Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Wśród zachowanych tekstów Karola Darwina znajduje się niedokończony rękopis liczący aż 300 000 słów – planowana kontynuacja O powstawaniu gatunków. Rękopis ten, o roboczej nazwie Natural Selection [Dobór naturalny], miał dostarczyć niepodważalnych, empirycznych dowodów na potwierdzenie twórczej mocy doboru naturalnego. Taki właśnie cel postawił sobie Darwin, który uważał, że O powstawaniu gatunków to zaledwie pośpieszne streszczenie jego przełomowej teorii. Jednak nigdy nie ukończył obiecanego tomu i nigdy też nie wyjaśnił czytelnikom, dlaczego tak się stało. Ta tajemnicza decyzja od lat intrygowała historyków nauki. W tej książce, będącej pasjonującym śledztwem historyczno-naukowym, autor zagłębia się w korespondencję Darwina, jego prywatne notatki i w niedokończony rękopis. Odkrywa przy tym niewygodną prawdę: Darwin porzucił swój projekt, ponieważ nie zdołał znaleźć wystarczających dowodów empirycznych, które w jednoznaczny sposób potwierdziłyby jego teorię. To, co zaczęło się jako ambitna próba naukowego udowodnienia doboru naturalnego, z czasem przerodziło się w naukowy blef.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 411
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Tytuł oryginału:Darwin’s Bluff: The Mystery of the Book Darwin Never Finished
Copyright © 2024 by Discovery Institute.All rights reserved.Copyright © for the Polish edition by Fundacja En Arche,Warszawa 2025
PrzekładZbigniew Kościuk
Redaktor naukowy seriiprof. dr hab. Kazimierz Jodkowski
Redaktor prowadzącyJacek Fronczak
Redakcja merytorycznadr hab. Krzysztof Kilian, prof. UZ
Redakcja językowaJoanna Morawska
KorektaBarbara Manińska
Projekt okładkiZofia Kicinski
Projekt graficznyMaria Rosłoniec
SkładMaria Anna Szyprzak
Wydanie I
ISBN 978-83-68119-12-1
Fundacja En Arche al. Niepodległości 124, lok. 26 02-577 [email protected] Księgarnia internetowaenarche.pl/ksiegarnia/
Jeszcze sto lat temu uczeni uważali, że nauka to przedsięwzięcie obiektywne, oparte na gromadzeniu danych empirycznych i wyciąganiu na tej podstawie wniosków, które przeradzają się w teorie. Dziś jednak wiemy, że to nie fakty, ale przede wszystkim ich interpretacje prowadzą do rozwoju nauki.
Największe rewolucje w historii nauki zaszły dzięki wybitnym jednostkom, które wykazały się postawą krytyczną wobec powszechnie obowiązujących poglądów. Kopernik nie przyjął geocentryzmu Ptolemeusza, Einstein odrzucił to, co dzisiaj określamy mianem fizyki klasycznej, a Darwin nie zgodził się z tym, co w jego czasach nazywano biblijnym poglądem o niezmienności gatunków.
Seria Perspektywy Nauki pokazuje, że nauka nie jest przedsięwzięciem jednolitym, że to raczej kolaż rozmaitych poglądów, hipotez i idei. Będziemy w niej przedstawiać oryginalne poglądy uczonych, którzy wykraczają poza utarte szlaki i przedstawiają czytelnikowi zupełnie nowe perspektywy w nauce.
Odkrycie w nauce polega na tym,że widząc to, co wszyscy inni,dostrzega się to, czego nikt nie zauważył.
Albert Szent-Györgyi, laureat Nagrody Nobla
Pomysł napisania tej książki przyszedł mi do głowy kilka lat temu, gdy całkiem przypadkowo odkryłem, że biblioteka uniwersytetu, w którym uzyskałem licencjat w latach osiemdziesiątych XX wieku, zaczęła gromadzić publikacje Cambridge University Press poświęcone korespondencji Karola Darwina. Pewnego dnia z czystej ciekawości sięgnąłem po pierwszy tom i zacząłem czytać listy brytyjskiego przyrodnika. Szybko dałem się oczarować wiktoriańskiemu dramatowi życia, straty i odkryć, który się z nich wyłaniał. W ten sposób zaczęła się długa droga do tej publikacji. Chciałbym w tym miejscu podziękować moim profesorom biologii, dzisiaj już od dawna na emeryturze, których zainteresowanie Karolem Darwinem skłoniło bibliotekę do zainwestowania w tę kolekcję. Nigdy nie pomyślałbym o zapoznaniu się z tymi materiałami, gdyby dostęp do nich nie był tak łatwy.
