Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Czy darwinowska teoria ewolucji jest rzeczywiście największym osiągnięciem w historii nauki – a może nawet najbardziej twórczą i ekspansywną ideą, jaka kiedykolwiek pojawiła się w umyśle człowieka, jak to powiedział Daniel Dennett? „Tajemnica mechanizmów ewolucji” w sposób zrozumiały przedstawia krytyczne studium literatury z zakresu biologii ewolucyjnej od Darwina poprzez Dobzhansky’ego do Dawkinsa. Autor pokazuje, że popularne ujęcie ewolucji jest jedną wielką opowieścią o triumfie darwinizmu, w którym wyraźnie przecenia się możliwości mechanizmów ewolucyjnych. Od publikacji opus magnum Darwina minęło już nieco ponad 160 lat, a my wciąż nie wiemy, w jaki sposób zachodzi proces ewolucji. Obecnie musimy pogodzić się z myślą, że mechanizmy ewolucji nadal są owiane tajemnicą, co według autora nie jest równoznaczne z zaprzestaniem naukowych prób poszukiwania prawdy, a wręcz przeciwnie – jest to zachęta do odważnego, a zarazem pokornego uznania ograniczeń ludzkiego rozumu i do otwarcia się na nienaturalistyczne interpretacje kwestii pochodzenia i rozwoju życia.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 512
Rok wydania: 2021
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
PamięciBruce’a Wrightsmana,który zawsze był gotówdo sporów i dyskusjiw dążeniu do prawdy
Podziękowania
Jeśli zajmie się kontrowersyjne stanowisko w odniesieniu do kontrowersyjnej sprawy, to liczba partnerów do dyskusji drastycznie się skurczy. Okoliczności zmusiły mnie do przygotowywania tej pracy w znacznym odosobnieniu. Niemniej przemyślenia, które tutaj przedstawiłem, zostały zainspirowane współpracą z wieloma szanowanymi przeze mnie kolegami, chociaż niekoniecznie chcieliby oni, żeby wiązano ich z wnioskami, do jakich doszedłem. Mimo to dziękuję im.
Na początku chciałbym podziękować Bruce’owi Wrightsmanowi – niestety, nie ma go już wśród nas − który na początku mojej kariery nauczył mnie podejmowania kontrowersyjnych zagadnień. Udostępnił mi swój artykuł o Mikołaju Koperniku, w którym podważył wiele wysoce cenionych, tradycyjnych opinii. Podziękowania należą się także Texowi Sordahlowi, z którym przez wiele lat wspólnie uczyliśmy ekologii i religii. Wykłady Texa były dla mnie pierwszym wprowadzeniem do teorii ewolucji i stały się podstawą badań przedstawionych w tej książce, mimo że obecnie kwestionuję niektóre aspekty tego, czego od niego się nauczyłem. Oczywiście nigdy bym nie napisał tej książki, gdybym nie opanował wiedzy z wykładów na temat relacji pomiędzy nauką i religią prowadzonych przez Loyala Rue w Luther College. Chociaż obrałem kurs w kierunku znacznie odbiegającym od tego, w którym podążał Loyal, to jego pasja do tej dziedziny zawsze mnie inspirowała. Eric Baack, mój kolega z kursu biologii, nie znajdzie tu wielu przemyśleń, z którymi by się zgodził. Doceniam jednak to, że dzielił się ze mną interesującymi artykułami, chociaż chciał w ten sposób dowieść, że wyciągam niesłuszne wnioski!
Trudno opisać, jak wydatnej pomocy i wsparcia udzieliła mi społeczność inteligentnego projektu (Intelligent Design – ID), mimo że jestem outsiderem. Podziękowania należą się także Michaelowi Behe’emu, który przeczytał pierwsze rozdziały i zachęcił mnie do ukończenia pracy. Dziękuję również Johnowi Westowi za jego zainteresowanie projektem. Podziękowania kieruję też do wszystkich tych, którzy przysyłali mi linki do interesujących artykułów znajdujących się w różnych obszarach dostępnych za pośrednictwem sieci, dzięki którym uzyskiwałem wiele wskazówek ważnych dla moich badań.
Mojej rodzimej instytucji, Luther College, także jestem winny podziękowanie, szczególnie zaś dziekanatowi za udzielenie mi w roku 2014 urlopu naukowego, podczas którego opracowałem koncepcję tej książki i dokończyłem sporą część badań.
Składam specjalne podziękowania Bobowi Watsonowi za stałe zainteresowanie moją pracą i dzielenie się własnymi ujęciami kontrowersyjnych problemów. Rozmowa z nim zawsze sprawia mi przyjemność. Dziękuję także Tinie, Amey oraz Tylerowi za ich zainteresowanie i wspieranie moich przedsięwzięć badawczych i pisarskich.
