363 osoby interesują się tą książką

Opis

Nowa powieść autorki bestsellerowej „Turbulencji” i serii Domniemanie niewinności

Michael Leighton, dyrektor nowojorskiego wydawnictwa i znany playboy, szuka nowej asystentki. Dotychczasowe kandydatki nie potrafiły sprostać jego oczekiwaniom. Aż pojawiła się ona.

Mya nie cierpi swojego nowego szefa. Zachowuje się wobec niej niemiło i arogancko. Co prawda nieźle jej płaci i przy tym jest niezwykle pociągający, ale przecież nie jest jego własnością. Postanawia zwolnić się z wydawnictwa i szukać szczęścia w innej firmie.

Szef dowiaduje się o jej decyzji. Nie może pozwolić jej odejść – nie tylko dlatego, że jest perfekcyjna w swojej pracy. Ta kobieta ma w sobie coś więcej. Michael ma plan – jeśli Mya myślała, że jest niegrzecznym szefem to jeszcze nie wie na co go stać.

____

O autorce

Whitney G. to bestsellerowa autorka „The New York Times” i „USA Today” oraz założycielka The Indie Tea – inspirującego bloga dla niezależnych twórców. W wolnych chwilach, gdy nie rozmawia z czytelnikami przez komunikator Facebooka, najprawdopodobniej pisze na swojej stronie internetowej lub dodaje zdjęcia na Instagramie. Jeśli tego nie robi, prawdopodobnie jest zablokowana, pracując nad kolejną szaloną powieścią.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 95

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
3,8 (1611 ocen)
647
356
357
194
57

Popularność


Nicole London. Za niekończące się maile, które codziennie mi wysyłałaś, gdy pracowałaś w tej okropnej firmie. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nienawidzę Twojej pracy (i Twojego szefa)

On nie powinien był dostać tego maila…

Temat: Mój szef

Czy już ci mówiłam, że nienawidzę swojego szefa?

Nieważne, że jest cholernie seksowny. Ten nadęty, arogancki dupek, w chwili gdy weszłam do budynku, poprosił mnie, bym odebrała jego pranie. Potem kazał mi zabrać swojego jaguara do myjni znajdującej się piętnaście kilometrów za miastem, a wcześniej musiałam stać w kilometrowej kolejce po jakiś limitowany zegarek za sto dolców.

Naprawdę nie mogę się doczekać, aż zobaczę jego minę, gdy za dwa miesiące powiem mu, że odchodzę z firmy i może mnie pocałować w tyłek.

Już zapomniałam o tych wszystkich fantazjach z jego udziałem, w których całuje mnie tymi „perfekcyjnymi ustami” lub każe mi się pochylić nad jego biurkiem, by mnie wziąć. Koniec z tym.

Twoja przyjaciółka

Mya

PS Powiedz, że chociaż ty masz lepszy dzień.

Temat: Re: Mój szef

Nie, jeszcze mi dzisiaj nie mówiłaś, że nienawidzisz swojego szefa, ale skoro wysłałaś tego maila bezpośrednio do mnie, to już wiem…

Tak, w chwili gdy zjawiłaś się dzisiaj w pracy, poprosiłem cię, żebyś odebrała moje pranie. (Gdzie ono w ogóle jest?) I kazałem ci umyć mojego jaguara oraz odebrać zegarek wart tysiąc dolarów. (Dziękuję za to, że wykonałaś zadania w ciągu pięciu godzin, chociaż można by to zrobić w dwie).

Nie musisz czekać dwóch miesięcy, by zobaczyć moją minę, kiedy powiesz mi, że odchodzisz. Właśnie stoję przed twoim gabinetem. (Otwórz drzwi).

I nie skomentuję twoich „fantazji”, chociaż wątpię, że o nich zapomniałaś.

Twój szef

Michael

PS Tak. Mam zdecydowanie lepszy dzień niż ty…

Szef

Michael

Manhattan, Nowy Jork

Gdy ostatnio moja twarz znajdowała się na pierwszej stronie gazety, przynajmniej nagłówek się zgadzał. To, na co teraz patrzyłem, było grubymi nićmi szyte, nawet jak na kogoś z tak skandaliczną i ociekającą seksem reputacją jak ja.

