Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
[PK]
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Gminna Biblioteka Publiczna w Bolimowie
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 114
Rok wydania: 2014
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Seria: Przydrożne Lekcje Historii
Anna Zalewska, Stanisław Kaliński, Jacek Czarnecki
WIELKA WOJNA NAD RAWKĄ 1914-1915
FUNDACJA WSPÓŁPRACY POLSKO-NIEMIECKIEJ
STIFTUNG
FÜR DEUTSCH-POLNISCHE
ZUSAMMENARBEIT
Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit
Sojusznicy określani byli w pierwszej wojnie światowej jako Ententa (od fr. Entente [czyt. ątąt] - porozumienie) dzięki porozumieniu, zawartemu w latach 1892-1907 przez Anglię, Francję i Rosję. Innym określeniem państw walczących przeciw Niemcom i Austro-Węgrom jest termin alianci (od fr. Alliance [czyt. aljąs] - sojusz. Jest on w ten sam sposób używany na określenie przeciwników Niemiec w czasie II wojny światowej. Niemcy i Austro-Węgry, określane jako państwa centralne, w początkowej fazie wojny walczyły samodzielnie i dopiero z czasem ich sojusznicy Turcja i Bułgaria włączyli się do walki.
Latem 1914 roku ludzie, zatopieni w swej codzienności w Huminie, Warszawie, Berlinie, Moskwie, Sarajewie, Langemark, Bolimowie, Dołowatce czy Woli Szydłowieckiej, nie spodziewali się, że niedługo ich świat zadrży w posadach. Historycy wciąż dyskutują nad przyczynami „samobójstwa Europy". Takim mianem określana jest pierwsza wojna światowa, zainicjowana na długo przed dramatycznym wydarzeniem z dnia 28 czerwca 1914 roku. Zamach w Sarajewie powszechnie uznawany jest za bezpośrednią przyczynę wybuchu Wielkiej Wojny, w trakcie której na całym świecie w latach 1914-1918 zginęło co najmniej 10 milionów żołnierzy i około 6 milionów cywili. Wojna ta skutkowała też radykalnymi zmianami społecznymi, politycznymi, gospodarczymi, technologicznymi i krajobrazowymi. Właśnie tamtego dnia młody Serb, syn listonosza z bośniackiej wioski Obijaj, Gawriło Princip zastrzelił w Sarajewie wielkiego księcia Ferdynanda i jego żonę. Zastrzelił ich z pełną premedytacją i przekonany o słuszności swojego czynu. Princip był członkiem nacjonalistycznej serbskiej organizacji „Czarna Ręka", arcyksiążę Ferdynand był następcą tronu Cesarstwa Austro-Węgier, które właśnie planowało aneksję Serbii po wcześniejszym zajęciu Bośni i Hercegowiny. Sam Princip nie mógł przypuszczać, że wystrzelone z jego rewolweru pociski staną się przyczyną śmierci nie tylko arcyksięcia, ale także kilkunastu milionów ludzi, w tym Serbów - którzy w ciągu kolejnych czterech trwania wojny ginęli w zainicjowanej zamachem wojnie.
Nie da się jednak powiedzieć, że wojna ta była przypadkiem czy wynikiem okrutnego zrządzenia losu. Nie była zaskoczeniem dla ówczesnych polityków wyższego szczebla, generalicji, czy głów państw europejskich. Choć panujące na początku XX wieku w Europie rody królewskie, z racji swego bliskiego pokrewieństwa, mogły być gwarantami pokoju, nie uniosły tego zadania. Najczęściej jako pośredniego sprawcę rozpętania wojny, wskazuje się cesarza Niemiec Wilhelma II, który chciał stać się imperatorem. Kilka kolonii, które Niemcy mieli tu i ówdzie w Afryce czy Azji, stanowczo nie wystarczało zaspokojeniu ambicji tego władcy. A ponieważ na drodze ku powiększeniu imperium stały silne Francja i Wielka Brytania, przygotowywał się do wojny z dużym wyprzedzeniem: plan ataku na Francję powstał już w 1905 roku. Cesarstwo Niemieckie gromadziło siły i czekało na sprzyjające okoliczności, by dowieść swych możliwości. Pozostałe państwa Europy nie pozostawały bierne w swych marzeniach o potędze i dominacji. Czerwcowy zamach potraktowany został jako optymalna okazja do wojny przez niektórych reprezentantów skoligaconych ze sobą rodów królewskich i cesarskich.
