Wszystko Co Najwazniejsze nr 75 - opracowanie zbiorowe - ebook

Wszystko Co Najwazniejsze nr 75 ebook

Opracowanie zbiorowe

0,0

Opis

Wszystko co Najważniejsze nr 75
Wydawca: Instytut Nowych Mediów
Kategoria: Czasopisma
Język: polski
Rok wydania: 2026

„Wszystko co Najważniejsze” – jedyny na polskim rynku wydawniczym miesięcznik bez tekstów dziennikarskich. W każdym numerze Czytelnicy znajdą ważne, kierunkowe teksty liderów opinii: intelektualistów, filozofów, historyków, strategów, polityków. Ukazujące się od 2013 r. pismo cechuje otwartość na nowe trendy, idee, tematy i autorów z różnych rejonów sceny politycznej. „Wszystko co Najważniejsze” jest pieczołowicie redagowane przez zespół, któremu przewodniczy prof. Michał KLEIBER. Teksty są ilustrowane portretami Autorów tworzonymi przez Fabiena CLAIREFONDA z „Le Figaro”. Redakcja przykłada wielką wagę do szacunku dla Czytelników, zachowując styl pism opinii z dawnych, najlepszych lat prasy drukowanej.

WcN 75 – spis treści
Prof. Michał KLEIBER, Polska w G20 już na stałe
Prof. Chantal DELSOL, Ustawa o końcu życia, czyli spiżowe prawo oligarchii
Karol NAWROCKI, Kiedy mamy odwagę bronić tego, co ważne – wolność zwycięża
Marcin ZARZECKI, SAFE 0 procent dla Polski w czasach niepewności
Czesław BIELECKI, Polityka architektoniczna w dziesięciu krokach
Piotr ARAK, Agenda G20 Polski
Ołeksandra MATWIJCZUK, Łańcuch bezkarności
Jan ROKITA, Kłamstwo katyńskie
Karol POLEJOWSKI, Katyńska rana
Maciej ŚWIRSKI, The Traitor Within. Jak Zachód zbudował własnego kata 
Prof. Chantal DELSOL,Kto jest faszystą w XXI wieku?
Mateusz MATYSZKOWICZ, Klasyczne źródła Europy
Matthew Harvey SANDERS, Kościół jako arka dla świata po erze pracy
Prof. Jerzy MIZIOŁEK, Renesans XII wieku a kultura literacka i artystyczna w Polsce
Prof. Magdalena DZIADEK, Największy turniej pianistyczny wszech czasów
Prof. John RINK, Dlaczego Chopin był wyjątkowy?
Prof. Jeff JARVIS, Jürgen Habermas i jego kawiarnie

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 156

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Prof. Michał KLEIBER

Polska w G20 już na stałe

Im szybciej przystąpimy do realizacji ambitnej polityki rozwojowej, tym większa będzie nasza szansa na utrzymanie się na dłużej w gronie światowych liderów gospodarczych

Prof. Michał KLEIBER

Redaktor naczelny „Wszystko co Najważniejsze”. Profesor zwyczajny w Polskiej Akademii Nauk. Prezes PAN (2007–2015), Minister Nauki i Informatyzacji (2001–2005), w latach 2006–2010 doradca społeczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO. Kawaler Orderu Orła Białego

Klub G20

Wejście Polski do grupy G20, skupiającej największe gospodarki świata, to olbrzymi sukces. Sukces ten jest zasługą nas wszystkich, po latach powojennego cywilizacyjnego zapóźnienia, tworzących od momentu politycznej transformacji nowoczesne państwo z szybko rosnącą gospodarką. Zmniejszyliśmy dystans do najbardziej rozwiniętych gospodarek świata, a mierzony parytetem siły nabywczej nasz PKB na głowę mieszkańca rósł szybciej niż w zdecydowanej większości państw unijnych. Polski PKB przekroczył w 2025 r. bilion dolarów, plasując nas na 20. miejscu w świecie, co oznacza awans o 15 pozycji w stosunku do 1989 roku.

