Wiarygodność cudu. Rozważania na temat zasadności wiary w cuda - Robert A. Larmer - ebook

Wiarygodność cudu. Rozważania na temat zasadności wiary w cuda ebook

Robert A. Larmer

0,0

Opis

Robert A. Larmer w książce „Wiarygodność cudu” w błyskotliwy i przekonujący sposób uzasadnia twierdzenie, że filozoficzne odrzucenie a priori wiary w cuda to poważny błąd. Cud powinien – według Autora – zajmować centralne miejsce we współczesnych dyskusjach na temat Bożej sprawczości i działania w świecie. Tymczasem jest to temat często pomijany, traktowany jako coś kłopotliwego lub wręcz zabobonnego, kłócącego się z nowoczesną nauką. W rezultacie pojawia się pokusa odrzucenia koncepcji cudu jako nieistotnej dla wiary i życia duchowego. W odpowiedzi na te wątpliwości autor przeprowadza drobiazgowe badania i analizy dowodów wskazujących, że cuda miały miejsce w przeszłości i zdarzają się do dzisiaj. Publikacja, polemizująca z argumentem a priori sformułowanym przez Davida Hume’a, definiuje pojęcie cudu, analizuje rozważania o jego logicznej spójności i epistemologicznych wyzwaniach związanych z akceptacją występowania cudów. To obowiązkowa książka nie tylko dla filozofów, lecz także – dzięki przystępnemu wykładowi – dla każdego czytelnika zainteresowanego pogłębieniem swojej wiary. Publikacja została poprzedzona wstępem autora przygotowanym specjalnie do polskiego wydania.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 483

Rok wydania: 2022

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Prze­czy­taj na­sze ar­ty­kuły na te­mat „cuda a na­uka”
Ty­tuł ory­gi­nałuThe Le­gi­ti­macy of Mi­racle
Trans­la­ted from the En­glish Lan­gu­age edi­tion of The Le­gi­ti­macy of Mi­racle by Ro­bert A. Lar­mer ori­gi­nally pu­bli­shed by Le­xing­ton Bo­oks, an im­print of The Row­man & Lit­tle­field Pu­bli­shing Group, Inc., Co­py­ri­ght © 2013 by the au­thor(s). Trans­la­ted into and pu­bli­shed in the Po­lish by ar­ran­ge­ments with Row­man & Lit­tle­field Pu­bli­shing Group, Inc. All ri­ghts re­se­rved.
No part of this bo­oks may be re­pro­du­ced or trans­mit­ted in any form or by any me­ans elec­tro­nic or me­cha­ni­cal in­c­lu­ding pho­to­co­py­ing, re­prin­ting, or on any in­for­ma­tion sto­rage or re­trie­val sys­tem, wi­thout per­mis­sion in wri­ting from Row­man & Lit­tle­field Pu­bli­shing Group.
Co­py­ri­ght © 2021 by Le­xing­ton Bo­oks Co­py­ri­ght © for this edi­tion by Fun­da­cja Pro­do­teo, War­szawa 2022
Kon­sul­ta­cja na­ukowadr Ma­rek Pe­pliń­ski
Re­dak­tor pro­wa­dzącyZbi­gniew Dzie­dzic
Re­dak­cja ję­zy­kowaZbi­gniew Dzie­dzic
Ko­rektaTo­masz Kar­po­wicz
Pro­jekt okładki i stron ty­tu­ło­wychZo­fia Ki­ciń­ski
Pro­jekt gra­ficzny książkiSta­ni­sław Tu­cholka, pan­book.pl
SkładKa­ta­rzyna Wa­si­lew­ska
Wy­da­nie I
ISBN 978-83-66665-86-6 (PDF) ISBN 978-83-66665-87-3 (EPUB) ISBN 978-83-66665-88-0 (MOBI)
Fun­da­cja Pro­do­teo ul. Rudzka 9 lok. 54 01-689 War­szawapro­do­teo.pl

Dla Me­lisy

PO­DZIĘ­KO­WA­NIA

Ogromne po­dzię­ko­wa­nia niech przyj­mie dr Hugh Gauch, który prze­czy­tał przed­ostatni szkic tej książki i udzie­lił wielu po­moc­nych wska­zó­wek. Dzię­kuję rów­nież Ja­me­sowi Kit­che­nowi za sta­ran­ność w przy­go­to­wa­niu bi­blio­gra­fii. Je­stem wdzięczny za wspar­cie, które otrzy­ma­łem od mo­jej ro­dziny, przy­ja­ciół i ko­le­gów.

Część ma­te­riału w roz­dzia­łach dru­gim, trze­cim i czwar­tym uka­zała się wcze­śniej jako:

Is There Any­thing Wrong with ‘God of the Gaps’ Re­aso­ning? [Czy jest coś nie­wła­ści­wego w ro­zu­mo­wa­niu „z Boga wy­peł­nia­ją­cego luki”?], „In­ter­na­tio­nal Jo­ur­nal for Phi­lo­so­phy of Re­li­gion” 2002, Vol. 52, s. 129–142.

C.S. Le­wis’s Cri­ti­que of Da­vid Hume’s ‘Of Mi­rac­les’ [C.S. Le­wisa kry­tyka Da­vida Hume’a O cu­dach], „Fa­ith and Phi­lo­so­phy” 2008, Vol. 25, No. 4, s. 154–171.

In­ter­pre­ting Hume on Mi­racle [In­ter­pre­ta­cja sta­no­wi­ska Hume’a na te­mat cudu], „Re­li­gious Stu­dies” 2009, Vol. 45, No. 3, s. 325–338.

Di­vine In­te­rven­tion and the Con­se­rva­tion of Energy. A Re­sponse to Evan Fa­les [Boża in­ter­wen­cja a za­cho­wa­nie ener­gii. Od­po­wiedź Eva­nowi Fa­le­sowi]. Ar­ty­kuł uka­zał się w: „In­ter­na­tio­nal Jo­ur­nal for Phi­lo­so­phy of Re­li­gion” 2014, Vol. 75, No. 1, s. 27-3.

Wy­ra­żam wdzięcz­ność wy­daw­com tych cza­so­pism za zgodę na wy­ko­rzy­sta­nie po­wyż­szych tek­stów.

I na ko­niec – był­bym nie­wdzięczny, gdy­bym nie wy­ra­ził uzna­nia dla wie­dzy i po­świę­ce­nia Chri­stine Fa­hey, Jany Hod­ges-Kluck i Jaya Songa z Le­xing­ton Bo­oks. Bar­dzo do­ce­niam ich pracę wło­żoną w do­pro­wa­dze­nie tego pro­jektu do końca.

