79,90 zł
Nord Stream nigdy nie był wyłącznie prywatnym projektem biznesowym, jak przekonywali lobbyści. Nie był też „europejskim” przedsięwzięciem, jak twierdziła garstka stojących za nim państw. Nie wzmacniał bezpieczeństwa energetycznego Europy, jak zapewniali niektórzy eksperci. Nie był też jedynie neutralnym, dodatkowym szlakiem dostaw, jak zapewniali Rosjanie. Nord Stream nie sprzyjał też rosyjskiej liberalizacji ani modernizacji, jak utrzymywali niemieccy politycy.
Czym więc okazał się ten uszkodzony w 2022 r. i rdzewiejący dziś na dnie Bałtyku gazociąg? Czymś więcej niż symbolem złej inwestycji. Nord Stream to opowieść o zachodniej iluzji, że zależność surowcową można odpolitycznić, a współzależność sprzedać jako substytut strategii. Rosyjski gaz traktowano jak zbiór „bezpaństwowych” molekuł, a nie jako potencjalne narzędzie politycznego nacisku. Nord Stream był kulminacją tej logiki: biznesowy na papierze i strategiczny w praktyce, komercyjny w deklaracjach i polityczny w istocie. Osłabiał Ukrainę, zwiększał wpływy Moskwy w Niemczech i pogłębiał podziały w Europie. Rosja potrafiła opakować własne interesy w język atrakcyjny dla części zachodnich - zwłaszcza niemieckich - elit, które świadomie zlekceważyły polityczną naturę projektu. Znaczna część polityków, ekspertów i przedstawicieli biznesu uznała zbliżenie z Moskwą za racjonalną strategię, lekceważąc ostrzeżenia państw takich jak Polska.
Autorzy, od lat zajmujący się polityką energetyczną i międzynarodową, szczegółowo rekonstruują historię Nord Stream, a towarzyszące inwestycji kontrowersje omawiają na tle zmieniających się sytuacji politycznej. Dowiesz się z niej m.in.:
- Jaka jest geneza niemiecko-rosyjskiej współpracy gazowej?
- Jak promotorzy Nord Stream sprzedawali rosyjsko-niemiecki polityczny projekt jako prywatny i europejski?
- Jakich chwytów używali Niemcy i ich sojusznicy, by blokować w UE niekorzystne dla Rosjan przepisy.
- Jaką rolę odegrał Nord Stream w przygotowaniach do rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r.
Historia Nord Stream odsłania cynizm, złudzenia i błędy, z których Niemcy i Europa wciąż muszą wyciągnąć właściwe lekcje.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 437
Rok wydania: 2026
Redakcja: Renata Nowak
Korekta: Krystyna Hołoga
Skład i łamanie: Amadeusz Targoński | targonski.pl
Opracowanie e-wydania: Karolina Kaiser |
Mapy: Grzegorz Jeziorny
Projekt okładki: Tomasz Ortyl
Ilustracja na okładce: ceremonia otwarcia gazociągu Nord Stream, Wikimedia Commons (CC BY 4.0) / kremlin.ru
Zdjęcia autorów: Marek Gorczyński (fot. Ernest Wyciszkiewicz); archiwum prywatne (fot. Bartosz Bieliszczuk)
O ile nie zaznaczono inaczej, dostęp do wszystkich źródeł internetowych weryfikowano 22.07.2026 roku.
Copyright © 2026 by Ernest Wyciszkiewicz, Bartosz Bieliszczuk
All rights reserved.
Copyright © 2026 for this edition by MT Biznes Sp. z o.o.
All rights reserved.
Warszawa 2026
Wydanie pierwsze
Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórcy i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.
Szanujmy cudzą własność i prawo!
Polska Izba Książki
Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl
Zezwalamy na udostępnianie okładki książki w internecie.
MT Biznes Sp. z o.o.
wydawnictwoprzeswity.pl
ISBN 978-83-8175-808-6 (epub)
ISBN 978-83-8175-809-3 (mobi)
Nord Stream to „wzorcowy przykład współpracy z Rosją”, tworzący z nią „bezpieczne, trwałe partnerstwo”. Gdy rozpromieniona Angela Merkel wypowiadała te słowa podczas inauguracji Nord Stream 1 w 2011 r., nikt się nie spodziewał, że historia uzależniania Europy od rosyjskiego gazu będzie obfitować w tyle dramatycznych zwrotów akcji, a jej finałem – ponad dekadę później – staną się podmorskie eksplozje w cieniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Zanim to jednak nastąpiło, niemal do samej napaści Rosji na sąsiada Berlin forsował współpracę z Moskwą – i to za wszelką cenę. Nie zważał na koszty, gdy ledwie w rok po aneksji Krymu zainicjował budowę Nord Stream 2. Chciał nadal zacieśniać relacje z Rosją, choć polityczna cena tego wyboru stawała się coraz wyższa. Berlin nie liczył się z konsekwencjami, gdy blokował podejmowane przez Komisję Europejską próby uregulowania statusu prawnego gazociągu. Chciał zachować projekt w domenie relacji dwustronnych i wyłączyć go spod europejskiej kontroli. Nie zmienił kursu nawet wtedy, gdy Gazprom tuż przed inwazją Rosji na Ukrainę pomógł sprowokować kryzys energetyczny w Europie. Kanclerz Merkel przekonywała wówczas, że rosyjskiego koncernu nie należy winić – współpraca miała trwać mimo wszystko. Gdy amerykański wywiad kładł na stole dane o nadciągającej inwazji, niemiecki rząd upierał się, że gazociąg nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa Europy. A gdy w lutym 2022 r. Rosja rozpoczęła pełnoskalową wojnę przeciwko Ukrainie, niemiecki rząd wprawdzie czasowo wstrzymał uruchomienie Nord Stream 2, ale jednocześnie walczył jak lew, aby sankcje nie utrudniły importu gazu przez funkcjonujący od lat Nord Stream 1. Berlin przeciwdziałał zerwaniu relacji do samego końca – bez względu na wszystko.
Przez wiele lat, niezależnie od rządowej konfiguracji, niemieckie elity prowadziły spójną, konsekwentną politykę, nie zważając na krytykę czy liczne ostrzeżenia, lekceważąc dobrze udokumentowane przykłady szantaży energetycznych Gazpromu oraz coraz bardziej represyjną i agresywną politykę Kremla. „Bezalternatywność” tego kursu okazała się tak przytłaczająca, że po inwazji z 2022 r. dostaw gazu nie przerwały Niemcy, lecz sama Rosja – w odwecie za zachodnie sankcje. Nord Stream na trwałe stał się synonimem cynicznej i wyrachowanej polityki.
Czy warto po latach wracać do rdzewiejącego na dnie Bałtyku gazociągu oraz niemieckich i rosyjskich wysiłków, by przeforsować tę inwestycję? Zdecydowanie tak. Przypadek Nord Stream mówi o czymś więcej niż tylko o politycznym cynizmie. Odsłania mechanizmy lobbingu w Europie daleko wykraczające poza przyjęte normy. Pokazuje cały wachlarz metod i sposobów racjonalizacji szkodliwej inwestycji poprzez umiejętne kształtowanie korzystnych narracji oraz dyskredytowanie krytyków. Demonstruje ryzyka związane z forsowaniem partykularnych interesów pod płaszczykiem troski o Europę i sloganów o dobroczynnej współzależności. Rzuca światło na praktykę wybielania wizerunku autorytarnego, nieprzyjaznego i agresywnego reżimu dla czerpania korzyści materialnych. Stanowi też przestrogę przed pokusą powrotu do rosyjskiego gazu: ryzyko takie może pojawić się chociażby w przypadku zmiany politycznego układu na Kremlu. Warto przy tym pamiętać, że szantaż energetyczny nie był wcale wynalazkiem Putina i ma w Rosji tradycje sięgające „demokraty” Jelcyna. Historia Nord Stream pokazuje również, jak fałszywa okazała się wiara, że handel sam z siebie łagodzi autorytarne reżimy i skłania je do politycznej ewolucji. Część tych samych argumentów, którymi przez lata posługiwali się promotorzy Nord Stream, pojawia się dzisiaj w ustach tych, którzy uzasadniają potrzebę pogłębiania współpracy z Chinami – za wszelką cenę.
Na temat Nord Stream i gazowej zależności Europy od Rosji powstało wiele wnikliwych artykułów, raportów i analiz, także autorstwa znakomitych polskich ekspertów. Sami wielokrotnie korzystaliśmy w trakcie pisania z ich prac. Im głębiej wchodziliśmy w tę historię, tym wyraźniej dawał o sobie znać brak całościowego ujęcia książkowego – takiego, które nie sprowadzałoby Nord Stream wyłącznie do kwestii energetyki, rosyjskich wpływów, politycznej korupcji ani samego wysadzenia gazociągów. Publikacje poświęcone tym kwestiom pozostają niezwykle cenne, ale nie wypełniają wspomnianej luki. W 2026 r. ukazały się wprawdzie dwie książki zagranicznych autorów poświęcone Nord Stream, lecz koncentrują się one przede wszystkim na wspomnianym sabotażu. To ważny, dramatyczny i wciąż nie do końca wyjaśniony rozdział tej historii, ale zarazem tylko jej fragment. Nieco wcześniej ukazało się kilka pozycji analizujących wieloletnie uwikłanie niemieckich, francuskich czy duńskich elit w niejasne, korupcyjne relacje z Kremlem. Rozliczeniowe publikacje zajmują się też oczywiście projektem Nord Stream, ale głównie w kontekście fatalnych powiązań, bez tła energetycznego.
W naszej książce chcemy zaproponować coś innego: pierwszą próbę całościowej opowieści o Nord Stream przez polskich autorów. Nie twierdzimy, że wyczerpuje ona wszystkie wątki ani że znamy wszystkie fakty. Przeciwnie, jesteśmy przekonani, że wiele dokumentów, decyzji, rozmów i zależności zostanie jeszcze ujawnionych. Chcemy jednak zebrać to, co już wiemy, uporządkować rozproszone elementy tej historii i pokazać w szerokim kontekście: politycznym, gospodarczym, strategicznym oraz moralnym.