Wyzwań jest jednak wiele i nie będzie łatwo stawiać im czoła. Powszechne wdrażanie nowych technologii cyfrowych, pandemia, wojna w Ukrainie i liczne inne konflikty polityczne i militarne, problemy energetyki związane z załamaniem się łańcuchów dostaw i polityką klimatyczną czy daleko idące zmiany kulturowe to początek długiej listy wydarzeń wpływających na reguły funkcjonowania społeczeństw.

Zasadniczy wpływ na szybki rozwój polskiej gospodarki w ostatnich dziesięcioleciach miały relatywnie tania i dobrze wykształcona siła robocza, stabilna współpraca zagraniczna oraz umiejętność i gotowość do adaptacji zagranicznych wzorców rozwojowych. W zmieniającym się świecie cechy te przestały jednak mieć tak kluczowe znaczenie. Szybko rośnie rola takich cech, jak gospodarcza innowacyjność wspierana przez własne, konkurencyjne technologie, tworzone w warunkach przemyślanych regulacji rynkowych i dostępności kapitału, polityka państwa, prawidłowo rozpoznająca i wykorzystująca nowo powstające strategiczne sojusze i bloki współpracy gospodarczej, czy promocja edukacji przez całe życie ze szczególnym naciskiem na umiejętności cyfrowe.

Co więc powinniśmy robić, aby zapewnić sobie tempo rozwoju gwarantujące naszą przyszłą obecność w G20? Wśród niezbędnych działań powinny koniecznie znaleźć się takie, jak:

Stała troska o najkorzystniejszą pozycję w geopolityce, niezwykle ważna w obliczu przybierającej na sile światowej rywalizacji bloków państw, ale niełatwa ze względu na powszechnie dostrzegane słabości dzisiejszej polityki UE. Łączy się z tym nasze aktywne uczestnictwo w polityce bezpieczeństwa kontynentu, usuwaniu zakłóceń transatlantyckich oraz budowie konkurencyjności UE. Niezbędna jest dbałość o głęboko przemyślaną suwerenność narodową, niewykluczającą świadomego cedowania części decyzji w ramach organizacji międzynarodowych.

Wypracowanie strategii odpowiadającej na pytania o nasze kreujące rozwój atuty i bariery, które musimy pokonać. Postawienie dobra państwa ponad doraźnym interesem politycznym i wyłączenie ze sporu politycznego kwestii priorytetowych dla długofalowego rozwoju, takich jak bezpieczeństwo, wzrost gospodarczy, rozwój energetyki, uporządkowanie i transparentność systemu podatkowego.

Pozbycie się braku wiary we własne możliwości rozwojowe, narzuconego nam przez skomplikowaną historię braku suwerenności w okresie dominacji ZSRS. Dotyczy to takich dziedzin, jak zarządzanie, współpraca gospodarcza w kraju i z firmami zagranicznymi, badania naukowe czy tworzenie i wdrażanie innowacyjnych technologii. Przykładowo – wielkie znaczenie przypisać trzeba suwerenności cyfrowej, czyli zdolności państwa do samodzielnego i autonomicznego działania w domenie cyfrowej.

Konsekwentne kreowanie polityki gospodarczej. Kluczem są tu nie tylko decyzje polityczne podejmowane przez władze, ale także zdolne do prorozwojowej współpracy całe społeczeństwo. Wymaga to odwagi modernizacyjnej, deregulacji, mądrze prowadzonej i szeroko społecznie akceptowanej transformacji energetycznej, upowszechniania technologii cyfrowych, a robotyki i AI w szczególności, przemyślanej współpracy naszych firm na arenie międzynarodowej i wewnątrz kraju oraz gotowości do inwestowania i wspierania innowacyjności.

Dostosowanie do nadchodzących wyzwań polityki fiskalnej. Sytuacja fiskalna państwa jest obecnie niezwykle trudna i grozi nam nie tylko redukcja deficytu poprzez zmniejszanie wydatków, lecz także podwyższanie niektórych podatków. Sednem problemu jest oczywiście dwukrotnie większy od dopuszczalnego deficyt budżetowy i skumulowane, niezwykle wysokie zadłużenie z lat ubiegłych, czyli dług publiczny. Zaradzenie tej sytuacji jest niezbędne, a robienie tego w sposób niezagrażający wzrostowi PKB jest bardzo trudne.

