Saipan 1944 - Kacper Jan Gęsior - ebook

Saipan 1944 ebook

Kacper Jan Gęsior

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

W 1944 roku dowództwo amerykańskie zaplanowało operację zajęcia archipelagu Marianów w południowo-zachodniej części Pacyfiku. Wyspy te stanowiły ważne ogniwo w systemie obronnym Japonii, a ich opanowanie pozwoliłoby na uzyskanie baz lotniczych i dogodnych punktów wypadowych, m.in. do inwazji na Filipiny okupowane przez Japończyków. Najważniejszą z nich był Saipan, który stał się celem uderzenia amerykańskich Północnych Wojsk i Sił Desantowych (V Korpusu Amfibijnego) złożonych z 2. i 4. Dywizji Piechoty Morskiej oraz 27. Dywizji Piechoty. Wspierały je liczne okręty i samoloty. Desant na Saipanie nastąpił 15 czerwca, po czterodniowym ostrzale z morza i nalotach. Japończycy bronili się zażarcie, organizując desperackie kontrataki piechoty i czołgów, tzw. szarże banzai. Kryli się w bunkrach i tunelach, które zdobywano także za pomocą miotaczy ognia. Krwawe walki trwały aż do 9 lipca. Z japońskiego garnizonu liczącego ponad 31 000 żołnierzy ogromna większość obrońców zginęła, duże straty, choć procentowo znacznie mniejsze, ponieśli też Amerykanie.

Te dramatyczne starcia opisuje Kacper Jan Gęsior.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 409

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Dedykacja

Mojej uko­cha­nej mamie Edy­cie

Wstęp

Czer­wiec 1944 roku obfi­to­wał w alianc­kie dzia­ła­nia ofen­sywne. Na początku mie­siąca w ramach ope­ra­cji „Over­lord” sprzy­mie­rzeni utwo­rzyli front w Nor­man­dii. Na odcinku bia­ło­ru­skim frontu wschod­niego, w trze­cią rocz­nicę ataku Nie­miec na Zwią­zek Sowiecki Armia Czer­wona przy­stą­piła do ope­ra­cji „Bagra­tion”. Ofen­sywa postę­po­wała rów­nież po dru­giej stro­nie świata, na tere­nach oto­czo­nych bez­kre­snymi wodami Oce­anu Spo­koj­nego. W dru­gim tygo­dniu czerwca Ame­ry­ka­nie roz­po­częli na Środ­ko­wym Pacy­fiku ope­ra­cję „Fora­ger”, któ­rej przy­świe­cało zaję­cie połu­dnio­wej czę­ści Archi­pe­lagu Maria­nów nale­żą­cego do Cesar­stwa Japo­nii. Celem dla mari­nes i żoł­nie­rzy armii były kolejno trzy wyspy: Saipan, Guam i Tinian. Niniej­sza praca została poświę­cona wal­kom o pierw­szą z nich.

Bitwa o Saipan odzna­czała się pod kątem dzia­łań na nie­znaną wów­czas na Pacy­fiku skalę. W desan­cie po raz pierw­szy udział wzięły dwie dywi­zje mari­nes, czyli pie­choty mor­skiej. W prze­ci­wień­stwie do poprzed­nich walk obie strony zaan­ga­żo­wały znaczną liczbę broni pan­cer­nej. W stre­fach bojo­wych poja­wili się też liczni cywile. Na Saipa­nie Japoń­czycy prze­pro­wa­dzili tzw. szarżę ban­zai o nie­spot­ka­nym dotąd zasięgu1. Także tery­to­rium wyspy, którą pla­no­wano zająć w cza­sie pierw­szej fazy ope­ra­cji „Fora­ger”, było roz­le­glej­sze niż obszary będące celem wcze­śniej­szych desan­tów2. Ponadto, jak zazna­czył autor histo­rii 2. Dywi­zji Pie­choty Mor­skiej (dalej: DP Mor.) w dru­giej woj­nie świa­to­wej, R.W. John­ston, na Saipa­nie było sku­mu­lo­wane wszystko, z czym do tego momentu kon­fliktu musieli bory­kać się Ame­ry­ka­nie: jaski­nie jak na Tulagi, góry i gra­nie jak na Guadal­ca­nal, rafy jak u brze­gów Betio, bagna jak w rejo­nie Buny w Papui, mia­sta jak na Sycy­lii i wal­czący do końca wro­go­wie jak na Attu3.

Do tej pory o inte­re­su­ją­cej nas bata­lii w języku pol­skim uka­zało się tłu­ma­cze­nie popu­lar­no­nau­ko­wego zeszytu Wydaw­nic­twa Osprey Saipan i Tinian 1944. Ude­rze­nie na Mariany, który był czę­ścią serii „Wiel­kie Bitwy Dru­giej Wojny Świa­to­wej”4. Zarys bitwy o Saipan w tomie Nowa Gwi­nea i Mariany, marzec 1944 – sier­pień 1944 wyda­nym po pol­sku w 2021 roku, przed­sta­wił też S.E. Mori­son, histo­ryk Mary­narki Wojen­nej Sta­nów Zjed­no­czo­nych5. Podob­nie wygląda sytu­acja w pracy G. Jezior­nego Morze Fili­piń­skie 19446 z Bel­lo­now­skiej serii „Histo­ryczne Bitwy”.

Do tej pory nie powstała pol­ska mono­gra­fia sku­pia­jąca się na wal­kach o Saipan. Celem niniej­szego opra­co­wa­nia jest zatem wypeł­nie­nie tej luki i przed­sta­wie­nie bitwy z całą jej bru­tal­no­ścią cha­rak­te­ry­zu­jącą ostatni etap wojny na Pacy­fiku.

Praca została podzie­lona na roz­działy. Pierw­szy przy­bliża histo­rię i warunki geo­gra­ficzne Saipanu. Drugi trak­tuje o stra­te­gii i decy­zjach, które dopro­wa­dziły do wcie­le­nia w życie ope­ra­cji „Fora­ger”. Roz­działy trzeci i czwarty poświę­cono przy­go­to­wa­niom i siłom obu stron przed desan­tem. Pozo­stałe roz­działy trak­tują o poszcze­gól­nych fazach bitwy.

Pod­stawą źró­dłową niniej­szego opra­co­wa­nia są ame­ry­kań­skie doku­menty archi­walne dostępne poprzez Ike Skel­ton Com­bi­ned Arms Rese­arch Library Digi­tal Library. W pracy wyko­rzy­stano raporty ope­ra­cyjne ilu­stru­jące dzia­ła­nia oddzia­łów Kor­pusu Pie­choty Mor­skiej i Armii Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Należy przy tym zazna­czyć, że doku­menty spo­rzą­dzone przez przed­sta­wi­cieli pierw­szej z wymie­nio­nych służb są dużo dokład­niej­sze. Nie­stety opi­su­jąc dzia­ła­nia 27. DP z US Army, byłem zmu­szony korzy­stać w głów­nej mie­rze z opra­co­wań.

Kolej­nymi źró­dłami uży­tymi do zapre­zen­to­wa­nia postę­pów Ame­ry­ka­nów, jak i per­spek­tywy żoł­nier­skiej, są wydane dru­kiem rela­cje. Ponadto część cyta­tów przed­sta­wia­ją­cych zda­rze­nia z bitwy o Saipan została zaczerp­nięta z opra­co­wań. Pocho­dzą one głów­nie z pracy H.J. Gold­berga, który na początku tego stu­le­cia prze­pro­wa­dził wywiady z kil­ku­dzie­się­cioma wete­ra­nami7. Innym rodza­jem wyko­rzy­sta­nych źró­deł ilu­stru­ją­cych doko­na­nia poszcze­gól­nych mari­nes i żoł­nie­rzy są nada­nia odzna­czeń.

Przed­sta­wie­nie japoń­skiej per­spek­tywy walk o Saipan oka­zało się bar­dziej pro­ble­ma­tyczne z powodu nie­zna­jo­mo­ści przez autora języka japoń­skiego. Nie­stety także auto­rzy anglo­ję­zycz­nych opra­co­wań nie wyko­rzy­stują w swo­ich pra­cach doku­men­tów z Kraju Kwit­ną­cej Wiśni. Kolejny pro­blem sta­nowi fakt, że bitwę o Saipan prze­żyła nie­wielka część obroń­ców. Z dru­giej strony wiele z mel­dun­ków wysy­ła­nych z Maria­nów przez sztab japoń­skiej 31. Armii zostało prze­chwy­co­nych przez Ame­ry­ka­nów i prze­tłu­ma­czo­nych na język angiel­ski. Zostały one zamiesz­czone m.in. w pra­cach C.W. Hof­f­mana8 i P.A. Crowla9. Innymi doku­men­tami prze­ło­żo­nymi przez ame­ry­kań­ski wywiad i wyko­rzy­sta­nymi w niniej­szym opra­co­wa­niu był plan przy­go­to­wań 1. Sił Eks­pe­dy­cyj­nych do obrony wyspy10, a także dzien­nik far­ma­ceuty T. Kawa­gu­chiego z oddziału medycz­nego 43. DP11. Nie­zwy­kle przy­dat­nym źró­dłem oka­zał się wywiad z wete­ra­nem bitwy ze 136. pp, sierż. T. Yamau­chim, prze­pro­wa­dzony przez H.T. i T.F. Cooc­ków12.

Wszyst­kie cytaty pocho­dzące z anglo­ję­zycz­nych źró­deł i opra­co­wań prze­ło­ży­łem samo­dziel­nie. Pogar­dliwe okre­śle­nie Japoń­czy­ków jako „Japs”, uży­wane w ofi­cjal­nych ame­ry­kań­skich doku­men­tach, tłu­ma­czy­łem jako „Japońcy”, aby oddać wier­nie wojenną atmos­ferę.

Ory­gi­nalne nazew­nic­two zasto­so­wano rów­nież wobec Ame­ry­ka­nów słu­żą­cych w Kor­pu­sie Pie­choty Mor­skiej. Okre­ślano ich jako mari­nes lub „skó­rzane karki” (ang. leather­necks). Nazwa „żoł­nierz” lub „GI” była sto­so­wana w odnie­sie­niu do osób z Armii Sta­nów Zjed­no­czo­nych.

Praca Saipan 1944 nie powsta­łaby bez pomocy wielu życz­li­wych osób. Podzię­ko­wa­nia za namó­wie­nie mnie do napi­sa­nia tej książki, jej redak­cję naukową i wery­fi­ka­cję kilku infor­ma­cji w japoń­skiej lite­ra­tu­rze, kie­ruję do Michała A. Pieg­zika. Jestem także bar­dzo wdzięczny Grze­go­rzowi Jezior­nemu za nie­ustanną chęć pomocy oraz podzie­le­nie się ze mną czę­ścią mate­ria­łów zebra­nych przez niego przy bada­niach do tomu Morze Fili­piń­skie 1944. Mnó­stwo kwe­stii tech­nicz­nych kon­sul­to­wa­łem z moim wie­lo­let­nim przy­ja­cie­lem Micha­łem Rasta­szań­skim, który rów­no­le­gle pra­co­wał na swoją nad książką Queen­ston Heights 1812 mającą uka­zać się w serii „Histo­ryczne Bitwy” pod koniec 2025 roku.

Jako oddany kolek­cjo­ner umun­du­ro­wa­nia i wypo­sa­ża­nia Kor­pusu Pie­choty Mor­skiej z okresu dru­giej wojny świa­to­wej zde­cy­do­wa­łem, że zamiast ilu­stra­cji przed­sta­wia­ją­cych syl­wetki niniej­sze opra­co­wa­nie zosta­nie wzbo­ga­cone o foto­gra­fie pre­zen­tu­jące męż­czyzn w mun­du­rach i opo­rzą­dze­niu z epoki. Wyra­żam wielką wdzięcz­ność mojemu przy­ja­cie­lowi Kon­ra­dowi Pardo za wyko­na­nie wspo­mnia­nych zdjęć i za ogromne zaan­ga­żo­wa­nie przy tym pro­jek­cie. Podzię­ko­wa­nia za wzię­cie udziału w sesji foto­gra­ficz­nej, uży­cze­niu do niej przed­mio­tów z wła­snych kolek­cji i pomoc przy opi­sie syl­we­tek kie­ruję do M. Bącz­kow­skiego-Dowha­nia, H. Kita­ba­take, P. Tomana, S. Molic­kiego i M. Wasia.

Na koniec wszel­kie wyrazy wdzięcz­no­ści pra­gnę prze­ka­zać człon­kom mojej rodziny. Dziad­kowi Ryszar­dowi, który pomimo pode­szłego wieku, wciąż jest żywo zain­te­re­so­wany moją dzia­łal­no­ścią naukową i pisar­ską. Sio­strze Nata­lii i sio­strze­ni­com Ince i Blance za to, że „chcia­łyby poje­chać z wujem na Saipan” oraz za to, że od wcze­snego dzie­ciń­stwa wie­dzą, iż „marine to nie żoł­nierz”. Mojemu tacie, Sła­wo­mi­rowi, za to, że ni­gdy nie szczę­dził mi środ­ków na książki do moich pro­jek­tów, dopin­gu­jąc mnie i wspie­ra­jąc w pasji. Ostat­nie słowa należą się mojej mamie, Edy­cie, która przez ponad dwa lata wysłu­chi­wała naj­now­szych wie­ści o moich postę­pach w pisa­niu opra­co­wa­nia. Jako doświad­czona dzien­ni­karka czę­sto poma­gała mi reda­go­wać frag­menty tej pracy, a gdy poka­zy­wa­łem jej zdję­cia, które pla­no­wa­łem załą­czyć do publi­ka­cji, zapy­tała: „To góra Tapot­chau?”.

To wła­śnie mamie dedy­kuję tę książkę.

