Oferta wyłącznie dla osób z aktywnym abonamentem Legimi. Uzyskujesz dostęp do książki na czas opłacania subskrypcji.
14,99 zł
Rozmowa o modlitwie, która staje się życiem. I o życiu, które jest modlitwą.
Czy sen, głód, zmęczenie, rytm dnia i kruchość ciała mają coś wspólnego z modlitwą? Jak opisać duchową anatomię człowieka? Dlaczego rozproszenia mogą okazać się ważną wskazówką? Gdzie przebiega granica między nocą ciemną a depresją? Czy kontemplacja jest metodą dla nielicznych, czy powołaniem każdego człowieka? „Tkanie. Modlitwa i kontemplacyjny lifestyle” to książka o modlitwie rozumianej nie jako technika, lecz jako relacja dwóch miłujących obecności.
Autorzy mierzą się z najważniejszymi pytaniami i paradoksami dotyczącymi życia wewnętrznego, pokazując, że droga do autentycznych spotkań z Bogiem wiedzie przez to, co najbardziej konkretne i ludzkie. Doświadczenie i mądrość tradycji karmelitańskiej spotykają się tu z wrażliwością psychoterapeutyczną, a pozornie proste pytania otwierają drogę ku duchowej pełni – tak by kontemplacja była nie tyle pobożną praktyką, ile sposobem zamieszkiwania własnego życia.
Czytałem tę rozmowę z wielkim zainteresowaniem, wdzięczny za nowe odkrycia i przypominanie rzeczy podstawowych. Autorzy z prostotą prowadzą czytelnika przez zagadnienia teologiczne oraz psychologiczne, nadając im lekkość i klarowność, a także rozjaśniając kolejne znaki w milczącej wędrówce w głąb.
Maksymilian Nawara OSB
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 336
Rok wydania: 2026
Tkanie
Modlitwa i kontemplacyjny lifestyle
Rozmawiają Mateusz Filipowski OCDAgata Kulczycka
Przedmowa Maksymilian Nawara OSB
Wydawnictwo WięźWarszawa
Niech nic cię nie smuci,
niech nic cię nie przeraża.
Wszystko mija,
lecz Bóg jest niezmienny.
Cierpliwością osiągniesz wszystko,
a temu, kto posiadł Boga, niczego nie braknie.
Bóg sam wystarczy.
Teresa od Jezusa
Tkanie jest procesem powolnym i wymagającym. Im bardziej realistyczny i dopracowany gobelin, tym więcej potrzeba uważności, cierpliwości i precyzji. Nić musi być odpowiedniego koloru, o odpowiedniej długości, wpleciona w całość właśnie teraz, a nie za chwilę.
Powstający gobelin od lewej strony wygląda na chaotyczną plątaninę węzłów z wypustkami niepasujących do siebie kolorów. Od prawej, widocznej dla autora, jest wynurzającym się dziełem. Tkanie jest procesem artystycznym, jest tworzeniem, z którego stopniowo wyłania się to, co było zamierzone przez artystę od początku. Podobnie dzieje się z każdą modlitwą, która stopniowo wprowadza człowieka w głąb, odsłaniając powoli ten obraz, na którego podobieństwo został stworzony od początku.
Nie dziwi wybór tytułu: Tkanie, jaki nadali swojej rozmowie o modlitwie kontemplacyjnej Agata Kulczycka i o.Mateusz Filipowski OCD. Wspólnie tkają opowieść o modlitwie dokonującej się w ciszy i samotności, o byciu w Obecności Tego, Który Jest. Modlitwa – jak pokazują – ujawnia w człowieku „potencjał układania z Bogiem czegoś nowego i niepowtarzalnego”, a to dotyczy nie jakiejś wyalienowanej sfery ducha, ale życia w jego konkretnym wymiarze.
Rozmawiając o modlitwie, która nie jest jedynie obrzędowa, nie wynika przede wszystkim z potrzeby wypełnienia „powinności religijnej” i nie jest kolejnym zadaniem do wykonania, autorzy w zasadzie snują opowieść o przygodzie życia jakościowo innego. Kontemplacja okazuje się czymś bardzo realnym, a człowiek modlitwy kimś mocno stąpającym po ziemi. Sztuka tkania wymaga czasu i praktyki, podobnie jak proces powolnego wchodzenia w głąb modlitwy – odkrywamy powoli misterne dzieło Ducha Świętego, który potrafi tworzyć z tego, co ma, z tego, co obecne jest w każdym człowieku teraz, a nie za chwilę.
