Pułapka na Darwina. Michael J. Behe odpowiada krytykom - Michael J. Behe - ebook

Pułapka na Darwina. Michael J. Behe odpowiada krytykom ebook

Michael J. Behe

0,0

Opis

W 1996 roku „Czarna skrzynka Darwina” sprawiła, że wszyscy uczeni zajmujący się problematyką pochodzenia i rozwoju życia na Ziemi komentowali poglądy amerykańskiego biochemika Michaela Behego. Jego kolejne książki – „Granica ewolucja i Dewolucja” – zawierały ostrą krytykę darwinizmu i również wzbudziły gorące dyskusje. W większości były to opinie, na które Behe regularnie odpowiadał, między innymi w „New York Timesie”, na blogach naukowych czy w czasopiśmie „Science”. Te odpowiedzi, jak również kilka zupełnie nowych tekstów, zebrano w „Pułapce na Darwina”.

Autor argumentuje, że najnowsze dane empiryczne – uzyskane na przykład w ramach badań ewolucji drobnoustrojów lub mutacji występujących u psów i niedźwiedzi polarnych – wskazują, że proces ewolucji napędzany losowymi mutacjami nie może wytworzyć złożonej maszynerii molekularnej niezbędnej do życia. Co więc kryje się za złożonością struktur biologicznych? Behe jest przekonany, że odpowiedzi dostarcza teoria inteligentnego projektu. Na stronach najnowszej książki pokazuje, że większość stawianych mu zarzutów nie ma charakteru merytorycznego. Zdumiewa to tym bardziej, że autorami tych zarzutów są światowej sławy naukowcy. Książka Behego dowodzi, że teoria inteligentnego projektu może śmiało rywalizować z dominującym podejściem, o ile rywalizacja ta będzie przebiegała na gruncie nauki.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 986

Rok wydania: 2023

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Ty­tuł ory­gi­nałuA Mo­use­trap for Dar­win: Mi­chael J. Behe An­swers His Cri­tics
Co­py­ri­ght © 2020 by Di­sco­very In­sti­tute. All Ri­ghts Re­se­rved Co­py­ri­ght © for the Po­lish edi­tion by Fun­da­cja En Ar­che, War­szawa 2023
Prze­kładDA­RIUSZ SA­GAN
Re­dak­tor na­ukowy se­riiprof. dr hab. KA­ZI­MIERZ JOD­KOW­SKI
Re­dak­tor pro­wa­dzącyJA­CEK FRON­CZAK
Re­dak­cja me­ry­to­rycznadr GRZE­GORZ MA­LEC
Ko­rektaJO­ANNA MO­RAW­SKA
Pro­jekt okładkiJA­DWIGA TO­PO­LOW­SKA
Pro­jekt gra­ficznyMA­RIA RO­SŁO­NIEC
SkładHO­NO­RATA KO­ZON
Ilu­stra­cja na okładceWi­ki­so­urce
Wy­da­nie I
ISBN 978-83-67363-42-6 (PDF) ISBN 978-83-67363-41-9 (EPUB) ISBN 978-83-67363-43-3 (MOBI)
Fun­da­cja En Ar­che al. Jana Pawła II 80 lok. 15 00-175 War­szawabiuro@enar­che.pl Księ­gar­nia in­ter­ne­towa enar­che.pl/ksie­gar­nia/

SE­RIA IN­TE­LI­GENTNY PRO­JEKT

Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt to pierw­sza tak am­bitna i bo­gata pro­po­zy­cja na pol­skim rynku wy­daw­ni­czym, w ra­mach któ­rej uka­zują się książki do­ty­czące teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu – In­tel­li­gent De­sign (ID).

Au­to­rzy za­sta­na­wiają się: Czy róż­no­rod­ność ży­cia na Ziemi może być wy­ja­śniona wy­łącz­nie przez pro­cesy czy­sto przy­rod­ni­cze? Czy zło­żone struk­tury bio­lo­giczne mo­gły po­wstać drogą przy­padku i ko­niecz­no­ści, bez udziału in­te­li­gen­cji? Czy Zie­mia jest tylko jedną z wielu ni­czym nie­wy­róż­nia­ją­cych się pla­net?

Teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu jest ogólną teo­rią roz­po­zna­wa­nia pro­jektu i ma sze­ro­kie za­sto­so­wa­nie w ta­kich dzie­dzi­nach na­uki, jak kry­mi­na­li­styka, hi­sto­ria, kryp­to­gra­fia, astro­no­mia i in­ży­nie­ria. Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt po­ka­zuje, że kon­cep­cja ID po­winna być sto­so­wana rów­nież w za­gad­nie­niach po­cho­dze­nia i roz­woju róż­nych form ży­cia, a także w pró­bie zro­zu­mie­nia nas sa­mych.

Po­zo­staje ta­jem­nicą, jak nie­kie­ro­wany pro­ces mu­ta­cji i do­boru na­tu­ral­nego do­pro­wa­dził do po­wsta­nia ty­sięcy no­wych, nad­zwy­czaj zróż­ni­co­wa­nych, funk­cjo­nal­nych bia­łek.

Jo­seph W. Thorn­ton, Rob De­Salle,Gene Fa­mily Evo­lu­tion and Ho­mo­logy: Ge­no­mics Me­ets Phy­lo­ge­ne­tics,„An­nual Re­view of Ge­no­mics and Hu­man Ge­ne­tics” 2000, Vol. 1, s. 64 [41–73], DOI: 10.1146/an­nu­rev.ge­nom.1.1.41.

.