Otwock, lipiec 2025

Rozdział I. Wyspa Saipan w archipelagu Marianów

Poczy­na­jąc od Farl­lon de Paja­ros na pół­nocy, a koń­cząc na Guam na połu­dniu, archi­pe­lag Maria­nów, leżący na połu­dniowo-zachod­nim Pacy­fiku, składa się z pięt­na­stu wul­ka­nicz­nych wysp cią­gną­cych się na odcinku 425 mil. Mniej­sze, pół­nocne wyspy, w cza­sie wojny nie miały zna­cze­nia mili­tar­nego. Naj­da­lej wysu­nięta z nich znaj­duje się ok. 335 mil od Iwo Jimy. Połu­dniowa część archi­pe­lagu, z Guam odda­lo­nym o 250 mil na pół­noc od Karo­li­nów, składa się ponadto z Roty, Saipanu i Tinianu. Te dwie ostat­nie dzieli jedy­nie kanał dłu­go­ści ok. 3 mil13.

Opi­sane wyspy leżą 15° stopni na pół­noc od rów­nika. Na obsza­rze Maria­nów wystę­pują dwie pory roku. Od listo­pada do marca archi­pe­lag nawie­dzają suche zimowe mon­suny. Naj­niż­sza śred­nia tem­pe­ra­tura przy­pada na luty i wynosi 16°C. Z kolei od kwiet­nia do paź­dzier­nika nad wyspy nad­cią­gają let­nie mon­suny cha­rak­te­ry­zu­jące się czę­stymi opa­dami. Latem w Mariany ude­rzają taj­funy o nisz­czy­ciel­skiej sile. Naj­cie­plej­szym mie­sią­cem jest czer­wiec, kiedy to upały się­gają nawet 35°C. Opi­sy­wane tery­to­ria cha­rak­te­ry­zują się wysoką wil­got­no­ścią, waha­jącą się pomię­dzy 78 a 84% w zależ­no­ści od pory roku.

Saipan zaj­muje powierzch­nię 119 km². W naj­szer­szym punk­cie mie­rzy 9 km, a jego dłu­gość liczy 19,3 km. Zachod­nie wybrzeże wyspy oto­czone jest przez rafy kora­lowe. Te po jej wschod­niej stro­nie znaj­dują się jedy­nie w rejo­nie Zatoki Magi­cienne. Pół­nocna i wschod­nia linia brze­gowa Saipanu pokryta jest kli­fami. Na zacho­dzie plaża łagod­nie łączy się z morzem. Całą wyspę prze­ci­nają liczne pagórki i wznie­sie­nia, lecz jej zachod­nia i połu­dniowa część są mniej wybrzu­szone. Naj­wyż­szy punkt Saipanu, ze szczy­tem na wyso­ko­ści 474 m, sta­nowi góra Tapot­chau znaj­dująca się w jego środ­ko­wej czę­ści. Kil­ka­set metrów na zachód od niej leży góra Tipo Pale o wyso­ko­ści 345 m. Wznie­sie­nia te pokryte są gęstą roślin­no­ścią, zaś w ich zbo­czach wyżło­bione są liczne jaski­nie. Naj­więk­szy akwen, jezioro Susupe znaj­duje się na połu­dniowy zachód od wymie­nio­nych gór, w pobliżu miej­sco­wo­ści Cha­ran Kanoa. W porze suchej jest on oto­czony bagnami, a przy­biera w cza­sie opa­dów. Na wyspie nie ma rzek i jedy­nie w cza­sie pory desz­czo­wej wzbie­rają dwa nie­wiel­kie potoki14.

Pierw­szymi Euro­pej­czy­kami, któ­rzy dopły­nęli do Maria­nów w 1521 roku, byli człon­ko­wie eks­pe­dy­cji Fer­dy­nanda Magel­lana. Zostali oni powi­tani przez zamiesz­ku­ją­cych Guam Cza­mor­ros owo­cami i skrom­nymi podar­kami. Auto­chtoni nie­zna­jący poję­cia wła­sno­ści pry­wat­nej przy­własz­czali sobie przed­mioty nale­żące do Hisz­pa­nów, co roz­gnie­wało Magel­lana. Kazał on wysłać na wyspę karną eks­pe­dy­cję, która spa­liła 40 chat i zabiła sied­miu miesz­kań­ców. Przy oka­zji archi­pe­lag został ochrzczony przez podróż­nika jako Isles de Los Ladro­nes, czyli Wyspy Zło­dziei.

Hisz­pań­skie impe­rium zaczęło poświę­cać wię­cej uwagi tym wyspom w dru­giej poło­wie XVII wieku, kiedy przy­byli tam misjo­na­rze. Zmia­nie ule­gła także nazwa archi­pe­lagu. W 1668 roku, na cześć hisz­pań­skiej kró­lo­wej Marianny Habs­burg, nadano mu nazwę Mariany. Dwa lata póź­niej Cza­mor­ros wznie­cili bunt skie­ro­wany w nową wła­dzę. Powo­dem była aktyw­ność misjo­na­rzy i ich zwal­cza­nie tra­dy­cyj­nych war­to­ści. W ciągu 23 lat krwa­wej rebe­lii popu­la­cja wysp zmniej­szyła się z 45 000 do zale­d­wie 5000 rodzi­mych miesz­kań­ców15.

Mariany były hisz­pań­ską kolo­nią nie­mal do końca XIX wieku. Ze względu na kon­takty z Euro­pej­czy­kami Cza­mor­ros zaczęli przej­mo­wać ich kul­turę. Misjo­na­rze nawra­cali miesz­kań­ców Maria­nów na kato­li­cyzm. Dzieci uczęsz­czały do szkół pro­wa­dzo­nych przez zakon­ni­ków. Przy­czy­niło się to do wpro­wa­dze­nia alfa­betu łaciń­skiego, a do miej­sco­wego języka weszły wyrazy z języka hisz­pań­skiego, taga­log i łaciny. Ponadto Cza­mor­ros zaczęli przyj­mo­wać hisz­pań­skie imiona i nazwi­ska. Popu­larne stały się: euro­pej­skie fry­zury i ubra­nia, tańce, gry, a także zwy­czaje. Prze­strze­gano wsze­la­kich cere­mo­nii i świąt w obrządku kato­lic­kim. Do wysp dotarły rów­nież używki, takie jak alko­hol i tytoń. Zaczęto upra­wiać warzywa nie­znane do tej pory miesz­kań­com archi­pe­lagu, takie jak kuku­ry­dza, fasola czy pomi­dory. Ponadto na Maria­nach poja­wiły się nowe zwie­rzęta domowe, takie jak psy i koty, oraz zagro­dowe: świ­nie, kozy, bydło oraz konie. Reasu­mu­jąc, miesz­kańcy wysp pod­le­gali hisz­pa­ni­za­cji, co istot­nie wpły­nęło na styl ich życia i kul­turę16.

Jed­nak w XIX wieku kolo­nialne impe­rium tra­ciło coraz wię­cej ze swych zamor­skich posia­dło­ści. Na Maria­nach pro­ces ten roz­po­czął się w 1898 roku, gdy w począt­kach wojny ame­ry­kań­sko-hisz­pań­skiej jeden z okrę­tów US Navy dobił do Guam. Jego załoga przy­jęła kapi­tu­la­cję wyspy, która była pod ame­ry­kań­ską kon­trolą do grud­nia 1941 roku, kiedy zajęli ją Japoń­czycy17.

Pozo­stałe tery­to­ria Maria­nów zostały sprze­dane Niem­com w 1899 roku. Nowi wła­ści­ciele wysp raczej dobrze trak­to­wali ich natyw­nych miesz­kań­ców, sza­nu­jąc ich prawo wła­sno­ści nie­ru­cho­mo­ści. Roz­wi­nięto infra­struk­turę archi­pe­lagu, wzno­sząc budynki admi­ni­stra­cyjne, szkoły pod­sta­wowe, punkty medyczne, nowe drogi czy nabrzeżne insta­la­cje zwią­zane z żeglugą. W szko­łach przy­go­to­wy­wano Cza­mor­ros i Karo­li­nów, któ­rzy przy­byli na Mariany, do póź­niej­szej pracy na plan­ta­cjach oraz do peł­nie­nia funk­cji tłu­ma­czy, służby w poli­cji i w lokal­nej admi­ni­stra­cji.

Z dru­giej strony archi­pe­lag zaj­mo­wał dość nie­po­cze­sne miej­sce w hie­rar­chii nie­miec­kich posia­dło­ści kolo­nial­nych. Na wyspie nie utrzy­my­wano gar­ni­zonu. Nie wybu­do­wano także insta­la­cji woj­sko­wych. Zresztą Mariany, jak i inne tery­to­ria na Oce­anie Spo­koj­nym, oka­zały się nie­zbyt ren­towne. W 1909 roku wpływy z han­dlu z kolo­niami na Pacy­fiku przy­no­siły Dru­giej Rze­szy mniej niż 0,15% docho­dów z trans­ak­cji zagra­nicz­nych. Nato­miast według danych spo­rzą­dzo­nych trzy lata póź­niej, nale­żące do Nie­miec Karo­liny, Wyspy Mar­shalla i Mariany zamiesz­ki­wało jedy­nie 232 oby­wa­teli z metro­po­lii.

Nato­miast w tym okre­sie na ryn­kach Mikro­ne­zji pręż­nie dzia­łali Japoń­czycy. Należy tu wymie­nić Kom­pa­nię Han­dlową Mórz Połu­dnio­wych Hiki powstałą w 1893 roku. Jej pra­cow­nicy byli odpo­wie­dzialni za budowę plan­ta­cji i skle­pów na Maria­nach i Karo­li­nach. Ponadto firma zaj­mo­wała się jako pierw­sza spro­wa­dza­niem do Japo­nii pro­duk­tów z Mikro­ne­zji18.

To wła­śnie Kraj Kwit­ną­cej Wiśni stał się wkrótce nowym wła­ści­cie­lem Maria­nów. W paź­dzier­niku 1914 roku jeden z japoń­skich okrę­tów dobił do Saipanu, a jego załoga roz­po­częła oku­pa­cję kolo­nii swo­jego prze­ciw­nika. Cesar­ska mary­narka spra­wo­wała kon­trolę nad wyspami do 1922 roku. W wyniku decy­zji Ligii Naro­dów stały się one tery­to­rium man­da­to­wym Japo­nii i zaczęły być admi­ni­stro­wane przez cywi­lów. W tym cza­sie z powodu mię­dzy­na­ro­do­wych usta­leń na archi­pe­lagu nie roz­bu­do­wy­wano infra­struk­tury woj­sko­wej.

Posta­wiono nato­miast na eko­no­miczny roz­wój wysp. Na początku lat dwu­dzie­stych na Saipan przy­byli japoń­scy robot­nicy do uprawy trzciny cukro­wej, którą roz­cią­gnięto na Tinian i Rotę. W sumie pro­duk­cja cukru na samym Saipa­nie w 1928 roku wyno­siła 1200 t dzien­nie. Dzie­sięć lat póź­niej upra­wiano trzcinę cukrową na powierzchni 19 000 ha, a każ­dego dnia pro­duk­cja osią­gała 3200 t.

Oczy­wi­ście miało to wpływ na zmiany w infra­struk­tu­rze i popu­la­cji archi­pe­lagu. W latach trzy­dzie­stych XX wieku Saipan zamiesz­ki­wało jedy­nie 4000 Cza­mor­ros i Karo­li­nów. Lud­ność napły­wowa z Japo­nii, Oki­nawy i Korei, która w głów­nej mie­rze pra­co­wała na plan­ta­cjach, dość szybko zdo­mi­no­wała liczeb­nie tubyl­ców. W przeded­niu bitwy na wyspie miało znaj­do­wać się 28 663 cywi­lów19. Kolo­ni­za­to­rzy dys­kry­mi­no­wali miesz­kań­ców Saipanu. Cza­morro Cha­ilang Pala­cio wspo­mi­nał: Jedyna rzecz, którą powie­dział nam mój ojciec, to to, że Japoń­czycy szko­lili ich jak upra­wiać zie­mię i jak budo­wać cemen­towe domy. Ale naprawdę nie był on zado­wo­lony z Japoń­czy­ków. Oki­naw­czycy, któ­rzy pra­co­wali dla Japoń­czy­ków, byli naj­lep­szymi przy­ja­ciółmi Cza­mor­ros i Karo­li­nów. Japoń­czycy byli [miesz­kań­cami] pierw­szej klasy i patrzyli na nas z góry20.

Jed­nakże dzięki pie­nią­dzom z eks­portu popra­wiła się wyspiar­ska infra­struk­tura. Roz­bu­do­wano i zmo­der­ni­zo­wano mia­steczko Gara­pan na zachod­nim wybrzeżu. W jego zauł­kach można było zna­leźć: lodziar­nie, wytwór­nie tofu, gorzel­nie pro­du­ku­jące sake i sklep z para­so­lami. Zało­żono też szpi­tal. Do prze­twórni cukru w wio­sce Cha­ran Kanoa, znaj­du­ją­cej się na tym samym brzegu co Gara­pan, dopro­wa­dzono szyny dla kolejki wąsko­to­ro­wej. Ceną za to miała być asy­mi­la­cja z Japoń­czy­kami, któ­rzy chcieli, aby rdzenni miesz­kańcy prze­jęli styl życia, język i zasady obo­wią­zu­jące w Kraju Kwit­ną­cej Wiśni21.

Po bez­praw­nym pod­boju Man­dżu­rii w 1933 roku kry­ty­ko­wana za ten krok Japo­nia wystą­piła z Ligi Naro­dów. Decy­zja ta miała bez­po­średni wpływ na infra­struk­turę Saipanu, gdzie od tego czasu zaczęły powsta­wać insta­la­cje woj­skowe. W 1934 roku w połu­dniowo-wschod­nim krańcu wyspy zbu­do­wano lot­ni­sko Aslito z pasem star­to­wym o wymia­rach 1100 m na 275 m. W następ­nym roku ukoń­czono bazę wod­no­sa­mo­lo­tów na wybrzeżu Tana­pag. Ponadto w począt­kach lat czter­dzie­stych posta­wiono 12 „latarni mor­skich”, które wła­ści­wie były sta­cjami obser­wa­cyj­nymi Nip­pon Kaigun, czyli japoń­skiej mary­narki. Wokół każ­dej z nich zbu­do­wano: baraki, maga­zyny amu­ni­cji i punkty dowo­dze­nia. Do tego należy dodać schrony prze­ciw­lot­ni­cze i kilka sta­no­wisk dział. Posta­wiono rów­nież budynki dla codzien­nych potrzeb mary­na­rzy, m.in. kuch­nie czy latryny22.