Wykorzystanie naszej rosnącej pozycji geopolitycznej, wzrostu znaczenia Polski dla globalnego bezpieczeństwa ze względu na nasze położenie geograficzne i trwające oraz przewidywane w przyszłości agresywne zachowanie Rosji. Podkreślić trzeba potrzebę integracji sektora obronnego z działalnością innowacyjną. Wymagać to będzie zasadniczego zwiększenia w całości wydatków na obronność kwot przeznaczanych na B+R, stanowiących dzisiaj wręcz symboliczną wielkość, parokrotnie mniejszą niż w innych państwach.

Skuteczne prowadzenie selektywnej polityki migracyjnej chroniącej nasze bezpieczeństwo i tradycje, ale przyciągającej utalentowanych pracowników z zagranicy. Obserwując problemy wielu krajów z nieadaptującymi się do lokalnych warunków migrantami, należy zauważyć, że sprawa ta stanowi niełatwe wyzwanie. Aby utrzymać obecne tempo wzrostu PKB, liczba ok. 1,1 mln pracujących aktualnie w Polsce cudzoziemców powinna według ekspertów zwiększyć się do ok. 2 mln, co szczególnie ze względu na zmniejszającą się liczbę pracowników z Ukrainy wymagałoby zasadniczej korekty w polityce migracyjnej.

Wspieranie partnerstwa nauki z biznesem. Wydatki w Polsce na B+R rosną wprawdzie zbyt powoli i są ciągle na poziomie nieporównywalnie niskim względem innych państw rozwiniętych, ale z punktu widzenia tempa rozwoju gospodarczego niemniejszym problemem jest skuteczność powiązań nauki z biznesem. A to oczywiście oznacza niską innowacyjność naszego kraju – w UE jesteśmy stale na jednym z ostatnich miejsc w oceniających to rankingach.

Sparafrazujmy znane hasło Billa Clintona z jego kampanii wyborczej: „Konkurencyjność gospodarki, głupcze!”. A kluczowymi obszarami w osiąganiu tego celu są zawsze zgodne działania polityków, łączące gospodarcze sektory na rzecz stabilnego rozwoju, tworzenie zdolności komercjalizacji innowacyjnych pomysłów, przywrócenie zasad praworządności, by zyskać zaufanie inwestorów, a także szerokie poparcie dla polityki prorozwojowej ze strony konsekwentnie przekonywanego do tego społeczeństwa. To zawsze właśnie takie są źródła konkurencyjności. Im szybciej przystąpimy do realizacji tej ambitnej polityki rozwojowej, tym większa będzie nasza szansa na utrzymanie się w gronie światowych liderów gospodarczych.

Prof. Chantal DELSOL

Ustawa o końcu życia, czyli spiżowe prawo oligarchii

Felieton na drugą stronę

Projekt ustawy o samobójstwie wspomaganym wraca pod obrady parlamentu – jako projekt radykalniejszy niż za pierwszym razem, gdy został odrzucony przez senat. Najdziwniejsza w tej historii jest nieustępliwa i nieugięta determinacja obrońców tej ustawy w jej forsowaniu i ich głuchota na wszelkie argumenty. Bo Francuzi jej nie bronią. Poważne opracowania, jak to opublikowane niedawno przez Fondapol, pokazują, że wszystkie wrażliwości polityczne odrzucają ideę eutanazji i samobójstwa wspomaganego. Do tego stopnia, że nie można stwierdzić różnic w tej kwestii między prawicą, bardziej konserwatywną, a lewicą, bardziej postępową.

