Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
607 osób interesuje się tą książką
Pierwsze mafine opowiadanie od Alexi Lexi
Luna Forest pragnie jedynie spokojnego życia. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Federica Scossiego – bezwzględnego, zaborczego i niebezpiecznie pociągającego mafiosa, który nie przyjmuje odmowy. Kiedy mężczyzna uprowadza ją na prywatną wyspę, strach zaczyna mieszać się z fascynacją, a wzajemne pożądanie staje się coraz trudniejsze do opanowania. Luna musi zdecydować, czy zdoła zaufać człowiekowi, którego powinna nienawidzić.
Czy uczucie zrodzone z obsesji może przerodzić się w prawdziwą miłość?
Porwanie to krótkie opowiadanie 18+
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 59
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Rozdział 1
Luna
To miał być zwykły wypad do baru. Po długim tygodniu ciężkiej pracy należała mi się chwila odpoczynku w towarzystwie przyjaciółek. Nie sądziłam jednak, że zostanę wystawiona do wiatru. W ostatniej chwili Melissa i Sara odwołały spotkanie. Początkowo zamierzałam zostać w domu, ostatecznie jednak postanowiłam wybrać się do baru sama i spędzić kilka godzin we własnym towarzystwie.
Siedziałam właśnie na wysokim stołku i sączyłam drinka. Co chwilę omiatałam wzrokiem pomieszczenie, przyglądając się gościom bawiącym się w lokalu. Lubiłam szaleć na parkiecie, ale nie miałam ochoty robić tego w pojedynkę. Kiedy jednak z głośników popłynęła moja ulubiona piosenka, nie wahałam się ani sekundy. Dopiłam drinka i tanecznym krokiem ruszyłam na środek sali.
Dałam się porwać muzyce. Przymknęłam powieki i przesuwałam dłońmi po ciele, zatracając się we własnym świecie, do którego nikt poza mną nie miał wstępu. Czułam się cudownie. Po raz pierwszy od wielu dni mogłam odetchnąć i dobrze się bawić. Właśnie tego brakowało mi w życiu.
Praca pochłaniała mnie bez reszty. Za wszelką cenę chciałam być najlepsza w tym, co robię. Szkolenia, spotkania biznesowe i wyjazdy służbowe stały się moją codziennością. Pierwsza pojawiałam się w biurze i ostatnia z niego wychodziłam. Nie miałam czasu dla siebie. Dopiero teraz, kołysząc się w rytm muzyki, zrozumiałam, że muszę coś zmienić. Nie mogłam dłużej tak funkcjonować, bo zmierzałam prosto do autodestrukcji.
Moje rozmyślania przerwał dotyk obcych dłoni na biodrach. Wzdrygnęłam się i już zamierzałam wrócić do baru, kiedy nieznajomy przyciągnął mnie do umięśnionego torsu. Otulił mnie intensywny zapach męskich perfum. Zamruczałam cicho i zakołysałam biodrami. Otarłam się pośladkami o wyczuwalne pod materiałem spodni wybrzuszenie, a mężczyzna jęknął wprost do mojego ucha. Podobało mi się, jak na niego działałam.
Uśmiechnęłam się, po czym z trudem wyswobodziłam się z jego objęć. Zerknęłam przez ramię na nieznajomego. Błądził wzrokiem po moim ciele, a w jego oczach płonęło pożądanie. Nie planowałam jednak dłużej zaprzątać sobie nim głowy. Zostawiłam go na parkiecie i wróciłam do baru.
Zajęłam poprzednie miejsce i gestem przywołałam barmana. Młody chłopak stojący za kontuarem natychmiast podszedł i przyjął zamówienie.
Kiedy przygotowywał drinka, ponownie poczułam znajomy zapach perfum. Od razu je rozpoznałam – należały do mężczyzny, z którym przed chwilą tańczyłam. Postanowiłam zignorować jego obecność, choć nie było to łatwe. Nieznajomy nachylił się do mojego ucha i wyszeptał zmysłowym głosem:
– Do mnie czy do ciebie?