Naszym celem jest opowiedzenie historii tej fatalnej inwestycji, która przez lata była przedstawiana jako projekt czysto biznesowy, a w rzeczywistości stała się jednym z najważniejszych symboli europejskiej strategicznej ślepoty wobec Rosji. Chcemy pokazać Czytelnikowi, czym w istocie był Nord Stream – nie tylko gazociągiem położonym na dnie Bałtyku, lecz także projektem politycznym, narzędziem oddziaływania i testem odporności Europy na cynizm ubrany w język pragmatyzmu.
Ponadto jego znaczenie daleko wykracza poza sferę symboliczną. Historia Nord Stream daje nam lekcje, których nie wolno zignorować: jak odpowiadać na projekty gospodarcze służące skrywanym celom politycznym, jak nie mylić współzależności z harmonią i bezpieczeństwem, jak nie pozwalać, by krótkoterminowy zysk przesłaniał długofalowe straty, i jak nie budować polityki wobec autorytarnych, agresywnych reżimów na nadziei, że handel zastąpi strategię. To także opowieść o tym, czego nie warto robić: ignorować ostrzeżeń sojuszników, marginalizować głosu państw lepiej znających metody działania adwersarza, traktować bezpieczeństwa jako przeszkody dla biznesu i uznawać cynizm za przejaw politycznej dojrzałości i realizmu. Dlatego wracamy do Nord Stream nie tylko po to, by opisać przeszłość, lecz także po to, by sprawniej reagować na zagrożenia w przyszłości.
Zanim przejdziemy do szczegółowej opowieści, warto wyposażyć Czytelnika w trzy drogowskazy. Pierwszy porządkuje najważniejsze wydarzenia – od zimnowojennego handlu gazem po eksplozje na Bałtyku. Drugi pokazuje konstrukcję książki i główne pytania, które będziemy stawiać w kolejnych częściach. Trzeci to oś czasu z najważniejszymi wydarzeniami. Dodatkowo, Czytelnikowi w omawianych kwestiach pomogą zorientować się poglądowe mapy, umieszczone na końcu wybranych rozdziałów.
Pierwszym importerem sowieckiego gazu spoza bloku wschodniego jest Austria. Jako państwo neutralne może łatwiej nawiązywać współpracę z ZSRR. Dostawy ruszają w 1968 r., w latach 70. do grona importerów dołączają Niemcy (RFN), Włochy i Finlandia, a w 1980 r. także Francja. Moskwa nie wykorzystuje wówczas gazu do szantażowania zachodnich partnerów. Przeciwnie, zależy jej raczej na budowaniu wizerunku pewnego i przewidywalnego dostawcy. Pomagają jej w tym zresztą kolejne kryzysy: naftowy z 1973 r. oraz rewolucja w Iranie w 1979 r., która grzebie plany dostaw irańskiego gazu do Europy.
Końcówka lat 70. przypomina o ciężarze politycznym sowieckiego gazu. ZSRR rozmieszcza wówczas rakiety średniego zasięgu wymierzone w Europę, a niedługo potem rozpoczyna inwazję na Afganistan. Ronald Reagan próbuje zniechęcić sojuszników do współpracy z Moskwą przy budowie nowej syberyjskiej magistrali: najpierw zabiegami dyplomatycznymi, potem sankcjami. Amerykańskie restrykcje wywołują poważne napięcia w obozie zachodnim, ale ostatecznie nie zatrzymują gazowej inwestycji i współpracy państw Europy Zachodniej z ZSRR.
Koniec zimnej wojny, rozpad ZSRR i zjednoczenie Niemiec nie tylko nie osłabiają relacji budowanych przez dekady, ale wręcz sprzyjają ich zacieśnianiu. Zużycie gazu w Niemczech rośnie, Gazprom mocniej wchodzi na tamtejszy rynek i wspólnie z niemieckimi koncernami rozwija sieć gazociągów oraz inwestuje w magazyny gazu. W latach 90. rusza także pierwszy szlak omijający Ukrainę: gazociąg jamalski, biegnący przez Białoruś i Polskę do Niemiec.
Rosyjsko-niemieckie partnerstwo łapie polityczny wiatr w żagle w 1998 r., gdy na czele rządu SPD-Zieloni staje Gerhard Schröder. Zieloni naciskają na odchodzenie od energetyki jądrowej i węgla, kanclerz forsuje zbliżenie energetyczne z Rosją – gaz ma zastąpić wycofywane źródła. Współpracę cementuje w styczniu 2004 r. wspólne oświadczenie Schrödera i Putina o potrzebie dalszego zacieśniania relacji.
We wrześniu 2005 r. w Berlinie ma miejsce uroczyste podpisanie porozumienia o budowie Gazociągu Północnoeuropejskiego, późniejszego Nord Stream 1, pozwalającego połączyć Rosję z Niemcami bez państw tranzytowych. Wkrótce po odejściu z urzędu Schröder obejmuje lukratywne stanowisko w konsorcjum odpowiedzialnym za gazociąg. Polityka przenika biznes na całego, ale Berlin i Moskwa utrzymują, że mamy do czynienia z czysto komercyjnym przedsięwzięciem, na dodatek służącym bezpieczeństwu energetycznemu całej Europy.
Promotorom Nord Stream udaje się doprowadzić do wydania projektowi „europejskiej” legitymacji. Dzięki nadaniu mu specjalnego statusu w mocno niszowym dokumencie mogą wychwalać inwestycję jako „pobłogosławioną” przez UE. Krytycy z Polski, państw bałtyckich i Ukrainy przekonują, że jest dokładnie odwrotnie: gazociąg dzieli Unię, wzmacnia Gazprom i osłabia państwa tranzytowe. Ich głos jest jednak spychany na margines jako przejaw historycznych lęków, emocji albo partykularnych interesów.
W styczniu 2006 r. wybucha pierwszy poważny kryzys gazowy między Rosją a Ukrainą, uderzający w dostawy do Europy. Moskwie udaje się częściowo odwrócić jego znaczenie: problemem staje się nie rosyjski dostawca, lecz ukraiński tranzyt. Mimo narastających kontrowersji budowa Nord Stream rusza w 2010 r., a rok później odbywa się uroczyste uruchomienie pierwszej nitki.
Uruchomienie Nord Stream 1 nie oznacza końca historii bałtyckiej rury, lecz otwiera jej kolejny rozdział. Już kilka miesięcy po wspomnianej uroczystości pojawiają się plany budowy Nord Stream 2. W 2013 r. konsorcjum konkretyzuje plany i zapowiada podwojenie przepustowości magistrali, przywołując stare argumenty: wzrostu zapotrzebowania i spadku produkcji gazu w UE, jego roli w transformacji energetycznej oraz braku wiarygodności Ukrainy. W tym samym czasie Rosja próbuje wrócić do pomysłu połączenia przez Polskę, omijającego Ukrainę. Mimo fiaska ilustruje to ciągłe testowanie przez Moskwę różnych wariantów osłabiania pozycji Kijowa.
Lata 2011–2014 przynoszą też istotne zmiany na rynku gazu. Europejski popyt spada, dynamicznie rośnie rynek LNG, Gazprom znajduje się pod presją. Komisja Europejska w 2012 r. wszczyna postępowanie antymonopolowe przeciwko rosyjskiemu gigantowi. Jednocześnie Niemcy przyspieszają transformację energetyczną, w tym wygaszanie energetyki jądrowej. Znaczenie gazu rośnie. Najważniejsze wydarzenia rozgrywają się jednak na płaszczyźnie politycznej i militarnej: ich kulminacją jest aneksja Krymu oraz wojna na Donbasie. W tym właśnie klimacie dojrzewa decyzja o Nord Stream 2.
W czerwcu 2015 r., zaledwie rok po aneksji Krymu, Gazprom i europejskie spółki podpisują porozumienie o budowie kolejnych dwóch nitek bałtyckiego gazociągu. W lipcu rejestrują spółkę Nord Stream 2 AG w Szwajcarii. Rosjanie mogą liczyć na pełne wsparcie Berlina. Gdy Moskwę odwiedza Sigmar Gabriel, obiecuje Putinowi, że Komisja Europejska nie będzie ingerować w sprawy gazociągu, tak by wszystko pozostało pod niemieckim nadzorem regulacyjnym.
Nad projektem pojawiają się jednak czarne chmury. W UE przybiera na sile debata o objęciu Nord Stream 2 unijnym prawem. Presję na Komisję Europejską wywiera Parlament Europejski i część państw członkowskich. Polska aktywnie angażuje się w spory regulacyjne i sama wytacza też działa: krajowy urząd antymonopolowy blokuje powstanie konsorcjum Nord Stream 2, a Warszawa doprowadza do uchylenia decyzji Komisji Europejskiej, dającej Gazpromowi niemal pełny dostęp do gazociągu OPAL, lądowej odnogi Nord Stream 1.
Jedną z najważniejszych bitew o Nord Stream 2 staje się spór o dyrektywę gazową. Komisja Europejska uznaje, że gazociąg z państwa trzeciego nie może działać według zasad ustalanych przez Moskwę, lecz powinien podlegać regułom unijnego rynku. Zgodnie z obietnicą Sigmara Gabriela Niemcy i ich sojusznicy robią, co mogą, by utrzymać projekt poza realną kontrolą Brukseli (nowelizacja zostaje przyjęta dopiero w 2019 r.).
Kolejne miesiące przynoszą następne ciosy. Kongres USA przyjmuje ustawę CAATSA, otwierającą drogę do sankcji. Dania zwleka z udzieleniem zgody na trasę gazociągu. Gazprom przegrywa arbitraż z ukraińskim Naftohazem i w efekcie musi uregulować znaczące zobowiązania. Pod koniec 2019 r. amerykańskie sankcje zatrzymują budowę na ostatniej prostej. W 2020 r. spółka próbuje jeszcze przekonać niemieckiego regulatora, że gazociąg można uznać za ukończony, aby uniknąć stosowania najważniejszych przepisów dyrektywy gazowej. Bezskutecznie.
W 2021 r. Kreml szykuje już grunt pod inwazję na Ukrainę. Nikt nie jest pewien skali nadchodzącego ataku, ale przesłanki są coraz silniejsze: koncentracja wojsk przy granicy z Ukrainą, ideologiczny manifest Putina odmawiający Ukraińcom odrębności, spowodowanie sztucznego kryzysu migracyjnego oraz działania Gazpromu w celu wywołania w Europie kryzysu energetycznego.
