Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
WOJA INTELIGENCJA JEST POWYŻEJ PRZECIĘTNEJ!
Zrobiło ci się przyjemnie? To nie przypadek. Właśnie wzrósł twój chwilowy poziom narcyzmu.
Profesor Marcin Zajenkowski otrzymał Ig Nobla w dziedzinie psychologii właśnie za badania nad tym zjawiskiem. W rozmowie z Marcinem Tusińskim opowiedział o współczesnym stanie wiedzy na temat narcyzmu.
To słowo stało się dziś obelgą, oskarżeniem, popularnym wyjaśnieniem trudnych zachowań, powierzchowną diagnozą. Narcyzem staje się zawsze inny/inna. Ktoś, kogo można wytknąć palcem i osądzić: polityczka, celebryta, była partnerka, influencer, a nawet ojciec czy matka.
Z badań wynika, że nie jest to tylko zaburzenie. To cecha, którą posiada każdy. Problem pojawia się wtedy, kiedy jej nasilenie zaczyna wpływać na nas i na innych negatywnie.
Narcyz żyje również w tobie. Jak się z tym czujesz?
Ta książka prowokuje do refleksji nad własną filozofią życia. Przyglądając się psychice człowieka przez pryzmat narcyzmu, możemy lepiej zrozumieć swoje emocje i mechanizmy obronne oraz szukać odpowiedzi na ważne pytania egzystencjalne. To zaproszenie do namysłu nad sobą, nieomal terapia wglądowa, zachęta do odkrywania, od czego zależy nasz stosunek do innych ludzi, polityki czy religii.
Prof. Bogdan de Barbaro
Prof. dr hab. Marcin Zajenkowski pracuje na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie kieruje Pracownią Inteligencji, Osobowości i Procesów Poznawczych. Jest autorem ponad 150 artykułów naukowych w międzynarodowych czasopismach. Redaktora czasopism „Journal of Personality” i „Personality and Individual Differences”. W 2025 r. otrzymał IgNobla, czyli nagrodę za badania, które „najpierw śmieszą, a potem skłaniają do myślenia”.
Marcin Tusiński jest dziennikarzem i reportażystą, stałym współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego”. Autor reportaży śledczych dla „Superwizjera” TVN; obecnie koncentruje się na psychologii i mechanizmach społecznych. Laureat World Media Festival i Festiwalu Wrażliwi, dwukrotnie nominowany do Grand Press.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 197
Rok wydania: 2026
Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
N A R C Y Z w każdym z nas
Skąd biorą się zachowania narcystyczne?
PROF. MARCIN ZAJENKOWSKI
Laureat IG NOBLA z psychologii
Rozmawia Marcin Tusiński
Pragniemy bliskości, ale się jej boimy. Nawet niewinne interakcje wiążą się z ryzykiem odrzucenia, wstydem, lękiem, nadzieją lub nadmiernym optymizmem. Im bardziej intymne relacje, tym większe wyzwanie. Potrzebujemy siebie nawzajem, ale obawiamy się wielkiej niewiadomej, mimo że niepewność jest jedną z cech dorosłego życia, a sposoby radzenia sobie z nią ważnym wyznacznikiem dojrzałości. Lub jej braku.
Gdzieś na styku potrzeby bycia uznanym a lękiem przed odrzuceniem pojawia się coś, co psychologia od ponad stu lat nazywa narcyzmem. Termin ten od czasów Freuda nie tylko wyewoluował, ale także zrobił zawrotną karierę. Narcyzami nazywamy polityków, celebrytów, szefowe korporacji, byłych partnerów, influencerki i własnych rodziców. Mężczyzn i kobiety.
Narcyzm stał się powszechną obelgą, oskarżeniem, popularnym wyjaśnieniem trudnych zachowań, kolokwialną diagnozą. Narcyzami wydają się zawsze „tamci”, których można wytknąć palcem i osądzić. Z badań wynika tymczasem, że nie jest on tylko zaburzeniem, lecz również cechą, która w różnym nasileniu dotyczy każdego i każdej z nas. Rozumiany jako kontinuum, narcyzm jest o nas wszystkich.
Chwaleni za rzeczy, które są dla nas ważne – popularność, pobożność, dokładność, piękno albo wyniki sportowe – na chwilę puchniemy z dumy. Karceni – czujemy niepewność lub obawę. Uznanie inteligencji łechce niemal każdego. Wytykanie głupoty niemal każdego boli.
