Szkoła Gwiazd: Wschodząca gwiazda - Cindy Jefferies - ebook

Szkoła Gwiazd: Wschodząca gwiazda ebook

Jefferies Cindy

0,0

Opis

[PK]

Kolejny raz możemy towarzyszyć Chloe w zmaganiach na drodze do sławy. Tym razem w Szkole Gwiazd wszyscy czekają na wielki koncert na zakończenie semestru.
Chloe zaczyna się coraz bardziej stresować, co może okazać się fatalne dla jej występu. Czy uda się jej pokonać tremę i zaśpiewać przed wszystkimi uczniami bez cienia kompromitacji?

[opis okładkowy] 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych. 

Książka dostępna w zasobach: 
Gminna Biblioteka Publiczna w Lubowidzu
Biblioteka Publiczna im. H. Święcickiego w Śremie 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 92

Rok wydania: 2008

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Dziękuję Johnowi Acockowi, Natalie Powers, Sebowi, Benowi, Jossowi i Georgeowi ze Stitch oraz Yellow Shark Studios z Cheltenham.

1. Nowa szkola

2. Koleżanki

3. Wschodzące Gwiazdy

4. Pierwsza lekcja śpiewu

6. Feralny tydzień

7. Co oni sobie o mnie pomyślą?

8. Nareszcie w domu

9. W poszukiwaniu głosu

10. Wielkie strachy i ważne decyzje

11. Dobra mina do zlej gry

13. Porażająca wiadomość

14. Od tego są przyjaciele

15. Odzyskany głos

1. Coś jest nie tak

Przeczytajcie dalsze tytuły naszej serii

Dziękuję Johnowi Acockowi, Natalie Powers, Sebowi, Benowi, Jossowi i Georgeowi ze Stitch oraz Yellow Shark Studios z Cheltenham.

1. Nowa szkola

2. Koleżanki

3. Wschodzące Gwiazdy

4. Pierwsza lekcja śpiewu

6. Feralny tydzień

7. Co oni sobie o mnie pomyślą?

8. Nareszcie w domu

9. W poszukiwaniu głosu

10. Wielkie strachy i ważne decyzje

11. Dobra mina do zlej gry

13. Porażająca wiadomość

14. Od tego są przyjaciele

15. Odzyskany głos

1. Coś jest nie tak

Dziękuję Johnowi Acockowi, Natalie Powers, Sebowi, Benowi, Jossowi i Georgeowi ze Stitch oraz Yellow Shark Studios z Cheltenham.

Mojej córce Rebece z miłością

Tytuł oryginału: Famę school • Rising Star

First published in 2005 by Usborne Publishing Ltd.

Copyright © 2005 by Cindy Jefferies

Copyright © for the Polish translation oy Akapit Press, Łódź 2006

AII rights reserved. No part of this publication may be reproduced, stored in a retrieval system or transmitted in any form or by any means, electronic, mechanical, photocopying, recording or otherwise without the prior permission of the publisher.

Redaktor: Danuta Sadkowska

Wydanie I

ISBN 83-88790-77-3

Wydawnictwo AKAPIT PRESS Dział zamówień: 93-487 Łódź, ul. Beczkowa 30/3 tel.fax (0 42) 680 93 70 Księgarnia internetowa: www.akapit-press.com.pl e-mail: [email protected]

Druk i oprawa: OPOLGRAF S.A.

1. Nowa szkola

Błyszcząca limuzyna z piskiem opon minęła kutą, żelazną bramę. Na długim podjeździe zwolniła nieco i zatrzymała się dopiero przed wejściem do imponującego budynku. Chloe wysiadła prosto w tłum wielbicieli, którzy przez cały dzień czekali, żeby zobaczyć swoją ulubioną piosenkarkę.

Miło jest sobie pomarzyć. Zwykłe życie bywa mniej ekscytujące.

Pod Rockley Park podjeżdżało mnóstwo super-samochodów, ale tato Chloe miał starego opla z wgniecionym zderzakiem, a nie limuzynę. Nic nie szkodzi. Kiedyś w przyszłości jej marzenia się spełnią. Dziś jest pierwszy dzień w nowej szkole. Zdobycie stypendium do tego niezwykłego miejsca może okazać

się pierwszym krokiem na drodze do sławy. Wszystko dlatego, że oprócz normalnych przedmiotów uczą tutaj wszystkiego, co powinna wiedzieć każda przyszła piosenkarka.