WSTĘP AU­TORADO POL­SKIEGO WY­DA­NIA

Po­zdra­wiam pol­skich czy­tel­ni­ków. Je­stem nie­zmier­nie za­szczy­cony, że Fun­da­cja Pro­do­teo uznała tę książkę za wartą prze­tłu­ma­cze­nia na ję­zyk pol­ski.

Kilka słów o mnie

Za­nim przed­sta­wię książkę, chciał­bym nieco po­wie­dzieć o so­bie i o moim po­wo­ła­niu fi­lo­zofa chrze­ści­jań­skiego. Do wiary chrze­ści­jań­skiej do­sze­dłem jako młody czło­wiek w cza­sie stu­diów na uni­wer­sy­te­cie. Jako dziecko i na­sto­la­tek uwiel­bia­łem dzieła z ga­tunku fan­tasy au­tor­stwa Geo­rge’a Mac­Do­nalda, C.S. Le­wisa i J.R.R. Tol­kiena. Jed­nak w szkole śred­niej duży wpływ wy­warł na mnie na­uczy­ciel, który był ate­istą. Mimo to za­cho­wa­łem nieco mgli­stej wiary w Boga.

By­łem pry­mu­sem w kla­sie ma­tu­ral­nej i spo­dzie­wano się, że będę stu­dio­wał na uni­wer­sy­te­cie. Moja przy­goda z uni­wer­sy­te­tem nie prze­bie­gła jed­nak po­myśl­nie. Trzy­krot­nie pró­bo­wa­łem i za każ­dym ra­zem prze­ry­wa­łem stu­dia z po­wodu okre­sów głę­bo­kiej de­pre­sji.

Pod­czas stu­diów po­zna­łem stu­den­tów za­an­ga­żo­wa­nych w ruch In­te­rVar­sity Chri­stian Fel­low­ship[1]. Nie­któ­rzy z nich na­mó­wili mnie do wzię­cia udziału w let­nim kur­sie dla stu­den­tów chrze­ści­jań­skich o na­zwie Cam­pus in the City [Kam­pus w mie­ście], w ra­mach któ­rego spo­ty­kali się, aby po­głę­bić zro­zu­mie­nie i prak­ty­ko­wa­nie wiary chrze­ści­jań­skiej.

Tam­ten letni kurs był do­brym, choć trud­nym do­świad­cze­niem. Za­przy­jaź­ni­łem się z pra­cow­ni­kiem In­te­rVar­sity, który pro­wa­dził kurs, i przy­ją­łem jego za­pro­sze­nie do Ot­tawy, aby za­miesz­kać z jego ro­dziną. Je­sie­nią do­sta­łem pracę jako ko­ścielny. Zimą, gdy na­dal pra­co­wa­łem jako ko­ścielny, wzią­łem udział w kilku kur­sach na Uni­wer­sy­te­cie Car­le­ton. Do­brze mi po­szło, więc zło­ży­łem po­da­nie i zo­sta­łem przy­jęty na stu­dia dzienne.

Przez na­stępne trzy lata, gdy kon­ty­nu­owa­łem pracę na sta­no­wi­sku ko­ściel­nego, ukoń­czy­łem z wy­róż­nie­niem stu­dia li­cen­cjac­kie z fi­lo­zo­fii. Wy­bra­łem fi­lo­zo­fię, po­nie­waż czu­łem po­trzebę roz­wa­że­nia, czy chrze­ści­jań­stwo jest in­te­lek­tu­al­nie moż­liwe do obrony. Pod­czas stu­diów czę­sto to­wa­rzy­szyły mi obawy i od­czu­wa­łem nie­po­kój, po­nie­waż at­mos­fera to­wa­rzy­sząca fi­lo­zo­fii aka­de­mic­kiej nie była przy­ja­zna dla wiary chrze­ści­jań­skiej. A kimże by­łem, aby kwe­stio­no­wać po­glądy mo­ich pro­fe­so­rów?

Jed­nak im in­ten­syw­niej się uczy­łem i wię­cej czy­ta­łem, tym bar­dziej uświa­da­mia­łem so­bie so­lidne pod­stawy chrze­ści­jań­stwa. Prze­ko­na­łem się, że fi­lo­zo­ficzne ar­gu­menty prze­ciwko ra­cjo­nal­no­ści wiary w cuda są wy­jąt­kowo słabe i że pi­sma No­wego Te­sta­mentu są hi­sto­rycz­nie wia­ry­godne. Nie je­stem w sta­nie wska­zać kon­kret­nego mo­mentu, w któ­rym do­świad­czy­łem na­wró­ce­nia, ale z cza­sem w ja­kiś spo­sób prze­sze­dłem od wąt­pli­wo­ści w spra­wach mo­jej wiary do świa­do­mo­ści, że wie­rzę.

Po ukoń­cze­niu stu­diów na Uni­wer­sy­te­cie Car­le­ton zgło­si­łem się na stu­dia ma­gi­ster­skie z fi­lo­zo­fii na Uni­wer­sy­te­cie w Ot­ta­wie i mia­łem szczę­ście otrzy­mać sty­pen­dium, które po­zwo­liło mi po­rzu­cić pracę ko­ściel­nego i po­świę­cić się w pełni stu­diom. Pod­czas stu­diów ma­gi­ster­skich za­chę­cono mnie do ubie­ga­nia się o sty­pen­dium dok­to­ranc­kie. Uzy­ska­łem je, więc kon­ty­nu­owa­łem stu­dia i zro­bi­łem dok­to­rat.

Kilka słów o książce

Chrze­ści­jań­stwo jest re­li­gią głę­boko za­ko­rze­nioną hi­sto­rycz­nie, a jej głów­nym twier­dze­niem jest to, że Bóg w cu­downy spo­sób po­dźwi­gnął Je­zusa z mar­twych. Chrze­ści­jań­stwo po­zba­wione cudu staje się czymś in­nym, niż jest w rze­czy­wi­sto­ści. Jak za­uwa­żył św. Pa­weł w 1 Li­ście do Ko­ryn­tian 15: je­śli Je­zus nie zmar­twych­wstał, to wiara chrze­ści­jań­ska jest bez­u­ży­teczna. Wcze­śniej w tym sa­mym roz­dziale św. Pa­weł in­for­muje Ko­ryn­tian o du­żej licz­bie hi­sto­rycz­nych świa­dectw do­ty­czą­cych zmar­twych­wsta­nia Chry­stusa[2].