Chciałbym również podziękować pracownikom wypożyczalni międzybibliotecznej Luther College, którzy sprawnie odnaleźli wiele nieznanych materiałów i źródeł. Dziękuję też Tylerowi Andersonowi, przyjacielowi z Facebooka, którego nigdy nie poznałem osobiście. Tyler podsunął mi niechcący ważny trop, zamieszczając komentarz do artykułu Janet Brown, którego wcześniej nie znałem. Artykuł ten otworzył przede mną kilka ważnych dróg badawczych, które wzbogaciły tę książkę. Punkt dla mediów społecznościowych!
Wiele badań przygotowawczych do tej książki przeprowadziłem podczas epidemii COVID-19, kiedy nie można było podróżować. Do niedawana dostęp do podstawowego źródła związanego z postacią Karola Darwina wymagał odbycia podróży do Cambridge University w Wielkiej Brytanii. Na szczęście z powodu rozwoju projektu Darwin Online, znaczna część materiałów archiwalnych jest dziś dostępna za pośrednictwem internetu. Wyrazy wdzięczności kieruję do Johna van Wyhego i tych wszystkich, którzy pracowali nad udostępnieniem tego bezcennego źródła. Bez niego nie zdołałbym napisać tej książki.
Dziękuję również Johnowi Westowi z Discovery Institute za zainteresowanie moją pracą i zachęcenie mnie do przedłożenia rękopisu w Discovery Institute Press. Jestem także wdzięczny Jonathanowi Wittowi za wnikliwą i staranną redakcję, co ogromnie wzmocniło przesłanie tej książki i ustrzegło mnie przed kilkoma poważnymi błędami. Wszystkie pozostałe błędy należy zapisać na mój rachunek.
Na koniec dziękuję Tinie, Amey i Tylerowi za cierpliwe tolerowanie mojej obsesji na punkcie Darwina oraz ciągłe wspieranie wszystkich moich przedsięwzięć naukowych.
Czy świat potrzebuje kolejnej książki o Karolu Darwinie? Czy, zważywszy na obszerną literaturę poświęconą tej ważnej postaci, można powiedzieć o niej coś, co nie zostało już powiedziane? Prosta odpowiedź brzmi: tak, potrzebujemy kolejnej książki o Karolu Darwinie, bo – choć może się to wydać zaskakujące – pewne aspekty jego życia i pracy nadal przyciągają uwagę licznych biografów i interpretatorów.
Postać słynnego przyrodnika nabrała wymiaru mitologicznego, stała się wzorcowym przykładem prawdziwego naukowca, bez którego, jak powiedział Theodosius Dobzhansky, nic w biologii nie miałoby sensu. Współcześni Darwinowi wcale nie traktowali go w ten sposób.
Na szczęście Darwin z krwi i kości jest znacznie bardziej interesujący od dwuwymiarowego badacza z mitologizujących biografii.
Także stan jego dziedzictwa naukowego jest znacznie bardziej intrygujący od przedstawionego we wspomnianych biografiach – o wiele bardziej interesujący, bo krytykowany w recenzjach i materiałach z ważnych konferencji naukowych, co rzadko się przyznaje poza wyspecjalizowanym kręgami.
Postępy współczesnej nauki w takich dziedzinach, jak biologia molekularna, genomika, epigenetyka, paleontologia, biologia rozwojowa i innych, rodzą ważne pytania o to, czy darwinowski mechanizm zmienności i doboru naturalnego może wyjaśnić ewolucyjną historię życia na Ziemi. Niektórzy domagają się rozszerzonej syntezy ewolucyjnej, inni uważają, że należy dokonać przeglądu całego gmachu wzniesionego przez Darwina. Nie jest już jasne, czy można powiedzieć, że przyrodnik odpowiedział na pytanie o pochodzenie gatunków. Nie ma zatem powodu, żeby rozpocząć badania nad jego życiem i dziełem od założenia, że faktycznie tego dokonał.