Rockley Park jest szkołą dla młodych ludzi, którzy zamierzają być piosenkarzami, kompozytorami muzyki rozrywkowej lub instrumentalistami. Pełno tu utalentowanej młodzieży, chcącej ciężko pracować, aby wspiąć się na sam szczyt. Pod kierunkiem wielu specjalistów Chloe będzie szkolić tu swój głos i ćwiczyć taniec. Nauczy się nawet nagrywać swoje piosenki i obsługiwać skomplikowany sprzęt, z jakiego korzystają profesjonalni muzycy.

Na razie Chloe oglądała wszystko przez szyby samochodu. Tato jechał powoli, żeby nie przeoczyć strzałek, które doprowadziły ich w końcu pod nowoczesny budynek ukryty za pięknym, starym gmachem szkoły. Był to Gołębnik - internat dla dziewcząt z pierwszej i drugiej klasy. Jego okna wychodziły na park i rozciągające się za nim pola. Chloe spojrzała w górę. Jedno z tych okien należy do jej pokoju...

- Jesteśmy na miejscu - powiedziała mama.

Ben, mały braciszek Chloe, spał przez całą drogę, ale obudził się, kiedy dziewczynka wyskoczyła z samochodu.

- Ja też chcem - zakomunikował stanowczo. Chloe pochyliła się, żeby odpiąć mu pasy.

- Uważaj, żeby ci nie uciekł - ostrzegła ją mama. - Wiesz, jaki potrafi być nieznośny.

Jednak Ben był zbyt śpiący, żeby uciekać gdziekolwiek. Z kciukiem w buzi przyglądał się wspaniałemu dżipowi z napędem na cztery koła, z którego jacyś ludzie wyładowywali właśnie wielki kufer. Chloe bardzo chciałaby też mieć kufer na swoje rzeczy, ale jej rodziny po prostu nie było stać na tak kosztowny zakup.

Tato wyjął z bagażnika wysłużoną walizkę, Chloe złapała dwie wypakowane plastikowe torby, mama wzięła Bena i ruszyli.

Chloe czekała na tę chwilę od dnia, w którym okazało się, że to jej właśnie przyznano stypendium. Teraz jednak miała mieszane uczucia. Całe szczęście, że drugie stypendium zdobył Danny James, perkusista z jej starej szkoły. Przynajmniej jedna znajoma twarz w obcym tłumie!

- Cieszysz się? - zapytał tato.

Kiwnęła głową. Jasne, że się cieszyła - wcześniej. W tej chwili była tak roztrzęsiona, że niemal o tym zapomniała. Czuła się, jakby w brzuchu miała stado fruwających motyli, a w głowie tabun kłębiących się myśli. Czy będzie bardzo tęsknić za domem? Czy uda się jej tu z kimś zaprzyjaźnić? Co będzie, jeśli nie poradzi sobie z nauką albo - co byłoby najgorsze ze wszystkiego - jeśli nie okaże się na tyle dobrą piosenkarką, żeby tu zostać?

We frontowych drzwiach Gołębnika powitała ich kobieta z ciemnymi, kręconymi włosami. Uścisnęła dłonie Chloe i jej rodzicom.

- Jesteś...? - popatrzyła na nią wesoło.

- Chloe Tompkins.

- Witaj w Gołębniku, Chloe. Ja nazywam się Pinto i jestem przełożoną tego domu.-Możesz przychodzić do mnie ze wszystkimi problemami. A jeśli nie chcesz,

masz jeszcze panią O’Flannery w naszym centrum medycznym.

Pani Pinto sprawdziła coś na liście.

- Twój pokój jest na pierwszym piętrze, na samym końcu korytarza. Będziecie mieszkać we cztery - wszystkie z pierwszej klasy, oczywiście. Chodźmy, pokażę drogę.

Cała rodzina posłusznie poszła za nią.

Wewnątrz panował nieopisany chaos. Niemal wszystkie drzwi do pokojów stały otworem, na schodach i korytarzach kłębił się tłum dziewczynek i ich rodziców, obładowanych bagażami i przeciskających się tam i z powrotem. Nowe uczennice można było rozpoznać bez trudu. Wszystkie wydawały się zagubione, a zaniepokojeni rodzice nie odstępowali ich ani na krok.