Wpro­wa­dze­nie

Na prze­ło­mie ty­siąc­le­cia wielu zna­ko­mi­tych bio­lo­gów na­pi­sało książki za­wie­ra­jące kry­tyczną ocenę teo­rii ewo­lu­cji[1]. Ża­den z nich nie uważa, że me­cha­nizm Dar­wina jest głów­nym mo­to­rem ży­cia. Może być to za­ska­ku­jące dla lu­dzi, któ­rzy czer­pią in­for­ma­cje o sta­nie na­uki z trium­fal­nych lau­rek pre­zen­to­wa­nych przez me­dia głów­nego nurtu, ale mimo że ist­nieją jesz­cze za­go­rzali zwo­len­nicy dar­wi­ni­zmu, jego za­ćmie­nie w spo­łecz­no­ści na­ukow­ców co­raz bar­dziej po­stę­puje. Kilka lat temu w cza­so­pi­śmie „Na­ture” uka­zała się dys­ku­sja mię­dzy dwiema gru­pami na­ukow­ców – jedna bro­niła teo­rii Dar­wina, a druga prze­ko­ny­wała, że czas już ru­szyć da­lej[2]. Do­brze jest mieć obroń­ców, je­śli jed­nak ja­kaś idea po­wstała po­nad 150 lat temu – na­wet gdy w do­brej wie­rze opo­wia­dali się za nią wszy­scy pra­wo­myślni lu­dzie i do­zgon­nie ba­dali ją na­ukowcy – a w naj­waż­niej­szym cza­so­pi­śmie na świe­cie uka­zał się ar­ty­kuł, w któ­rym wska­zuje się, że czas już ru­szyć da­lej, to rze­czy­wi­ście trzeba to zro­bić.

Oczy­wi­ście py­ta­nie brzmi: ru­szyć da­lej, ale w któ­rym kie­runku? Au­to­rzy ksią­żek kry­ty­ku­ją­cych teo­rię Dar­wina ofe­rują wła­sne mą­dre idee, ale jak do­tąd spo­łecz­ność na­ukow­ców żad­nej z nich nie ku­puje. Wszyst­kie te nowe idee – teo­rie sa­mo­or­ga­ni­za­cji, uła­twio­nej zmien­no­ści, sym­biozy, zło­żo­no­ści i tak da­lej – szybko są uzna­wane za po­my­sły po­zba­wione szans na roz­wój lub bo­ry­ka­jące się z tymi sa­mymi pro­ble­mami, co teo­ria Dar­wina. Ze względu na brak moż­li­wej do przy­ję­cia teo­rii, która za­stą­pi­łaby dar­wi­nizm – i przez wzgląd na jego uży­tecz­ność jako tar­czy obron­nej prze­ciwko spo­łecz­nemu scep­ty­cy­zmowi – teo­ria Dar­wina wciąż, na mocy bez­wład­no­ści in­te­lek­tu­al­nej, sta­nowi pod­ręcz­ni­kową or­to­dok­sję.

Jak to moż­liwe, że teo­ria Dar­wina znaj­duje się w ta­ra­pa­tach, a jed­no­cze­śnie kan­dy­da­tów na pre­zy­denta wy­śmiewa się za ich nie­szczere od­po­wie­dzi na py­ta­nie o teo­rię ewo­lu­cji? Jak można co mie­siąc na pierw­szych stro­nach naj­więk­szych ga­zet trium­fal­nie ogła­szać od­kry­cie no­wych ska­mie­nia­ło­ści i trak­to­wać je jako świeże i mocne świa­dec­two ewo­lu­cji, kiedy w tym sa­mym cza­sie czo­łowi na­ukowcy kwe­stio­nują wy­star­czal­ność pro­stego me­cha­ni­zmu lo­so­wych mu­ta­cji i do­boru na­tu­ral­nego? Aby zro­zu­mieć ten ewi­dentny pro­blem, trzeba wy­raź­nie od­róż­nić samą ewo­lu­cję – czyli pro­ces ewo­lu­cji – od me­cha­ni­zmu lub przy­czyny ewo­lu­cji. Do pro­cesu ewo­lu­cji od­nosi się je­dy­nie twier­dze­nie, że współ­cze­śnie ży­jące or­ga­ni­zmy po­wstały drogą dzie­dzi­cze­nia z mo­dy­fi­ka­cjami z or­ga­ni­zmów, które stą­pały po Ziemi w od­le­głej prze­szło­ści. Tezę tę po­twier­dza całe mnó­stwo da­nych em­pi­rycz­nych. Mo­żemy jed­nak za­py­tać, co spo­wo­do­wało tak zdu­mie­wa­jące zmiany? Jaka jest przy­czyna lub me­cha­nizm ewo­lu­cji? To jest wła­śnie kwe­stia sporna.

Dar­win nie za­sły­nął tym, że za­pro­po­no­wał ideę pro­cesu ewo­lu­cji. Prze­ko­na­nie, że współ­cze­sne or­ga­ni­zmy wy­wo­dzą się od istot ży­ją­cych daw­niej, było dys­ku­to­wane przez in­nych na­ukow­ców na długo przed Ka­ro­lem Dar­wi­nem. Wszy­scy ci przed­dar­wi­now­scy uczeni wska­zy­wali jed­nak na te­le­olo­giczne przy­czyny ewo­lu­cji, czyli na przy­czyny wy­kra­cza­jące poza przy­rodę, na przy­kład na ja­kąś siłę kie­ru­jącą lub wro­dzony po­pęd do do­sko­na­le­nia się. Za­sługą Dar­wina jest na­to­miast pro­po­zy­cja przy­czyny ewo­lu­cji ro­zu­mia­nej w pełni me­cha­ni­stycz­nie tak, aby pod­le­gała ona ba­da­niom ści­śle na­uko­wym. Cho­dzi oczy­wi­ście o słynny me­cha­nizm do­boru na­tu­ral­nego od­dzia­łu­ją­cego na skutki lo­so­wych mu­ta­cji. (Dar­win w grun­cie rze­czy pi­sał o nie­okre­ślo­nej lo­so­wej „zmien­no­ści”, po­nie­waż ani on, ani inni ów­cze­śni na­ukowcy nie znali me­cha­ni­zmu dzie­dzicz­nych zmian u or­ga­ni­zmów ży­wych – dzi­siaj wiemy, że są to mu­ta­cje w DNA).