Rozdział II. Środkowy Pacyfik w pierwszych latach drugiej wojny światowej

W wyniku usta­leń po pierw­szej woj­nie świa­to­wej Japo­nia otrzy­mała od Ligi Naro­dów man­daty nad archi­pe­la­gami: Wysp Mar­shalla, Maria­nów (oprócz Guam), Karo­li­nów i Palau. Jed­nak jesz­cze przed wybu­chem tego kon­fliktu Ame­ry­ka­nie bacz­nie śle­dzili impe­rialne zapędy Tokio, two­rząc tzw. „Plan Poma­rań­czowy” na wypa­dek wojny z Kra­jem Kwit­ną­cej Wiśni. Nowe nabytki tery­to­rialne cesar­stwa skło­niły ame­ry­kań­skich pla­ni­stów do roz­wa­żań nad przy­szłym obsza­rem walk. Jed­nak pierw­sze pół roku wojny na Pacy­fiku kom­plet­nie zmie­niło sytu­ację stra­te­giczną. Do maja 1942 roku w wyniku bły­ska­wicz­nej ofen­sywy sztan­dary ze wscho­dzący słoń­cem powie­wały nad: Hong­kon­giem, Fili­pi­nami, Sin­ga­pu­rem, Mala­jami, Holen­der­skimi Indiami Wschod­nimi i spo­rym frag­men­tem Birmy. Na obsza­rze tzw. Mórz Połu­dnio­wych Japoń­czycy zajęli część Wysp Salo­mona i Archi­pe­lag Bismarcka, gdzie w Rabaul zbu­do­wali bazę mary­narki. Ich woj­ska wylą­do­wały też w Lae i Sala­maua na pół­nocy Nowej Gwi­nei. Ponadto na Środ­ko­wym Pacy­fiku utwo­rzono bazy Nip­pon Kaigun w archi­pe­la­gach: Gil­berta, Mar­shalla, Karo­li­nów i Maria­nów. Doda­jąc do tego Kuryle na pół­nocy Oce­anu Spo­koj­nego, wokół macie­rzy­stych wysp cesar­stwa został utwo­rzony „pier­ścień obronny”23.

Ame­ry­kań­skie Kole­gium Połą­czo­nych Sze­fów Sztabu (ang. Joint Chiefs of Staff, dalej: JCoS)24 30 marca 1942 roku podzie­liło Pacy­fik na dwie oddzielne strefy dowo­dze­nia. Pierw­sza z nich, obej­mu­jąca: Austra­lię, Holen­der­skie Indie Wschod­nie, Nową Gwi­neę, Fili­piny, Archi­pe­lag Bismarcka, a począt­kowo także cały Archi­pe­lag Wysp Salo­mona, przy­pa­dła w udziale gen. Dougla­sowi MacAr­thu­rowi, który 18 kwiet­nia 1942 roku otrzy­mał tytuł dowódcy Obszaru Połu­dniowo-Zachod­niego Pacy­fiku (ang. Com­man­der in Chief, South West Paci­fic Area; CinC­SWPA). Z kolei na dowódcę Obsza­rów Pacy­fiku (ang. Com­man­der in Chief, Paci­fic Ocean Areas; CinC­POA) został wyzna­czony adm. Che­ster Nimitz, dowódca Floty Pacy­fiku. CPOA podzie­lono następ­nie na trzy mniej­sze rejony. Obszary Środ­ko­wego i Pół­noc­nego Pacy­fiku pozo­sta­wały pod bez­po­śred­nią komendą Nimitza. Nato­miast za Połu­dniowy Pacy­fik odpo­wia­dał ofi­cer mary­narki pod­le­gły Nimit­zowi. Naj­bar­dziej inte­re­su­jący nas Obszar Środ­ko­wego Pacy­fiku obej­mo­wał: swym zasię­giem Hawaje, archi­pe­lagi Gil­berta i Mar­shalla, tery­to­ria man­da­towe i Japo­nię25.

W czerwcu 1942 roku Japoń­czycy ponie­śli sro­motną klę­skę w bitwie o Midway. Ame­ry­ka­nie czę­ściowo odzy­skali ini­cja­tywę stra­te­giczną pomimo nie­wiel­kich suk­ce­sów wroga na Aleu­tach26. W sierp­niu 1. DP Mor. wylą­do­wała na Guadal­ca­nal. Walki o „pie­kielną wyspę”, którą mari­nes i żoł­nie­rze cał­ko­wi­cie oczy­ścili z wojsk prze­ciw­nika do lutego 1943 roku, oka­zały się nie­zwy­kle wyczer­pu­jące dla japoń­skiej armii i mary­narki. W dru­giej poło­wie 1942 roku na Nowej Gwi­nei woj­ska austra­lij­skie odparły japoń­ski atak na Port Moresby i ze wspar­ciem Ame­ry­ka­nów prze­szły do ofen­sywy. Sprzy­mie­rzeni prze­jęli ini­cja­tywę, a groźba wisząca nad Austra­lią została czę­ściowo zaże­gnana.

Na kon­fe­ren­cji w Casa­blance w stycz­niu 1943 roku człon­ko­wie ame­ry­kań­sko-bry­tyj­skiego Zjed­no­czo­nego Sze­fo­stwa Szta­bów (ang. Com­bi­ned Chiefs of Staff, dalej: CCoS) jako jeden z pod­punk­tów omó­wili przy­szłe dzia­ła­nia prze­ciwko Japo­nii. Szef sztabu Mary­narki Wojen­nej Sta­nów Zjed­no­czo­nych i Szef Ope­ra­cji Mor­skich, adm. Ernest King, uzna­wał, że jed­nym z głów­nych celów jest odbi­cie Fili­pin. Udana ofen­sywa dałaby moż­li­wość utwo­rze­nia baz dla samo­lo­tów i okrę­tów pod­wod­nych. Poten­cjalne poste­runki, z powodu bli­sko­ści linii komu­ni­ka­cyj­nych pro­wa­dzą­cych z ropo­no­śnych Holen­der­skich Indii Wschod­nich do Japo­nii, sta­no­wi­łyby zagro­że­nie dla cesar­skiej żeglugi trans­por­to­wej. Według Kinga droga ku Fili­pinom miała pro­wa­dzić poprzez Środ­kowy Pacy­fik – nazwano ją „drogą mary­narki” (ang. Navy’s drive). Dla­tego wcze­śniej nale­żało roz­po­cząć dzia­ła­nia mające na celu zaję­cie mniej­szych Wysp Mar­shalla, a następ­nie Truk lub Maria­nów. Jak przy­zna­wał King: Mariany z powodu swo­jego poło­że­nia w obrę­bie japoń­skich linii komu­ni­ka­cyj­nych w tej sytu­acji są obiek­tem klu­czo­wym27.

Z Kin­giem nie zgo­dzili się wysłan­nicy gen. MacAr­thura, który nie uczest­ni­czył w kon­fe­ren­cji, gdyż w tym cza­sie dowo­dził wal­kami na Nowej Gwi­nei. Jak napi­sał S.E. Mori­son: [Gene­rał] głę­boko wie­rzył w jedną drogę wio­dącą do Tokio, jego wła­sną28. Ta pro­wa­dziła z pół­nocy Nowej Gwi­nei ku Fili­pi­nom, swo­istej manii MacAr­thura, który wcze­śniej, będąc odpo­wie­dzialny za ich obronę, wio­sną 1942 roku otrzy­mał roz­kaz ewa­ku­acji do Austra­lii. Dowódca obszaru Połu­dniowo-Zachod­niego Pacy­fiku uwa­żał ponadto, że wszyst­kie środki powinny być skie­ro­wane do wspar­cia fawo­ry­zo­wa­nej przez niego „drogi armii” (ang. Army’s drive). Nie zado­wa­la­jąc ani Kinga, ani wysłan­ni­ków MacAr­thura, zde­cy­do­wano się pro­wa­dzić dzia­ła­nia na obu kie­run­kach29.

Do kolej­nego spo­tka­nia CCoS doszło w Waszyng­to­nie mię­dzy 12 a 25 maja 1943 roku. W cza­sie jed­nej z roz­mów King znów prze­ko­ny­wał zgro­ma­dzo­nych o koniecz­no­ści ude­rze­nia na Mariany. Jego zda­niem wyspy te były klu­czo­wym obiek­tem z powodu poło­że­nia w oko­licy linii komu­ni­ka­cyj­nych nie­przy­ja­ciela. Jed­nak Mariany znaj­do­wały się zbyt daleko od ame­ry­kań­skich pla­có­wek. Dla­tego usta­lono, że naj­pierw należy prze­pro­wa­dzić desanty w Archi­pe­lagu Mar­shalla i Truk30.

W następ­nym mie­siącu King spo­tkał się z Nimit­zem. Bacząc na środki, które nie były jesz­cze wystar­cza­jące do ataku na Wyspy Mar­shalla, jako pierw­szy cel ope­ra­cji desan­to­wej na Środ­ko­wym Pacy­fiku admi­ra­ło­wie wybrali Archi­pe­lag Gil­berta. Uzna­wano, że ten jest bar­dziej podatny na ataki. Dzięki jego zdo­by­ciu samo­loty z utwo­rzo­nych na kora­lo­wych wyspach baz byłyby w sta­nie prze­pro­wa­dzać zwiad nad sąsied­nimi gru­pami wysp kon­tro­lo­wa­nych przez Japoń­czy­ków. Ponadto pozbyto by się zagro­że­nia ata­kiem na ame­ry­kań­skie Samoa i Wyspy Ellice, a także roz­po­starto by para­sol ochronny nad szla­kami żeglu­go­wymi z USA do Austra­lii i Nowej Zelan­dii. Okręty mające w przy­szło­ści sta­cjo­no­wać w Archi­pe­lagu Gil­berta zna­la­złyby się w nie­zbyt dużej odle­gło­ści od tere­nów dzia­łań na połu­dniowo-zachod­nim Pacy­fiku. Co za tym idzie, w razie koniecz­no­ści mogłyby wes­przeć MacAr­thura31.

W poło­wie sierp­nia 1943 roku CCoS odbyło kolejne obrady. Tym razem miej­scem kon­fe­ren­cji był kana­dyj­ski Quebec. W cza­sie spo­tka­nia zaak­cep­to­wano plan zaję­cia Wysp Gil­berta jesz­cze w bie­żą­cym roku. Kolej­nym celem, tym razem na począ­tek 1944 roku, miał być Archi­pe­lag Mar­shalla. Porzu­cono nato­miast plan zdo­by­cia Rabaulu32.

Wbrew przy­pusz­cze­niom Archi­pe­lag Gil­berta oka­zał się twar­dym orze­chem do zgry­zie­nia. Cel dla 2. DP Mor., kora­lowa wysepka Betio znaj­du­jąca się w atolu Tarawa, została sil­nie ufor­ty­fi­ko­wana. Japoń­czycy w ciągu pięt­na­stu mie­sięcy wyko­nali bar­dzo solidną pracę, przy­go­to­wu­jąc obronę Betio. Prze­kształ­cili jej pła­ski, bez­war­to­ściowy [teren] w jedną solidną wysep­kową for­tecę, która, jak uwa­żali z dużym uza­sad­nie­niem, miała oka­zać się nie do zdo­by­cia – zapi­sał jeden z kore­spon­den­tów towa­rzy­szą­cych pie­cho­cie mor­skiej33. Walki o wysepkę mię­dzy 20 a 23 listo­pada 1943 roku kosz­to­wały 2. DP Mor. 997 mari­nes zabi­tych i zmar­łych w wyniku obra­żeń. Rany odnio­sło kolej­nych 2233 Ame­ry­ka­nów34.

Dru­gim celem w Archi­pe­lagu Gil­berta była wysepka Buta­ri­tari poło­żona w atolu Makin. Siły ude­rze­niowe prze­zna­czone do jej zaję­cia skła­dały się ze wzmoc­nio­nego 165. pp z 27. DP US Army. DP. Buta­ri­tari, w prze­ci­wień­stwie do Betio, bro­nił kil­ka­krot­nie mniej­szy gar­ni­zon, który nie wybu­do­wał tak licz­nych umoc­nień. Walki o wysepkę roze­grały się mię­dzy 20 a 24 listo­pada. Nie­do­świad­czeni żoł­nie­rze nie byli tak efek­tywni jak mari­nes – z zasady człon­ko­wie oddzia­łów ude­rze­nio­wych. Buta­ri­tari, wyspa będąca celem, powinna zostać zabez­pie­czona do zmierz­chu w Dniu-D. Jaki­kol­wiek pułk pie­choty mor­skiej zro­biłby to w tym cza­sie35– żalił się gen. Hol­land M. Smith z pie­choty mor­skiej, który przy­glą­dał się dzia­ła­niom 165. pp. Mimo wszystko US Army na Buta­ri­tari stra­ciła 66 zabi­tych i 185 ran­nych, liczbę nie­po­rów­ny­wal­nie mniej­szą w sto­sunku do strat mari­nes w cza­sie walki o Betio36.

