Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Spotkania z bohaterkami Biblii to odkrywanie prawdy o własnej kobiecej tożsamości, wpisanej w nasze radości i smutki, wątpliwości i nadzieje, wady i zalety. Autorka z ogromną swadą prowadzi nas poprzez historie bohaterek poszczególnych ksiąg biblijnych, od Ewy przez Sarę, Hagar, córki Lota, Rebekę, Leę i Rachelę. Pojawiają się też te mniej znane: Dina, Tamar, Szifra i Pua, Jokebed, Miriam (prorokini) oraz Sefora. Przedstawia je nam jak przyjaciółki, wprowadzając nas w kontekst codziennych zmagań, z jakimi się mierzyły. Gdyby Biblia była pisana aż do dziś, na tej liście znalazłybyśmy się Ty i ja.
Dzięki historiom życia starotestamentalnych kobiet – zwyczajnych, a momentami nadzwyczajnych – możemy przeobrażać własne myślenie i działanie. Co więcej, uczymy się rozpoznawać Bożą obecność w każdym zdarzeniu codzienności. Pomagają nam w tym pytania zachęcające do refleksji umieszczone na końcu każdego rozdziału.
„Niezapomniane. Bohaterki Biblii” to seria poświęcona kobietom, które pojawiają się na kartach Pisma Świętego.
Autorka serii, Magda Grabowska, przedstawia je nam jak przyjaciółki, rozważając wydarzenia z ich życia na tle społeczeństwa i kultury, w jakich żyły, co pozwala nam je lepiej zrozumieć. Wprowadza nas też w kontekst radości, jakich doświadczały, oraz zmagań, z jakimi się mierzyły. Dzięki biblijnym bohaterkom możemy odkrywać własną kobiecą tożsamość, przeobrażać myślenie i działanie oraz uczyć się rozpoznawać Bożą obecność w każdym zdarzeniu codzienności.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 323
Rok wydania: 2021
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Wspaniałym kobietom,które Dobry Bóg postawiłna drogach mojego życia
Magda Grabowska
WSTĘP
Zapraszam Cię do wspólnej podróży, podczas której będziemy spotykały i poznawały kobiety niezapomniane. Niezapomniane, bo ich historie zapisane zostały na kartach najbardziej niezwykłej z Ksiąg – Biblii i towarzyszą ludzkości od tysięcy (tak, tak!) lat. Oczywiście to nie jest pierwsza książka o tych kobietach. Nie jest też zapewne ostatnia. Każda z nich może jednak wnieść coś nowego – nowe spojrzenie, nową interpretację wydarzenia, może zachęcić do nowej refleksji i nowych zastosowań poznanych prawd w swoim życiu.
Spotykając nasze bohaterki, przyjrzymy się ich życiu, zastanowimy się nad tym, z czym się zmagały, jak sobie w tych zmaganiach radziły, i spróbujemy uczyć się od nich tego, co dobre, i unikania tego, co złe.
To nic, że żyły wiele lat temu. To nic, że nie miały pralek automatycznych, telefonów komórkowych, laptopów, tabletów i innych gadżetów, które my dziś mamy, a które wkrótce staną się przeżytkiem. To nic, że w podróż udawały się pieszo, na ośle lub wielbłądzie, a nie samochodem czy samolotem. To nic, że nie miały praw wyborczych ani nawet o nie się nie upominały. Ich serca były takie jak nasze, biły tym samym rytmem i dlatego będziemy mogły je zrozumieć. Przecież nikt nie zrozumie kobiety tak dobrze, jak druga kobieta. Nawet jeśli żyje tysiące lat później i tysiące kilometrów dalej. Poznając te kobiety i ich życie, odnajdziemy sytuacje może nie identyczne, ale podobne w swojej istocie do sytuacji z naszego życia. Niektóre z tych kobiet polubimy, innych nie będziemy darzyć sympatią – jak to bywa między kobietami. O niektórych dowiemy się więcej, o innych mniej, bo pojawią się tylko epizodycznie.
Będziemy poznawały kulturę, w jakiej żyły, niektóre uwarunkowania społeczne i obyczaje ich czasów. Pomoże nam to zrozumieć pewne sytuacje, które z dzisiejszej perspektywy są trudne do zaakceptowania. Będziemy też poznawały ich mężów. Zobaczymy, jakimi byli ludźmi, jakimi mężami i ojcami, jaki mieli wpływ na swoje rodziny i na innych ludzi. Najważniejsze jednak jest to, że będziemy poznawały Pana Boga. Popatrzymy, jak działał w życiu tych kobiet, kim dla nich był, jak one Go traktowały, i jakie były tego konsekwencje.