W isto­cie, je­śli Je­zus nie po­wstał z mar­twych, nie tylko wiara chrze­ści­jań­ska staje się bez­przed­mio­towa, lecz także nie można ocze­ki­wać, że uda się w ja­kiś spo­sób usu­nąć Zmar­twych­wsta­nie i inne rze­kome cuda, o któ­rych mowa w ewan­ge­liach, a jed­no­cze­śnie za­cho­wać wia­ry­godny rdzeń za­pisu do­ty­czą­cego ży­cia i dzia­łal­no­ści Je­zusa. Re­la­cje o cu­dach są zbyt nie­ro­ze­rwal­nie sple­cione z ca­ło­ścią tek­stu ewan­ge­lii, aby było to moż­liwe. Nie jest więc przy­pad­kiem, że ba­da­cze No­wego Te­sta­mentu, któ­rzy wy­klu­czają po­ważne trak­to­wa­nie twier­dzeń o cu­dach, pod­kre­ślają rów­nież, że o Je­zu­sie można po­wie­dzieć nie­wiele lub zgoła nic.

Na po­czątku swo­jej słyn­nej książkę o cu­dach[3] C.S. Le­wis za­uważa, że je­śli przyj­mie się, iż cuda są nie­moż­liwe, to żadne świa­dec­twa hi­sto­ryczne nie będą mo­gły li­czyć się na ich ko­rzyść. Szkoda więc, że fi­lo­zo­ficzne ar­gu­menty o nie­moż­no­ści ra­cjo­nal­nej wiary w cuda tak mocno się przy­jęły. Fi­lo­zo­fo­wie i bi­bli­ści bę­dący pod ich wpły­wem zbyt po­śpiesz­nie oświad­czyli, że nie ma po­trzeby ba­dać świa­dectw na te­mat cu­dów, po­nie­waż mo­żemy z góry usta­lić, że ta­kie świa­dec­twa ni­gdy nie będą wy­star­cza­jące, aby uza­sad­nić wiarę w wy­stę­po­wa­nie cu­dów.

Waż­nym ce­lem tej książki jest wy­ka­za­nie, że py­ta­nie o to, czy ra­cjo­nal­nie jest wie­rzyć w cuda, nie może zo­stać roz­strzy­gnięte na pod­sta­wie teo­re­tycz­nych roz­wa­żań z uży­ciem kiep­skich ar­gu­men­tów. Wła­ściwą rolą fi­lo­zo­fii jest usu­nię­cie po­ję­cio­wego za­gma­twa­nia i pod­wa­ża­ją­cych za­ło­żeń, które unie­moż­li­wiają uczciwe i szcze­gó­łowe roz­wa­że­nie do­wo­dów świad­czą­cych na rzecz ist­nie­nia cu­dów. Po ta­kim usu­nię­ciu można oce­nić, czy pi­sma No­wego Te­sta­mentu, w tym – re­la­cje o cu­dach, są wia­ry­god­nym prze­ka­zem hi­sto­rycz­nym. Zdają one taki test z po­wo­dze­niem. Można wy­mie­nić wiele do­brych ksią­żek na ten te­mat, ale chciał­bym zwró­cić uwagę na trzy nie­dawno wy­dane pu­bli­ka­cje au­tor­stwa Ly­dii McGrew, które szcze­gól­nie mocno prze­ma­wiają za wia­ry­god­no­ścią ewan­ge­lii. Są to: Hid­den in Plain View (2017) [Ukryte w tym, co wi­dać], The Mir­ror or the Mask (2019) [Lu­stro czy ma­ska] oraz The Eye of the Be­hol­der (2021) [Spoj­rze­nie ob­ser­wa­tora]. Wszyst­kie trzy pu­bli­ka­cje zo­stały wy­dane przez De­Ward Pu­bli­shing z sie­dzibą w Tampa na Flo­ry­dzie.

Moż­liwa jest także ocena współ­cze­snych re­la­cji na te­mat cu­dów. W Do­datku za­mie­ści­łem cztery re­la­cje o spek­ta­ku­lar­nych uzdro­wie­niach, które zba­da­łem i które mają silne pod­stawy, aby uznać je za cuda. Dwu­to­mowe dzieło Cra­iga Ke­enera, Mi­rac­les (Ba­ker Aca­de­mic, Grand Ra­pids, MI 2011) za­wiera wiele in­nych do­brze udo­ku­men­to­wa­nych re­la­cji o wy­da­rze­niach, które naj­ła­twiej jest ro­zu­mieć jako przy­padki Bo­żej in­ter­wen­cji, czyli cuda.

Ko­lej­nym ce­lem tej książki jest po­ka­za­nie, w jaki spo­sób ar­gu­ment z cudu może być ro­zu­miany jako forma tego, co ostat­nio stało się znane jako „roz­sze­rzona teo­lo­gia na­tu­ralna” (ra­mi­fied na­tu­ral the­ology). Twier­dzę, że do­brze po­świad­czone zda­rze­nia opi­sy­wane jako cuda przez lu­dzi wie­rzą­cych wy­ma­gają wy­ja­śnie­nia. Nie­te­iści nie mu­szą roz­wa­żać tych zda­rzeń i ak­cep­to­wać re­li­gij­nej in­ter­pre­ta­cji, jaką im się przy­pi­suje, po­nie­waż py­ta­nie o to, czy dane zda­rze­nie miało miej­sce, jest czymś in­nym od py­ta­nia o to, czy ma ono po­nadna­tu­ralną przy­czynę. Nie­te­ista musi jed­nak uczci­wie i po­waż­nie po­trak­to­wać py­ta­nie, czy dane zda­rze­nie naj­ła­twiej by­łoby wy­ja­śnić jako nad­przy­ro­dzoną in­ter­wen­cję w po­rzą­dek na­tu­ralny, czyli cud.