Niemcy tymczasem nie ustają w lobbingu na rzecz Nord Stream 2. W lipcu przekonują administrację Bidena do odejścia od sankcji. Berlin dostaje de facto zielone światło na ukończenie gazociągu. Pozostaje jednak problem dostosowania projektu do prawa UE. Spółka Nord Stream 2 jako niezależnego operatora gazociągu wskazuje… samą siebie. W środku kryzysu gazowego Rosjanie sygnalizują gotowość do zwiększenia dostaw do Europy, jeśli gazociąg uzyska zgodę na uruchomienie.
Wysiłki okazują się jednak daremne, gdy 21 lutego 2022 r. Rosja ogłasza uznanie niepodległości tzw. republik ludowych. W reakcji na eskalację Niemcy wstrzymują certyfikację Nord Stream 2, a Stany Zjednoczone wprowadzają sankcje. Po inwazji na sąsiada Rosja ogranicza dostawy gazu do Europy, chcąc – w odpowiedzi na restrykcje – wymusić rozliczenia w rublach. Brak zgody odbiorców oraz utrzymanie sankcji prowadzą do dalszej redukcji dostaw, a finalnie do całkowitego wstrzymania przesyłu Nord Stream 1. Wrzesień 2022 r. przynosi eksplozje i trwałe uszkodzenie rosyjsko-niemieckiego gazociągu – jednak wówczas nie dostarcza on już gazu. Unia Europejska nakłada na Rosję kolejne obostrzenia, których zwieńczeniem jest pełny zakaz importu rosyjskiego gazu. Po ok. 60 latach gazowa współpraca Europy z Rosją dobiega końca, stanowiąc tym samym świetny pretekst do opowiedzenia tej historii.
Książka składa się z dziesięciu rozdziałów, prowadzących przez wszystkie etapy gazowej współpracy. Na początek zabiera nas do jej europejsko-rosyjskich źródeł. Historia Nord Stream nie zaczyna się ani w 2005 r., gdy koncerny podpisały porozumienie o budowie gazociągu, ani w latach 90., gdy po raz pierwszy rozważano bałtyckie połączenie. Jej korzenie tkwią głębiej: w powojennej odbudowie Europy, zimnowojennym handlu surowcami, zachodnioniemieckiej Ostpolitik i sowieckiej umiejętności przekształcania gazu w narzędzie wpływu. Od galicyjskich złóż zagarniętych Polsce przez ZSRR, przez austriacki import „czerwonego gazu”, po wielkie umowy „rury za gaz” prowadzi droga do niemieckiego mitu „zmiany przez handel” i wiary we współzależność jako metodę łagodzenia obyczajów politycznego adwersarza.
Następnie pokazujemy, jak niemiecko-rosyjski projekt jest ubierany w europejski kostium, uszyty na niemiecką miarę. Nord Stream 1 przedstawia się jako przedsięwzięcie apolityczne, komercyjne i służące bezpieczeństwu energetycznemu całej Unii. Interesy Berlina i Moskwy sprzedaje się jako interes Europy, krytyków z Polski, Ukrainy i państw bałtyckich spycha do roli strażników własnych uprzedzeń, a polityczną naturę projektu maskuje formułą „prywatnej inwestycji”. Kulminacja tej opowieści przypada na 2011 r., gdy Merkel i Miedwiediew triumfalnie uruchamiają Nord Stream 1, torując tym samym drogę jeszcze bardziej kontrowersyjnemu kontynuatorowi.
W kolejnych rozdziałach opowiadamy o licznych bataliach o Nord Stream 2, które toczą się po aneksji Krymu, oraz o tym, co ta inwestycja oznacza dla Ukrainy. Rosyjska agresja i zachodnie sankcje nie grzebią planów rozbudowy bałtyckiego szlaku. Przeciwnie – projekt zyskuje nowe życie dzięki determinacji Niemiec, aby doprowadzić go do końca niemal za wszelką cenę. Promotorzy gazociągu straszą brakiem gazu, zapowiadają niższe ceny, wyrażają zatroskanie klimatem, obiecują dywersyfikację i grają na antyamerykańskich resentymentach. Toczy się batalia z USA, pozorowana walka o utrzymanie Ukrainy jako państwa tranzytowego oraz unijna bitwa regulacyjna o dyrektywę gazową. Jedni chcą zmienić prawo, zanim rura zostanie ukończona; inni śpieszą się z budową, aby Unia nie wprowadziła przepisów na czas.
W finale naszej opowieści przyglądamy się kryzysowi gazowemu w 2021 r., pełnoskalowej wojnie, eksplozji na Bałtyku i rachunkowi, jaki Europa musiała zapłacić za lata złudzeń. Gazprom manipuluje sytuacją na rynku, a jednocześnie sugeruje, że ulgę może przynieść szybkie uruchomienie Nord Stream 2. Po 24 lutego 2022 r. ujawnia się prawdziwa natura gazowej zależności: miała zwiększać podatność Europy na szantaż i zniechęcać ją do wspierania Kijowa. Uszkodzenie rur nie kończy jednak historii Nord Stream. Trwają prawne spory o sabotaż, społeczeństwa i rządy płacą rachunek za kryzys energetyczny, a niemieckie elity tylko częściowo rozliczają się z popełnionych błędów. Zakończenie książki wykracza poza opowieść o samym gazociągu, stawiając pytanie, czy Europa potrafi wyciągnąć z tej historii odpowiednie wnioski. Łatwiej bowiem wysadzić podwodną rurę, niż zmienić sposób myślenia, który doprowadził do jej powstania.
Lata 40. – początek lat 50.
GAZ – POCZĄTKI
ZSRR wykorzystuje złoża i infrastrukturę przejęte w Galicji. Powstaje gazociąg Daszawa–Kijów, a galicyjski gaz zaczyna zaopatrywać Moskwę.
Połowa lat 50. – lata 60.
NOWE ZŁOŻA
Wzrost wydobycia gazu w ZSRR, odkrycie złóż w rejonie Wołgi i na Syberii Zachodniej.
1962–1966
POLITYKA I TECHNOLOGIA
Embargo USA na sprzedaż ZSRR rur o dużej średnicy, by utrudnić budowę ropociągu „Przyjaźń”. Niemiecki i austriacki przemysł znajduje sposób na obchodzenie amerykańskich obostrzeń.
1968
DROGA NA ZACHÓD
1 września 1968 r. – niespełna dwa tygodnie po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji – do Austrii przez czechosłowackie terytorium zaczyna płynąć sowiecki gaz.
1969–1970
OSTPOLITIK
Willy Brandt obejmuje urząd kanclerza, wdrażając swoją wizję Ostpolitik. W lutym 1970 r. RFN i ZSRR zawierają dwudziestoletni kontrakt łączący przyszłe dostawy gazu z niemieckimi rurami, kredytami i technologiami.
1973
ENERGIA I ODPRĘŻENIE
Sowiecki gaz zaczyna płynąć do RFN. Kryzys naftowy zwiększa europejskie zainteresowanie surowcem jako alternatywą dla ropy z Bliskiego Wschodu.
1974–1975
KOLEJNI KLIENCI
Włochy i Finlandia dołączają do grona importerów sowieckiego gazu, a kontrakt importowy podpisuje także Francja.
1979
KONIEC ODPRĘŻENIA
Interwencja ZSRR w Afganistanie.
1978–1980
NOWA MAGISTRALA
Moskwa proponuje budowę nowego gazociągu eksportowego z Syberii Zachodniej. W 1980 r. rząd RFN daje niemieckim firmom zielone światło do udziału w projekcie.
Grudzień 1981 –
listopad 1982
SPÓR TRANSATLANTYCKI
Administracja Reagana nakłada sankcje na technologie dla sowieckiej branży naftowo-gazowej. Europejscy sojusznicy odmawiają zerwania kontraktów; USA ostatecznie wycofują restrykcje.
1983–1985
SYBERYJSKA RURA
Ukończona zostaje pierwsza linia wielkiej magistrali syberyjskiej, a następnie całe przedsięwzięcie.
1989
GAZPROM
Sowieckie ministerstwo przemysłu gazowego zostaje przekształcone w państwową korporację Gazprom.
Wrzesień 1990
NIEMCY I GAZPROM
Wintershall zawiera z Gazpromem długoterminowe porozumienie obejmujące gazociągi, sprzedaż gazu w Niemczech i wspólne przedsięwzięcia wydobywcze.
Grudzień 1991
ROZPAD ZSRR
Gaz płynie na Zachód bez zakłóceń.
1992–1993
GAZ ZAMIAST CZOŁGÓW
Rosja podnosi ceny i ogranicza dostawy państwom bałtyckim, łącząc kwestie gazowe z żądaniami politycznymi. Od Ukrainy żąda przekazania arsenału jądrowego oraz Floty Czarnomorskiej w zamian za anulowanie długu gazowego.
1996–1999
NOWY SZLAK EKSPORTOWY
Budowa polskiego odcinka gazociągu Jamał–Europa omijającego Ukrainę, biegnącego przez Białoruś i Polskę do Niemiec.
1997
PROTOPLASTA NORD STREAM
Gazprom i fińskie Neste tworzą North Transgas, aby zbadać możliwe trasy nowego gazociągu, w tym (podmorski) wariant z Wyborga do Greifswaldu.
1998
SCHRÖDER WCHODZI DO GRY
Początek rządów koalicji SPD–Zieloni. W kolejnych latach zapadają decyzje o wygaszaniu energetyki jądrowej oraz zacieśnieniu współpracy energetycznej z Rosją.
Październik 2001
EUROPEJSKA ETYKIETA
„Northern Trans–European Pipeline” trafia do wspólnego dokumentu UE–Rosja jako projekt będący przedmiotem wspólnego zainteresowania.
Styczeń 2004
PARASOL POLITYCZNY
Schröder i Putin ogłaszają zacieśnianie współpracy energetycznej i wsparcie dla gazociągu przez Bałtyk.
Maj 2004
NOWA UNIA
Rozszerzenie UE (m.in. o Polskę).
Czerwiec 2004
GWARANCJE GAZPROMU W TEORII
Gazprom obiecuje utrzymanie niskich cen gazu dla Ukrainy do 2009 r.