Playboy i dyrektor Wydawnictwa Leighton

zostawia zapłakaną kobietę w hotelowym holu

po wielogodzinnym głośnym seksie na balkonie.

Przerzuciłem strony „The National Enquirer”, szukając szczegółów odnośnie do tak zwanego „zaufanego źródła”, jednocześnie powstrzymując się od przewracania oczami. Według brukowca uprawiałem seks z tą kobietą w apartamencie na ostatnim piętrze hotelu i po prostu postanowiłem ją zostawić, by móc uprawiać seks z kimś innym. Według kobiety, która najwyraźniej zmyśliła tę bzdurną historię, moje słowa brzmiały dokładnie tak: „Dziękuję ci za to, że pozwoliłaś mi przelecieć tę cipkę. A teraz nadszedł czas, bym zerżnął inną. Wiesz, gdzie są drzwi”.

Nie wspomniano również o tym, że ta sama kobieta niedawno została oskarżona o krzywoprzysięstwo w sprawie dotyczącej kradzieży, ale tabloidy nigdy nie były zainteresowane prawdą. Ich interesuje tylko sprzedaż.

Udało mi się przeczytać cały artykuł, nie reagując, ale przy ostatniej linijce nie mogłem się powstrzymać od śmiechu: „Plotka głosi, że niegrzeczny dyrektor uprawia seks z dwiema różnymi kobietami każdego dnia tygodnia. I podobno prowadzi prywatny kalendarz dotyczący swojego życia erotycznego”.

Pokręciłem głową.

Mam tylko jedną kobietę na każdy dzień tygodnia…

Wrzuciłem gazetę do kosza i przypomniałem sobie, że miałem wysłać krótką wiadomość do kobiet, z którymi zobaczę się w tym tygodniu. Na wtorek miałem Lisę, na środę – Mariah, na czwartek – Hannah, a na piątek – Tiffany.

Michael: Nie mogę się doczekać spotkania z Tobą.

Ich odpowiedzi pojawiły się w tej samej kolejności.

Lisa: Ja też się nie mogę doczekać ☺

Mariah: Nie mogę się doczekać, aż znowu Cię zerżnę…

Hannah: Daj znać, jeśli będziesz chciał to przełożyć na wcześniej ☺

Tiffany: Do usług ☺

Zostało mi kilka minut do spotkania o szóstej. Położyłem na biurku karton z książkami z dysponendy wydawniczej. Zaparzyłem dwa dzbanki kawy, otworzyłem nowy notatnik. A potem niecierpliwie czekałem na swoją asystentkę.

Już dawno przestałem wierzyć w to, że zjawi się kiedykolwiek przed rozpoczęciem jakiegoś spotkania, bo ona zawsze spóźnia się pięć minut. Mieszka w budynku dosłownie po drugiej stronie ulicy i za każdym razem zaskakuje mnie niestworzonymi wymówkami usprawiedliwiającymi spóźnienie.

Dziesięć minut po szóstej zwątpiłem w nią. Piętnaście minut po szóstej zacząłem się zastanawiać, czy słusznie uważałem ją za najbardziej niekompetentną asystentkę, a dwadzieścia minut po szóstej ugiąłem się i przywołałem ją do swojego gabinetu.

– Tak, panie Leighton? – odpowiedziała po pierwszym sygnale.

– Czy zapomniałaś, że mieliśmy dzisiaj omówić wybór książek na zimę? – zapytałem. – Wiesz, co sądzę o tym, by wszystko było na czas.

– Och, tak! Bardzo przepraszam! Pochłonęły mnie raporty, ale już idę.

Rozłączyła się i po kilku minutach weszła do mojego gabinetu, niosąc pudełko z podpisanymi książkami. Położyła je na biurku i usiadła naprzeciwko.

– Chwileczkę. – Uniosła rękę. – Czy zanim zaczniemy, mogę spytać pana o coś osobistego?

– Nie.

– A jeśli to coś ważnego?

