Nie ma żadnej Itaki. Podróż na Litwę - Francesco M. Cataluccio - ebook

Nie ma żadnej Itaki. Podróż na Litwę ebook

Francesco M. Cataluccio

0,0

Opis

Napisać książkę o Litwie bez uwzględniania polskiej perspektywy to dla kogoś takiego jak Francesco M. Cataluccio, zanurzonego w polskiej kulturze, musiało być nie lada wyzwanie. Przybysz z Włoch patrzy na ten kraj z zainteresowaniem i sympatią, bez zbędnego sentymentalizmu, rozumie tragiczny niekiedy splot wydarzeń historycznych, lata niewoli i wybijanie się na niepodległość. Szczególne miejsce zajmuje kultura żydowska w Wilnie, zmieciona przez Zagładę i dziś z trudem odtwarzana. Postaci, które pojawiają się na kartach książki, to nie tylko te kanoniczne – Czesław Miłosz, Tomas Venclova, Mikalojus Konstantinas Čiurlionis – lecz również mniej znane polskiemu czytelnikowi: Marija Gimbutas, bracia Jonas Mekas i Adolfas Mekas oraz inni. Są jeszcze miasta – oprócz Wilna także Kowno, Nida, Kłajpeda – oraz litewska przyroda, potężniejsza od historii, zapewniająca niemal metafizyczną ciągłość.

Joanna Ugniewska

Francesco Matteo Cataluccio – włoski pisarz, eseista i dziennikarz. Studiował filozofię oraz filologię polską we Florencji i w Warszawie. Jest autorem wielu artykułów o dziejach i kulturze Polski oraz Europy Środkowej, a także redaktorem włoskiego wydania dzieł Witolda Gombrowicza i Gustawa Herlinga-Grudzińskiego oraz włoskiej i hiszpańskiej zbiorowej edycji Brunona Schulza. Polskim czytelnikom jest znany jako autor książek: Niedojrzałość, choroba naszych czasów (2006), Jadę zobaczyć, czy tam jest lepiej. Niemalże brewiarz środkowoeuropejski (2012), Czarnobyl (2013). W 2013 roku otrzymał Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego.

Joanna Ugniewska – wieloletnia wykładowczyni literatury włoskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka prac o literaturze włoskiej, w tym Historii literatury włoskiej XX wieku (Nagroda im. Flaiana 2002). Przełożyła około osiemdziesięciu książek najwybitniejszych autorów włoskich (Antonia Tabucchiego, Claudia Magrisa, Umberta Eco, Giorgia Agambena). Laureatka Nagrody ZAiKS-u (2005), Nagrody „Zeszytów Literackich” im. Pawła Hertza (2012) oraz Nagrody Literackiej im. Leopolda Staffa (2015, 2017).

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
lub macOS

Liczba stron: 128

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Pamięci Mantasa Kvedaraviciusa (1976–2022), litewskiego reżysera, dokumentalisty i antropologa, autora filmu dokumentalnego „Mariupol” (2016), zabitego w Ukrainie przez Rosjan podczas filmowania zburzonego miasta, które kochał.

S. Kierkegaard

Ach, bracia Litwini […]

My, wędrowcy,

Rzuceni w zgubną

Podróż

Naszego bytu

Jonas Mekas

Naprzeciwko mojego biurka, na regale, pośród wielu innych przedmiotów, leży długi brzozowy gwizdek w kształcie zająca nadstawiającego uszu. Kupiłem go w Wilnie, w 1988 roku, u starego rzemieślnika, który rzeźbił swoje przedmioty w małym sklepiku niedaleko Švarco gatvė, gdzie była niegdyś dzielnica żydowska. Moją uwagę zwrócił dochodzący z oddali chaotyczny koncert gwizdów i trelów: biedaka otaczała grupka dzieci na szkolnej wycieczce i wszystkie naraz zaczęły wypróbowywać jego figurki. Nie zwracał na to uwagi i z uśmiechem pozwalał im hałasować. To on zadecydował, że zając jest odpowiednim dla mnie gwizdkiem, a pies w biegu – dla Cecilii. Po tej naszej podróży nie widziałem jej już nigdy więcej.