I wreszcie czuję się zobowiązany do wyrażenia podziękowań dla wydawnictwa Wipf and Stock Publishers za przyjęcie takiego jak ten projektu i udostępnianie czytelnikom książek uwzględniających różne punkty widzenia. Wydawnictwo służy cenną pomocą w promowaniu aktualnych debat dotyczących wielu ważnych zagadnień. Oczywiście za wszystkie błędy, jakie pozostały w książce, odpowiadam ja sam.
Wstęp
Nigdy nie spodziewałem się, że napiszę tę książkę. To, że stanę się krytykiem darwinowskich podstaw współczesnej teorii ewolucji, okazało się niespodzianką nie tylko dla mnie. Kiedy 20 lat temu rozpocząłem karierę akademicką w Luther College, interesowałem się związkami pomiędzy religią a nauką dzięki licencjatowi z nauk przyrodniczych i inżynierii oraz doktoratowi z religioznawstwa. Kurs na temat związków pomiędzy religią a nauką byłby naturalnym wykorzystaniem tych kwalifikacji, ale takie zajęcia prowadził już Loyal Rue, wykładowca, o którego pozycji świadczyła duża liczba publikacji. Szybko uświadomiłem sobie, że wykłady poświęcone nauce i religii były oczkiem w głowie Loyala, zająłem się zatem innymi zagadnieniami. Ale kiedy Loyal odchodził na emeryturę, wiedząc o moim przygotowaniu w zakresie nauk przyrodniczych i inżynierii, zachęcił mnie do przejęcia tych zajęć i dalszego uprawiania dziedziny badań, która w Luther College miała już długą i znakomitą historię. Byłem przeszczęśliwy, że mogę podjąć się tego zadania. Jednak ze względu na to, że relacja między religią a nauką nie była specjalnością moich studiów doktoranckich i że nie śledziłem literatury z tego obszaru przez ponad dekadę, wiedziałem, że czeka mnie wiele pracy, by dorównać poziomowi Loyala (chociaż podszedłem do omawianych zagadnień całkiem inaczej niż on).
Moje zainteresowania naukowe podczas studiów licencjackich skupiały się wokół fizyki, astronomii i kosmologii, biologią interesowałem się w minimalnym stopniu. Ale nie można zajmować się związkami religii z nauką, nie stając twarzą w twarz z burzliwą debatą pomiędzy ewolucjonizmem, kreacjonizmem i teorią inteligentnego projektu. Na szczęście w Luther College wykładał kolega z Wydziału Biologii, który był członkiem zespołu przez wiele lat prowadzącego zajęcia na temat religijnych ujęć problematyki ochrony środowiska. Dowiedziałem się więc bardzo dużo o współczesnej teorii ewolucji oraz ekologii naukowej, które dały mi podstawy, kiedy zacząłem wczytywać się w treść debat dotyczących teorii ewolucji, kreacjonizmu i ruchu ID. Wtedy bez zastrzeżeń akceptowałem pogląd, że Karol Darwin za pośrednictwem koncepcji doboru naturalnego naprawdę rozwiązał problem powstawania gatunków. Uważałem też, że współczesna teoria ewolucji stanowi po prostu bardziej rozwinięte ujęcie głównych idei Darwina i stanowi jedną z najbardziej skutecznych i empirycznie potwierdzonych teorii, jakie kiedykolwiek przedstawiono. Ale później zacząłem samodzielnie zapoznawać się z literaturą i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, stwierdziłem, że muszę zmienić swój pogląd. Zmiana ta obejmowała kilka etapów.
