W sercu Red Bull Racing. Sezon z najbardziej ekscytującym zespołem Formuły 1 - Matt Majendie - ebook + książka

W sercu Red Bull Racing. Sezon z najbardziej ekscytującym zespołem Formuły 1 ebook

Matt Majendie

0,0

Opis

Za kulisami sezonu, który zapisze się w historii na zawsze

Przemierz tajne korytarze fabryki w Wielkiej Brytanii, gdzie opracowuje się cuda techniki. Poczuj smugę powietrza zostawioną za sobą przez bolid, który właśnie minął cię na torze. Zajrzyj do garażu Red Bull Racing i zobacz, jak pracują inżynierowie, mechanicy, stratedzy czy najwyżsi rangą szefowie. Skorzystaj z zaproszenia na luksusowe jachty kierowców.

Matt Majendie w 2025 roku spędził kilka miesięcy w padoku i za kulisami ekipy Red Bull Racing podczas jednego z najbardziej kontrowersyjnych i dramatycznych sezonów w historii tego sportu. Żaden dziennikarz nie miał wcześniej tak ekskluzywnego dostępu do zespołu Formuły 1, by ścigać się po ulicach Monako z samym Maxem Verstappenem.

Zajrzyj razem z Majendiem tam, gdzie kibic motorsportu nie ma wstępu. Dowiedz się, w jaki sposób dobiegła końca era Christiana Hornera jako szefa zespołu, prześledź losy i zmagania kierowców – zarówno młodego Liama Lawsona, którego bez sentymentów wyrzucono z teamu po zaledwie dwóch wyścigach, jak i Maxa Verstappena zmagającego się z ograniczeniami bolidu, którego nie mógł okiełznać.

Dwa tysiące pracowników, 24 wyścigi, trzech kierowców, jeden wyjątkowy sezon. Przeżyj to jeszcze raz, będąc tak blisko, jak tylko się da.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 474

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Prolog

Decydujące starcie

7 grudnia 2025, Grand Prix Abu Zabi

RB21 zatrzymuje się na swoim polu startowym. Kierowca ustawił go skierowanego delikatnie w lewo, sygnalizując w ten sposób, jaki atak zaplanował na starcie do Grand Prix Abu Zabi. W kokpicie siedzi Max Verstappen, a jego inżynier wyścigowy milknie. Verstappen, szefostwo zespołu na stanowisku dowodzenia w alei serwisowej, mechanicy nerwowo przebierający nogami w garażu i wpatrujący się w ekrany, ludzie pracujący w siedzibie zespołu w Milton Keynes, setki innych członków ekipy, przyklejonych w domach do telewizorów – wszyscy mają teraz tylko jeden cel. Liczy się wyłącznie zwycięstwo, choć w przypadku Verstappena wydaje się, że to najłatwiejsza część wyzwania. Jeżeli Holender ma sięgnąć po piąty z rzędu tytuł mistrza świata i tym samym wyrównać rekord tytułów mistrzowskich wywalczonych raz za razem, Lando Norris, obecny lider klasyfikacji mistrzostw świata, musi zająć czwarte lub niższe miejsce.

Jeszcze kilka chwil wcześniej na polach startowych roi się od ludzi. Samochody mienią się w ostatnich promieniach wieczornego słońca, a wokół nich tłoczą się celebryci. Ana de Armas, gwiazda Hollywood, przechodzi obok dwóch McLarenów. Trzech byłych piłkarzy, pogrążonych w rozmowie, opiera się o banner. Terry Crews, amerykański aktor, który regularnie bywa na wyścigach Formuły 1, obdarza wszystkich typowym dla siebie szerokim uśmiechem. Nad głowami zebranych przelatuje Airbus A380 w towarzystwie grupy akrobatycznej, zostawiającej za ogonami czerwony, zielony i biały dym – barwy flagi Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Lista byłych mistrzów świata, którzy przybyli, by świętować razem z kolejnym kierowcą w tym gronie, jest równie długa co prestiżowa. Czy powitają w swym elitarnym klubie 35. mistrza świata? A może na razie pozostanie ich 34?

