240 osób interesuje się tą książką

Opis

Pożądanie, które uzależnia. Czy ma szansę przerodzić się w miłość?

Nowa, rozpalająca zmysły powieść bestsellerowej Vi Keeland!

Poznali się na weselu przyjaciół. Nat szybko zauważyła, że przystojny Hunter urządził na nią polowanie. Po mocno zakrapianej imprezie obudzili się w jednym pokoju hotelowym. Kobietaod razu wiedziała, że to typ faceta, który łamie serca i nie angażuje się w poważniejsze związki. Poza tym sama nie szuka miłości, ma wystarczająco dużo problemów po rozwodzie. Dlatego też zdecydowała się pozostawić „łowcę” z fałszywym numerem telefonu.

Dziewięć miesięcy później znów się spotykają. Natalia ponownie próbuje zrobić psikusa zarozumiałemu adoratorowi i podaje mu numer swojej matki. Jednak tym razem Hunter tak łatwo nie da się zbić z tropu. Tym bardziej, że ma propozycję nie do odrzucenia…

__

O autorce

Vi Keeland – bestsellerowa autorka literatury erotycznej. Jej książki zawsze znajdują się w czołówkach rankingów „New York Timesa”. Powieści Keeland sprzedały się w liczbie ponad miliona egzemplarzy i trafiły na ponad 50 list bestsellerów. Zostały przetłumaczone na dziewięć języków. Autorka mieszka w Nowym Jorku z mężem i dziećmi, gdzie przeżywa swoje „i żyli długo i szczęśliwie” z mężczyzną, którego poznała, gdy miała 6 lat.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 375

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


W życiu nie chodzi o wielką wygraną, ale o osobę, do której dzwonisz, by o tej wygranej powiedzieć

Rozdział 1

~ Natalia ~

– Czy sądzisz, że istnieje związek między inteligencją a byciem dobrym w łóżku? – Zaciągnęłam się i wstrzymałam dym w płucach, po czym oddałam jointa mojej najlepszej przyjaciółce. Przynajmniej ta rundka nie skończyła się krztuszeniem i trwającym pięć minut kaszlem. Nie paliłyśmy od dziesięciu lat, dokładnie od liceum. Więc chyba możemy w ten sposób oficjalnie zakończyć nasze dzieciństwo: paląc to, co wczoraj Anna skonfiskowała swojemu szesnastoletniemu bratu.

– Niedługo wyjdę za mężczyznę projektującego roboty, które można nauczyć logicznego myślenia. Oczywiście, że według mnie rozgarnięci są lepsi w łóżku. Przecież Derek potrafi ułożyć kostkę Rubika w mniej niż trzydzieści sekund. Cipka jest znacznie mniej skomplikowana.

– Jego kumpel Adam jest uroczy. Ale przez ostatnią godzinę nawijał o jakimś algorytmie, który tworzy dla robota o imieniu Lindsey. Jedyne, co byłam w stanie powiedzieć podczas tej rozmowy, to „wow” i „fascynujące”. Czy mogłabyś zasugerować Derekowi, że powinien sobie znaleźć głupszych znajomych?

Anna się zaciągnęła i odpowiedziała, jednocześnie próbując nie wypuścić dymu, przez co jej głos podniósł się o dwie oktawy:

– Studiował na MIT i pracuje w firmie technologicznej. Nie może za bardzo przebierać w głupkach. – Szturchnęła mnie ramieniem. – Dlatego musisz się tutaj przeprowadzić. Nie wytrzymam, jeśli zbyt długo będą mnie otaczać sami mądrzy ludzie.

– Jakie to miłe. – Westchnęłam. – Dobrze, że Adam jest przynajmniej uroczy.

– Czyli dzisiaj zamierzasz przerwać swoją posuchę?

– Może jutro po ślubie. – Prychnęłam. – Jeśli będzie miał szczęście. Wciąż działam według nowojorskiego czasu. Dzisiaj zrobię się senna i wrócę sama do łóżka, zanim podadzą deser.

Przyszła panna młoda i ja chowałyśmy się przed resztą gości przybyłych na próbną kolację za pokrytym bluszczem kratowym łukiem ogrodowym na podwórku za restauracją. Nagle przestraszył mnie czyjś głęboki, zachrypnięty głos i niemal przewróciłam tę cholerną konstrukcję.

– A czemu musi mieć szczęście? Wyglądasz tak samo dobrze z przodu jak z tyłu czy po prostu jesteś aż tak próżna?

– Co jest, do cholery…? – Odwróciłam się i w ciemności dostrzegłam zbliżającego się do nas mężczyznę. – Pilnuj własnego nosa.

Facet zrobił jeszcze kilka kroków i stanął w plamie światła, której ja i Anna próbowałyśmy unikać. Oczy niemal wyszły mi z orbit. Był boski. Wysoki, cholernie wysoki – ja miałam metr sześćdziesiąt dwa i dwunastocentymetrowe szpilki, a i tak musiałam odchylić głowę, by na niego spojrzeć. Jego ciemne seksowne włosy wymagały delikatnego przycięcia, jednak taki wygląd mu pasował. Do tego opalona skóra, kwadratowa szczęka, cień zarostu, który pewnie odrastał po dwóch godzinach, bo tyle ten facet miał w sobie testosteronu. Jego oczy w jasnoniebieskim kolorze odróżniały się na tle ciemnej karnacji, a zobaczywszy jego kurze łapki, doszłam do wniosku, że musi się często uśmiechać. I ten uśmiech… to nie był pełen uśmiech, tylko taki bardziej krzywy, zarozumiały uśmieszek.

W pierwszej chwili ciężko mi było przetrawić jego wygląd. Ale gdy ja stałam oszołomiona, Anna rzuciła mu się na szyję.

Miałam nadzieję, że go zna i nie jest aż tak zjarana, jak sądziłam.

– Hunter! Jednak zdążyłeś!

Fiu, fiu!

– Oczywiście, że zdążyłem. Nie przegapiłbym ślubu mojego najlepszego kumpla. Przepraszam za spóźnienie. Byłem w Sacramento w interesach i odwołali mój popołudniowy lot, więc musiałem wynająć samochód i tu przyjechać.

Boski podsłuchiwacz skupił swoją uwagę na mnie. Zaczął od stóp i powoli przesuwał spojrzenie do góry w sposób niewiarygodnie nieuprzejmy, lecz uwodzicielski. Moje sutki stwardniały, gdy zobaczyłam, jak jego tęczówki w kolorze nieba ciemnieją.