Na kilka dni przed tym, zanim roz­go­rzały dzia­ła­nia w Archi­pe­lagu Gil­berta, JCoS zebrało się na obrady. Po raz kolejny poru­szono kwe­stie zdo­by­cia Maria­nów. Tym razem adm. King zyskał w swym pomy­śle nowego sojusz­nika, gen. Henry’ego „Hapa” Arnolda, dowódcę Sił Powietrz­nych Armii Sta­nów Zjed­no­czo­nych (ang. U.S. Army Air Force; dalej: USAAF). W arse­nale Ame­ry­ka­nów poja­wił się nowy bom­bo­wiec stra­te­giczny dale­kiego zasięgu, B-29 „Super­for­tress”. Przy jego uży­ciu USAAF byłyby w sta­nie roz­po­cząć zma­so­wane naloty na macie­rzy­ste wyspy Kraju Kwit­ną­cej Wiśni. Potrzeba było jed­nak baz poło­żo­nych odpo­wied­nio bli­sko Japo­nii. Jeden z pomy­słów mówił o utwo­rze­niu tako­wych w Chi­nach. Jed­nak woj­ska sojusz­nika, które mia­łyby bro­nić lot­nisk, nie były zbyt pewne. Zresztą podob­nie jak sytu­acja w pań­stwie, które cały czas zma­gało się z japoń­ską armią. Inny plan zakła­dał zdo­by­cie Maria­nów i wybu­do­wa­nie baz na wyspach. Te znaj­do­wa­łyby się o 400 mil bli­żej od poten­cjal­nych pla­có­wek tego typu na tere­nie Pań­stwa Środka. Zakła­dano rów­nież, że nie ma szans, aby Japoń­czycy mogli zagro­zić lot­niskom na Maria­nach. Z tych powo­dów zde­cy­do­wano, że zdo­by­cie celu pro­po­no­wa­nego od pew­nego czasu przez Kinga będzie lep­szym roz­wią­za­niem37.

Do kolej­nej ame­ry­kań­sko-bry­tyj­skiej kon­fe­ren­cji doszło w grud­niu 1943 roku w Kairze. Dzięki kom­pro­mi­sowi mię­dzy US Navy i USAAF CCoS usta­liło wstępną datę desantu na Mariany na 1 paź­dzier­nika 1944 roku. Uznano ponadto, że ude­rze­nie na japoń­skie tery­to­ria man­da­towe dopro­wa­dzi praw­do­po­dob­nie do decy­du­ją­cego star­cia z flotą prze­ciw­nika.

Decy­zje pod­jęte na kon­fe­ren­cji skut­ko­wały uło­że­niem przez Nimitza planu ofen­sywy na kolejny rok. W doku­men­cie z 27 grud­nia dzia­ła­nia Floty Pacy­fiku miały zostać roz­ło­żone nastę­pu­jąco:

31 stycz­nia 1944

Zdo­by­cie Kwa­ja­lein

20 marca 1944

Kavieng i atak powietrzny na Truk

20 kwiet­nia 1944

Manus

1 maja 1944

Eni­we­tok

1 lipca 1944

Mor­tlock

15 sierp­nia 1944

Truk

15 listo­pada 1944

Saipan, Tinian i Guam

Tabela nr 1. Plan dzia­łań Floty Pacy­fiku na rok 1944 wedle wytycz­nych z 27 grud­nia 1943 roku. Źró­dło: C.W. Hof­f­man, Saipan: The Begin­ning of the End, Washing­ton 1950, s. 18.

Plan ten dość szybko uległ rewi­zji. Po ataku lot­nic­twa pokła­do­wego na Truk uznano, że baza nie­przy­ja­ciela nie musi zostać zdo­byta. Z tego powodu siły skon­cen­tro­wane na Środ­ko­wym Pacy­fiku mogłyby 1 sierp­nia 1944 roku lądo­wać na Palau. Wtedy inwa­zja na Mariany prze­su­nę­łaby się do przodu o dwa tygo­dnie.

Kolejne dwie alter­na­tywy dla dzia­łań w 1944 roku zostały zapre­zen­to­wane na spo­tka­niu w Pearl Har­bor pod koniec stycz­nia. Pierw­szy z pomy­słów prze­wi­dy­wał atak na Truk 15 czerwca, ude­rze­nie na Mariany 1 wrze­śnia i na Palau 15 listo­pada. Drugi mówił o zanie­cha­niu zdo­by­wa­nia Truk i lądo­wa­niu na Maria­nach 15 czerwca, a póź­niej na Palau 10 paź­dzier­nika38.

Jed­nak czyn­ni­kiem, który wpły­nął na ter­min kolej­nych dzia­łań, było powo­dze­nie ope­ra­cji „Flin­tlock”, mają­cej na celu zaję­cie Archi­pe­lagu Mar­shalla. Ame­ry­ka­nie spo­dzie­wali się, że napo­tkają teren moc­niej obwa­ro­wany niż w przy­padku Wysp Gil­berta. W [atolu – K.J.G.] Tarawa, Japoń­czycy ufor­ty­fi­ko­wali Betio w pół­tora roku – pisał gen. H.M. Smith. – Wróg był na Mar­shal­lach od 25 lat i mogli­śmy się tylko domy­ślać, co zro­bił w tym cza­sie39. Jed­nak te pro­gnozy roz­wiano dość szybko. Prak­tycz­nie nie­bro­niony Atol Majuro został zajęty 31 stycz­nia 1944 roku przez jeden z bata­lio­nów 27. DP oraz mari­nes z kom­pa­nii zwia­dow­czej V Kor­pusu Amfi­bij­nego. Tego samego dnia „skó­rzane karki” zajęły skrawki lądu oka­la­jące więk­sze wyspy Roi i Namur w pół­noc­nej czę­ści atolu Kwa­ja­lein. Kano­nie­rzy z 14. pp mor. ulo­ko­wani na wspo­mnia­nych małych wysep­kach mieli ostrze­li­wać te dwa główne cele desantu 4. DP Mor. Arty­le­ria naziemna, działa okrę­tów oraz bom­bar­do­wa­nia lot­ni­cze oka­zały się bar­dzo sku­teczne. Według wspo­mnień gen. Smi­tha jeden z ofi­ce­rów pie­choty mor­skiej miał wyli­czyć, że na każ­dego Japoń­czyka bro­nią­cego Kwa­ja­lein przy­pa­dały pra­wie dwie tony mate­ria­łów wybu­cho­wych. Inny spa­ra­fra­zo­wał słowa Win­stona Chur­chilla, mówiąc: Ni­gdy w histo­rii wojen tak wielu nie wystrze­liło tak wiele w tak nie­licz­nych40.

Mari­nes z 23. pp mor. desan­to­wali się 1 lutego na Roi, a ci słu­żący w 24. pp mor. na Namur. Pierw­sza z wysp została zajęta jesz­cze tego samego dnia. Druga wpa­dła w ręce Ame­ry­ka­nów naza­jutrz. Podob­nie rzecz miała się z połu­dniową czę­ścią atolu Kwa­ja­lein. Ostat­niego dnia stycz­nia 1944 roku zajęto jego mniej­sze wysepki, gdzie roz­sta­wiono arty­le­rię, jak w przy­padku Roi i Namur. Następ­nie 1 lutego na Kwa­ja­lein wylą­do­wali żoł­nie­rze 7. DP. Główna wyspa atolu została uznana za zajętą po czte­rech dniach. Walki o oko­liczne skrawki lądu trwały jesz­cze do 5 lutego. Następ­nie cały atol zna­lazł się pod ame­ry­kań­ską kon­trolą. Japoń­skie straty wyli­czono na 3563 zabi­tych w pół­noc­nej czę­ści Kwa­ja­lein oraz 4823 w połu­dnio­wej. 4. DP Mor. utra­ciła 313 pole­głych i 502 ran­nych. Dla 7. DP te liczby wynio­sły odpo­wied­nio: 173 i 79341.

Jesz­cze zanim zakoń­czyła się ope­ra­cja „Flin­tlock”, dowo­dzący nią ofi­ce­ro­wie zaczęli poważ­nie roz­pa­try­wać szyb­kie zdo­by­cie atolu Eni­we­tok, także poło­żo­nego w Archi­pe­lagu Mar­shalla i znaj­du­ją­cego się na pół­nocny zachód od Kwa­ja­lein. Do tych roz­wa­żań skło­niły ich dane zebrane przez pilo­tów mary­narki, doku­menty zna­le­zione na świeżo zaję­tych wyspach i nie­wiel­kie straty zadane przez Japoń­czy­ków siłom desan­to­wym. Należy zazna­czyć, że w zana­drzu Ame­ry­ka­nie wciąż posia­dali ok. 8000 świe­żych wojsk z 22. pp mor. oraz 106. pp, któ­rym final­nie w udziale miało przy­paść lądo­wa­nie na Eni­we­tok. Plan dzia­łań został zatwier­dzony przez adm. Nimitza, a ude­rze­nie miało się roz­po­cząć 17 lutego42.

Zanim jed­nak prze­pro­wa­dzono desant na Eni­we­tok, celem zespołu ame­ry­kań­skich lot­ni­skow­ców stała się główna baza Nip­pon Kaigun w Truk. Tak zwany „Gibral­tar Pacy­fiku” był miej­scem sta­cjo­no­wa­nia spo­rych sił powietrz­nych i kotwi­co­wi­skiem japoń­skiej floty w cza­sie walk o Wyspy Salo­mona i na Nowej Gwi­nei. Aby unik­nąć nie­przy­ja­ciel­skiego kontr­ataku przy zdo­by­wa­niu Eni­we­tok, zde­cy­do­wano się zneu­tra­li­zo­wać to zagro­że­nie. Atak na japoń­ską bazę nastą­pił 17 lutego. W cza­sie rajdu lot­ni­skow­ców zato­piono dwa lek­kie krą­żow­niki, cztery nisz­czy­ciele i trzy­dzie­ści frach­tow­ców. Piloci US Navy znisz­czyli na ziemi i w powie­trzu 170 samo­lo­tów. Truk nie odzy­skała już swo­jego zna­cze­nia43.

Tego samego dnia siły desan­towe roz­po­częły ope­ra­cję „Catch­pole”, mającą na celu zaję­cie atolu Eni­we­tok. W pierw­szym ude­rze­niu 18 lutego mari­nes z 22. pp mor. wylą­do­wali na wyspie Engebi, zdo­by­wa­jąc ją w ciągu kilku godzin. Następ­nego dnia 106. pp prze­pro­wa­dził desant na Eni­we­tok, którą przy wspar­ciu jed­nego z bata­lio­nów 22. pp mor. zajęto do 21 lutego. Kolej­nego dnia wszyst­kie trzy bata­liony z tego pułku opa­no­wały Parry. W sumie w cza­sie ope­ra­cji „Catch­pole” straty pie­choty mor­skiej wynio­sły 254 zabi­tych i 555 ran­nych. Armijny 106. pp utra­cił 94 pole­głych i 311 ran­nych. Spo­śród japoń­skich obroń­ców atolu jedy­nie 66 dostało się do nie­woli44.

Jak już wspo­mniano, szyb­kie zaję­cie wysp w Archi­pe­lagu Mar­shalla miało nie­ba­ga­telny wpływ na tempo dal­szych dzia­łań. W jed­nym z rapor­tów zapi­sano: Wcze­sne zakoń­cze­nie tej ope­ra­cji spo­wo­do­wało przy­spie­sze­nie pla­nów okre­ślo­nych w kon­cep­cjach CinC­Poa dla ope­ra­cji na Środ­ko­wym Pacy­fiku o około 90 dni45. Z kolei dzięki neu­tra­li­za­cji bazy Nip­pon Kaigun w Truk Ame­ry­ka­nie zanie­chali pomy­słu zdo­by­wa­nia jej. Co cie­kawe, do porzu­co­nej ope­ra­cji chciano skie­ro­wać aż trzy dywi­zje US Mari­nes i dwie nale­żące do US Army46.

Plan na następne dzia­ła­nia został okre­ślony dyrek­tywą z 12 marca 1944 roku wydaną przez JCoS. Doku­ment tra­fił zarówno do MacAr­thura, jak i do Nimitza. Sta­no­wił on kom­pro­mis pomię­dzy dowód­cami obu obsza­rów, któ­rych dzie­liły odmienne kon­cep­cje co do „drogi pro­wa­dzą­cej do Tokio”.

Siły pod­le­głe pierw­szemu z nich miały moż­li­wie szybko zająć Manus na Wyspach Admi­ra­li­cji, gdzie zamie­rzano zbu­do­wać bazę lot­ni­czą i mor­ską. Następ­nie 15 kwiet­nia pod­ko­mendni MacAr­thura mieli zaata­ko­wać i zdo­być Hol­lan­dię w holen­der­skiej czę­ści Nowej Gwi­nei. Zanie­chano nato­miast desantu na Kavieng w Nowej Irlan­dii. W dyrek­ty­wie prze­wi­dy­wano, że rejon Kavieng–Rabaul powi­nien zostać odcięty od szla­ków pro­wa­dzą­cych do Japo­nii, a do tego zada­nia nale­żało skie­ro­wać moż­li­wie naj­mniej­sze siły. Wresz­cie na drugą część roku wyzna­czono ofen­sywę ku upra­gnio­nemu celowi MacAr­thura – Fili­pi­nom47.

JCoS naka­zy­wało rów­nież roz­po­cząć ofen­sywę na Środ­ko­wym Pacy­fiku Nimit­zowi. Pod­le­głe mu oddziały miały prze­jąć kon­trolę nad obsza­rem Mariany–Karo­liny–Palau. Jak napi­sano wcze­śniej, porzu­cono plan zdo­by­cia Truk. Lot­ni­skowce zaata­ko­wały ponow­nie ten atol 29 i 30 kwiet­nia. Wcze­śniej stał się on celem dla lot­nic­twa bazo­wego. Desant na Palau zapla­no­wano na 15 wrze­śnia. Jed­nak naj­bar­dziej istotne dla tej książki wytyczne uwzględ­nione w dyrek­ty­wie doty­czyły Maria­nów. Siły pod­le­głe Nimit­zowi zostały zobo­wią­zane do zaję­cia połu­dnio­wych wysp archi­pe­lagu, poczy­na­jąc od 15 czerwca. Zna­czyło to, że w ciągu trzech mie­sięcy nale­żało przy­go­to­wać naj­więk­szą ope­ra­cję desan­tową, jaką do tej pory widziały wody Oce­anu Spo­koj­nego. Już wkrótce otrzy­mała ona kryp­to­nim „Fora­ger”, a na cele lądo­wa­nia wyzna­czono kolejno: Saipan, Guam i Tinian48.

