Własna firma krok po kroku. Działaj skutecznie na każdym etapie rozwoju swojego biznesu - Grzegorz Krzemień - ebook

Własna firma krok po kroku. Działaj skutecznie na każdym etapie rozwoju swojego biznesu ebook

Grzegorz Krzemień

0,0

Opis

 Myślisz o własnej firmie?

Chcesz rzucić etat i przejść na swoje?

A może już prowadzisz biznes i coraz częściej zastanawiasz się, czy to, co robisz, naprawdę ma sens?

Ta książka pokazuje, jak w praktyce wygląda rozwijanie firmy w polskich realiach – od pierwszego pomysłu, przez kolejne etapy wzrostu, aż do momentu, w którym organizacja zaczyna żyć własnym życiem. Bez mitów o szybkim sukcesie. Bez gotowych recept. Za to z doświadczeniem zdobytym przez lata pracy na żywym organizmie.

Dzięki tej książce zrozumiesz:

•czego realnie spodziewać się w pierwszych miesiącach i latach prowadzenia firmy

•dlaczego wraz z rozwojem zmienia się to, co jest naprawdę ważne

•na czym w danym momencie się skupić: na finansach, ludziach, strukturze, sprzedaży czy marketingu

•jak zmienia się twoja rola jako właściciela i lidera

•które błędy są niemal nieuniknione i jak ograniczyć ich konsekwencje

•jak wykorzystywać automatyzację i narzędzia oparte na AI, aby usprawniać procesy, podejmować lepsze decyzje i radzić sobie z rosnącą złożonością biznesu.

To nie jest instrukcja „jak odnieść sukces”. To opowieść o decyzjach, konsekwencjach i ciągłej zmianie. O tym, że to, co dziś wydaje się sufitem, jutro staje się podłogą. I że firma rozwija się tylko wtedy, gdy rozwija się także jej właściciel.

Grzegorz Krzemień – przedsiębiorca i menedżer z ponad 25-letnim doświadczeniem w marketingu interaktywnym i budowaniu firm w polskich realiach. Od końca lat 90. związany z branżą digital, współtwórca i wieloletni prezes agencji GoldenSubmarine, jednej z największych niezależnych agencji marketingowych w Polsce.

 

Przewodniczący Branżowej Rady ds. Kompetencji certyfikatu DIMAQ, autor i współautor publikacji o marketingu i zarządzaniu. W swojej pracy i swoich książkach koncentruje się na praktyce prowadzenia biznesu, długofalowym rozwoju organizacji oraz wyzwaniach, z jakimi mierzą się właściciele firm na kolejnych etapach wzrostu.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 345

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Wydawca prowadzący: Justyna Malatyńska

Redakcja: Ewa Skuza, Ewa Kujaszewska

Korekta: Maria Żółcińska

Skład: Tomasz Gąska | 7colors.pl

Opracowanie e-wydania: Karolina Kaiser |

Ilustracje: Bogumiła Pepasińska

Projekt okładki: Urszula Łopata

Adaptacja okładki do wydania 2026: Tomasz Ortyl

 

Copyright © 2026 Grzegorz Krzemień

All rights reserved.

This edition copyright © 2026 by MT Biznes Sp. z o.o.

All rights reserved.

Wydanie drugie rozszerzone

Warszawa 2026

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl

Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.

MT Biznes sp. z o.o.

wydawnictwomtbiznes.pl

[email protected]

ISBN 978-83-8231-816-6 (epub)

ISBN 978-83-8231-817-3 (mobi)

Rodzicom, Ani, Kacprowi i Marcelowi

W ringu każdy ma jakiś plan, dopóki nie dostanie w łeb!

Mike Tyson

Wstęp

Czterech jeźdźców Apokalipsy

Kiedy w 2019 roku kończyłem prace nad pierwszym wydaniem tej książki, świat biznesu wydawał się poukładany. PKB rosło, rynki kwitły, a tym, co spędzało sen z powiek przedsiębiorcom, była walka o młode talenty. Niespodziewanie do tego idyllicznego świata zawitali czterej jeźdźcy Apokalipsy.