Mimo że Dar­win nie sfor­mu­ło­wał idei ewo­lu­cji jako pierw­szy, spo­pu­la­ry­zo­wał ją jako kon­cep­cję pro­cesu w pełni me­cha­nicz­nego pod­le­ga­ją­cego ba­da­niom ści­śle na­uko­wym. W grun­cie rze­czy dar­wi­now­ski me­cha­nizm lo­so­wych zmian i se­lek­cji szybko po­padł w nie­ła­skę w XIX wieku, ale idea pro­cesu ewo­lu­cji na­dal sta­no­wiła struk­turę teo­re­tyczną, za po­mocą któ­rej na­ukowcy kla­sy­fi­ko­wali formy ży­cia – po­rów­ny­wali po­do­bień­stwa mię­dzy od­mien­nymi or­ga­ni­zmami, od­no­to­wy­wali róż­nice mię­dzy or­ga­ni­zmami po­dob­nymi do sie­bie na­wza­jem i usta­lali re­la­cje po­kre­wień­stwa. Do­piero w la­tach czter­dzie­stych XX wieku, czyli długo po uka­za­niu się O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków[3], kiedy wie­dza o ge­ne­tycz­nym pod­łożu dzie­dzi­cze­nia była na tyle duża, że uznano ją za co naj­mniej zgodną z me­cha­ni­zmem Dar­wina, czo­łowi na­ukowcy opra­co­wali i ogło­sili kon­cep­cję na­zwaną syn­tezą neo­dar­wi­now­ską bę­dącą po­łą­cze­niem teo­rii Dar­wina i współ­cze­snej ge­ne­tyki. W tam­tym mo­men­cie me­cha­nizm dar­wi­now­ski stał się w spo­łecz­no­ści na­ukow­ców i pra­sie po­pu­lar­nej do­myśl­nym wy­ja­śnie­niem przy­czyny ewo­lu­cji.

Było tak przy­naj­mniej przez kil­ka­dzie­siąt lat.

Pro­blem dla teo­rii Dar­wina

Po dru­giej woj­nie świa­to­wej nowy sprzęt i nowe tech­niki umoż­li­wiły bio­lo­gom ba­da­nie co­raz głęb­szych po­zio­mów ży­cia, aż w końcu do­tarli do jego pod­stawy – czą­ste­czek. Z dzi­siej­szej per­spek­tywy wy­daje się to dziwne, ale aż do nie­dawna na­ukowcy nie­wiele wie­dzieli o tym, jak wła­ści­wie funk­cjo­nują istoty żywe i co jest pod­stawą ży­cia. W la­tach pięć­dzie­sią­tych do­szło do wiel­kich prze­ło­mów za sprawą od­kry­cia struk­tur DNA i mio­glo­biny (białka ma­ga­zy­nu­ją­cego tlen w mię­śniach), a także dzięki zła­ma­niu kodu ge­ne­tycz­nego. Struk­tura mio­glo­biny uzmy­sło­wiła na­ukow­com, że czą­steczki bio­lo­giczne nie mają wy­glą­dać ład­nie, jak na przy­kład krysz­tały New Age, lecz są ma­szy­nami i są prze­zna­czone do wy­ko­ny­wa­nia spe­cy­ficz­nych, kon­kret­nych za­dań. Kod ge­ne­tyczny wska­zuje na­to­miast, że DNA prze­nosi in­for­ma­cję – a więc jest nie­ty­po­wym na­tu­ral­nym związ­kiem che­micz­nym.

Po tym obie­cu­ją­cym po­czątku wie­dza bio­lo­giczna roz­wi­jała się w za­wrot­nym tem­pie. Naj­waż­niej­szym od­kry­ciem współ­cze­snej na­uki jest to, że pod­stawę ży­cia sta­no­wią do­słow­nie ma­szyny skła­da­jące się z czą­ste­czek. Po­dob­nie jak w przy­padku ob­cego pół hu­ma­no­ida, pół ma­szyny Borga z se­rialu Star Trek, nie­odzowne funk­cje ko­mórki są peł­nione przez ma­leń­kie na­no­ma­szyny. Ma­szyny w ko­mór­kach dzia­łają mię­dzy in­nymi jako tak­sówki i cię­ża­rówki, które prze­wożą pa­sa­że­rów i ła­dunki na duże (w sto­sunku do wiel­ko­ści czą­ste­czek) dy­stanse wzdłuż ko­mór­ko­wych au­to­strad usia­nych zna­kami dro­go­wymi. Wszystko to utwo­rzone jest z czą­ste­czek. Osza­ła­mia­jąco wy­ra­fi­no­wane ko­mór­kowe pro­gramy kom­pu­te­rowe kon­tro­lują pro­ces mon­tażu tej ma­szy­ne­rii. Kunsz­towne sieci re­gu­la­to­rowe ge­nów za­wia­dują eks­pre­sją in­for­ma­cji za­pi­sa­nej w DNA, pro­du­ku­jąc we wła­ści­wym cza­sie i miej­scu wła­ściwe czą­steczki, które utwo­rzą zło­żone ciała zwie­rząt. To, co daw­niejsi na­ukowcy uzna­wali za pry­mi­tywne li­czy­dło, oka­zało się fu­tu­ry­stycz­nym su­per­kom­pu­te­rem. To (czyli ko­mórka), co bio­lo­go­wie ży­jący w cza­sach Dar­wina po­strze­gali jako „pro­stą, małą kulkę biał­ko­wego związku wę­gla”[4] – jako coś w ro­dzaju mi­kro­sko­pij­nej ga­la­retki – oka­zało się w pełni zauto­ma­ty­zo­waną, na­no­ska­lową fa­bryką, któ­rej wy­ra­fi­no­wa­nie prze­kra­cza ludzką wy­obraź­nię.