Gwizdek zabrałem teraz ponownie ze sobą. Miałem złudną nadzieję, że sklepik wciąż jeszcze istnieje i że znajdę towarzyszkę dla mojego starego zająca. Tymczasem jednak w Wilnie niemal wszyscy rzemieślnicy zniknęli, a ich sklepiki sprzedają towary niemające nic wspólnego ze sztuką ludową. Na Litwie, tak jak zdarzyło się to już wielokrotnie w ciągu ostatniego stulecia, wszystko uległo zmianie: dużo rzeczy zniknęło, lecz niektóre, od wieków fundamentalne dla tożsamości i wizerunku tego miejsca, pozostały niezmienione.

Po dramatycznym okresie wojny, zniszczeń dokonanych przez Niemców, okupacji sowieckiej i licznej emigracji, wydawało się, że wraz z 1990 rokiem wszystko będzie znowu jak za dawnych czasów: wolność życia i zrzeszania się, miejsca kultu przywrócone ich obrzędom, powrót do domu starych emigrantów i intelektualistów, którzy ocaleli, ponieważ przenieśli się za granicę. Narodową godność odzyskał (eliminując rosyjski) ten skomplikowany i archaiczny język, ani słowiański, ani germański, który cudem przetrwał, zachowując tę samą strukturę, co języki klasyczne. I właśnie z powodu swojej archaiczności i zachowawczego charakteru język litewski ma dziś wciąż jeszcze hermetyczny, niemal sakralny urok – w jedyny w swoim rodzaju sposób odzwierciedla kosmiczną wrażliwość pierwotnych cywilizacji. Powróciła również kultura pogańska, która nigdy całkiem nie zniknęła. Wielu zajęło się prowadzeniem interesów z lepszym lub gorszym skutkiem. Demokracja, podobnie jak w innych państwach Europy Wschodniej, uruchomiła ponownie życie publiczne tego małego, trzymilionowego kraju, później jednak, stopniowo, większość zwróciła się w stronę populizmu, choć z mniej niepokojącymi skutkami niż w państwach sąsiednich. Zresztą również reżim, jaki zapanował po zamachu stanu w 1926 roku, dokonanym przez nacjonalistycznego pisarza Antanasa Smetonę (1874–1944), nie miał tak autorytarnego charakteru jak w Polsce, na Węgrzech czy w Rumunii i od początku przeciwstawiał się nazizmowi. Litwa nie stała się miejscem skrajnych namiętności ani zgubnych form fanatyzmu. Silnie odczuwa się dziś konieczność uniwersalizacji uczuć narodowych. Filozof Leonidas Donskis zauważa, że przywiązanie do narodu może się wyrazić nie tylko za pośrednictwem bezwarunkowej lojalności wobec własnej wspólnoty, lecz również za sprawą oporu wobec tendencji własnej kultury i społeczeństwa, które kontrastują z normami moralnymi lub wręcz je odrzucają, podobnie jak kodeksy postępowania i powszechnie przyjęte zasady sumienia. Wierność humanizmowi i wszelkiej innej etyce broniącej ludzkiej godności, unikalności człowieka i jego kultury, są w istocie również wyrazem moralnej wierności względem własnego narodu, własnej wspólnoty pamięci i uczuć, własnej kultury.

