Szkoła Gwiazd: Wielka szansa - Cindy Jefferies - ebook

Szkoła Gwiazd: Wielka szansa ebook

Jefferies Cindy

0,0

Opis

[PK]

Chloe uwielbia śpiewać i w swoim pokoju ćwiczy całymi godzinami. Ze szczotką do włosów, udającą mikrofon, wyobraża sobie tłumy fanów, dla których śpiewa. Nic dziwnego, że kiedy trafia się jej szansa spełnienia marzeń, postanawia zrobić wszystko, żeby jej nie stracić. Za wszelką cenę chce dostać się do Rockley Park - słynnej szkoły, w której uczą się przyszłe gwiazdy muzyki pop. Jednak wcześniej musi przekonać rodziców, że jej ambicje mają sens. Chloe wie, że czeka ja trudna droga, bo kariera piosenkarki to nie tylko blaski i czar sławy. Czy jej marzenia się spełnią?

[opis okładkowy] 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych. 

Książka dostępna w zasobach: 
Gminna Biblioteka Publiczna w Lubowidzu
Biblioteka Publiczna im. H. Święcickiego w Śremie 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 90

Rok wydania: 2007

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



1. Urodziłam się. aby śpiewać

2. Szansa na sukces

3. Fatalny koniec dobrego dnia

5. Wielka szans Chloe

40

6. Prawdziwy szok

7. Koniec przyjaźni?

8. Rockley Park

9. Rozmowa

10. Katastrofa

11. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

12. Złote dni

13. Oczekiwanie

14. Dobra robota

15. Prawie gotowa

1. Nowa szkoła

Przeczytajcie dalsze tytuły naszej serii

Dziękuję Rebece i Gavinowi Landlessom za wszystkie wspaniałe pomysły, Ele za magazyny i radę oraz wszystkim pracownikom Wydawnictwa Usborne za ciężkg pracę, dzięki której ta seria jest najlepsza z możliwych.

Dla

Marii McKnight

1 896-1914

Tytuł oryginału: Famę school • Reach for the Stars

First published in 2005 by Usborne Publishing Ltd.

Copyright © 2005 by Cindyjefferies

Copyright © for the Polish translation by Akapit Press, Łódź 2005

AII rights reserved. No part of this publication may be reproduced, stored in a retrieval system or transmitted in any form or by any means, electronic, mechanical, photocopying, recording or otherwise without the prior permission of the publisher.

Redaktor: Danuta Sadkowska

Wydanie I

ISBN 83-88790-72-2

Wydawnictwo AKAPIT PRESS

Dział zamówień: 93-487 Łódź, ul. Beczkowa 30/3 tel.fax (0 42) Ó80 93 70

Księgarnia internetowa: www.akapit-press.com.pl e-mail: [email protected]

1. Urodziłam się. aby śpiewać

2. Szansa na sukces

3. Fatalny koniec dobrego dnia

5. Wielka szans Chloe

40

6. Prawdziwy szok

7. Koniec przyjaźni?

8. Rockley Park

9. Rozmowa

10. Katastrofa

11. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

12. Złote dni

13. Oczekiwanie

14. Dobra robota

15. Prawie gotowa

1. Nowa szkoła

1. Urodziłam się. aby śpiewać

Drobna postać w czarnych dżinsach i różowej bluzeczce to Chloe. Znaki szczególne - figlarny błysk w oku i rozwichrzona fryzura. Sama na wielkiej scenie. Ogromne głośniki sprawiają, że wydaje się jeszcze mniejsza. Rozlega się muzyka, a ona wciąż stoi nieruchomo, z luźno opuszczonymi rękami i tylko jedną stopą wybija delikatnie rytm. Kamera numer 2 ustawiona za jej plecami przesuwa się po twarzach tłumnie zebranej publiczności. Ludzie kołyszą się w takt melodii, ale Chloe nie zwraca na to uwagi. Jest skupiona. Musi dać z siebie wszystko. Nie może zawieść swoich fanów.