Kiedy skończył, spojrzał mi w oczy.

– Tak, zdecydowanie się nie pomyliłem.

Co?

Zobaczywszy moją zdezorientowaną minę, Hunter wyjaśnił:

– Z przodu wyglądasz tak samo dobrze jak z tyłu. Masz rację. Nie wiem, z kim planujesz się przespać, ale to szczęściarz.

Szczęka mi opadła. Nie mogłam uwierzyć, że ten facet miał czelność coś takiego powiedzieć… A mimo to poczułam mrowienie w całym ciele.

– Jej partnerem jest Adam – podsunęła Anna. – To z nim przyszła na ślub. I jutro się z nim prześpi.

Hunter wyciągnął rękę i skinął mi głową.

– Hunter Delucia. Masz jakieś imię, piękna? Czy mam cię nazywać dupą Adama?

Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu w głębi czułam, że nie powinnam podawać mu ręki. Ciała moje i jego nigdy nie powinny się zetknąć, ani razu. A mimo to i tak to zrobiłam.

– Nat Rossi – powiedziałam, wyciągając rękę.

– Nat? Czy to jakieś zdrobnienie?

– Od imienia Natalia. Ale nikt mnie tak nie nazywa.

Znowu się uśmiechnął.

– Miło cię poznać, Natalio.

Hunter wciąż trzymał mnie za rękę, kiedy zwrócił się do Anny.

– A dlaczego to Adam jest z tą piękną Natalią, a nie ja?

Moja przyjaciółka fuknęła. Zdecydowanie była zjarana.

– Bo wy byście się pozabijali.

Chyba spodobała mu się ta odpowiedź. Jego oczy błysnęły i znowu na mnie spojrzał.

– Naprawdę?

Poczułam między nami skwierczące iskry, chociaż coś mi mówiło, że ta elektryczność ma coś wspólnego z błyskawicą zapowiadającą burzę. Po raz ostatni czułam taką reakcję między mną a facetem, gdy byłam z Garrettem. W moim kruchym sercu wciąż miałam po tej błyskawicy dziurę.

– Pamiętasz, jak brat Dereka, Andrew, stracił pracę i nie radził sobie w relacjach międzyludzkich? – zapytała go Anna. – Rzadko wychodził z domu, a ja zaczęłam się obawiać, że popadnie w agorafobię.

– Tak – odparł Hunter. – Pamiętam. To było kilka lat temu.

– Zasugerowałam wtedy, żeby znalazł terapeutę, który pomoże mu przejść przez trudny okres w życiu i pokonać lęki. I co wtedy powiedziałeś?

– Że wam odbiło i Andrew jest potrzebny solidny kopniak w tę leniwą dupę i nowa praca.

Anna się uśmiechnęła.

– Nat jest terapeutką behawioralną. Odwiedza ludzi cierpiących na stany lękowe i pomaga im pozbyć się przyzwyczajeń, które wywołują u nich stres.

Hunter uniósł brwi.

– To jest prawdziwy zawód?

Zabrałam swoją rękę z jego uścisku.

– Tak. Pracuję głównie z ludźmi cierpiącymi na zaburzenia kompulsywno-obsesyjne.

– Wow, co ty nie powiesz. Sądziłem, że zmyślasz.

– Hunter pracuje w branży budowlanej – ciągnęła Anna. – Projektuje duże konstrukcje, takie jak centra handlowe. No wiesz, oczyszcza teren z drzew, by zrobić miejsce dla sklepów typu Gap, Baby Gap i Abercrombie. Zbudował galerię zajmującą obecnie część Medley Parku, do którego chodziłyśmy jako dzieciaki. Dorastali razem z Derekiem. Ale teraz rzadko się widują, bo Hunter ciągle podróżuje po kraju i spędza kilka miesięcy w jednym miejscu, zajmując się danym projektem.

Pan Przystojniak wyglądał na zadowolonego z tego podsumowania.

Uśmiechnęłam się do niego słodko.

– Uwielbiałam ten park. Gratuluję zwiększenia śladu węglowego w Upper East Side i zbezczeszczenia środowiska naturalnego.

– Jesteś miłośniczką drzew, co? Wyglądasz mi na prawą rękę Anny. Gdybyśmy zostali parą, to pewnie byśmy się pozabijali.

– Mmm… Mam ochotę na sernik. Chce wam się pić? Mnie strasznie.

Tak. Anna zdecydowanie się zjarała.

– Jeszcze nie zjadłyśmy kolacji – zauważyłam.

– A kogo to obchodzi? Chodźmy po desery. Dalej! – Oblizała wargi i ruszyła do restauracji bez nas.

Hunter zachichotał.

– Miło było cię poznać, Natalio. A jeśli między tobą i tym nudziarzem Adamem nie wypali, to mieszkam w pokoju trzysta piętnaście w hotelu. – Puścił do mnie oko i wyszeptał mi do ucha: – Może i się pozabijamy, marzę o śmierci podczas zabójczego seksu.

– Czy te miejsca są wolne?

Adam i ja właśnie kończyliśmy deser, gdy Hunter podszedł do nas i wskazał na dwa puste krzesła przed nami. Para, która je wcześniej zajmowała, zmyła się kilka minut temu.

– Nie – skłamałam.

Adam był na tyle miły, że mnie poprawił.

– Właściwie siedzieli tam Eric i Kim, ale pożegnali się chwilę temu, nie pamiętasz, Nat?

Na twarzy Huntera wykwitł szeroki, triumfujący uśmiech. Odsunął krzesło dla swojej partnerki, a sam zasiadł naprzeciwko mnie.

– To jest Cassie. Bogini technologii. Ukończyła Caltech. Cassie, czy poznałaś już Adama?

Oczy Adama błysnęły zainteresowaniem.

– Spotkaliśmy się dzisiaj po południu. Ale nie sądziłem, że pracujesz w branży technologicznej. Ja ukończyłem MIT. Pracuję z Derekiem w Clinique i zajmuję się programowaniem robotów.

W tym momencie Adam i Cassie pogrążyli się w rozmowie. Żadne z nich nie zauważyło, że gromiłam wzrokiem ich swata.

Pochyliłam się w stronę Huntera i uśmiechnęłam przez zaciśnięte zęby.

– Wiem, co robisz.

Hunter rozparł się na krześle z zarozumiałym uśmiechem, który rozciągał się od ucha do ucha.

– Nie mam pojęcia, o czym mówisz.

– To nie wypali.

– Skoro tak twierdzisz… Ale jestem tu, w razie gdybyś później potrzebowała alternatywy.

