Poezje dla dzieci do lat dziesięciu - Maria Konopnicka - ebook

Poezje dla dzieci do lat dziesięciu ebook

Maria Konopnicka

5,0

Opis

Poezje dla dzieci do lat dziesięciu” to zbiór wierszy Marii Konopnickiej, poetki i nowelistki okresu realizmu. Jest ona uznawana za jedną z najwybitniejszych polskich pisarek.

W skład tego zbioru wchodzi 75 wspaniałych i ponadczasowych wierszyków dla dzieci.


Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 52

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
5,0 (1 ocena)
1
0
0
0
0

Popularność




Maria Konopnicka

Wydawnictwo Avia Artis

2021

ISBN: 978-83-8226-339-8
Ta książka elektroniczna została przygotowana dzięki StreetLib Write (http://write.streetlib.com).

Nasz świat

I miasto i wioska To jeden nasz świat! I wszędzie, dziecino, Twa siostra, twój brat!

I wszędzie, dziecino, Wśród lasów, wśród pól, Jak ty czują radość,

Jak ty czują ból.

Dzień dobry

Zaszumiało nasze pole

Złotą pieśnią zbóż, Wschodzi, wschodzi śliczne słonko Wśród różanych zórz.

Wschodzi, wschodzi złotą drogą Nad ten ciemny las, A skowronek z gniazdka leci, Piosnką budzi nas.

Dobry dzień ci, wiosko miła, Drogi domku ty! I wy świeżo rozkwitnione Pod okienkiem bzy!

Dobry dzień wam, dobrzy ludzie, Co idziecie w świt, Z jasną kosą na ramieniu Miedzą wpośród żyt!

Dobry dzień wam, lasy ciemne, Stojące we mgle, I ty, mały skowroneczku, Co zbudziłeś mnie!

Czytanie

No, już na dziś dość biegania!

Niech tu nisko siądzie Hania, Julcia z lalką wyżej trochę, Na kolana wezmę Zochę,

Bo Zosieńka jeszcze mała... No, i będę wam czytała. O czem chcecie? — Ja chcę bajkę Jak to kotek palił fajkę! — A ja chcę o szklanej górze, Gdzie to rosną złote róże! — A ja chcę o jędzy babie, Co ma malowane grabie! — A to ja chcę o tym smoku, Co to pękł z jednego boku! — — Ejże! Co wam przyjdzie z bajki? Czy to koty palą fajki? Na cóżby się zdały babie Jakieś malowane grabie? Czy kto widział złote róże? Czy kto był na szklanej górze? Wszak wam wiedzieć będzie miło, Co się u nas wydarzyło. Posłuchajcie... W bok Kruszwicy Żył Piast w cudnej okolicy... Miał synaczka... — Wiemy! Wiemy! — No i chcecie? — Chcemy! chcemy!

Sierotki

W oknie stoją dwie sieroty:

— Ach miesiączku ty nasz złoty, Co u niebios świecisz bramy, Czyś nie widział naszej mamy? — Oj widziałem, moja miła! Idź do dzieci mych — mówiła — Niech pracują, niech nie płaczą, To mnie w sercu swem zobaczą.

Cichy wieczór

Cichy wieczór już zapada,

Zgaśnie zorza wnet, A pod lasem, pod olszowym, Słychać rżenie — het!

Siwy konik tam się pasie, Siwy konik mój; Jest tam łączka z drobną trawką, Jest kryniczny zdrój!

Siwy konik rży po łące, Rozlega się głos; Leci echo od olszyny Polem pełnem ros.

A miesiączek cicho wstaje, Lipa sypie kwiat. Cudnaż, cudna noc ta letnia, Cudny jest nasz świat!

Dobranoc

Dobranoc, ty wiosko,

Dobranoc, kochana! Oj będziesz ty spała Do nowego rana. Do nowego rana, Co wzejdzie na niebie, Kiedy nowa wiosna Znów obudzi ciebie. Dobranoc, ty wiosko, Dobranoc, kochana! Oj będziesz ty spała Do nowego rana!

Wiatr

— Czego ty jęczysz, ty bujny wietrze I czego tak zawodzisz? Czemu nie siedzisz w chateczce swojej, Tylko po polu chodzisz?

— Oj! tego jęczę, tego zawodzę, Moje ty drogie dziecię, Że nie mam chatki, rodzonej chatki I tułam się po świecie.

Śnieżyca

Zahuczały, zaświstały Wichry w srebrny róg: Leci, leci tuman biały, Aż na chaty próg.

Na tej chaty próg lipowy, Co ochrania nas, Co otula nasze głowy W złej śnieżycy czas.