Na tle tych rozważań będziemy przyglądały się sobie samym, swoim życiowym sytuacjom, swoim relacjom z Bogiem i ludźmi, swoim emocjom, swojej przeszłości i teraźniejszości, swoim darom, silnym stronom i słabościom. I będziemy zastanawiały się, jak zastosować to, o czym się dowiemy, tak by nasze życie stawało się coraz lepsze i coraz piękniejsze.
Niektóre postacie lub wydarzenia staną się dla nas pretekstem do poruszenia jakiegoś ważnego tematu. Nieraz dotkniemy spraw trudnych, przykrych, bolesnych, takich, z którymi ciężko będzie nam się zgodzić. Niektóre wzburzą nasze myśli i emocje. Czasem wywołają oburzenie, gniew, sprzeciw. Wtedy może będziesz miała ochotę odrzucić tę książkę i powiesz: „To nie dla mnie”. Ale nie rezygnuj. Mogłybyśmy zajmować się jedynie łatwymi tematami, i to w sposób miły i bezpieczny. Ale to nie zmieni nas i naszego życia! Trzeba czasem dotknąć rany, by ją oczyścić i pomóc jej się zagoić. Potrzebujemy prawd, które uczynią nas lepszymi, dojrzalszymi i mądrzejszymi. Solą i światłem dla świata, w którym żyjemy.
Historie większości kobiet podzielimy na krótsze fragmenty, które będziemy rozważać. Po każdym z nich zamieszczone są pytania. Zachęcam, byś postarała się udzielić na nie odpowiedzi. Niech poznane treści wybrzmią w Tobie, w Twoim sercu. Zachęcam Cię też, byś – o ile to tylko możliwe – tej książki nie czytała tak zupełnie sama, w pojedynkę. Spróbuj znaleźć inną kobietę lub kilka kobiet, z którymi po przeczytaniu jakiegoś fragmentu będziesz mogła przy filiżance kawy (albo herbaty) porozmawiać. Wspólnie odpowiadajcie na pytania, wyciągajcie wnioski, dzielcie się przemyśleniami, doświadczeniami życia. Uczmy się od siebie nawzajem. Po konferencjach, spotkaniach, seminariach i rekolekcjach dla kobiet, które miałam przywilej wielokrotnie prowadzić i których ta książka jest efektem, wiele kobiet podkreślało szczególną wartość spotkań w grupkach dzielenia, jakie odbywały się po każdym wykładzie.
Po każdym omówionym fragmencie i pytaniach znajdziesz też miejsce do zapisania swojej refleksji. Niech to będzie zdanie z przeczytanej treści, które do Ciebie w szczególny sposób przemówiło, lub jakaś myśl, która zrodzi się w Twojej głowie, jakieś podsumowanie, wniosek – coś, co będzie dla Ciebie szczególnie istotne w omawianym fragmencie.
Podczas tej podróży naszym przewodnikiem będzie Biblia.
Biblia to inaczej Księgi. Tak, nie Księga, ale Księgi. W liczbie mnogiej. Jest to bowiem kilkadziesiąt Ksiąg, które złożyły się na jedną Księgę, zwaną też Pismem Świętym. Jest niezwykła. Powstawała przez niemal 1600 lat na trzech kontynentach, napisana została w trzech językach przez kilkudziesięciu autorów, z których większość oczywiście się nie znała. Pisali na papirusach, pergaminach i tabliczkach. Opisywali wydarzenia, pisali pieśni, poezje, przysłowia, listy... W Biblii znajdziemy wszystkie rodzaje literackie: dramat, epikę, lirykę, i wiele gatunków literackich. Znajdziemy opowieści mrożące krew w żyłach i pełne humoru, kryminał i erotykę. Znajdziemy tu postacie mężczyzn, kobiet i dzieci, bohaterów wspaniałych i bardzo złych, serca radosne i smutne, poranione i pocieszone. Mimo tej nieprawdopodobnej różnorodności i niezwykłej historii powstania te wszystkie Księgi stanowią jedną historię. Jest ona spójna i konsekwentna. Ma swój początek, ma akcję, która się rozwija, i ma niesamowite zakończenie. Jedni mówią, że jest tylko dziełem człowieka, inni (do których należy także autorka tej pozycji) sądzą, że wprawdzie pisali ją ludzie, ale prowadzeni byli natchnieniem Bożego Ducha i to z Jego inspiracji ta Księga powstała. W efekcie jest niezwykłym Bożym przesłaniem, objawiającym Boga i Jego zamysł dla ludzkości. Dla kobiet i mężczyzn. Dla Ciebie i dla mnie. Jest to Jego historia – HIS-STORY. Dzięki tej Księdze możemy też łatwiej zrozumieć istotę wielu problemów, z którymi i dziś zmagamy się w naszej ziemskiej wędrówce, zarówno w życiu jednostek, jak i całych narodów. Być może wolałybyśmy, by Bóg w swoim przesłaniu posłużył się terminologią naukową, był nieco bardziej oficjalny, ale On przedstawił swój zamysł tak, by mógł go zrozumieć każdy człowiek, niezależnie od czasów, w jakich żyje, uwarunkowań społecznych i kulturowych, od poziomu wykształcenia, inteligencji i wieku. Terminologia naukowa się zmienia. Terminologia ludzkiego serca – nie.