Rozdział III. Amerykańskie Północne Wojska i Siły Desantowe

Dowództwo

Zwierzch­ność nad wszyst­kimi siłami w ramach ope­ra­cji „Fora­ger” otrzy­mał dowódca V Floty, adm. Ray­mond A. Spru­ance. Jego zada­niem było koor­dy­no­wa­nie i kon­tro­lo­wa­nie postę­pów pod­ko­mend­nych. Ponadto od jego decy­zji zale­żały ter­miny desan­tów na kolejne wyspy i mniej­sze wysepki, które nie zostały uwzględ­nione we wcze­śniej­szym pla­nie49.

Dowódz­two nad Połą­czo­nymi Siłami Eks­pe­dy­cyj­nymi (ang. Joint Expe­di­tio­nary For­ces, Task Force 51), obej­mu­ją­cymi siły desan­towe skie­ro­wane zarówno do inwa­zji na Saipan, Tinian, jak i Guam otrzy­mał wadm. Rich­mond Kelly Tur­ner. Dzier­żył on tak­tyczną kon­trolę nad lądo­wa­niem na pierw­szej z wysp. Wete­ran, dla któ­rego była to już piąta ope­ra­cja desan­towa, znany był jako „Ter­ri­ble Tur­ner” z racji kon­flik­to­wego cha­rak­teru i zami­ło­wa­nia do alko­holu. Nie prze­szka­dzało mu to jed­nak w byciu solid­nym dowódcą i dobrym ofi­ce­rem. Na zastępcę Tur­nera wyzna­czono kadm. Harry’ego W. Hilla, który ponadto kie­ro­wał Zachod­nią Grupą Desan­tową (ang. Western Lan­ding Group) prze­zna­czoną do ude­rze­nia na Saipan50.

Oddziały lądowe prze­zna­czone do ope­ra­cji „Fora­ger” podzie­lono na dwie oddzielne grupy, każdą w sile kor­pusu. Zde­cy­do­wano, że III Kor­pus Amfi­bijny (ang. III Amphi­bious Corps) mający swą bazę na Guadal­ca­nal i dowo­dzony przez gen. mjr. Roya Geigera, opi­sany jako Połu­dniowe Woj­ska i Siły Desan­towe (ang. Southern Tro­ops and Lan­ding Force), ma zająć Guam. Nato­miast do ataku na Saipan i Tinian prze­zna­czono V Kor­pus Amfi­bijny z sie­dzibą na Hawa­jach (w trak­cie ope­ra­cji okre­ślano go jako Pół­nocne Woj­ska i Siły Desan­towe). Pla­nu­jący przy­szłe dzia­ła­nia mieli świa­do­mość, że oba kor­pusy potrze­bują wspól­nego dowódz­twa. W tym momen­cie naj­więk­sze doświad­cze­nie w ope­ra­cjach desan­to­wych posia­dali człon­ko­wie sztabu V Kor­pusu Amfi­bij­nego, a także jego dowódca, wspo­mniany gen. por. Hol­land M. Smith. Z tego też powodu miał on zaj­mo­wać dwa sta­no­wi­ska w cza­sie ataku na Mariany – dowódcy cało­ści Sił Eks­pe­dy­cyj­nych oraz Pół­noc­nych Wojsk i Sił Desan­to­wych. Ponadto 12 kwiet­nia 1944 roku sztab V Kor­pusu Amfi­bij­nego podzie­lono na dwie czę­ści. W ten spo­sób powstał Sztab Nie­bie­ski zarzą­dza­jący Siłami Eks­pe­dy­cyj­nymi oraz Sztab Czer­wony odpo­wie­dzialny za Pół­nocne Woj­ska i Siły Desan­towe51. W cza­sie walk o Saipan w skład tych ostat­nich wcho­dziły nastę­pu­jące oddziały:

Pół­nocne Woj­ska i Siły Desan­towe

Liczba ofi­ce­rów i mari­nes

66 779

bata­lion szta­bowo-służ­bowy V Kor­pusu Amfi­bij­nego

412

bata­lion łącz­no­ści V Kor­pusu Amfi­bij­nego

492

kom­pa­nia trans­por­towa V Kor­pusu Amfi­bij­nego

112

sztab tym­cza­so­wej grupy inży­nie­ryj­nej V Kor­pusu Amfi­bij­nego

13

sztab tym­cza­so­wej grupy LVT V Kor­pusu Amfi­bij­nego

3

7. depot polowy (wzmoc­niony, minus oddziały wydzie­lone)

13

bata­lion medyczny V Kor­pusu Amfi­bij­nego

336

31. szpi­tal polowy

212

2. tym­cza­sowy mobilny szpi­tal chi­rur­giczny

37

3. tym­cza­sowy mobilny szpi­tal chi­rur­giczny

37

eska­dra ostrze­ga­nia prze­ciw­lot­ni­czego #5 (minus oddziały wydzie­lone)

47

oddział wydzie­lony z 680. kom­pa­nii ostrze­ga­nia prze­ciw­lot­ni­czego

48

oddział wydzie­lony z 726. kom­pa­nii ostrze­ga­nia prze­ciw­lot­ni­czego

85

oddział wydzie­lony z 763. kom­pa­nii ostrze­ga­nia prze­ciw­lot­ni­czego

49

oddział wydzie­lony z kom­pa­nii C 101. bata­lionu łącz­no­ści

202

mobilny oddział dowo­dze­nia Sił Środ­ko­wego Pacy­fiku

63

amfi­bijny bata­lion zwia­dow­czy V Kor­pusu Amfi­bij­nego (minus kom­pa­nia A)

136

1. bata­lion 2. pułku pie­choty mor­skiej (wzmoc­niony)

1084

arty­le­ria XXIV Kor­pusu

2682

Tym­cza­sowa Grupa Arty­le­rii Prze­ciw­lot­ni­czej

949

2. Dywi­zja Pie­choty Mor­skiej (wzmoc­niona)

21 746

4. Dywi­zja Pie­choty Mor­skiej (wzmoc­niona)

21 618

27. Dywi­zja Pie­choty (wzmoc­niona, pod­le­gła PWiSD od 16 czerwca 1944 roku)

16 404

Tabela nr 2. Oddziały wcho­dzące w skład Pół­noc­nych Wojsk i Sił Desan­to­wych. Źró­dło: COM GEN 5th PHIB CORPS: Report of Maria­nas Ope­ra­tion, Phase I (Saipan), s. 325, seria 0024A.

Hol­land McTy­ler Smith przy­szedł na świat 20 kwiet­nia 1882 roku w Hat­che­chab­bee w Ala­ba­mie. Jako mło­dzie­niec do 16. roku życia pobie­rał nauki w miej­sco­wych szko­łach. Podą­ża­jąc śla­dami ojca, wstą­pił w mury col­lege’u w Auburn, który ukoń­czył w 1901 roku. Dzięki rodzin­nym konek­sjom otrzy­mał ofertę przej­ścia badań, po któ­rych mógłby wstą­pić do Aka­dami Mary­narki Wojen­nej. Na prze­szko­dzie Smi­thowi sta­nęli rodzice, dumni połu­dniowcy. Mając wciąż w pamięci wojnę sece­syjną, zakoń­czoną nie­całe 40 lat wcze­śniej, oba­wiali się wysy­łać syna do sił zbroj­nych zdo­mi­no­wa­nych przez osoby pocho­dzące z Pół­nocy. Ojciec widział dla Hol­landa inną drogę życiową; uznał, że syn zosta­nie praw­ni­kiem. Przy­szły gene­rał ukoń­czył stu­dia w 1903 roku. Obrany zawód nie był speł­nie­niem jego marzeń, zwłasz­cza że nie radził sobie na sali sądo­wej. Nie chcąc mar­no­wać życia na pracę będącą dla niego udręką, Smith udał się do Waszyng­tonu, aby spo­tkać się z kon­gres­me­nem, który obie­cał mu pomoc w dosta­niu się na kursy ofi­cer­skie. W armii bra­ko­wało jed­nak eta­tów, dla­tego Smi­tha skie­ro­wano do Kor­pusu Pie­choty Mor­skiej. Po odby­ciu szko­le­nia i zda­niu testu 28 marca 1905 roku otrzy­mał sto­pień pod­po­rucz­nika US Mari­nes, co było począt­kiem ponad­czter­dzie­sto­let­niej służby52.

Przez następne lata Smith piął się po szcze­blach kariery. Przed wybu­chem pierw­szej wojny świa­to­wej słu­żył na Fili­pi­nach, w Chi­nach i w Nika­ra­gui. W tym cza­sie doro­bił się pseu­do­nimu „How­lin’ Mad”. Gdy Stany Zjed­no­czone przy­stą­piły do kon­fliktu w 1917 roku, już w stop­niu majora udał się do Fran­cji. Tam ukoń­czył eli­tarne kursy w Army Gene­ral Staff Col­lege, następ­nie jako szta­bo­wiec brał udział w bitwie w Lesie Bel­leau. Po powro­cie do Sta­nów Zjed­no­czo­nych w 1919 roku Smith zajął się opra­co­wa­niem tak­tyki ope­ra­cji desan­to­wych, w któ­rych mieli brać udział mari­nes. Jego wkład w roz­wój tego rodzaju dzia­łań oka­zał się nie­prze­ce­niony, a ofi­cer dał się poznać jako zdolny orga­ni­za­tor. W latach poprze­dza­ją­cych przy­stą­pie­nie USA do dru­giej wojny świa­to­wej dowo­dził 1. BP Mor., z którą pro­wa­dził coroczne manewry amfi­bijne na Kubie. Następ­nie po prze­kształ­ce­niu jej w kwiet­niu 1941 roku w 1 DP Mor. Smith w stop­niu gene­rała majora został pierw­szym dowódcą przy­szłych wete­ra­nów Guadal­ca­nal. Nie dane mu było jed­nak kie­ro­wać tym związ­kiem tak­tycz­nym w boju. Po japoń­skim ataku na Pearl Har­bor „How­lin’ Mad” przy­go­to­wy­wał nowe oddziały, zarówno Kor­pusu Pie­choty Mor­skiej, jak i US Army, do ope­ra­cji desan­to­wych. W maju 1943 roku w roli obser­wa­tora zna­lazł się na aleuc­kim Attu wraz z 7. DP. We wrze­śniu został zaś mia­no­wany dowódcą V Kor­pusu Amfi­bij­nego, który był pod ope­ra­cyjną komendą Kelly’ego Tur­nera, ale admi­ni­stro­wany nie­za­leż­nie53. Zwią­zek tak­tyczny „How­lin’ Mada” utwo­rzono w sierp­niu 1943 roku jako siły desan­towe przy­na­leżne do V Floty54.

Inną kwe­stią był cha­rak­ter Smi­tha. Gdy otrzy­mał dowódz­two nad V Kor­pu­sem Amfi­bij­nym, jego zwierzch­nik, adm. Spru­ance, napi­sał o nim i Tur­ne­rze: Obaj byli sil­nymi i zde­ter­mi­no­wa­nymi posta­ciami, ale mia­łam pew­ność, że wszystko mię­dzy sobą ułożą, co też uczy­nili55. „How­lin’ Mad” i „Ter­ri­ble Tur­ner” mieli oka­zję do wspól­nej pracy w cza­sie ataku na Wyspy Gil­berta. Pierw­szy z nich, nie mając tak­tycz­nej zwierzch­no­ści nad woj­skami prze­zna­czo­nymi do ope­ra­cji, peł­nił funk­cję obser­wa­tora. W cza­sie ope­ra­cji „Galva­nic” odniósł on nie­naj­lep­sze wra­że­nie, przy­glą­da­jąc się dzia­ła­niom 165. pp wal­czą­cego o Makin. Smith był jedną z osób, które wywie­rały nega­tywny wpływ na połą­czone dzia­ła­nia armii i pie­choty mor­skiej. Dumny z bycia marine, gar­dził przy tym innymi rodza­jami wojsk. Można zary­zy­ko­wać stwier­dze­nie, że „How­lin’ Mad” zma­gał się z manią prze­śla­dow­czą, będąc prze­świad­czony o tym, iż słu­żący w KPM są trak­to­wani gorzej przez przed­sta­wi­cieli armii i mary­narki. W cza­sie kam­pa­nii na Maria­nach miało to swoje kon­se­kwen­cje. Awan­so­wany w 1944 roku na gene­rała porucz­nika Smith pokła­dał wiel­kie nadzieje w pod­le­głych mu „skó­rza­nych kar­kach”. Był pewien, że 2. i 4. DP Mor., wyzna­czone do desantu na Saipan, spra­wią się w cza­sie inwa­zji. Zresztą według niego podob­nie miał myśleć adm. Nimitz, co sta­no­wiło powód do dumy dla gene­rała. Jak wspo­mi­nał, jego prze­ło­żony: zaczął zda­wać sobie sprawę z tego, że mari­nes mogą zająć każdą wyspę, i to szybko. Musiał tylko wska­zać cel i mógł go wykre­ślić z wiel­kiej mapy na ścia­nie swo­jej sali kon­fe­ren­cyj­nej56.

Dywizje 2. i 4. Piechoty Morskiej

Ofi­ce­ro­wie i mari­nes 2. DP Mor. powró­cili z Betio na Hawaje na początku grud­nia 1943 roku. Ulo­ko­wano ich w bazie Camp Tarawa w pół­noc­nej czę­ści wyspy Hawai’i. Byli­śmy po pro­stu wykoń­czeni, zmę­czeni fizycz­nie i zmor­do­wani psy­chicz­nie. Nikt jed­nak na to nie narze­kał. Po pro­stu czu­li­śmy się nie­zwy­kle szczę­śliwi, że jeste­śmy jed­nymi z tych, któ­rzy wra­cają – zapa­mię­tał por. Roy H. Elrod, dowódca plu­tonu armat 37 mm57. Mari­nes dość szybko zaczęli przy­go­to­wy­wać się do następ­nej ope­ra­cji. Sprzy­jała temu topo­gra­fia nowej bazy, przy­po­mi­na­jąca tery­to­rium Maria­nów. „Skó­rzane karki” spo­so­biły się do dzia­ła­nia w dżun­gli, wśród wzgórz oraz w mie­ście. Szko­lono ich we współ­pracy z oddzia­łami wspar­cia. Ćwi­czyli wska­zy­wa­nie celów, ozna­cza­nie linii frontu czy komu­ni­ka­cję58.

