28,90 zł
„O praktykowaniu Bożej obecności” to ponadczasowe dzieło duchowe, które od wieków prowadzi czytelników ku prostemu, a zarazem głębokiemu doświadczeniu Boga. Autor, znany jako brat Wawrzyniec od Zmartwychwstania, pokazuje, że świętość nie jest zarezerwowana dla wybranych – ale rodzi się w codzienności.
To książka o tym, jak żyć w nieustannej obecności Boga, nie tylko podczas modlitwy, ale także w pracy, obowiązkach i zwykłych, pozornie nieistotnych momentach dnia. Uczy, że każda chwila może stać się przestrzenią spotkania z Bogiem.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 69
Data ważności licencji: 2/20/2031
Przygotowano na podstawie wydania:
Frère Laurent de la Résurrection (Nicolas Herman), Écrits et entretiens sur la pratique de la Présence de Dieu, red. Conrad de Meester, Paris 1991
Copyright for the Polish translation © by Wydawnictwo Esprit 2026
Copyright for this edition © by Wydawnictwo Esprit 2026
All rights reserved
Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym.
Materiały na okładce: Johann Siemens / unsplash.com
Redakcja: Aleksandra Motyka
Seria „Perły Duchowości”
Wydanie I, Kraków 2026
ISBN 978-83-68845-00-6
Wydawnictwo Esprit sp. z o.o.
ul. Władysława Siwka 27a, 31-588 Kraków
tel. 12 267 05 69, 12 264 37 09
e-mail: [email protected]
Księgarnia internetowa: www.esprit.com.pl
Człowiek ma możliwość zaznaczyć swoją obecność na różne sposoby. Zarazem wobec niego świat uobecnia się w całej okazałości i złożoności. Czy jednak nie grozi człowiekowi, że wszystko to będzie dla niego jedynie pozorem obecności?
Jak więc przeżywać swoją obecność wobec innych i czy wobec nas uobecnia się tylko sam świat, jakaś jedna strona rzeczywistości, czy może jeszcze Ktoś Inny?
W kontekście tych pytań warto zaproponować polskiemu czytelnikowi spotkanie ze świadectwem skromnego francuskiego karmelity bosego z XVII wieku, brata Wawrzyńca.
Mikołaj Herman, przyszły brat Wawrzyniec, rodzi się w 1614 roku w małej miejscowości Hériménil, niedaleko Luneville w Lotaryngii, w ubogiej i pobożnej rodzinie. Nie wiemy o niej wiele, niewiele też wiemy o jego edukacji czy pracy. Wiemy natomiast, że w wieku osiemnastu lat doświadcza przed uschniętym drzewem, które zakwita na jego oczach, widzenia Bożej Opatrzności i potęgi Boga. Wydarzenie to nigdy nie zatarło się w jego pamięci. W tej chwili Bóg staje się dla niego Kimś Żywym, kogo podziwia i do kogo może zwrócić się ze słowami dziękczynienia.
Na to doświadczenie nakłada się jeszcze inne – związane z udziałem w wojnie trzydziestoletniej. Uczestniczy w niej przez trzy lata i należy przypuszczać, że jako zwykły żołnierz dopuszcza się typowych dla soldateski nadużyć. Nie wiemy dokładnie, czego one dotyczą, ale jest faktem, że później opłakuje grzechy tego okresu. Dwa razy cudownie zostaje uratowany od śmierci, między innymi podczas walk o Rambervillers w 1635 roku, w czasie których odnosi rany.
Czas tej okrutnej wojny może być dla przyszłego brata Wawrzyńca próbą życia niezależnie i na przekór obecności Tego, do którego wszystko należy, „świat cały i jego mieszkańcy”.
Mikołaj po powrocie do domu najpierw musi dojść do zdrowia, a kiedy to następuje, próbuje rozpoznać, co ma dalej czynić w życiu, ale w takim życiu, w którym wyraziłoby się jego otwarcie na Obecnego.
Najpierw próbuje życia w samotności u boku pewnego pustelnika, ale okazuje się, że ta forma życia nie jest dla niego. Potem przebywa w Paryżu, gdzie pracuje jako służący, a jednocześnie modli się w katedrze Notre Dame o odkrycie swojego powołania oraz spotyka się co jakiś czas ze swoim wujem Janem, karmelitą bosym – konwersem.
Po pewnym czasie rozpoznaje, między innymi dzięki rozmowom z bratem Janem, że ma wstąpić do paryskiego Karmelu i zostać bratem konwersem.
10 sierpnia 1640 roku, w święto patronalne swojej parafii i rocznicę zranienia pod Rambervillers, które jest początkiem jego nawracania się, przyjmuje habit i imię zakonne – zostaje Wawrzyńcem od Zmartwychwstania.
Pierwsza dekada życia zakonnego brata Wawrzyńca jest ciągłym otwieraniem się na Obecnego. W tym czasie podejmuje on styl życia charakterystyczny dla zakonu karmelitańskiego, gdzie szczególną cechą jest trwanie w obecności Bożej. Już samo jego życie jako brata konwersa ma dodatkowy odcień, wypełnione jest modlitwą i pracą fizyczną. Z pewnością w okresie formacji pod okiem mistrza otrzymuje pouczenia odnośnie do modlitwy wewnętrznej, ale jest faktem, że w jego życiu duchowym wszystko staje się proste i sprowadza się do samej istoty Karmelu – do ciągłego otwierania się na Obecnego:
W pierwszych latach pogrążałem się zwykle podczas modlitw w myślach o śmierci, o sądzie, o piekle, o raju i o swoich grzechach. Postępowałem tak przez kilka lat, oddając się (…) przez resztę dnia, a nawet podczas pracy, obecności Boga, który – jak uważałem – zawsze jest przy mnie, czasami nawet w głębi mego serca, co napełniło mnie tak wielkim szacunkiem do Niego, że sama wiara była w stanie mnie zadowolić w tym względzie (L2).