Możemy tę Niezwykłą Księgę odrzucić, wykpić, nazwać historią dla naiwnych, bajką dla dzieci. Ale możemy też pochylić się nad nią, zastanowić i zapytać: „Czego, Boże, chcesz mnie nauczyć?”. I do takiej postawy zachęcam.
PYTANIA:
1. Czym dla Ciebie jest Pismo Święte i jakie ma znaczenie dla Twojego życia?
2. Czy i w jaki sposób zmieniłoby się Twoje podejście do Pisma Świętego, gdybyś była pewna, że jest to objawienie Bożego zamysłu dla człowieka i swoista „instrukcja obsługi” życia?
3. Jakie masz trudności w czytaniu i poznawaniu Pisma Świętego?
TWOJA REFLEKSJA DO ZAPAMIĘTANIA
EWA
Jako pierwszą spotkamy kobietę, od której bierze początek nie tylko ludzkość, ale też wszystkie jej problemy. Los ludzkości został ukształtowany przez wpływ tej kobiety. Zauważcie, że nie powiedziałam, iż to, co się stało, stało się przez nią, ale przez jej wpływ. Miała ogromny udział w wydarzeniach, które zadecydowały o losach rodzaju ludzkiego. Znamy ją pod imieniem Ewa, ale imię to otrzyma dopiero pod koniec fascynującej historii dotyczącej jej życia, więc na razie nie będziemy go wobec niej używać.
Zanim jednak ją spotkamy, zanim pojawi się na arenie wydarzeń, najpierw musimy wrócić do opisanych w Biblii początków stworzenia człowieka.
Być może teraz wzdychasz: „Ojej, znów mam do tego wracać? Przecież czytałam to wiele razy – i sobie, i dzieciom przed snem”. Jednak historia ta jest warta, by do niej wrócić i spojrzeć na nią raz jeszcze świeżym okiem. Bo nie jest to bajka do czytania przed snem, choć oczywiście można ją i tak czytać. To Boże przesłanie do nas. Nie zniechęcaj się więc, proszę, choć pewne kwestie może wydadzą Ci się znane, inne dziwne, jeszcze inne trudne i niezrozumiałe lub przeciwnie – banalne. Spróbujmy jednak razem się w nie zagłębić. Być może odkryjemy sprawy, które umykały uwadze, a mają niezwykle głęboki sens.
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość... (Rdz 1,1-3 ).
A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam (...)». Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi» (Rdz 1,26a-28).
Na samym początku historii biblijnej, w Księdze Rodzaju, dowiadujemy się, że Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia była jednak z jakiegoś powodu bezładem i pustkowiem. Niektórzy tłumacze używają w tym miejscu słowa „chaos”. W ten chaos i bezład Bóg wprowadził ład. Uporządkował ziemię, wzbudził na niej rośliny i zwierzęta, a na koniec, wieńcząc swoje dzieło, najpierw postanowił, a potem realizując to postanowienie, powołał do istnienia człowieka. To słowo w języku hebrajskim brzmi „adam”.
Człowiek w zamyśle Bożym miał zostać stworzony na obraz Boga. Ten obraz obejmuje różne aspekty, ale chciałabym zwrócić szczególną uwagę na jeden z nich. Otóż Bóg nie jest w swojej naturze pojedynczy. Pismo Święte objawia nam Trzy Osoby istniejące w naturze Boskiej – Ojca, Syna i Ducha. Każda z nich jest Bogiem w swojej naturze, w swojej istocie, a jednak są to osoby mające odmienne role, funkcje i zadania. Realizują je, pozostając ze sobą w doskonałej harmonii, jedności woli i celów i w doskonałej miłości.