Verstappen siedzi bez ruchu, podczas gdy Rupert Manwaring, jego trener, tłoczy zimne powietrze do kokpitu, by złagodzić skutki temperatury zewnętrznej, utrzymującej się w okolicach 30 stopni nawet pomimo przedwieczornej pory. Od tygodni mówiło się o tym, czy Holender może dokonać niemożliwego, co później stało się tylko mało prawdopodobne, a jeszcze później już całkowicie wyobrażalne. Nie poddał się ani on, ani jego zespół, natomiast rywale z McLarena zaliczyli kilka katastrofalnych weekendów wyścigowych. W tym momencie Norris wyprzedza Verstappena o 12 punktów, a na trzecim miejscu, ze stratą kolejnych czterech punktów, plasuje się Oscar Piastri, zespołowy partner Norrisa. Wszystkie ekipy wykonały miliardy symulacji tego wyścigu, by na niezliczonych zebraniach analizować wyniki tych obliczeń.

Jakimś sposobem ten niezwykle długi, złożony z 24 rund sezon znów miał się rozstrzygnąć dopiero w ostatni weekend wyścigowy, czyli tak samo jak w 2021 roku, w którym Verstappen sięgnął po swój pierwszy tytuł mistrzowski. To także tutaj w 2010 roku Sebastian Vettel wywalczył pierwszy tytuł mistrzowski w historii zespołu Red Bull Racing, choć gdy startował w wyścigu, w klasyfikacji mistrzostw świata zajmował trzecie miejsce. Tamtej niedzieli Vettelowi pomógł błąd Ferrari, które w niewłaściwym momencie ściągnęło na pit stop prowadzącego w klasyfikacji Fernando Alonso. Inżynierem wyścigowym Hiszpana był wówczas Andrea Stella, ten sam, który teraz jest szefem ekipy McLaren. Jak gdyby tych dziwnych zrządzeń losu było mało, Mark Webber, trzeci z kierowców walczących o tytuł w 2010 roku, jest teraz menedżerem Piastriego. Tego rodzaju wspominki historyczne są najprawdopodobniej całkowicie pozbawione znaczenia, a jednak nadają dodatkowego smaczku przygotowaniom do startu.

Liderem mistrzostw świata pozostaje Norris i tytuł ma w zasadzie na wyciągnięcie ręki, ale nadal nie wiadomo, czy Verstappen nie wymyśli czegoś na starcie. W 2016 roku Lewis Hamilton próbował na siłę przyhamować całą stawkę w nadziei, że rywale dobiorą się do jego zespołowego partnera, Nico Rosberga, z którym walczył o tytuł. Ostatecznie nic mu to nie dało. Pytano Verstappena, czy spróbuje podobnej taktyki, a on odpowiadał, że od tamtej pory zmieniono konfigurację toru i taka jazda nie jest już możliwa, choć omawiano taką zagrywkę na licznych wewnętrznych zebraniach w Red Bullu. W praktyce okazuje się, że oba McLareny stoją na polach startowych na różnych oponach i mają odmienne strategie. Nawet najlepszy kierowca w stawce będzie musiał się sporo napocić, by pokonać obu rywali.

Dla Verstappena był to kolejny sezon zmagań i triumfów. Zaczęło się od brutalnego zdegradowania Liama Lawsona do Racing Bulls po zaledwie dwóch weekendach wyścigowych. Następnie, po Grand Prix Wielkiej Brytanii, z zespołu wyrzucono Christiana Hornera. Samochód na ten sezon, przez rzeczonego Hornera nazwany „diwą”, okazał się wyjątkowo nieregularny – w jeden weekend wygrywał, by w następny być zupełnie niekonkurencyjny. Verstappen, kierowca dominujący w tej erze, nagle przestał się realnie liczyć w walce o tytuł. W poprzednich sezonach wygrywał seryjnie, aż do znudzenia, teraz zaczął wzbudzać sympatię. Trend ten jest widoczny nawet w Wielkiej Brytanii, gdzie do tej pory uchodził za wyścigowy czarny charakter.