W rzeczywistości eutanazji i samobójstwu wspomaganemu sprzeciwiają się wszelkie przynależności, chociaż, jak można się tego spodziewać, bardziej stanowczy sprzeciw wyrażają katolicy i muzułmanie. Nie widać także, żeby młodzi ludzie, bardziej otwarci na nowości i różne formy emancypacji, popierali tę ustawę. Większość wyborców obawia się, że ustawa będzie popychać osoby znajdujące się w najtrudniejszej sytuacji do proszenia o zadanie śmierć, a także że będzie pretekstem do moralnie nieprzyzwoitych dyskusji w rodzinach. Większość wyborców, niezależnie od miejsca zamieszkania, obawia się, że częściej po samobójstwo wspomagane będą sięgali biedniejsi, i nie zgadza się na brak klauzuli sumienia dla aptekarzy ani na klasyfikację utrudniania wykonania tych zabiegów jako przestępstwa. Jednym słowem, opór jest powszechny, nie wspominając już o personelu medycznym, który w zdecydowanej większości kategorycznie sprzeciwia się tym pomysłom.

Być może jest to jedyny postulat, co do którego wyborcy Le Pen i Mélenchona zgadzają się ze sobą: rozwój opieki paliatywnej zamiast ustawy o eutanazji! Francuzi w ogromnej większości domagają się, aby opieka paliatywna, z ramami nakreślonymi przez ustawę Leonetti-Claeys, została rozszerzona na całe terytorium kraju i była dostępna dla wszystkich. Wydaje się jednak, że nasi rządzący myślą wyłącznie o stronie finansowej – ostatni zastrzyk będzie tańszy niż taka opieka… Rząd kanadyjski z cyniczną satysfakcją wyliczył, jakie to oszczędności przyniesie państwu ustawa o samobójstwie rozszerzonym. Lecz ważniejszą rolę odgrywa tutaj inny czynnik.

Pamiętamy, jak Tocqueville błyskotliwie opisał (krytykując ją) demokrację jako tyranię większości, a tak naprawdę zdeprawowaną formę pięknej demokracji, której był (i pozostał) szanowanym piewcą. Dziś musimy przyznać, że nasze kraje muszą znosić raczej tyranię mniejszości, inną formę deprawacji demokracji. Różne grupy wpływów okazują się współdziałać w opracowywaniu ustaw, którym opinia publiczna jest przeciwna. Uczeń Maxa Webera, Robert Michels, określił terminem „spiżowego prawa oligarchii” trend charakterystyczny dla ustrojów demokratycznych, polegający na podążaniu raczej za grupami wpływów niż za opinią publiczną. Amerykański socjolog Olson nazywał to „wykorzystaniem dużego przez małego”, a dziś mówi się o „milczącej większości”, by opisać większość, która w przeciwieństwie do doktryny demokratycznej, będącej rzekomo naszą rzeczywistością, nie jest wysłuchiwana i musi godzić się z ustawami narzucanymi przez rozgorączkowaną mniejszość. „Spiżowe prawo oligarchii” oznacza, że zawsze będzie istniało jakieś potężne lobby trzymające władzę w swoich rękach, jeśli tylko okaże się na tyle zdeterminowane i nieco fanatyczne. I właśnie tak jest z lobby ustawy o końcu życia: jest mniejszościowe, ale nieustępliwe, nigdy się nie poddaje, a swoich oponentów większościowych nazywa skretyniałą masą bez przyszłości. Prze do przodu w imię postępu, gdyż wierzy, że burzenie starego porządku rzeczy musi nieodzownie oznaczać poprawę.