To z ko­lei ro­dzi moż­li­wość, że ktoś, kto po­cząt­kowo nie ak­cep­tuje te­izmu (po­wiedzmy: osoba nie­wie­rząca, która po­cząt­kowo od­czy­tuje ewan­ge­lie jako wia­ry­godne do­ku­menty hi­sto­ryczne, a nie – jako au­to­ry­ta­tywne Pi­smo Święte), może dojść do za­ak­cep­to­wa­nia te­izmu na pod­sta­wie świa­dectw, ja­kimi są ta­kie zda­rze­nia. Oczy­wi­ście, cho­dzi o to, że ostry kon­trast, który za­zwy­czaj wpro­wa­dza się mię­dzy teo­lo­gią na­tu­ralną a teo­lo­gią ob­ja­wioną, jest czymś w ro­dzaju złu­dze­nia. Nie znam ni­kogo, kto po przy­zna­niu, że Je­zus rze­czy­wi­ście po­wstał z mar­twych, uznałby za moż­liwe za­kwe­stio­no­wa­nie chrze­ści­jań­skiego ro­zu­mie­nia tego wy­da­rze­nia. Nie jest przy­pad­kiem, że głów­nym ar­gu­men­tem apo­lo­ge­tycz­nym wcze­snego Ko­ścioła było od­wo­ła­nie się do cudu i pro­roc­twa – pro­roc­twa ro­zu­mia­nego jako ro­dzaj cudu – jako uza­sad­nie­nia wiary chrze­ści­jań­skiej.

Mam na­dzieję, że ta książka okaże się war­to­ściowa za­równo dla tych, któ­rzy już ak­cep­tują wy­stę­po­wa­nie cu­dów, jak i dla tych, któ­rzy są otwarci na za­kwe­stio­no­wa­nie nie­wiary lub agno­sty­cy­zmu do­ty­czą­cego cu­dów.

Ro­bert A. Lar­mer

Fre­de­ric­ton, 2 wrze­śnia 2022

WPRO­WA­DZE­NIE

Można by się spo­dzie­wać, że cuda, trak­to­wane jako pa­ra­dyg­ma­tyczne przy­padki dzia­ła­nia Boga w szcze­gólny spo­sób, w szcze­gól­nym cza­sie i miej­scu, będą zaj­mo­wały po­cze­sne miej­sce we współ­cze­snych dys­ku­sjach na te­mat Bo­żej spraw­czo­ści. Jak za­uważa Ni­cho­las Saun­ders:

[...] już przy po­bież­nej lek­tu­rze Bi­blii można do­strzec nie­zwy­kłą spe­cy­fikę dzia­ła­nia Boga. Bóg nie tylko pier­wot­nie stwa­rza i nie­ustan­nie pod­trzy­muje wszech­świat w ist­nie­niu, ale wi­dzimy Go jako tego, który działa w okre­ślo­nych chwi­lach i miej­scach[4].

Jed­nak w więk­szo­ści przy­pad­ków dys­ku­sje o Bo­żym dzia­ła­niu po­mi­jają lub nie­mal po­mi­jają po­ję­cie cudu[5]. Przy­kła­dowo: w ob­szer­nym dziele Phil­lipa Clay­tona The Pro­blem of God in Mo­dern Tho­ught [Pro­blem Boga w my­śli no­wo­żyt­nej][6] nie wy­stę­puje słowo cud w in­dek­sie ter­mi­nów. Cuda, za­miast być po­strze­gane jako szcze­gól­nie wy­ra­zi­ste przy­kłady, które po­ma­gają nam sfor­mu­ło­wać i wy­ja­śnić na­sze ro­zu­mie­nie Bo­żego dzia­ła­nia, są uwa­żane za coś kło­po­tli­wego – ra­czej za prze­szkodę niż za po­moc w sfor­mu­ło­wa­niu spój­nej wi­zji na te­mat tego, jak Bóg działa w stwo­rze­niu.

Po­wód tego stanu rze­czy nie jest trudny do od­kry­cia. Za­ło­że­nie, że cuda, poj­mo­wane jako po­nadna­tu­ralne in­ter­wen­cje za­wie­sza­jące zwy­kły bieg pro­ce­sów na­tury, im­pli­kują na­ru­sze­nie praw przy­rody, jest bar­dzo głę­boko za­ko­rze­nione. Po uwzględ­nie­niu tego za­ło­że­nia wy­daje się nie­unik­nione, że ja­kie­kol­wiek ar­gu­menty na rzecz wy­stę­po­wa­nia cu­dów mu­szą zo­stać oce­nione jako sprzeczne z uza­sad­nie­niami od­wo­łu­ją­cymi się do praw przy­rody. To sta­wia w nie­zręcz­nej sy­tu­acji tych, któ­rzy pra­gną po­łą­czyć wiarę w oso­bo­wego Boga w ra­mach te­izmu z peł­nym po­sza­no­wa­niem dla na­uki. Po­kusa, jaka oczy­wi­ście się po­ja­wia, to od­rzu­ce­nie kon­cep­cji cudu jako nie­istot­nej dla au­ten­tycz­nej wiary.

Jed­nak ule­ga­nie tej po­ku­sie bar­dziej prze­szka­dza, niż po­maga. Idea szcze­gól­nego Bo­żego dzia­ła­nia, któ­rego pa­ra­dyg­ma­tycz­nym przy­kła­dem są cuda, jest nie­ro­ze­rwal­nie sple­ciona z sa­mym po­ję­ciem Boga jako osoby. Saun­ders za­uważa, że „nie da się wy­su­wać istot­nych twier­dzeń pro­mu­ją­cych Boże atry­buty, je­śli nie mamy prze­ko­nu­ją­cej kon­cep­cji [...] SDA[7]”[8], a „bez roz­wi­nię­tego i wia­ry­god­nego opisu umiej­sco­wio­nego i kon­kret­nego dzia­ła­nia Boga w świe­cie, wiele in­nych dok­tryn teo­lo­gicz­nych roz­pada się nie­uchron­nie”[9]. Nie można za­tem igno­ro­wać kwe­stii szcze­gól­nego dzia­ła­nia Bo­żego na pod­sta­wie twier­dze­nia, że jest ona nie­istotna dla praw­dzi­wej wiary. Nie wy­star­czy też – jak to czyni wielu ba­da­czy – usi­ło­wać roz­wi­nąć opisy Bo­żego dzia­ła­nia, które nie od­wo­łują się do cu­dów. Je­śli nie można nadać sensu cu­dom jako pa­ra­dyg­ma­tycz­nym przy­pad­kom szcze­gól­nego Bo­żego dzia­ła­nia, to per­spek­tywa sku­tecz­nej obrony spój­nej teo­rii Bo­żego dzia­ła­nia w świe­cie staje się nie­zmier­nie od­le­gła. A z dru­giej strony – je­śli da się za­pro­po­no­wać spójny opis cudu, który jest zgodny z peł­nym po­sza­no­wa­niem dla na­uki, to jest mało praw­do­po­dobne, że idea Bo­żego dzia­ła­nia w świe­cie okaże się pro­ble­ma­tyczna do obrony.