Dokończyłam kawę i poprawiłam przód sukienki, chcąc odsłonić więcej biustu. Następnie ściągnęłam ze stołu serwetkę i dyskretnie upuściłam ją na podłogę. Wzięłam widelec, nabrałam kawałek sernika i „przez przypadek” pozwoliłam mu spaść na mój dekolt.

Hunter przyglądał się temu przedstawieniu z zainteresowaniem.

Pochyliłam się i złapałam Adama za biceps.

– Masz serwetkę? Moją chyba zabrali kelnerzy podczas sprzątania, a się pobrudziłam.

Adam, jak zawsze dżentelmen, przeprosił towarzyszkę rozmowy i zwrócił się ku mnie. Skupił wzrok na serniku i natychmiast zrozumiałam, że wygrałam. Uśmiechałam się triumfalnie, pozwalając Adamowi wytrzeć moją sukienkę. Niezadowolona mina Huntera stanowiła dla mnie nagrodę. Jeśli mam być szczera, to podczas kolacji i tak postanowiłam, że nie prześpię się z Adamem – między mną a mężczyzną powinna być chemia, nawet jeśli to tylko przygoda na jedną noc. Ale jednocześnie podobało mi się mieszanie Hunterowi w głowie.

– Jestem niezdarą, gdy dopada mnie zmęczenie – powiedziałam do Adama. – Wciąż działam według czasu nowojorskiego. Chyba wrócę do hotelu.

– Dołączę do was – wypalił natychmiast Hunter.

Że co, proszę?

Hunter nie poddaje się łatwo – to musiałam mu przyznać.

Wstał.

– Mam tu samochód. Podwiozę was. Chcesz już wracać, Cass? Jak wiem, wszyscy zatrzymaliśmy się w Carlisle, tak?

Posłałam Panu Prezydentowi szeroki uśmiech, pokazując zęby, i złapałam Adama pod rękę.

– Mam tu swój wynajęty samochód, więc Adam i ja spasujemy. Ale dziękuję za propozycję, Tanner.

– Jestem Hunter.

– Jasne. – Uśmiechnęłam się.

Hotel znajdował się półtora kilometra dalej. W barze w holu zauważyłam kilka znajomych twarzy – przyjaciół pana młodego. Najwyraźniej impreza po kolacji przeniosła się tutaj. Kiedy ich mijaliśmy, jeden z facetów, którego rozpoznałam, krzyknął do Adama, zapraszając na drinka.

Adam spojrzał na mnie.

– Co ty na to? Masz ochotę na drinka przed snem?

– Naprawdę jestem już padnięta, to przez zmianę czasu i tak dalej. Ale ty idź. Baw się dobrze.

– Jesteś pewna?

– Tak. Zasnę, ledwie przyłożę głowę do poduszki.

Adam szybko uściskał mnie na dobranoc i sama weszłam do windy.

Naprawdę byłam wykończona. Anna i Derek zarezerwowali apartamenty na ostatnim piętrze dla gości spoza miasta i zapomniałam, że muszę włożyć kartę dostępu do małego otworu w panelu, by dostać się na swoje piętro. Wielokrotnie naciskałam przycisk i dopiero po chwili przypomniałam sobie o karcie, więc zaczęłam grzebać w torebce, by ją odnaleźć. Tak byłam zajęta szukaniem, że nie usłyszałam, gdy ktoś do mnie dołączył.

– Natalio.

Uniosłam głowę i zobaczyłam stojącego przede mną Huntera, który uśmiechał się z zadowoleniem.

– Ty…

– Ja – odparł.

Spojrzałam na jego szeroką, imponującą posturę.

– Gdzie jest twoja partnerka?

Puścił do mnie oko.

– Zostawiłem ją w barze z twoim partnerem, by mogli się lepiej poznać.

– To chyba będziesz się czuć teraz samotny, co? – zapytałam ironicznie.

– Możliwe. Ale wiem, jak to naprawić.

– Weźmiesz sprawy w swoje ręce, tak?

W końcu znalazłam kartę dostępu zagubioną w torebce, w której panował nieporządek. Hunter zachichotał, wziął ją ode mnie i włożył do otworu. Oczywiście umieszczono nas na tym samym piętrze jako gości tego samego wesela. Kiedy drzwi się zamknęły, nagle winda wydała mi się bardzo ciasna. Hunter nawet się nie odwrócił, gdy ruszyliśmy do góry. Stał naprzeciwko mnie, tuż obok. Moje ciało zdecydowanie odczuwało jego bliskość.

– Nie wiesz, jak należy się zachowywać w windzie? – zapytałam. – Odwróć się i patrz na cyferki jak każda normalna osoba.

– Po co miałbym marnować czas, skoro mogę patrzeć na znacznie ciekawszy obiekt?

– Nie prześpię się z tobą, wiesz o tym, prawda?

– Dlaczego nie? Z Adamem chciałaś się przespać.

– To co innego.

– Jakim cudem?

– Adama znam od dawna. To miły facet.

– Ja też jestem miłym facetem.

– Ciebie nie znam.

Hunter wsunął dłonie w kieszenie.

– Hunter Delucia, dwadzieścia dziewięć lat, wolny, nigdy żonaty, bez dzieci. Ukończyłem licencjat i magisterkę w Berkeley. Mam dyplom z budownictwa. Dorastałem w domu naprzeciwko Dereka, przyjaźnimy się od kołyski. On potwierdzi, że jestem miłym facetem. Mam dom w Idyllwild, jakąś godzinę drogi od pary młodej, nieobciążony kredytem hipotecznym. Co więcej, sam go zbudowałem i na działce rośnie dużo drzew, dzięki czemu powinienem zyskać w twoich oczach. Miesiąc temu miałem badania, jestem czyściutki jak spirytusik. Ale co ważniejsze… – Zrobił krok w moją stronę, nasze ciała niemal się stykały. – Uważam, że jesteś niewiarygodnie seksowna. Między nami jest chemia i chyba powinniśmy ją pogłębić.

Przełknęłam ślinę. Na szczęście winda wydała charakterystyczny dźwięk i drzwi otworzyły się na najwyższym piętrze. Musiałam odetchnąć powietrzem, które nie pachniało Hunterem Delucią, więc obeszłam tego potężnego mężczyznę i wyszłam na korytarz. Podążył za mną. Zatrzymałam się nagle, zobaczywszy, że idę w złą stronę, i Hunter wpadł prosto na mnie. Złapał mnie za biodra, bym nie upadła.

– Wow, wszystko dobrze?