Jednym ze skutków mitologizowania postaci Darwina jest pominięcie jego własnej charakterystyki książki O powstawaniu gatunków jako zaledwie skrótu teorii gatunków – podsumowania pozbawionego wielu faktów, świadectw i wiarygodnych źródeł, które obiecał dostarczyć w następnym tomie. O powstawaniu gatunków jest zwykle uważana za opus magnum brytyjskiego badacza. Przekonanie to utrwala darwinowska mitologia, choć nie jest ono zgodne z tym, jak przyrodnik postrzegał własną książkę. W rzeczywistości jego monografia stanowi streszczenie znacznie obszerniejszej pracy poświęconej gatunkom, nad którą pracował (i którą ukończył w trzech czwartych), zanim różne wydarzenia zmusiły go do porzucenia tego projektu i opublikowania zamiast niej jedynie streszczenia.
Kiedy O powstawaniu gatunków znalazła się w obiegu, wielu korespondujących z autorem czytelników oczekiwało, że szybko opublikuje swoje wielkie dzieło o gatunkach, aby mogli lepiej ocenić przedstawione w nim argumenty przemawiające za doborem naturalnym. Sam Darwin podsycił to oczekiwanie w pierwszej książce i w korespondencji. Wcześni recenzenci O powstawaniu gatunków zauważyli brak empirycznych świadectw potwierdzających teorię doboru naturalnego, ale obdarzyli przyrodnika kredytem zaufania, ponieważ książka ta była jedynie skrótem, więc nie można było oczekiwać, że dostarczy wszystkich dowodów. Dlaczego Darwin nigdy nie opublikował obszerniejszego dzieła poświęconego gatunkom, zważywszy na oczekiwania jego czytelników, które sam wielokrotnie podsycał? Rzadko zadaje się to pytanie.
Sporządzony odręcznie, roboczy tekst wielkiego dzieła Darwina, zatytułowanego Natural Selection, ocalał wraz z innymi jego pismami i został opublikowany przez Cambridge University Press w 1975 roku1. Jednak mimo łatwego dostępu (sam kupiłem egzemplarz na Amazonie), zainteresowanie jego treścią jest niewielkie, rzadko też porównuje się wspomnianą książkę z jej abstraktem w postaci monografii O powstawaniu gatunków. Porównanie to okazuje się bardzo pouczające, bo wskazuje na wtórny charakter monografii jako napisanego pospiesznie streszczenia zamiast starannie opracowanego traktatu naukowego, co podważa kultową pozycję O powstawaniu gatunków w roli aktu założycielskiego współczesnych nauk biologicznych. Może właśnie dlatego badacze ignorują Natural Selection.
Mam nadzieję wykazać, że innym powodem zignorowania wielkiego dzieła było to, że nie dostarczyło tego, co miało dostarczyć. Spróbuję również uzasadnić, że jest to najlepsze wyjaśnienie przyczyny, dla której Darwin nigdy go nie opublikował. Nie było tak, jak niektórzy mogliby przypuszczać, że czynił niewielkie postępy w pisaniu lub po prostu brakowało mu czasu i energii potrzebnych do jego ukończenia. Streszczenie jest zwykle wyciągiem z obszerniejszej, już istniejącej pracy. Skoro więc monografia O powstawaniu gatunków była jedynie skrótem, co autor wielokrotnie powtarzał, to wielkie dzieło poświęcone gatunkom musiało istnieć w zaawansowanej postaci przed 1859 rokiem. I faktycznie tak było. Rękopis składał się z dziewięciu rozdziałów i liczył około 300 000 słów. Gdyby został ukończony, miałby pewnie około 400 000 słów. Skoro Darwin miał już niemal trzy czwarte całej pracy, dlaczego jej nie wydał? I dlaczego, zamiast nią, zajął się książką o storczykach jako kontynuacją O powstawaniu gatunków? Wkrótce stanie się jasne, że tak postąpił, bo zdawał sobie sprawę, iż nie odpowiedział w niej na główne zarzuty pod adresem wcześniejszej książki. Dlatego zrezygnował z całego przedsięwzięcia, choć przez wiele lat podsycał oczekiwanie na jego publikację.