Po zamachu na Arcyksięcia za „naturalne" można byłoby uznać działania odwetowe ze strony Austro-Węgier. Spory, przemoc i rewanże między dominującymi i zdominowanymi były i niestety wciąż są stałymi elementami dziejów. Spodziewać by się jednak można kolejnego lokalnego zbrojnego konfliktu, nie zaś totalnej, toczonej na ziemi, wodzie i w powietrzu wojny. Tymczasem już dzień po pogrzebie Arcyksięcia Ferdynanda wydarzenia zaczęły toczyć się lawinowo. Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii, Niemcy poparły Austro-Węgry, a Rosja murem stanęła za Serbią. Do „wojennej gry" po stronie Serbii włączyły się powiązane traktatami z Rosją: Francja i Wielka Brytania. Niemcy, zgodnie ze swym uprzednim, precyzyjnie dopracowanym planem, zaatakowali neutralną Belgię, by z jej podbitego terytorium uderzyć na Francuzów z najmniej spodziewanej strony. Na ratunek Francji przybył brytyjski korpus ekspedycyjny. Sojusznicze wojska wspólnymi siłami zdołały zatrzymać armię niemiecką, w odległości zaledwie 50 km od Paryża. Tak rozpętał się konflikt ogólnoeuropejski, który z racji kolonialnych powiązań liderów przerodził się w konflikt ogólnoświatowy.
Gdy na froncie zachodnim toczyły się kolejne bitwy, w których Belgowie, Francuzi i Anglicy oddawali pola Niemcom, na wschodzie niemiecką armię zaatakowały siły rosyjskie. Czynny udział Imperium Rosyjskiego w wydarzeniach wojennych był zarówno wynikiem zobowiązań cara Mikołaja II względem sojuszników, jak i ziszczeniem jego dążeń do nowych aneksji terytorialnych. Na prośbę Francuzów o jak najszybszy atak, armia cara już 16 sierpnia 1914, uderzyła na teren Prus Wschodnich. Powstał w ten sposób front, określany jako wschodni, który zmusił Niemców do podziału sił.
Przebieg frontu na terenie Królestwa Polskiego w lutym 1915 roku
Skizze n
Za: Der Weltkrieg 1914—1918. Siebenter Band.
Alle K«hi« «mWmÜ». NxMml wd V*md£>te«vs« mimte*. Veriegt ta E. S. Mmfet & Sohn. Bettm.
Po nadspodziewanie szybkiej mobilizacji, armia rosyjska zaatakowała armię austro-wę-gierską (na południowym odcinku frontu wschodniego) i armię niemiecką (na jego północnej flance). Zaskoczenie tempem mobilizacji i poważnym zaangażowaniem Rosjan w konflikt skutkowało wycofaniem się części wojsk niemieckich z frontu zachodniego i przerzuceniem ich na wschód Europy. To uratowało Paryż - pisała francuska prasa przed stu laty. Z zachwytem komentowano ofiarność żołnierzy armii rosyjskiej i podkreślano, że Rosjanie poświęcają się dla ratowania Francji i sprawiedliwości. Tak faktycznie było, zwłaszcza pod koniec sierpnia 1914 roku, gdy rosyjskie natarcie zmusiło armię niemiecką do odwrotu w Prusach Wschodnich (po bitwie pod Gąbinem 20.08.1914). Wówczas 1. Armia Rosyjska, dowodzona przez generała Paula von Rennenkampfa (1854-1918) urodzonego w dzisiejszej Estonii, właściwie bez wysiłku pokonała Prusaków. Pobudziło to wyobraźnię i ambicje innego rosyjskiego dowódcy, generała Aleksandra Samsonowa (1859-1914), spragnionego podobnych sukcesów. W efekcie wydał on Niemcom bitwę znaną jako bitwa pod Tannenbergiem (17.08-2.09.1914). w okolicy Olsztynka, Nidzicy Działdowa i Szczytna. Jednak sukces nie został powtórzony. Brak współdziałania dowódców rosyjskich, ogromna, prawie 200-kilometrowa przerwa między zaangażowanymi w tę operację poszczególnymi armiami rosyjskimi oraz to, że Niemcy podsłuchiwali rosyjski system łączności - doprowadziły do prawdziwej hekatomby. Zginęło około 30 000 żołnierzy armii rosyjskiej, a prawie 100 000 dostało się do niewoli. Niemcy stracili „zaledwie" 10 000 żołnierzy. Generał Samsonow popełnił samobójstwo, a nieudolny i z pewnością sfrustrowany porażką Rennenkampf dążył do rewanżu. To on dowodził w późniejszej bitwie pod Łodzią - zresztą z podobnym jak Samsonow skutkiem.