– Nie może być ważne, jeśli to coś „osobistego”, bo nie masz prawa wiedzieć niczego o moim życiu prywatnym.

– Czy naprawdę jest pan aż tak zły, jak twierdzą tabloidy? – zapytała, unosząc brew. – Przykładowo: kiedy pan znajduje czas, by sypiać z tymi wszystkimi kobietami, skoro zawsze jest pan tutaj i pracuje?

A mógłbym przysiąc, że powiedziałem „nie”.

Posłałem jej beznamiętne spojrzenie.

– Zasługuję na to, by wiedzieć, dla jakiego człowieka pracuję – zapytała i skrzyżowała ręce na piersi. – Tym bardziej jeśli ten człowiek chce, bym zachowała w tajemnicy to, jak trudno jest być jego podwładną.

– Czy pani grozi mi szantażem?

– Nie. – Uśmiechnęła się. – Po prostu naprawdę chcę wiedzieć, czy pańskie życie erotyczne jest tak ekscytujące, na jakie kreuje je prasa. Tak naprawdę uważam, że to cholernie pociągające, a tak na marginesie dodam, że totalnie jestem skłonna przymknąć oko na zakaz spoufalania się, jeśli będzie mnie pan chciał kiedyś sprawdzić. – Zamilkła i po chwili dodała ciszej: – Ja też potrafię być niegrzeczna w sypialni. Może pan mieć moją cipkę i może mnie pan zostawić po wszystkim w hotelowym holu, jeśli ma pan taką ochotę.

Jezu…

– Czy możemy się zająć pracą? – Przewróciłem oczami. – Musisz się skupić na tytułach, które ci zleciłem, żebyśmy jutro mogli je przesłać do działu marketingu.

– A więc zaraz po tym mogę sobie iść?

Nie, zaraz po tym cię zwolnię…

– Tak. – Odchrząknąłem. – Co sądzisz o nowości Grishama?

– Jakiej nowości?

– O jego ostatniej książce. – Wskazałem na powieść, którą przyniosła, egzemplarz okazowy książki pod tytułem Świstak. – To jeden z trzech prawniczych thrillerów, które miałaś przeczytać w tym miesiącu.

– Och, tak. – Podniosła książkę w twardej oprawie i ją przekartkowała. – Uważam, że jest naprawdę niezła. Bardzo prawnicza i bardzo thrillerowska.

– Czy możesz powiedzieć coś więcej?

– Naprawdę spodobała mi się okładka. – Przesunęła po niej palcem. – Sprawiła, że się wciągnęłam. Te łodzie zadokowane na tle pomarańczowego zachodu słońca robią wrażenie. Sądzę, że grafik zasługuje na nagrodę.

Cisza.

– Wróćmy jednak do thrillerów – odezwałem się w końcu. – Miałaś przeczytać też pięć romansów. Który polecisz najbardziej?

– Cóż… – zaczęła, pochylając się, by nalać sobie kawy do kubka. – To był trudny wybór, naprawdę, ale… spośród tych wszystkich wspaniałych książek, które mi pan zlecił, wydaje mi się, że najbardziej spodobała mi się ta, która skończyła się prawdziwym „i żyli długo i szczęśliwie”.

– Każdy romans tak się kończy, Penelope. – Poczułem, że ciśnienie mi skacze. – Właśnie dlatego nazywają się cholernymi romansami.

– Naprawdę? Wow. Nie wiedziałam. To chyba podobały mi się wszystkie.

Popatrzyłem na nią, zaciskając szczęki. Od dnia, w którym zaczęła tu pracować, podejrzewałem, że jest trochę niekompetentna. A dokładniej od momentu, gdy powiedziała: „A więc ma pan wydawnictwo i wydaje pan tylko książki? A dlaczego nie filmy?”. Jednak jakimś cudem przymknąłem na to oko. Ale to? To jakieś bzdury, a ona była znacznie gorsza niż jakakolwiek inna asystentka, która poległa i została zwolniona.

– Czy ty w ogóle przeczytałaś jakąkolwiek książkę z dysponendy, Penelope?