– Co ty, do cholery, robisz? Niemal mnie przewróciłeś.

– To dlatego, że tak nagle się zatrzymałaś.

– Gdybyś za mną nie szedł, to byś na mnie nie wpadł.

Staliśmy na środku korytarza, a on wciąż stanowczo trzymał mnie za biodra i… to było naprawdę przyjemne uczucie. Boże, minęło dużo czasu, odkąd pozwoliłam dotknąć się facetowi. Ponad dwa lata.

Ścisnął mnie mocniej palcami i pochylił głowę, by wyszeptać mi do ucha:

– Pachniesz niesamowicie.

Jego dotyk mnie palił. Zamknęłam oczy. Hmm… On i Derek przyjaźnią się od małego. Nie może być aż tak złym facetem. Może…

Na szczęście druga winda ocaliła mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. Kilkoro przyjaciół Dereka wyszło na korytarz i chyba nie zauważyli, co się dzieje między mną a Hunterem.

– Hej, Delucia! – Ktoś otoczył go ramieniem. – Pijemy shoty w naszym pokoju.

Odzyskałam zdrowy rozsądek i skorzystałam z okazji, by uciec, niemal pobiegłam korytarzem do swojego apartamentu. Oczywiście mój pokój musiał być ostatni. Hunter zawołał mnie po imieniu, kiedy próbowałam włożyć klucz do drzwi. Zignorowałam go i wbiegłam do środka. Oparłam się o zamknięte drzwi, oddychając z ulgą.

Co ja, do cholery, wyprawiam? Weź się w garść, Nat. Dosłownie uciekłaś od faceta, zamiast po prostu odmówić lub kazać mu się pieprzyć? Jednak było w nim coś takiego, przez co czułam się niespokojna, zdenerwowana – jakbym powinna była biec w przeciwnym kierunku.

Nagle rozległo się ciche pukanie do drzwi, aż podskoczyłam.

– Natalio.

Dlaczego on mnie tak, do cholery, nazywa?

– Śpię.

Usłyszałam jego cichy śmiech.

– Chciałem ci tylko powiedzieć, że mój pokój znajduje się obok. Nawet hotel sądzi, że powinniśmy ze sobą spać.

Pokręciłam głową, ale się uśmiechnęłam.

– Dobranoc, Hunterze.

– Dobranoc, Natalio. Nie mogę się doczekać, aż cię jutro zobaczę.

Rozdział 2

~ Natalia ~

Panną młodą zajmował się zespół ludzi. Jack Johnson mamrotał coś o robieniu fal. W ogromnym apartamencie mojej przyjaciółki pachniało liliami – to ulubiony zapach Anny. Za każdym razem, gdy wiosną przechodziłam obok kwiaciarni w Nowym Jorku, spodziewałam się zobaczyć ją tuż za rogiem.

Kiedy Anna zobaczyła, że wchodzę, uniosła kieliszek szampana, patrząc w lustro.

– Biorę, kurwa, ślub.

Zazwyczaj na myśl o ślubie czułam gorycz i ogarniały mnie pesymistyczne myśli, ale powstrzymałam swoje uczucia ze względu na Annę. Wzięłam od niej kieliszek i odwzajemniłam uśmiech.

– Bierzesz, kurwa, ślub.

Stylista zajmujący się jej włosami uśmiechnął się i pokręcił głową.

– Damy z nas, cóż mogę powiedzieć… – stwierdziłam.

Za dwie godziny moja najlepsza przyjaciółka pójdzie do ołtarza, by spotkać się tam z bogatym, przystojnym, młodym inżynierem, który czci ziemię, po której ona chodzi.

– Wczoraj widziałam, że Hunter poszedł za tobą – powiedziała Anna. – Biedna Cassie nie rozumiała, dlaczego to zrobił.

Potrzebowałam własnej mimozy, by w ogóle rozmawiać o tym mężczyźnie. Dokończyłam drinka Anny i podeszłam do dzbanka w barku, by napełnić jej kieliszek i wziąć własny.

– Pamiętasz, jak miałyśmy po siedemnaście lat i zakochałam się w panu Westbrooku, zastępcy nauczyciela od angielskiego?

– Jak mogłabym zapomnieć? Miał dwadzieścia trzy lata i był uroczy.

– Hunter jest… Cóż, sama nie wiem, co o nim sądzić. Jest bezwstydny, bezpośredni, uparty i… cholernie seksowny.

– Boski, nadziany, pewny siebie i cholernie seksowny – dodała Anna.

Westchnęłam.

– Tak. Wszystko się zgadza. Ale ma w sobie coś takiego… Nie potrafię tego nazwać, ale to sprawia, że jest tak samo poza zasięgiem jak pan Westbrook w liceum.

Oczy Anny zabłysły w odbiciu.

– Naprawdę?

– Dlaczego tak się szczerzysz, dziwaczko?

– Ponieważ wydaje się zakazany przez to, że masz na jego widok motylki w brzuchu.

– Wcale nie – skłamałam.

Nawet nie wiedziałam, dlaczego zaprzeczyłam. Poza tym motylki, które miałam na jego widok, nie były typowe – te latały trochę niżej.

– Właśnie że tak.

– Nieprawda.

– Dlaczego nie chcesz się temu poddać? Sama przed chwilą powiedziałaś, że jest seksowny. Wcześniej chciałaś się przespać z Adamem, a on nie jest nawet w połowie tak seksowny, jak Hunter.

Przypomniałam sobie, jakie ogarnęło mnie uczucie, gdy wczoraj Hunter położył dłoń na moich biodrach i znowu poczułam motylki w brzuchu. Cholerne stwory, zgadzały się z Anną, aby udowodnić to, czego nie chciałam przyznać.

– Jest jak dla mnie zbyt zarozumiały.

– Lubisz takich. Właściwie każdy facet, z którym chodziłaś, był zarozumiały.

– No właśnie. – Pokiwałam głową. – Mam już dosyć takich facetów.

Anna uśmiechnęła się drwiąco i spojrzała na swojego fryzjera.

– Na pewno się z nim prześpi.

Zerknął na mnie, a potem na Annę.

– Wiem.

Derek i Anna pobrali się na klifie z widokiem na ocean. Płakałam ze szczęścia, chociaż sama idea małżeństwa budzi we mnie niechęć. Zauważyłam, że oczy kilku drużb również wypełniły się łzami. Jeden z nich wyjątkowo przyciągał moją uwagę. Od kiedy Hunter po raz drugi przyłapał mnie na podziwianiu tego, jak przystojnie wygląda w zaczesanych włosach i smokingu, unikałam jego wzroku do końca ceremonii, a później jeszcze przez godzinę przyjęcia. Nie było łatwo, skoro oboje zajmowaliśmy się okołoweselnymi obowiązkami, ale dałam radę.