Holender odzyskał widoki na kolejny tytuł w dużej mierze dzięki McLarenowi. Nic dziwnego, że w willi ich zespołu w padoku toru w Abu Zabi nerwy są znacznie większe niż u rywali z Red Bulla. Stella i Zak Brown, dyrektor generalny tej ekipy, uparcie trzymali się zasady równego traktowania obu kierowców. Gdyby się okazało, że żaden z nich nie sięgnie po tytuł, do ich drzwi ustawi się długa kolejka krytyków. Z tygodnia na tydzień Verstappen coraz bardziej deptał im po piętach i ostatecznie walka o tytuł ma się rozstrzygnąć w ostatniej rundzie. W 2021 roku mistrza świata poznaliśmy na ostatnim okrążeniu ostatniego wyścigu. Ponownie zadecydować o tym może tak wiele czynników: awarie, wypadek, wyjazd samochodu bezpieczeństwa w niedogodnym momencie… wszystkie te możliwości dokładnie omówiono. Osobą odpowiedzialną za analizę potencjalnych scenariuszy jest Hannah Schmitz z działu strategii w zespole Red Bull Racing, która dziś, w ostatni dzień sezonu, zjawiła się na torze przed większością innych osób. Obudziła się wcześnie, podenerwowana, postanowiła zatem raz jeszcze przejrzeć wykonane obliczenia i raporty przedwyścigowe. Chciała się upewnić, że każdy możliwy scenariusz został uważnie przemyślany.

Gdy zapala się pierwsze z czerwonych świateł startowych, w Red Bullu serca wszystkim walą jak młotem. Gdy włącza się drugie, doniosłość chwili zaczyna odczuwać nawet Verstappen, zwykle do bólu opanowany. Trzecie czerwone światło… Laurent Mekies, szef ekipy, nieznacznie porusza się na swoim stołku. Czwarte czerwone światło… skoncentrowany Verstappen patrzy na wprost, czeka na piąte. Zaraz po tym, jak się rozświetla, gasną wszystkie i rozlega się ryk silników. Samochody wyrywają przed siebie. Verstappen zjeżdża z prawej na lewą, by obronić się przed atakującym Norrisem. Na wejściu w pierwszy zakręt liczącego 58 okrążeń wyścigu prowadzi Holender.

Wymarzony początek.

Część I

Akt pierwszy

Rozdział 1

Tytuł numer cztery

W pomieszczeniach zespołu Red Bull Racing w Las Vegas jeden na drugim stoją kartony. Nikt ich nie otwiera, żeby nie zapeszyć. W środku znajdują się dokładnie poskładane koszulki z nadrukiem M4X. Niby proste, trzyliterowe logo, a mówi tak wiele: cztery tytuły mistrzowskie z rzędu, a wraz z każdym z nich kierowca stawał się jeszcze bardziej kompetentny, jeszcze bardziej wszechstronny. Pierwszy z tytułów mistrza świata padł łupem Verstappena po fascynującej i zaciekłej, trwającej cały sezon walce z Lewisem Hamiltonem. Walka o drugi tytuł przynajmniej na początku była bardzo wyrównana, choć tym razem toczona z kierowcami Ferrari, Charlesem Leclerkiem i Carlosem Sainzem. Na początku sezonu to zawodnicy Scuderii urastali do miana faworytów, ale tytuł udało się przypieczętować i uczcić na Suzuce, domowym torze Hondy, dostawcy silników Red Bulla. W sezonie 2023 kwestia trzeciego tytułu rozstrzygnęła się w Katarze. Verstappen wygrał w tamtym roku 19 z 22 wyścigów, zdominował Formułę 1 jak jeszcze nikt wcześniej. Mistrzostwo świata zagwarantował sobie na pięć Grand Prix przed końcem sezonu.