Zaraza. Pandemia, która wywróciła biznesowe życie do góry nogami. W trybie przyspieszonym digitalizowała firmy, zmieniała utrwalone od dekad sposoby organizacji pracy. I gdy wydawało się, że już jest lepiej, nadeszła…

Wojna. Napad Rosji na Ukrainę nauczył nas tego, że rzeczy postrzegane wcześniej jako niewyobrażalne w tej części świata dzieją się na naszych oczach. A wszelkie klauzule w umowach ubezpieczeniowych o braku odpowiedzialności „na wypadek wojny” przestały śmieszyć…

Głód. Pojawiła się inflacja w wymiarze niewidzianym od trzydziestu lat. Pożerająca budżety firm i wywołująca olbrzymią niepewność. I gdy znów wydawało się, że już jest lepiej, przyszła…

Śmierć. Sztuczna inteligencja, która w tempie niespotykanym do tej pory przekształca całe branże i rynki, czyniąc pracę mnóstwa profesji zbędną.

Miejmy więc nadzieję, że gorzej już nie będzie. A skoro przetrwaliśmy tę apokalipsę, to przed nami kolejny najlepszy moment, żeby rozwijać własną firmę.

Powodzenia!

Co zmieniło się w tym wydaniu

To wydanie różni się od pierwszego w kilku istotnych punktach.

Po pierwsze. Dopisałem nowe fragmenty i przeredagowałem część podrozdziałów, a te, które się zdezaktualizowały, usunąłem.

Po drugie. Umieściłem więcej informacji o AI i automatyzacji, pracy hybrydowej oraz nowych napięciach na rynku pracy.

Po trzecie. W czasie pandemii wyszedł dodatek w formie e-booka dotyczący prowadzenia biznesu w kryzysie. Te fragmenty, które nadal są aktualne, włączyłem do treści książki.

Całość nadal zachowuje swój charakter – ma być praktyczna bez złudzeń, czasem ironiczna, ale zawsze szczera. To nie jest poradnik „jak wygrać”. To opowieść o tym, co naprawdę zaczyna się liczyć na kolejnych etapach rozwoju firmy.

Dlaczego

Wiesz, w jaki sposób sukces odnieśli Elon Musk, Mark Zuckerberg, Steve Jobs, Bill Gates, Larry Page. Czytałeś, jak tworzyli korporacje warte miliardy dolarów i jak nimi zarządzali. Wiesz też, jak błysnąć żartem na „pitchu” przed inwestorami z Silicon Valley. I czujesz, że ta wiedza nijak ma się do realiów, w których funkcjonujesz. Pewnie masz firmę z kilkudziesięcioma tysiącami złotych na firmowym koncie i… nie masz pojęcia, czy zarządzasz nią z sensem. Też tak miałem.

Kiedy zaczynałem na przełomie wieków i przechodziłem kolejne etapy rozwoju firmy, o sensowne źródła inspiracji było trudno. W praktyce wiele rzeczy odkrywałem metodą prób i błędów, płacąc za to czasem i pieniędzmi.

Większość literatury o zarządzaniu opisuje korporacje, a nie firmy na etapie, kiedy zatrudniają 5, 15 czy 50 osób. Z kolei historie „tych, którym się udało” zwykle są albo zbyt amerykańskie, albo zbyt start-upowe, albo zbyt wyjątkowe, żeby dało się je przełożyć na polskie realia.

Stąd pomysł na tę książkę: opis etapów rozwoju firmy z perspektywy kogoś, kto przeszedł tę drogę od zera, i to w polskich warunkach.

Staram się w niej przedstawić przystępnie – ale też wnikliwie, krok po kroku – rozwój firmy na podstawie własnych doświadczeń. Opisuję przepracowane problemy i ich sprawdzone rozwiązania, oraz te, które kosztowały mnie najwięcej. Uzupełniam je wnioskami z rozmów z ludźmi, którzy rozwijali firmy – także z tymi, którym się to nie udało.

Kim jestem

Książka, która trafia właśnie w twoje ręce, stanowi podsumowanie moich doświadczeń w prowadzeniu firmy usługowej – agencji reklamowej.