Listopad 2004
POMARAŃCZOWA REWOLUCJA
Protesty społeczne po sfałszowanych wyborach prezydenckich prowadzą do powtórzenia głosowania, porażki wspieranego przez Rosję Wiktora Janukowycza i zwycięstwa Wiktora Juszczenki.
2005
GWARANCJE GAZPROMU W PRAKTYCE
Gazprom żąda podwyżki cen gazu sprzedawanego Ukrainie.
Wrzesień 2005
NORD STREAM – UMOWA
Gazprom, E.ON i BASF/Wintershall podpisują porozumienie o budowie Gazociągu Północnoeuropejskiego. Powstaje spółka North European Gas Pipeline Company, późniejsza Nord Stream AG.
Styczeń 2006
PIERWSZY KRYZYS GAZOWY
Gazprom wstrzymuje dostawy gazu dla Ukrainy. Kryzys uderza także w odbiorców w UE.
2006
LEGITYMIZACJA NORD STREAM
Nowelizacja unijnych wytycznych transeuropejskich sieci energetycznych nadaje gazociągowi status projektu o znaczeniu europejskim.
Luty 2007
PUTIN W MONACHIUM
Antyzachodnie wystąpienie Putina na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Sierpień 2008
WOJNA ROSYJSKO-GRUZIŃSKA
Rosja przeprowadziła zbrojną interwencję przeciwko Gruzji, wspierając separatystów w Abchazji i Osetii Południowej oraz zajmując część jej terytorium.
Styczeń 2009
DRUGI KRYZYS GAZOWY
Kolejne odcięcie dostaw przez Gazprom na skutek sporu rosyjsko-ukraińskiego uderza w państwa UE. 18 stycznia Rosja i Ukraina podpisują porozumienie ws. dostaw i tranzytu do końca 2019 r.
2009
OPAL BEZ ZWOLNIENIA Z PRZEPISÓW
Niemiecki regulator zwalnia ze stosowania unijnych regulacji gazociąg OPAL – lądową odnogę Nord Stream 1. Komisja Europejska interweniuje i zmusza regulatora do zmiany decyzji.
Luty 2010
POWRÓT JANUKOWYCZA
Wiktor Janukowycz wygrywa wybory prezydenckie na Ukrainie. W kwietniu zawiera z Rosją tzw. porozumienia charkowskie: wydłużenie stacjonowania rosyjskiej floty na Krymie w zamian za obniżkę cen gazu.
Kwiecień 2010
BUDOWA
Rozpoczyna się układanie Nord Stream 1.
2011
REWOLUCJA ŁUPKOWA NABIERA TEMPA
Dzięki wydobyciu gazu łupkowego USA trwale wyprzedzają Rosję jako największy producent gazu na świecie.
Listopad 2011
UKOŃCZENIE PIERWSZEJ NITKI
W Lubminie zostaje uroczyście uruchomiona pierwsza nitka Nord Stream 1.
Wrzesień 2012
ŚLEDZTWO ANTYMONOPOLOWE
Komisja Europejska rozpoczyna formalne postępowanie antymonopolowe przeciw Gazpromowi.
Październik 2012
DRUGA NITKA I NOWY PLAN
Rusza druga nitka Nord Stream 1, pojawia się plan dobudowania kolejnych dwóch nitek.
Listopad 2013 – luty 2014
UKRAIŃSKIE PRZESILENIE
Rezygnacja władz Ukrainy z podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Masowe protesty (Euromajdan) prowadzą do ucieczki Janukowycza. W odpowiedzi Rosja anektuje Krym i rozpoczyna konflikt zbrojny na Donbasie.
2014
BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE
Polska promuje koncepcję Unii Energetycznej, mającej poprawić pozycję negocjacyjną UE w rozmowach z Rosją.
Maj 2014
NEGOCJACJE KE–UKRAINA–ROSJA
Początek trójstronnych rozmów dotyczących dostaw rosyjskiego gazu do Ukrainy, ceny surowca i tranzytu do Europy.
Czerwiec 2015
NORD Stream 2 – MEMORANDUM
Gazprom, E.ON, OMV i Shell podpisują memorandum ws. budowy Nord Stream 2.
Wrzesień 2015
NORD Stream 2 – POROZUMIENIE
Gazprom, E.ON, OMV, BASF, ENGIE i Shell zawierają porozumienie w sprawie budowy Nord Stream 2.
Październik 2015
SIGMAR GABRIEL W MOSKWIE
Sigmar Gabriel z wizytą w Moskwie opowiada się za utrzymaniem Nord Stream 2 pod nadzorem regulacyjnym Niemiec i ograniczeniem roli UE.
Listopad 2015
UKRAINA KOŃCZY Z ROSYJSKIM GAZEM
Naftohaz całkowicie wstrzymuje bezpośredni import gazu z Rosji, dalej świadcząc usługi tranzytowe.
2015
SPÓR PRAWNY
Początek sporu w UE o interpretację prawa i stosowanie unijnych regulacji rynkowych do Nord Stream 2.
Luty–sierpień 2016
SPRZECIW USA
Administracja Baracka Obamy zaczyna otwarcie krytykować Nord Stream 2. Wiceprezydent Joe Biden nazywa projekt „złym interesem dla Europy”.
Październik 2016
BATALIA PRAWNA O OPAL
Komisja Europejska zezwala Gazpromowi na wykorzystywanie całej przepustowości gazociągu OPAL. TSUE zawiesza stosowanie tej decyzji w grudniu. Rozpoczyna się wieloletni spór.
Czerwiec 2017
LNG Z USA W POLSCE
Pierwsza dostawa LNG z USA trafia na polski rynek.
Czerwiec 2017
KOMISJA EUROPEJSKA W ROLI NEGOCJATORA?
KE występuje do państw członkowskich UE z wnioskiem o mandat do prowadzenia negocjacji z Rosją w sprawie uregulowania statusu prawnego Nord Stream 2. Sprzeciw Niemiec.
Lipiec–sierpień 2017
CAATSA I WIDMO SANKCJI
W lipcu Kongres USA przegłosowuje ustawę CAATSA, która wchodzi w życie w sierpniu, dając prezydentowi możliwość nałożenia sankcji na Nord Stream 2.
Listopad 2017
NOWA DYREKTYWA GAZOWA
Propozycja nowelizacji dyrektywy gazowej przez KE – zmiany mają na celu objęcie Nord Stream 2 przepisami UE. Promotorzy gazociągu blokują finalizację prac przez cały 2018 r.
2017–2018
MIĘDZYNARODOWY ARBITRAŻ
Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie wydaje rozstrzygnięcia w sprawie sporu o dostawy gazu na Ukrainę (grudzień 2017 r.) i tranzyt przez ten kraj (luty 2018 r.). Gazprom musi zapłacić Naftohazowi 2,56 mld dolarów.
Lipiec 2018
TRÓJSTRONNE NEGOCJACJE – REAKTYWACJA
Wznowienie rozmów KE–Ukraina–Rosja na temat warunków tranzytu gazu.
Wrzesień 2018
BUDOWA NORD Stream 2
Rozpoczyna się układanie gazociągu.
Luty 2019
PRAWO UE A NORD Stream 2
Prezydencja rumuńska w Radzie UE przełamuje impas; kraje UE przyjmują nowelizację dyrektywy gazowej, której przepisy obejmują Nord Stream 2.
Wrzesień 2019
WERDYKT TSUE WS. OPAL
Wyrok TSUE dotyczący OPAL ogranicza możliwość wykorzystania lądowej odnogi Nord Stream 1.
Październik 2019
ZGODA DANII
Po ok. 2,5 roku od pierwszego wniosku Dania wydaje zgodę na budowę Nord Stream 2 w swoich wodach terytorialnych.
Grudzień 2019
SANKCJE
Kongres USA przyjmuje budżet obronny, do którego włączono sankcje przeciw Nord Stream 2. Budowa gazociągu zostaje wstrzymana na około rok.
30 grudnia 2019
TYMCZASOWY KOMPROMIS
Rosja i Ukraina zawierają pięcioletnie porozumienie ws. kontynuacji tranzytu gazu po 2019 r.
2020
SANKCJE I SUWERENNOŚĆ
USA rozszerzają presję sankcyjną na podmioty wspierające budowę i certyfikację techniczną. Niemcy odpowiadają narracją o europejskiej suwerenności energetycznej; Olaf Scholz proponuje wsparcie dla terminali LNG w zamian za odstąpienie Waszyngtonu od działań przeciw gazociągowi.
Grudzień 2020
WZNOWIENIE BUDOWY
Wznowienie układania Nord Stream 2.
Marzec–kwiecień 2021
PRESJA MILITARNA
Rosja gromadzi wojska przy granicach Ukrainy i na okupowanym Krymie.
Lipiec 2021
KRYZYS MIGRACYJNY
Początek sprowokowanego przez Rosję i Białoruś kryzysu migracyjnego na granicy z Litwą, Łotwą i Polską.
21 lipca 2021
KOMPROMIS USA–NIEMCY
USA i Niemcy podpisują wspólne oświadczenie: zielone światło Waszyngtonu dla ukończenia Nord Stream 2.
Czerwiec 2021
PIERWSZA NITKA UKOŃCZONA
Zakończono budowę pierwszej nitki Nord Stream 2.
Lipiec 2021
HISTORIA WEDŁUG PUTINA
Władimir Putin publikuje esej „O jedności Rosjan i Ukraińców”.
6 września 2021
NORD Stream 2 UKOŃCZONY
Gazprom informuje o ukończeniu budowy Nord Stream 2. Gazociąg nie może zostać uruchomiony bez certyfikacji technicznej oraz regulacyjnej.
10–15 września 2021
ZAPAD
Ćwiczenia wojskowe „Zapad” na Białorusi – Rosja zwiększa napięcie.
21 września 2021
NADCHODZĄCY KRYZYS
Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega o nadchodzącym kryzysie energetycznym. Sugeruje, że Rosja dysponuje możliwościami zwiększenia dostaw do Europy.
26 września 2021
WYBORY W NIEMCZECH
Wybory do Bundestagu wygrane przez SPD.
Październik 2021
KUSZENIE NIEMIEC
Władimir Putin obiecuje zwiększenie dostaw za zgodę niemieckiego regulatora na uruchomienie Nord Stream 2. Niemieckie ministerstwo gospodarki przygotowuje grunt, sporządzając raport z konkluzją, że Nord Stream 2 „nie zagraża bezpieczeństwu dostaw”.