Na tym wła­śnie po­lega pro­blem dla teo­rii Dar­wina: mo­le­ku­larna pod­stawa ży­cia oka­zała się zdu­mie­wa­jąco, szo­ku­jąco zło­żona i nie­wy­mow­nie kunsz­towna. Nie cho­dzi tylko o to, że w or­ga­ni­zmach ży­wych in­for­ma­cja jest za­pi­sana za po­mocą kodu ge­ne­tycz­nego, co wy­raź­nie przy­wo­dzi na myśl dzia­ła­nie in­te­li­gen­cji i ni­gdy nie było ocze­ki­wane na pod­sta­wie wie­dzy o pra­wach che­micz­nych. Pro­blem tkwi w tym, że w miarę ba­dań od­krywa się co­raz licz­niej­sze po­ziomy ko­dów, pro­gra­mów i sys­te­mów kon­tro­l­nych. Nie mu­sisz mi wie­rzyć na słowo. Oto wy­po­wiedź zna­ko­mi­tych em­brio­lo­gów Mi­cha­ela Le­vine’a i Erica Da­vid­sona na te­mat – wtedy nie­dawno od­kry­tych – sys­te­mów kon­tro­l­nych po­ma­ga­ją­cych ko­or­dy­no­wać pro­ces roz­woju zwie­rząt:

Sieci re­gu­la­to­rowe ge­nów są ma­pami lo­gicz­nymi okre­śla­ją­cymi szcze­gó­łowo dane wej­ściowe do każ­dego mo­dułu cis-re­gu­la­to­ro­wego, dzięki czemu można zo­ba­czyć, jak dany gen jest uru­cha­miany w kon­kret­nym miej­scu i cza­sie. [...] Ta ar­chi­tek­tura uka­zuje ce­chy, któ­rych nie da się uwzględ­nić na żad­nym in­nym po­zio­mie ana­lizy, ale które – jak się oka­zuje – sta­no­wią cha­rak­te­ry­styczne i bar­dzo istotne wła­ści­wo­ści każ­dego sys­temu kon­tro­l­nego. Za te wła­ści­wo­ści od­po­wia­dają układy wielu ge­nów wspól­nie wy­ko­nu­ją­cych kon­kretne ope­ra­cje, ta­kie jak pę­tle do­dat­niego sprzę­że­nia zwrot­nego, które kie­rują sta­bil­nymi cy­klami róż­ni­co­wa­nia się ko­mó­rek[5].

A oto wy­po­wiedź Bruce’a Al­bertsa, nie­gdy­siej­szego prze­wod­ni­czą­cego ame­ry­kań­skiej Na­ro­do­wej Aka­de­mii Nauk, który po­dzi­wiał kom­plet­nie nie­ocze­ki­waną wcze­śniej ma­szy­ne­rię mo­le­ku­larną w ko­mórce:

Ni­gdy nie do­ce­nia­li­śmy ko­mó­rek. Bez wąt­pie­nia nie do­ce­niamy ich na­dal, ale przy­naj­mniej nie je­ste­śmy już tak na­iwni, jak by­li­śmy za cza­sów, gdy by­łem dok­to­ran­tem w la­tach sześć­dzie­sią­tych. Więk­szość z nas po­strze­gała wtedy ko­mórki jako ol­brzymi ze­spół mało istot­nych re­ak­cji. [...]

Jak się jed­nak oka­zało, mo­żemy cho­dzić i mó­wić, po­nie­waż che­mia umoż­li­wia­jąca ży­cie jest znacz­nie bar­dziej wy­ra­fi­no­wana i skom­pli­ko­wana niż co­kol­wiek, nad czym my – stu­denci – kie­dy­kol­wiek roz­my­śla­li­śmy. [...] W isto­cie całą ko­mórkę można po­strze­gać jako fa­brykę, która jest wy­po­sa­żona w skom­pli­ko­waną sieć po­łą­czo­nych ze sobą li­nii mon­ta­żo­wych, a każda z nich składa się z ze­społu du­żych ma­szyn biał­ko­wych. [...]

Dla­czego duże ze­społy bia­łek, które sta­no­wią pod­stawę funk­cjo­no­wa­nia ko­mó­rek, na­zy­wamy ma­szy­nami biał­ko­wymi? Do­kład­nie z tego po­wodu, że tak jak ma­szyny wy­na­le­zione przez czło­wieka, aby mógł sku­tecz­nie ra­dzić so­bie w świe­cie ma­kro­sko­po­wym, te ze­społy bia­łek za­wie­rają wy­soce sko­or­dy­no­wane ru­chome czę­ści[6].

Oczy­wi­ście w isto­tach ży­wych znaj­dziemy też uszczerbki i rysy po­dobne do tych, które po­ja­wiają się na no­wym sa­mo­cho­dzie po dłu­gim okre­sie użyt­ko­wa­nia. Za­równo jed­nak w przy­padku sa­mo­chodu, jak i or­ga­ni­zmów naj­waż­niej­sze nie jest wy­ja­śnie­nie uszczerb­ków, lecz ce­chu­ją­cych się wy­soką funk­cjo­nal­no­ścią ukła­dów czę­ści.