Zaczęło się w 2001 roku od trzech osób. Dziś zatrudniamy ponad stu specjalistów, a firma, której jestem prezesem, jest jedną z najlepszych na krajowym rynku. Żeby nie być gołosłownym: mamy na koncie nagrody i topowe miejsca w rankingach branżowych[1]. Jesteśmy jedną z nielicznych polskich, dużych, niezależnych agencji i – co ważne – potrafimy rywalizować z międzynarodowymi korporacjami reklamowymi jak równy z równym.

Agencja, którą współtworzę od lat wraz z Martą Krysik oraz Marcinem Grucą, zdołała wypracować własne podejście do biznesu oraz ludzi w niej zatrudnionych. Tę opinię można usłyszeć zarówno z ust obserwatorów rynku, jak i osób, które przychodzą do nas pracować z bagażem doświadczeń z innych firm. Podejście to nie wynika z praktyk podejrzanych w korporacjach. Nie jest też odhumanizowane, jak w wielu wielkich organizacjach. Oryginalne środowisko pracy sprawia, że spółka z wielu zawirowań wyszła obronną ręką i jest znaczącym graczem na rynku kreacji reklamowej w Polsce.

Przez lata przeszliśmy z pozycji ciekawostki, którą na początku XXI wieku był marketing w internecie, do roli kluczowego gracza rynku reklamowego. Już pod koniec lat 90. XX wieku działało wiele firm podobnych do naszej. Większości nie udało się przetrwać. Albo upadły, nie radząc sobie na trudnym rynku, albo zostały przejęte przez międzynarodowe koncerny reklamowe. Akwizycje ze strony korporacji celem poszerzenia własnych kompetencji o reklamę w internecie pojawiły się mniej więcej dekadę temu. My nie ulegliśmy pokusie, dzięki czemu dziś pod własną marką walczymy o klientów z międzynarodowymi agencjami. I wygrywamy. GoldenSubmarine jest firmą, której się udało i w której – co stanowi w naszej branży ewenement – pracują ludzie po kilkanaście lat.

Dla kogo ta książka

Książka ta jest dla tych, którzy do tej pory pracowali u kogoś i chcą to zmienić. Mają talent, pomysł, energię i chcą spróbować pracy „na swoim”. Dzięki lekturze przekonają się, co z wielkim prawdopodobieństwem czeka ich w najbliższych miesiącach i latach. I co robić, aby firma funkcjonowała dobrze na kolejnych etapach rozwoju.

Jest to również książka dla tych, którzy już założyli włas­ny biznes, lecz nie mają pewności, czy robią to dobrze. Dla zmagających się z problemami związanymi z rozwojem firmy i dla tych, którzy swoje doświadczenia chcieliby skonfrontować z doświadczeniami innych.

Może przydać się ludziom pracującym w firmach na etatach. Dzięki niej poznają przyczyny i mechanizmy zmian zachodzących w ich miejscu pracy, a także odnajdą ich sens i być może dostrzegą w nich szansę dla siebie.

Wreszcie – jest to książka dla osób ciekawych biznesu.

Publikacja jest pełna rad i praktycznych wskazówek opartych, jak wspomniałem, na doświadczeniach moich oraz innych przedsiębiorców, którzy zaczynali podobnie jak ja.

Czego nie ma w książce

Z pewnością nie ma w niej przepisu na sukces. Ale jest opis tego, jak nam i innym podobnym firmom udało się przetrwać i rozwijać, co było ważne i czego teraz – z obecnym doświadczeniem – unikalibyśmy. To książka, w której można zobaczyć, co „oni zrobili” w danej sytuacji, i odnieść to do siebie i realiów, w których działa twoja firma. Nie znajdziesz tu instrukcji, jak wypełniać druki ZUS, PIT-36 albo odpowiedzi na pytanie, czy opłaca się przejść na estoński CIT. Wręcz przeciwnie, na początku staram się odciągnąć cię od pomysłu zakładania firmy! Tak. Zwłaszcza jeśli jesteś dopiero na etapie myślenia o niej.

Książka ta może okazać się wielce pomocna w uchwyceniu realiów funkcjonowania w biznesie. Jej mocnym atutem są odniesienia do polskich warunków.