Problemem niepodległej Litwy – stała się nią po raz pierwszy 16 lutego 1918 roku – były zawsze albo presja ze strony silniejszych państw: Rosji, Niemiec czy choćby Polski, albo to, że im ona zawadzała. Dwudziestego trzeciego marca 1939 roku Litwa musiała oddać nazistowskim Niemcom miasto i region Kłajpedy nad Bałtykiem. Pakt Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku, jak przypomniał ówczesny litewski minister spraw zagranicznych Juozas Urbšys (1896–1991) we wspomnieniowej książce Atsiminimai (Wyrwana ziemia; 1988), przewidywał w tajnych klauzulach, że Finlandia, Estonia i Łotwa znajdą się w strefie wpływów Związku Sowieckiego, Litwa zaś – Niemiec. Los Litwy uległ następnie zmianie i ona również przeszła pod sowiecką kontrolę w zamian za siedem i pół miliona dolarów w złocie i jeden polski obwód. Jak głosi rezolucja Parlamentu Europejskiego z 19 września 2019 roku w sprawie znaczenia europejskiej pamięci dla przyszłości Europy: „Pakt Ribbentrop-Mołotow i jego tajne protokoły, które podzieliły Europę i terytoria niepodległych państw między dwa reżimy totalitarne i podporządkowały je strefom interesów […] otworzyły drogę do wybuchu drugiej wojny światowej”. We wrześniu 1939 roku Związek Sowiecki zajął więc Litwę i tę jej część z Wilnem, którą Polacy zabrali po pierwszej wojnie światowej. Niedługo później nastąpiły ze strony Sowietów masakry i deportacje tysięcy osób. Dlatego latem 1941 roku Niemcy byli początkowo witani jako wyzwoliciele i nie brakowało kolaborantów (podobnie zdarzyło się na Ukrainie). Jak pamięta jednak wielu mieszkańców, nowi okupanci niemal natychmiast zrzucili maskę, mordując Żydów i polując na tych Litwinów, którzy nie chcieli się podporządkować.

Podróż na Litwę jest znalezieniem się w miejscu utraconym, wymazanym, gdzie jednak pewne ślady przeszłości przetrwały i wciąż rozpalają wyobraźnię, przywołują wspomnienia. Na kraj – widziany z góry – składają się ogromne lasy, zielone jeziora, niebieskie rzeki, wzdłuż których rosną drzewa, ciągną się niziny i pola jak okiem sięgnąć, zalewy przypominające morze, bardzo wysokie wydmy i szare morze łączące się z niebem. Bujna przyroda troszczy się o zachowanie niemal metafizycznej ciągłości z przeszłością. Na Litwie trwa – również wśród mieszkańców miast – prastary kult drzew i lasów, obok silnego kultu zmarłych. Zaczarowany obraz wszechświata, gdzie panuje tajemnica płodności, życia obywającego się bez słów, matki ziemi, która rodzi i przyjmuje w swoje łono nieskończone braterstwo ludzi, zwierząt i roślin. Lasy były przede wszystkim miejscem kultu: święte, a zatem nietykalne, ponieważ we wszystkich zakątkach zamieszkiwali je bogowie. Drzewom i krzewom składano ofiary: naszyjniki, monety, jedzenie. W lasach mieszkała Medeinė, bogini świata roślinnego i zwierząt łownych.

Przyszłość należy do kreatywności i technologii – Litwa ma jedną z najlepszych sieci Internetu w Europie i nowoczesne fabryki elektronicznych komponentów. Na Litwie czuje się i widzi siłę Europy. Zresztą właśnie w 1989 roku francuski Narodowy Instytut Geograficzny ustalił, że – w sensie geograficznym – tam właśnie znajduje się środek Europy (rozumianej jako region od Atlantyku po Ural). Kiedy już przeszedłem przez bujny park położony dwadzieścia cztery kilometry od Wilna, z około osiemdziesięcioma dziełami współczesnych rzeźbiarzy (bardzo piękna Przestrzeń nieznanego rozwoju Magdaleny Abakanowicz), poszedłem obejrzeć tabliczkę na kamieniu wskazującą precyzyjnie ten punkt: 54°54’ szerokości geograficznej i 25°19’ długości geograficznej. Być może sprawił to silny wiatr, lecz poczułem się niczym w wirze trąby powietrznej.