Jak nie­zdarny me­cha­nizm Dar­wina – czyli jedna ma­leńka, lo­sowa zmiana na­raz, po któ­rej na­stę­puje długi, nie­re­gu­larny i nie­pewny okres dzia­ła­nia do­boru na­tu­ral­nego po­zba­wio­nego zdol­no­ści an­ty­cy­po­wa­nia przy­szłych po­trzeb – może wy­ja­śnić od­kryte przez współ­cze­snych bio­lo­gów mo­le­ku­larne cudy? Co­raz wię­cej prze­ma­wia za tym, że nie jest w sta­nie ich wy­ja­śnić. W miarę roz­woju na­uki i od­kry­wa­nia co­raz więk­szej ele­gan­cji i zło­żo­no­ści co­raz więk­sza liczba bio­lo­gów od­stę­po­wała od dar­wi­ni­zmu. Za­pro­po­no­wano różne nowe kon­cep­cje, na przy­kład mó­wiące o tym, jak ko­mórki mogą do­ko­ny­wać wła­snej in­ży­nie­rii, po­wsta­wać w ta­jem­ni­czy spo­sób z sa­mej zło­żo­no­ści lub jak różne typy ko­mó­rek mogą wejść ze sobą we współ­pracę. Wpraw­dzie każda z tych no­wych idei zwy­kle po­trafi względ­nie do­brze wy­ja­śniać przy­naj­mniej je­den ob­szar bio­lo­gii, ale za­ra­zem każda z nich naj­wy­raź­niej rów­nie słabo, jak dar­wi­nizm, ra­dzi so­bie z wy­ja­śnie­niem ca­łej sfery bio­lo­gicz­nej. Po­mimo że bio­lo­go­wie na­dal z za­wrotną pręd­ko­ścią od­kry­wają, jak obec­nie funk­cjo­nują or­ga­ni­zmy żywe, a także po­mimo ak­tyw­no­ści wo­dzi­re­jów w pra­sie po­pu­lar­nej i agre­syw­nych pro­ze­li­tów, na­uki o po­cho­dze­niu prze­cho­dzą obec­nie kry­zys. Py­ta­nie, na które miał rze­komo od­po­wie­dzieć Dar­win („Co jest przy­czyną roz­woju ży­cia?”), wciąż po­zo­staje bez od­po­wie­dzi.

Jed­nak ci, któ­rzy mają otwarte oczy, z ła­two­ścią do­strzegą nad­zwy­czaj oczy­wi­ste roz­wią­za­nie. Kiedy w co­dzien­nym oto­cze­niu na­ty­kamy się na „mapy lo­giczne” lub „fa­brykę, która jest wy­po­sa­żona w skom­pli­ko­waną sieć po­łą­czo­nych ze sobą li­nii mon­ta­żo­wych”, mo­men­tal­nie do­cho­dzimy do wnio­sku, że po­wstały one w wy­niku ce­lo­wego dzia­ła­nia. Ta­kie układy wręcz pachną pro­jek­tem. A dla­czego w ta­kich przy­pad­kach z tak du­żym prze­ko­na­niem wnio­sku­jemy o pro­jek­cie? Dla­czego je­śli ob­ser­wu­jemy ce­lowe uło­że­nie czę­ści w na­szym co­dzien­nym oto­cze­niu, na przy­kład w przy­padku zwy­kłej me­cha­nicz­nej pu­łapki na my­szy, za­wsze wy­cią­gamy wnio­sek, że wy­ja­śnie­niem jest in­ten­cjo­nalny, in­te­li­gentny pro­jekt? Po­wo­dem jest to, że tylko umy­sły mogą mieć cele, a w związku z tym od­kry­cie czę­ści uło­żo­nych tak, by re­ali­zo­wać ja­kiś cel, po­zwala nam na wy­wnio­sko­wa­nie, że poza na­szymi umy­słami ist­nieją inne umy­sły. Te­raz nie­spo­dzie­wa­nie na­tknę­li­śmy się na ta­kie wy­soce ce­lowe układy na zu­peł­nie pod­sta­wo­wym po­zio­mie ży­cia (w ko­mórce) i nie ma po­wodu, aby­śmy po­wstrzy­mali się od przy­ję­cia iden­tycz­nego wnio­sku.

Wej­ście na ring

Po raz pierw­szy wsze­dłem na ring w 1996 roku, kiedy opu­bli­ko­wa­łem książkę Czarna skrzynka Dar­wina. Bio­che­miczne wy­zwa­nie dla ewo­lu­cjo­ni­zmu[7]. Jako bio­che­mik bar­dzo roz­cza­ro­wa­łem się teo­rią Dar­wina, któ­rej na­uczano mnie w trak­cie ca­łego okresu edu­ka­cji, i do­sze­dłem do wnio­sku, że wpro­wa­dzane do niej ulep­sze­nia są zu­peł­nie nie­ade­kwatne. Miarka się prze­brała. Nad­szedł czas, aby zła­pać byka za rogi i prze­stać owi­jać w ba­wełnę, aby obu­dzić się i po­czuć za­pach kawy. Zde­cy­do­wa­łem, że nad­szedł już czas na to, aby na­uka przy­znała, że bio­lo­go­wie przed­dar­wi­now­scy mieli ra­cję – ży­cie rze­czy­wi­ście zo­stało in­ten­cjo­nal­nie, in­te­li­gent­nie za­pro­jek­to­wane.

Po­cząt­kowe re­ak­cje spo­łecz­no­ści na­ukow­ców na pierw­szą moją książkę były po­wścią­gliwe (pry­wat­nie nie­któ­rzy na­ukowcy mó­wili mi, że ich za­in­try­go­wała). Opu­bli­ko­wano na­wet kilka na wpół po­zy­tyw­nych re­cen­zji książki, a za­warta w niej idea spo­tkała się z cał­kiem do­brym od­bio­rem ogółu spo­łe­czeń­stwa. Nie­długo po­tem kry­tyka za­częła się na­si­lać. Naj­wy­raź­niej po­pu­lar­ność mo­jej kon­cep­cji w spo­łe­czeń­stwie wzro­sła na tyle, że spo­łecz­ność na­ukow­ców po­czuła się na­prawdę za­gro­żona i pod­jęła po­li­tyczne kroki w celu jej zwal­cze­nia. Or­ga­ni­za­cje na­ukowe pu­bli­ko­wały ofi­cjalne bro­szury oczer­nia­jące kon­cep­cję pro­jektu. W ma­ga­zy­nach po­pu­lar­nych ostrze­gano przed nad­cią­ga­ją­cym koń­cem cy­wi­li­za­cji za­chod­niej. Rządy – bar­dziej pod wpły­wem or­ga­ni­za­cji na­uko­wych niż ro­dzi­ców – wy­da­wały za­rzą­dze­nia sprze­ci­wia­jące się dys­ku­to­wa­niu o kon­cep­cji pro­jektu na za­ję­ciach szkol­nych. Kon­cep­cję tę po­tę­piła na­wet ko­mi­sja Rady Eu­ro­pej­skiej.