Na początku nie miałem spójnej koncepcji rozwoju firmy. Z perspektywy czasu mogę nawet powiedzieć, że nie miałem w ogóle żadnej koncepcji. Gdy już pierwsze pomysły, jak od wewnątrz ma funkcjonować firma, wykrystalizowały się, to i tak po pewnym czasie się zmieniały. Czasami radykalnie. Najczęściej jednak ewoluowały pod wpływem doświadczeń, szkoleń, spotkanych osób, przeczytanych książek i rezultatów podejmowanych działań. Nie zdradzam zatem gotowego prompta ani magicznego frameworku, jak budować, lecz pokazuję, co zrobiliśmy w mojej firmie, aby wygrać. Co z tego weźmiesz i jak to wykorzystasz, zależy już od ciebie.

Co jest w książce

Opisuję, jak wraz ze wzrostem firmy przekształca się to, co jest naprawdę ważne: finanse, ludzie, struktura, procesy, sprzedaż i relacje z rynkiem. Pokazuję też zmianę podejścia twojego i otoczenia do firmowych spraw.

Książka, którą trzymasz w rękach, jest linearną historią rozwoju firmy. Nie zawsze konsekwentnie trzymałem się wszystkich tu zawartych rad. Byłbym hipokrytą, gdybym twierdził inaczej. Nie było wcale idealnie. Zarządzając firmą, popełniałem wiele błędów. Dziś na bazie wniosków wyciągniętych ze skutków naszych decyzji – tych złych i tych dobrych – twierdzę, że podawane w książce rozwiązania są słuszne i najlepsze z możliwych.

W niektórych przypadkach pewnie uznasz, że powinno być inaczej. Będziesz musiał się sparzyć, przekonać na włas­nych błędach i być może do jakiegoś wyzwania wypracować własne rozwiązanie. Z tego punktu widzenia książka ta może być dla ciebie inspiracją do poszukiwania własnej drogi bądź pokonania jej etapu wedle twojego pomysłu.

Być może przedstawione przeze mnie propozycje i argumenty warto poznać jedynie po to, aby się z nimi nie zgodzić. Aby stały się źródłem polemiki, punktem wyjścia do jakichś wiążących, wartościowych wniosków. Zrobisz coś po swojemu, wiedząc jednocześnie, że można inaczej. A świadomość, że inni też mieli podobne problemy, na pewno będzie dla ciebie pokrzepiająca.

Nie jest to, rzecz jasna, podręcznik z teorii zarządzania, choć w paru miejscach od teorii i cytatów autorytetów naukowych nie uciekniemy. Tego, czym się dzielę w książce, nauczyłem się, eksperymentując na „żywym organizmie”.

Zanim książka trafiła w twoje ręce, przeczytali ją inni, podobni do mnie. Tacy, którzy również lata temu zaczęli swoje biznesy i je rozwinęli. To dodatkowa wartość tej książki. Uwzględniłem w niej szereg spostrzeżeń, uwag, przemyśleń, którymi ta wąska grupa pierwszych czytelników zechciała się ze mną podzielić.

Napisałem tę książkę również dlatego, abyś wiedział, jak to jest. Prowadzenie firmy to nie tylko przepiękna perspektywa sukcesu, tak często opisywana w książkach, czasopismach biznesowych czy podcastach, to również ciemna strona zmagania się z problemami, o których osoby zatrudnione na etacie nie mają pojęcia. Jak w każdej historii zdarzają się zawirowania, słabsze czy smutniejsze momenty, chwile grozy oraz niefajne emocje. Tak było też ze mną.

Stąd na koniec wprowadzenia: zaczynając przygodę z własną firmą, zawsze warto mieć w pamięci myśl, że po drodze bardzo wiele musi się nie udać, aby... na końcu się udało.

Struktura książki

Zgodnie z interpretacją modelu rozwoju organizacji Larry’ego Greinera – książka została podzielona na pięć części: od samego pomysłu na biznes poprzez cztery działy opisujące następujące po sobie etapy rozwoju firmy. Począwszy od twojego pomysłu aż do momentu, w którym firma osiąga skalę zatrudnienia odpowiadającą liczbie Dunbara.

Dla przejrzystości każdy etap podzieliłem na części opisujące najważniejsze obszary w rozwoju firmy. Każdy z nich zaś na rozdziały, w których poruszam konkretne tematy. Więc jeżeli twoim problemem są kłopoty z marketingiem, możesz prześledzić, jak według mnie ten obszar powinien być rozwijany na poszczególnych etapach budowania organizacji.

