Nie dotykaj mnie - Andrea Camilleri - ebook

Nie dotykaj mnie ebook

Andrea Camilleri

0,0
34,00 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Zaginęła Laura Garaudo – piękna i inteligentna żona znanego pisarza. On wierzy, że kolejne tropy pozostawiane przez Laurę – od Florencji przez Wenecję aż po Londyn – są grą miłosną, serią zaszyfrowanych wiadomości skierowanych tylko do niego.

Komisarz Maurizi szybko jednak odkrywa, że za pozornie romantyczną układanką kryje się mistyfikacja, a zniknięcie kobiety okazuje się bardziej tajemnicze, niż na początku mógł przypuszczać.

Andrea Camilleri, mistrz włoskiej literatury, tym razem konstruuje fabułę, która jest jednocześnie intrygą kryminalną, studium psychologicznym i hołdem dla malarstwa jako ponadczasowego języka sztuki. Fragmentaryczna, wielogłosowa narracja, utkana z dialogów, zeznań, listów i wycinków prasowych, stopniowo odsłania obraz kobiety, która odrzuca swoje dotychczasowe życie. Czy to ucieczka? Jeśli tak, to przed czym lub przed kim? A może to rozpaczliwa podróż w poszukiwaniu… właśnie – czego?

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 112

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału:Noli me tangere

Copyright © 2016 Mondadori Libri S.p.A., Milano For the Polish edition Copyright © by Oficyna Literacka Noir sur Blanc sp. z o.o. w Warszawie For the Polish translation Copyright © 2026, Noir sur Blanc, Warszawa

ISBN 978-83-8403-083-7

Opieka redakcyjnaDorota Jabłońska

Opracowanie redakcyjneAnna Suligowska-Pawełek

KorektaAnna Burger, Aleksandra Kubis

Projekt okładkiUrszula Gireń

Na okładce wykorzystano Fra Angelico, Noli me tangere / Wikimedia Commons

Zamówienia prosimy kierować: – telefonicznie: 800 42 10 40 (linia bezpłatna) – e-mailem: [email protected] księgarnia internetowa: www.noir.pl

Oficyna Literacka Noir sur Blanc Sp. z o.o., 2026 ul. Frascati 18, 00‐483 Warszawa

Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.

Zgodnie z art. 4 Dyrektywy 2019/790/UE oraz odpowiednimi przepisami krajowymi, niniejszym zastrzegamy prawo do wyłączenia z eksploatacji tekstów i danych (TDM) dla celów innych niż badawcze, w odniesieniu do materiałów znajdujących się w tej publikacji niezależnie od formy jej udostępnienia. Wykorzystywanie tych materiałów w ramach działań TDM jest niedozwolone.

5 czerwca 2010

– Mattia?

– Co u ciebie, kochanie?

– Teraz lepiej, dom się nagrzał i udało mi się popracować. Od jak dawna tu nie przyjeżdżaliśmy?

– Niech pomyślę... od stycznia.

– Musiałam też trochę posprzątać. Wszystko było zakurzone.

– Jadłaś kolację?

– Tak.

– Jak się czujesz?

– Lepiej.

– Ghibli przeszedł?

– Prawie. Teraz mam zamiar dobrze się wyspać.

– Zadzwonisz jutro rano?

– Może być o dziewiątej?

– Świetnie.

– Dobranoc.

– Dobranoc, kochanie.

7 czerwca 2010

– Nie, nie, zupełnie normalnie...

– Proszę się dobrze zastanowić. Może się nam przydać każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, który panu wydaje się nieistotny.

– Ależ oczywiście, roztrząsam to bez przerwy! Dniem i nocą, nie jestem w stanie zasnąć. Powtarzam panu: nie zauważyłem niczego niezwykłego... I nigdy nie byłem nieuważnym mężem, proszę mi wierzyć. Choć przez ostatnie dwa czy trzy dni miała silniejszy niż zwykle... ghibli.

– Przepraszam, nie zrozumiałem. Powiedział pan „ghibli”? Ale ghibli to przecież wiatr z pustyni, prawda?

– Tak, przepraszam, to rzeczywiście pustynny wiatr, użyłem słowa z naszego rodzinnego żargonu. Mówiła, że „ma ghibli”, kto wie, dlaczego tak to nazywała, kiedy nie miała ochoty nic robić i godzinami leżała w łóżku, wpatrując się w sufit. Milcząca i w złym humorze, lepiej było jej wtedy nie przeszkadzać. Całkowicie zrywała kontakt ze światem zewnętrznym, również ze mną. Zamykała się w sobie jak ślimak w skorupie. Zdarzało się to przynajmniej raz na dwa miesiące, a potem po kilku dniach przechodziło i znów była...

– Co powodowało te wahania nastroju?

– Nic konkretnego.

– Czyli chodzi o cechę charakteru?

– Nie do końca. Nie zawsze taka była.

– A więc kiedy to się zaczęło?