Demokracje postnowoczesne podlegają „spiżowemu prawu oligarchii” – rząd bez kontrwładzy mniejszości, która wierzy, że jest nosicielką przesłania emancypacyjnego, vs staroświecki i zakurzony lud. Pamiętamy, że zniesienie kary śmierci zostało przegłosowane wbrew opinii publicznej, co dało jego inicjatorowi miejsce w Panteonie. Wiemy dobrze, że tylko elita może być oświecona… A jednak zbyt często brakuje jej tego zdrowego rozsądku, który pozwala widzieć trywialność rzeczywistości, oraz przyzwoitości, która uwypukla podstawowe wartości moralne. Opinia publiczna bardzo dobrze wie w swojej większości na przykład, że ustawa o końcu życia będzie popychała najbiedniejszych i najsłabszych do domagania się zastrzyku, jak widzimy to w przerażającym filmie Plan 75. Wie, że z oszczędności personel zajmujący się opieką paliatywną zostanie zastąpiony przez personel zajmujący się samobójstwem wspomaganym. Widzi doskonale, co dzieje się w krajach ościennych, gdzie podobne ustawy zostały już wprowadzone: eutanazja dzieci lub niepełnosprawnych oraz śmierć na wielką skalę. I broni żarliwie klauzuli sumienia, którą nowa ustawa usuwa z przestrzeni prawnej, ponieważ uznaje za normalne istnienie sprzecznych opinii, jeśli chodzi o zasadnicze kwestie. Krótką mówiąc, nie patrzy na sprawy z ideologicznego punktu widzenia, z nieodpartym, ślepym pragnieniem zniszczenia starego świata, ale ze świadomością tego, jak fatalne w skutkach są takie działania. I bardzo dobrze zrozumiała, że penalizacja prób utrudniania samobójstwa wspomaganego i eutanazji jest instrumentem autokratycznym wymyślonym przez przypartą do muru mniejszość, aby wsadzać za kratki tych, którzy mają odmienne zdanie – choć muszą sobie zdawać sprawę, że działają dokładnie według tego samego schematu… „Przestępstwo utrudniania” powinno nazywać się raczej „przestępstwem sumienia”. Bo dziś staje się wręcz niemożliwe wyrazić opinię sprzeczną z ustawą mniejszości.

Parlamentarzyści często należą do zdroworozsądkowej większości i zgadzają się ze swoimi wyborcami. Dają się jednak porwać strumieniowi „przekonań luksusowych”, gotowców myślowych na paryską modłę, i boją się śmieszności oraz tego, że nie będą szli wystarczająco mocno z duchem historii. „Spiżowe prawo oligarchii” jest rzeczywiście niebezpieczne. Mówi się nam, że żyjemy w demokracji, ale podlegamy prawu kilku doktrynerów, którzy na ołtarzu ideologicznego rewanżyzmu składają ofiarę całopalną z przyzwoitości.

Prof. Chantal DELSOL

Karol NAWROCKI

Kiedy mamy odwagę bronić tego, co ważne – wolność zwycięża

Wierzę, że Europa i Ameryka są najsilniejsze, gdy szanują swoje narody, gdy szanują ich tradycje, gdy słuchają swoich obywateli. Polska jest zaangażowana w budowanie transatlantyckiej wspólnoty silnych narodów, która nie zapomina, skąd czerpie swoją siłę

Karol NAWROCKI

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Sojusz Białych Orłów

To dla mnie prawdziwy zaszczyt, że mogę stanąć przed Wami tutaj, w Teksasie – stanie, który symbolizuje to, czym jest Ameryka: siłę, niezależność i dumę z własnego narodu. Przekazuję Wam pozdrowienia z Polski – kraju, który rozumie, ile naprawdę kosztuje wolność i dlaczego zawsze należy jej bronić.

W tym roku, już za kilka miesięcy, Stany Zjednoczone będą obchodzić 250-lecie niepodległości. Dwieście pięćdziesiąt lat temu Wasi Ojcowie Założyciele podjęli odważną decyzję w obliczu wielu niepewności. Odrzucili tyranię. Odrzucili kontrolę sprawowaną z daleka. Wybrali wolność, odpowiedzialność i suwerenność. I dzięki temu zmienili świat. Ale pozwólcie, że powiem Wam coś, co ma dla nas w Polsce ogromne znaczenie: w tej walce nie byliście sami.

Kiedy Ameryka walczyła o niepodległość, Polacy stali ramię w ramię z Wami. Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski – polscy patrioci i żołnierze wolności – walczyli o niepodległość Ameryki. Obaj poświęcili swoje życie tej samej idei: obronie wolności.

Jest jeszcze jedna historia – mniej znana, ale równie ważna. Haym Solomon. Człowiek urodzony i wychowany w Polsce, który żył w Nowym Jorku. Kiedy Kongresowi Kontynentalnemu zaczynało brakować funduszy – Haym Solomon pomógł sfinansować rewolucję amerykańską. Wykorzystał własne zasoby, aby podtrzymać sprawę wolności. Nie walczył mieczem, nie strzelał z karabinu czy armaty. Walczył swoim zaangażowaniem, zaufaniem i wiarą w przyszłość wolnego narodu.