Człowiek stworzony na obraz Boży nie mógł być więc „pojedynczy” w swojej naturze. Być może też i z tego powodu Bóg stworzył go w pewnej mnogości – jako mężczyznę i kobietę. W nieco bardziej dosłownym tłumaczeniu brzmi to „mężczyzną i kobietą stworzył ich”. Słowo określające mężczyznę w tym tekście brzmi „zakar”, a kobietę „nekeba”. Oba mają ciekawą etymologię. Tu pozwolę sobie zacytować słowa księdza profesora Waldemara Chrostowskiego z konferencji pt. Wcielenie a Księga Rodzaju wygłoszonej 17 listopada 2014 r. w Warszawie: Zakar to jest po polsku mocny, sztywny. I w Piśmie Świętym w języku hebrajskim oznacza to, co męskie. W odniesieniu do zwierząt, np. przy składaniu ofiar, oznacza samca. Zauważmy, że dosadność jest mocna. Ale w nekeba też dosadność jest mocna, dlatego że nekeba jest urobione od czasownika nakab, co znaczy po polsku dziurawić. Wobec tego nekeba w języku hebrajskim oznacza to, co żeńskie, to, co kobiece. Gdy odniesione jest do zwierząt, tłumaczone jest jako samica.
Tłumacze mają trudne zadanie, by oddać zamierzony przez autora sens. Wybrali słowa „mężczyzna” i „kobieta” (niewiasta). To, co jest tu jednak szczególnie istotne, to fakt, że uwaga jest zwrócona przede wszystkim na płciowość, na płeć w sensie ściśle fizycznym i fizjologicznym. Człowiek został więc stworzony w rodzaju męskim i żeńskim jako (niezależnie od tego, jak to źle zabrzmi w naszych uszach) „samiec i samica”, jako „męski i żeński”. I to był jego pierwszy wyróżnik. Obie te płcie są dwoma sposobami bycia człowiekiem. Żadna z nich nie jest lepsza ani gorsza.
A potem pojawia się króciutkie, ale znaczące stwierdzenie, mówiące, że Bóg im błogosławił. „Błogo” to znaczy „dobrze”, a „sławić” to inaczej „głosić” lub „mówić”. Tak więc „błogosławić” to znaczy dobrze komuś mówić, dobrze życzyć. Bóg więc dobrze życzył stworzonym przez siebie istotom ludzkim. To bardzo ważne! Od samego początku Bóg miał bowiem dobre zamiary wobec stworzonych przez siebie ludzi!
Miał też dla nich zadanie: w atmosferze Jego błogosławieństwa obie te istoty – tożsame w ludzkiej (człowieczej) naturze, a jednocześnie różne w płci – miały wspólnie, w harmonii, jedności i miłości (bo taki właśnie jest w swojej naturze Trójosobowy Bóg, na którego obraz zostały stworzone) zaludniać ziemię, czynić ją sobie poddaną i panować nad zamieszkującymi ją zwierzętami. Jednocześnie podświadomie czujemy, że każdej z nich przypadnie nieco inna rola i aktywność. W zaludnianie ziemi nieco bardziej zaangażowana będzie kobieta, a w czynienie jej sobie poddaną – mężczyzna.
Przy okazji możemy zadać pytanie, dlaczego tak właśnie Bóg to zaplanował? Dlaczego człowieka stworzył mężczyzną i kobietą (rodzajem męskim i żeńskim), a nie np. ojcem i synem? Przecież to jest szczególna relacja w Boskiej naturze, a człowiek wszak miał odzwierciedlać obraz Boży. Skąd więc mężczyzna i kobieta? Nieco później spróbujemy odpowiedzieć i na to pytanie.
PYTANIA:
1. Jak Ty myślisz – dlaczego Bóg stworzył człowieka właśnie mężczyzną i kobietą? Jaki miał w tym zamysł?
2. Jakie myśli odnośnie do pierwotnego Bożego planu dla człowieka nasuwają Ci się na podstawie powyższych rozważań? Co odczuwasz w związku z tym?
3. Jak sądzisz, w czym jeszcze Bóg stworzył człowieka „na swój obraz”?
4. Komu szczególnie błogosławisz w swoim życiu?
TWOJA REFLEKSJA DO ZAPAMIĘTANIA
Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Edenie na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła (Rdz 2,7-9).
Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz» (Rdz 2,15-17).