Jak za­tem bro­nić po­ję­cia cudu, a jed­no­cze­śnie oka­zać po­dej­ściu na­uko­wemu na­leżny mu sza­cu­nek? Nie­unik­nione wy­daje się to, że je­śli cuda są po­praw­nie zde­fi­nio­wane jako im­pli­ku­jące ła­ma­nie praw przy­rody, to wtedy ar­gu­menty na rzecz praw przy­rody mu­szą być brane pod uwagę jako prze­ciw­stawne, a tym sa­mym – jako pod­wa­ża­jące wszel­kie do­mnie­mane do­wody na rzecz wy­stę­po­wa­nia cu­dów. Gdy do­damy do tego obawę o to, czy mó­wie­nie o na­ru­sze­niu praw przy­rody ma w ogóle lo­giczny sens, trudno się dzi­wić, że po­ja­wiają się pro­blemy z pod­trzy­ma­niem ra­cjo­nal­no­ści wiary w cuda.

Jed­nak czy słuszne jest za­ło­że­nie, że cuda mu­szą ozna­czać, że do­szło do na­ru­sze­nia praw przy­rody? Je­śli tak nie jest, to – zgodne z my­ślą Hume’a – wy­wa­ża­nie ar­gu­men­tów typu pro­ba­bi­li­stycz­nego, w za­leż­no­ści od do­mnie­ma­nego kon­fliktu mię­dzy do­wo­dami na ist­nie­nie praw przy­rody a do­wo­dami na wy­stę­po­wa­nie cu­dów, nie ma żad­nej mocy, po­nie­waż nie ma po­wodu są­dzić, że te dwa do­wo­dze­nia znaj­dują się w ja­kiej­kol­wiek ko­niecz­nej opo­zy­cji. Po­dob­nie py­ta­nie, czy mó­wie­nie o po­gwał­ce­niu prawa przy­rody ma sens, nie sta­nowi po­wodu dla kwe­stio­no­wa­nia za­sad­no­ści wiary w cuda.

Główną tezą tej książki jest twier­dze­nie, że po­gląd, zgod­nie z któ­rym przez cud – z uwzględ­nie­niem ro­zu­mie­nia Boga jako tego, który za­wie­sza nor­malny bieg pro­ce­sów w przy­ro­dzie, aby wy­wo­łać zda­rze­nie, które ina­czej nie mo­głoby się wy­da­rzyć – jest im­pli­ko­wane po­gwał­ce­nie praw przy­rody, oka­zuje się błędny. Kiedy to so­bie uświa­do­mimy, wi­doczne staje się, że cię­żar do­wodu do­ty­czą­cego ra­cjo­nal­no­ści wiary w cuda zna­cząco się zmie­nia. Za­miast tego, że wie­rzący musi wy­ka­zać w ob­li­czu licz­nych do­wo­dów na ist­nie­nie praw przy­rody, iż wiara w cuda jest mimo wszystko ra­cjo­nalna, to ra­czej kry­tyk musi wy­ja­śnić, dla­czego po­mimo faktu, że do­wody na ist­nie­nie cu­dów w ża­den spo­sób nie stoją w sprzecz­no­ści z do­wo­dami na ist­nie­nie praw przy­rody, jest on go­tów od­rzu­cić wiarę w cuda jako nie­uza­sad­nioną. Udana obrona wspo­mnia­nej tezy za­pew­nia nie tylko do­star­cze­nie lep­szych pod­staw kon­cep­tu­al­nych do dys­ku­sji o cu­dach, lecz także otwar­cie obie­cu­ją­cych dróg dla bar­dziej ogól­nych dys­ku­sji o szcze­gól­nym dzia­ła­niu Boga. Współ­cze­sne uję­cia szcze­gól­nego Bo­żego dzia­ła­nia[10] są za­zwy­czaj nie­in­ter­wen­cjo­ni­styczne w tym sen­sie, że sta­rają się po­ka­zać, jak ta­kie dzia­ła­nie może mieć miej­sce we Wszech­świe­cie, który jest ener­ge­tycz­nie za­mknięty[11]. Uza­sad­nie­nie dla próby za­pro­po­no­wa­nia ta­kiego nie­in­ter­wen­cjo­ni­stycz­nego po­dej­ścia opiera się przede wszyst­kim na za­ło­że­niu, zgod­nie z któ­rym uję­cia in­ter­wen­cjo­ni­styczne nie­uchron­nie im­pli­kują na­ru­sze­nie praw przy­rody, zwłasz­cza za­sady za­cho­wa­nia ener­gii. Je­żeli za­ło­żymy, że nie­in­ter­wen­cjo­ni­styczne uję­cia oka­zały się, przy­naj­mniej do tej pory, cał­ko­wi­cie nie­wia­ry­godne[12] oraz że Boża in­ter­wen­cja nie im­pli­kuje na­ru­sze­nia praw przy­rody, to okaże się ważne, aby in­ter­wen­cjo­ni­styczne uję­cie szcze­gól­nego Bo­żego dzia­ła­nia zo­stało rze­tel­nie oce­nione, a nie – jak czę­sto ma to miej­sce – od­rzu­cone jako nie­warte po­waż­nego roz­wa­że­nia.

Układ tej książki jest – jak są­dzę – pro­sty i ła­twy do prze­śle­dze­nia. W roz­dziale pierw­szym roz­wa­żam ogólny mo­del Bo­żego dzia­ła­nia, w ra­mach któ­rego na­leży umiej­sco­wić po­ję­cie cudu. Z uwagi na to, że po­mimo „uwzględ­nie­nia tak znacz­nego za­kresu tre­ści prze­kazu bi­blij­nego we współ­cze­snych dys­ku­sjach na te­mat re­la­cji mię­dzy SDB a na­uką sto­sun­kowo mało było w tym kon­tek­ście szcze­gó­ło­wych ba­dań do­ty­czą­cych bi­blij­nej kon­cep­cji przy­rody”[13], sta­wiam tezę, że au­to­rzy bi­blijni przyj­mują nad­na­tu­ra­li­styczny mo­del Bo­żego dzia­ła­nia, acz­kol­wiek nie wprost i w znacz­nej mie­rze na po­zio­mie przed­fi­lo­zo­ficz­nym. Twier­dzę, że po­ważne po­trak­to­wa­nie ro­zu­mie­nia przez tych au­to­rów spo­sobu, w jaki Bóg działa w stwo­rze­niu, do­star­cza kon­tek­stu, w któ­rym można sfor­mu­ło­wać fi­lo­zo­ficz­nie pre­cy­zyjną de­fi­ni­cję cudu bez utraty istot­nych ele­men­tów tego ro­zu­mie­nia – a mia­no­wi­cie tego, że ta­kie zda­rze­nia są zdu­mie­wa­jące[14] i oka­zują się zna­kami.