W porównaniu z nimi starsze dziewczyny robiły dużo więcej zamieszania. Witały się entuzjastycznie albo z piskiem radości rzucały się sobie na szyje, nieustannie wchodziły pod nogi innym.

- Z drogi, dziewczyny, bardzo proszę - powiedziała pani Pinto do stojącej pośrodku korytarza czteroosobowej grupki, która z wielkim zajęciem o czymś rozmawiała. - Jeśli już rozpakowałyście swoje rzeczy, zejdźcie do jadalni na herbatę. Tam sobie wszystko opowiecie.

W końcu pani Pinto otworzyła jakieś drzwi i odsunęła się, przepuszczając Chloe i jej rodziców.

- To tutaj. Widzę, że oba łóżka pod oknem są już zajęte, więc wybierz sobie jedno z drugiej strony i rozpakuj rzeczy. Potem przyjdź na podwieczorek do jadalni w gmachu głównym. Zazwyczaj sugeruję rodzicom - zwróciła się do pani Tompkins - żeby pożegnali się z dziećmi tutaj. Przed odjazdem zapraszam państwa na filiżankę herbaty do kuchni na parterze. Na prawo od wejścia.

- Pomóc ci się rozpakować? - zapytała mama, kiedy pani Pinto wyszła.

- Nie, dziękuję. Dam sobie radę.

Tato wyczuł, co dzieje się z Chloe.

- Chodźmy już. - Objął żonę, która z bezradną miną chodziła wokół córki. - Chloe musi się zadomowić. Myślę, że jej współlokatorki pojawią się tu niedługo. Mały! Nie rób tego! - krzyknął do Bena, który urządził sobie skocznię na jednym z łóżek pod oknem. - To jest łóżko innej sławnej gwiazdy.

- Tatusiu! Miną lata, zanim ktoś tu będzie sławny - powiedziała Chloe.

Oboje rodzice uściskali ją na pożegnanie, a mama nie przestawała powtarzać, żeby Chloe nie wstydziła się prosić o pomoc, jeśli zajdzie taka potrzeba, żeby jadła zdrowe rzeczy, żeby zawsze starannie układała ubrania, żeby... Tato wyciągnął ją z pokoju niemal siłą.

- Tylko nie zgub komórki, dobrze? - zdążyła jeszcze powiedzieć w drzwiach. - I zadzwoń jutro, żebyśmy wiedzieli, jak ci się układa. Zobaczymy się za trzy tygodnie. Pa, Chloe. Uważaj na siebie.

I poszli.

Chloe podeszła do okna i wyjrzała na dwór. Zobaczyła rozległą łąkę, na której pasły się owce. Kilka czarnych gawronów krążyło nad pobliską kępą wysokich drzew. Wszystko tu było inne niż w domu, nawet widok z okna. Ze swojego pokoju w domu widziała tylko pobliskie budynki i małe ogródki. Odwróciła się z westchnieniem. Wybrała łóżko stojące najdalej od drzwi i usiadła, chcąc uporządkować myśli.

Z jednej strony żałowała, że nie siedzi teraz w samochodzie i nie wraca z rodzicami do domu, z drugiej

- cieszyła się, że jej marzenia właśnie zaczynają się spełniać. Nie mogła doczekać się lekcji śpiewu, a jeszcze bardziej - spotkania z pozostałymi mieszkankami tego pokoju.

I oto jak na zamówienie w drzwiach stanęła wysoka, szczupła dziewczyna z elegancką, czarną torbą przewieszoną przez ramię. Była bez rodziców. Mężczyzna w roboczym kombinezonie toczył za nią wspaniały, staroświecki kufer, który - sądząc z wyglądu

- wiele już przeszedł.

- Tutaj - powiedziała dziewczyna wyniosłym tonem, wskazując palcem podłogę obok ostatniego wolnego łóżka.

Mężczyzna zostawił kufer we wskazanym miejscu i znikną bez słowa. Chloe patrzyła na nową lokatorkę i serce powoli zamierało jej w piersiach. Tej pogardliwej miny nie da się zapomnieć! Stała przed nią Tara - dziewczyna, która tak obrzydliwie potraktowała ją podczas egzaminu. Że też właśnie z nią musi dzielić pokój!