To również część naszej wspólnej historii. Polscy bohaterowie nie tylko walczyli za Amerykę. Pomogli ją zbudować. Przybyli, ponieważ wierzyli w coś prostego i potężnego: że wolność w każdym zakątku świata zasługuje, by jej bronić.

Stojąc tutaj, mogę z całą pewnością stwierdzić, że ta wiara nadal łączy nasze narody i znajduje w nich oddźwięk.

Polska i Stany Zjednoczone to nie tylko sojusznicy. Jesteśmy narodami zbudowanymi na tej samej idei, która głosi: że rząd powinien służyć ludziom – a nie nimi rządzić; że wolność należy chronić, a nie nią zarządzać; że tradycja ma znaczenie – ponieważ nadaje sens wolności. W Ameryce idee te ukształtowali Ojcowie Założyciele. W Polsce sięgają one wieków wstecz – do czasów, kiedy zbudowaliśmy jedną z pierwszych republik w Europie, w której władza była ograniczona, w której obywatele mieli głos, a wolność była częścią naszej tożsamości.

Jesteśmy dwoma narodami na dwóch oddalonych od siebie kontynentach – ale zakorzenionymi w tej samej cywilizacji chrześcijańskiej. A dziś ta cywilizacja znajduje się pod presją, wywieraną nie tylko z zewnątrz, ale także od wewnątrz.

Słyszymy głosy mówiące nam, że patriotyzm to coś, czego należy się wstydzić. Że granice nie mają znaczenia. Że wiara powinna zostać wykluczona z życia publicznego. Że tradycja jest czymś, co należałoby wymazać. Słyszycie to tutaj, w Ameryce. Słyszymy to po drugiej stronie Atlantyku, w Europie. Ale powiem to jasno: naród bez tożsamości to naród bez przyszłości.

I jestem pewien, że my – w Polsce i tutaj, w Stanach Zjednoczonych – nie pozwolimy, by tak się stało. Ponieważ wiemy coś, o czym wiele elit zapomniało: wolność sama z siebie nie przetrwa. Potrzebuje silnych rodzin. Potrzebuje silnych społeczności. Potrzebuje ludzi, którzy są gotowi jej bronić. Wiemy również, że zagrożenia dla naszego stylu życia nie pozostają tylko w sferze kulturowej. Są one realne. Są geopolityczne. Są niebezpieczne.

W dzisiejszej Europie mamy do czynienia z agresywną Rosją. Reżimem, który najeżdża swoich sąsiadów. Reżimem, który niszczy miasta. Reżimem, który wierzy, że władza daje mu prawo do dominacji nad innymi. A dziś ten sam reżim próbuje powiedzieć światu: „Jesteśmy obrońcami tradycyjnych wartości”. Trzeba to powiedzieć jasno: to kłamstwo. Rosja nie broni konserwatyzmu. Rosja reprezentuje korupcję i przemoc.

Prawdziwy konserwatyzm szanuje narody. Prawdziwy konserwatyzm szanuje godność ludzką. Prawdziwy konserwatyzm wierzy w wolność w ramach prawa.

Widzimy też inne zagrożenia. Reżimy w różnych częściach świata szerzące destabilizację i terror w swoich regionach i poza ich granicami. Autorytarne mocarstwa, które chcą przekształcić świat – nie wokół wolności, ale wokół sprawowanej kontroli. W obliczu tych zagrożeń mamy wybór: tkwić w podziałach – albo stanąć ramię w ramię.

Polska dokonała wyboru. Stoimy po stronie Stanów Zjednoczonych, tak jak zawsze: 250 lat temu, podczas I i II wojny światowej, w następstwie ataków terrorystycznych z 11 września. Nie dlatego, że jest to wygodne. Ale dlatego, że jest to słuszne.