W kwiet­niu „skó­rzane karki” z 2. DP Mor. zapo­znały się z innym typem szko­le­nia, jakim były wykłady i pokazy fil­mów instruk­ta­żo­wych o moż­li­wych przy­szłych miej­scach dzia­łań na Środ­ko­wym Pacy­fiku. Porucz­nik Robert She­eks, ofi­cer języ­kowy z wywiadu dywi­zji, sta­rał się prze­ka­zać mari­nes opra­co­wane przez sie­bie wytyczne, które miały uła­twiać nie­przy­ja­cio­łom pod­da­wa­nie się w bez­na­dziej­nych sytu­acjach. Mari­nes nie mieli wtedy zabi­jać prze­ciw­ni­ków od razu. Naj­pierw nale­żało dać tłu­ma­czom szansę na prze­ko­na­nie wro­gów co do bez­sen­sow­no­ści ich oporu. Pro­blem jed­nak był w samych „skó­rza­nych kar­kach”. Wete­rani Guadal­ca­nal i Tarawy zdą­żyli poznać styl walki Japoń­czy­ków. Zda­wali sobie sprawę z faktu, że nie­przy­ja­ciel uważa dosta­nie się do nie­woli za nie­ho­no­rowe i zazwy­czaj wybiera śmierć. Wie­dzie­li­śmy, że jedyne szanse na prze­trwa­nie daje nam zabi­cie wszyst­kich Japoń­czy­ków na tej wyspie, i każdy marine był zde­ter­mi­no­wany, aby to zro­bić – rela­cjo­no­wał Elrod59. Jeden z pod­ofi­ce­rów słu­cha­ją­cych She­eksa zapy­tał go nawet: Z całym należ­nym sza­cun­kiem, porucz­niku, ale czy panu odjęło, kurwa, rozum?60.

W tym samym mie­siącu mari­nes zaczęli szko­lić się do walki, tre­nu­jąc na polach przy­po­mi­na­ją­cych plan­ta­cje trzciny cukro­wej na Saipa­nie. Inny typ ćwi­czeń obej­mo­wał desanty na hawaj­skich pla­żach61. 2. DP Mor. była zapewne naj­lep­szą z dywi­zji, jakie gen.-por. Smith miał pod sobą w cza­sie dzia­łań na Maria­nach. Kapi­tan Edward L. Bale Jr., dowódca kom­pa­nii A z 2. bata­lionu czoł­gów, przy­zna­wał po latach: Sądzi­łem wtedy, i ni­gdy nic nie zmie­niło mojego zda­nia, że naj­le­piej wyszko­loną dywi­zją pie­choty mor­skiej, jaką kie­dy­kol­wiek widzia­łem, była 2. Dywi­zja, gdy wyru­szyła na Saipan. To była świetna jed­nostka62.

Nie­przy­ja­ciela zdą­żyli poznać rów­nież mari­nes z 4. DP Mor. bio­rący udział w inwa­zji na Wyspy Mar­shalla. Mimo, że ope­ra­cja „Flin­tlock” nie była oku­piona tak wiel­kimi stra­tami jak dzia­ła­nia na Tara­wie, to i tak „skó­rzane karki” zło­żyły w niej daninę z krwi. Wtedy po raz pierw­szy na wła­snej skó­rze doświad­czy­li­śmy cze­goś, co miało spra­wić nam wiel­kie bole­ści na kolej­nej wyspie. Cho­dzi o to, że Japoń­czycy nie­czę­sto się pod­da­wali. Trzeba było ich zabić. A to było kosz­towne – pamię­tał dowódca jed­nej z kom­pa­nii 24. pp mor., kpt. Buck Schech­ter63. Przy­na­le­żący do Kościoła mor­mo­nów sierż. Keith Ren­strom z powo­dów reli­gij­nych, w prze­ci­wień­stwie do wielu innych „skó­rza­nych kar­ków”, wystrze­gał się uży­wek i nie ubar­wiał swo­jego języka wul­ga­ry­zmami. Z innymi mari­nes łączyło go jed­nak podej­ście do nie­przy­ja­ciela. Wciąż pamię­tał, jak w cza­sie dzia­łań na Wyspach Mar­shalla życie stra­cił 17-latek z jego oddziału. Po woj­nie wspo­mi­nał uczu­cia tar­ga­jące nim w tam­tej chwili: W histo­rii Chrisa jest jesz­cze jedna rzecz. Po tym, jak wło­ży­łem mu do ust jego nie­śmier­tel­nik i zatrza­sną­łem je, jak nas poin­stru­owano, zaczą­łem naprawdę nie­na­wi­dzić Japoń­czy­ków. Jego ciało zaczęło już gnić w tym tro­pi­kal­nym kli­ma­cie. Szcze­rze mówiąc, myślę, że mógł­bym zabić wszyst­kich Japoń­czy­ków na świe­cie64.

Kiedy 4. DP Mor. powró­ciła na Hawaje po inwa­zji na Wyspy Mar­shalla, jej człon­ko­wie nie zna­leźli tak dogod­nych warun­ków do ćwi­czeń jak 2. DP Mor. Camp Maui, baza wete­ra­nów Roi i Namur, była dopiero w budo­wie. Odpo­wied­nie wypo­sa­że­nie przy­szło z opóź­nie­niem. Pogoda dawała się we znaki mari­nes. Mimo wszystko „skó­rzane karki” sta­rały się jakoś spro­stać prze­ciw­no­ściom. Posta­wiono impro­wi­zo­waną strzel­nicę oraz inne udo­god­nie­nia. To umoż­li­wiło mari­nes przy­go­to­wa­nia. W kwiet­niu 4. DP Mor. otrzy­mała od mary­narki trans­por­towce i inne nie­zbędne środki, przy­go­to­wu­jąc się przez trzy tygo­dnie do lądo­wa­nia. Odbyto nawet połą­czone ćwi­cze­nia w cza­sie, któ­rych „skó­rzane karki” zeszły na ląd w Zatoce Maalea na wyspie Maui przy wspar­ciu czoł­gów, arty­le­rii i samo­lo­tów65.

Dywi­zja Pie­choty Mor­skiej według regu­la­cji z 5 maja 1944 roku

17 465  ofi­ce­rów i mari­nes

sztab dywi­zji

257

bata­lion szta­bowy

1004

– kom­pa­nia szta­bowa

483

– kom­pa­nia łącz­no­ści

292

– kom­pa­nia żan­dar­me­rii woj­sko­wej

102

– kom­pa­nia zwia­dow­cza

127

– sztur­mowa kom­pa­nia łącz­no­ści

465

bata­lion czoł­gów

630

– kom­pa­nia szta­bowo-pomoc­ni­cza (1 czołg M4A2)

123

– trzy kom­pa­nie czoł­gów (po 15 czoł­gów M4A2 każda)

169 (x3)

bata­lion inży­nie­ryjny

904

– kom­pa­nia szta­bowa

307

– trzy kom­pa­nie inży­nie­ryjne

199 (x3)

bata­lion pio­nie­rów

745

– kom­pa­nia szta­bowa

127

– trzy kom­pa­nie pio­nie­rów

206

oddziały pomoc­ni­cze

1889

bata­lion pomoc­ni­czy

751

– kom­pa­nia szta­bowa

68

– kom­pa­nia pomoc­ni­czo-zaopa­trze­niowa

502

– kom­pa­nia uzbro­je­nia i amnu­ni­cji

178

zme­cha­ni­zo­wany bata­lion trans­por­towy

539

– kom­pa­nia szta­bowo-pomoc­ni­cza

194

– kom­pa­nia trans­por­towa

115

bata­lion medyczny

599

– kom­pa­nia szta­bowo-pomoc­ni­cza

89

– pięć kom­pa­nii medycz­nych

102 (x5)

pułk arty­le­rii pie­choty mor­skiej

2639

– bate­ria szta­bowo-pomoc­ni­cza

229

– dwa bata­liony hau­bic 105 mm

602 (x2)

– bate­ria szta­bowo-pomoc­ni­cza

161

– trzy bate­rie hau­bic 105 mm (po cztery hau­bice każda)

47 (x3)

– dwa bata­liony hau­bic 75 mm

603 (x2)

– bate­ria szta­bowo-pomoc­ni­cza

159

– trzy bate­rie hau­bic 75 mm (po cztery hau­bice każda)

148 (x3)

pułk pie­choty mor­skiej

3218 (x3)

Tabela nr 3. Orga­ni­za­cja dywi­zji pie­choty mor­skiej. Źró­dło: G.L. Rot­t­man, U.S. Marine Corps World War II Order of Bat­tle: Gro­und and Air Units in the Paci­fic War, 1939–1945, West­port & Lon­don 2002, s. 123–124.

W okre­sie pomię­dzy pro­wa­dzo­nymi przez sie­bie poprzed­nimi dzia­ła­niami a wal­kami o Mariany obie dywi­zje prze­szły zmianę struk­tur. Zor­ga­ni­zo­wano je według naj­now­szych wytycz­nych z 5 maja 1944 roku. Dowo­dzone przez ofi­cera w ran­dze gene­rała majora eta­towo miały liczyć 17 465 mari­nes i per­so­nelu US Navy. W ich skład wcho­dziły: bata­lion szta­bowy, bata­lion czoł­gów, woj­ska pomoc­ni­cze, bata­lion inży­nie­ryjny, bata­lion sape­rów, pułk arty­le­rii i trzy pułki pie­choty66.

Bata­lion czoł­gów pie­choty mor­skiej skła­dał się z trzech kom­pa­nii po 15 śred­nich czoł­gów M4A2 Sher­man i jed­nego takiego pojazdu w kom­pa­nii szta­bo­wej. Ponadto na czas ope­ra­cji „Fora­ger” do bata­lionu dołą­czano jesz­cze jedną kom­pa­nię wypo­sa­żoną w lek­kie czołgi M5A1 i M3A1 zwane przez mari­nes Satan. Te ostat­nie uzbro­jono w kana­dyj­skie mio­ta­cze ognia Ron­son o zasięgu pomię­dzy 55–70 m. Wiele załóg ulep­szało swoje czołgi przed wyru­sze­niem w bój. Przy­kła­dowo pan­ce­rze wzmac­niano drew­nem, beto­nem i prę­tami zbro­je­nio­wymi. Zmo­dy­fi­ko­wa­li­śmy wnę­trze czoł­gów, tak aby można było w nich prze­wo­zić znacz­nie wię­cej amu­ni­cji niż pier­wot­nie, w szcze­gól­no­ści amu­ni­cji 75 mm – wspo­mi­nał Robert Neiman z kom­pa­nii C 4. bata­lionu czoł­gów67.

Pułk arty­le­rii liczył 2639 mari­nes i mary­na­rzy. Posia­dał cztery bata­liony: po dwa hau­bic 105 mm i 75 mm. Każdy z bata­lio­nów liczył trzy bate­rie po cztery działa. W przy­padku 2. DP Mor. był to 10. pp mor., nato­miast 4. DP Mor. miała w swym skła­dzie 14. pp mor.

pułk pie­choty mor­skiej

Liczba ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy 3218

kom­pa­nia szta­bowo-służ­bowa

261

kom­pa­nia broni wspar­cia

203

– sztab kom­pa­nii

71

– plu­ton dział samo­bież­nych 75 mm (cztery działa samo­bieżne)

36

– trzy plu­tony armat 37 mm (po cztery armaty każdy)

32 (x3)

bata­lion pie­choty (x3)

954

– kom­pa­nia szta­bowa

213

– sztab bata­lionu

138

– sztab kom­pa­nii

17

– plu­ton moź­dzie­rzy 81 mm (4x moź­dzierz 81 mm)

58

– kom­pa­nia strzel­ców (x3)

235/254

– sztab kom­pa­nii (3x moź­dzierz 60 mm)

53

– plu­ton kara­bi­nów maszy­no­wych (6x lkm Brow­ning M1919A4)

43/56

– plu­ton Strzel­ców (x3)

46

Tabela nr 4. Orga­ni­za­cja pułku pie­choty mor­skiej. Źró­dło: The Orga­ni­za­tion of Marine Infan­try Regi­ment (Table of Orga­ni­za­tion Appro­ved 27 March 1944), Quan­tico 1944.

Dywi­zji pie­choty mor­skiej pod­le­gały trzy pułki pie­choty. Każdy z nich powi­nien liczyć 3218 ofi­ce­rów, podofi­ce­rów i sze­re­go­wych. Na pułk pie­choty mor­skiej skła­dały się: kom­pa­nia szta­bowo-służ­bowa, kom­pa­nia broni wspar­cia i trzy bata­liony pie­choty.