W roz­dziale dru­gim po­dej­muję się zde­fi­nio­wa­nia cudu. Przy­znaję słusz­ność po­glą­dowi, że cuda, w bi­blij­nym ro­zu­mie­niu, są zda­rze­niami, które ob­ja­wiają Boga, który nie jest po pro­stu stwórcą i tym, kto pod­trzy­muje Wszech­świat w ist­nie­niu, ale który jest rów­nież ak­tyw­nie za­an­ga­żo­wany w stwo­rze­nie – Boga, który jest go­tów za­an­ga­żo­wać się po­przez spe­cjalne dzia­ła­nia w kon­kret­nym cza­sie i kon­kret­nym miej­scu, aby osią­gnąć swoje cele. Pro­po­nuję de­fi­ni­cję, że cud jest nie­zwy­kłym i ma­ją­cym re­li­gijne zna­cze­nie zda­rze­niem, które ob­ja­wia i re­ali­zuje cele wy­zna­czone przez Boga, jest poza za­się­giem spraw­czo­ści przy­rody i oka­zuje się spo­wo­do­wane przez pod­miot, który wy­kra­cza poza na­turę fi­zyczną. W za­koń­cze­niu tego roz­działu bro­nię twier­dze­nia, że ta de­fi­ni­cja w ża­den spo­sób nie im­pli­kuje, że ja­kie­kol­wiek prawo przy­rody musi zo­stać na­ru­szone, aby za­ist­niał cud.

Roz­dział trzeci zo­stał po­świę­cony omó­wie­niu słyn­nego ar­gu­mentu a priori au­tor­stwa Da­vida Hume’a, znaj­du­ją­cego się w Czę­ści I roz­działu O cu­dach[15], do­ty­czą­cego ra­cjo­nal­no­ści wiary w cuda opar­tej na świa­dec­twie. Z uwagi na to, że ko­men­ta­to­rzy nie zga­dzają się mię­dzy sobą, co ten ar­gu­ment miał wy­ka­zać, pierw­szą część roz­działu po­świę­cam obro­nie tego, co uznaję za po­prawną in­ter­pre­ta­cję celu owego ar­gu­mentu – że służy on wy­ka­za­niu, iż do­wód ze świa­dec­twa nie jest w sta­nie, na­wet teo­re­tycz­nie, uza­sad­nić ra­cjo­nal­nej wiary w cuda. Na­stęp­nie wy­ka­zuję, że na­wet po przy­ję­ciu błęd­nego twier­dze­nia Hume’a, w myśl któ­rego cud musi być zde­fi­nio­wany jako na­ru­sze­nie praw przy­rody, ten ar­gu­ment oka­zuje się po­waż­nie wa­dliwy. Koń­czę ten roz­dział wska­za­niem, że skoro cuda nie po­winny być de­fi­nio­wane jako na­ru­sze­nie prawa przy­rody, to ar­gu­men­ta­cja Hume’a z Czę­ści I nie może na­wet zo­stać za­po­cząt­ko­wana, gdyż opiera się na za­ło­że­niu o ist­nie­niu ko­niecz­nego kon­fliktu mię­dzy do­wo­dami na ist­nie­nie praw przy­rody a świa­dec­twami na ist­nie­nie cu­dów.

Hume przy­jął za rzecz oczy­wi­stą, że pewne zda­rze­nia, gdyby miały miej­sce, by­łyby słusz­nie okre­ślone jako cuda, i w Czę­ści I roz­działu O cu­dach pró­bo­wał przed­sta­wić aprio­ryczny ar­gu­ment epi­ste­mo­lo­giczny po­ka­zu­jący, że wiara w wy­stę­po­wa­nie ta­kich zda­rzeń ni­gdy, na­wet teo­re­tycz­nie, nie może być uza­sad­niona na pod­sta­wie świa­dec­twa. W roz­dziale czwar­tym oma­wiam inne epi­ste­mo­lo­giczne wy­zwa­nia w związku z ak­cep­ta­cją wy­stę­po­wa­nia cu­dów – wy­zwa­nia, które kon­cen­trują się nie tyle na py­ta­niu, czy można w spo­sób uza­sad­niony wie­rzyć, że pewne zda­rze­nia miały miej­sce, ile ra­czej na tym, czy można je kie­dy­kol­wiek za­sad­nie po­strze­gać jako cu­downe.

W roz­dziale pią­tym ana­li­zuję ar­gu­menty na rzecz tezy, że po­ję­cie cudu jest lo­gicz­nie nie­spójne. Ta­kie ar­gu­menty są wy­su­wane na róż­nych pod­sta­wach: od twier­dze­nia, że prawa przy­rody są po­zba­wione wy­jąt­ków – tu­taj czy­tel­nik przy­po­mni so­bie zna­cze­nie stwier­dze­nia, że cuda mogą mieć miej­sce bez na­ru­sza­nia ja­kich­kol­wiek praw przy­rody – aż po twier­dze­nie, że cuda są nie­zgodne z do­sko­na­ło­ścią Boga. Do­cho­dzę do wnio­sku, że żad­nemu z tych ar­gu­men­tów nie udaje się uwia­ry­god­nić twier­dze­nia, zgod­nie z któ­rym po­ję­cie cudu jest nie­spójne.

Po roz­pra­wie­niu się z za­sad­ni­czymi ar­gu­men­tami, które wy­klu­czają ja­ką­kol­wiek moż­li­wość uza­sad­nie­nia wiary w ist­nie­nie cudu, w roz­dziale szó­stym prze­cho­dzę do py­tań do­ty­czą­cych oceny do­wo­dów. Ja­kie ro­dzaje do­wo­dów są istotne dla usta­le­nia wy­stę­po­wa­nia cu­dów i ja­kie są pod­sta­wowe za­sady, we­dług któ­rych na­leży oce­niać do­wody? Roz­wa­żam po­wszech­nie wy­su­wane twier­dze­nie, że cuda, jako nad­zwy­czajne zda­rze­nia, wy­ma­gają nad­zwy­czaj­nej ilo­ści do­wo­dów, o ile wiara w ich wy­stą­pie­nie ma być uza­sad­niona, i ar­gu­men­tuję, że jest ono błędne. Roz­dział koń­czę roz­wa­że­niem czte­rech ar­gu­men­tów a po­ste­riori au­tor­stwa Hume’a, które znaj­dują się w Czę­ści II wspo­mnia­nego roz­działu O cu­dach.