Odwraca się w stronę kamery numer 1. Kiedy na wielkim ekranie ukazuje się zbliżenie jej twarzy, na sali rozlega się zbiorowe „Oool”. Chloe powolnym gestem podnosi mikrofon do ust. Zaczyna śpiewać. Początek jest cichy i delikatny, ale już po kilku taktach jej głos nabiera mocy. Czysty dźwięk wypełnia ogromną salę, wznosi się aż pod sufit. Chloe słyszy go wyraźnie.

Z oczami utkwionymi w kamerę śpiewa dla ludzi, którzy oglądają ją w domach, i dla tych, którzy przyszli na koncert. Wkłada w to całe serce. Publiczność zamarła z zachwytu. To jej najlepszy występ w życiu.

- Chloe, czy możesz mi pożyczyć ten szal? - Jes-sie z niebieskim indyjskim szalem okręconym wokół szyi wepchnęła się przed lustro.

Natychmiast wszystko znika: kamery, scena, widownia. Chloe zastyga na sekundę, próbuje zatrzymać w wyobraźni obraz koncertu. Wszystko na nic. Opuszcza szczotkę do włosów, która zastępowała jej mikrofon. Wspaniała chwila minęła.

- Nie dałaś mi skończyć - mówi z wyrzutem do Jess. Resztki tłumów rozpływają się w powietrzu.

- Uczę się śpiewać do kamery. Czytałam w jakiejś gazecie, że każdy sławny człowiek musi żyć w przyjaźni z kamerą.

- Przepraszam - mruknęła Jessie od niechcenia.

Jess to jej najlepsza przyjaciółka, ale nawet ona nie zauważyła, że akurat trwa występ, i nie usłyszała piosenki rozbrzmiewającej w głowie Chloe. Teraz rozglądała się po pokoju z niezadowoloną miną.

- Czy uda się tu zrobić próbę? - zapytała. - Twoje nowe biurko zajmuje strasznie dużo miejsca.

Chloe wbiła w biurko wrogie spojrzenie. To mama uparła się, żeby je kupić. Chloe ma odrabiać przy nim lekcje. Ciekawe, gdzie będą teraz tańczyć?

- Spróbujmy - pokręciła głową. - Musimy przećwiczyć nasz ostatni układ. Pamiętaj: krok i obrót, krok i obrót.

Ustawiły się obok siebie i Chloe puściła muzykę

- bardzo cicho, chociaż każdy wie, że rocka słucha się na pełny regulator. Nie może ryzykować. Miałaby się z pyszna, gdyby zbudziła swojego młodszego brata.

- Ben? - domyśliła się Jessie. Chloe tylko pokiwała głową.

Krok i obrót, krok i obrót, krok i...

- Auu! - To Chloe wpadła na biurko. Zeszyty i książki wylądowały z hukiem na podłodze.

- Kiedy już będę sławna - mruknęła ze złością - urządzę sobie wielką sypialnię. Naprawdę wielką. Może nawet będę miała jeden pokój tylko do spania i drugi tylko na ubrania i różne takie. Żadnych biurek! I nie będę tańczyć cudzych układów. Wynajmę specjalistę, który ułoży kroki do wszystkich moich piosenek. I jeszcze jedno! Będę miała specjalne stroje - na każdy występ inne.

Z ciężkim westchnieniem odrzuciła na łóżko kawałek starej zasłony, który wcześniej udrapowała sobie na ramionach.

- To dopiero będzie odjazd. Kiedy jest się sławnym, można mieć wszystko, co się chce. Ja będę miała sto małych kotków - rozmarzyła się Jessie.

- Sto kotów to za dużo. Wyobraź sobie te kałuże na dywanie - Chloe zmarszczyła nos, ale wiedziała, o co chodzi Jessie. Niedawno mama nie pozwoliła jej wziąć do domu kociaka od Kate Wilson.

- Przecież będę miała dużo służących - zachichotała Jessie.

Chloe rozcierała obolały pośladek.

- Pewnie, że miło jest mieć mnóstwo pieniędzy i kupować sobie wszystko, na co się ma ochotę, ale wiesz co, Jess? - zamyśliła się. - Sądzę, że sława to coś więcej niż bogactwo. Najważniejsze jest, żeby ludzie, którzy będą nas kiedyś słuchać, poczuli się szczęśliwsi. Nie wiem jak ty, ale ja naprawdę chcę być piosenkarką. Dlatego muszę podchodzić do tego poważnie.