8 grudnia 2021
NIEMCY PO MERKEL
Olaf Scholz (SPD) obejmuje urząd kanclerza, stając na czele rządu koalicyjnego SPD–Zieloni–FDP.
15 grudnia 2021
ROSYJSKIE ULTIMATUM
Rosja domaga się od NATO i USA zamknięcia drogi do członkostwa Ukrainie i wycofania obecności NATO z krajów, które przystąpiły do Sojuszu w 1999 r. i później.
21–23 lutego 2022
UDERZENIE W NORD Stream 2
Rosja uznaje niepodległość oderwanych od Ukrainy „republik ludowych” (21 lutego). W odpowiedzi Niemcy zawieszają certyfikację Nord Stream 2 (22 lutego), a USA wprowadzają sankcje wobec gazociągu (23 lutego).
24 lutego 2022
INWAZJA
Rosja rozpoczyna pełnoskalową inwazję na Ukrainę.
Kwiecień 2022
SZANTAŻ DOSTAWAMI
Rosja żąda płatności za gaz w rublach. Polska i Bułgaria sprzeciwiają się i są pierwszymi klientami, do których wstrzymane zostają dostawy.
Czerwiec–sierpień 2022
SZANTAŻ NORD STREAM
Gazprom redukuje dostawy przez Nord Stream 1, pod koniec sierpnia całkowicie je wstrzymuje i domaga się zniesienia zachodnich sankcji.
26 września 2022
EKSPLOZJE
Podmorskie eksplozje uszkadzają obie nitki Nord Stream 1 i jedną z dwóch nitek Nord Stream 2.
Jesień 2022
PUBLICZNY RACHUNEK
Niemcy nacjonalizują Uniper oraz Gazprom Germania i uruchamiają wielkie programy osłonowe dla gospodarki dotkniętej kryzysem energetycznym.
2024
KONIEC TRANZYTU UKRAIŃSKIEGO
Wraz z wygaśnięciem pięcioletniej umowy ustaje tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę.
Styczeń 2026
ODCHODZENIE OD ROSYJSKIEGO GAZU
Rada UE przyjmuje przepisy wprowadzające harmonogram działań w kierunku pełnego wstrzymania importu rosyjskiego gazu.
Wrzesień zapisał się w historii Nord Stream jako miesiąc szczególny, wyznaczający zarówno jego początek, jak i koniec. We wrześniu 2005 r. projekt otrzymał swój formalny „akt urodzenia”, gdy niemieckie i rosyjskie koncerny pod patronatem Gerharda Schrödera i Władimira Putina podpisały porozumienie o budowie. Również we wrześniu, tyle że w 2022 r., można mówić o jego „śmierci”, gdy kilka miesięcy po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie podmorskie eksplozje przypieczętowały jego los, doprowadzając do trwałego uszkodzenia trzech z czterech istniejących nitek.
Jaka jest geneza gazociągów Nord Stream? Część komentatorów wskazuje na lata 90. XX wieku, kiedy idea pojawiła się po raz pierwszy w rozmowach rosyjsko-fińskich. Inni za punkt wyjścia uznają początek XXI wieku, gdy w projekt zaczęły angażować się Niemcy. W rzeczywistości trzeba jednak cofnąć się jeszcze dalej, do okresu zimnej wojny, gdy kształtowały się podstawy niemiecko-sowieckiej współpracy gazowej. Idea bezpośredniego połączenia gazowego trafiła na podatny grunt, ponieważ po obu stronach od dziesięcioleci istniało przekonanie o szczególnym znaczeniu relacji między Moskwą a Berlinem dla przyszłości Europy. Nord Stream stał się poniekąd kulminacją wieloletniego procesu zbliżania się ich gazowych interesów w duchu idei „zmiany przez handel” (Wandel durch Handel).
Współcześni zwolennicy pogłębiania niemiecko-rosyjskiej współpracy gazowej pełnymi garściami czerpali z doświadczeń i argumentów swoich poprzedników. Wiele kontrowersji z czasów zimnej wojny – związanych ze współpracą energetyczną z Moskwą – powróciło po latach przy okazji konfliktu o Nord Stream. Już wówczas gorący spór budziło to, w jakim stopniu import gazu ziemnego może stać się narzędziem szantażu lub wpływać na politykę bezpieczeństwa. Racje stojące za nawiązywaniem współpracy niemiecko-sowieckiej były szczególnym mariażem chęci zysków, zapewnienia stabilnych dostaw taniej energii, politycznego mesjanizmu Ostpolitik (wzmocnionego po latach przez obalenie muru berlińskiego i zjednoczenie Niemiec) oraz wiary we współzależność jako siłę zapobiegającą konfliktom.
Jeśli dokładnie prześledzić argumenty inicjatorów i promotorów Nord Stream, można w nich odnaleźć wszystkie te motywy, ujęte w inną formę, ale podobne co do istoty. Znajdziemy również antyamerykańskie resentymenty, a nawet argumenty o potrzebie swoistego zadośćuczynienia Rosji za niemieckie zbrodnie z czasów II wojny światowej. Nord Stream – nawet rdzewiejący na dnie Bałtyku – pozostaje wymowną metaforą rosyjskiego „kompleksu Niemiec” oraz niemieckiego „besserwisserstwa”, przekonania, że zawsze „wie się lepiej”. Nie ma przy tym pewności, czy brutalna napaść Rosji na Ukrainę w 2022 r. raz na zawsze utrwaliła lekcje płynące z tej fatalnej zależności i szkodliwej inwestycji. Nie można wykluczyć, że pokusa powrotu do starych nawyków i chęć wznowienia importu rosyjskiego gazu do Niemiec powrócą, gdy tylko pojawią się pierwsze oznaki normalizacji. Przedstawiciele Alternatywy dla Niemiec (AfD) mówią o tym zresztą otwarcie[1]. Z kolei odpowiedzialne za Nord Stream partie głównego nurtu wyrażają minimalną skruchę. Wspomnienia wydane przez Angelę Merkel w 2024 r. świetnie pokazują siłę mechanizmu wyparcia błędów przez elity polityczne i gotowość do obciążania odpowiedzialnością wszystkich poza sobą[2].
Swego czasu szerokim echem odbiła się wypowiedź polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który określił Nord Stream mianem „współczesnego odpowiednika paktu Ribbentrop–Mołotow”. Niemieccy komentatorzy nie kryli oburzenia, doszukując się w tym przesady i historycznej obsesji[3]. To jednak całkiem prawdopodobne, że bez niesławnego paktu dwóch totalitaryzmów całe rosyjskie uniwersum gazowe wyglądałoby zupełnie inaczej.
Po sojuszu Hitlera ze Stalinem doszło do aneksji wschodnich województw Rzeczypospolitej, w tym Galicji, jednego z najważniejszych w ówczesnej Europie zagłębi wydobywczych ropy naftowej i gazu ziemnego. Sowieckie sny o gazowej potędze rodziły się na terenach zagarniętych przedwojennej Polsce, a należących współcześnie do Ukrainy[4]. Gdy Armia Czerwona jeszcze zmierzała w kierunku Berlina, Związek Sowiecki debiutował jako eksporter gazu, wykorzystując zagrabione złoża i instalacje wydobywcze oraz przedwojenne rurociągi zbudowane częściowo przez polskich inżynierów, a rozbudowane w czasie wojny przez niemieckich okupantów. Gaz trafiał do zakładów metalurgicznych w Stalowej Woli, o czym przypomniał zresztą kiedyś Gazprom na swojej starej witrynie internetowej, nazywając Polskę „najstarszym nabywcą” rosyjskiego gazu. Po wojnie, jeszcze w latach 40., rozpoczęła się budowa gazociągu łączącego złoże Daszawa z Kijowem, a na początku lat 50. galicyjski gaz zaopatrywał już Moskwę.
Przemysł gazowy nie był jednak istotną gałęzią sowieckiej gospodarki aż do połowy lat 50., kiedy to uruchomiono wydobycie z ukraińskiego złoża Szebelinka oraz rozpoczęto wykorzystywanie gazu towarzyszącego złożom ropy w regionie Kaukazu. Wspomniane regiony odpowiadały za prawie całą produkcję. Sytuacja zmieniła się najpierw po odkryciu złóż w rejonie Wołgi, a następnie w latach 60. ogromnych rezerwuarów na Syberii Zachodniej, które z czasem stały się najważniejszą bazą surowcową dla krajowego zużycia oraz eksportu.
Galicyjski gaz odegrał więc istotną rolę w newralgicznym momencie tuż po wojnie. Z czasem w ZSRR powstało prężne gazowe lobby, które doprowadziło do wydzielenia z Ministerstwa Przemysłu Naftowego odrębnego resortu pod godną nazwą Główny Zarząd Przemysłu Gazowego przy Radzie Ministrów ZSRR. Dekadę później Zarząd został przekształcony w ministerstwo przemysłu gazowego, czyli Mingazprom – protoplastę rosyjskiego Gazpromu. Zmiany instytucjonalne były możliwe dzięki poparciu Politbiura, co z kolei przełożyło się na zwiększenie środków przeznaczanych na poszukiwania, wydobycie i eksploatację kolejno odkrywanych nowych złóż. W 1955 r. wydobycie wynosiło 10 mld m3 rocznie. Około dekady później osiągnęło poziom 130 mld m3. Kolejne odkrycia prowadziły do euforycznych prognoz i wiary w nieograniczone możliwości wzrostu produkcji. To ważny moment konsolidacji sektora, który zaczyna być postrzegany nie tylko jako źródło zaspokajania potrzeb energetycznych ludności i przemysłu, lecz także narzędzie ściślejszego związania republik sowieckich oraz satelitów dzięki powiązaniom infrastrukturalnym i dostawom. Do Europy Środkowej sowiecki gaz w większych ilościach zaczął płynąć w latach 60. przez system „Braterstwo”, którego nazwa wynikała z kremlowskiego pomysłu, aby zaangażować do budowy ekipy z kilku demoludów. W duchu Orwella narzędzie pogłębiania dominacji zostało przemianowane na symbol jedności i wspólnoty.