Chwila próżności może być tylko wahnięciem w stronę narcyzmu, ale już stan, w którym przestajemy widzieć kogokolwiek poza sobą, powinien niepokoić. Wtedy, gdy potrzeba bycia podziwianym sprawia, że poświęcamy życie budowaniu obrazu doskonałego lub doskonałej siebie. Kiedy w chwilach niezgody nie prowadzimy rozmów, lecz atakujemy. Uciekamy się do manipulacji i wpadamy w gniew. Zazdrościmy i nienawidzimy. Zaciekle bronimy grupy, z którą się identyfikujemy, umniejszając innym. Pomagamy na siłę, żeby w zamian być kochanym. Tak bardzo nie zgadzamy się z niewygodą zastanej sytuacji, że tworzymy własną, spiskową interpretację wydarzeń.
Czy przekraczam tę granicę? Gdzie kończy się cecha, a zaczyna zaburzenie? Jakie sytuacje wzbudzają we mnie poczucie pychy, niechęci lub zazdrości? Kiedy gram wyłącznie na siebie? I dlaczego? Kiedy czuję się moralnie wyższy od innych? W jakich okolicznościach wykazuję empatię? Czy mam wybór w obliczu niepewności? Czy korzystam z niego dojrzale?
Ta książka nie jest poradnikiem o tym, jak rozpoznać osobę narcystyczną, ani jak żyć z taką osobą (choć jest w niej i o tym mowa), lecz zaproszeniem do refleksji, która towarzyszyła nam przez niemal rok wspólnych rozmów. Zaczęło się od wywiadu dla „Tygodnika Powszechnego”, tuż po rozdaniu Nagród Ig Nobla. Marcin-dziennikarz spotkał się z Marcinem-naukowcem. Od tamtej pory spędziliśmy razem wiele godzin, rozmawiając nie tylko o nauce, ale także o prywatnych przeżyciach i perypetiach. Pisząc tę książkę, nie szukaliśmy winnych, lecz staraliśmy się zrozumieć osoby o wysokim poziomie narcyzmu przez pryzmat najnowszych odkryć psychologii i nieco odczarować to zjawisko. A przy okazji – dotknąć jakiejś prawdy o nas samych i choćby trochę oswoić niepewność.
Marcin Zajenkowski
Dziękuję mojej żonie Ani za nieustające wsparcie i niezliczone rozmowy, które każdego dnia dostarczają nowych inspiracji w życiu i pracy naukowej. Dziękuję także moim rodzicom, tacie i świętej pamięci mamie, za postawy wdzięczności wobec innych ludzi, stanowiące najlepsze antidotum na narcyzm.
Marcin Tusiński
Dziękuję Natalce, partnerce życiowej i mądrej pierwszej czytelniczce moich tekstów, za wsparcie i życzliwość. Mojej rodzinie i przyjaciołom. Anecie i Przemkowi Rudziejewskim, którzy tchnęli we mnie odwagę do napisania tej książki. Maćkowi Müllerowi za zachętę i wsparcie w trakcie jej powstawania.
Wspólne:
Wspólnie chcielibyśmy podziękować za konsultacje merytoryczne, komentarze i uwagi Michałowi Bilewiczowi, Tomaszowi Chankowi, Katarzynie Czajkowskiej-Łukasiewicz, Pawłowi Łowickiemu, Grzegorzowi Mączce, Julii Tokarz oraz Annie Zajenkowskiej. Ich ekspercka wiedza pomogła nam nadać ostateczny kształt wybranym fragmentom książki, którą trzymają Państwo w rękach.
Marcin Tusiński: Wielka gala, kamery, świat patrzy…
Marcin Zajenkowski: …nie wierzę, że to się dzieje. Nie wierzę, że tu jestem. Przede mną siedmioro noblistów. Media, publiczność. Siedzę ze współautorem badań, Gilles’em Gignacem. On mieszka w Australii, więc rzadko mamy okazję się spotykać. Wszyscy ludzie wokół bardzo mili. Przed wejściem na scenę spotkaliśmy się z pozostałymi laureatami oraz całą ekipą, która przygotowywała ceremonię wręczania Ig Nobli1. To taka żartobliwa forma nagród naukowych przyznawanych za „badania, które najpierw śmieszą, a później wywołują refleksję”.