Sojusze nie są tworzone wyłącznie w salach konferencyjnych i za zamkniętymi drzwiami. Buduje się je na polu bitwy. Buduje się je w chwilach odwagi. Buduje się je w chwilach poświęcenia – w tym odwagi i najwyższego poświęcenia, takiego, jakie wykazało 66 polskich żołnierzy, którzy oddali życie w Iraku i Afganistanie.

Polska i Stany Zjednoczone stały ramię w ramię nie tylko w czasach historycznych, ale także współcześnie. Staliśmy razem w Afganistanie. Staliśmy razem w Iraku. A czasami to partnerstwo zostaje przypieczętowane najdobitniej. Przypieczętowane krwią.

Niedawno w Białym Domu odbyła się uroczysta ceremonia. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald J. Trump przyznał pośmiertnie Medal Honoru sierżantowi sztabowemu Michaelowi Ollisowi, który oddał życie w Afganistanie. Nie zrobił tego, by ocalić swojego rodaka. Zrobił to, aby ocalić polskiego żołnierza – porucznika Karola Cierpicę, mojego przyjaciela. W chwili najwyższej odwagi wystąpił naprzód. Przyjął na siebie cios przeznaczony dla innego człowieka. Polaka. Brata broni.

Tego samego dnia, w którym Prezydent Trump przyznał sierżantowi sztabowemu Ollisowi Medal Honoru, uhonorowała go również Polska. Ponieważ Polska pamięta. Ponieważ Polska rozumie, co oznacza to poświęcenie. Ponieważ Polska wie, że wolność nigdy nie przychodzi za darmo.

Nie da się zbudować silniejszego sojuszu niż ten. To nie jest polityka. To braterstwo. To właśnie łączy Polskę i Stany Zjednoczone – nie tylko jako sojuszników, ale jako rodzinę.

Niech Michael Ollis spoczywa w pokoju wiecznym! Niech spoczywa w pokoju 66 polskich żołnierzy, którzy oddali życie w Iraku i Afganistanie, oraz tysiące bohaterów z obu naszych narodów, którzy ponieśli najwyższą ofiarę! Okażmy im wspólnie szacunek!

Wyzwania, przed którymi stoimy, nie pochodzą wyłącznie z zewnątrz. W Europie pochodzą one również z wnętrza naszej wspólnoty narodów.

Powiem jasno: Polska podjęła słuszną decyzję, przystępując do Unii Europejskiej, i chcemy być częścią UE. Wierzę – i mam nadzieję, że większość moich rodaków podziela ten pogląd – że Polska ma głos i ma prawo zabierać głos. Od 20 lat jesteśmy częścią UE, ale teraz wymaga ona pilnej naprawy.

Widzimy politykę, która – niezależnie od tego, jak dobre są jej intencje – grozi podważeniem samych fundamentów naszej siły. Widzimy coraz potężniejszych biurokratów podejmujących decyzje sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, które zamiast wzmacniać Europę, osłabiają ją.

Mówię o polityce energetycznej, która zmienia się zbyt szybko, bez uwzględnienia realiów gospodarczych i bezpieczeństwa energetycznego. Mamy też politykę migracyjną, która nie chroni granic i spójności społecznej. Obserwujemy działania zmierzające do centralizacji procesu decyzyjnego, odsuwające na bok narody i demokratyczną odpowiedzialność.

Czasami widzimy też projekty ideologiczne, które oddalają nas od wartości budujących naszą chrześcijańską cywilizację, zamiast je wzmacniać.

Wierzę, że Europa i Ameryka są najsilniejsze, gdy szanują swoje narody, gdy szanują ich tradycje, gdy słuchają swoich obywateli. Polska jest zaangażowana w budowanie transatlantyckiej wspólnoty silnych narodów, która nie zapomina, skąd czerpie swoją siłę.