Wszyst­kie te re­ak­cje wy­dały mi się prze­sadne, tym bar­dziej że przed­sta­wiona przeze mnie idea – czy się z nią zga­dzamy, czy nie – jest zu­peł­nie oczy­wi­sta. Przed Dar­wi­nem bio­lo­go­wie z ła­two­ścią do­strze­gali pro­jekt w ana­to­mii ro­ślin i zwie­rząt. Te­raz, kiedy nie­gdyś obie­cu­jąca idea Dar­wina oka­zała się nie­wy­pa­łem, współ­cze­śni bio­lo­go­wie po­winni nad­zwy­czaj ła­two do­strze­gać pro­jekt w wy­ra­fi­no­wa­nej ma­szy­ne­rii mo­le­ku­lar­nej ko­mórki. Wy­ja­śnie­nie prze­moż­nego wra­że­nia, że ży­cie zo­stało za­pro­jek­to­wane, było prze­cież – jak czę­sto się nam mówi – ogrom­nym suk­ce­sem teo­rii Dar­wina. Nie­rzadko za­pew­nia się nas też, że wy­twory me­cha­ni­zmu lo­so­wych mu­ta­cji i do­boru na­tu­ral­nego wy­glą­dają na skutki pro­jektu. Te­raz teo­ria Dar­wina chyli się jed­nak ku upad­kowi i po­zo­sta­jemy z prze­moż­nym wra­że­niem za­pro­jek­to­wa­nia ży­cia, nie dys­po­nu­jąc jed­no­cze­śnie żadną re­ali­styczną, wia­ry­godną teo­rią al­ter­na­tywną, która by to wra­że­nie wy­ja­śniała.

Po Czar­nej skrzynce Dar­wina opu­bli­ko­wa­łem w 2007 roku książkę Gra­nica ewo­lu­cji. W po­szu­ki­wa­niu ogra­ni­czeń dar­wi­ni­zmu[8], a na­stęp­nie roz­sze­rzy­łem ar­gu­men­ta­cję w 2019 roku w pracy De­wo­lu­cja. Od­kry­cia na­ukowe do­ty­czące DNA wy­zwa­niem dla dar­wi­ni­zmu[9]. Każda z tych ksią­żek uwzględ­niała naj­now­sze od­kry­cia w bio­lo­gii mo­le­ku­lar­nej po­twier­dza­jące i po­głę­bia­jące wnio­ski, do któ­rych do­sze­dłem w pierw­szej książce. Bez względu na to, czy ja­kieś nowe re­zul­taty lub nowe me­cha­ni­styczne teo­rie wy­ja­śnią w przy­szło­ści to, czego nie jest w sta­nie wy­tłu­ma­czyć teo­ria Dar­wina (bar­dzo w to jed­nak wąt­pię), ak­tu­alny stan na­szej wie­dzy za­pew­nia mocne in­te­lek­tu­alne uza­sad­nie­nie wnio­sku o in­te­li­gent­nym za­pro­jek­to­wa­niu ży­cia.

Każda z tych trzech ksią­żek spo­tkała się z re­ak­cjami – uprzej­mymi i nie­uprzej­mymi – ze wszyst­kich stron. Te re­ak­cje dały mi oka­zję do dal­szego roz­wi­nię­cia mo­jej ana­lizy, ja­śniej­szego wy­ra­że­nia ar­gu­men­tów i pod­wa­że­nia no­wych za­rzu­tów lub też – do czego do­cho­dziło nie­jed­no­krot­nie – do zna­le­zie­nia no­wych ilu­stra­cji po­zwa­la­ją­cych na oba­le­nie sta­rych za­rzu­tów, do któ­rych od­nio­słem się już wcze­śniej.

W ni­niej­szej książce znaj­duje się wy­bór mo­ich tek­stów i za­pi­sów prze­mó­wień z kilku pra­co­wi­tych, ale i przy­jem­nych de­kad, w któ­rych to­czyły się bi­twy mię­dzy zwo­len­ni­kami dar­wi­ni­zmu a zwo­len­ni­kami teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu. Cho­ciaż mam na­dzieję, że czy­tel­nik prze­kona się o me­ry­to­rycz­nej war­to­ści hi­po­tezy pro­jektu za­równo dzięki sile ar­gu­men­ta­cji na jej rzecz, jak i sła­bo­ści za­rzu­tów pod jej ad­re­sem (co będę pró­bo­wał wy­ka­zać), ta książka ofe­ruje znacz­nie wię­cej. Przed­sta­wia­jąc wy­mianę ar­gu­men­tów i kontr­ar­gu­men­tów, po­ka­zuje rów­nież, jak ro­zu­mują lu­dzie zaj­mu­jący się tym te­ma­tem. Ja­skrawo uzmy­sła­wia, że na­wet naj­by­strzejsi na­ukowcy i inni in­te­lek­tu­ali­ści są tylko ludźmi i mogą się my­lić. Na każ­dego z nas wpły­wają na­sze za­in­te­re­so­wa­nia i prio­ry­tety, wszy­scy wy­wo­dzimy się z kon­kret­nych śro­do­wisk spo­łecz­nych i li­czymy na zre­ali­zo­wa­nie na­szych wi­zji i dą­żeń w przy­szło­ści. Wszyst­kie te czyn­niki wy­wie­rają wpływ na na­sze ro­zu­mo­wa­nie. Ża­den czło­wiek nie jest ziem­ską re­in­kar­na­cją ko­man­dora Spo­cka – ani in­dy­wi­du­al­nie, ani zbio­rowo.