Teraz, pod koniec listopada 2024 roku, na The Strip w Las Vegas, sięga po tytuł numer cztery, choć nie robi tego w sposób, jakiego spodziewalibyśmy się po jego formie z pierwszych wyścigów sezonu. Rezygnuje ze swego typowego agresywnego stylu i jedzie spokojny wyścig, traci do najszybszych i zajmuje dopiero piąte miejsce. W zupełności wystarcza to jednak, by można było otworzyć wspomniane wcześniej kartony z koszulkami.

Kilka sekund po tym, jak Verstappen przecina linię mety, w radiu odzywa się Christian Horner: „Max Verstappen, czterokrotny mistrz świata, fenomenalne, ale to fenomenalne osiągnięcie!”. W odpowiedzi jego główny kierowca mówi: „Mój Boże, stary, cóż to był za sezon! Czterokrotny, ha! Było odrobinę trudniej niż przed rokiem, ale przetrwaliśmy to, daliśmy z siebie wszystko!”.

To niedopowiedzenie, które nie oddaje wartości historycznego osiągnięcia Verstappena i Red Bulla. Wcześniej tylko czterech kierowców wywalczyło cztery tytuły mistrzowskie z rzędu: Juan Manuel Fangio, Michael Schumacher, Sebastian Vettel i Lewis Hamilton. Tylko trzech z nich ma jeszcze więcej tytułów mistrzowskich: Fangio, Schumacher i Hamilton. W siedzibie zespołu Red Bull Racing w Milton Keynes ruszyły już prace nastawione na to, by w 2025 roku Verstappen rzucił się w pogoń za tym utytułowanym trio.

Rzadko się zdarza, by ktoś aż tak się cieszył z piątego miejsca. Zespół polewa się Red Bullem, ale odgłos otwieranych puszek zostaje szybko zastąpiony strzelaniem korków od szampana. Na nocnym niebie nad Las Vegas pojawiają się fajerwerki, a członkowie zespołu świętują w koszulkach z imieniem Maxa, na których „A” zostało zastąpione ciekawszą „4”. Uśmiechniętego od ucha do ucha Verstappena noszą na rękach mechanicy, którzy dzielili z nim każdą sekundę tego sezonu. Holender sięgnął niniejszym po tytuł w samochodzie, który pod koniec roku był dopiero trzecim najszybszym w stawce – przeciętnie wolniejszym o ponad 0,1 sekundy na okrążeniu od McLarenów Lando Norrisa i Oscara Piastriego. W wywiadzie udzielonym holenderskiej gazecie „De Telegraaf” kierowca wbił szpilę swoim rywalom: „Czy zostałbym mistrzem w McLarenie? Pewnie, i to znacznie szybciej”. Jeździł na tyle bezbłędnie, że trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Naprawdę ciężko wytknąć mu jakiś błąd.

Horner przyzna później, że Verstappen niemal w każdym wyścigu pojechał szybciej, niż teoretycznie pozwalał mu na to samochód. Wraz z upływem sezonu czwarte, piąte i szóste miejsca okazywały się równie ważne jak zwycięstwa, Norris tymczasem miał coraz mniej okazji do odrabiania straty punktowej. Nie da się jednak ukryć, że szanse czterokrotnego mistrza świata były większe również dzięki obowiązującej w McLarenie polityce równego traktowania obu kierowców, choć zespół ten mógł wesprzeć Norrisa, znajdującego się w lepszej sytuacji do walki o tytuł.