W tej przygodzie współtworzenia z Bogiem konieczne jest osobiste zaangażowanie. Ojciec Mateusz, odwołując się do nauczania św.Teresy z Ávili, wskazuje niezbędne postawy na tej drodze: animusz, zdeterminowana determinacja i zaufanie. To one pozwalają wytrwać w często niezrozumiałym dla modlącego się procesie, w którym najczęściej oglądamy „lewą stronę” naszego życia – pełną niejasności, napięć, wątpień, lęków i słabości. Cierpliwe trwanie poddaje oczyszczeniu ludzkie motywacje modlitwy, prowadzi powoli od „mojej modlitwy” do „modlitwy we mnie” i odkrycia, że w życiu duchowym nie chodzi o mnie samego i mój osobisty postęp w samodoskonałości, lecz o odkrywanie Jego Obecności.
Czytałem tę rozmowę z wielkim zainteresowaniem, wdzięczny za nowe odkrycia i przypominanie rzeczy podstawowych. Szczególnie cenne jest przypomnienie o roli ciała i oddechu. Wciąż bowiem umyka nam, że każda modlitwa dokonuje się w ciele. Ciało może zarówno przeszkadzać, jak i pomagać w zejściu z poziomu rozbieganych myśli ku wewnętrznej ciszy. Autorzy z prostotą prowadzą czytelnika przez zagadnienia teologiczne orazpsychologiczne, nadając im lekkość i klarowność, a także rozjaśniając kolejne znaki w milczącej wędrówce w głąb.
Miałem możliwość studiowania filozofii i teologii z karmelitami w Poznaniu oraz poznania złożonych analiz nauczania św.Teresy i św.Jana od Krzyża. Jaką miłą niespodzianką było przedstawienie w tej książce duchowości Karmelu i przechadzanie się po zamku wewnętrznym z prostotą, jasnością i lekkością. Wątek karmelitański to z pewnością jeden z niezastąpionych walorów tej książki. Odnosi się wrażenie, że historia i duchowość Karmelu niejako ponownie ożywają w zestawieniu z tradycją Ojców oraz współczesnymi autorami duchowymi. Ojciec Mateusz ma z czego czerpać i hojnie, w bardzo zwyczajny sposób tym się dzieli.
Myślę jednak, że gdyby była to monologiczna opowieść zakonnika o życiu i działalności świętych karmelitańskich (i nie tylko), czytelnik mógłby być znudzony. Cóż nowego pod słońcem, można by rzec. Jednak rozmowa wprowadza inną dynamikę. Pani Agata czasem drąży, czasem prowokuje, chcąc dowiedzieć się, jak teoria przekłada się na praktykę. Ta rozmowa to rzeczywiście tkanie. Nici duchowych tradycji przeplatają się z życiem takim, jakie ono jest – z jego różnymi zawirowaniami, trudnościami, wyzwaniami oraz ranami. Osobiste historie rozmówców dodatkowo wzbogacają tę opowieść.
Modlitwa wymaga czasu. Wymaga zatrzymania się i powolnego zgłębiania. Cierpliwe trwanie w Obecności pozwala przyjrzeć się tkanym nitkom, nazwać to, co wpisane zostało w życie wraz z kolejnym wydechem i przynajmniej intuicyjnie – w oparciu o tradycje i doświadczenia innych – przyjrzeć się temu, co przychodzi z kolejnym wdechem.
W tej podróży w głąb człowiek uczy się słuchać. Uczy się także poprzez słuchanie nie tylko Obecności Boga, lecz także siebie i drugiego człowieka. Droga modlitwy prowadzi nie ku ucieczce od świata, lecz ku pełniejszej obecności. Obecność Innego – Boga z nami – ujawnia się nie tyle w doświadczeniach, mniej lub bardziej zjawiskowych, ile przede wszystkim w relacji z drugim człowiekiem. Drzewo kontemplacji wydaje swoje owoce w życiu.
Praktyka modlitwy kontemplacyjnej może być doświadczeniem pustyni – zwykłym i jałowym, jednak to w niej Duch Święty uzdalnia do wydania owocu: „miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci, wierności, łagodności, opanowania” (Ga 5,22–23), nie gdzie indziej, a w relacji z bliźnim. Kontemplacja i dialog mogą wydawać się pozornie odmienne, jednak okazują się rzeczywistościami wzajemnie się przenikającymi.