Roz­dział siódmy po­dej­muje kwe­stię do­wo­do­wej za­leż­no­ści mię­dzy zda­rze­niami wia­ry­god­nie po­strze­ga­nymi jako cuda a te­izmem. Wielu au­to­rów twier­dziło, że ta­kie zda­rze­nia nie mogą funk­cjo­no­wać jako do­wód na ist­nie­nie Boga, po­nie­waż na­zwa­nie zda­rze­nia cu­dem ozna­cza uprzed­nie za­ło­że­nie ist­nie­nia Boga. W od­po­wie­dzi twier­dzę, że to zda­rze­nie, a nie jego opis funk­cjo­nuje jako do­wód na ist­nie­nie Boga. Na­zy­wa­nie ja­kie­goś zda­rze­nia cu­dem od­zwier­cie­dla po pro­stu nasz osąd, że naj­lep­szym wy­ja­śnie­niem jego za­ist­nie­nia jest od­wo­ła­nie się do te­izmu. Da­lej twier­dzę, że „ar­gu­ment z cudu” naj­le­piej ro­zu­mieć jako szcze­gólną formę ar­gu­mentu te­le­olo­gicz­nego. W ostat­nim roz­dziale 8 ba­dam kwe­stię, czy cuda mogą słu­żyć jako do­wód na rzecz praw­dzi­wo­ści jed­nej re­li­gii te­istycz­nej, a prze­ciwko i na nie­ko­rzyść in­nych. Mó­wiąc do­kład­niej, w skró­towy i wstępny spo­sób ba­dam, w ja­kim sen­sie do­brze udo­ku­men­to­wane współ­cze­sne cuda i cuda opi­sane w No­wym Te­sta­men­cie świad­czą na ko­rzyść chrze­ści­jań­stwa, a prze­ciwko in­nym głów­nym re­li­giom te­istycz­nym, ju­da­izmowi i is­la­mowi. Po­dej­mu­jąc tę kwe­stię i udzie­la­jąc od­po­wie­dzi twier­dzą­cej, po­pie­ram to, co wielu au­to­rów za­częło okre­ślać mia­nem „roz­sze­rzo­nej” teo­lo­gii na­tu­ral­nej, a mia­no­wi­cie po­gląd, że po­wszech­nie te­sto­walne ele­menty do­mnie­ma­nego ob­ja­wie­nia mogą w spo­sób upraw­niony wejść do pro­jektu teo­lo­gii na­tu­ral­nej[16], [17]. Je­śli po od­rzu­ce­niu teo­re­tycz­nych ar­gu­men­tów fi­lo­zo­ficz­nych, że wiara w cuda nie może być uza­sad­niona, hi­sto­ryczne do­wody na ist­nie­nie cudu ta­kiego, jak Zmar­twych­wsta­nie są mocne, to jest cał­ko­wi­cie za­sadne, aby ta­kie do­wody zo­stały wzięte pod uwagę przez teo­lo­gię na­tu­ralną.

W epi­logu zbie­ram i krótko pod­su­mo­wuję ogólne wnio­ski pły­nące z tej książki. Na­stęp­nie przed­sta­wiam kilka krót­kich uwag na te­mat re­la­cji mo­ich wnio­sków do ba­dań hi­sto­rycz­nych do­ty­czą­cych cu­dów i tego, co można na­zwać „roz­ga­łę­zioną” teo­lo­gią na­tu­ralną. Aby zi­lu­stro­wać, do ja­kiego ro­dzaju do­wo­dów od­no­szą się fi­lo­zo­ficzne ar­gu­menty tej książki, za­łą­czam do­da­tek, w któ­rym opi­suję cztery bar­dzo spek­ta­ku­larne przy­padki uzdro­wień, które oso­bi­ście zba­da­łem.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