Oczywiście może się zdarzyć, że jeden z obszarów w twojej branży jest mniej istotny. W takim przypadku nie musisz się na nim koncentrować. Być może wystarczą ci proste rozwiązania proponowane przeze mnie do zastosowania we wcześniejszych cyklach rozwoju firmy.

Mówiąc wprost, taka struktura książki obejmuje większość rzeczy, które z perspektywy osoby zarządzającej są istotne w rozwoju firmy. Przeglądając spis treści, łatwo znajdziesz fragment pasujący do twojej obecnej sytuacji.

Podziękowania

Gdyby nie wiara mojej kochanej żony Anny we mnie i pomysł, że marketing w internecie ma sens, i gdyby nie jej cierpliwość podczas mojej mentalnej nieobecności w trakcie pisania, książka ta na pewno by nie powstała.

Nie byłoby jej, gdyby nie wiara rodziców, którzy na początku – jako jedyni – zainwestowali pieniądze, tak do końca nie wiedząc w co. W 2001 roku mało kto wiedział, co to jest reklama w internecie.

Bez pomysłów, zaangażowania i stalowych nerwów Marty Krysik i Marcina Grucy nie byłoby sukcesu agencji.

Nie miałby miejsca dynamiczny rozwój agencji, gdyby Michał Grzybkowski i Sebastian Kulczyk nie uwierzyli, że można połączyć dwie firmy, chociaż wtedy nikt w mojej branży tego nie zrobił.

Dziękuję każdemu, kto dziś współtworzy załogę Złotej Łodzi Podwodnej, codziennie dostarczając dawkę kreatywnej energii popychającej ją do przodu. Z niektórymi z Was rozwijam tę firmę od kilkunastu lat! To jest chyba dowód, że się lubimy :).

Dziękuję także tym, którzy byli członkami naszego zespołu, a obecnie pracują w innych firmach. Mam świadomość, że mocno kształtowaliście zarówno oblicze firmy, jak i moje spojrzenie na nią.

Dziękuję koleżankom i kolegom, którzy nie tylko chwalili się sukcesami, ale też mówili, co ich boli i jak to rozwiązują.

Dziękuję pierwszym recenzentom za cenne uwagi i słowa zachęty łechcące moją próżność. W szczególności Janowi Zającowi, Elizie Kicińskiej, Wincentemu Kokotowi, Jakubowi Kwaczyńskiemu, Marcie Ulman, Izabeli Wasilewskiej i Piotrowi Kosińskiemu.

Dziękuję Krzysztofowi Ratnicynowi za wzięcie byka za rogi i redakcję tekstu pierwszego wydania. Urszuli Łopacie za kreatywny projekt okładki, a Bogumile Pepasińskiej za świetne ilustracje.

Za uwagi do drugiego wydania dziękuję: Kindze Ochockiej, Natalii Nureki, Jakubowi Kwaczyńskiemu.

Serdecznie Wam wszystkim dziękuję.

Podkład teoretyczny na rozgrzewkę

Pamiętasz to uczucie, gdy okazało się, że twoje przeżycia wcale nie są takie wyjątkowe? Dokładnie tak samo jest z rozwojem firmy. Da się go opisać prostym i czytelnym modelem. Jesteś zaskoczony? Życie każdej firmy można opisać za pomocą kolejnych faz jej rozwoju rozdzielanych kryzysami wewnątrz organizacji. To klasyczne podejście w teorii zarządzania organizacją. Rozwój firmy i kolejne etapy jej dojrzewania opisuje model Larry’ego Greinera[2].

Firmy w tym modelu przechodzą poszczególne fazy rozwoju, zmagając się z kryzysami. W praktyce oznacza to, że punktami przejścia do poszczególnych faz są silne wewnętrzne kłopoty w firmie, nad którymi nie da się przejść do porządku dziennego. Dopiero ich rozwiązanie spowoduje przedostanie się do kolejnego etapu rozwoju[3].

