Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Biblioteka Publiczna Gminy Pruszcz Gdański
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 39
Rok wydania: 1984
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Owiana legendą
Wydawnictwo Morskie
Gdańsk 1984
Stanisława Górnikiewicz
Owiana legendą
Historia Wartowni nr 1 na Westerplatte
Okładkę projektował: Jan Misiek
Redaktor: Alina Szafranowa
Redaktor techniczny: Elżbieta Smolarz
Korektor: Aniela Wilkanowicz
ISBN 83-215-7217-0
© Copyright by Wydawnictwo Morskie Gdańsk 1984
Tylko ten kraj, który oddaje cześć i pamięć swoim bohaterom może liczyć na poświęcenie i ofiarność następnych pokoleń.
(Z przemówienia majora rez. Leona Pająka w dniu 29 czerwca 1974 r.)
Zwiedzając dzisiaj teren Westerplatte, przez moment choćby powinniśmy zatrzymać się przy niewielkim budyneczku, w którym kiedyś toczyły się walki i który dzisiaj jest obiektem stałej troski społeczeństwa, a przede wszystkim samych westerplatczyków. To jeden z ocalałych punktów oporu — wartownia nr 1, budynek o grubych murach z umieszczonymi dość wysoko małymi okienkami o wymiarach siedem na siedem metrów. Ta właśnie wartownia stanowiła trzon obrony na najważniejszej wschodniej pozycji — od strony przesmyku lądowego, z którego atakowali Niemcy. Porażała wroga ogniem, nieugiętą postawą załogi. To tutaj zapisali swe wspaniałe bojowe karty Buder, Gryczman, Trela, Baran, Ciereszko i wielu innych, żyjących i już zmarłych obrońców. W jej murach w pierwszym dniu walki leżał przeniesiony tu z przedpola ciężko ranny por. Leon Pająk, dowódca placówki „Prom”. Tutaj też w momencie kapitulacji został raniony śmiertelnie w głowę strzelec Jan Czywil. Była to na Westerplatte ostatnia ofiara i ostatni strzał wroga.
Wspomnijmy zapisane słowa, jakie przed laty wypowiedział dziś już nieżyjący jej dowódca, plutonowy Piotr Buder: „[...] widząc, że Niemcy kierują się w prawo, w stronę kanału, przerzuciłem cekaem Barana na okno koło pryczy, które wychodziło na kanał. Ogień był niesamowity. Cała wartownia trzęsła się, po prostu «chodziła». Żołnierze byli rozwścieczeni. Kiedy krzyczałem «przerwij ogień» (liczyłem się z ewentualnym wyczerpaniem amunicji), żołnierze w ogóle nie reagowali. Musiałem biegać od jednego do drugiego i odrywać ich od broni. Zapał do walki był ogromny [...]”. Słowa kiedyś wypowiedziane, zapisane i utrwalone na taśmie magnetofonowej, dzisiaj po latach wzruszają swą tragiczną wymową nie tylko dorosłych. Młodzi, a nawet ci najmłodsi zwiedzający, po wejściu do tego małego budyneczku natychmiast zdejmują czapki z głów, poważnieją i w skupieniu wsłuchują się w słowa płynące z taśmy magnetofonowej. Nawet najbardziej liczna gromada milknie, kiedy o heroicznym boju na Westerplatte zaczynają opowiadać przewodnicy — oczywiście westerplatczycy — mat Franciszek Bartoszak, mat Bernard Rygielski i strzelec Wiktor Ciereszko.
Ale wartownia ma też swoją historię powstania, kiedy to z początkiem lat trzydziestych została wraz z innymi czterema zbudowana. Wydarzenia związane z narodzinami polskiego terenu Westerplatte można odnaleźć w wielu pracach naukowych i publikacjach. Żyją też jeszcze ludzie pamiętający te czasy. Wśród żyjących członków załogi Westerplatte są tacy żołnierze, którzy związali z tym maleńkim nadbałtyckim skrawkiem ziemi polskie] swoje najpiękniejsze lata młodości. Pan Jan Naskręt, zamieszkały w Wejherowie, do nich właśnie należy. Wiele zapamiętał, wiele przeżył i tym samym stał się żywą kroniką wydarzeń minionych dziesięcioleci. Wróćmy więc i my do lat dwudziestych, w których po długotrwałej niewoli rodziła się. nasza Ojczyzna. Traktat wersalski tworzący wolne Miasto Gdańsk przyznał Polsce prawo do niewielkiego dostępu do morza. Uchwała Ligi Narodów z 14 marca 1924 roku (w tym roku mija właśnie 60 lat od tej chwili) oraz zawarte między Polską a Gdańskiem umowy zapewniły Polsce prawo stworzenia w Gdańsku na Westerplatte — półwyspie położonym u wejścia do portu gdańskiego — Wojskowej Składnicy Tranzytowej, z możliwością wybudowania basenu amunicyjnego przeznaczonego do przeładunku materiału wojennego, importowanego z zagranicy do Polski drogą morską. Dla ochrony i bezpieczeństwa prac przeładunkowych w Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte Polska otrzymała prawo stacjonowania tam załogi wojskowej. Jej liczebność określona została uchwałą Ligi Narodów w dniu 9 grudnia 1925 roku. Wynosić mogła, zgodnie z uchwałą, 66 szeregowców, 20 podoficerów i 2 oficerów. Oddany Polsce w bezpłatną „wieczystą dzierżawę”, nie miał praw eksterytorialnych, a Polska nie mogła budować na nim żadnych umocnień polowych i fortyfikacji. Trwało tak do marca 1933 roku. W godzinach wieczornych 6 marca tegoż Toku w I Baonie Morskim w Wejherowie został nagle zarządzony alarm bojowy dla określonej uprzednio grupy żołnierzy, w której między innymi znajdował się również późniejszy dowódca wartowni nr 3 na Westerplatte — plutonowy Jan Naskręt. W ten późny marcowy wieczór na placu koszarowym I Baonu Morskiego zgrupowało się około 100 żołnierzy. Wraz z podoficerami i oficerami udali się w pełnym ekwipunku bojowym w kierunku Śmiechowa, gdziebył zlokalizowany teren ćwiczeń wojskowych. Przybyłe z Marynarki Wojennej samochody ciężarowe przewiozły całą grupę do portu wojennego na Oksywiu. W godzinach nocnych zostali załadowani na okręt transportowy Marynarki Wojennej „Wilia” i pod dowództwem komandora Adama Mohuczego przewiezieni na teren Westerplatte. W czasie przepływania z portu na Westerplatte podano do wiadomości cel alarmu i miejsce stacjonowania. Okazało się, że w sile dwu kompanii piechoty z ciężką bronią maszynową stanowić będą wzmocnienie dotychczasowego składu załogi na Westerplatte. Decyzja władz polskich dotycząca wzmocnienia załogi była następstwem wzrastającego napięcia w stosunkach polsko-gdańskich tuż po objęciu władzy przez Hitlera w Rzeszy Niemieckiej wiosną 1933 roku.