W monografii poświęconej storczykom, którą sam porównał do „manewru oskrzydlającego przeciwnika”2, starał się dostarczyć świadectw istnienia doboru naturalnego, których nie było w O powstawaniu gatunków (a także, jak się okazuje, w wielkim dziele). Próbował zwieść oponentów, przedkładając im zupełnie nową pracę poświęconą licznym sprytnym posunięciom adaptacyjnym (określenie użyte przez Darwina) u storczyków, aby umożliwić ich zapłodnienie krzyżowe przez owady. Z pewnością opisanie tych wszystkich mechanizmów zrobiłoby duże wrażenie na jego czytelnikach, ukazując potęgę doboru naturalnego.
Jednak strategia ta zawiodła. Recenzenci książki o storczykach odczytali ją jako afirmację teologii naturalnej, a nie doboru naturalnego. Co zaskakujące, nawet autor w jednym z fragmentów porównał swoją książkę o storczykach do Bridgewater Treatises, zbioru pism wysławiających moc Boga manifestującą się w przyrodzie! Cóż za ironia losu: Karol Darwin, symbol triumfu naukowego naturalizmu w biologii przyczynił się do wzmocnienia pozycji teologii naturalnej w swoich czasach!
Wszystkie te powody wskazują na potrzebę bardziej obiektywnej i subtelniejszej oceny ewolucyjnych pism Darwina.
W moich rozważaniach zajmę się przede wszystkim jego obszerną korespondencją, z której wyłania się autentyczny wizerunek tej enigmatycznej postaci z epoki wiktoriańskiej. Argumentacja, którą przedstawię, odwołuje się do ponad 250 listów napisanych przez i do Darwina do 1863 roku, często nigdy niecytowanych przez jego biografów. Listy te ilustrują kontakty przyrodnika z ponad 70 przyjaciółmi, krewnymi i naukowcami. Postanowiłem wzbogacić książkę cytatami, aby czytelnicy poznali prawdziwy głos Darwina, jego sposób myślenia i retorykę.
Wielu biografów przyjęło inne podejście, polegające na parafrazowaniu jego słów. Efektem są mitologizujące biografie. Musimy pozwolić, aby Darwin sam przemówił. Okaże się, że jeśli oddamy mu głos, to sam dokona demontażu własnej mitologii.
Kim był prawdziwy Karol Darwin?
Poszukując autentycznego Darwina, zwrócę szczególną uwagę na listy, które napisał i otrzymał do 1863 roku3. O ile nie zaznaczę inaczej, wszystkie listy cytowane w tej książce pochodzą z książki pod redakcją Fredericka Burkhardta The Correspondence of Charles Darwin [Korespondencja Karola Darwina], wydanej przez Cambridge University Press, i mogą zostać łatwo zlokalizowane za pomocą daty i adresata4. Na końcu książki znajduje się indeks cytowanych listów, uporządkowany w sposób chronologiczny. Wiele z nich czytelnicy znajdą w internecie, na stronie Darwin Correspondence Project.
W rozdziale 1 nakreślę mitologiczną postać przyrodnika, która pojawia się w jego licznych biografiach i pokażę, że nawet biografowie z głównego nurtu zaczęli podawać ten obraz w wątpliwość i pokazywać, w jaki sposób Darwin przyczynił się do powstania własnego mitu. Poświęcę też szczególną uwagę pewnej technice retorycznej odwołującej się do stanu jego zdrowia, którą stosował w sposób niemal obsesyjny.
W rozdziale 2 ukażę Darwina jako geologa. Geologia była głównym przedmiotem jego zainteresowania, na długo zanim zaczął się zajmować różnorodnością organizmów żywych. Na pokładzie Beagle czytał książkę Principles of Geology Charlesa Lyella. Lyell zastąpił teorię katastrofizmu zasadą uniformitaryzmu. Teoria katastrofizmu głosiła, że geologiczne cechy Ziemi są wynikiem nagłych katastroficznych wydarzeń (na przykład globalnego potopu), zaś uniformitaryzm powiadał, że geologiczne cechy Ziemi można wyjaśnić poprzez stopniowe powolne zmiany wywołane bardziej prozaicznymi procesami, na przykład erozją pod wpływem wiatru i wody, trzęsieniami ziemi i erupcjami wulkanów na przestrzeni długich okresów. Darwin był przekonany o prawdziwości teorii Lyella i poświęcił znaczną część swojego pobytu w Ameryce Południowej na poszukiwanie świadectw, które by ją potwierdzały.
