym zwyczajna to jest rzecz,

nie trzeba z tym do doktora biec.

Najlepiej powiedzcie mamie lub tacie,

jaki to dzisiaj kłopot z ząbkiem macie,

tata też przecież małym chłopcem był,

chętnie sam pomoże ze wszystkich sił,

byś zrozumiał, co tutaj się teraz dzieje,

byś przestał się lękać, że krew się leje,

bo to tylko bardzo króciutka chwilka

i przychodzi czas na starego pupilka.

Na jego miejscu wyrośnie pięknie nowy

i już za miesiąc szeroki uśmiech gotowy.

RODZEŃSTWO

Nadąsany kangurek siedzi pod murem,

nie ma wcale ochoty dziś na żadne psoty,

oto mały braciszek wpędza go w kłopoty.

Chciałby bardzo wiedzieć, jak to się stało,

że mamę tak nagle interesować przestało,

dlaczego on się tak często kiepsko miewa,

że już nie ma ochoty skakać po drzewach,

biegać, rozmawiać, psocić i radosnym być,

przez swego brata ostatnio ciężko mu żyć.

Kiedyś był ważny, teraz jest uciszany,

mamie brak czasu, gdy syn zapłakany,

bo brat ma być natychmiast przebrany,

najedzony, pachnący, do snu ululany,

na niego, starszego, są już inne plany.

Musi to rozumieć, ciszej się bawić,

oj, niełatwo to kangurkowi strawić,

że od dziś trzeba dzielić się mamą,

że to już nie to samo co wcześniej,

każdą minę mamy czuje boleśnie.

Przecież to jest nam rzecz dobrze znana,

że gdy nowa osoba jest w domu witana,

trzeba dać jej dużo miłości i czułości,

nim się na dobre wśród nas rozgości.

My wiemy, że obaj bracia są ważni,

cudni, mądrzy, kochani i wspaniali,

dobrze, by wszyscy o tym pamiętali,

że starszy smyk też ma zmartwienia,

że bardzo potrzebuje dziś przytulenia,

aby serce na oścież otworzył na brata

i zechciał po swojemu uczyć go świata.

NIEJADEK

Tata narzekał, że z niedźwiadka niejadek,

gdy nadchodziła pora, by zjadać obiadek.

Do stołu siadał maluch sam bez ociągania,

ale niechętnie pałaszował obiadowe dania.

Wymyślał, grymasił, od jedzenia się wykręcał,

tata ze złości na synka niejadka aż się skręcał.

Wreszcie wpadł na pomysł, by zabawę zrobić,

żeby razem na wesoło jedzenie przyozdobić.

Odtąd na stół wjeżdżały same najlepsze specjały:

kanapeczki z oczkami, ciasteczka z czapeczkami,

buraczki, kabaczki, nawet szczypiorkowe gaiki,

a twarożkowe bałwanki miały oliwkowe guziki.

Smyk zajadał się wszystkim od rana do wieczora,

sam ochoczo pilnował, gdy kolacji przyszła pora.

Tata był zachowaniem synka zachwycony,

czuł szczęście, że synek również ucieszony.

Wiadomo, że rodzice najlepiej się czują,

gdy misie wszystko dokładnie pałaszują.

Jeśli każdy niedźwiadek to sobie zapamięta,

pana doktora będzie odwiedzał od święta.

Miś nie potrzebuje od dziś żadnych pigułek,

odkąd polubił wcinać z sałatą graham bułę.

Jedząc tak, maluch będzie zdrowy i radosny,

a tata się zdziwi, ile syn urośnie do wiosny.