Modlitwa kontemplacyjna jest tkaniem pieśni z nitek życia, które zanurzone jest w Obecności i nią przeniknięte. Modlitwa nie ogranicza się do wyznaczonych chwil, lecz stopniowo przenika codzienność. Staje się odkrywaniem Jego Obecności, która zawsze była bliżej, niż potrafiliśmy przypuszczać. Ile w tym wolności i radości.
Książka Tkanie. Modlitwa i kontemplacyjny lifestyle porusza wiele wątków i zwraca uwagę na kluczowe rzeczy w przygodzie wędrowania w głąb. Tchnie radością i lekkością. Z pewnością każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jestem głęboko przekonany, że dobre nauczanie ma nie tyle dostarczać nowych informacji, ile inspirować do praktyki. Jeśli po lekturze książki czytelnik odważy się wejść w ciszę, zacząć modlitwę, zacząć ją ponownie, jeszcze ten jeden raz, lub kontynuować, to autorzy spełnią swoje zadanie.
Czytając tę rozmowę, wielokrotnie odnajdywałem radość i wdzięczność. Teraz pozostaje jedynie zatrzymać się na chwilę, zaczerpnąć oddechu i pozwolić, by droga trwała.
Nić czasu
Utkana w historię
Tworzącą się teraz
Kto tka?
Kto jest tkany?
Maksymilian Nawara OSBOśrodek Medytacji Chrześcijańskiejw klasztorze benedyktynów w Lubiniu
Kiedy Ewa Kiedio oraz Zbigniew Nosowski zaproponowali mi napisanie książki o modlitwie kontemplacyjnej, w pierwszej kolejności zacząłem zastanawiać się nad jej formułą. Nieśmiało zapytałem, czy w grę wchodzi rozmowa. Nie dlatego, żebym wzbraniał się przed pisaniem w sposób systematyczny; odczułem jednak całym sobą, że jeśli chodzi o temat modlitwy, chciałbym o nim przede wszystkim opowiedzieć, tak jak się opowiada życiowe historie bliskim czy baśnie i legendy dzieciom przed zaśnięciem; jak się otwiera serce przed swoim przyjacielem; jak głosi się słowo na rekolekcjach.
Św.Teresa od Jezusa stawiała znak równości między modlitwą a życiem. Dla niej te dwie rzeczywistości były niczym rewers i awers jednej drogocennej monety. Modlitwa i życie to dwie spójne i zjednoczone ze sobą rzeczywistości. Dlatego mówiąc o modlitwie, która dotyka życia i jest samym życiem, zawsze staram się, by nie ugrzęznąć jedynie w teoretycznych rozważaniach, które nie będą w żaden sposób zakorzenione w egzystencji człowieka.
Jednocześnie przyznam, że nie potrafię opowiadać o modlitwie bez pewnego odniesienia do własnego życia. Staram się bowiem mówić jedynie o tym, co sam przeżyłem, co wypływa z mojego osobistego doświadczania, co jest we mnie w jakiś sposób przeżyte i przetrawione lub też w co głęboko wierzę i co jest treścią moich wielkich pragnień. Dlatego na ile mogłem, będąc oczywiście w zgodzie z własnym wnętrzem i tajemnicą, dzielę się w tej rozmowie kawałkiem siebie, momentami bardzo szczerze, starając się na każdym kroku, aby to, o czym opowiadam, było spójne z moim wnętrzem i życiem.
Oddaję zatem w Wasze ręce nie traktat teologiczny, lecz utkaną przyjacielską gawędę o modlitwie i o życiu, o relacji z Bogiem i duchowych prawidłach, które splatają się w całość, tworząc wielobarwny gobelin kontemplatywnego życia oraz dynamiki modlitwy. Ten gobelin, mam nadzieję, będzie dla czytelnika swoistą mapą, którą zechce spakować do plecaka i wyruszyć w wielką, duchową przygodę swojego życia.
Opowieści posiadają tajemniczą siłę oddziaływania na słuchaczy. Żywię więc głęboką nadzieję, że opowieść, którą dla Was z Agatą utkaliśmy, będzie realnie oddziaływać na Wasze życie. Moim największym pragnieniem jest, aby po przeczytaniu tej rozmowy każda i każdy z Was zapragnął również utkać swoją własną i niepowtarzalną opowieść o życiu, w którym przechadza się Bóg. Wierzę, że na mocy sakramentu chrztu każdy człowiek ma bezpośredni przystęp do Boga, jest zamieszkany przez Trójcę Świętą oraz jest zdolny do prowadzenia głębokiego życia duchowego. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie każdy ma w sobie tę chrzcielną świadomość rozpieczętowaną.