Będąc wykwalifikowanym biblistą, nie mogłem – i wciąż nie potrafię – tolerować argumentacji zwolenników teorii młodej Ziemi, którzy dosłownie i historycznie odczytują przekaz zawarty w Księdze Rodzaju. (Wcześniejsze książki zatytułowałem Was Jesus a Muslim? i Jesus and Jihad, zatem mojego sceptycyzmu w stosunku do darwinizmu nie można tłumaczyć przez odwoływanie się do chrześcijańskiej ideologii konserwatywnej!) Byłem niemal przygotowany do przyjęcia powszechnego poglądu, że teoria inteligentnego projektu jest nieco bardziej wyrafinowaną formą kreacjonizmu, co oznacza, że zwolennicy ID są w równym stopniu motywowani religijnie, jak ich kreacjonistyczni bracia. W gruncie rzeczy bezkrytycznie akceptowałem rozpowszechniony pogląd, że każdy, kto kwestionuje współczesną teorię ewolucji, jest nieinteligentny albo jest fanatykiem religijnym, albo tym i tym jednocześnie. Ale żeby rzetelnie prowadzić zajęcia dydaktyczne na temat debaty toczącej się pomiędzy ewolucjonizmem i ID, musiałem się lepiej zapoznać z literaturą z zakresu teorii inteligentnego projektu. A zatem z wielkim dystansem rozpocząłem od bestsellera Phillipa Johnsona Darwin przed sądem, a po nim przeczytałem książki Michaela Behe’ego i Stephena Meyera. Chociaż nie bardzo przekonywały mnie ich argumenty, nieoczekiwanie stwierdziłem, że literatura ta jest bardziej interesująca i merytoryczna niż zwykle przedstawiana jej karykatura. Publikacje z zakresu ID sformułowały poważne pytania pod adresem współczesnej teorii ewolucji, które wydają się bardzo istotne. To mnie zainteresowało, tak jak każdego uczonego. Jeśli teoria ewolucji została potwierdzona empirycznie, jak twierdzi większość biologów, i jeśli teorię inteligentnego projektu można łatwo zdyskredytować i odrzucić, to dlaczego biolodzy odczuwają potrzebę tworzenia karykaturalnego obrazu ruchu ID, zamiast po prostu bezpośrednio skonfrontować się z nim i wskazać, gdzie rozmija się z prawdą?
Wydawało się, że coś nie jest w porządku, toteż chciałem dotrzeć do podstaw. Wiedziałem, że teorię ewolucji muszę poznać lepiej, niż poznałem ją dotychczas. Dlatego właśnie w okresie urlopu naukowego zająłem się stosowną literaturą. Prześledziłem historię teorii ewolucji, począwszy od Darwina poprzez Dobzhansky’ego do Dawkinsa, czytałem liczne tomy opracowań oraz artykuły, poczynając od dzieła O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego przez prace takich luminarzy, jak: Ernst Mayr, Theodosius Dobzhansky, George Gaylord Simpson, James Watson i Francis Crick, Barbara McClintock oraz wielu innych. Studiowałem artykuły, które ukazały się w „Science”, „Nature”, „Proceedings of the National Academy of Sciences”, „Evolution”, „Trends in Ecology and Evolution”, „Quarterly Review of Biology”, „American Scientist” oraz wielu innych recenzowanych czasopismach. Przez cały ten czas zakładałem, że moje bardziej przychylne nastawienie do literatury ID musi być efektem mojej nieznajomości teorii ewolucji i gdy tylko dowiem się więcej o tej ostatniej, to zauważę trudności związane z teorią inteligentnego projektu. Ku mojemu zaskoczeniu stało się na odwrót.
Chociaż czytałem publikacje przygotowane dla czytelników zajmujących się naukami przyrodniczymi, podchodziłem do nich z perspektywy specjalisty w dziedzinie humanistyki, wyćwiczonego w hermeneutyce podejrzeń. Doznałem szoku, kiedy zacząłem zdawać sobie sprawę, jak wiele opracowań ma charakter niejednoznaczny i niepewny. W dużej mierze są zaśmiecone zastrzeżeniami, niespójnościami, bezzasadnymi założeniami, przesadnymi stwierdzeniami opartymi na mizernych świadectwach empirycznych i – co najbardziej zaskakujące – przez terminologię „religijną”, taką jak: ortodoksja, herezja, dogmat, wiara i bluźnierstwo. Im więcej czytałem, tym bardziej byłem zagubiony, ale jednocześnie upewniałem się w przekonaniu, że biolodzy ewolucyjni ponad 150 lat po Darwinie rzeczywiście nie znają mechanizmów, za których pośrednictwem zachodzi ewolucja. W dalszym ciągu pozostaje to wielką tajemnicą, jak to ujął przynajmniej jeden biolog. Zobaczyłem, że twierdzenia tej kategorii, iż teoria Darwina jest najbardziej efektywną teorią naukową wszech czasów, nie są niczym innym niż twierdzeniami stwarzającymi tylko takie wrażenie; że są twierdzeniami, które ukonstytuowały wielką opowieść o triumfie darwinizmu. Szybko stwierdziłem, że ta wielka opowieść skutecznie zaciemnia – w istocie tymczasową – naturę poznania naukowego, a przez to promuje stanowisko ideologiczne występujące w przebraniu obiektywnej nauki. Zostałem zwiedziony przez tę wielką opowieść, tak jak każdy, kto nie miał dość czasu, by szczegółowo zapoznawać się z literaturą naukową – a mówię tu o większości osób niezajmujących się naukami przyrodniczymi. Zapewne należą do nich liczni religioznawcy, nawet ci, którzy specjalizują się w relacjach pomiędzy religią i nauką. Uświadomiłem sobie, że zostaliśmy w pewnym sensie oszukani przez Darwina, przystąpiłem więc do wyjaśnienia sytuacji.