W ide­al­nym świe­cie w ni­niej­szej książce zna­la­złyby się wszyst­kie ar­ty­kuły mo­ich kry­ty­ków i wszyst­kie moje od­po­wie­dzi, ale na­wet gdy­bym uzy­skał zgodę na ich prze­druk, wy­ma­ga­łoby to opu­bli­ko­wa­nia książki nie­po­ręcz­nej i bar­dzo dro­giej. Wiele tek­stów jest jed­nak ła­two do­stęp­nych w in­ter­ne­cie. Gdzie to tylko moż­liwe, po­daję od­no­śniki do opu­bli­ko­wa­nych tek­stów kry­tycz­nych, na które od­po­wia­dam.

Po­nie­waż po­cząt­kowo pi­sa­łem eseje ze­brane w ni­niej­szej książce z my­ślą o od­bior­cach, któ­rzy nie­wiele wie­dzieli na ten te­mat, więc prze­wa­ża­jąca liczba tych tek­stów sta­nowi od­rębną, nie­za­leżną ca­łość. Te, w któ­rych mogą być przy­datne ja­kieś do­dat­kowe in­for­ma­cje, sta­ra­łem się wzbo­ga­cić nie­zbęd­nymi ko­men­ta­rzami. W kilku tek­stach po­słu­ży­łem się nieco prost­szym ję­zy­kiem, aby do­sto­so­wać je do tego tomu, lub ewen­tu­al­nie pod­ją­łem próbę ja­śniej­szego przed­sta­wie­nia mo­ich spo­strze­żeń. Kilka tek­stów na­pi­sa­łem do wy­daw­nictw, w któ­rych mocno je zre­da­go­wano. Tu­taj za­mie­ści­łem ich ory­gi­nalne wer­sje. Część tek­stów przy­go­to­wa­łem w for­mie li­stów do re­dak­cji róż­nych cza­so­pism na­uko­wych lub ga­zet, ale nie zo­stały opu­bli­ko­wane dla­tego, że je od­rzu­cono, albo przez wzgląd na to, że prze­kro­czy­łem ter­min prze­sła­nia tek­stu.

Ory­gi­nalne pu­bli­ka­cje uka­zały się w wielu róż­nych miej­scach, od for­mal­nych cza­so­pism na­uko­wych przez ga­zety i ma­ga­zyny po­pu­larne po blogi in­ter­ne­towe. W związku z tym, że ad­re­so­wa­łem je do róż­nych od­bior­ców, znacz­nie róż­nią się sty­lem i stop­niem pro­fe­sjo­nal­nego za­awan­so­wa­nia. Nie­które mają sztywny, for­malny cha­rak­ter, a inne na­pi­sa­łem swo­bod­niej­szym ję­zy­kiem. Część ma formę prze­glą­dów, a część za­wiera wiele szcze­gó­ło­wych roz­wa­żań. Jedne są dłuż­sze, a inne krót­sze. Nie­mniej na­wet w bar­dziej spe­cja­li­stycz­nych ar­ty­ku­łach ła­two da się zro­zu­mieć sedno ar­gu­men­ta­cji.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

Przy­pisy

Wstęp

[1] Por. A. Wa­gner, Ar­ri­val of the Fit­test: So­lving Evo­lu­tion’s Gre­atest Puz­zle, Cur­rent, New York 2014; J.A. Sha­piro, Evo­lu­tion: A View from the 21st Cen­tury, FT Press, Up­per Sad­dle Ri­ver 2011; E.V. Ko­onin, The Lo­gic of Chance: The Na­ture and Ori­gin of Bio­lo­gi­cal Evo­lu­tion, FT Press, Up­per Sad­dle Ri­ver 2011; Trans­for­ma­tions of La­marc­kism: From Sub­tle Flu­ids to Mo­le­cu­lar Bio­logy, eds. S.B. Gis­sis, E. Ja­blonka, MIT Press, Cam­bridge 2011; Evo­lu­tion: The Exten­ded Syn­the­sis, eds. M. Pi­gliucci, G.B. Mül­ler, MIT Press, Cam­bridge 2010; The Con­cept of the Gene in De­ve­lop­ment and Evo­lu­tion: Hi­sto­ri­cal and Epi­ste­mo­lo­gi­cal Per­spec­ti­ves, eds. P. Beur­ton, R. Falk, H.-J. Rhe­in­ber­ger, Cam­bridge Uni­ver­sity Press, Cam­bridge 2008; M. Lynch, The Ori­gins of Ge­nome Ar­chi­tec­ture, Si­nauer As­so­cia­tes, Sun­der­land 2007; D. No­ble, The Mu­sic of Life: Bio­logy bey­ond Ge­nes, Oxford Uni­ver­sity Press, Oxford 2006; R.A. Wat­son, Com­po­si­tio­nal Evo­lu­tion: The Im­pact of Sex, Sym­bio­sis, and Mo­du­la­rity on the Gra­du­alist Fra­me­work of Evo­lu­tion, MIT Press, Cam­bridge 2006; M.W. Kir­sch­ner, J.C. Ger­hart, The Plau­si­bi­lity of Life: Great Le­aps of Evo­lu­tion, Yale Uni­ver­sity Press, New Ha­ven 2005; S.B. Car­roll, En­dless Forms Most Be­au­ti­ful: The New Science of Evo Devo, W.W. Nor­ton, New York 2005; E. Ja­blonka, M.J. Lamb, Evo­lu­tion in Four Di­men­sions: Ge­ne­tic, Epi­ge­ne­tic, Be­ha­vio­ral, and Sym­bo­lic Va­ria­tion in the Hi­story of Life, MIT Press, Cam­bridge 2005; M.J. West-Eber­hard, De­ve­lop­men­tal Pla­sti­city and Evo­lu­tion, Oxford Uni­ver­sity Press, Oxford 2003; L. Mar­gu­lis, D. Sa­gan, Acqu­iring Ge­no­mes: A The­ory of the Ori­gins of Spe­cies, Ba­sic Bo­oks, New York 2002.
[2] Por. K. La­land et al., Does Evo­lu­tio­nary The­ory Need a Re­think?, „Na­ture” 2014, Vol. 514, s. 161–164, https://www.na­ture.com/news/does-evo­lu­tio­nary-the­ory-need-are­think-1.16080 [do­stęp: 21 III 2022].
[3] Por. K. Dar­win, O po­wsta­wa­niu ga­tun­ków drogą do­boru na­tu­ral­nego, czyli o utrzy­ma­niu się do­sko­na­łych ras w walce o byt, tłum. S. Dick­stein, J. Nus­baum, w: te­goż, Dzieła wy­brane, t. II, „Bi­blio­teka Kla­sy­ków Bio­lo­gii”, Pań­stwowe Wy­daw­nic­two Rol­ni­cze i Le­śne, War­szawa 1959 (przyp. tłum.).
[4] Por. J. Far­ley, The Spon­ta­ne­ous Ge­ne­ra­tion Con­tro­versy: From De­scar­tes to Opa­rin, Johns Hop­kins Uni­ver­sity Press, Bal­ti­more 1977, s. 73.
[5] M. Le­vine, E.H. Da­vid­son, Gene Re­gu­la­tory Ne­tworks for De­ve­lop­ment, „Pro­ce­edings of the Na­tio­nal Aca­demy of Scien­ces USA” 2005, Vol. 102, No. 14, s. 4936 [4936–4942], https://doi.org/10.1073/pnas.0408031102.
[6] B. Al­berts, The Cell as a Col­lec­tion of Pro­tein Ma­chi­nes: Pre­pa­ring the Next Ge­ne­ra­tion of Mo­le­cu­lar Bio­lo­gi­sts, „Cell” 1998, Vol. 92, No. 3, s. 291 [291–294], https://doi.org/10.1016/S0092-8674(00)80922-8 [wy­róż­nie­nie zgod­nie z ory­gi­na­łem cy­tatu].
[7] Por. M.J. Behe, Czarna skrzynka Dar­wina. Bio­che­miczne wy­zwa­nie dla ewo­lu­cjo­ni­zmu, tłum. D. Sa­gan, „Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt”, Fun­da­cja En Ar­che, War­szawa 2020 (przyp. tłum.).
[8] Por. M.J. Behe, Gra­nica ewo­lu­cji. W po­szu­ki­wa­niu ogra­ni­czeń dar­wi­ni­zmu, tłum. Z. Ko­ściuk, „Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt”, Fun­da­cja En Ar­che, War­szawa 2020 (przyp. tłum.).
[9] Por. M.J. Behe, De­wo­lu­cja. Od­kry­cia na­ukowe do­ty­czące DNA wy­zwa­niem dla dar­wi­ni­zmu, tłum. A. Ba­ra­now­ski, „Se­ria In­te­li­gentny Pro­jekt”, Fun­da­cja En Ar­che, War­szawa 2022 (przyp. tłum.).