Tekst drugiego rozdziału Księgi Rodzaju w pewien sposób doprecyzowuje wydarzenia dotyczące stworzenia człowieka. Czyni je bardziej szczegółowymi i odkrywa nowe znaczenia. Dowiadujemy się tu, że człowiek został ulepiony przez Boga z prochu ziemi (słowo człowiek, „adam”, pochodzi od słowa „ziemia”) i tak otrzymał swój wymiar fizyczny, czyli ciało. Wiemy doskonale, że ciało każdego z nas to garść prochu. No, może przy większych gabarytach dwie lub trzy garście.
Następnie człowiek otrzymał od Boga, źródła i dawcy życia, tchnienie życia, co uczyniło go istotą żywą.
To jest niesamowite stwierdzenie! Przy całej współczesnej wiedzy naukowcom i filozofom sprawia ogromny problem nawet zdefiniowane tego, czym jest życie, nie mówiąc już o jego „wyprodukowaniu”. Możemy je przekazywać, ale nie jesteśmy w stanie go stworzyć. To może tylko Bóg. Pojawiła się więc na uporządkowanej przez Boga ziemi żywa istota w naturze ludzkiej, człowiek, „adam”. Bóg umieścił go w przepięknym ogrodzie, dając mu zadanie – człowiek miał ten ogród uprawiać i go doglądać. Hebrajskie słowo przetłumaczone jako „doglądał” można i należałoby raczej przetłumaczyć jako „strzegł”, co wydaje się też słuszne w kontekście dalszych, niezwykle ważnych wydarzeń, jakie nastąpią. Jeśli bowiem trzeba czegoś strzec, to automatycznie nasuwa się pytanie: przed czym lub przed kim?
Oprócz zadań do wykonania człowiek otrzymał też od swojego Stwórcy coś, co moglibyśmy nazwać prawem. Było bardzo krótkie, nieskomplikowane i jasno określało zasady funkcjonowania w Edenie. To możesz, ale tego ci nie wolno, bo będą konsekwencje. Zwróćmy przy tym uwagę, jak wiele człowiek mógł. Bóg udostępnił mu wszystkie drzewa. Co więcej – człowiek mógł spożywać z nich „do woli”. Ile chciał. Nie wolno mu było jeść z jednego tylko drzewa. Tylko z jednego! Z drzewa „poznania dobra i zła”. Przekroczenie tego zakazu zostało obwarowane przez Boga bardzo lojalnie zapowiedzianą „sankcją karną”: jeśli zjesz, niechybnie umrzesz.
Zauważmy jednak, że to nie drzewo było istotą rzeczy. Istotą rzeczy był stosunek człowieka do nakazu Bożego. Drzewem „poznania dobra i zła” to drzewo było, a właściwie stawało się, nie ze swojej natury, ale na skutek działań człowieka. Było to prawdopodobnie zwykłe drzewo, jakich wiele w ogrodzie, ale objął je skierowany do mężczyzny zakaz spożywania jego owoców. Prawdopodobnie równie dobrze zakaz ten mógłby dotyczyć podniesienia jakiegoś kamienia, wchodzenia do którejś z rzek okalających Eden lub chwytania tygrysa za ogon. Byłby to wówczas „kamień poznania dobra i zła”, „rzeka poznania dobra i zła” lub „ogon poznania dobra i zła”. Ważne było jedynie, by zaistniała dla człowieka możliwość wyboru i podjęcia świadomej decyzji, czy podporządkuje swoją wolę woli Boga, wykaże się posłuszeństwem i wykaże zaufanie do Niego, a tym samym uzna Go za najwyższy autorytet, czy nie. Tak więc to minimalistyczne prawo określające, co wolno, czego nie i jaka jest konsekwencja przekroczenia zakazu, dawało człowiekowi możliwość zdecydowania, czy będzie przestrzegał tego prawa i wolę swego Stwórcy postawi na pierwszym miejscu, czy też nie. I oczywiście stawiało go w obliczu konieczności poniesienia konsekwencji każdego z wyborów. Tę możliwość dokonania wyboru i podjęcia decyzji nazywamy często wolną wolą.
PYTANIA:
1. Jaka jest różnica pomiędzy doglądaniem a strzeżeniem czegoś? Czego w swoim życiu doglądasz, a czego musisz strzec?
2. Jakie jest, Twoim zdaniem, znaczenie istnienia „sankcji karnej” w prawie? Jak reagujesz na przepisy prawa nieposiadające sankcji karnej?
3. Jak myślisz, dlaczego Bóg dał człowiekowi „wolną wolę”, a nie uczynił go swoją marionetką?
4. Czy Tobie jest łatwo podporządkowywać się prawu Bożemu? Dlaczego?
TWOJA REFLEKSJA DO ZAPAMIĘTANIA
