Opowieści gdańskich zegarów - Szymański Zbigniew - ebook

Opowieści gdańskich zegarów ebook

Szymański Zbigniew

0,0

Opis

Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej! 

 

Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego. 
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.  

 

 

 

Książka dostępna w zasobach: 
Biblioteka Publiczna Gminy Pruszcz Gdański

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi

Liczba stron: 35

Rok wydania: 1984

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



 

Redaktor

ANNA RUPIEWICZ

 

Redaktor techniczny

ELŻBIETA JORKOWSKA

 

Korektor

BARBARA ONAK

 

 

© Copyright by Krajowa Agencja Wydawnicza, Gdańsk 1984

 

 

ISBN 83-03-00786-6

 

Krajowa Agencja Wydawnicza

RSW „Prasa-Książka-Ruch”

Gdańsk 1984

Wydanie I. Nakład 100000 + 350 egz.

Ark. wyd. 3,40, ark. druk. 4,25

Skład fotograficzny „Monophoto 400/8”

Zakłady Graficzne WSiP w Bydgoszczy - Zam. 244/84

Nr prod. I - 39/80 P-4

 

I

 

Jest noc. Nad Gdańskiem zajaśniały srebrne gwiazdy. Księżyc pełny, pyzaty toczy się między szczytami kamieniczek, zawisa nieruchomo nad dachami, które z mojej wieży wyglądają jak zastygłe fale wzburzonego morza. Przez okienka niewielkie słyszę, jak Bałtyk sroży się gniewnie i bije o brzeg, a wówczas skrzące się bryzgi fal wznoszą się nad drewniany, ciemniejący w dali falochron, i wysoki płomień latarni morskiej zmienia się w czerwony język smoka, kierujący się w stronę mojej wieży, jakby chciał dosięgnąć miasta. A później, gdy wiatr ucicha nagle, cofa się i nastaje cisza, potężnieje w niej cykanie zegarów, jakich pełno w izbie mojej: w każdym jej zakamarku, na każdej półce, na każdym wolnym miejscu ściany. Każdy z zegarów chce mi coś opowiedzieć, ja zaś - zegarmistrz i astrolog - znam doskonale ich mowę, a stąd i dzieje tych, którym służyli: marynarzy, piratów, kupców, żołnierzy, poetów i malarzy.

Staram się, ostrząc gęsie pióro, dokładnie spisać te opowieści. O, właśnie o mnie zaczyna opowiadać potężny, stary zegar z wieży ratusza... a i inne - ledwo ten skończy - zaczynają snuć dzieje pirata Łupiskóry, niezwykłe przygody klanu Makarego, poety Bartłomieja i malarza Rocha.

Tylko srebrny zegarek burmistrzanki, która bardzo lubiła pisać wiersze, w chwili gdy milknie bas jego starszych braci, recytuje jej wierszyki cienkim, melodyjnym głosikiem.

Opowieści gdańskich zegarów

 

Nocą w Gdańsku, na Żabim Kruku,

W starym domu dziwny słychać stukot.

W oknie płonie zielone światło,

Dom ten jednak odnaleźć niełatwo.

Czarnoksiężnik mieszka w nim stary –

Srebrnym młotkiem opukuje zegary.

Nowe serca im wstawia z rubinów,

Aby znów wybijały godziny.

 

Pergaminem czarnoksiężnik szeleści

I spisuje stare opowieści.

Każdy zegar, gdy zacznie bić serce,

Opowiada swoje dzieje wierszem.

Jeden cicho, drugi basem, pomału

I tak snują się dzieje zegarów.

 

Mówi zegar z ratuszowej wieży:

- Pierwsze miejsce to mnie się należy.

Aby dzieje opisać me świetne,

Będę do was mówił heksametrem.

To w linijce trzynaście zgłosek –

Wiersz następny, policzcie proszę.

 

Pa-trzę-dum-nie z ra-tu-sza już lat prze-szło trzy-sta

I widzę jak w Bałtyku niknie szara Wisła,

Jak statki ciągną morzem wlokąc bure dymy

I jak ze Szwecji forpoczty nadciągają zimy,

Jak mrugają latarnie w dalekim Elblągu.

 

Od wieków wiatr mnie chłoszcze, głuchnę od przeciągów,

Czernieje moja tarcza, lecz oczy mam bystre.

Wziąłem butnych posłów i obcych ministrów,

Wojny, pożary, walki, szwedzkich wojsk przemarsze –

Tylko zegar słoneczny jest ode mnie starszy.

On widział, jak Krzyżacy zakuci w żelazo

Podstępem Gdańsk zdobyli, jak w nim gospodarzą

I jak węszą w ulicach niby stada wilcze.

Lecz ten zegar jest niemy, zawsze musi milczeć.

 

Niech teraz wam opowie swoje sławne dzieje

Zegarek kapitana ze statku „Nadzieja”,

- Bum! Bum! Bum! Zachrypłem strasznie na morskim wietrze.

Byliśmy pod Arktyką, tam rtęć w termometrze

Zamarzała i statek dryfował wśród lodów,

Zsiniał nos mego pana od rumu i chłodu,

A potem nas paliło w afrykańskim żarze.

Niełatwe było życie dawnych marynarzy!

 

Pływałem z nim pół wieku, aż po pewnej burzy

Reumatyzm go pokręcił, później dostał róży

I sprzedał mnie za flaszkę dość podłego wina...

Lecz smucą mnie te dzieje - niech inny zaczyna...

 

Może milsze opowie nam tu wydarzenia

Zegarek burmistrzanki.

Lecz tu wiersz się zmienia,

Ma cztery rymy w wierszu, czternaście linijek

I pewnie w sobie jakąś tajemnicę kryje.

Choć inny niż heksametr, ma swoje zalety,

Bo i teraz poeci pisują sonety.

 

- Dzyń, dzyń, dzyń! Tik, tik, tik! Tak, tak, tak! Do Brzeźna na plażę

Chodziła moja pani co dzień na spotkanie.

A teraz co ja zrobię? Co się ze mną stanie,

Gdyż spieszę wciąż straszliwie i czym grzech swój zmażę?

 

Bo przecież to przeze mnie z młodym marynarzem

Nie doszło do spotkania. Słyszałem jej łkanie,

Gdy myślała, że próżne już dalsze czekanie,

A on sobie beztrosko rum popijał w barze.

Nawet teraz, choć przeszło lat bez mała dwieście,

Jeszcze bije me serce niby dzwon na trwogę,

Gdy przypomnę jak biegła zmartwiona po mieście.

 

A marynarz z rozpaczy ruszył milcząc w drogę

I rzadko dochodziły o nim groźne wieści –

Podobno na piracką zaciągnął się kogę.

 

Świta już i skrzypi gęsie pióro,

Księżyc skrył się za liliową chmurą,

Pergaminem czarnoksiężnik szeleści

I spisuje stare opowieści.

Każdy zegar, gdy zacznie bić serce,

Opowiada swoje dzieje wierszem.