– Myślę, że ghibli był jej sposobem na osiągnięcie całkowitego skupienia: leżała w łóżku i słuchała...

– Czego słuchała? Muzyki?

– Nie, nie, wsłuchiwała się w samą siebie, w swoje myśli, swoje ciało. Zaczęła mieć te okresy ghibli półtora roku temu, kiedy zdecydowała się podjąć wielkie wyzwanie i napisać swoją pierwszą powieść...

– Ona też?

– Dziwi się pan? Co w tym nadzwyczajnego? Bylibyśmy zupełnie normalną parą pisarzy, jakich było już wiele... na przykład Moravia i Morante...

– Jak się państwo poznali?

– Widzi pan, otrzymuję dziesiątki niepublikowanych powieści od nieznanych autorów, którzy proszą mnie o kilka słów rekomendacji dla wydawnictwa... Zazwyczaj to zwykła grafomania. Laura przysłała mi całkiem niezłe wiersze, naprawdę niezłe, z prośbą o opinię... Kiedy odpisałem jej, wyrażając pozytywną ocenę, ucieszyła się i poprosiła o spotkanie. Zakochałem się w niej, gdy tylko weszła do mojego gabinetu. Prawdziwa miłość od pierwszego wejrzenia. Tak jak biedny Carducci w Annie Vivanti... Laura do dziś jest tak piękna jak wtedy.

– Od ilu lat są państwo małżeństwem?

– Od czterech. Dokładnie od czterech lat i trzech miesięcy.

– Macie państwo dzieci?

– Nie chcę ich mieć.

– Czy żona podziela pana zdanie?

– Tak sądzę.

– Co to znaczy „tak sądzę”?

– „Tak sądzę” znaczy „tak sądzę”. Jeśli nie podoba się panu to sformułowanie, zaraz je zmienię. Może lepiej będzie powiedzieć: „chyba tak”?

– Proszę się nie denerwować, nie to miałem na myśli...

– Nie denerwuję się. O co pan pytał?

– Nie rozmawiali państwo o tym?

– O czym?

– O tym, czy mieć dzieci, czy nie.

– Nie.

– To mi się wydaje dziwne.

– Nie ma w tym nic dziwnego. Zanim się pobraliśmy, powiedziałem Laurze, że nie chcę mieć dzieci, a ona nie... nie zareagowała w żaden sposób, otóż to. I od tamtej pory nigdy nie wróciliśmy do tego tematu.

– Czy może mi pan zdradzić, dlaczego tak stanowczo odrzuca możliwość...

– Zbyt duża różnica wieku. Proszę to zrozumieć. Kiedy się pobraliśmy, Laura miała trzydzieści jeden lat, a ja sześćdziesiąt pięć. Mógłbym być jej... Gdybyśmy mieli dzieci, byłbym ojcem dziadkiem. Uważałem, i nadal uważam, że to żałosne.

– Które z was dwojga chciało małżeństwa?

– Ja.

– Czy pani Laura od razu się zgodziła?

– Tak.

– A więc pobraliście się państwo...

– Nie od razu.

– Dlaczego?

– Laura poprosiła mnie, żeby poczekać trochę z oficjalnym ogłoszeniem tej decyzji naszym przyjaciołom.

– Z jakiego powodu?

– Nie chciała ciągnąć za sobą żadnych spraw.

– Czy może pan to lepiej wyjaśnić?

– Nie jest to dla mnie łatwe.

– Proszę mi wybaczyć, ale...

– To dla mnie bardzo kłopotliwe.

– Muszę nalegać.

– Cóż, Laura jest tak piękna, że naturalnie była wcześniej w jakichś związkach z różnymi mężczyznami... związkach, których nie zdążyła jeszcze całkiem zakończyć, w chwili gdy postanowiliśmy się pobrać... nie wiem, czy wyraziłem się jasno. Chciała więc uporządkować swoje życie, zerwać ostatecznie z przeszłością.

– Rozumiem. Chciała oczyścić pole.

– Tak, taki właśnie miała zamiar.

– Niech mi pan to wyjaśni dokładniej.

– Nie wiem, co jeszcze...

– Chce pan powiedzieć, że niektóre z tych historii trwały także po państwa ślubie?

– Powiedzmy raczej, że to były pewne echa, zaszłości, jednak Laura potrafiła sprawić, że w żaden sposób nie zakłócały przebiegu naszego życia małżeńskiego.

– Czy żona wyjawiła panu kiedykolwiek imiona tych... tych ech?

– Nigdy. I ja też o nie nie pytałem. Mieliśmy niepisaną umowę. Wiedziałem, że nawet jeśli spotyka się jeszcze z tymi mężczyznami, to po to, żeby zakończyć te związki. I tak się też stało.

– Jest pan tego pewien?

– Laura mnie o tym przekonała. Czynami, nie słowami. I nie chcę wchodzić w szczegóły.

– Nie proszę pana o nie.

– Przepraszam.

– Czy możemy zrobić małe podsumowanie wypadków?

– Jak pan sobie życzy. Od początku?