Kom­pa­nia broni wspar­cia, posia­da­jąca znaczną siłę ognia i zło­żona z 203 mari­nes i mary­na­rzy, miała za zada­nie wpie­rać pie­chotę przy nisz­cze­niu nie­przy­ja­ciel­skich czoł­gów i for­ty­fi­ka­cji. W skład jej sztabu wcho­dziły: sek­cja szta­bowa, sek­cja łącz­no­ści i sek­cja gospo­dar­cza. Ponadto sztab wypo­sa­żono w sześć lkm i dzie­sięć km kal. 0.50 cala. Każdy z nale­żą­cych do niej trzech plu­to­nów armat 37 mm dzie­lił się na cztery sek­cje uzbro­jone w jedno działo prze­ciw­pan­cerne i dowódz­two, któ­rego człon­ko­wie mieli na swoim wypo­sa­że­niu cztery bazo­oki. Podobny podział funk­cjo­no­wał w plu­to­nie dział samo­bież­nych 75 mm. Te mon­to­wano na pojaz­dach pół­gą­sie­ni­co­wych zwa­nych hal­ftracks. Każda z sek­cji posia­dała po jed­nej maszy­nie tego typu. Dowódz­two plu­tonu uzbro­jono w pięć lkm i cztery bazo­oki68. Roy H. Elrod, który po powro­cie z Betio został awan­so­wany na kapi­tana, przed inwa­zją na Mariany otrzy­mał komendę nad plu­to­nem dział samo­bież­nych 75 mm w 8. pp mor. W swych wspo­mnie­niach tak scha­rak­te­ry­zo­wał hal­ftracks: Byłem pod­eks­cy­to­wany z tego powodu. Wie­dzia­łem, że z dzia­łami 75 mm będziemy w sta­nie wyrzą­dzić o wiele wię­cej szkód, niż byli­śmy w sta­nie zro­bić za pomocą armat 37 mm. Na środku tyl­nej czę­ści hal­ftracka mon­to­wano rów­nież kara­bin maszy­nowy kali­bru 0.50 cala. Posia­dał on także po każ­dej stro­nie kara­biny maszy­nowe kali­bru 0.30 cala. Byli­śmy więc w sta­nie zapew­nić spore wspar­cie ogniowe. Cie­szy­łem się z tego. To działo 75 mm miało też dość sze­roki tra­wers. Hal­ftrack miał dobre wypo­sa­że­nie komu­ni­ka­cyjne. Każda pół­cię­ża­rówka posia­dała kie­rowcę, dowódcę jed­nostki, strzelca i trzech lub czte­rech ludzi z tyłu, któ­rzy obsłu­gi­wali kara­biny maszy­nowe, przy­go­to­wy­wali poci­ski i poda­wali je dalej. Strze­lec mógł poro­zu­mie­wać się z kie­rowcą, a także posia­dał ele­menty ste­ru­jące, które pozwa­lały mu obra­cać pojaz­dem69.

Główną siłę bata­lionu pie­choty mor­skiej sta­no­wiły trzy kom­pa­nie strzel­ców. Różne źró­dła podają ich skład oso­bowy na 235 lub 254 ludzi70. Kom­pa­nia strzel­ców dowo­dzona przez kapi­tana miała w swoim skła­dzie trzy plu­tony strzel­ców, plu­ton kara­bi­nów maszy­no­wych i sztab. Ten ostatni dzie­lono na sek­cję dowo­dze­nia i sek­cję moź­dzie­rzy 60 mm zło­żoną z trzech dru­żyn po sze­ściu mari­nes, porucz­nika i sier­żanta.

W plu­to­nie kara­bi­nów maszy­no­wych słu­żyło 56 „skó­rza­nych kar­ków”. Byli oni podzie­leni na trzy 17-oso­bowe sek­cje i dowódz­two. Na czele każ­dej z sek­cji stał pod­ofi­cer w stop­niu sier­żanta. Pod­le­gały mu dwie dru­żyny, każda z kapra­lem i pię­cioma mari­nes uzbro­jo­nymi w lkm Brow­ning M1919A471.

Każdy z trzech plu­to­nów strzel­ców miał w swo­ich sze­re­gach trzy dru­żyny po 13 mari­nes i sied­mio­oso­bowe dowódz­two. Sier­żant odpo­wie­dzialny za kie­ro­wa­nie dru­żyną miał pod sobą trzy czte­ro­oso­bowe zespoły ogniowe dowo­dzone przez kaprali. W zespo­łach ognio­wych ponadto słu­żyli mari­nes peł­niący funk­cję: strzelca, strzelca ręcz­nego kara­binu maszy­no­wego i jego pomoc­nika72.

Oddziały Armii Stanów Zjednoczonych

Rolę rezerwy w ope­ra­cji „Fora­ger” otrzy­mała armijna 27. DP. Infor­ma­cje o tym, że weź­mie udział ona w inwa­zji na Mariany dotarły do jej dowódz­twa na początku kwiet­nia. Przy­go­to­wu­jąc się do tego zada­nia, żoł­nie­rze prze­szli wiele naj­róż­niej­szych ćwi­czeń. Te obej­mo­wały przy­spo­so­bie­nie się do walki na tery­to­rium więk­szym niż kora­lowe atole. Woj­sko­wych skie­ro­wano na plan­ta­cje trzciny cukro­wej na wyspie Oahu na Hawa­jach, gdzie dowia­dy­wali się, jak sku­tecz­nie palić uprawy, które mogły prze­szka­dzać w cza­sie walki. Dywi­zyjni sape­rzy wybu­do­wali umoc­nione sta­no­wi­ska wzo­ro­wane na tych napo­tka­nych na Makin i Eni­we­tok. Następ­nie były one zdo­by­wane przez pie­chotę. Przy­go­to­wy­wano się także do współ­dzia­ła­nia z siłami pan­cer­nymi. Kolej­nym punk­tem pro­gramu było zazna­jo­mie­nie się z indy­wi­du­al­nym uzbro­je­niem. Kursy tego typu zdało 100% uczest­ni­ków. Przy­kła­dano rów­nież wagę do tego, aby każdy z człon­ków 27. DP potra­fił pły­wać. Dla tych, któ­rzy nie posia­dali tej umie­jęt­no­ści, uru­cho­miono spe­cjalną szkołę. Dzięki temu przed opusz­cze­niem Hawa­jów 98% stanu dywi­zji potra­fiło prze­pły­nąć 45 m w mun­du­rze i opo­rzą­dze­niu. Cały per­so­nel był zobo­wią­zany do codzien­nego prze­bie­gnię­cia jed­nej mili lub odby­cia ćwi­czeń fizycz­nych o podob­nym natę­że­niu. Kolejną godzinę w ciągu dnia poświę­cano na inne typy tre­ningu siło­wego. Pod nad­zo­rem per­so­nelu medycz­nego żoł­nie­rze uczyli się, jak uży­wać zawar­to­ści jun­gle kitów M2 i udzie­lać pierw­szej pomocy w warun­kach polo­wych73. Każdy z żoł­nie­rzy sta­rał się zadbać o wła­sne uzbro­je­nie i wypo­sa­że­nie, czę­sto je udo­sko­na­la­jąc. Poma­lo­wa­li­śmy nasze ple­caki bojowe w barwy kamu­flu­jące i upew­ni­li­śmy się, że nasze kara­biny i wypo­sa­że­nie są w odpo­wied­nim sta­nie – wspo­mi­nał sierż. John Doma­now­ski z komp. B 105. pp. – Cię­ża­rówki i jeepy miały pod­nie­sione wyżej rury wyde­chowe, tak aby mogły jeź­dzić w głę­bo­kiej wodzie74.

Mimo wytę­żo­nych i pro­fe­sjo­nal­nych przy­go­to­wań do ope­ra­cji żoł­nie­rze byli trak­to­wani przez sze­re­go­wych mari­nes z dość spo­rym dystan­sem. Dawała o sobie znać rywa­li­za­cja pomię­dzy dwoma rodza­jami wojsk. Wśród „skó­rza­nych kar­ków” żoł­nie­rze US Army znani byli jako „psie twa­rze” (ang. dog faces), co świad­czyło o nie­zbyt dużym sza­cunku: Od cza­sów Guadal­ca­nal wciąż mie­li­śmy złe zda­nie na temat wszyst­kich armij­nych oddzia­łów poza 164. puł­kiem pie­choty, człon­kami Gwar­dii Naro­do­wej z Dakoty Pół­noc­nej. Byli impo­nu­jący i uwa­ża­li­śmy ich za hono­ro­wych mari­nes. Poza nimi nie mie­li­śmy żad­nego pożytku z armii75 – wra­cał do wojen­nych cza­sów kpt. Elrod. Jeden marine, czarna bila76, jest wart 150 psich twa­rzy – taka jest nasza opi­nia na ich temat – pisał w liście do młod­szego brata Don Evans z plu­tonu zwia­dow­ców-snaj­pe­rów 2. DP Mor.77.

27. DP została zor­ga­ni­zo­wana w ramach regu­la­mi­no­wych trzech puł­ków pie­choty o nume­rach 105., 106. i 165. Inne z jej sta­łych jed­no­stek to: sztab, spe­cja­li­styczne woj­ska szta­bowe, plu­ton żan­dar­me­rii woj­sko­wej, orkie­stra, oddział zwiadu kawa­le­rii, 727. kom­pa­nia zaopa­trze­niowa, 27. kom­pa­nia kwa­ter­mi­strzow­ska, 27. kom­pa­nia łącz­no­ści, 102. bata­lion inży­nie­ryjny i 102. bata­lion medyczny. Ponadto dys­po­no­wała czymś na kształt pułku arty­le­rii. W skład 27. DP wcho­dziły trzy bata­liony arty­le­rii polo­wej: 104., 105. i 249. oraz sztab, który spra­wo­wał nad nimi nad­zór. Oprócz tego na czas ope­ra­cji „Fora­ger” do 27. DP zostały skie­ro­wane dodat­kowe oddziały. Wśród nich należy wymie­nić: mobilny szpi­tal chi­rur­giczny i szpi­tal polowy, połą­czoną ude­rze­niową kom­pa­nię łącz­no­ści, dwa nie­pełne bata­liony czoł­gów, grupę inży­nie­ryjną ze szta­bem i z trzema bata­lionami, dwie dru­żyny piro­tech­niczne, bata­lion che­miczny, kwa­ter­mi­strzow­ską kom­pa­nię reje­stra­cji gro­bów oraz oddział wydzie­lony z 534. bata­lionu amfi­bii. W sumie po wzmoc­nie­niach dywi­zja dowo­dzona przez gen. mjr. Ral­pha Cor­betta Smi­tha liczyła 16 404 męż­czyzn78.

27. Dywi­zja Pie­choty (wzmoc­niona)

16 404

– sztab 27. DP

94

– spe­cja­li­styczne woj­ska szta­bowe

18

– kom­pa­nia szta­bowa

134

– plu­ton żan­dar­me­rii woj­sko­wej

70

– orkie­stra 27. DP

55

– oddział zwiadu kawa­le­rii

141

– 727. kom­pa­nia ds. amu­ni­cji

175

– 27. kom­pa­nia kwa­ter­mi­strzow­ska

171

– 27. kom­pa­nia łącz­no­ści

235

105. pułk pie­choty

3037

106. pułk pie­choty

3020

165. pułk pie­choty

2989

sztab arty­le­rii 27. DP

118

– 104. bata­lion arty­le­rii polo­wej

487

– 105. bata­lion arty­le­rii polo­wej

462

– 249. bata­lion arty­le­rii polo­wej

484

102. bata­lion inży­nie­ryjny

596

102. bata­lion medyczny

395

Oddziały skie­ro­wane do 27. DP na czas ope­ra­cji „Fora­ger”

98. mobilny szpi­tal chi­rur­giczny

37

38. szpi­tal polowy

202

295. połą­czona ude­rze­niowa kom­pa­nia łącz­no­ści

397

762. bata­lion czoł­gów

343

766. bata­lion czoł­gów

122

sztab 1165. Grupy Inży­nie­ryj­nej

67

– 34. bata­lion inży­nie­ryjny

606

– 152. bata­lion inży­nie­ryjny

608

– 1134. bata­lion inży­nie­ryjny

611

94. dru­żyna piro­tech­niczna

7

95. dru­żyna piro­tech­niczna

7

88. bata­lion che­miczny

173

604. kwa­ter­mi­strzow­ska kom­pa­nia reje­stra­cji gro­bów

27

oddział wydzie­lony z 534. bata­lionu amfi­bii

53

Tabela nr 5. 27 Dywi­zja Pie­choty oraz oddziały dołą­czone do niej na czas ope­ra­cji „Fora­ger”. Źró­dło: COM GEN 5th PHIB CORPS: Report of Maria­nas Ope­ra­tion, Phase I (Saipan), s. 325, serial 0024A.

Poza oddzia­łami kano­nie­rów przy­pi­sa­nymi do poszcze­gól­nych dywi­zji pie­choty mor­skiej bądź do 27. DP, do Pół­noc­nych Wojsk i Sił Desan­to­wych skie­ro­wano dodat­kowe armijne działa. Te zostały zgru­po­wane w Arty­le­rii XXIV Kor­pusu. W skład tego tworu dowo­dzo­nego przez gen. bryg. Arthura M. Har­pera wcho­dziły dwie grupy po dwa bata­liony. Według raportu Arty­le­rii XXIV Kor­pusu jej zada­nia były toż­same z tymi, które w swo­ich dok­try­nach prze­wi­dział Depar­ta­ment Wojny. Ostrzał miał wywrzeć demo­ra­li­zu­jące wra­że­nie na wrogu i zła­mać jego wolę walki. Ponadto do Pół­noc­nych Wojsk i Sił Desan­to­wych skie­ro­wano Tym­cza­sową Grupę Arty­le­rii Prze­ciw­lot­ni­czej79.

Arty­le­ria XXIV Kor­pusu

Liczba ofi­ce­rów i żoł­nie­rzy 2682

sztab i bate­ria szta­bowa

131

1. tym­cza­sowa grupa dział (działa 155 mm)

96

– 2. bata­lion 55. pułku arty­le­rii nad­brzeż­nej

556

– 32. bata­lion dział arty­le­rii nad­brzeż­nej

546

225. grupa hau­bic arty­le­rii polo­wej (hau­bice 155 mm)

95

– 145. bata­lion arty­le­rii polo­wej

538

– 225. bata­lion arty­le­rii polo­wej

546

447. kom­pa­nia amfi­bii

184

Tym­cza­sowa Grupa Arty­le­rii Prze­ciw­lot­ni­czej

949

864. prze­ciw­lot­ni­czy bata­lion ostrze­ga­nia prze­ciw­lot­ni­czego

683

bate­ria A 751. bata­lionu prze­ciw­lot­ni­czego

134

bate­ria B 751. bata­lionu prze­ciw­lot­ni­czego

132

Tabela nr 6. Oddziały arty­le­rii Armii Sta­nów Zjed­no­czo­nych pod­le­głe Woj­skom Pół­noc­nym i Siłom Desan­to­wym w cza­sie ope­ra­cji „Fora­ger”. Źró­dło: COM GEN 5th PHIB CORPS: Report of Maria­nas Ope­ra­tion, Phase I (Saipan), s. 325, serial 0024A.