Co za pechowy początek nowego życia!

2. Koleżanki

- Cześć - wycedziła Tara, patrząc w drugą stronę.

Nie poznała Chloe, ale najwyraźniej nie zamierzała zachowywać się przyjaźnie.

- Cześć - mruknęła Chloe i sięgnęła po jedną z plastikowych toreb. Już miała wyrzucić na łóżko jej zawartość, kiedy pojawiły się kolejne mieszkanki pokoju - te, które wcześniej zajęły sobie dwa najlepsze miejsca pod oknem.

Chloe zerknęła na nie z ciekawością i w popłochu odwróciła głowę. O, nie! To było zbyt straszne. Jakim cudem zdoła się z nimi zaprzyjaźnić? Przecież to Pop i Lolly, sławne bliźniaczki, które dopiero co prezentowały młodzieżowe ubrania w ulubionym piśmie Chloe.

Kiedy w dniu egzaminu minęły się na schodach, Chloe zastanawiała się, co one robią w Rockley Park. Chociaż wiedziała z gazet, że bliźniaczki są dokładnie w jej wieku, nie przyszło jej do głowy, że też starają się o przyjęcie do szkoły. Nikt nie napisał, że zamierzają się tu uczyć. Bardzo się myliła, mówiąc tacie, że miną lata, zanim ktoś tu stanie się sławny.

Co będzie, jeśli ona i Danny okażą się jedynymi zwykłymi ludźmi w tym miejscu? Chloe wzdrygnęła się na samą myśl o tym. Zobaczyła, że Pop i Lolly witają się z Tarą jak ze starą znajomą, i w panice przełknęła ślinę. Już sobie wyobrażała swoją przyszłość! Trzy przeciwko jednej. Może powinna poprosić panią Pinto o przeniesienie do innego pokoju?

Na razie jednak zajęła się układaniem swoich rzeczy. Niech sobie bliźniaczki nie myślą, że zabiega o znajomość z nimi tylko dlatego, że są sławne. Wprawdzie ma odrapaną walizkę i plastikowe torby, ale to wcale nie oznacza, że jest od nich gorsza! Uniosła dumnie czoło i zaczęła przeglądać przywiezione fotografie. Na jednej z nich razem z Jessie, która była

jej najlepszą przyjaciółką, udawały znane piosenkarki. Jeszcze niedawno Chloe uważała, że to świetne zdjęcie, teraz jednak bała się, czy nowe koleżanki nie zaczną się z niej śmiać. Drugiego, na którym była ona i Ben, nie musiała się wstydzić. Ustawiła je na szafce przy łóżku, żeby nie czuć się tak samotnie.

- Cześć - rozległ się czyjś głos.

Chloe, która z całych sił starała się zwalczyć ogarniającą ją tęsknotę za domem, nie zdawała sobie sprawy, że jedna z bliźniaczek zwraca się właśnie do niej.

- Cześć - powtórzyła dziewczyna, podchodząc bliżej.

Chloe nie odpowiedziała, bo próbowała złapać zdjęcie, które akurat w tym momencie zsunęło się z szafki na podłogę.

- Poczekaj, zaraz ci je podam. - I Pop albo Lolly, Chloe nie umiała ich rozróżnić, uklękła, żeby wyciągnąć zdjęcie spod łóżka.

Nie do wiary! Chloe nie mogła uwierzyć, że ktoś tak znany wchodzi pod łóżko w sprawie jej zdjęcia.

Poczuła się jak na diabelskim młynie w chwili, kiedy zaczyna się zjazd w dół.

Dziewczyna wstała i odrzucając do tyłu długie, ciemne włosy, podała jej fotografię. Chloe przyjrzała się z bliska migdałowym oczom i gładkiej, śniadej cerze. Kolorowe magazyny nie kłamały - bliźniaczki były naprawdę śliczne. Przy nich wydawała się sobie banalna i nudna.

- To twój brat? - Bliźniaczka usadowiła się wygodnie na łóżku obok Chloe. - Cudny maluch. Jak mu na imię?

- Ben - wyjąkała Chloe. Była na siebie wściekła za głupią nieśmiałość.