Wiara bez fejków. Miedzy pobożnością a nieporozumieniem - ks. Piotr Piekart - ebook

Wiara bez fejków. Miedzy pobożnością a nieporozumieniem ebook

ks. Piotr Piekart

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Wiara bez fejków. Między pobożnością a nieporozumieniem to niezbędny przewodnik, który w przystępny sposób rozprawia się z powszechnymi mitami, półprawdami i błędnymi przekonaniami dotyczącymi najważniejszych aspektów życia sakramentalnego, praktyk liturgicznych oraz duchowości.

Książka zbudowana jest wokół kontrastu „mit vs. prawda”. Dowiemy się z niej między innymi, czy bierzmowanie jest konieczne do zawarcia ślubu, czy „unieważnienie małżeństwa” to właściwe stwierdzenie oraz czy w podróży obowiązuje nas post.

To książka idealna dla tych, którzy chcą świadomie przeżywać swoją wiarę, poznać autentyczne nauczanie Kościoła i odróżnić tradycję od przyzwyczajeń, a prawdę od „katolickich fejków”.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 108

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



KONSULTACJAks. prof. dr hab. Szymon Drzyżdżyk ks. prof. dr hab. Piotr Majer

KOREKTAMarek Chadziński Magdalena Jankosz

PROJEKT OKŁADKIBogusław Zdebski

FOTOGRAFIEAdobe Stock

ISBN 978-83-68475-90-6

© 2026 Dom Wydawniczy „Rafael”

ul. Gromadzka 58, 30-714 Kraków tel. 12 411 14 52 e-mail: [email protected]

Plik przygotował Woblink

woblink.com

Wstęp

Jako chrześcijanie żyjemy w świecie – w doczesności – w XXI wieku. Jesteśmy zanurzeni w rzeczywistości ze wszystkimi tego blaskami i cieniami.

Na pewno możemy powiedzieć o obecnych czasach – trzeciej dekadzie tego wieku – że jest to czas fake newsów. Rewolucja związana ze sztuczną inteligencją jeszcze bardziej tę tezę wzmacnia.

Świat fake newsów – oto świat, w którym przyszło nam żyć; świat, w którym wyjątkowo łatwo jest zdobyć informacje, a zarazem wyjątkowo łatwo jest natknąć się na informacje fałszywe. Właśnie w tym świecie funkcjonujemy jako chrześcijanie, jako Kościół. Właśnie ten świat jest kontekstem naszego upadku lub naszego uświęcenia.

Oddaję w Twoje ręce, Drogi Czytelniku, książeczkę, w której obalam niektóre z fake newsów, czy może lepiej powiedzieć: mitów – dotyczących naszej wiary i życia Koś­cioła. Już teraz dziękuję Ci za zaufanie i poświęcony na tę lekturę czas, tym bardziej że tak wiele innych wartościowych rzeczy mógłbyś zamiast tego przeczytać czy obejrzeć.

Wielokrotnie piszę w tej książce o prawie kościelnym. Proszę Cię już teraz o pozytywne podejście do tych wywodów; nie chodzi bowiem o legalizm, o uczynienie z przepisów celu samego w sobie – ale chodzi o miłość, która musi się wyrażać w konkretach i działać w obrębie pewnych granic.

Bez miłości mówienie o prawie nie ma sensu; może być jedynie treningiem retorycznym czy czymś podobnym. Skoro jednak sięgnąłeś po tę książkę, zakładam, że pragniesz kochać bardziej zarówno Boga, jak i bliźniego; tym bardziej proszę więc: w kluczu tego dążenia, dążenia do większej miłości, do świętości odczytaj zawarte w kolejnych rozdziałach wywody.

W książce tej niewiele jest ogólników, wiele natomiast konkretów. Miłość potrzebuje konkretów, nie może być jedynie jakąś deklaracją, uczuciem czy nieokreślonym wytyczeniem pewnego wzniosłego celu, ale musi też wyrażać się w bardzo konkretnych decyzjach. Tak też piszę tutaj o wielu takich małych i większych konkretach, które nam Kościół podaje w formie nakazów, zakazów czy zachęt.