– Tak.

– A zatem przedwczoraj, po tym jak zjadłem obiad sam, bo Laura została w łóżku, poszedłem do jej pokoju, żeby zobaczyć, jak się czuje, i zastałem ją ubraną i gotową do wyjścia.

– Śpicie państwo w oddzielnych sypialniach?

– Nie na co dzień, tylko w dni, kiedy ma ghibli. Jak już mówiłem, zastałem ją ubraną, kończyła właśnie pakować walizkę. Powiedziała mi, że postanowiła pojechać na kilka dni do naszego domu na wsi.

– Czy robiła to już wcześniej?

– Tak.

– Gdzie znajduje się ten dom?

– W Gonfalone, dwie godziny jazdy stąd. Odprowadziłem ją do samochodu, przytuliliśmy się, pocałowaliśmy i odjechała.

– Jak się zachowywała?

– Wydawała się spokojna.

– Czy byliście państwo sami w domu?

– Nie, była też stara służąca żony, Filippa.

– Proszę kontynuować.

– O piątej Laura zadzwoniła do mnie. Powiedziała, że w domu wszystko w porządku, ale jest trochę wilgotno, więc włączyła ogrzewanie i rozpaliła w kominku.

– Odezwała się jeszcze później?

– Tak, o dziewiątej. Powiedziała, że intensywnie pracowała nad powieścią, że ghibli jej przeszedł i że kładzie się do łóżka zmęczona, ale zadowolona. Co jeszcze? Zgłodniała i zjadła kolację; zawsze mamy pełną zamrażarkę. Zamierzała wstać wcześnie i wrócić do pisania. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy, że odezwiemy się rano. Tymczasem o wpół do pierwszej w nocy, spojrzałem odruchowo na zegarek, obudził mnie telefon. Dzwonił mój przyjaciel, Francuz, chciał mi powiedzieć, że nieoficjalnie dowiedział się o przyznaniu mi nagrody za najlepszą powieść obcojęzyczną opublikowaną we Francji. Wspaniała wiadomość. Wobec tego zadzwoniłem do Laury na komórkę. Kiedy idzie spać, zawsze kładzie ją na stoliku nocnym. Była wyłączona. Wtedy zadzwoniłem na telefon stacjonarny. Sygnał wybrzmiewał długo, ale nikt nie odebrał. Próbowałem raz za razem. Nic. Zacząłem się niepokoić. Dlaczego nie odbiera? Źle się poczuła? A może... wie pan, człowieka nachodzą różne myśli, dom stoi na odludziu, a w dzisiejszych czasach... Ubrałem się, wsiadłem do samochodu i pojechałem do Gonfalone. Kiedy wszedłem do domu, od razu poczułem wilgoć. Kaloryfery były lodowate, w kominku nikt nie napalił. Zrozumiałem, że Laury nie tylko nie ma w tym domu, ona nawet do niego nigdy nie dojechała...

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

W wydaniu papierowym ukazały się kolejno książkiz cyklu o komisarzu Montalbano:

KSZTAŁT WODY 2001 / 2007 / 2021

PIES Z TERAKOTY 2002 / 2007 / 2022

ZŁODZIEJ KANAPEK 2003 / 2007 / 2023

POMARAŃCZKI KOMISARZA MONTALBANO 2016 / 2025

GŁOS SKRZYPIEC 2004 / 2008 / 2024

MIESIĄC Z KOMISARZEM MONTALBANO 2005 / 2008 / 2025

WYCIECZKA DO TINDARI 2007

ZAPACH NOCY 2008

OBIETNICA KOMISARZA MONTALBANO 2009

CIERPLIWOŚĆ PAJĄKA 2010

PIERWSZE ŚLEDZTWO MONTALBANA 2024

PAPIEROWY KSIĘŻYC 2011

SIERPNIOWY ŻAR 2012

SKRZYDŁA SFINKSA 2013

ŚLAD NA PIASKU 2013

POLE GARNCARZA 2014

WIEK WĄTPLIWOŚCI 2015

TANIEC MEWY 2017

POLOWANIE NA SKARB 2018

UŚMIECH ANGELIKI 2020

GRA LUSTER 2019

ŚWIETLNE OSTRZE 2021

GŁOSY NOCY 2022

GNIAZDO ŻMIJ 2023

MORZE BŁOTA 2024

ŚMIERĆ NA OTWARTYM MORZU 2016

KARUZELA POMYŁEK 2025

Zarówno te, jak i pozostałe tytuły z serii,dostępne są w formie e-bookówna noir.pl.

Książki spoza cyklu o komisarzu Montalbano

ZNIKNIĘCIE PATÒ 2004

PIWOWAR Z PRESTON 2008

KOLOR SŁOŃCA 2009

PENSJONAT „EWA” 2010

SZARY KOSTIUM 2011

SEZON ŁOWIECKI 2014

KRÓLOWA POMORZA 2016

PRYWATNA WOJNA SAMUELEGO 2025