A ja stoję u okienka, A ja patrzę wdal; Milknie, cichnie ma piosenka, Serce chwyta żal.

Oj nie jedna tam sierota Na tem zimnie drży! Wiatr chuściną biedną miota, A mróz ścina łzy...

O ty, chato nasza droga, Rozszerz ściany swe! Pójdź, sieroto, dziecię Boga, My utulim cię!

Rzeka

Za tą głębią, za tym brodem, Tam stanęła rzeka lodem; Ani szumi, ani płynie, Tylko duma w swej głębinie:

Gdzie jej wiosna, Gdzie jej zorza? Gdzie jej droga Het do morza?

Oj, ty rzeko, oj, ty sina, Lody tobie nie nowina; Co rok zima więzi ciebie, Co rok wichry mkną po niebie.

Aż znów przyjdzie Wiosna hoża I popłyniesz Het do morza.

Nie na zawsze słonko gaśnie, Nie na zawsze ziemia zaśnie, Nie na zawsze więdnie kwiecie, Nie na zawsze mróz na świecie.

Przyjdzie wiosna, Przyjdzie hoża, Pójdą rzeki Het do morza!

Kolędnicy

A ten chudy Janek Po ulicy chodzi, Z trzejkrólową gwiazdą Kolędników wodzi.

Trzejkrólowa gwiazda Zaświeci w okienko, Kolędnicy hukną Wesołą piosenką.

Kolęda, kolęda, Wesoła nowina! A pójdźcież się ogrzać Bliżej do komina!

Trzejkrólowa gwiazda, A po niej zapusty; Nie bój się ty, Janku, Będziesz jeszcze tłusty.

Skowronek

Skowroneczek śpiewa Nad tą cichą niwą; Orzcie, wołki siwe, Prosto, a nie krzywo.

Orzcie, wołki siwe, Na ten chleb razowy, Na ten chlebek żytni, Czarny, ale zdrowy.

Skowroneczek śpiewa, Wiszący pod niebem; Daj nam Boże razem Przełamać się chlebem.

Chlebem się przełamać, Kąskiem choć ostatnim, Dobrem się podzielić słowem I uściskiem bratnim!

Kukułeczka

Po tym ciemnym boru Kukułeczka kuka, Z ranka do wieczoru Gniazdka sobie szuka. Kuku! Kuku! Gniazdka sobie szuka. — A ty kukułeczko, Co na drzewach siadasz, Jakie ty nowiny W lesie rozpowiadasz? Kuku! Kuku! W lesie rozpowiadasz? Leciałam ja w maju, Z ciepłego wyraju, Zagubiłam w drodze Ścieżynę do gaju! Kuku! Kuku! Ścieżynę do gaju. Zagubiłam ścieżkę Do gniazdeczka mego, Teraz latam, kukam, Ot już wiesz dlaczego. Kuku! Kuku! Ot już wiesz dlaczego.

Sokół

Poczerniało niebo, Poczerniało pole; — A gdzie lecisz, odlatujesz, Siwy mój sokole?

Czy lecisz za góry, Czy za morze sine, Za tem słonkiem, za tem złotem, W weselszą gościnę?

Weselszą gościnę Znajdziesz sobie wszędzie; Lecz za cichą wioską naszą Tęskno tobie będzie.

Co spojrzysz za siebie, To serce zasmucisz, Aż się z nową wiosną do nas I do gniazdka wrócisz.

Wianki

A ta modra rzeka Ogniami się pali; Wesoła drużyna Płynie po jej fali.

Wesoła drużyna Chwyta kwietne wieńce, Co je zaplatały Tych panienek ręce.

Na wysokim brzegu Panieneczka stała, Modremi oczkami Na wianek patrzała.

Płyńże, mój wianeczku, Po tej bystrej fali, Póki się ten ogień Świętojański pali.

Płyńże, mój wianeczku, Do brzegu drugiego, Pytaj się tam ludzi O braciszka mego.

Mój braciszek miły Wędruje po świecie, A ja mu posyłam Te różane kwiecie.

Dożynki

Mamuniu! Tatuniu! Otwierajcie wrota, Niosą nam tu wieniec Ze szczerego złota!

Grajże, grajku, a wesoło, Bo dziś wszyscy staniem wkoło. Plon przynieśli, plon!

Przynieśli nam wieniec Z kłosów naszej ziemi, Ślicznie przewijany Wstęgami krasnemi!

Grajże, grajku, a wesoło, Bo dziś wszyscy staniem wkoło. Plon przynieśli, plon!

Bodaj się te ręce Z naszemi złączyły, Co ten śliczny wieniec Z złotych zbóż uwiły.

Grajże, grajku, a wesoło,