Do czasu, aż zaczęłam tańczyć wolny taniec z tatą Anny.

– Czy mogę przeszkodzić? – Hunter stuknął Marka w ramię. – Przywłaszczasz sobie najpiękniejszego gościa.

Tata Anny uśmiechnął się i pogroził Hunterowi palcem.

– Masz szczęście, że powiedziałeś „gość”, bo to moja córka wygląda dzisiaj najpiękniej.

Mężczyźni poklepali się po plecach, a potem znalazłam się w ramionach Huntera. W przeciwieństwie do Marka, który zachował podczas tańca stosowną odległość, Hunter ujął jedną ręką moją dłoń, a drugą przesunął na dół moich pleców i przycisnął mnie do siebie. Cholera, jakie to przyjemne uczucie.

– Trochę za mocno mnie ściskasz.

– Tylko upewniam się, że tym razem mi nie uciekniesz.

Odchyliłam głowę.

– Tym razem? Nigdy od ciebie nie uciekłam.

– Nazwij to, jak chcesz, ale unikasz mnie jak zarazy.

– Bo pewnie czymś zarażasz – mruknęłam.

Zignorował mnie.

– Wyglądasz dzisiaj pięknie. Lubię, gdy masz upięte włosy.

– Dziękuję.

Hunter przycisnął mnie do siebie mocniej, zmuszając, bym oparła głowę na jego ramieniu, po czym pochylił się i wyszeptał mi go ucha:

– Nie mogę się doczekać, aż później za nie pociągnę.

Facet ma jaja.

Boże, dlaczego chciałam, żeby mnie pociągnął za włosy?

– Odbiło ci. A poza tym wszystko, co mi powiedziałeś, od kiedy się poznaliśmy, było niestosowne.

– A więc tylko ty możesz rozmawiać o planach, by kogoś przelecieć?

– Ja wcale nie rozmawiałam o przeleceniu kogoś.

– Kiedy się poznaliśmy, mówiłaś Annie, że chcesz się przespać z Adamem.

– To była prywatna rozmowa.

Wzruszył ramionami.

– Ta również jest prywatna.

– Ale… – Brakło mi słów, po części dlatego, że miał rację. Uważałam, że rozmawianie z przyjaciółką o seksie z jakimś facetem jest w porządku, jednak to, że on był taki bezpośredni, kiedy mówił o seksie ze mną, już nie jest. To nie miało sensu, ale chwytałam się tego powodu, bo brzmiał logicznie. – Mówisz zbyt bezpośrednio. Ja nie dawałam ci żadnych wyraźnych znaków. Obraźliwe nie jest to, co mówisz, tylko jak to mówisz.

– A więc nie podobają ci się sprośne słówka? Może nikt nigdy do ciebie tak nie mówił w odpowiedni sposób.

– Mówił, i było w porządku.

– To jednak podoba ci się świntuszenie?

Ten mężczyzna jest niewiarygodny. Na szczęście dla moich zmysłów – i pewnie też silnej woli – wolna piosenka dobiegła końca i DJ ogłosił, że czas na kolację. Jednak Hunter nie poluźnił uścisku.

– Tańce się skończyły. Możesz mnie już puścić.

– Zarezerwuj mi jeszcze jeden na później.

Uśmiechnęłam się szeroko.

– Nie ma takiej opcji.

Oczywiście Hunterowi spodobała się taka odpowiedź. Zaśmiał się pod nosem i pocałował mnie w czoło.

– Założę się, że jesteś ostra w łóżku. Nie mogę się doczekać.

– Życzę udanego wieczoru, panie Delucia.

Kiedy schodziłam z parkietu, cały czas czułam jego wzrok na swoim tyłku.

Byłam po rozwodzie niecałe osiemnaście miesięcy. Nie planowałam wychodzić ponownie za mąż, więc gdy nadszedł czas na obowiązkowy rzut bukietem, siedziałam przy stole. Oczywiście Anna nie zamierzała mi na to pozwolić. Wzięła mikrofon od DJ-a i uparła się, bym ja i jeszcze kilka kobiet, które stroniły od tej zabawy, ruszyły dupę i stanęły na parkiecie. Wolałam nie robić sceny, więc posłuchałam, chociaż celowo zatrzymałam się gdzieś na boku. Nie chciałam mieć z tym bukietem nic wspólnego.

DJ zachęcił zebranych do odliczania, a Anna stanęła pośrodku sali, plecami do zniecierpliwionych singielek.

– Trzy, dwa, jeden!

Panna młoda nie rzuciła bukietu za głowę, jak należało. Zamiast tego odwróciła się i rzuciła nim prosto we mnie. Instynktownie złapałam wiązankę.

Grrr. Miałam ochotę zabić przyjaciółkę.

Tym bardziej po tym, gdy spojrzałam na drugi koniec sali i zobaczyłam, jak Hunter wymownie strzela kostkami palców i uśmiecha się szeroko w moją stronę.

Dziesięć minut później stałam już u boku Anny i obserwowałam, jak parkiet zapełnia się singlami chcącymi złapać podwiązkę, którą pan młody właśnie ściągnął Annie. Mocno ścisnęłam szklankę napełnioną wódką z sokiem żurawinowym, bo potrzebowałam płynnej odwagi.

– Jeśli Hunter to złapie, zabiję cię.

– Ci, którzy protestują najgłośniej, zawsze mają najwięcej do ukrycia.

– Ci, którzy sami się proszą, dostają po dupie – odgryzłam się.

– Hunter to naprawdę dobry facet. Są gorsi, którzy chcieliby włożyć ci ręce pod sukienkę.

– Skoro jest taki świetny, to przypomnij mi raz jeszcze, dlaczego nie został moim partnerem?

Anna westchnęła.

– Jest mądry, pewny siebie i totalnie czarujący…

– Ale?

– Ale znam go od czterech lat i za każdym razem, gdy go widziałam, towarzyszyła mu inna piękna kobieta. Sądziłam, że po związku z Garrettem będziesz chciała kogoś w innym typie.

Na wspomnienie o moim byłym mężu wypiłam połowę swojego drinka.

– Dlaczego ciągnie mnie do dupków?