Z czasem gaz z ZSRR zaczął trafiać też na Zachód. Kontrakty z firmami zachodnioeuropejskimi dostarczały dolarów (tak potrzebnej „twardej waluty”) oraz – w ramach barterowych rozliczeń – rurociągów i stacji kompresorowych, z których produkcją w odpowiedniej skali i jakości ZSRR miał problemy. Gdy już powstały stosowne połączenia, to „braterstwo” z narodami socjalistycznych republik Ukrainy, Białorusi czy Litwy było nieraz wystawiane na ciężką próbę. Dostawy do nich redukowano (również w środku zimy), aby tylko wypełnić kontrakty z państwami zachodnimi. Jak na ironię władze komunistyczne dawały pierwszeństwo bardziej dochodowemu (bo opłacanemu w dolarach) eksportowi do „krwiożerczych” kapitalistów z Zachodu, kosztem zadbania o własnych obywateli. Z czasem przedstawiciele sowieckiej branży gazowej zaczęli widzieć w zwiększaniu eksportu szansę na dalszy dynamiczny rozwój: uruchomienie nowych złóż i wzrost wydobycia. Powstał efekt kuli śnieżnej. Sowieci odkrywają złoża, ale potrzebują technologii i sprzętu, aby z nich w pełni korzystać. Naturalnymi klientami, którzy dysponowali zarówno twardą walutą, jak i technologiami, byli partnerzy z Zachodu. Współpraca gazowa dobrze wpisywała się w epokę zimnowojennego odprężenia i w narastającą po kryzysie naftowym z 1973 r. potrzebę zmniejszenia zależności od ropy. Gaz nie był postrzegany jako potencjalne narzędzie nacisku, a kraje zachodnie bardziej obawiały się wówczas ewentualnej powtórki arabskiego embarga. Moskwie bardzo zależało na budowaniu reputacji, aby w spokoju zacieśniać korzystne powiązania. Współpraca gazowa w rękach Kremla miała być raczej kuszącą marchewką aniżeli karcącym kijem.
Motywy polityczne o znaczeniu strategicznym na poważnie dały o sobie znać na przełomie lat 70. i 80. W tym właśnie okresie fiasko poniosła polityka odprężenia, Sowieci uderzyli na Afganistan, a USA wprowadziły sankcje w momencie, gdy trwały rozmowy o budowie kolejnej magistrali gazowej do Niemiec. Planowany gazociąg okazał się kapitalnym narzędziem dla wzmacniania podziałów między USA i Europą Zachodnią. W tle narastały nastroje antyamerykańskie w Niemczech i rozkwitały środowiska pacyfistyczne, które stanowiły wdzięczny obiekt sowieckich operacji specjalnych.
Zanim relacje niemiecko-sowieckie poprawiły się na tyle, by umożliwić import „czerwonego gazu” do RFN, swoistym poligonem doświadczalnym współpracy gazowej z ZSRR stała się Austria. Kraj bliski Niemcom politycznie, geograficznie i kulturowo, w dodatku neutralny i pozablokowy. Wiedeń był też wywiadowczym „hubem”, siedzibą licznych organizacji międzynarodowych (w tym energetycznych jak OPEC czy Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej), co nie było bez znaczenia dla sowieckich służb nadzorujących strategiczne przedsięwzięcia[5].
Powojenna odbudowa Zachodu nakręcała popyt na energię i surowce. Europejskie stolice – inaczej niż Waszyngton – były gotowe traktować handel z blokiem wschodnim jako wyraz politycznej zapobiegliwości i pragmatyzmu. Amerykanie dbali o twardszą linię w sprawie eksportu technologii, inicjując w 1949 r. wraz z sojusznikami powołanie COCOM, czyli Komitetu Koordynacyjnego Wielostronnej Kontroli Eksportu, mającego ograniczać dopływ strategicznych technologii (militarnych i podwójnego zastosowania) do obozu komunistycznego. Restrykcje miały jednak charakter niewiążący, a ich wykonywanie zależało od dobrej woli.
Początek lat 60. przyniósł nowe napięcia na linii Wschód–Zachód symbolizowane przez budowę muru berlińskiego czy kryzys kubański. Pierwszy spór wokół sankcji energetycznych wobec ZSRR wybuchł jednak wokół ropy naftowej, a nie gazu ziemnego. Amerykanie w listopadzie 1962 r. wprowadzili embargo na sprzedaż do ZSRR rur o dużej średnicy, aby utrudnić ukończenie ropociągu „Przyjaźń” w Europie Środkowo-Wschodniej – obawiano się, że będzie on zaopatrywać wojska Układu Warszawskiego m.in. w komunistycznych Niemczech (NRD). RFN formalnie zastosowała się do ograniczeń, ale w praktyce niemiecki przemysł znalazł wspólnie z Austrią sposób na ich obchodzenie.
Amerykańskie restrykcje oznaczały kłopoty dla niemieckich gigantów stalowych: Mannesmanna i Thyssena, dla których popyt w bloku wschodnim był niepowtarzalną szansą. Z pomocą przyszła Austria. Krajowy koncern stalowy VÖEST, który nie produkował rur, zawarł z niemieckimi wytwórcami układ dobrze oddający ducha pozorowanego legalizmu. Niemieckie firmy wysyłały do Austrii rury wytwarzane z austriackiej blachy, które stamtąd udawały się na Wschód, już jako towar austriacki. Operacja omijania trwającego do 1966 r. embarga zakończyła się sukcesem – sankcje nie powstrzymały budowy ropociągu „Przyjaźń”, który został oddany do użytku w 1964 r., tylko z rocznym opóźnieniem. Sprawa dotyczyła wprawdzie branży naftowej, ale przetarła szlak także projektom gazowym.
W tym samym czasie w Austrii zaczęła rosnąć popularność gazu – paliwa wygodniejszego w użytku dla gospodarstw domowych i czystszego niż węgiel. Austria nie posiadała istotnych własnych zasobów, toteż rząd postawił na import. Na celowniku jako dostawcy pojawiły się najpierw Holandia i Algieria, ale dość szybko do stawki dołączyli Sowieci.
Eksport rur dla ominięcia amerykańskiego embarga nie był początkiem współpracy Austrii z ZSRR. Do porozumienia z Moskwą parł austriacki OMV (nazwę OMV przyjęto w 1995 r., wcześniej przedsiębiorstwo nazywało się ÖMV – Österreichische Mineralölverwaltung Aktiengesellschaft), ta sama spółka, która pół wieku później stała się jednym z głównych promotorów Nord Stream. Koncern powstał na bazie aktywów korporacji SMV (Sowjetische Mineralölverwaltung, pol. Sowiecka Administracja Ropy Naftowej), utworzonej w sowieckiej strefie okupacyjnej, by spłacać reparacje na rzecz ZSRR m.in. w formie dostaw ropy. OMV mogła liczyć na wsparcie VÖEST nie tylko jako potencjalnego odbiorcy gazu, lecz także pośrednika w dostawach do ZSRR stalowych rur w zamian za gaz. Tego typu barter nie byłby zresztą niczym nowym w handlu ze Związkiem Sowieckim, który w przeszłości dostarczał ropę do Egiptu w zamian za bawełnę, czy do krajów europejskich za stalowe rury.
Austriacka OMV miała doświadczenie nie tylko w kontaktach z Sowietami, lecz także we współpracy gazowej z komunistyczną Czechosłowacją, z którą wspólnie eksploatowała złoże Zwerndorf, leżące na granicy obu państw. Prawdziwą szansą dla Austrii okazała się sowiecko-czechosłowacka zapowiedź ze stycznia 1964 r. budowy magistrali „Braterstwo” z sowieckiej Ukrainy aż pod Bratysławę. Po ukończeniu tego gazociągu dzieliłoby go od sieci gazowej Austrii zaledwie kilka kilometrów. Moskwa w tym czasie widziała jednak głównego partnera raczej w Rzymie – Austriacy musieli więc poczekać.
Szczęśliwie dla Austrii kalkulacje Sowietów, by gaz do Europy Zachodniej trafiał przez Włochy, zaczęły natrafiać na trudności. Negocjacje z włoskim koncernem ENI utknęły z uwagi na niechęć leżących na szlaku Węgier i Jugosławii do finansowego zaangażowania się w budowę oraz brak pewności, że Włosi będą w stanie wyprodukować rury w odpowiedniej ilości dla wielkoskalowego projektu. Austria, oferująca dodatkowo niemieckie rury, które miały pomóc zarówno w rozwoju branży w ZSRR, jak i projektów eksportowych, okazała się dla Sowietów idealną alternatywą.
W listopadzie 1966 r. Sowieci ogłosili, że Austria wchodzi do gry jako dostawca „rur za gaz”. Strony nie wykluczały przyszłych dostaw do Włoch i Francji przez austriackie terytorium. Już wtedy w kalkulacjach Kremla pojawiła się polityka. Obawy Sowietów budziła chęć zbliżenia neutralnej Austrii z Europejską Wspólnotą Gospodarczą poprzez stowarzyszenie, na co Moskwa zareagowała dość zdecydowanym sprzeciwem. Krytyce towarzyszyła oferta porozumienia gazowego, jako że równolegle toczyły się w tej sprawie rozmowy. W Bonn dostrzeżono polityczny wymiar zagadnienia i ryzyko, że gazowa oferta mogła być próbą przeciwwagi dla zbliżenia Austrii z Zachodem.
Wiosną 1968 r. negocjacje dobiegły końca. Austria – dążąc do maksymalizacji korzyści – naciskała, aby import gazu był lepiej zrównoważony eksportem austriackich towarów. Moskwa zgodziła się na rozwiązanie w duchu barteru. Kontrakty były dość złożone: osobny dokument ramowy, osobne o dostawach gazu, rur i finansowaniu. Do podpisania dokumentów doszło 1 czerwca 1968 r. w Wiedniu, a start dostaw wyznaczono na 10 września 1968 r. Co szczególnie warte zapamiętania: już w umowie ramowej przygotowano grunt pod tranzyt do Włoch i/lub Francji, przy czym kwestie przesyłu przez Austrię miały być rozwiązywane bez udziału strony sowieckiej – jakby to była czysto techniczna sprawa operatorów, a nie element strategicznego układu.