Po zakończeniu wyprawy nadal interesował się geologią, formułując teorię pochodzenia równoległych dróg na zboczach Glen Roy w Szkocji oraz teorię powstawania raf koralowych. Dlaczego wczesne zainteresowanie Darwina geologią ma znaczenie dla oceny jego lepiej znanych osiągnięć z dziedziny biologii? Po pierwsze, kwestionuje powszechny pogląd, że wyprawa na Beagle wywarła zasadniczy wpływ na jego badania nad gatunkami. Po drugie, niektóre z teorii geologicznych Darwina okazały się błędne, co rzuca światło na braki w jego przygotowaniu naukowym.
Przyrodnik powrócił w końcu do badań nad gatunkami i zaczął gromadzić świadectwa potwierdzające jego teorię. Badania obejmowały różnorodne eksperymenty. Rozdział 3 skupia się na eksperymentalnej stronie jego działalności badawczej. Darwin miał niewielkie formalne przygotowanie naukowe. Jego jedynym stopniem naukowym był ogólny tytuł licencjacki z nauk humanistycznych, uzyskany w Cambridge. Czy znalazło to odbicie w sposobie, w jaki przeprowadzał doświadczenia? Jakie eksperymenty wykonał i co sądził o ich rezultatach? Czy jego listy wskazują na kompetencję zawodowego eksperymentatora? A może wyłania się z nich obraz rezolutnego amatora? Jeśli zachodzi drugi ze wspomnianych przypadków, to jakie światło rzuca to na monografię O powstawaniu gatunków?
Rozdziały 4 i 5 analizują proces powstawania i publikacji książki O powstawaniu gatunków oraz przyjęcie, z jakim się spotkała. Jaki był proces myślowy autora, gdy tworzył streszczenie swojej teorii? Dlaczego zachęcał czytelników, aby postrzegali jego książkę jako skrót obszerniejszego dzieła? Jak przyjęto jego książkę? Jak odpowiedział krytykom? Czy był pewny, że rozwiązał problem pochodzenia gatunków?
W rozdziale 6 przechodzimy do wielkiego dzieła Darwina. Przyrodnik miał gotową większą część tej pracy i wielokrotnie obiecywał, że ją ukończy i opublikuje, ale ostatecznie tego nie uczynił. Na szczęście dla ówczesnych badaczy niedokończony rękopis został wydany dopiero 100 lat później. Książka wzbudziła zaskakująco małą uwagę, zważywszy na to, że była obiecanym wielkim dziełem. W końcu miała przecież dostarczyć rozstrzygających świadectw cudownej stwórczej mocy doboru naturalnego, świadectw, których, jak sam przyznawał, zabrakło w „zwykłym streszczeniu” zatytułowanym O powstawaniu gatunków. W rozdziale 6 poświęcimy tej książce taką uwagę, na jaką zasługuje, i spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Darwin nie dokończył i nie opublikował obszerniejszej wersji, oraz na pytanie, co nam to mówi o nim jako człowieku i jego teorii ewolucji.
Tematem rozdziału 7 jest interesujący fakt, że bezpośrednio po wydaniu monografii O powstawaniu gatunków Darwin poświęcił się badaniom storczyków oraz licznym sposobom umożliwiającym ich zapylenie przez owady. Czytelnicy O powstawaniu gatunków oczekiwali obiecanego wielkiego dzieła o doborze naturalnym, aby móc lepiej ocenić argumenty podane w wersji skróconej. Dlaczego autor odłożył na bok obiecaną obszerniejszą książkę o doborze naturalnym i zajął się botaniką, którą wcześniej zajmował się jedynie hobbystycznie? Wcześniej zasugerowałem już, jaki był tego powód.
W rozdziale końcowym analizuję kilka sposobów, na jakie darwinowska mitologia zaciemnia inne elementy obrazu badacza i jego dzieła. Na przykład wiadomo, że Darwin pochodził z rodziny o poglądach abolicjonistycznych i gardził niewolnictwem, ale jakie były jego poglądy w kwestii rasy i rasizmu? W jakim stopniu był – jeśli w ogóle był – odpowiedzialny za późniejsze powstanie naukowego rasizmu i ruchu eugenicznego, które odwoływały się do jego pracy?