Aż trudno uwierzyć, że ta koncepcja liczy sobie pół wieku. Ogłoszona na początku lat 70. XX wieku na łamach „Harvard Business Review”, stała się punktem odniesienia dla teoretyków zarządzania. Pozwoliła także praktykom zrozumieć szereg symptomów towarzyszących naturalnym zmianom zachodzącym wewnątrz struktury organizacyjnej.

Wraz ze wzrostem organizacji naturalnie zmienia się sposób jej działania i zarządzania. Organizacja regularnie trzęsie się w posadach, aby wyjść z tego procesu mocniejszą. Ty zaś wychodzisz z tego z bagażem nieocenionych doświadczeń. Opisując rozwój każdej spółki, można zatem z powodzeniem posiłkować się teoretycznym podejściem Greinera[4].

Rysunek 1. Model cyklu życia organizacji według Larry’ego Greinera (źródło: Mary Jo Hatch,

Teoria organizacji

, WN PWN, Warszawa 2002, s. 179)

Spójrz na rysunek 1. W podręcznikach z zarządzania i fachowych publikacjach spotkasz różne jego wersje. Z reguły jednak nie wychodzą one poza istotę problemu. W modelu tym, który opisuje fazy życia firmy, postęp następuje poprzez ewolucję[5]. Zgodnie z tym podejściem, myśląc o rozwoju firmy, powinieneś założyć, że zanim wkroczysz na kolejny etap jej rozwoju, nieuchronnie czeka cię kryzys. Trochę jak w grze platformowej kryzys jest tym final bossem przed wskoczeniem na wyższy poziom organizacji. Tyle że nikt nie daje jednoznacznej odpowiedzi, kiedy należy się go spodziewać.

Pierwsza faza (przedsiębiorczości) to rozwój przez kreatywność. Masz przed sobą oczywiście konkretne cele, ale sposób na ich realizację to terra incognita. Trochę eksperymentujesz i uczysz się na błędach. Twoja kreatywność w działaniu to podstawa. Zatrudniając pracowników, tworzysz podwaliny pod struktury firmy. O kryzys nietrudno, kiedy wszystko jest płynne, niepewne, zmienne. Pojawia się kryzys przywództwa, ludzie przestają pytać: „co robimy?”, a zaczynają pytać: „kto tym zarządza i jak podejmujemy decyzje?”. W pewnym momencie sama kreatywność przestaje wystarczać.

W drugiej fazie (kolektywności) masz do czynienia z ewolucją w kierowaniu firmą. Z czasem menedżerowie potrzebują większej przestrzeni do działania. Od ciebie będzie to wymagało ustąpienia i delegowania własnych kompetencji w dół. Źródłem problemów jest coraz bardziej niesprawne podejmowanie decyzji i opóźnianie procesu decentralizacji. Przyszedł czas na kryzys autonomii.

Trzeci etap to czas, kiedy dzięki delegowaniu kompetencji do kierownictwa, organizacja zaczyna się rozwijać. Rewolucję przynosi kryzys kontroli – kierownictwo traci bieżący wgląd w to, co faktycznie dzieje się w poszczególnych obszarach firmy, i reaguje dopiero wtedy, gdy problemy są już widoczne w wynikach.

Gdy kryzys kontroli zostaje opanowany, firma przechodzi do kolejnej fazy – rozwoju przez koordynację (fazy formalizacji). To czas doprecyzowywania procedur i uszczelniania struktur. Charakterystycznymi cechami są stabilność i przewidywalność organizacji. Źródłem kolejnego kryzysu i rewolucji w firmie będzie towarzysząca tej fazie nadmierna biurokratyzacja, czas na kryzys teczkowy.

Po jego opanowaniu firma rozpoczyna następny etap – fazę współpracy. Organizacja pełnymi garściami korzysta z pracy zespołowej, co przekłada się na innowacyjność i poprawę skuteczności w osiąganiu celów.

Tak oto Larry Greiner na początku lat 70. opisał burzliwe losy większości firm. Z czasem przekonasz się (oby było ci to dane!), jak trafnie skonstruowany jest ten model.