W okresie dziesięciu pierwszych lat życia w Karmelu przechodzi przez doświadczenie nocy ciemnej, a szczególnie ostatnie cztery lata z tego okresu są swoistym doświadczeniem czyśćca. Ten okres kończy się podjęciem przezeń decyzji o trwaniu z miłości w obecności Boga w zakonie karmelitów bosych:
Kiedy myślałem już tylko o zakończeniu swych dni w tych wstrząsach i niepokojach (które w niczym nie zmniejszyły zaufania, jakie miałem do Boga, i które posłużyły mi tylko do powiększenia mej wiary), doznałem nagłej odmiany. A moja dusza, która do tej pory była ciągle wstrząsana, odczuła głęboki pokój wewnętrzny, jakby była w swym centrum i miejscu odpoczynku (L2).
To zastanawiające, że brat Wawrzyniec w przedziwny sposób zostaje doprowadzony do Karmelu, a po wstąpieniu do niego musi przejść tak trudny okres oczyszczeń, zwieńczony decyzją o pozostaniu w zakonie. Nie można też pominąć faktu, że w tym czasie przełożeni poddają go szczególnym próbom. Jego otwarcie się na Obecnego zatem musi być też uzupełnione otwarciem na pewien styl życia i wpisaniem się w konkretne miejsce i sytuacje…
O tym – niejako organicznym – powiązaniu życia i duchowości brata Wawrzyńca z Karmelem warto pamiętać.
Brat Wawrzyniec prowadzi proste życie zakonne, oddane prozaicznym pracom. Najpierw przez długie lata jest kucharzem. Przygotowuje posiłki dla około stu zakonników; wśród nich zawsze jest grupa chorych, która musi zachowywać dietę. Z pewnością też stołuje się u nich wielu robotników, bo w tak dużym klasztorze ciągle prowadzi się wiele prac remontowych; a do tego niezmienną, zawsze zbyt liczną klientelą kuchni są ubodzy.
Praca w kuchni jest monotonna, a zarazem rozpraszająca; nigdy nie brakuje talerzy do umycia, podłoga ciągle wymaga sprzątania… ale to, co istotne w takich zajęciach, to nie różnorodność wykonywanej pracy, odbiór tej pracy przez innych, ale troska o to, aby podejmować ją dla Jezusa z miłości, podejmować ją w Jego obecności, czego nie można czynić z poczuciem jakiegoś przymusu czy przegranej…
Po piętnastu latach pracy w kuchni na skutek problemów zdrowotnych brat Wawrzyniec musi ją opuścić i zmienić zajęcie. Po krótkim przygotowaniu podejmuje się posługi szewca. Stara się nauczyć jak najlepiej swojego nowego „urzędu” i dobrze go wypełnia, by nie narażać współbraci na umartwienia. Ta nowa posługa niesie ze sobą pewne udogodnienia – brat Wawrzyniec spędza więcej czasu w samotności i milczeniu, pracę może sobie bardziej uporządkować. Jedyną jego troską, podobnie jak poprzednio, jest staranie się, by trwać w obecności Boga.
Z twarzy i zachowania brata Wawrzyńca emanuje Boża obecność. Wymowne świadectwo wystawia mu biskup Fénelon, mówiąc, że Wawrzyniec jest nieokrzesany przez naturę, ale delikatny przez łaskę…, że jest w nim przedziwne powiązanie natury i łaski, że w tym wszystkim jest obecny Bóg. Dzięki tej obecności otwiera się z dobrocią na innych.
Trwa w obecności Boga i drugiego człowieka z wyczuciem i dobrocią, a zarazem jest obecny w tym, co czyni. Może po latach wyznać:
Porzuciłem wszystkie moje praktyki pobożnościowe i modlitwy, które nie są obowiązkowe, i zajmuję się jedynie tym, aby zawsze trwać w tej świętej obecności, w której utrzymuję się przez prostą uwagę i przez ogólne miłosne spojrzenie na Boga, które mógłbym nazwać aktualną obecnością Boga albo – żeby lepiej to wyrazić – rozmową milczącą i tajemniczą duszy z Bogiem, która jak gdyby nigdy się nie kończy… (L2)
Trwając w Bożej obecności, w pogodzie ducha i pełnej świadomości umiera 12 lutego 1691 roku.
Pisma brata Wawrzyńca mają z pewnością charakter okazjonalny i są odbiciem jego świadectwa opartego na doświadczeniu. Po śmierci brata Wawrzyńca ks. Józef de Beaufort zebrał kilka listów, w których zakonnik uczy osoby z nim korespondujące gorliwego trwania w obecności Bożej. Do tego dochodzą sentencje zebrane w formie maksym duchowych i konferencji. Pisma te wraz z jego biografią ukazały się w dwóch etapach w 1692 i 1694 roku.
Na ostrożną recepcję osoby i nauczania brata Wawrzyńca w kręgu katolickim miało wpływ propagowanie jego nauczania w środowiskach skłaniających się do kwietyzmu i protestantyzmu. Trzeba było czasu, aby jego duchowość została na nowo odkryta w kręgu duchowości katolickiej.