Uzbrojenie osobiste Amerykanów

Pod­sta­wo­wym uzbro­je­niem pie­chu­rów słu­żą­cych zarówno w armii lądo­wej Sta­nów Zjed­no­czo­nych, jak i w Kor­pu­sie Pie­choty Mor­skiej był kara­bin samo­pow­ta­rzalny M1 Garand. Broń ta była zasi­lana klip­sami z ośmioma nabo­jami o kali­brze 7.62 mm, a jej szyb­ko­strzel­ność wyno­siła ok. 30 poci­sków na minutę. Dwu lub nawet trzy­krot­nie wię­cej, niż można było wystrze­lić w tym samym cza­sie z powta­rzal­nego kara­binu M1903, sta­no­wią­cego wcze­śniej­sze uzbro­je­nie wojsk USA i w 1944 roku, po zamo­co­wa­niu lunety, prze­zna­czo­nego dla strzel­ców wybo­ro­wych. Garand ważył 4,32 kg i mie­rzył 1100 mm. W pułku pie­choty mor­skiej tym typem broni powinno dys­po­no­wać 1422 mari­nes. Według raportu 2. DP Mor. z bitwy o Saipan w M1 było wypo­sa­żo­nych 6296 ludzi. W armij­nych kom­pa­niach strzel­ców kara­biny miało posia­dać 143. Nato­miast na trzy­na­stu mari­nes w dru­ży­nie strzel­ców garan­dami dys­po­no­wało dzie­wię­ciu z nich. W ich armij­nym odpo­wied­niku M1 były prze­zna­czone dla dwu­na­stu żoł­nie­rzy.

O sile ognia dru­żyn pie­choty sta­no­wił rkm Brow­ning Auto­ma­tic Rifle M1918a2 kal. 7,62 mm. Popu­larny BAR ważył 8,6 kg i mie­rzył 1214 mm. Był zasi­lany z maga­zynka pudeł­ko­wego miesz­czą­cego 20 poci­sków o wadze 0,75 kg. BAR posia­dał dwa tryby strze­la­nia, auto­ma­tyczny i półauto­ma­tyczny. Jego szyb­ko­strzel­ność sza­co­wano na 550 poci­sków na minutę. Każdy pułk pie­choty mor­skiej powi­nien mieć w swo­ich sze­re­gach 243 mari­nes uzbro­jo­nych w rkm Brow­ninga. Wydaje się, że w 2. DP Mor. egzem­pla­rzy tej broni mógł być nawet nad­miar. Według raportu dywi­zji dys­po­no­wała ona 955 takimi rkm. Armijne kom­pa­nie strzel­ców powinny były mieć na swoim sta­nie 15 BAR, z czego sześć przy­pa­dało na sztab kom­pa­nii. Nato­miast w trzy­na­sto­oso­bo­wych dru­żynach strzel­ców w przy­padku US Army w rkm zbro­jono jed­nego żoł­nie­rza, zaś w ich odpo­wied­niku dla Kor­pusu Pie­choty Mor­skiej aż trzech mari­nes.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Jest to ter­min zaczerp­nięty z ame­ry­kań­skich źró­deł i opra­co­wań i nie odnosi się do japoń­skiego nazew­nic­twa. [wróć]

2. Wyspy takie jak Guadal­ca­nal czy Bouga­inville są oczy­wi­ście wie­lo­krot­nie roz­le­glej­sze niż Saipan, mający powierzch­nię 119 km2, jed­nak zaję­cie ich całego obszaru ni­gdy nie było celem alian­tów. [wróć]

3. R. W. Jonh­ston, Fol­low Me! The Story of the Second Marine Divi­sion in World War II, New York 1949, s. 175. [wróć]

4. G. Rot­t­man, Saipan i Tinian 1944. Ude­rze­nie na Mariany, Poznań 2010. [wróć]

5. S.E. Mori­son, Nowa Gwi­nea i Mariany, marzec 1944 – sier­pień 1944, tłum. M. Perzyń­ski, Gdańsk 2021. [wróć]

6. G. Jeziorny, Morze Fili­piń­skie 1944, War­szawa 2024. [wróć]

7. H.J. Gold­berg, D-Day in the Paci­fic. The Bat­tle of Saipan, Blo­oming­ton & India­na­po­lis 2007. [wróć]

8. C.W. Hof­f­man, Saipan: The Begin­ning of the End, Washing­ton 1950. [wróć]

9. P.A. Crowl, Cam­pa­ign in the Maria­nas, Washing­ton 1993. [wróć]

10. Mili­tary Intel­li­gence Service Lan­gu­age School, Saipan Gar­ri­son Plan for the 1st Expe­di­tio­nary Force: trans­la­tion of Japa­nese mili­tary docu­ment Daii­chi Haken­tai “Saipan” To Shubi Keikaku Daii­chi Haken­tai – 19 May 1944, 02.1945. [wróć]

11. NARA: Serial 6922005, Trans­la­tion of the Diary of Japa­nese Servi­ce­man Taroa Kawa­gu­chi Deta­iling Com­bat Acti­vity on Saipan. [wróć]

12. H.T. Cook, T.F. Cook, Japan at War. An Oral History, New York–Lon­don 1992. [wróć]

13. D. Colt Den­feld, Hold the Maria­nas. The Japa­nese Defense of the Islands, Ship­pens­burg 1997, s. 1. [wróć]

14. C.W. Hof­f­man, Saipan: The Begin­ning of the End, Washing­ton 1950, s. 3–7; H.J. Gold­berg, D-Day in the Paci­fic. The Bat­tle of Saipan, Blo­oming­ton & India­na­po­lis 2007, s. 30. [wróć]

15. D. Colt Den­feld, dz. cyt., s. 1–3. [wróć]

16. A. Astroth, Mass Suici­des on Saipan and Tinian, 1944. An Exa­mi­na­tion of the Civi­lian Deaths in Histo­ri­cal Con­text, Jef­fer­son 2019, s. 22. [wróć]

17. C.W. Hof­f­man, dz. cyt., s. 2. [wróć]

18. A. Astroth, dz. cyt., s. 26–28, 32. [wróć]

19. D. Colt Den­feld, dz. cyt., s. 4–5; A. Astroth, dz. cyt., s. 5. [wróć]

20. Cyt. za: S. Soder, J. McKin­non, It Rained Fire. Oral Histo­ries from the Bat­tle of Saipan, Gre­enville 2019, s. 2. [wróć]

21. D. Colt Den­feld, dz. cyt., s. 5. [wróć]

22.P.A. Crowl, Cam­pa­ign in the Maria­nas, Washing­ton 1993, s. 54. [wróć]

23. P.A. Crowl, dz. cyt., s. 53. [wróć]

24. W Kole­gium Połą­czo­nych Sze­fów Sztabu zasia­dali zwierzch­nicy Armii Sta­nów Zjed­no­czo­nych (gen. Geo­rge C. Mar­shall), Mary­narki Sta­nów Zjed­no­czo­nych (adm. Ernest J. King), Sił Powietrz­nych Armii Sta­nów Zjed­no­czo­nych (gen. Henry H. Arnold) oraz Szef Sztabu Pre­zy­denta (adm. Wil­liam D. Leahy). [wróć]

25. L. Mor­ton, The War in the Paci­fic. Stra­tegy and Co mmand: The First Two Years, Washing­ton 2000, s. 249. [wróć]

26. Patrz: M.A. Pieg­zik, Aleuty 1942–1943, War­szawa 2022. [wróć]

27. P.A. Crowl, dz. cyt., s. 6–7. [wróć]

28. S .E. Mori­son, Nowa Gwi­nea i Mariany, marzec 1944 – sier­pień 1944, tłum. M. Perzyń­ski, Gdańsk 2021, s. 13. [wróć]

29. H.J. Gold­berg, dz. cyt., s. 12. [wróć]

30. Com­bi­ned Chiefs of Staff Minu­tes, 21.05.1943, 10:30, [https://history.state.gov/histo­ri­cal­do­cu­ments/frus1943/d57, dostęp z dn. 04.03.2023]. [wróć]

31. H.I. Shaw, Jr., B.C. Nalty, E.T. Turn­bladh, Cen­tral Paci­fic Drive. History of U.S. Marine Corps Ope­ra­tions in World War II, Vol. III, Washing­ton 1966, s. 12–13. [wróć]

32. C.W. Hof­f­man, Saipan…, s. 15. [wróć]

33. Cyt. za: D.L. Mil­ler, D-Days in the Paci­fic, New York 2005, s. 105. [wróć]

34. H.I. Shaw, Jr., B.C. Nalty, E.T. Turn­bladh, dz. cyt., s. 636. [wróć]

35. H.M. Smith, P. Finch, dz. cyt., s. 117. [wróć]

36. H.A. Gailey, “How­lin’ Mad” vs. The Army. Con­flict in Com­mand: Saipan 1944, New York 1986, s. 86. [wróć]

37. H.J. Gold­berg, dz. cyt., s. 17–18. [wróć]

38. C.W. Hof­f­man, Saipan…, s. 18–19. [wróć]

39. H.M. Smith, P. Finch, dz. cyt., s. 133. [wróć]

40. Tamże, s. 135. [wróć]

41. E.P. Hoyt, To the Maria­nas: War in the Cen­tral Paci­fic: 1944, New York 1980, s. 26–59; H.I. Shaw, Jr., B.C. Nalty, E.T. Turn­bladh, dz. cyt., s. 161–180. [wróć]

42. H.I. Shaw, Jr., B.C. Nalty, E.T. Turn­bladh, dz. cyt., s. 182. [wróć]

43. G. Jeziorny, Morze Fili­piń­skie 1944, War­szawa 2024, s. 59–65. [wróć]

44. E.P. Hoyt, To the Maria­nas…, s. 61–80; H.I. Shaw, Jr., B.C. Nalty, E.T. Turn­bladh, dz. cyt., s. 196–219. [wróć]

45. HQ NTLF, OP, s. 2. [wróć]

46. H.I. Shaw, Jr., B.C. Nalty, E.T. Turn­bladh, dz. cyt., s. 196–216. [wróć]

47. P.A. Crowl, dz. cyt., s. 19. [wróć]

48. Tamże, s. 19–20; G. Jeziorny, dz. cyt., s. 77–80. [wróć]

49. Cyt. za: H.I. Shaw, Jr., B.C. Nalty, E.T. Turn­bladh, dz. cyt., s. 239; H.J. Gold­berg, dz. cyt., s. 39. [wróć]

50. C.W. Hof­f­man, dz. cyt, s. 22–23. [wróć]

51. HQ NTLF, OP, s. 2–3. [wróć]

52. H.A. Gailey, dz. cyt., s. 35. [wróć]

53. H.M. Smith, P. Finch, dz. cyt., s. 105. [wróć]

54. Tamże, s. 36–43. [wróć]

55. Cyt. za: H.A. Gailey, dz. cyt., s. 42. [wróć]

56. H.M. Smith, P. Finch, dz. cyt., s. 145. [wróć]

57. R.H. Elrod, We were Going to Win, or Die There. With the Mari­nes at Guadal­ca­nal, Tarawa, and Saipan, Den­ton 2017, s. 190. [wróć]

58. 2nd Mar Div, OP, Sec I, s. 1. [wróć]

59. R.H. Elrod, dz. cyt., s. 191. [wróć]

60.G.A. Meehl, One Marine’s War. A Com­bat Inter­pre­ter’s Quest for Huma­nity in the Paci­fic, Anna­po­lis 2012, s. 142. [wróć]

61. 2nd Mar Div, OP, Sec I, s. 1. [wróć]

62. Cyt. za: O.E. Gil­bert, Marine Tank Bat­tles in the Paci­fic, Cam­bridge 2001, s. 141. [wróć]

63. Cyt. za: H. Berry, Sem­per Fi, Mac. Living Memo­ries of the U.S. Mari­nes in World War II, New York 1982, s. 224. [wróć]

64. Cyt. za: tamże, s. 206. [wróć]

65.4th Mar Div, OP…, s. 6–7. [wróć]

66. G.L. Rot­t­man, U.S. Marine Corps World War II Order of Bat­tle: Gro­und and Air Units in the Paci­fic War, 1939–1945, West­port & Lon­don 2002, s. 123–124. [wróć]

67. Cyt. za: O.E. Gil­bert, dz. cyt., s. 142. [wróć]

68.The Orga­ni­za­tion of Marine Infan­try Regi­ment (Table of Orga­ni­za­tion Appro­ved 27 March 1944), Quan­tico 1944, s. 26. [wróć]

69. R.H. Elrod, dz. cyt., s. 195. [wróć]

70.The Orga­ni­za­tion of Marine Infan­try Regi­ment…, s. 41; G.L. Rot­t­man, dz. cyt., s. 124 –125. [wróć]

71.The Orga­ni­za­tion of Marine Infan­try Regi­ment…, s. 6–9. [wróć]

72. Tamże, s. 1–5. [wróć]

73. 27th Inf Div, Bat­tle for Saipan, 17 June to 6 August 1944, s. 1–2. [wróć]

74. Cyt. za: F.A. O’Brien, Bat­tling for Saipan, New York 2003, s. 63. [wróć]

75. R.H. Elrod, dz. cyt., s. 193. [wróć]

76. Jest to naj­praw­do­po­dob­niej nawią­za­nie do komiksu, który poja­wiał się w ofi­cjal­nym mie­sięcz­niku Kor­pusu Pie­choty Mor­skiej „The Leather­neck”. Jeden z jego boha­te­rów, przed­sta­wiony w krzy­wym zwier­cia­dle „typowy marine”, nosił wła­śnie taki pseu­do­nim. [wróć]

77. Cyt. za: J. Tacho­vsky, C. Kra­ack, 40 Thie­ves on Saipan. The Elite Marine Scout-Sni­pers in One of WWII’s Blo­odiest Bat­tles, 2020, s. 13. [wróć]

78. P.A. Crowl, dz. cyt., s. 450–451. [wróć]

79. XXIV Corps Artil­lery, OP, s. 1. [wróć]