Norris, po ostatnim wyścigu w Abu Zabi notujący stratę 63 punktów do mistrza, może swojego rywala wyłącznie chwalić. W rozmowie z reporterami zebranymi na koronację Holendra mówi: „On nie ma wad, nie ma słabych punktów. Gdy dysponuje najszybszym samochodem, po prostu dominuje. Gdy natomiast najszybszym samochodem nie dysponuje, i tak trzyma się tuż za nami i niewiele mu brakuje do zwycięstwa w wyścigach. Przez cały rok nie zaliczył ani jednego słabego występu. Max jeździ tak, jak jeździł zawsze, trudno mu cokolwiek wytknąć”. Obaj ścierają się na torze i poza nim, ale łączy ich przyjaźń, która sięga jeszcze czasów kartingu. Norris stracił szansę na swój pierwszy tytuł mistrzowski, ale wydaje się szczerze uradowany sukcesem kumpla. Andrea Stella, szef zespołu, a niegdyś inżynier wyścigowy Schumachera i Alonso, stwierdza: „Żyjemy w epoce Maxa Verstappena”.

W Las Vegas Verstappen odsunął od Norrisa wizję tytułu, jednak w praktyce kwestia ta rozstrzygnęła się w poprzedni weekend wyścigowy w Brazylii. Gdy do Grand Prix São Paulo Holender ruszał z 17. miejsca – na skutek nieudanych kwalifikacji oraz kary cofnięcia o pięć pól startowych w związku z nadprogramową wymianą jednostki napędowej – natomiast Norris i zespół McLaren zwietrzyli szansę, by odrobić część strat w wyścigu o tytuł mistrzów świata. Cóż, wyszło inaczej. W wilgotnych warunkach już na pierwszym okrążeniu Verstappen odrobił sześć pozycji i znalazł się tuż za punktowaną dziesiątką. Śmiałymi manewrami wyprzedzania przywołał skojarzenia z Ayrtonem Senną i jego słynnym pierwszym okrążeniem w Grand Prix Europy w 1993 roku. Na drugim okrążeniu Verstappen znajdował się już na punktowanej pozycji, a zanim Norris czy Russell zjechali po nowe opony, kierowca Red Bulla był już piąty. Wszyscy odwiedzali swoich mechaników, a stratedzy zespołu Red Bull Racing – w nadziei na pojawienie się na torze samochodu bezpieczeństwa – postanowili przeciągnąć przejazd Verstappena. Do wirtualnej neutralizacji doszło na 27. okrążeniu, do pełnej na 31. okrążeniu, a jedno kółko później na torze pojawiły się czerwone flagi, ponieważ w trudnych warunkach dość poważnie rozbił się Franco Colapinto. Do restartu Verstappen miał się ustawić na drugiej pozycji, jedynie za Estebanem Oconem. Na 43. okrążeniu Max wyszedł na prowadzenie i ostatecznie wygrał wyścig z przewagą prawie 20 sekund. Dobitnie pokazał, że panuje nad samochodem jak mało kto.

Po Las Vegas czekają nas jeszcze dwa weekendy w tym liczącym 24 wyścigi sezonie, jednak dla Verstappena w praktyce będą to już tylko rundy honorowe. Nie przeszkadza mu to jednego z tych Grand Prix wygrać, a w drugim zająć szóste miejsce. Tak komentuje swój czwarty tytuł mistrzowski: „W tym roku mieliśmy do dyspozycji dobry samochód, ale musieliśmy przejechać wiele trudnych wyścigów, dlatego jestem bardzo dumny z tego osiągnięcia. W tych wyścigach, w których nasz samochód nie był najszybszy, trzymaliśmy się razem jako zespół, bardzo ciężko pracowaliśmy, przez większość czasu zachowywaliśmy spokój i niemal nie popełnialiśmy błędów. Wyciągaliśmy tyle, ile się da, być może nawet osiągnęliśmy kilka wyników powyżej naszych możliwości, no a do tego nasi rywale kilkukrotnie wypuścili z rąk punkty, które powinni zgarnąć. Gdy walczy się o mistrzostwo świata, to wszystko musi się poskładać”.