W kolejnych rozdziałach obalam mity i ukazuję prawdę. Świadomie nie dzielę się w nich żadnymi moimi opiniami – nie piszę, „co mi się wydaje”, „co bym zmienił” albo „co osobiście uważam”. Książeczka ta nie należy do gatunku publicystyki religijnej. Jest to raczej krótki i przystępny wykład, którego potrzeba wyrosła z moich obserwacji czynionych w codzienności duszpasterskiego życia.

Niewielkie rozmiary tej książeczki same w sobie świadczą o tym, że nie uwzględniłem w niej wszystkich wartych poruszenia zagadnień – w szczególności nie omawiam w niej mitów dotyczących Pisma Świętego ani zniekształceń narosłych wokół wyznania wiary; skupiłem się na szeroko rozumianym życiu duchowym, zwłaszcza na tym, co na różne sposoby dotyczy naszego rozumienia i przeżywania sakramentów świętych.

Być może niektóre z obalanych przeze mnie na jej kartach mitów są Ci znane, niektóre może nie – ale niezależnie od wszystkiego zachęcam Cię, abyś tą wiedzą się dzielił. Nieumiejętnych pouczać to wszakże jeden z uczynków miłosierdzia.

Życzę Ci, Bracie, Siostro, aby lektura ta była dla Ciebie pomocą na Twojej drodze chrześcijańskiego życia. Może pomoże Ci w lepszym przeżywaniu Eucharystii czy sakramentu pokuty, może uświadomi Ci jakieś błędy, które – nawet bez własnej winy – popełniałeś, popełniałaś.

Aby słowo to wydało dobre owoce, powierzam Cię Bogu w modlitwie. Proszę: i Ty westchnij w mojej intencji.

Obyśmy się kiedyś spotkali w chwale zbawionych. Ostatecznie przecież o nic innego w naszym życiu nie chodzi.

ks. Piotr Piekart

Więcławice Stare, 24.05.2025 r.

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Wspomożycielki Wiernych

1.1. Na chrzestnego należy wybrać kogoś z rodziny

MIT

Na rodzica chrzestnego należy wybrać kogoś z rodziny.

PRAWDA

Nie jest to konieczne, a w wielu sytuacjach jest niewłaściwe.

Jest to coś, co możemy nazwać „mitem praktycznym”. Rozumiem pod tym pojęciem pogląd, którego raczej nikt nie wypowiada i może nawet mało kto by się pod nim podpisał, jednakże w praktyce wiele osób postępuje w taki sposób, jakby był on prawdziwy.

Zadaniem rodzica chrzestnego jest pomagać rodzicom dziecka w wychowaniu go w wierze. Skoro tak, to w oczywisty sposób nie każdy na rodzica chrzestnego się nadaje. Prawo kościelne wymaga, aby chrzestny był bierzmowany oraz prowadził życie zgodne z wiarą1. Oczywiście powinien on ponadto mieć szczerą wolę i praktyczną możliwość, by rzetelnie wypełniać swoje obowiązki, które dobrowolnie przyjmuje. Nie ma żadnego – ani prawnego, ani moralnego – obowiązku, by rodzicem chrzestnym był ktoś z rodziny.

Jeśli obowiązkiem chrzestnego jest pomagać rodzicom dziecka w wychowaniu go w wierze, to obowiązkiem rodziców jest wybranie takiego chrzestnego, od którego można oczekiwać, że podejdzie do tego zadania w sposób odpowiedzialny – nie poprzestanie jedynie na tym, by kilka razy w życiu (na chrzest, Pierwszą Komunię Świętą i ślub) kupić swojemu chrześniakowi nieco droższy niż inni prezent. W tym wyborze musi chodzić o dobro dziecka. Kryterium do niego stosowanym nie może być ani jedynie, ani przede wszystkim chęć uhonorowania kogoś z rodziny czy uczynienia zadość cudzym oczekiwaniom.

Chciałbym jeszcze dodać jedną uwagę. Otóż zupełnie błędna jest logika, wedle której wybranie kogoś na chrzestnego ma być narzędziem do jego nawrócenia. Czasami można spotkać się z takim argumentem: „Może i nie żyje wiarą, nawet nie uczestniczy we Mszy niedzielnej, ale jak zostanie chrzestnym, to się nawróci” – odpowiedzią na tego typu myślenie musi być stanowcze NIE. Chrzestny tuż przed chrztem wyrzeka się szatana i wyznaje wiarę – on ma więc być chrześcijaninem poważnie traktującym swoją wiarę już w tym momencie, nie zaś jedynie potencjalnie, „być może”, „kiedyś”. Nawiasem mówiąc, konia z rzędem temu, kto wskaże choć jeden przypadek, kiedy wspomniana logika się ziściła i ten, kto lekceważył swoją wiarę, rzeczywiście zaczął traktować ją poważnie od momentu, w którym został chrzestnym. Ja sam nigdy o takim przypadku nie słyszałem. Jeśli Ty znasz choć jeden taki przypadek – proszę, napisz mi o tym.