Jakie miał poglądy w sprawie ról płciowych i seksualności? W ostatnim czasie jego koncepcja doboru płciowego znalazła się pod mikroskopem teoretyczek feminizmu. Czy argumenty Darwina przemawiające za doborem płciowym, jako ważnym czynnikiem zmiany ewolucyjnej, są jedynie politycznie niemodne, czy też mają rację teoretycy gender i inni krytycy wskazujący na istotne problemy − zarówno o charakterze logicznym, jak i dotyczące samych świadectw − tej koncepcji?
Na koniec: jeśli sam Darwin i jego książka O powstawaniu gatunków zostali poddani mitologizacji, to jak to się ma do współczesnej wersji jego teorii? Czy w niej również kryje się blef? Czy, jak często się utrzymuje, przy obecnym stanie wiedzy współczesna teoria ewolucji jest naprawdę nieodparta?
Szczegółowa analiza korespondencji Darwina ukazuje niepewnego przyrodnika amatora, rozpaczliwie pragnącego zapisać się w historii nauki, ale w pełni świadomego własnych ograniczeń. Chociaż był znakomitym zbieraczem zajmującym się katalogowaniem faktów i obserwacji i wniósł realny wkład do opisu takich organizmów, jak pąkle i storczyki, to doskonale wiedział, że nie zdołał uzasadnić hipotezy ewolucji życia poprzez dobór naturalny, i miał świadomość, iż wiedzą o tym także jego krytycy. Nie umiejąc lub nie chcąc tego przyznać, ukrywał się za różnymi środkami retorycznymi, które pozwalały mu zachować pozory tego, że naprawdę rozwiązał „tajemnicę wszystkich tajemnic”, jak ją nazywał.
Krytyczna ocena dorobku Darwina nie musi prowadzić do jednoznacznie negatywnego wyniku. Badania jego korespondencji, które prowadziłem w ciągu ostatnich lat, sprawiły, że doceniłem pewne aspekty osobowości i pracy Darwina. Podziwiam jego ogromne oddanie rodzinie i przyjaciołom oraz przenikliwe poczucie humoru. Nie mogę się nadziwić jego niewiarygodnej cierpliwości i pomysłowości w gromadzeniu iście encyklopedycznej liczby faktów i obserwacji. Rozumiem również jego niepokój związany z ogłoszeniem nowej rewolucyjnej teorii. Gdybyśmy zdołali skonstruować wehikuł czasu, byłbym pierwszy w kolejce, by znaleźć się w Down House i porozmawiać z człowiekiem, którego poznałem tak dobrze za sprawą jego listów i książek.
Autor monografii O powstawaniu gatunków był zwykłym człowiekiem z różnymi dziwactwami i wadami – jak my wszyscy, był też nieodrodnym dzieckiem swoich czasów. Niestety, ten autentycznie ludzki Darwin rzadko pojawia się w literaturze mu poświęconej, dlatego uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby mógł się ukazać na kartach tej książki.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
Ten rozdział jest dostępnytylko w pełnej wersji książki.
Zapraszamy do zakupu
1Charles Darwin’s Natural Selection: Being the Second Part of His Big Species Book Written from 1856 to 1858, ed. R.C. Stauffer, Cambridge University Press, Cambridge, UK 1975. Dwa pierwsze rozdziały rękopisu poświęcone zmienności zwierząt w warunkach udomowienia zostały pominięte, bo Darwin rozwinął je w książce z 1868 roku Variation of Animals and Plants under Domestication. [Zmienność zwierząt i roślin w stanie udomowienia, Dzieła wybrane, t. III, tłum. K. Brończyk, „Biblioteka Klasyków Biologii”, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1959 – przyp. tłum.]. ↩
2 List Karola Darwina do Asy Graya z 23–24 lipca 1862 roku, Darwin Correspondence Project, University of Cambridge, https://www.darwinproject.ac.uk/letter?docId=letters/DCP-LETT-3662.xml [dostęp: 4 III 2025]. ↩
3 Autor odwołuje się w niniejszej książce do 19 tomów tej korespondencji, wydawanych w latach 1985–1999 pod tytułem The Correspondence of Charles Darwin (eds. F. Burkhardt et al., Cambridge University Press, Cambridge, UK). Obecnie zbiór liczy 30 tomów, z których ostatni ukazał się w 2023 roku (przyp. tłum.). ↩
4 Angielski przekład listów napisanych przez francuskich i niemieckich badaczy zaczerpnąłem ze zbioru Fredericka Burkhardta. ↩