Zatem moim największym marzeniem jest, aby jak najwięcej ludzi mogło doświadczyć w swoim życiu kontemplacyjnego przebudzenia oraz przepływu miłości wewnątrz Świętej Trójcy. Jeśli ta rozmowa w jakiś przedziwny sposób do tego przebudzenia się przyczyni, chwała niech będzie Bogu samemu, który jest w nas sprawcą wszelkiego dobra.
Chciałbym podziękować Ewie Kiedio oraz Zbyszkowi Nosowskiemu za zaufanie, jakim nas obdarzyli – bo to, bądź co bądź, nasz wydawniczy debiut. Dziękuję Agacie Kulczyckiej, która przeprowadziła ze mną tę rozmowę. Ona nadała tej opowieści rytm i smak, z którymi się całkowicie utożsamiam. Myślę, że wielką wartością tej rozmowy jest również to, że wydarza się ona między ludźmi, którzy się po prostu przyjaźnią. Prawdopodobnie Agata w wielu momentach wydobyła ze mnie to, czego sam z siebie nie umiałbym nazwać. Ewo, Zbyszku, Agato, dziękuję Wam!
Dziękuję również ojcu Maksymilianowi Nawarze OSB – nie tylko za życzliwe podjęcie się napisania przedmowy, ale również za jego unikalne spojrzenie na drogę życia i modlitwy kontemplacyjnej. Tym spojrzeniem nasiąkałem w pierwszych latach mojego życia zakonnego. Mam świadomość, że to o.Maksymilian zasiał we mnie wiele różnorakich ziaren, które dziś rosną i owocują we właściwy sobie sposób.
Chciałbym również wyrazić głęboką wdzięczność dla moich braci z Karmelu oraz sióstr karmelitanek bosych. W swoim życiu tak wiele otrzymałem właśnie od Was! To przede wszystkim Wy, od samego nowicjatu, uczyliście mnie modlitwy oraz codziennego życia, to Wasze osobiste nauczanie oraz świadectwo życia zasiało tak wiele ziaren, które dziś mogą rosnąć i dojrzewać. Mam nadzieję, że tą rozmową przekazuję kolejnym pokoleniom choć cząstkę tej mądrości Kościoła i Karmelu, którą sam otrzymałem. Darmo otrzymawszy światło kontemplacji, darmo przekazuję je dalej.
Mateusz Filipowski OCD
Szeroko uśmiecham się do zdania, które w sposób zupełnie bezwiedny moje palce chciały wystukać na początku tego wprowadzenia: kontemplatycy zawsze mnie wkurzali. Nie jest to bynajmniej ich wina – moje emocje więcej mówią przecież o mnie niż o samych kontemplatykach.
Prawda jest taka, że – mam nadzieję, iż wybaczycie mi tę chwilę prywaty – nigdzie w Kościele nie mogę znaleźć sobie miejsca. Choć jestem dzieckiem ruchu charyzmatycznego, pozostaję dla charyzmatyków zbyt sceptyczna. Choć trzymam się z ewangelizatorami, brakuje mi ich entuzjazmu (dość powiedzieć, że zyskałam ostatnio – wypowiadany z ogromną życzliwością – przydomek: „Siostra Dekadencja”). Choć kocham ciszę, to tylko wtedy, kiedy nikt jej ode mnie nie wymaga. Choć ciągnie mnie do piękna liturgii, mam na pieńku ze zbyt wieloma liturgistami.
No i kontemplatycy... Tych paru, których spotkałam, zdawało się rysować wizję życia „głębszego” niż inne, a modlitwy „lepszej” niż pozostałe. Uciekałam więc gdzie pieprz rośnie od takiej wizji duchowości, która byłaby zbudowana na porównaniach do „gorszych” jej form.
Dobrze, że Ewa Kiedio i Zbigniew Nosowski tego nie wiedzieli.
Dobrze, że Mateusz radził sobie z tym z niesłabnącym entuzjazmem, pokazując mi, że wcześniej miałam do kontemplatyków zwykłego pecha.