– Nie, ale tylko dlatego że nie wiedziałam, czy muszę to zrobić osobiście. – Siorbnęła kawę. – To znaczy książki zostały przeczytane, ale nigdy nie mówił pan, że ja je muszę przeczytać osobiście.

– Co ty mi, do cholery, próbujesz przez to powiedzieć?

– Mówię, że zastosowałam inteligentne metody pracy. Zatrudniłam wirtualną asystentkę i płacę jej kilkaset dolarów miesięcznie za czytanie książek. Och, i jeszcze wysłałam kilka do książkowych blogerów, których obserwuję na Facebooku. Oni żyją z czytania książek, więc pewnie skończą te egzemplarze sygnalne prędzej niż później. Da pan wiarę? Oni najwyraźniej… lubią czytać, co nie?

– Wyjaśnijmy sobie coś… – Próbowałem zachować spokojny ton głosu. – Zatrudniłem cię na stanowisko mojej asystentki, a ty zlecasz swoją pracę innym ludziom?

– Nie wszystko. Tylko rzeczy, których nie chce mi się robić. To znaczy raz na jakiś czas przeczytam stronę lub dwie, żeby ćwiczyć mózg, ale czytanie nie jest moim hobby. A pan mi dał tylko miesiąc na przeczytanie dziesięciu książek. Dziesięciu, panie Leighton… To zwykła harówka i mogłabym pana pozwać.

– To jest pieprzone… – Ugryzłem się w język. – To jest wydawnictwo. Wydajemy tu książki, książki są naszym hobby i to pierwsza rzecz, o którą pytamy podczas rozmowy kwalifikacyjnej.

– Och, co do tego to skłamałam. Ale tylko co do tego. Wszystko inne jest prawdą, szczególnie to, że chciałabym pracować z seksownym dyrektorem.

– Penelope… – Powstrzymałem się od warknięcia. Nie chciałem marnować na to więcej swojego czasu. – Wynoś się, do cholery, z mojego gabinetu.

– Naprawdę? – Wstała z uśmiechem. – Miałam nadzieję, że wyjdziemy stąd wcześniej. Mój ulubiony serial zaczyna się za godzinę. Wie pan co, może powinien pan mnie prosić o zrecenzowanie seriali. Jestem pewna, że wtedy bym panu zaimponowała. – Wzruszyła ramionami i skierowała się w stronę drzwi. – Do zobaczenia jutro!

Gdy tylko wyszła, wysłałem maila do Brada, mojego doradcy.

Temat: Przekaż działowi HR, żeby zwolnili moją asystentkę.

Ale już.

W tej chwili!

Michael Leighton

Dyrektor Wydawnictwa Leighton

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Spis treści:
Okładka
Karta tytułowa
Szef
maile
Asystentka
Asystentka
Szef
Szef
maile
Asystentka
maile
Asystentka
Asystentka
Szef
Asystentka
maile
Szef
Szef

TYTUŁ ORYGINAŁU:

Naughty Boss

Redaktor prowadząca: Marta Budnik

Wydawca: Agata Garbowska

Redakcja: Aleksandra Zok-Smoła

Korekta: Beata Wójcik

Projekt okładki: Łukasz Werpachowski

Zdjęcie na okładce: © Dima Sidelnikov (Shutterstock.com)

Copyright © 2016 Whitney G.

Copyright © 2020 for the Polish edition by Wydawnictwo Kobiece Łukasz Kierus

Copyright © for the Polish translation by Sylwia Chojnacka, 2020

Wszelkie prawa do polskiego przekładu i publikacji zastrzeżone. Powielanie i rozpowszechnianie z wykorzystaniem jakiejkolwiek techniki całości bądź fragmentów niniejszego dzieła bez uprzedniego uzyskania pisemnej zgody posiadacza tych praw jest zabronione.

Wydanie elektroniczne

Białystok 2020

ISBN 978-83-66520-72-1

Bądź na bieżąco i śledź nasze wydawnictwo na Facebooku:

www.facebook.com/kobiece

Wydawnictwo Kobiece

E-mail: [email protected]

Pełna oferta wydawnictwa jest dostępna na stronie

www.wydawnictwokobiece.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Rek