Wygrana Cesarstwa Niemieckiego pod Tannenbergiem (określana z powodów ideologicznych jako „druga bitwa pod Tannenbergiem" (po tej z 1410 roku, u nas określanej mianem zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem), otworzyła przed armią niemiecką szansę na zdobycie Warszawy. Już w połowie października 1914 roku Niemcy dotarli do linii Błonie - Pruszków - Piaseczno. Zostali jednak skutecznie odepchnięci aż pod Włocławek. Wycofując się, zniszczyli mosty, tory kolejowe i urządzenia dworcowe. To z kolei poważnie utrudniło armii rosyjskiej zaopatrzenie wojsk i jej kontratak utknął. W listopadzie armia niemiecka - zasilona oddziałami przybyłymi z frontu we Francji i w Belgii - uderzyła w kierunku Łodzi. Rozpoczęła się krwawa operacja zaczepna, uznawana przez historyków wojskowości za „największą bitwę manewrową" na froncie wschodnim tej totalnej wojny.
Operacja Łódzka okazała się porażką armii niemieckiej. Strona rosyjska, wciągając przeciwnika w pułapkę, zdołała prawie całkowicie okrążyć potężne siły niemieckie między Łodzią, Koluszkami i Brzezinami. Prawie, gdyż dowódca 1. Armii Rosyjskiej, generał Rennenkampf (wspominany powyżej w kontekście walk w Prusach Wschodnich) - znowu wykazał się brakiem decyzyjności i wątpliwą znajomością kunsztu wojennego, co pozwoliło armii niemieckiej wyśliznąć się z kotła. Rennenkampf oraz dowódca 2. Armii rosyjskiej generał Siergiej Scheidemann zostali zdjęci ze swych stanowisk. W Operacji Łódzkiej walczyło wielu Polaków, wcielonych zarówno do armii carskiej (byli to m.in. mieszkańcy Mazowsza i Warszawy służący w 24. Pułku Syberyjskim), jak i do armii niemieckiej (m.in. Korpusu Poznań, w którym służyło 23 000 Polaków). Wykrwawiona strona rosyjska pod koniec listopada 1914 roku postanowiła skrócić linię frontu - i w ten sposób dynamiczne, manewrowe działania typowe dla Operacji Łódzkiej przekształciły się płynnie w statyczną wojnę pozycyjną nad Rawką i Bzurą. To m.in. na tych rzekach armia rosyjska postanowiła stworzyć linię obrony i zatrzymać niemiecki marsz na Warszawę.
Niemiecka Piechota 12. Pułku Rezerwowego maszeruje przez płonącą wieś w Królestwie Polskim
Wojska rosyjskie, doskonale wykorzystując ukształtowanie terenu, wybudowały na wschodnim brzegu Rawki linie okopów i umocnień - na tyle poważnych, że wyhamowały one impet wojsk niemieckich. Rosyjską linię frontu w okolicach Skierniewic tak opisywał obecny w trakcie starć nad Rawką w grudniu 1914 roku korespondent francuskiego tygodnika „Illustration":
Brzegi Rawki są równo zalesione, ale ten zajmowany przez nieprzyjaciela opada łagodnie do rzeki. Nasz jest wysoki i stromy, i tworzy prawdziwą przeszkodą naturalną, doskonale nadającą sią do odpierania ataków. Niestety ta zaleta jest też pewną niedogodnością - wysoki zalesiony brzeg da je też schronienie [pod skarpą] atakującym, nie pozwalając nam na położenie ognia artylerii. A to umożliwia im prowadzenie ataków.