Choć wiem, że moim zadaniem było stać się w tej książce jedynie lustrem, od którego odbiją się Mateuszowa wiedza i doświadczenie, sama jednak zyskałam wiele na jej pisaniu. Modlitwa kontemplacyjna stopniowo odsłaniała mi się jako przedsięwzięcie pełne łagodnej prostoty i nieujarzmionej wolności. Przedsięwzięcie, w którym mogłabym rozbić swój namiocik. Do którego mogłabym pasować.
Zapraszam Was więc, jeśli tylko chcecie, do tej oswajającej podróży z kontemplacją. Mateusz cierpliwie, krok po kroku, prowadzi w niej czytelnika w głąb karmelitańskiego doświadczenia. To podróż pełna przystanków w zaskakujących miejscach: w codziennych szarościach, w ciele, które da się lubić, w świętych rozproszeniach i w ciszy, która nie straszy. To podróż pełna powrotów, które nie zawstydzają, i decyzji na miarę rzeczywistości. To skromność, wyzwanie i zaproszenie do rzeczywistego zamieszkania we własnym życiu.
Za możliwość wzięcia udziału w tej podróży wdzięczna jestem wspomnianym tu już Mateuszowi, Ewie i Zbyszkowi. Dziękuję też moim Rodzicom, którzy znieśli fakt, że redagowałam te rozmowy przez całe Święta, i Przyjaciołom, którzy poradzili sobie z moim kilkutygodniowym – zdecydowanie niekontemplacyjnym – milczeniem.
Pod koniec pracy nad książką, w czasie, w którym mój zegarek wyliczał średnią czterech godzin snu na dobę, napisałam do Mateusza pełnego żałości SMS-a: „Kto z nas wymyślił, że dobrze będzie rozmawiać o koncepcji rozwoju duchowego?!”. Chwilę później przeczytałam w odpowiedzi: „Jeśli okazało się, że to świetny pomysł, to Ty. Jeśli przeżywasz katusze, to ja”. Śmiejąc się nadal do tej wymiany zdań, widzę, jak wtórna jest ona wobec tego, co rzeczywiście w kontekście wymyślania istotne. Ostatecznie liczy się przecież tylko jedno: cogitor ergo sum. Jestem, bo – jak mówił Benedykt XVI – zostałem pomyślany.
Każdemu, kto sięgnie po tę książkę, życzę odkrywania na drogach modlitwy tego, jak dobrze został pomyślany i jak bezgranicznie został ukochany. Życzę przyjaźni z szemrzącą ciszą i pewności, że każda noc ma swój kres. Życzę upraszczającej się z dnia na dzień obecności.
Agata Kulczycka
Agata Kulczycka Być może to osobliwy sposób na początek książki o modlitwie, ale nie mogę nie zacząć od pytania o Twoją miłość do wielorybów.
Mateusz Filipowski OCD Zwłaszcza że powiedziałem, że inaczej nie zacznę! (śmiech) Wieloryb jest najbardziej kontemplacyjnym zwierzęciem, jakie znam. Porusza się z gracją, schodzi na głębiny oceanów. W ruchach jest delikatny. Z jednej strony należy do największych ssaków na ziemi, z drugiej – to ostoja łagodności. Nie poluje, nie jest drapieżnikiem. To dla mnie symbol spokoju. Myślę też o jego oddechu: regularnym, miarowym. Nabiera powietrza i potrafi godzinami trwać w głębinach. Jest symbolem schodzenia w głąb. A przy tym to zwierzę stadne – żyje w relacjach, potrzebuje wspólnoty.
AK W kontekście kontemplacji „schodzenie w głąb” wydaje się metaforą raczej oczywistą. Spokój i łagodność kojarzą mi się z nieprzyspieszaniem niczego w modlitwie – z delikatnością wobec siebie i wobec Boga. Wspólnota też jest ważna, choć mam wrażenie, że w kontemplacji budowana jest ona przede wszystkim między tobą a Bogiem.
MF I między mną a drugim człowiekiem. Kontemplacja nie jest ucieczką od relacji. W jej kontekście jeszcze bardziej uwydatnia się zdanie św.Jana: „Jak możesz kochać Boga, którego nie widzisz, jeśli nie kochasz człowieka, którego widzisz?”. Relacje z innymi są papierkiem lakmusowym mojej relacji z Bogiem.
AK Jeśli jednak zaczynamy od wielorybów, nie możemy nie powiedzieć o... pieśni.