- Ja też podchodzę do tego poważnie! - Jessie była oburzona, że Chloe wątpi w jej zapał.

Krok i obrót. Krok i obrót.

Chloe delikatnie szturchnęła Jess. Obie podniosły mikrofony i ustawiły się do finału. Niestety Jessie zapomniała o Benie i rozdarła się na całe gardło. Przerażona Chloe jednym skokiem znalazła się przy wieży i wyłączyła dźwięk, ale było za późno.

- Co wy robicie? - W progu stała mama Chloe. Była naprawdę rozgniewana.

- Nic. - Dziewczynki uciekły wzrokiem na bok.

- Znowu obudziłyście Bena. Ile razy mam wam powtarzać, żebyście były cicho, kiedy go usypiam? Przecież wiecie, że kiedy słyszy wasze głosy, od razu chce wychodzić z łóżeczka.

- Przepraszamy - zawstydzone spuściły głowy.

- Odrobiłyście już lekcje? - Mama Chloe zauważyła leżące na podłodze książki i zeszyty.

- Jeszcze nie.

- Wydawało mi się, że po to tu siedzicie. Chloe, jestem bardzo niezadowolona. Gdybyście usiadły spokojnie do lekcji, Ben zasnąłby od razu.

- To może ja już pójdę do domu - odezwała się Jess niepewnym głosem.

- Wydaje mi się, że tak będzie najlepiej - kiwnęła głową mama Chloe. - Wołałabym, żebyście spotykały się zaraz po szkole, a nie wieczorem. Szczególnie teraz, kiedy Ben ma kłopoty z zasypianiem.

Dziewczynki ze skwaszonymi minami zeszły na dół.

- Przepraszam, Chloe. Do zobaczenia w szkole

- szepnęła Jess i niczym się nie przejmując tanecznym krokiem pobiegła do furtki.

Chloe patrzyła na nią z zazdrością, potem przekręciła klucz w zamku i ciężko oparła się o drzwi.

Szczęściara z tej Jessie! Nie ma młodszego brata, który nie lubi zasypiać, ani durnego biurka, które zajęło miejsce do tańczenia. A mama nie zagania jej wiecznie do lekcji. Szkoda, że Chloe tak rzadko wolno odwiedzać Jess w jej domu.

Mnie jest dużo trudniej - narzekała w myślach.

- Jak mam zostać piosenkarką, skoro reszta rodziny lekceważy moje ambitne plany? Jess może sobie śpiewać tak głośno, jak chce.

Przygnębiona Chloe powlokła się na górę. Przypomniała sobie jakieś rodzinne urodziny sprzed kilku lat. Zaśpiewała Sto lat i wszyscy się z niej śmiali. A przecież nie fałszowała, tylko śpiewała trochę za głośno. Na próbach chóru w podstawówce było jeszcze gorzej. Pani nieustannie ją strofowała i twierdziła, że jej głos nie pasuje do reszty. To nie było miłe.

Na półpiętrze czekała na nią mama.

- Posprzątaj bałagan w pokoju i siadaj do lekcji

- powiedziała. - Nie rozumiem, dlaczego podręczniki leżą na podłodze. Powinnaś bardziej je szanować.

- Dlaczego nakrzyczałaś na mnie przy Jess?

- wybuchła Chloe. - Narobiłaś mi wstydu.

- Przykro mi. Wszystkiego dałoby się uniknąć, gdybyście zajęły się odrabianiem lekcji. Jesteś już w gimnazjum, Chloe. Pora spoważnieć. Nie można przez cały czas bawić się z Jess i udawać piosenkarki. Już ci kiedyś mówiłam, że w nowej szkole trzeba pokazać się od najlepszej strony, bo inaczej nauczyciele uznają, że nic z ciebie nie będzie.

- W porządku! - Wchodząc do siebie, Chloe miała ochotę trzasnąć drzwiami. Powstrzymała się z trudem, ale i tak zamknęła drzwi za sobą, żeby pokazać mamie, że nie chce więcej z nią rozmawiać. Pozbierała książki. Potem opadła ciężko na krzesło, podparła głowę rękami i rozczuliła się nad swoim losem.