Nie zdołałam się powstrzymać i parsknęłam śmiechem.
– Poważnie? – Spojrzałam na niego.
Stał tak blisko, że wystarczyło nieznacznie unieść głowę, aby nasze usta się zetknęły. Mięśnie podbrzusza zacisnęły się z ekscytacji.
– Myślisz, że uraczysz mnie tak banalnym tekstem, a ja z ochotą rozłożę przed tobą nogi?
Nie lubiłam bawić się w półsłówka. Wolałam, żeby rozmówca od razu wiedział, z kim ma do czynienia. Byłam bezpośrednia i nie uznawałam tematów tabu.
Nieznajomy uśmiechnął się i objął dłonią moją talię. Zadrżałam pod wpływem niespodziewanego dotyku, co nie uszło jego uwadze. Wściekałam się na siebie, że nie potrafię zapanować nad reakcjami własnego ciała.
– Podobno ten tekst działa na dziewięćdziesiąt dziewięć procent kobiet.
– W takim razie trafiłeś na ten jeden maleńki procent, który potrafi oprzeć się twojemu urokowi.
Sięgnęłam po drinka postawionego przede mną przez barmana. Posłałam mu wdzięczny uśmiech, po czym uniosłam szklankę do ust i zwilżyłam wargi alkoholem. Musiałam przyznać, że smakował obłędnie.
– Na czym stanęliśmy? – Nieznajomy dotknął mojego nagiego ramienia i zaczął kreślić na nim kółka opuszkiem palca.
Nie mogłam zaprzeczyć, że ta pieszczota działała na mnie kojąco. Nie chciałam jednak dać mu satysfakcji, więc strąciłam jego dłoń i posłałam mu gniewne spojrzenie.
– Na tym, że ulatniasz się z mojej przestrzeni.
– Udajesz niedostępną… – Usiadł obok i potarł zarośnięty policzek. – Ale oboje doskonale wiemy, że tę noc spędzisz z moim fiutem głęboko w swojej cipce.
Nie miałam pojęcia, czy się roześmiać, czy mu przywalić. Dłoń aż mnie świerzbiła, by zetknąć się z jego policzkiem.
– Jedyne, czego może dotknąć twój fiut, to mój obcas.
Mężczyzna odchylił głowę i roześmiał się głośno. Nie rozumiałam, co go tak bawiło. Przecież nie powiedziałam niczego zabawnego. Właśnie zagroziłam, że go uszkodzę.
– Jesteś urocza – odezwał się w końcu.
Przysunął się i położył dłoń na oparciu mojego stołka. Poczułam się jak w pułapce.
– Do mnie czy do ciebie? – ponowił pytanie głębokim, zmysłowym głosem, który coraz bardziej działał mi na nerwy.
– Ja jadę do siebie, a ty do agencji, jeśli musisz sobie ulżyć.
Ta rozmowa zaczynała mnie nużyć. Nadszedł czas na ewakuację.
Wstałam, zamierzając opuścić lokal, ale nieznajomy zacisnął dłoń na moim nadgarstku. Uścisk nie był mocny, mimo to zdecydowanie mi się nie podobał.
– Puść mnie – wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
– Dopiero kiedy zdradzisz mi swoje imię i podasz numer telefonu.
On również wstał i przyciągnął mnie do siebie. Był ode mnie wyższy o ponad trzydzieści centymetrów, dlatego musiałam mocno zadrzeć głowę, żeby spojrzeć mu w twarz.
– Jesteś apodyktycznym dupkiem, który nie rozumie słowa „nie”.
– Masz rację. – Zaśmiał się krótko. – W moim słowniku nie ma takiego słowa.
Przesunął dłoń niebezpiecznie blisko moich pośladków. Zadrżałam.
– Muszę wracać do domu – zdołałam z siebie wydusić.
Ten mężczyzna robił mi z mózgu papkę.
– Odwiozę cię.
Nie zaproponował. Po prostu podjął decyzję za mnie. Znów odezwała się we mnie waleczna natura.
– Dzięki, pojadę taksówką.