MF Pieśń wieloryba... To najpiękniejszy śpiew, który rozchodzi się tysiącami kilometrów po całym oceanie. Coraz lepiej jako ludzie rozumiemy, że to swoisty język, niepowtarzalny, układany do konkretnych celów i okazji.
AK A to jest kontemplacyjne? Modlitwa kojarzy mi się bardziej z nasłuchiwaniem i ciszą, a nie z tworzeniem pieśni.
MF Jest miejsce na jedno i drugie. W Kościele mamy metody, które pomagają, ale ostatecznie każda modlitwa – także ta w ciszy – jest unikalna. Każdy musi ją „utkać” po swojemu. To niepowtarzalna pieśń, znana tylko Bogu i temu konkretnemu człowiekowi. Działa to też w drugą stronę: Bóg mówi do duszy w języku, który rozumie tylko ta dusza. On też śpiewa wyjątkową pieśń.
AK A co z niesieniem się pieśni po całym oceanie? To pewnie też jest symboliczne.
MF Głęboko wierzę, bo tak uczy mnie żywa Tradycja Kościoła, że modlitwa kontemplacyjna promieniuje na cały świat. To trochę tak, jak w jednym z żydowskich midraszy, według którego na świecie zawsze jest trzydziestu sześciu sprawiedliwych, znanych tylko Bogu. Midrasz mówi, że to oni podtrzymują świat w istnieniu: każdy z nich w „izdebce” swojego serca ma z Bogiem taką relację, że promieniuje ona na całą ziemię.
Przypomina mi się postać Catherine de Hueck Doherty, prawosławnej konwertytki na katolicyzm: podczas II Soboru Watykańskiego przylatywała z Kanady do Rzymu, wynajmowała pokój obok Placu św.Piotra i przez czas obrad pościła o chlebie i wodzie, modląc się za ojców soborowych. Kto wie, ile owoców soboru dojrzewało dzięki takiej ukrytej modlitwie.
AK Czy to promieniowanie jest też Twoim doświadczeniem?
MF Tak. Kiedy byłem na drugim roku seminarium, przeżywałem bardzo głęboki kryzys. Chciałem odejść. A jednocześnie czułem, że ktoś – nie wiedziałem kto! – mnie przez ten kryzys przenosi.
Jakiś czas później szedłem ulicą i spotkałem mamę z kilkuletnią córką. Dziewczynka zaczęła do mnie machać. Nie rozpoznałem jej. Okazało się, że była w grupie dzieci, w której pomagałem duszpastersko trzy miesiące wcześniej. Zatrzymałem się przy nich, a jej mama zaczęła opowiadać: „Wie brat co... Nasza Frania kiedyś siedzi przy stole i mówi: Ja mam brata!”. Zdziwiliśmy się, bo przecież nie miała rodzeństwa. Na co ona: „Mam takiego innego brata, brata Matiego!”. Dowiedziałem się, że od tych trzech miesięcy Frania odmawiała pójścia spać, dopóki się za mnie nie pomodliła. Wtedy zrozumiałem, że modlitwa tego dziecka tak bardzo promieniowała, że przeniosła mnie przez ten trudny czas.
AK Niosła Cię pieśń humbaka, śpiewana „na drugim końcu oceanu”.
MF Głęboko w to wierzę. Wierzę, że kiedyś spotkam ludzi, których modlitwa przemieniła moje życie. Albo odwrotnie – może okaże się, że to moje zmagania o to, żeby być wiernym w modlitwie, były promieniujące i płodne dla jakiegoś misjonarza w Wietnamie czy w Korei. To właśnie jest wymiar komunijny i relacyjny: jesteśmy połączeni. Skoro w Credo wyznajemy wiarę w rzeczy widzialne i niewidzialne, to jest właśnie przykład świata niewidzialnego, w który wierzymy.
AK To co? Napiszemy książkę o tkaniu pieśni?
MF O tak! O pieśni i o głębinach. Jak się zanurzać, jak „brać oddech”, jak mierzyć czas spędzony pod wodą...
AK W rozmowie o kontemplacji do zimowego numeru kwartalnika „Więź” w 2024 roku użyliście ze Zbigniewem Nosowskim metafory pływania. Zbyszek powiedział tam, że pływać trzeba się nauczyć, a do tego dobrze jest mieć instruktora.