Po stronie VÖEST sukces wyglądał dość szczególnie. Kontrakt przewidywał eksport 520 tys. ton rur o wartości ok. 100 mln dolarów, z czego większość przypadała na niemieckich producentów: Mannesmanna i Thyssena. Przypomnijmy, że VÖEST nie posiadał zakładów produkujących rurociągi, a więc – używając współczesnego kolokwializmu – austriackie państwo i firma pełniły funkcję „słupów”. Austria podpisywała dokumenty, firmowała przedsięwzięcie, scalała interesy, a niemieckie stalowe rury płynęły szerokim strumieniem do radzieckiego systemu, tyle że pod austriackim parasolem politycznym i biznesowym. Projekt pierwotnie planowany jako sowiecko-włosko-francuska arteria wyglądał na razie jak kontrakt sowiecko-austriacki.
Biznes zwyczajowo miał dwuznaczne podejście do kwestii politycznych. Gdy dawały szansę na zysk, natychmiast były instrumentalizowane. Gdy groziły pomieszaniem szyków, spotykały się ze wzruszeniem ramion. Sowieci wykorzystali na przykład wojnę sześciodniową z 1967 r. dla wykreowania wizerunku wiarygodnego dostawcy, dystansując się od niestabilnych państw Bliskiego Wschodu. Austriacki i niemiecki biznes dostał argument na rzecz łagodzenia istniejących politycznych obaw przed zacieśnianiem relacji energetycznych z Moskwą. A co w takim razie z kontekstem politycznym niewygodnym dla ZSRR? Finalizacja sowiecko-austriackich rozmów gazowych przypadła na wydarzenia Praskiej Wiosny 1968 r. i czas jej krwawego tłumienia. Ledwie dwa miesiące po podpisaniu umowy miała miejsce interwencja wojsk Układu Warszawskiego. W duchu empatycznego legalizmu RFN potępiła inwazję jako naruszenie suwerenności, ale nie przeszła do czynów, nie wywarła żadnej presji na Sowietów, nie chciała prowokować zgodnie z odprężeniową logiką „potępiamy, ale nie eskalujemy”.
Austria była bardziej powściągliwa w swoich reakcjach, „oddzielając politykę od biznesu”. Pierwsze molekuły gazu z sowieckiej magistrali popłynęły przez austriacko-czechosłowacką granicę 1 września 1968 r., czyli niespełna dwa tygodnie po rozpoczęciu interwencji. Austriacki biznes obawiał się skutków inwazji oraz czeskich sabotażystów, toteż odetchnął, gdy Moskwa zapewniła, że agresja zbrojna nie wpłynie na dostawy i – kierując się celami propagandowymi – odkręciła kurek z ponad tygodniowym wyprzedzeniem, a przez pewien czas nawet przesyłała nieco większe wolumeny, niż zakontraktowano (mimo tego w całym 1968 r. były niższe, niż oczekiwali Austriacy). W ten sposób Kreml, metodą faktów dokonanych, odpowiedział na mnożące się na Zachodzie apele do rządu w Wiedniu, aby wstrzymał realizację kontraktu. Austria nie poszła tym śladem i jej minister transportu razem z sowieckim ministrem przemysłu gazowego uroczyście zainaugurowali w Baumgarten początek sowiecko-europejskiej gazowej epopei. Sowiecki ambasador po ceremonii podziękował gospodarzom za „przyjacielską atmosferę”, w jakiej został przyjęty minister, a austriacki minister spraw zagranicznych wyraził nadzieję na pogłębienie dwustronnych powiązań gospodarczych.
Zrodził się wówczas pewien model zachowania, który będzie powracał przez dekady. Współpraca energetyczna miała przebiegać pod parasolem prawa handlowego, postanowień kontraktowych i decyzji arbitrażu – z dala od zmieniających się uwarunkowań politycznych i ślepa na zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Wiara w odpolitycznioną energetykę sprzyjała oczywiście ZSRR, który we wszystkim dostrzegał politykę, bo nie działał w warunkach rynkowych, nie był pod presją biznesu ani opinii publicznej. Z początku rzeczywiście Związek Sowiecki dbał o reputację „wiarygodnego eksportera”, był gotów nawet do poświęcania własnych odbiorców, aby nie podważyć zaufania zachodnich partnerów. W ten sposób – celowo bądź mimowolnie – w Austrii stworzono przedziwny mit o energetyce odpornej na politykę. Mit ten został następnie przejęty przez Niemcy, kraj o zupełnie innej wadze politycznej i gospodarczej, do tej pory raczej przez Sowietów omijany. Austriacki pionier ustąpił miejsca niemieckiemu architektowi nowej gazowej epoki, w której zaledwie pięciokilometrowy łącznik przekształcił się w liczące wiele tysięcy kilometrów magistrale łączące syberyjskie pola gazowe z niemieckimi zakładami przemysłowymi i kuchenkami. Paradoksalnie jednak dla nawiązania tych biznesowych relacji RFN i ZSRR niezbędny był przełom… polityczny.
Gdy przez austriacki Baumgarten zaczynał płynąć „czerwony” gaz, w RFN pogłębiał się energetyczny ferment. Gaz ziemny stawał się dla uprzemysłowionej Bawarii tym, czym dla reszty RFN dopiero miał się stać: paliwem przyszłości. Tamtejsze zasoby nie były w stanie pokryć rosnącego zapotrzebowania. Inne opcje okazywały się nieopłacalne. Dostawy węgla (z niemieckiego Zagłębia Ruhry) czy gazu ziemnego (z Holandii) po doliczeniu kosztów transportu były zbyt drogie. Bawarskiemu ministrowi ds. gospodarczych Otto Schedlowi nie podobał się też dyktat tych monopoli[6]. Bawaria zaczęła wręcz prowadzić własną „zagraniczną politykę surowcową” i zabiegać o połączenie RFN z odnogą eksportową systemu sowiecko-austriackiego. W lobbingu w Bonn pomagał austriacki „łącznik” VÖEST oraz niemiecki sektor stalowy, również upatrujący w tym korzyści.
Początkowo rząd RFN podchodził do sowieckiej oferty z rezerwą. Obawiał się ryzyka politycznego związanego z dostawami z ZSRR oraz uderzenia w krajową branżę węglową (jak na ironię kilka dekad później niemiecki rząd wspierał import rosyjskiego gazu, by zastąpił on węgiel i zapewnił bezpieczeństwo). Gaz z odległego ZSRR niósł zapach polityki opakowanej w traktaty handlowe. Takie stanowisko przeważało do połowy lat 60. Polityka odprężenia stopniowo osłabiała pryncypialne stanowisko reprezentowane do tej pory przez znajdujące się u władzy od 1949 r. CDU – partię zdecydowanie antysowiecką. W marcu 1966 r. rząd CDU/CSU-FDP, na czele którego stał Ludwig Erhard, wystosował notę z propozycją układów o nieagresji z państwami bloku wschodniego (z wyłączeniem NRD). W kolejnym rządzie sformowanym przez CDU/CSU i SPD chadecki kanclerz Kurt Kiesinger powierzył funkcję wicekanclerza i ministra spraw zagranicznych socjaldemokracie Willy’emu Brandtowi. Jego bliski współpracownik, Egon Bahr, już w 1963 r. postulował zacieśnienie współpracy ekonomicznej z blokiem wschodnim na bazie idei „zmiany przez zbliżenie”. W czerwcu 1967 r. Bahr sporządził notatkę, w której wskazywał Brandtowi, że ewentualne porozumienie gazowe z ZSRR będzie oznaczać nie tylko korzyści gospodarcze, lecz także nada praktyczny wyraz odprężeniu. Zakiełkowała idea współzależności jako naturalnego gwaranta bezpieczeństwa, która będzie przynosić polityczne owoce przez kolejne dekady i znajdzie liczne grono wyznawców. Gdy Bahr sporządzał swoją notatkę, było jednak jeszcze za wcześnie na wiążące deklaracje. W Niemczech wciąż obowiązywała tzw. doktryna Hallsteina, czyli nieutrzymywania przez RFN relacji z krajami, które utrzymywały je z NRD[7].
Niemniej rządowi eksperci zaczęli dopuszczać możliwość importu gazu do Bawarii, aby równoważyć dostawy z Holandii. Pojawił się splot interesów regionalnych elit, przemysłu zarabiającego na umowach „rury za gaz” i pioniera współpracy – Austrii. Na drodze do porozumienia wciąż stały kwestie polityczne, jednak w niemieckim rządzie trwały analizy ewentualnego importu pod kątem bezpieczeństwa dostaw. W 1969 r. MSZ uważało za dopuszczalny udział sowieckiego gazu w ogólnym zużyciu w wysokości 20%[8]. Ministerstwo gospodarki oceniało rzecz podobnie, jednak pod warunkiem, że niemiecka sieć gazowa zostałaby rozbudowana na tyle, by umożliwić przesyłanie gazu z północy na południe w razie problemów z sowieckimi dostawami. We wstępnych rozmowach z ZSRR Bonn sygnalizował gotowość importu od 1 do 5 mld m3 jako wolumenu, który nie budził obaw. Kwestia dopuszczalnego uzależnienia od Moskwy powracała w późniejszych latach, w istocie jednak przywoływany często argument, że czerwony gaz miał jedynie uzupełniać bilans i różnicować sprzedawców, stał się z czasem pustym retorycznym chwytem. Już po rozpoczęciu dostaw, za kadencji Helmuta Schmidta (kanclerz z SPD w latach 1974–1982), Federalna Rada Bezpieczeństwa uznała, że niewięcej niż 30% zużycia gazu w Niemczech powinno pochodzić z jednego kraju. Limit ten przekroczono zresztą na początku lat 90.[9]
W Niemczech obawy stopniowo ustępowały argumentom o konkurencyjności i wsparciu dla przemysłu dzięki taniemu surowcowi. Powstał wzorzec, który będzie się utrwalał przez kolejne dekady. Wzrost importu gazu i rosnąca zależność były racjonalizowane przez obopólne korzyści gospodarcze i polityczne związane z nowymi miejscami pracy i kontraktami dla licznych firm, zwłaszcza przemysłu stalowego. W ukształtowaniu się tej linii argumentacji pomógł kryzys naftowy z 1973 r., który uderzył w RFN niemal dokładnie w momencie, gdy docierały pierwsze dostawy gazu z ZSRR. W kolejnym roku Niemcy musiały zapłacić za import surowców o 17 mld marek więcej niż rok wcześniej, co tylko ugruntowało przekonanie o zasadności dywersyfikacji przez sowiecki gaz[10].