Podjąłem się tutaj udzielenia religioznawcom pomocy poprzez poświęcenie czasu na gruntowne zapoznanie się z literaturą naukową, do której oni ze zrozumiałych względów nie dotrą. Zazwyczaj przyjmuje się, że książki popularnonaukowe na temat ewolucji, napisane przez takich luminarzy, jak: Richard Dawkins, Daniel Dennett czy Edward Osborne Wilson, przedstawiają wierne podsumowania aktualnego stanu teorii ewolucji, a zatem, że za poprawne można uznać ich formułowane z pewnością siebie orzeczenia odnoszące się do mocy eksplanacyjnej teorii ewolucji. Nie dziwi zatem, że większość religioznawców, którzy nie mają głębokiego rozeznania, akceptuje tę wielką opowieść o triumfie darwinizmu. Kwestionowanie przeze mnie prawdziwości tej opowieści zostanie uznane za kontrowersyjne, może nawet za niedorzeczne. Jak zobaczymy jednak, nawet niektórzy wysoko wykwalifikowani biolodzy ewolucyjni również zostali oszukani przez Darwina. Ponieważ przyrodnicy często polegają na wiedzy podręcznikowej, zamiast sięgać do oryginalnych artykułów, również stają się ofiarami zanadto uproszczonych podręcznikowych ujęć skomplikowanych zagadnień. Zwracał na to uwagę Thomas Kuhn w Strukturze rewolucji naukowych. Jeśli sami biolodzy ewolucyjni mogą zostać oszukani przez Darwina, to w żadnej mierze nie zamierzam negatywnie oceniać moich kolegów religioznawców, mówiąc im, że zostali oszukani w ten sposób. Ta książka nie jest pomyślana jako ich krytyka, ale jako źródło informacji dla nich. Ma dać im uczciwszy ogląd rozwoju współczesnej teorii ewolucji, który nie jest obciążony oddziaływaniem wielkiej opowieści o triumfie darwinizmu.
Ta książka nie jest pomyślana także jako ogólny atak na naukę czy też na metodę naukową. Mam wielki szacunek dla współczesnej nauki i do dziwów, jakie odkryła w świecie, w którym żyjemy. Kwestionowanie teorii ewolucji i przedstawianie poglądu, że ta teoria naukowa oddziałuje bardziej jako wielka opowieść o triumfie naukowym niż jako empirycznie potwierdzona teoria naukowa, będzie wydawać się kontrowersyjne. Jednak w rzeczywistości sprowadza się do konkluzji, że nauka jest w takiej samej mierze ludzkim przedsięwzięciem jak religia, filozofia, polityka czy ekonomia. Uczeni już od dawna wykrywają w tych dziedzinach obecność wielkich opowieści. Kontrowersyjne byłoby twierdzenie, że nauka w jakiś sposób uniknęła ludzkiej stronniczości i gry sił. Oczywiście, że nie. Będę starał się po prostu ukazać działanie tej gry sił poprzez staranne czytanie i analizę literatury z zakresu biologii ewolucyjnej, zabiegając o uwolnienie religioznawców oraz innych od wpływu tej wielkiej opowieści. Celem będzie opracowanie nowych i twórczych ujęć dialektyki religia – nauka.
Z góry przepraszam za dużą liczbę cytatów. Chociaż mógłbym zadbać o większą czytelność i zrozumiałość treści tej książki poprzez częstsze posługiwanie się parafrazowaniem, to biorąc pod uwagę kontrowersyjną naturę argumentacji, uważam, że jest ważne, by dało się poznać autentyczne głosy biologów ewolucyjnych, których dzieło prowadzi do wniosku, że mechanizmy odpowiedzialne za powstanie i różnorodność życia naprawdę pozostają tajemnicą. Słowa tych biologów – zgodnie z ich intencjami lub nie – właśnie o tym przekonują. Jak i dlaczego zostaliśmy oszukani przez Darwina? Na to niepokojące, a zarazem fascynujące pytanie postaram się odpowiedzieć na następnych stronach.
Dotychczas w serii ukazały się:
Thomas Nagel
Umysł i kosmos.
Dlaczego neodarwinowski materializm jest niemal na pewno fałszywy
Cornelius Hunter
Bóg Darwina.
Ewolucjonizm i problem zła ewolucji. Nauka czy mit?