Natomiast generał August von Mackensen (1849-1945), dowódca 9. Armii Niemieckiej operującej na tym odcinku frontu, zapisał w owym czasie w swych dziennikach:
Niestety, diagnoza sytuacji von Mackensena była trafna, co nie powinno dziwić, zważywszy na jego wielkie doświadczenie. Ten 65-letni wówczas generał kawalerii (od 1908 roku), w czasach pokoju adiutant feldmarszałka Alfreda von Schlieffena (1833-1913) i cesarza Wilhelma II (1859-1941), miał już za sobą 45 lat służby i był postrzegany jako znakomity dowódca. Jednak również dla niego pozycyjny charakter walk nad Rawką, który nastąpił po inicjacyjnym impecie, był zaskoczeniem.
Armia niemiecka, wkroczywszy w 1914 roku na teren Mazowsza, bardzo dynamicznie wprowadzała swoje „porządki". Już 18 grudnia 1914 roku zajęty został Bolimów.
Z niemieckich kronik wyłania się następujący obraz:
więcej: Przydrożna Lekcja Historii nr 1
W siąpiącym deszczu, PrzY wsparciu artylerii atakowały miasto 41. Pułk Piechoty i 2 bataliony 128 pułku. Strona rosyjska wydawała się być zaskoczona gwałtownością ataku. Na znak kapitulacji na przedpiersiach okopów żołnierze carscy wbijali w ziemię karabiny z osadzonymi weń bagnetami. Strona niemiecka wzięła wówczas do niewoli 130 Rosjan.
Następnie żołnierze niemieccy próbowali zdobywać przyczółki po drugiej stronie Rawki i Bzury na różnych odcinkach stabilizującego się frontu. Atakowali w rejonie Żydomic, Kamiona, w okolicach mostu kolejowego na linii Skierniewice - Warszawa, w Budach Grabskich, w rejonie Sokołowa, Kęszyc i Kozłowa Biskupiego oraz Bolimowa. Zdobycie przyczółka na wschodnim brzegu Rawki udało się tylko na jednym odcinku - na wysokości Bolimowa. Położenie Bolimowa i jego rola sprawiły, iż centrum miasteczka znajdowało się wielokrotnie pod ostrzałem artylerii rosyjskiej, próbującej razić przechodzące rynkiem tabory i żołnierzy. Bolimów i okolice były intensywnie bombardowane przez rosyjskie samoloty, m.in. przez rosyjskiego lotnika, nazywanego przez żołnierzy niemieckich „Iwan Groźny". W pobliżu, na północ i południe od Bolimowa, znajdowały się prowizoryczne mosty nad rzeką Rawką, łączące zaplecze frontu z liniami umocnień, przez które do okopów docierali żołnierze oraz zaopatrzenie.
Gdy armia niemiecka zdobyła aż trzy kilometry terenu na odcinku od wsi Mogiły po Ujście rzeki Sucha do Bzury, okazało się, że teren ten był tak podmokły, iż trudno w nim było wykopać zgodnie z instrukcją stanowiska ogniowe i transzeje. Jakoś jednak żołnierze zdołali się okopać i przez długie grudniowe dni i noce trwali w gotowości, często po kolana w lodowatej wodzie.
