Springtime in the Rockies - opowiadanie erotyczne - Veronica Must - ebook

Springtime in the Rockies - opowiadanie erotyczne ebook

Veronica Must

3,0
2,99 zł

lub
Opis

"Na jej gibkim ciele nie było miejsca, którego nie posmakowałem. Lizałem jej wgłębienie pachy. Słone morze. Słodko-słony, ostrygowy smak piersi. Drzewo sandałowe cipki. Wybrzuszone ucho i zamknięta powieka". Główny bohater tego opowiadania erotycznego znajduje kobietę, która może stać się miłością jego życia. Wchodzą w intymną relację pełną namiętności, aż nagle coś idzie nie tak.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 12




Veronica Must

Springtime in the Rockies - opowiadanie erotyczne

Lust

Springtime in the Rockies - opowiadanie erotyczneprzełożyła Ludwika Kotecka tytuł oryginałuSpringtime in the RockiesCopyright © 2008, 2019 Veronica Must i LUST Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726209921

1. Wydanie w formie e-booka, 2019

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

Springtime in the Rockies

tłumaczenie Ludwika Kotecka

Po raz pierwszy zobaczyłem ją na imprezie. Niedużej, to była domówka. Tłoczyliśmy się w małym mieszkaniu w dwadzieścia osób. Świętowaliśmy w dwóch pokojach, które składały się na całe mieszkanie. Było dość nudno. Nie licząc dziewczyny, która zupełnie nieprzystępna siedziała na łożu małżeńskim – dzięki niej stało się ono centrum wydarzeń. Od razu przykuła moją uwagę. Nawet jeśli wyraźnie odcinała się od reszty towarzystwa, to i tak wszystko kręciło się wokół niej. Jej urok nadawał jej naturalnego autorytetu, na który nikt nie mógł nic poradzić. Przyszła z chłopakiem. Na myśl przyszli mi Jules i Jim. Jeanne Moreau.

Krótko mówiąc, byłem nią oczarowany. Niestety zabrakło mi odwagi, by zagadać. Po części ze względu na jej przyjaciela, ale też przez jej postawę, która nie była szczególnie zachęcająca. Zamiast tego trzymałem się w pobliżu, usiłując wywrzeć na niej dobre wrażenie. Starałem się grać niewzruszonego, radosnego i zabawnego. Obserwowała mnie bacznie w milczeniu, na pewno uznając, że jestem żałosny.

Nie udało mi się z nią zamienić ani słowa. A mimo to wyszedłem z imprezy, myśląc o niej – utkwiła w mojej podświadomości. Była taka elegancka. To słowo brzmi trochę dziwnie w moich ustach. Zwykle pociągają mnie konkretne kobiety, które podchodzą do życia z odwagą i nonszalancją. Walą prosto z mostu. Straight ahead.

Czułem, że życie jest okrutnie niesprawiedliwe. Jak to możliwe, że ta kobieta piękna jak kwiat mogła siedzieć zupełnie nieporuszona burzą, którą właśnie rozpętała w mojej duszy? Dlaczego chłopak, który z nią przyszedł, był takim szczęściarzem? I czy los nigdy nie zamierzał popchnąć takiego marzenia w moje ramiona? Pocieszałem się myślą, że może do głosu doszedł po prostu gen donżuana. Była pewnie tak samo nudna jak wszystkie inne piękne kobiety: uroda kontrastowała z całą resztą. Jarzębina.

W kolejne dni próbowałem się dowiedzieć, czyją jest znajomą. Jednak organizator domówki i jej uczestnicy obracali się w innych kręgach niż ja albo w ogóle jej nie kojarzyli.

Musiałem ją złożyć w archiwum zjawiskowych, nieosiągalnych kobiet i żyć dalej wśród zwykłych śmiertelników. Niełatwo mi było wpisać ją do księgi zapomnienia. Sporo mnie to kosztowało.

A jednak szczęście się do mnie uśmiechnęło. Spotkałem ją jeszcze raz na imprezie kilka miesięcy później. To jak prezent bez okazji. Na przyjęciu grała orkiestra i panował chaos. Była jak zupełnie inna kobieta. Sama, bez chłopaka, już nie zdystansowana, ale swobodna, sympatyczna i towarzyska.

Zacząłem rozmowę od tego, że już się kiedyś spotkaliśmy, więc zaczęliśmy tańczyć i gadać, niezobowiązująco. Okazała się równie cudowna jak poprzednim razem. Z tą różnicą, że zniknęła jej sfinksowa zagadkowość. Ostatnio musiała najwyraźniej przyjąć taktykę obronną. Może już wtedy miała na pieńku z chłopakiem? Nie wiem. Bądź co bądź, teraz była zaangażowana i otwarta. Zagorzała feministka, jak się później zorientowałem.