– Bo są przystojni. I właśnie z tego powodu zmieniają się w dupków. Ale Hunter nie jest aż taki zły. Naprawdę. I założę się, że jest również niezły w łóżku. Na twoim miejscu, gdybym miała się z kimś przespać ten jeden raz, wybrałabym Huntera, nie Adama. – Odwróciła się do mnie. – Z Hunterem będzie tylko seks, żadnej miłości. Jeśli takie będzie twoje nastawienie, to on na pewno zwali cię z nóg.

Nagle ludzie zaczęli krzyczeć radośnie i to sprawiło, że ponownie skupiłyśmy wzrok na środku sali. Nie zauważyłyśmy, kiedy Derek rzucił podwiązkę, ale nie dało się nie zauważyć zarozumiałego uśmiechu faceta, który obracał ją na palcu wskazującym i patrzył w moją stronę.

– Są szanse na to, że nie hołdujesz tradycji ze Wschodniego Wybrzeża związanej z tym, że facet, który złapie podwiązkę, musi ją założyć na nogę dziewczyny, która złapała bukiet?

Anna uśmiechnęła się drwiąco.

– Żadnych.

Drinki uderzyły mi do głowy. Po wypiciu wódki z sokiem żurawinowym w towarzystwie Anny zamówiłam kolejnego i opróżniłam go w rekordowym czasie. I dzięki temu przyjemnie szumiało mi w głowie, gdy DJ ustawił krzesło pośrodku parkietu i mnie wywołał. Derek i Anna również dołączyli, a wszyscy goście patrzyli w naszą stronę.

– Nat, usiądź, proszę – powiedział DJ, stukając w krzesło. – Nasza piękna panna młoda pozwoliła wybrać piosenkę panu, który złapał podwiązkę. Puszczę ci kawałek, żebyś sprawdziła, czy ci odpowiada, bo to pod twoją kieckę będzie musiał zanurkować.

DJ nacisnął przycisk na swoim iPadzie i z głośników popłynęło You Shook Me All Night Long AC/DC. Po kilkudziesięciu sekundach nacisnął kolejny przycisk i muzyka ucichła.

– Co sądzisz? – zapytał do mikrofonu. – Czy Hunter wybrał odpowiednią piosenkę?

Pokręciłam głową, a tłum się zaśmiał. Oczy Huntera zabłysły.

– No dobrze. To może lepiej pozwólmy wybrać piosenkę tobie. Jaka według ciebie byłaby odpowiednia?

Zastanawiałam się nad tym przez chwilę, po czym machnęłam na DJ-a, by wyszeptać mu tytuł do ucha.

Uśmiechnął się, nacisnął kilka przycisków na urządzeniu i powiedział do Huntera:

– Chyba zaczynam wyczuwać między wami jakiś konflikt… Może poprzez wybór piosenek chcecie przekazać tej drugiej osobie jakąś wiadomość.

Hunter spojrzał na mnie, a ja wzruszyłam ramionami na dźwięk piosenki. Z głośników nad nami dudniła Ridin’ Solo Jasona Deruli, a Hunter odrzucił głowę w tył i wybuchnął śmiechem. Kiedy wszyscy już się pośmiali, DJ powiedział zebranym, że pójdzie łatwiej, jeśli on wybierze piosenkę.

Więc Hunter przyklęknął na jedno kolano do Single Ladies Beyoncé. Oczywiście okazał się niezłym showmanem. Okręcił podwiązkę na jednym palcu, patrząc na gości z szerokim uśmiechem. Następnie powoli podniósł moją stopę, pocałował ją delikatnie i wsunął mi materiał na łydkę.

– Czy Hunter okaże się dzisiaj dżentelmenem? – Głos DJ-a rozbrzmiał w głośnikach. – Czy jednak posunie się dalej?

Łobuzerski błysk w oku Huntera powiedział mi, że nie planuje być dzisiaj dżentelmenem. W ciągu następnych minut męska część gości krzyczała „wyżej”, a Hunter powoli przesuwał podwiązkę po mojej nodze. Co więcej, w trakcie leniwie muskał mnie kciukiem po wewnętrznej stronie uda. Kiedy dotarł do połowy, ścisnął je, by przyciągnąć moją uwagę. Nasze oczy się spotkały.

A potem kontynuował.

Byłam na siebie zła, że go nie powstrzymałam. I za to, że grzecznie trzymałam ręce po bokach ciała, a mój zwykle donośny głos utknął mi w gardle. Reakcja mojego ciała sprawiła, że sprzeciw wydawał mi się niemożliwy. Dotyk jego dłoni silnie na mnie oddziaływał. Moje sutki stwardniały, oddech stał się płytki, na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Byłam bardziej podniecona, niż powinnam. I to nie tylko ze względu na jego dłonie – chodziło o to, jak mnie obserwował. Nie miałam cienia wątpliwości co do tego, że jest równie podniecony co ja – i to na mnie działało.

Palce Huntera muskały mnie powoli i zmysłowo, aż znalazły się na samym szczycie uda. Czułam ciepło jego dłoni pomiędzy moimi nogami.

Wszyscy nas obserwowali, ale dzięki mojej sukience druhny nikt nie widział, jak daleko zaszedł. I chociaż dla mnie cała scena rozgrywała się w erotycznym zwolnionym tempie, Beyoncé nawet nie skończyła śpiewać.

Hunter przesunął rękę na moje kolano, ścisnął je i pochylił się do mnie.

– Nie wmawiaj mi, że tylko ja to poczułem.

DJ poprosił wszystkich o aplauz, a Hunter pocałował mnie w policzek, wstał i wyciągnął rękę, by mi pomóc. Wciąż czułam się oszołomiona.

Anna ściągnęła brwi.

– Wszystko w porządku?

Odchrząknęłam.

– Muszę się napić.

– A może wszyscy pójdziemy do baru na drinka? – zasugerował świeżo upieczony mąż Anny.

Jeden drink poprowadził do drugiego, drugi do trzeciego, a trzeci do…

Rozdział 3

~ Natalia ~

Boże, czuję się okropnie.

Głowa mi pulsowała, a mięśnie bolały. Poduszka była mokra, bo chyba całą noc się śliniłam. Nie podnosząc głowy, rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam swoją walizkę stojącą w kącie – Jezu, nawet nie pamiętam, jak wróciłam do apartamentu w hotelu. Ale cieszyłam się, że trafiłam tutaj, a nie do pokoju obok. Próbowałam przypomnieć sobie wydarzenia z poprzedniego wieczora. Złapałam bukiet, Hunter podwiązkę, potem przesuwał dłońmi po mojej nodze pod sukienką.