PRZY­PISY

[1]In­te­rVar­sity Chri­stian Fel­low­ship to chrze­ści­jań­ska or­ga­ni­za­cja stu­dencka po­wstała w 1941 roku w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, któ­rej pra­po­czątki się­gają roku 1877, kiedy to stu­denci Uni­wer­sy­tetu Cam­bridge w An­glii za­ini­cjo­wali wspólne spo­tka­nia bi­blijno-mo­dli­tewne (przyp. tłum.).
[2] 1 Kor 15,1-11 (przyp. tłum.).
[3]Cuda. Roz­wa­ża­nia wstępne, tłum. K. Pu­ław­ski, Me­dia Ro­dzina, Po­znań 2010 (przyp. tłum.).
[4] N. Saun­ders, Di­vine Ac­tion and Mo­dern Science, Cam­bridge Uni­ver­sity Press, Cam­bridge 2003, s. 3. Po­dob­nie Tho­mas Tracy za­uważa, że mo­no­te­istyczne re­li­gie Abra­ha­mowe są zwią­zane z dwiema ogól­nymi ka­te­go­riami Bo­żego dzia­ła­nia, ści­śle po­wią­za­nymi: że „Bóg two­rzy i pod­trzy­muje wszech­świat jako ca­łość oraz [że] Bóg działa w hi­sto­rii świata w okre­ślo­nych mo­men­tach i miej­scach, aby re­ali­zo­wać swoje kon­kretne cele”. Zob. T. Tracy, Scien­ti­fic Ve­tos and the Hands-Off God. Can We Say That God Acts in Hi­story?, „The­ology and Science” 2012, Vol. 10, No. 1, s. 55.
[5] Tamże, s. 48.
[6] Ph. Clay­ton, The Pro­blem of God in Mo­dern Tho­ught, Eerd­mans, Grand Ra­pids, MI 2000.
[7] Z ang. Spe­cial Di­vine Ac­tion – Szcze­gólne Dzia­ła­nie Boga (SDB) (przyp. tłum.).
[8] N. Saun­ders, Di­vine Ac­tion and Mo­dern Science, s. 18.
[9] Tamże, s. 13.
[10] W ory­gi­nale: Spe­cial Di­vine Ac­tion (przyp. tłum.).
[11] Cho­dzi o ro­zu­mie­nie Wszech­świata jako układu fi­zycz­nie izo­lo­wa­nego, tzn. ta­kiego, do któ­rego z ze­wnątrz nie jest do­star­czana ener­gia (przyp. tłum.).
[12] Nie­za­leż­nie od tego, że „nie­in­ter­wen­cjo­ni­styczne” uję­cia szcze­gól­nych dzia­łań Boga, oparte na me­cha­nice kwan­to­wej, teo­rii cha­osu czy kon­cep­cji su­per­we­nien­cji, nie tyle zno­szą po­ję­cie in­ter­wen­cji, ile ra­czej czy­nią ta­kie in­ter­wen­cje na­ukowo nie­wy­kry­wal­nymi, na­leży stwier­dzić, że ist­nieją po­ważne trud­no­ści ze wszyst­kimi tymi trzema mo­de­lami. Je­śli cho­dzi o od­wo­ła­nia do me­cha­niki kwan­to­wej, Ni­cho­las Saun­ders za­uważa, że cho­ciaż teo­ria kwan­towa osta­tecz­nie opiera się na cał­kiem in­nym ze­sta­wie po­stu­la­tów fi­zycz­nych niż me­cha­nika kla­syczna, po­zo­staje cał­ko­wi­cie zde­ter­mi­no­wana. Zwią­zek po­mię­dzy SDA a HUP (z ang. He­isen­berg’s Un­cer­ta­inty Prin­ci­ple, czyli za­sada nie­ozna­czo­no­ści He­isen­berga – przyp. tłum.) nie po­lega w uprosz­cze­niu na tym, że HUP wpro­wa­dza do me­cha­niki kwan­to­wej in­de­ter­mi­nizm, który byłby od­po­wiedni dla dzia­ła­nia Boga – w rze­czy­wi­sto­ści HUP nie zmie­nia nic w on­to­lo­gicz­nym sta­tu­sie de­ter­mi­ni­zmu w fi­zyce kwan­to­wej, mimo że wy­wo­łuje trud­no­ści epi­ste­mo­lo­giczne, po­ten­cjal­nie nie­moż­liwe do po­ko­na­nia. Nie jest tak, że HUP wpro­wa­dza ja­kie­kol­wiek nowe moż­li­wo­ści do łona na­tury, co jest klu­czowe dla stwier­dze­nia kwan­to­wego SDA. Je­śli cho­dzi o od­wo­ła­nia do teo­rii cha­osu, warto za­uwa­żyć, że stan­dar­dowe uję­cia teo­rii cha­osu są de­ter­mi­ni­styczne. Saun­ders za­uważa, że próby wy­ko­rzy­sta­nia teo­rii cha­osu jako mo­dus ope­randi spe­cjal­nych dzia­łań Boga wy­ma­gają on­to­lo­gicz­nego ist­nie­nia nie­skoń­cze­nie zło­żo­nych atrak­to­rów frak­tal­nych, w któ­rych róż­nice ener­gii mię­dzy po­ten­cjal­nymi tra­jek­to­riami stają się ze­rowe. Jed­nakże ist­nieje uza­sad­niony po­wód, aby twier­dzić, że ist­nie­nie tych nie­skoń­cze­nie zło­żo­nych ob­sza­rów prze­strzeni nie jest re­ali­styczną czę­ścią teo­rii cha­osu. Rze­czy­wi­ście – wy­daje się, że Bóg nie może dzia­łać w ten spo­sób w żad­nym cha­otycz­nym sys­te­mie che­micz­nym (i– do­myśl­nie – także w wielu in­nych sys­te­mach fi­zycz­nych) z po­wodu braku wy­ma­ga­nych tra­jek­to­rii o jed­na­ko­wej ener­gii – zob. N. Saun­ders, Di­vine Ac­tion and Mo­dern Science, s. 199. Od­wo­ła­nia do kon­cep­cji su­per­we­nien­cji rów­nież się nie spraw­dzają, po­nie­waż – jak za­uważa Ja­egwon Kim – nie ma no­wych mocy przy­czy­no­wych, które w ma­giczny spo­sób przy­pa­dają M [wła­sno­ści wyż­szego po­ziomu] po­nad i poza mo­cami przy­czy­no­wymi P [wła­sno­ści niż­szego po­ziomu]. Na wyż­szych po­zio­mach nie po­ja­wiają się żadne nowe siły spraw­cze, co jest sprzeczne z twier­dze­niem, że wła­sno­ści wyż­szego po­ziomu są no­wymi si­łami przy­czy­no­wymi nie­re­du­ko­wal­nymi do wła­sno­ści niż­szego po­ziomu – zob. K. Ja­egwon, Phi­lo­so­phy of Mind, 2end ed., We­stview Press 2005, Bo­ul­der, s. 232. Aby za­po­znać się z prze­glą­dem róż­nych trud­no­ści nie­od­łącz­nie zwią­za­nych z pró­bami wy­obra­że­nia so­bie moż­li­wo­ści szcze­gól­nych dzia­łań Boga w ener­ge­tycz­nie za­mknię­tym wszech­świe­cie – zob. R. Lar­mer, Di­vine Agency and the Con­se­rva­tion of Energy, „Zy­gon” 2009, Vol. 44, No. 3, s. 543–557.
[13] N. Saun­ders, Di­vine Ac­tion and Mo­dern Science, s. 4–5.
[14] W ory­gi­nale: won­der (przyp. tłum.).
[15] Cho­dzi o roz­dział po­cho­dzący z roz­prawy Roz­wa­ża­nia do­ty­czące ro­zumu ludz­kiego (An Enqu­iry Con­cer­ning Hu­man Un­der­stan­ding - przyp. tłum.).
[16] Zob. przy­kła­dowo: H. Gauch, Re­cent Trans­i­tions in Na­tu­ral The­ology. The Emer­gence of a Bol­der Pa­ra­digm, In­ter­di­sci­pli­nary Bi­bli­cal Re­se­arch In­sti­tute (Re­port #58, 2006).
[17] „Roz­sze­rzona teo­lo­gia na­tu­ralna” to two­rze­nie pro­ba­bi­li­stycz­nych ar­gu­men­tów z do­wo­dów hi­sto­rycz­nych moż­li­wych do roz­po­zna­nia za­równo przez ate­istów, jak i lu­dzi wie­rzą­cych, w celu uza­sad­nie­nia praw­dzi­wo­ści twier­dzeń na przy­kład na te­mat tego, jak Bóg dzia­łał w hi­sto­rii (ale nie­wy­łącz­nie, cho­dzi o włą­cze­nie ar­gu­men­ta­cji za twier­dze­niami Ob­ja­wie­nia za­wie­ra­ją­cymi wię­cej niż tylko tezę o ist­nie­niu Boga i Jego atry­bu­tach, oma­wia­nych w tra­dy­cyj­nej, wą­skiej/ubo­giej teo­lo­gii na­tu­ral­nej (przyp. tłum.).