Walka wręcz w nurtach Rawki na południe od Bolimowa, rys. "Illustration" 1915
Walczący na tym odcinku ochotnik Artur Thormahlen z 232. pułku rezerwowego tak opisywał tamte walki:
W grudniu 1914 roku armia niemiecka wielokrotnie atakowała armię rosyjską. Nadszedł czas świąt Bożego Narodzenia. Pierwsza wojenna Wigilia nad Rawką nie przypominała w niczym rzewnych świątecznych scen opisywanych w literaturze na temat frontu zachodniego. Na tutejszej ziemi niczyjej nie było wspólnego śpiewania kolęd i wspólnego ubierania choinek. Był natomiast niemiecki ostrzał artyleryjski - pociskami, na których żołnierze pisali „Wesołych Świąt". W Wigilię wojska niemieckie szturmowały umocnione rosyjskie pozycje w Kurabce i Dołowatce. Z wysokiego brzegu Rawki, od strony okopów strony rosyjskiej, niemieckie próby zdobycia przyczółków wyglądały przerażająco. Jedną z takich prób tak opisał rosyjski korespondent wojenny na łamach prasy francuskiej:
26 grudnia Niemcy, zbudowawszy kładki, zaczęli forsowanie rzeki. Myśleli, że się nie pilnujemy. Ale przed każdym stanowiskiem Rosjanie zamaskowali karabin maszynowy. Bez demaskowania, bez ruchu z naszej strony pozwoliliśmy nieprzyjacielowi posuwać się naprzód. Jeden z nich pojawił się, przygięty w swoim długim szarym płaszczu. Postawił nogę na desce, idzie szybko z pochyloną głową, starając się jakby zmniejszyć swoją sylwetkę - tak że widać tylko jego hełm i ramiona. Za nim pojawia się następny, przygarbiony jak poprzednik, porusza się szybko jak zwierzę, które chce wydawać się malutkie. Potem trzecia. Karabiny maszynowe ciągle milczą. Wreszcie, gdy pierwszy już ma postawić nogę na naszym brzegu, a 15 innych jest na kładce, nagle odzywa się muzyka. W 10 sekund pod biegnącymi atakującymi uginają się nogi, padają, znikają -i w ciemnej wodzie Rawki widać odpływające powoli ciała niektóre jeszcze w konwulsjach, inne jak rażone piorunem odpływają bez ruchu unoszone przez prąd. W tym czasie ciągle nowi żołnierze nieprzyjaciela pojawiają się i dopada ich ten sam los, a rzeka zapełnia się ciałami, które kołysze, obraca i unosi z prądem.
Przekazy strony rosyjskiej na temat wydarzeń nad Rawką są na ogół radykalnie różne od relacji strony niemieckiej. Dotyczy to zarówno znaczenia strategicznego czy skuteczności poszczególnych natarć lub potyczek, jak i liczby ofiar, wyolbrzymianej po stronie przeciwnika i umniejszanej po własnej. Są jednak informacje, które się pokrywają. Należy do nich m.in. ta, że najcięższe walki nad Rawką toczone były pod koniec stycznia 1915 roku.
Pozycje rosyjskie w Huminie (o który toczono szczególnie ciężkie walki), w Dołowatce, czy w Borzymowie (dzisiejsza Borzymówka), były doskonale rozplanowane:
każda wioska czy majątek stanowiły „twierdzę" stworzoną kosztem tego, co było tam przed wojną- odnotowano w jednej z niemieckich ksiąg pułkowych.
Mimo to, żołnierze rosyjscy nie mogli być w dobrych nastrojach, głównie z powodu braku amunicji, słabych uzupełnień kadrowych i problemów z zaprowiantowaniem. Jak pisał w swych pamiętnikach walczący w armii rosyjskiej, a zimą 1914-1915 dowodzący nad Rawką 14. Pułkiem Strzelców Syberyjskich generał Józef Dowbór Muśnicki: ' __>
Strona niemiecka, ze względu na płaski, odkryty teren, miała doskonały wgląd w linie rosyjskie. Po solidnym przygotowaniu artyleryjskim tysiące żołnierzy podniosły się ze śniegu do ataku. Nawała artyleryjska była jednak zbyt słaba, a wojska rosyjskie cały czas skutecznie broniły swych pozycji. Ataki okupione były ogromnym wysiłkiem zwykłych żołnierzy. Andriej Gieorgijewicz Kuzniecow, rosyjski żołnierz, zapisał w swoim pamiętniku m.in.: UciCKy cdTy daj&i me /xctle»n i od kuto. do mc me jx~