O Boże. Czułam się jak gówno. I wtedy to wspomnienie pociągnęło za sobą kolejne.

Pamiętam, że we czworo poszliśmy do baru – ja, Anna, Derek i Hunter. Hunter wzniósł toast za trzy najważniejsze rzeczy w życiu: pełną butelkę, wiernego przyjaciela i piękną kobietę. I za mężczyznę, który ma to wszystko. Pamiętam, że Annę i Dereka zawołano do zdjęć, a Hunter zamówił nam po kolejnym drinku, po czym opowiedział mi historie o sobie i Dereku z czasów dzieciństwa. Próbował mnie oczarować, jednak słyszałam w jego słowach prawdziwą czułość, gdy mówił o przyjacielu.

Potem wspomnienia stały się niewyraźne. Za nic nie mogłam sobie przypomnieć wyjścia z wesela czy powrotu do hotelu. Sięgnęłam do szafki nocnej po telefon, by sprawdzić godzinę. Cholera. Dochodziła dziesiąta, a samolot odlatywał o pierwszej. Już miałam z ociąganiem wstać z łóżka, gdy powstrzymał mnie pewien dźwięk.

To zabrzmiało jak chrapanie.

Chrapnięcie z głęboką wibracją.

Do tej pory leżałam na boku, więc musiałam spojrzeć za siebie i poszukać źródła dźwięku.

Zamarłam, gdy je odnalazłam.

Byłam pewna, że moje serce stanęło na sekundę lub dwie.

Obok mnie leżał mężczyzna, plecami do mnie. A widząc jego szerokie barki, miałam pewność, że to nie był byle jaki mężczyzna. Mimo to potrzebowałam potwierdzenia. Wstrzymałam oddech, pochyliłam się w stronę masywnego ciała i zerknęłam na twarz. Kiedy zobaczyłam, że to Hunter, on znowu chrapnął głośno, a ja wyskoczyłam z łóżka. Wzięłam się w garść i odzyskałam równowagę, bo nie chciałam go budzić.

Cholera. Co ja narobiłam?

Poszłam do łazienki na paluszkach z sercem walącym jak młotem. Usilnie próbowałam przypomnieć sobie cokolwiek z wczorajszej nocy – cokolwiek, co powiedziałoby mi, jak Hunter Delucia znalazł się w moim pokoju.

I we mnie.

Ta sytuacja była gorsza niż moja najgorsza noc w college’u. Jakim cudem niczego nie pamiętam? Odpowiedziało mi odbicie w lustrze – wyglądałam jak śmierć. Moje kruczoczarne włosy przypominały krucze gniazdo – połowa była upięta, połowa opadła, a spinki wisiały na kosmykach. Moja jasna cera była bledsza niż zazwyczaj, a oczy zaczerwienione i opuchnięte.

Dopiero potem w końcu spojrzałam niżej. Miałam na sobie koszulkę i spodnie dresowe, a pod spodem majtki i biustonosz. Już nie było ważne, że nie pamiętałam, jak się w ogóle przebrałam – teraz zastanawiałam się, dlaczego jestem ubrana. Po zdjęciu stanika na pewno nie założyłabym go ponownie. Nie wspominając już o tym, że wcale nie wstydziłam się swojego ciała – po namiętnej nocy nigdy się nie ubierałam.

Czy to możliwe, że spaliśmy razem, ale nie uprawialiśmy seksu?

Wsunęłam ręce w spodnie i przycisnęłam palce do mojej kobiecości. Nie byłam w ogóle obolała. Ale to jeszcze niczego nie udowadnia – może ten potężny mężczyzna śpiący w moim łóżku nie został hojnie obdarzony przez naturę lub był delikatnym kochankiem. Chociaż żadna z tych opcji nie wydawała mi się prawdopodobna.

Sprawdziłam kosz w poszukiwaniu zużytego kondoma i ręczniki, bo może którymś się wczoraj wycierałam. Ale nic nie odkryłam. Pomimo tego wyglądałam strasznie – jakbym naprawdę uprawiała dziki i ostry seks…

Niestety – albo może „stety” – nie miałam czasu dociekać, co się stało. Jeśli w ciągu piętnastu minut nie ruszę na lotnisko, to spóźnię się na samolot.

Wzięłam szybki prysznic, wytarłam się i na palcach podeszłam do swojej walizki. Pozbierałam ubrania, jednak nigdzie nie zauważyłam podwiązki, która doprowadziła do tej sytuacji. Czułam się zawiedziona, bo nie mogłam zachować jej na pamiątkę.

Hunter wciąż się nie ruszył. Właściwie teraz chrapał jeszcze głośniej i nieprzerwanie. Pośpiesznie się ubrałam, związałam włosy w kitkę, wtarłam w twarz krem nawilżający i wpakowałam wszystko do walizki.

Już miałam wymknąć się z pokoju, postanowiłam jednak, że muszę wiedzieć, co się stało. Zostawiłam walizkę przy drzwiach, by później szybko z nią uciec, i podeszłam cicho do łóżka od strony Huntera.

Oczywiście w przeciwieństwie do mnie on rano wyglądał równie dobrze, co wczoraj wieczorem. Przez chwilę mu się przyglądałam i go podziwiałam. Zmierzwione włosy w kolorze miedzianego brązu wydawały się nawet seksowniejsze niż zaczesane do tyłu. Pamiętałam, że ma jasnoniebieskie oczy.

Chrapał delikatnie i bez przerwy, więc odetchnęłam głęboko i postanowiłam jeszcze się zbliżyć. Musiałam zobaczyć, co jest pod kołdrą. Jego klatka piersiowa była naga, ale czy pod spodem miał spodnie?

Jeszcze jeden krok.

Zatrzymałam się, by znowu popatrzeć na jego twarz, a potem zrobiłam ostatni krok. Wciąż spał. Albo tak mi się wydawało… Wyciągnęłam rękę, złapałam za brzeg kołdry i delikatnie ją podniosłam. A potem pochyliłam się, by zajrzeć pod spód.

Jasna cholera.

Miał bokserki.

I… poranną erekcję. Pokaźne wybrzuszenie rysowało się na jego obcisłej bieliźnie. To niemożliwe, by ta rzecz znalazła się we mnie – gdyby tak się stało, teraz na pewno czułabym tego skutki.

Poczułam ulgę – a także lekkie ukłucie żalu i tęsknoty po zobaczeniu jego olbrzymiego członka – puściłam kołdrę i odwróciłam się. Wtedy za nadgarstek chwyciła mnie jego silna dłoń.