1 Wszystkie wymogi prawne stawiane chrzestnym określone są w KPK, kan. 874. Jednym z wymogów jest też ten, by rodzic chrzestny miał ukończone 16 lat – prawo jednak nie traktuje tego wymogu bardzo restrykcyjnie: aby od niego odstąpić, wystarczy zgoda proboszcza.

1.2. Nie wolno odmawiać bycia chrzestnym

MIT

Jeśli ktoś złoży Ci propozycję bycia chrzestnym dla jego dziecka, nie powinieneś odmawiać.

PRAWDA

Nikt nie ma obowiązku przyjęcia tej propozycji.

Jest to kolejny „mit praktyczny”, a więc pewien utarty sposób myślenia, który nie ma podstaw ani w prawie kościelnym, ani w nauce moralnej Kościoła.

Przyjęcie funkcji rodzica chrzestnego jest przyjęciem na siebie poważnej odpowiedzialności – współodpowiedzialności za wychowanie dziecka w wierze.

Odpowiedzialność za wychowanie dziecka w wierze w naturalny sposób w największej mierze spoczywa na jego rodzicach. W pewien sposób współdzielą tę odpowiedzialność inni członkowie rodziny stosownie do relacji rodzinnych i sytuacji życiowej, a także inne osoby jako członkowie wspólnoty Kościoła.

Współodpowiedzialność jednych za drugich w Koś­ciele nie jest niczym nietypowym: jako Kościół jesteśmy Mistycznym Ciałem Chrystusa, w którym każdy jest w pewien sposób odpowiedzialny za każdego; w szczególności ani nasze życie blisko Boga, ani nasz grzech nie jest naszą własną sprawą (dokładniej: sprawą tylko między mną a Bogiem), ale oddziałują duchowo, pozytywnie lub negatywnie, na cały Kościół2. Czym innym jednak są zobowiązania będące bezpośrednimi konsekwencjami tego, że jesteśmy chrześcijanami, a czym innym dodatkowe, szczególne zobowiązania, takie jak właśnie bycie rodzicem chrzestnym.

Jeśli ktoś poprosi Cię, abyś był rodzicem chrzestnym dla jego dziecka, nie czuj się zniewolony czy przymuszony. Z tego, jak wypełnisz to zobowiązanie, Pan Bóg Cię kiedyś rozliczy, masz więc wolność w podjęciu decyzji, czy je przyjmujesz, czy też nie. W szczególności, jeśli z uwagi na uwarunkowania życiowe nie będziesz mógł towarzyszyć dziecku na jego drodze wiary (np. z powodu odległego miejsca zamieszkania), przemyśl poważnie, czy przyjęcie tej odpowiedzialności będzie z Twojej strony rozsądną decyzją.

Ewentualną odmowę zapewne nie każdy rodzic przyjmie ze zrozumieniem. Nie może być to jednak powodem, aby „dla uniknięcia spięcia” przyjmować odpowiedzialność, której nie będzie się w stanie potem sprostać. Niech więc Twoja decyzja, jakakolwiek będzie, zostanie przez Ciebie podjęta w wolności i prawdzie; a gdyby była ona odmowna, i odmowa ta nie została pozytywnie przyjęta, to będziesz wiedzieć, że choć nie zostałeś zrozumiany, to postąpiłeś zgodnie z sumieniem – zachowałeś się w porządku wobec Boga, wobec dziecka i wobec jego rodziców.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

2 O Kościele jako o Ciele Chrystusa pisze św. Paweł m.in. w 1 Kor 12,12-31.

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Wstęp

Rozdział 1. Mity dotyczące sakramentu chrztu

1.1. Na chrzestnego należy wybrać kogoś z rodziny

1.2. Nie wolno odmawiać bycia chrzestnym

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Prawa autorskie