Kiedy czytałam ten fragment Waszej rozmowy, pomyślałam, że choć rzeczywiście po urodzeniu musimy nauczyć się pływać, to w brzuchu mamy... wszyscy pływaliśmy. Myślę więc o tym, że z jednej strony faktycznie możemy próbować uczyć się – również w tej książce – tkać tę wielorybią pieśń... Ale z drugiej strony ona przecież jest w nas od zawsze.
MF Księga Rodzaju mówi, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Ojcowie Kościoła dodają, że obraz jest w nas nietknięty. To coś, co jest nam dane i czego nic nie może przekreślić. Podobieństwo bywa zagruzowane – przez grzech, złe wybory życiowe, rany, które nosimy. To, co nazywamy w Kościele nawróceniem, jest tak naprawdę powrotem do obrazu; próbą scalenia podobieństwa z obrazem.
Wierzę, że w każdym z nas jest zapisana pieśń kontemplacyjna, złożona tam od samego początku naszego istnienia. Grzech osłabia zdolność jej tkania. Być może ta książka pomoże nam więc wrócić do daru, który został w nas złożony.
AK Czyli nie będziemy „wymyślać pieśni od zera”, tylko odkrywać – i uczyć się tkania?
MF Tak. A jednocześnie to nigdy nie będzie odtwórcze. Bóg jest nieustanną nowością – nigdy nie przychodzi do człowieka dwa razy tak samo. Chodzi więc o odkrycie, że mamy potencjał utkania z Bogiem czegoś nowego i niepowtarzalnego. Czegoś, co – paradoksalnie – może nawet ucieszyć i „zaskoczyć” Jego samego.
AK Aż tak?
MF Aż tak.
Kościół mówi, że Tradycja jest czymś żywym. Tradycja Kościoła nieustannie żyje i rozwija się w delikatnym, pełnym Ducha dochodzeniu do całej prawdy. Ta żywotność, w której jest zawarta Boża nowość, ogarnia wszystko – również to, co dotyczy zarówno samej modlitwy kontemplacyjnej i duchowości, jak i osobistych kontekstów duszy. Dlatego osobiście też nie chcę poprzestać na tym, co było, ale pragnę nieustannie odkrywać nowości Ducha – również w odniesieniu do drogi, jaką jest modlitwa kontemplacyjna i całe osobiste życie duchowe.
Mateusz Filipowski OCD ur.1988, karmelita bosy. Z wykształcenia patrolog. Rekolekcjonista. Towarzysz duchowy. Posługuje mniszkom klauzurowym. Pasjonat św.Teresy od Dzieciątka Jezus oraz duchowości liturgicznej. Duszpasterz osób skrzywdzonych seksualnie w Kościele. Absolwent studiów podyplomowych z profilaktyki przemocy seksualnej wobec dzieci i młodzieży. Publikuje m.in.na łamach „Więzi”, w „Przewodniku Katolickim” oraz w osobistych mediach społecznościowych.
Agata Kulczycka redaktorka portalu Więź.pl, publicystka. Autorka podcastu „Czuła całość”. Ukończyła studia magisterskie z filologii angielskiej i pedagogiki oraz czteroletnie szkolenie psychoterapeutyczne w nurcie integratywnym, uzyskując certyfikaty w PRP i SPCh. Studiuje teologię. Zaangażowana w psychoedukację, promocję zdrowia psychicznego i zdrowej emocjonalnie duchowości oraz w pomoc osobom skrzywdzonym przemocą seksualną w Kościele. Współtworzy Fundację Składak.
© Copyright by Agata Kulczycka, Warszawa 2026© Copyright by Mateusz Filipowski OCD, Warszawa 2026© Copyright for this edition by Towarzystwo „Więź”, Warszawa 2026© Copyright for the foreword by Maksymilian Nawara OSB, Warszawa 2026
Redakcja – Zbigniew NosowskiKorekta – Ewa KiedioProjekt okładki, opracowanie wersji elektronicznej – Marcin Kiedio / kiedio.pl
Nihil obstatWarszawa, dnia 30.01.2026 r., l.dz.10/P/2026o.Łukasz Kansy OCD, prowincjał Warszawskiej Prowincji Karmelitów Bosych
Biblioteka „Więzi” – Tom 411
ISSN 0519-9336ISBN 978-83-68465-12-9
Towarzystwo „Więź”, ul.Trębacka 3, 00-074 Warszawa, tel.22 827 29 17
Zapraszamy do naszej księgarni internetowej – wydawnictwo.wiez.plZamówienia hurtowe – [email protected]