Z perspektywy moich doświadczeń należałoby stwierdzić, że dla określenia, kiedy dany kryzys się pojawi, długość funkcjonowania firmy jest bez znaczenia. Za to kluczowa jest charakterystyczna dla danej branży wielkość organizacji. Dochodziliśmy do pewnego momentu rozrastania się spółki, w którym dotychczasowe „patenty” na zarządzanie firmą przestawały działać. Zdarzało się i tak, że dorastaliśmy do kolejnego kroku i trzeba było się cofnąć, bo nie wypaliła nowa oferta. Zatrzymywaliśmy się w pół drogi. Oczywiście nie mieliśmy zielonego pojęcia, że rozwijamy się zgodnie z modelem Larry’ego Greinera.

Czy istnieje recepta na utrzymanie danej fazy? Dojście do kolejnego etapu bez wątpienia uruchamia myślenie: „co dalej?”. Co znajduje się w kolejnej fazie? Uświadom sobie, że nawet gdy przyjdzie się cofnąć, zyskasz doświadczenie i wiedzę, i dzięki temu kolejne podejście będzie dużo łatwiejsze.

Model ewolucji firm Greinera był inspiracją do podziału niniejszej książki na cztery etapy rozwoju organizacji poprzedzone etapem zerowym, w którym masz tylko pomysł na biznes. Uznałem, że taki podział jest i sugestywny, i bardzo praktyczny. Nie znaczy to jednak, że jest on dokładnym odwzorowaniem tego modelu.

Start: Firma to ja

Liczba pracowników: 1

Jeśli już zacząłeś i masz firmę, to… trudno

Już jest za późno. Ale jeśli jeszcze zastanawiasz się, czy rozwijać własny biznes, to warto dłuższą chwilę poświęcić dokładnemu przemyśleniu sprawy. Najmniejszym problemem będzie wypełnienie papierów i rejestracja w urzędzie. Można to zrobić online. I właśnie dlatego wiele osób myli start firmy z decyzją o niej. Start jest prosty. Trudne zaczyna się dzień później.

Musisz mieć świadomość, że na długo będziesz musiał zapomnieć o czasie wolnym, o przyjaciołach i rodzinie. Z zazdrością będziesz wysłuchiwał opowieści o tym, że twoi znajomi o 16.00 to już w pracy nie mają co robić. Wakacje staną się czymś nieosiągalnym – zarówno ze względu na finanse, jak i czas. A wolną od problemów w pracy głowę, owszem, możesz mieć, ale za lat kilkanaście.

Kiedy wreszcie ci się uda, na zewnątrz będziesz postrzegany jako człowiek sukcesu. Tyle że nikt nie będzie widział tego ciążącego na tobie balastu. Kosztów, które poniosłeś po drodze. Ważne jest wsparcie bliskiej osoby (chyba że jesteś twardzielem, jak Chuck Norris). Będziesz potrzebować kogoś, kto będzie cię stale przekonywać, że to ma sens. Dlaczego? Ponieważ po drodze doświadczysz wielu chwil zwątpienia.

To stan rzeczy wśród przedsiębiorców powszechny[6], więc nie powinieneś mieć złudzeń. Znakomicie zilustrował to John Saddington[7] (patrz rys. 2), opisując emocjonalną ścieżkę dochodzenia do celu, niezależnie jaki on będzie. Na pewno będą ci towarzyszyć trudne momenty. Musisz wykazać się gotowością na nie. Łatwo nie będzie.

Rysunek 2. Emocje na drodze tworzenia wielkich rzeczy (źródło:

https://john.do/emotional-journey-creating/

)

Choćbyś na wyrywki znał Sztukę wojny[8] i inne podręczniki o strategii biznesowej, to do idealnego prowadzenia firmy nie przygotuje cię żadna książka. Ta, którą masz właśnie w rękach, również. Dlaczego? W takich okolicznościach często przywołuję Tołstoja, który napisał, że wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, a każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób[9]. Parafrazując – firmy odnoszące sukces widziane z zewnątrz, przez pryzmat komunikatów prasowych, są bez wyjątku szczęśliwe i dobrze zarządzane, ale wystarczy tylko zdrapać ten słodki PR-owy lukier, aby dostrzec realne problemy. I o nich będę tu opowiadać w nadziei, że przygotują cię na zderzenie z firmowymi wyzwaniami.