Wyszarpałam rękę z jego uścisku i cofnęłam się o kilka kroków. Przypadkiem trąciłam łokciem przechodzącego obok mężczyznę.
– Kurwa, patrz, jak chodzisz! – wydarł się, próbując przekrzyczeć muzykę.
Popchnął mnie, przez co zachwiałam się na wysokich obcasach.
Nie zdążyłam nawet zamrugać, gdy dłoń mojego natarczywego towarzysza zacisnęła się na gardle napastnika. Twarz duszonego poczerwieniała, kiedy bezskutecznie próbował zaczerpnąć powietrza. Szarpał się i wbijał paznokcie w rękę nieznajomego, ale tylko potęgował tym jego wściekłość.
Ten widok mnie przeraził. Niewiele myśląc, wybiegłam z lokalu. Musiałam jak najszybciej oddalić się od tego miejsca, a przede wszystkim od mężczyzny, który jednocześnie mnie przerażał i fascynował.
Na szczęście przy chodniku zatrzymała się właśnie taksówka. Nachyliłam się do otwartego okna.
– Jest pan wolny? – zapytałam kierowcę.
Taksówkarz skinął głową, a ja odetchnęłam z ulgą. Wsiadłam do środka i podałam adres swojego mieszkania.
Kiedy samochód ruszył, z lokalu wypadł nieznajomy. Zatrzymał się przed wejściem i utkwił wzrok w odjeżdżającej taksówce. Po chwili dołączyli do niego dwaj ubrani na czarno mężczyźni. Mówili coś do niego, lecz nie zaszczycił ich nawet spojrzeniem. Cały czas patrzył w moją stronę.
Przełknęłam ślinę i odwróciłam głowę.
Marzyłam tylko o tym, żeby znaleźć się w domu, zapomnieć o tym koszmarnym wieczorze i już nigdy więcej nie spotkać tego mężczyzny.
Rozdział 2
Luna
Pierwsze promienie słońca muskały moją twarz, próbując wyrwać mnie ze snu. Zamrugałam i ziewnęłam, po czym przetarłam dłonią zaspane oczy. Z ociąganiem podniosłam się i usiadłam na skraju materaca. Każda kość w moim ciele boleśnie dawała o sobie znać. Poprzedniego wieczoru nie wypiłam wiele, a mimo to czułam się fatalnie.
Wstałam z łóżka i poszłam prosto do łazienki. Miałam dziś wolne, dlatego postanowiłam poświęcić ten dzień na odpoczynek. Przedpołudnie planowałam spędzić w parku, relaksując się nad niewielkim jeziorem położonym w jego centrum. Czas na łonie natury powinien dobrze mi zrobić. Liczyłam, że świeże powietrze pozwoli mi uwolnić się od niepokojących obrazów, w których główną rolę odgrywał nieznajomy z baru.
Przed zaśnięciem długo o nim myślałam. Zdecydowanie zbyt nachalnie próbował się do mnie zbliżyć, a rozmowę zaczął od propozycji seksualnej. Już na wstępie zarobił więc kilka punktów ujemnych. Lubiłam seks, ale nie na tyle, żeby pójść do łóżka z przypadkowo poznanym mężczyzną. Kierowałam się w życiu pewnymi zasadami i nie zamierzałam ich łamać nawet dla takiego przystojniaka jak on.
Włożyłam bawełniane spodnie, przewiewną bluzkę i sandałki na niskim obcasie. Włosy związałam w niedbały kok na czubku głowy. Zrezygnowałam z pełnego makijażu, ograniczając się do tuszu do rzęs i błyszczyka. Tak przygotowana opuściłam mieszkanie.
Nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam tuż za drzwiami. Na wycieraczce leżał największy bukiet róż, jaki kiedykolwiek widziałam. Ich intensywna czerwień przyciągała wzrok. Przez dłuższą chwilę wpatrywałam się w kwiaty, niezdolna wykonać choćby najmniejszego ruchu. Dopiero odgłos otwieranych drzwi sąsiedniego mieszkania wyrwał mnie z odrętwienia.