Nie podda się, nawet jeśli mama będzie robić wszystko, żeby jej przeszkodzić. Pewnego dnia razem z Jessie wystąpią w telewizji! I wtedy zobaczymy, czy mama każę jej odrabiać lekcje.

2. Szansa na sukces

Chloe i Jess chrupiąc chipsy, wlokły się niepewnie szkolnym korytarzem. Jeszcze nie zdążyły przywyknąć do nowej szkoły - była taka wielka i hałaśliwa w porównaniu z ich podstawówką. Odrapane ściany aż się prosiły o malowanie. Chloe zastanawiała się, czy kiedykolwiek poczuje się tu jak u siebie.

- Przerwy są takie nudne, kiedy na dworze pada

- narzekała Jess, strzepując okruchy ze sweterka. Zgniotła pustą torbę po chipsach, oblizała palce i poszukała wzrokiem kosza na śmieci. Właśnie wtedy wpadła jej w oko czerwona kartka, którą ktoś przypiął pinezkami do tablicy ogłoszeń.

- Zobacz, Chloe! Będą wystawiać Bugsy Malone

- zawołała.

W szerokiej ramce widniał tekst napisany wyraźnym, drukowanym pismem:

ZAPRASZAMY UCZNIÓW KLAS PIERWSZYCH CHĘTNYCH DO UDZIAŁU W SZKOLNYM PRZEDSTAWIENIU BUGSY MALONE NA PRZESŁUCHANIA, KTÓRE ODBĘDĄ SIĘ W CZWARTEK W HOLU GŁÓWNYM SZKOŁY.

- Pamiętasz, Chloe? Oglądałyśmy to na wideo wieki temu. To taki musical, w którym dzieci grają gangsterów, uganiają się z pistoletami i obrzucają ciastkami z kremem.

- W takim razie idziemy na eliminacje - oznajmiła Chloe zdecydowanym tonem.

- Ale to nie jest pop - skrzywiła się Jess z niechęcią.

- I co z tego? Jeszcze nigdy nie byłyśmy na żadnym przesłuchaniu. To bardzo dobre doświadczenie. Przyda się nam, kiedy będziemy chciały wziąć udział w Szansie na sukces albo innym podobnym programie.

- Właściwie to masz rację - Jess bez trudu dała się przekonać. - Może nawet dadzą nam prawdziwe mikrofony? - Zaczęła grzebać w torbie w poszukiwaniu długopisu. - Wpiszę nas na listę.

Dopisała ich nazwiska na końcu listy i pociągnęła Chloe za sobą.

- Chodźmy. Przed matematyką muszę jeszcze skoczyć do toalety.

- Idź. Dogonię cię - odpowiedziała Chloe.

Jeszcze raz przeczytała ogłoszenie. Oczywiście, że warto wziąć udział w przesłuchaniach. Jednak nie była pewna, czy chce wystąpić w przedstawieniu. Co będzie, jeśli na przykład dostanie tylko małą rólkę w chórze? Znowu będą narzekać, że się drze. Ale z drugiej strony wcale nie wiadomo, czy umie jeszcze głośno śpiewać. Od dawna nie próbowała. Pani od chóru skutecznie zniechęciła ją do wszelkich prób.

Korciło ją, żeby skreślić swoje nazwisko z listy. A jeśli wszyscy zaczną się z niej śmiać? Chyba powie zaraz Jessie, że zmieniła zdanie.

A jeśli dostanie dużą rolę? I zauważy ją jakiś łowca talentów, który przyjdzie obejrzeć przedstawienie? W takiej wielkiej szkole ktoś może mieć w rodzinie osobę związaną z przemysłem rozrywkowym. O rany! Chloe wyobraziła sobie, że znany impresario zachwyca się jej głosem i proponuje natychmiastowe podpisanie kontraktu z wytwórnią płytową. Kto wie? Wszystko może się zdarzyć. Dlatego musi iść na przesłuchanie. Nie wolno jej marnować żadnej szansy.