Polska to historia sukcesu wolności. Zaledwie jedno pokolenie temu byliśmy za żelazną kurtyną. System komunistyczny. Ale to nie była nasza decyzja. Po II wojnie światowej Polska nie odzyskała wolności – mimo że walczyliśmy na każdym froncie tej wojny. Niestety po brutalnej niemieckiej okupacji nadeszła kolejna okupacja. Tym razem narzucona przez Związek Sowiecki. A ta okupacja trwała prawie pięćdziesiąt lat. Ale powiem Wam coś ważnego: naród polski nigdy jej nie zaakceptował. Nigdy. Nawet w najciemniejszych czasach byli tacy, którzy nie poddali się. Żołnierze Wyklęci czy Ryszard Kukliński, który pomógł ujawnić sowieckie plany ataku na kraje NATO. W ten sposób nie tylko bronili przyszłości Polski, ale także zbudowali fundamenty przyszłych stosunków polsko-amerykańskich.

Był również i człowiek, który przypomniał światu, kim jesteśmy. Papież Jan Paweł II. I wreszcie ruch, który zmienił bieg historii – „Solidarność”. I tak, mieliśmy to szczęście mieć przyjaciół poza granicami naszego kraju. Przywódców takich jak Prezydent Ronald Reagan, którzy mieli odwagę nazwać zło po imieniu i stanowczo stanąć po stronie wolności. Razem, dzięki wierze, odwadze i solidarności, odzyskaliśmy naszą niepodległość.

A dzisiaj? Polska stała się jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek w Europie. Nasz PKB osiągnął ponad bilion dolarów. Pomyślcie o tym. W ciągu jednego pokolenia przeszliśmy od komunizmu do dobrobytu. Od podlegania kontroli do możliwości. Od zależności do siły. Naród w końcu wolny, by w pełni zrealizować swój potencjał.

I to nie stało się przez przypadek. Stało się, ponieważ wybraliśmy wolność. Ponieważ wybraliśmy ciężką pracę. Ponieważ wybraliśmy silne partnerstwa – ze Stanami Zjednoczonymi, naszymi europejskimi sojusznikami i partnerami o podobnych poglądach na całym świecie. A to partnerstwo to nie tylko słowa. To działanie.

Wierzymy w sojusz polsko-amerykański, ale wierzymy również w Sojusz Północnoatlantycki – najpotężniejszy sojusz wojskowy w historii świata, na czele którego stoją Stany Zjednoczone. Zgadzam się z Prezydentem Trumpem, gdy wzywa kraje europejskie do zwiększenia wydatków na nasze wspólne bezpieczeństwo. Tak, Europa musi wydawać więcej. Tak, Europa musi przyjąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. W Polsce to rozumiemy. Dlatego stoimy jako wschodnia straż Europy, straż zachodniej cywilizacji, której bronimy przed tyranią, kłamstwami i przemocą ze Wschodu: z Rosji, choć nie tylko stamtąd.

Nie zrealizujemy jednak tego wielkiego zadania samodzielnie ani nawet we współpracy wyłącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Potrzebujemy naszych sojuszników – potrzebujemy ich zaangażowania i poświęcenia, by zachować wolność. Dlatego potrzebujemy rozwijać i wzmacniać NATO.

Dzisiaj Polska jest jednym z najsilniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych w Europie. Inwestujemy w nasze siły zbrojne, ponieważ wiemy, że pokój wymaga siły. Wydajemy prawie 5 proc. naszego PKB na obronność. Kupujemy za miliardy dolarów amerykańską technologię wojskową, w tym samoloty F-35, które są produkowane tutaj, w Teksasie. Gościmy tysiące amerykańskich żołnierzy, ponieważ wierzymy w prawdziwe sojusze, a nie w symboliczne.

I powiem to jasno: gościmy amerykańskich żołnierzy na koszt polskiego podatnika – ponieważ rozumiemy, co oznacza solidarność. Rozumiemy, co oznacza podział obciążeń. Nie ograniczamy się do mówienia o sojuszu. Płacimy za niego. Wspieramy go. Wzmacniamy go. A kiedy amerykańscy żołnierze spacerują ulicami polskich miast, miasteczek i wsi – nie są obcymi. Są mile widziani i szanowani. Po raz pierwszy w historii Polacy cieszą się, że w ich kraju stacjonują zagraniczne wojska. Wojska polskie i amerykańskie stoją na pierwszej linii NATO, ponieważ rozumiemy, o co toczy się gra.