– Zapamiętałabyś go, skarbie. Wierz mi. – W zachrypniętym głosie Huntera pobrzmiewała nuta rozbawienia.

– Ja tylko… czegoś szukałam.

Uniósł jedną brew.

– Och, naprawdę? A czego?

– Mojego buta.

Jego usta drgnęły.

– A w jakim kolorze?

Zastanawiałam się przez chwilę, jakie buty zabrałam na ten wyjazd.

– Czarne ze srebrnym paskiem na czubku.

Hunter skupił wzrok na moich butach. Kurwa.

Spojrzał na mnie znowu.

– Znalazłem.

Spojrzałam na buty, by uniknąć jego intensywnego spojrzenia.

– Och, ale jestem zakręcona. Zaspałam i jeszcze nie ogarniam. Muszę już lecieć, bo spóźnię się na samolot. – Chciałam odejść, ale on tylko mocniej mnie chwycił.

– Nigdzie nie pójdziesz, dopóki nie zrobisz dwóch rzeczy.

– Jakich?

– Musisz zostawić mi swój numer i pocałować mnie na do widzenia.

– Ale… Nie myłeś zębów.

Hunter zachichotał. Czułam, że mnie przejrzał. Wziął swój telefon leżący na szafce nocnej i podał mi go, a potem wstał.

– Czy w łazience jest pasta?

– Ta mała hotelowa.

– Ja umyję zęby, a ty wpisz swój numer.

Gdy on był w łazience, myślałam o tym, że nie powinnam dawać mu swojego numeru. Nie zamierzałam utrzymywać kontaktu z facetem mieszkającym pięć tysięcy kilometrów ode mnie. Nie potrzebowałam kogoś takiego jak on. Uznałam, że skłamię, że dałam mu swój numer. Myślał, że tak szybko mnie rozgryzł, ale się mylił. Wpisałam swoje imię i numer, ale zamieniłam miejscami dwie ostatnie cyfry.

I dobrze, że to zrobiłam, bo po wyjściu z łazienki Hunter w pierwszej kolejności sprawdził, czy coś zapisałam. Na szczęście nie próbował do mnie zadzwonić. Zadowolony rzucił telefon na łóżko i pokiwał głową.

– Dziękuję. A teraz mnie pocałuj.

Dotarło do mnie, że nie da mi odejść bez pocałunku. Postanowiłam więc się poświęcić, by zdążyć na samolot. Stanęłam na palcach i szybko cmoknęłam go w usta.

Mmm… Przyjemne i miękkie.

I pachniało z nich miętową pastą.

– Cóż… Miło było cię poznać. – Odwróciłam się, by wybiec z pokoju, ale Hunter znowu złapał mnie za nadgarstek.

– Powiedziałem, że masz mnie pocałować.

– Ale przecież to zrobiłam!

– Pocałuj mnie tak, jak wczoraj w nocy.

Zanim w ogóle się zastanowiłam nad znaczeniem jego słów, Hunter przyciągnął mnie do siebie. Położył mi na karku potężną dłoń i ścisnął stanowczo, by pokierować moją głową tak, jak chciał.

Szok wywołany dotykiem jego ust szybko zniknął, kiedy oblizał wargi, zachęcając mnie, bym rozchyliła swoje. Mruknął gardłowo, wsuwając mi język do środka, jęcząc, gdy przekrzywił mi głowę i pogłębił pocałunek. Poczułam przeszywający mnie na ten dźwięk dreszcz. Potem Hunter przestał być czuły i delikatny. Złapał mnie za tyłek i podniósł tak, bym mogła otoczyć go nogami w talii. Kiedy przycisnął nas do ściany, dotarło do mnie, że ta sytuacja wydaje się znajoma. Nie pamiętałam, jak doszło do naszego ostatniego pocałunku, ale teraz w głębi czułam, jakie towarzyszyło temu uczucie.

Komórka wypadła mi z dłoni, dzięki czemu mogłam wsunąć mu palce we włosy. Pociągnęłam za miękkie kosmyki, nie mogąc się nim nasycić. Z mojego gardła wydobył się jęk, który znalazł ujście przy naszych złączonych ustach. Hunter wbił mnie mocniej w ścianę, brutalniej przyciskając ogromną erekcję między moimi nogami. Poruszył biodrami i wytworzył tarcie przez dwie warstwy ubrań – nie sądziłam, że mogę się tak poczuć, wciąż będąc ubraną.

Miałam wrażenie, że chce mnie pochłonąć całą i w tej chwili bym mu na to pozwoliła. Moje piersi przyciskały się do jego torsu, serce biło niekontrolowanie – tylko nie wiedziałam, czy to było moje, czy jego. Jezu, gdzie on się nauczył tak całować?

Kiedy przerwaliśmy nasz pocałunek, nie mogłam złapać tchu i otrząsnąć się z oszołomienia. Hunter possał moją dolną wargę, pociągnął ją lekko, a potem wypuścił.

– Przełóż swój lot. Jeszcze nie skończyliśmy – powiedział napiętym głosem.

Przełknęłam ślinę, próbując się pozbierać.

– Nie mogę – odparłam szeptem, bo nie potrafiłam odnaleźć w sobie głosu.

– Nie możesz czy nie chcesz?

– Nie mogę. Izzy wraca dzisiaj do domu.

Hunter odsunął się, zapewniając mi więcej przestrzeni, by odetchnąć i odpowiedzieć.

– Izzy?

– Moja pasierbica, która mnie nienawidzi.

Rozdział 4

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Spis treści:
Okładka
Karta tytułowa
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32

TYTUŁ ORYGINAŁU:

Sex, Not Love

Redaktor prowadząca: Marta Budnik

Wydawca: Agata Garbowska

Redakcja: Justyna Yiğitler

Korekta: Marta Akuszewska

Opracowanie graficzne okładki: Łukasz Werpachowski

Model na okładce: Fabian Castro

Fotograf: Rafael Catala

Projekt okładki: © Sommer Stein, Perfect Pear Creative, www.ppccovers.com

Copyright © 2018 Vi Keeland

Copyright © 2020 for the Polish edition by Wydawnictwo Kobiece Łukasz Kierus

Copyright © for the Polish translation by Sylwia Chojnacka, 2020

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne

Białystok 2020

ISBN 978-83-66520-23-3

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku:

www.facebook.com/kobiece

Wydawnictwo Kobiece

E-mail: [email protected]

Pełna oferta wydawnictwa jest dostępna na stronie

www.wydawnictwokobiece.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Rek