W McLarenie z pewnością rwą sobie włosy z głowy z powodu niewykorzystanej szansy, jednak Norris i Piastri mogą przygotowywać się do sezonu 2025 w przeświadczeniu, że będą mieli najszybszy samochód w stawce. Czy to wystarczy? To zupełnie inna sprawa. Norris ujmuje to tak: „Kto chce wygrać z Maxem, musi się zbliżyć do doskonałości”.

Verstappen świetnie rozumie, że jest to kierunek, którego również on musi się trzymać. RB20 stanowił spore wyzwanie zarówno dla niego, jak i dla armii inżynierów. Do tego dochodzą napięcia między Holendrem a szefostwem ekipy. Czy czwarty tytuł mistrzowski tylko na jakiś czas pomógł zakleić pęknięcia w relacjach między kierowcą a władzami Red Bulla? Czy nowy sezon przyniesie nowe napięcia? Czas pokaże.

Inside Red Bull Racing. A season with F1’s most thrilling team

Copyright © by Matt Majendie 2026

Copyright © for the Polish translation by Bartek Sałbut 2026

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo SQN 2026

Redaktor prowadzący – Grzegorz Krzymianowski

Redakcja – Anna Strożek

Redakcja merytoryczna – Mikołaj Sokół

Korekta – Nicola Chwist, Sandra Popławska

Opracowanie typograficzne i skład – Paulina Soból-Hara

Okładka – Alex Kirby

Fotografia na I stronie okładki – Kym Illman/Getty Images; Jakub Porzycki/NurPhoto via Getty Images; Mark Thompson/Getty Images

Adaptacja okładki – Paweł Szczepanik / BookOne.pl

Przygotowanie e-booka – Paulina Soból-Hara

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek

inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana

elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu

bez pisemnej zgody wydawcy.

Drogi Czytelniku,

niniejsza książka jest owocem pracy m.in. autora, zespołu redakcyjnego i grafików.

Prosimy, abyś uszanował ich zaangażowanie, wysiłek i czas. Nie udostępniaj jej innym, również w postaci e-booka, a cytując fragmenty, nie zmieniaj ich treści. Podawaj źródło ich pochodzenia oraz, w wypadku książek obcych, także nazwisko tłumacza.

Dziękujemy!

Ekipa Wydawnictwa SQN

Wydanie I, Kraków 2026

ISBN epub: 9788384063934

ISBN mobi: 9788384063941

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).

Wydawnictwo SQN pragnie podziękować wszystkim, którzy wnieśli swój czas, energię i zaangażowanie w przygotowanie niniejszej książki:

Produkcja: Kamil Misiek, Joanna Pelc, Joanna Mika, Grzegorz Krzymianowski, Natalia Patorska, Katarzyna Kotynia

Design i grafika: Paweł Szczepanik, Marcin Karaś, Julia Siuda, Zuzanna Pieczyńska

Promocja: Aleksandra Parzyszek, Piotr Stokłosa, Łukasz Szreniawa, Małgorzata Folwarska, Marta Sobczyk-Ziębińska, Natalia Nowak, Magdalena Ignaciuk-Rakowska, Martyna Całusińska, Aleksandra Doligalska

Sprzedaż: Tomasz Nowiński, Małgorzata Pokrywka, Patrycja Talaga

E-commerce i IT: Tomasz Wójcik, Szymon Hagno, Marta Tabiś, Marcin Mendelski, Jan Maślanka, Anna Rasiewicz

Administracja: Monika Czekaj, Anna Bosowiec

Finanse: Karolina Żak

Zarząd: Przemysław Romański, Łukasz Kuśnierz, Michał Rędziak

www.sqn.pl

www.sqnstore.pl

www.labotiga.pl

Spis treści

Okładka

Strony tytułowe

Prolog. Decydujące starcie

Część I. Akt pierwszy

Rozdział 1. Tytuł numer cztery

Reklama

Strona redakcyjna

Punkty orientacyjne

Cover