Wszystko jest nowe, nigdy tu nie byłem, nie wiem, co zaraz się wydarzy… Ktoś rozdaje spaghetti, bo inni laureaci prezentowali badania nad sosem do makaronu. Ktoś je lody na scenie. Wokół naukowcy z całego świata. I w końcu – grupa z Japonii, która dostała nagrodę za to, że malowali krowy w paski zebry, dowodząc, że dzięki temu obsiada je mniej much. Wyszli na scenę przebrani za muchy i zaczęli „obsiadać” tego, który przemawiał. Dżentelmen przebrał się w pasiasty strój i „muchy” odleciały…
Pada twoje nazwisko i…
Mieliśmy tylko minutę na wystąpienie. Gilles Gignac, współautor badań, wpadł na pomysł, żeby wykorzystać tę minutę na odegranie naszego eksperymentu na publiczności. Pomysł był taki, żeby „podzielić” ludzi na dwie grupy. Jednej powiemy, że jest bardzo inteligentna. Drugiej, że nie jest inteligentna. I potem udamy, że obliczamy statystyki. Podsumujemy całość, wskazując, że część komplementowana za inteligencję jest bardziej narcystyczna niż ta druga. A na koniec zaśpiewamy: „If you’re special and you know it, clap your hands”2.
Przećwiczyliśmy to sobie kilka razy. A jednak dopadły mnie wątpliwości: Boże, co będzie, jak zapomnę tekst?! I podobne myśli. Ale potem pomyślałem: No i co z tego? Co się stanie? Przecież od dwóch lat chodzę na zajęcia z teatru improwizowanego. Uczę się oswajać z błędami i porażkami. Dam radę! Jeżeli przekręcę jakieś słowa, to nic się nie stanie. Wyszedłem i odegraliśmy przygotowany skecz. Gdy padło: „If you’re special and you know it, clap your hands”, ludzie zaczęli klaskać!
Klaskałeś z nimi?
Jako osoba badająca narcyzm, często myślę o tym, co się ze mną dzieje, i analizuję siebie samego. Narcyzm wiąże się z poszukiwaniem wysokiego statusu społecznego. Od czasu tej nagrody mam poczucie, że mój status wystrzelił, zaczęli dzwonić, zapraszać, rektor uczelni osobiście składa mi gratulacje, wywiady w mediach, ludzie chcą, żebym uczestniczył w różnych wydarzeniach… Staram się przyglądać temu z dystansem i zastanawiam się, gdzie przebiegają zdrowe granice między pozytywnym myśleniem a samozachwytem. Podchodzę do tego z ciekawością, to mi coś mówi o świecie i ludziach.
Z gali rozdania Ig Nobli wyjechałem z przekonaniem, że wszyscy ludzie, którzy otrzymali tę nagrodę, są bardzo ciekawi świata i tego, jak on działa. Ci, którzy dostali Ig Nobla za analizę fizyczną sosu do spaghetti, opowiadali, że bardzo lubią sos cacio e peppe. Zaczęli się zastanawiać, dlaczego w tym sosie powstają grudki. To są pytania z życia codziennego, które sobie zadajemy, żeby zrozumieć, jak działa świat. Uważam, że Ig Noble to nagroda za owoce ciekawości poznawczej. Miałem swój pomysł, który pokazałem w publikacji, a potem został zauważony, dzięki czemu go uwiarygodniłem. Docenienie pomysłu dało mi także poczucie, że to, co wymyślam, jest wartościowe. Nagroda dała mi ogromny zastrzyk energii i zachętę, żeby dalej zgłębiać i więcej robić w tym obszarze. Na razie nie czuję, żeby to się przeradzało w tendencje narcystyczne (śmiech).
Dostałeś nagrodę za badania dowodzące, że chwilowy stan narcyzmu można wywołać w każdym, chwaląc inteligencję danej osoby.
Od samego początku kariery naukowej, gdy jeszcze oprócz psychologii studiowałem filozofię, interesowały mnie procesy poznawcze. Z czasem te procesy poznawcze zacząłem łączyć z emocjami i z cechami osobowości. Badałem, jak nasze uczucia wpływają na to, co myślimy. Oraz jak to, co myślimy, wpływa na uczucia. To mnie doprowadziło do badań nad osobowością i w końcu – inteligencją. Zainteresowało mnie, co ludzie myślą o swojej inteligencji. I okazało się, że jednym z elementów kształtujących nasze poczucie własnej inteligencji jest narcyzm. Zacząłem więc zgłębiać wątek narcyzmu.