Nie daj sobie wydrzeć pomysłu

Jeśli ci się uda, wszyscy będą poklepywać cię po ramieniu i mówić, że sukces był czymś oczywistym. Ja startowałem w 2001 roku, czyli w samym środku zamieszania związanego z bańką internetową, kiedy naprawdę wielu niegłupich ludzi mówiło, że internet nie ma przyszłości. Powiedz to teraz komuś, a się uśmieje – bo jak mogło ci się nie udać, jeśli robiłeś coś w internecie? Ano mogło. I to z wielu powodów. Nam się udało, bo w kluczowych momentach dokonywaliśmy dobrych wyborów, mieliśmy poukładane w głowie, a czasami po prostu dopisało nam szczęście.

Co można poradzić startującym tu i teraz? Otóż przez początkowe fazy rozwoju firmy łatwiej przejść, kiedy ma się duże poczucie własnej wartości. Patrząc na firmę i jej koleje losu z zewnątrz, wydaje się ona pasmem sukcesów. Od środka, jak już wspomniałem, jest zgoła inaczej. Od otoczenia dostaniesz wiele informacji o tym, że twoja firma nie ma szans, a pomysł jest słabiutki; o taki słabiutki, taki tyci. Czasami jedynym atutem będzie twój upór. A jedynym zdradzającym oznaki wiary w twój pomysł będzie ChatGPT z przyjaznymi ustawieniami konwersacji.

Jednak nie pomyl zniechęcania z ostrzeżeniem. Zniechęcanie jest o tobie. Ostrzeżenie jest o rynku i produkcie. Jedno ignoruj, drugie sprawdzaj. Zanim wystartowałem, rozmawiałem o pomyśle na firmę z zaufaną osobą i spotkałem się z taką radą: „Internet? Strona WWW? Nikt nie wie, co to jest. Jak chcecie robić w reklamie, to może jednak samochody oklejajcie? Teraz tyle nowych samochodów jeździ, reklama na samochodach to przyszłość!”.

Ten etap jest po to, żebyś nie mylił decyzji z fantazją. Jeśli to ma być firma, a nie hobby z fakturą, musisz mieć jasny cel: znaleźć pierwszych klientów i dowieźć im wartość. Zaczynaliśmy w trójkę, pełni chęci i ambicji, z planem, aby robić dobre serwisy WWW, wsparci dwoma komputerami i 4 tysiącami złotych pożyczonymi od rodziny. Teraz, po 25 latach, wartość naszej firmy można wyceniać na kilkanaście milionów złotych. W 2001 roku moja firma zaczęła się biblijnie: na początku był chaos – w głowie. Wiele myśli, pomysłów, oczekiwań. Potem pojawiło się hasło: Zróbmy to!

[1] Sprawdź: https://blog.goldensubmarine.com/nagrody-goldensubmarine/ [dostęp: 9.01.2026].

[2] Por.: A. Koźmiński, D. Latusek-Jurczak, Rozwój teorii organizacji. Od systemu do sieci, Poltext, Warszawa 2017.

[3] Por.: M. Jo Hatch, Teoria organizacji, przeł. P. Łuków, WN PWN, Warszawa 2002.

[4] Oryginalny tekst Greinera został po latach przedrukowany przez bostoński miesięcznik: „Harvard Business Review”, maj–czerwiec 2008, https://hbr.org/1998/05/evolution-and-revolution-as-organizations-grow [dostęp: 3 grudnia 2018].

[5] P.F. Schlesinger, V. Sathe, L.A. Schlesinger, J.P. Kotter, Projektowanie organizacyjne, przeł. M. Rusiński, WN PWN, Warszawa 1999.

[6] Por. np.: Wysoka cena sukcesu, Grzegorz Miecznikowski – blog, 8 czerwca 2018, https:// grzegorzmiecznikowski.pl/wysoka-cena-sukcesu/ [dostęp: 3 grudnia 2018].

[7] Por.: https://john.do/about/ [dostęp: 5 kwietnia 2018].

[8] Por.: S. Tzu, S. Pin, Sztuka wojny, przeł. D. Bakalarz, Helion, Gliwice 2011.

[9] Por.: L. Tołstoj, Anna Karenina, t. 1, przeł. K. Iłłakowiczówna, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1998.