Jak na porozumienie z RFN patrzyli Sowieci? Ministrowie przemysłu gazowego oraz handlu zagranicznego, zwolennicy eksportu gazu do RFN, przekonywali kierownictwo ZSRR do pogłębiania współpracy. Argumentowali, że po wybudowaniu gazociągu zniknęłoby ryzyko ewentualnego embarga na zakupy ze strony Niemiec, tak jak to miało miejsce w przypadku ropociągu „Przyjaźń”, gdyż Niemcom zajęłoby lata wybudowanie alternatywnego szlaku. A więc nawet w „handlowych” ministerstwach zdawano sobie sprawę z szerszego politycznego wymiaru porozumień. Ich zabiegi zaczynały przynosić efekty. Minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko w swoim raporcie dla Politbiura wskazywał na potrzebę wyjścia z pozytywną ofertą współpracy, aby rozwijać nowe narzędzia wpływu. Zwracał też uwagę na potrzebę zbliżenia z RFN ze względu na pęknięcie w relacjach ZSRR–Chiny. Koniec końców, Politbiuro przyjęło podobne podejście. W uchwale z grudnia 1969 r. pojawiła się konstatacja, że wpływowe koncerny niemieckie korzystające na współpracy będą wywierały na Bonn presję, by nie pogarszać relacji z Moskwą[11]. Wyraźnie dostrzegano więc korzyści polityczne płynące z gazowych umów.
Przełom polityczny w RFN nastąpił w 1969 r. po wygranej SPD w wyborach i objęciu urzędu kanclerza przez Willy’ego Brandta. Polityczna wizja Ostpolitik Egona Bahra mogła być wprowadzana w życie, by z czasem urosnąć wręcz do postawy kanonicznej. Brandt porzucił doktrynę Hallsteina, dążąc do unormowania relacji z blokiem wschodnim. Pod koniec października 1969 r., kilka dni po objęciu funkcji, Brandt zapowiedział podjęcie rozmów z Polską, której powojennych granic RFN wówczas nie uznawała. W 1970 r. rozpoczęto rozmowy z Moskwą i Warszawą, zakończone w tym samym roku podpisaniem układów m.in. o nienaruszalności granic i rezygnacji z roszczeń terytorialnych, czyli de facto uznających powojenne status quo. Kolejne lata przyniosły też poprawę w relacjach RFN z NRD.
W warunkach odprężenia politycznego sowiecki gaz nie tylko przestał wzbudzać podejrzenia, ale stał się ważnym narzędziem normalizacji relacji z blokiem wschodnim. W tej logice przestało już chodzić o umożliwienie Bawarii przedłużenia do siebie odnogi gazociągu, ale o strukturalną przebudowę relacji energetycznych między RFN a ZSRR. Inicjatywę Bawarii przejęło Bonn oraz niemiecki przemysł stalowy[12]. W rozmowy z Sowietami na temat importu zaangażował się do tej pory sceptyczny Ruhrgas, który za kilka dekad będzie ramię w ramię z OMV lobbować za Nord Stream.
Rozmowy nabrały rozpędu. Pierwszy, 20-letni kontrakt został zawarty już w lutym 1970 r. Przewidywał dostawy rzędu 3 mld m3 rocznie, począwszy od 1973 r. Umowie towarzyszył pakiet finansowo-przemysłowy: 1,2 mln ton rur (ok. 2000 km gazociągów) i inny potrzebny sprzęt o łącznej wartości 1,32 mld marek, kredyt na 85% wartości na 10 lat, z rządowymi gwarancjami i uprzywilejowanym oprocentowaniem, znacznie poniżej stawek rynkowych. Ta nadzwyczajna hojność wywołała krytykę ze strony partnerów z Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej[13], bo wyglądała jak dopinanie „biznesowych” umów poprzez pomoc publiczną w imię porozumienia z Moskwą. Po podpisaniu kontraktów na dostawy gazu, rurociągów oraz pożyczek, niemiecki minister gospodarki, Karl Schiller, stwierdził, że „kredyt oznacza zaufanie”[14], wykazując świadomość momentu politycznego odprężenia.
Co ważne, rozmowy RFN z Moskwą nie toczyły się w próżni: równolegle szły negocjacje włoskie i francuskie, a Niemcy patrzyły na nie jak na element większego „systemu”. Skoro do gry wchodziły kolejne duże wolumeny dostaw do Europy Zachodniej, to łatwiej było uzasadnić inwestycje. Zaczęło się więc od spraw dość przyziemnych, czyli lokalnej bawarskiej potrzeby wyrwania się z zależności od węgla z północnych Niemiec, wspartej przez austriackie dążenie do zmiany statusu z „końcówki rury” w państwo tranzytowe. Kropla drążyła jednak skałę, prowadząc do zmiany o charakterze ogólnoeuropejskim.
[1] Frakcja AfD w Bundestagu, wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie ataku na Nord Stream, Antrag Einsetzung des 1. Untersuchungsausschusses der 21. Wahlperiode zum Angriff auf die Nord-Stream-Pipelines, 20.05.2026, Drucksache 21/6025, https://dserver.bundestag.de/btd/21/060/2106025.pdf. AfD zadawała sugestywne pytania: „czy istnieją plany naprawy nieuszkodzonych nitek rurociągu, jakie przeszkody prawne i polityczne stoją na drodze naprawie oraz jakie konsekwencje gospodarczo-polityczne ma trwała niezdolność do funkcjonowania rurociągów dla bezpieczeństwa energetycznego Niemiec”.
[2] A. Merkel, Wolność, Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2024, s. 565–571.
[3] Omówienie wypowiedzi ministra, zob. Niemcy wściekłe na Sikorskiego, Gazeta.pl, 3.05.2006, https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198013,3321425.html.
[4] W tej części rozdziału korzystamy przede wszystkim z pracy P. Högseliusa, Red Gas: Russia and the Origins of European Energy Dependence, Palgrave Macmillan, Nowy Jork 2013; a także raportów CIA: USSR: Development of the Gas Industry, CIA National Foreign Assessment Center, 1978, https://www.cia.gov/readingroom/docs/DOC_0000292296.pdf, The Soviet Gas Network: Capacity and Vulnerability, CIA National Foreign Assessment Center, 1987, https://www.cia.gov/readingroom/docs/CIA-RDP97R00694R000700100001-2.pdf oraz opracowania B. Bieliszczuka, „Business as usual” – Nord Stream 2 jako kontynuacja sowiecko-niemieckiej współpracy gazowej z lat siedemdziesiątych. Kontekst historyczny, implikacje dla bezpieczeństwa w regionie oraz polityki międzynarodowej, „Sprawy Międzynarodowe” 2018, nr 4, https://czasopisma.isppan.waw.pl/sm/article/view/215/174.
[5] W.M. Iber, Ch. Huber, From Pioneer to Latecomer: Relations between Austria and the Soviet Union (Russia) in the Oil and Gas Sector, „Hungarian Historical Review” 13, nr 4 (2024), https://hunghist.org/images/HHR_2024-4_Iber_Huber.pdf.
[6] S. Schattenberg, Pipeline Construction as „Soft Power” in Foreign Policy: Why the Soviet Union Started to Sell Gas to West Germany, 1966–1970, „Journal of Modern European History”, nr 20(4), 2022, s. 564–565, https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/16118944221130222.
[7] Więcej na temat politycznego tła Ostpolitik, idei „zmiany przez zbliżenie” oraz doktryny Hallsteina zob. A.E. Stent, From Embargo to Ostpolitik: The Political Economy of West German-Soviet Relations, 1955-1980, Cambridge University Press, Cambridge 2010, S. Żerko, Układ moskiewski 1970: RFN po raz pierwszy uznaje nienaruszalność granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, Polska – Niemcy – Historia, nr 3/2020, Instytut Zachodni, https://iz.poznan.pl/publikacje/polska-niemcy-historia/uklad-moskiewski-1970-rfn-po-raz-pierwszy-uznaje-nienaruszalnosc-granicy-na-odrze-i-nysie-luzyckiej; Change through Rapprochement (July 15, 1963), German history in documents and images, https://germanhistorydocs.org/en/two-germanies-1961-1989/change-through-rapprochement-july-15-1963; The Hallstein Doctrine (June 28, 1956), German history in documents and images, https://germanhistorydocs.org/en/occupation-and-the-emergence-of-two-states-1945-1961/the-hallstein-doctrine-june-28-1956.
[8] F. Bösch, Energiewende nach Osten, „Die Zeit”, nr 42/2013, 10.10.2013, https://www.zeit.de/2013/42/1973-gas-pipeline-sowjetunion-gazprom/komplettansicht.
[9] J. Dahlkamp, F. Dohmen, G. Latsch i in., The Anatomy of Germany’s Reliance on Russian Natural Gas, „Spiegel International”, 29.06.2022, https://www.spiegel.de/international/business/anatomy-of-germany-s-reliance-on-russian-natural-gas-decades-of-addiction-a-ad156813-3b24-424f-a51e-3ffbd7b6385c.
[10] Ciekawe światło na ów okres rzuca analiza SWP z 2017 r., w której dowodzono, że model relacji gazowych z lat 70. był wspierany politycznie po to, aby „generować pozytywne efekty zewnętrzne”, a więc był raczej racjonalizowany przez Ostpolitik aniżeli przez kalkulację ekonomiczną. A. Bros, T. Mitrova, K. Westphal, German-Russian Gas Relations. A Special Relationship in Troubled Waters, SWP Research Paper, grudzień 2017, Berlin, s. 15, https://www.swp-berlin.org/publications/products/research_papers/2017RP13_wep_EtAl.pdf.
[11] S. Schattenberg, Pipeline Construction as „Soft Power”…, op. cit., s. 563, 572.
[12] A. Bros, T. Mitrova, K. Westphal, German-Russian Gas Relations…, op. cit., s. 12.
[13] P. Högselius, Red Gas…, op. cit., s. 122.
[14] S. Schattenberg, Pipeline Construction as „Soft Power”…, op. cit., s. 571.