Do­tych­czas w se­rii uka­zały się:

Jo­na­than Wells

Ikony ewo­lu­cji.

Na­uka czy mit?

Phil­lip E. John­son

Dar­win przed są­dem

Mi­chael J. Behe

Czarna skrzynka Dar­wina.

Bio­che­miczne wy­zwa­nie dla ewo­lu­cjo­ni­zmu

Mi­chael J. Behe

Gra­nica ewo­lu­cji.

W po­szu­ki­wa­niu ogra­ni­czeń dar­wi­ni­zmu

Jo­na­than Wells

Zom­bie-na­uka.

Jesz­cze wię­cej ikon ewo­lu­cji

Gu­il­lermo Gon­za­les

Jay W. Ri­chards

Wy­jąt­kowa pla­neta.

Dla­czego na­sze po­ło­że­nie w ko­smo­sie umoż­li­wia od­kry­cia na­ukowe

Wil­liam A. Demb­ski

Wnio­sko­wa­nie o pro­jek­cie.

Wy­klu­cze­nie przy­padku me­todą ma­łych praw­do­po­do­bieństw

Mi­chael Den­ton

Kry­zys teo­rii ewo­lu­cji

Do­uglas Axe

Nie­pod­wa­żalne.

Jak bio­lo­gia po­twier­dza na­szą in­tu­icję, że ży­cie jest za­pro­jek­to­wane

Mi­chael Den­ton

Teo­ria ewo­lu­cji.

Kry­zysu ciąg dal­szy

Ste­phen C. Meyer

Pod­pis w ko­mórce.

DNA i świa­dec­twa in­te­li­gent­nego pro­jektu

Ste­phen C. Meyer

Wąt­pli­wość Dar­wina.

Kam­bryj­ska eks­plo­zja ży­cia jako świa­dec­two in­te­li­gent­nego pro­jektu

Wil­liam A. Demb­ski

Nic za darmo.

Dla­czego przy­czyną wy­spe­cy­fi­ko­wa­nej zło­żo­no­ści musi być in­te­li­gen­cja

Jo­na­than Wells

Mit śmie­cio­wego DNA

Gra­nville Se­well

Na po­czątku

Eseje o teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu

Mi­chael J. Behe

De­wo­lu­cja

Od­kry­cia na­ukowe do­ty­czące DNA wy­zwa­niem dla dar­wi­ni­zmu

Pod re­dak­cjąDa­vida Klin­ghof­fera

Kon­tro­wer­syjny pod­pis

Od­po­wiedź na kry­tykę książki Pod­pis w ko­mórce

Mar­cos Eber­lin

Da­le­ko­wzrocz­ność

Jak bio­che­mia uka­zuje plan i ce­lo­wość ży­cia

Mi­chael J. Den­ton

Prze­zna­cze­nie na­tury

Co prawa bio­lo­gii mó­wią o na­szym miej­scu we Wszech­świe­cie

Eric Cas­sell

Al­go­rytmy zwie­rząt

Ewo­lu­cja a ta­jem­nica za­dzi­wia­ją­cych in­stynk­tów