Mówi się, że w psychologii ludzie zajmują się tym, z czym mają problem. Czasami żartuję ze studentami, że może dlatego w pierwszej kolejności badałem inteligencję, a potem narcyzm. Nie czułem się nigdy osobą narcystyczną, ale gdy o tym myślałem, doszedłem do wniosku, że każdy z nas ma w sobie trochę narcyzmu – zacząłem szukać go też w sobie. Nabrałem także wątpliwości: na ile mogę pokazywać siebie na zewnątrz, chwalić się wynikami badań? Dlaczego się tego obawiam? Czy jest w tym element narcystyczny? Być może boję się, że sam wpadnę w narcyzm? Czy każdy ma takie wątpliwości? Zacząłem to badać i odkryłem, że osoby o wysokim poziomie narcyzmu mają tendencję do przeceniania swoich zdolności intelektualnych. Przyjrzałem się temu, jak ludzie postrzegają inteligencję. Z jakiegoś powodu właśnie ten konstrukt stał się kluczowym budulcem samooceny. Jeśli ktoś ci powie, że jesteś mało ekstrawertyczny albo mało ugodowy, to nie ma to takiej siły, jak komunikat, że jesteś mało inteligentny lub głupi. Jaki jest tego powód, to temat na inną dyskusję, bo też do końca nie wiadomo.
Być może to efekt uboczny uśmiercenia Boga i ubóstwienia nauki?
Ciekawe, może tak być. Jeden z badaczy inteligencji, James Flynn, zauważył, że wzrost znaczenia tego pojęcia dokonał się równolegle ze zmianą sposobu, w jaki zarabiamy na życie3. Kiedyś pracowaliśmy głównie manualnie. Potem przeszliśmy, jak to ujął Flynn, rewolucję poznawczą. Zmiana rozumienia świata i rozwój technologii sprawiły, że musimy kłaść większy nacisk na sferę intelektu. Być może to dlatego badania pokazują, że myślenie o sobie jako osobie raczej inteligentnej przekłada się na dobrostan psychiczny. Pozytywne przekonania o swojej inteligencji korelują np. z ocenami szkolnymi. Samo myślenie o sobie w ten sposób przekłada się na rzeczywistość. Tymczasem narcyzm wcale nie koreluje z poziomem inteligencji mierzonej obiektywnymi testami, lecz jedynie z przekonaniem o własnej wyjątkowości w tym zakresie.
Do tego doszedł kolejny wątek – badania nad inteligencją są równie stare jak kontrowersje, które wzbudzają. Już od pierwszej połowy XX wieku badacze dowodzili, że inteligencja determinuje wiele ważnych czynników w życiu: zarobki, efektywność pracy, oceny szkolne, tak zwany sukces życiowy. Dodatkowo wskazywali, że jedne grupy rasowe, religijne albo narodowe mają inteligencję wyższą od innych. Niektórzy badacze w USA przekonywali, że świadczy to o istnieniu hierarchii społecznej, co powodowało dodatkowe napięcia w dyskursie publicznym i stało się argumentem do poniżania lub wywyższania innych. W efekcie na uniwersytetach w USA praktycznie zaprzestano wykładów na ten temat.
Czy to oznacza, że problem zniknął?
Nie. W czasie kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych w 2024 roku odbyła się debata pomiędzy Donaldem Trumpem a Kamalą Harris. Trump powiedział wówczas, że w Springfield żyje grupa imigrantów z Haiti, która zjada psy i koty. Większość ludzi pomyślała, że to jedna z wielu dziwnych wypowiedzi Trumpa. Po debacie ktoś zaczął drążyć temat. Podobno było zgłoszenie, że ktoś komuś ukradł kota czy psa. Potem się okazało, że nawet i to jest nieprawdą. Tyle że od czasu tej debaty na portalu X zaczęły się pojawiać informacje, że osoby z Haiti mają bardzo niską inteligencję. Jakie wnioski wysnuwali z tego ludzie? Skoro mają niską inteligencję, to może faktycznie jedzą psy i koty? Przekonanie o niskich zdolnościach intelektualnych osoby, grupy społecznej lub narodu powoduje, że łatwiej nam uwierzyć w fałszywe informacje na ich temat. To rodzaj osłabienia wizerunku lub wręcz dehumanizacji danej grupy oraz narzędzie, do którego mogą odwoływać się np. politycy chcący jej zaszkodzić. Postanowiłem się zmierzyć z tym zjawiskiem. I tu wracamy do hipotezy, że być może pojęcie inteligencji ma w sobie pewien komponent narcystyczny.
Jak to zbadać?
Wpadłem na pomysł przeprowadzenia eksperymentu, w którym powiemy ludziom coś o ich inteligencji i zobaczymy, czy to się przekłada na narcyzm. Bo do tej pory wiedzieliśmy tylko tyle, że osoby narcystyczne oceniają swoją inteligencję wysoko. A teraz to odwrócimy, właśnie w tym badaniu, które zostało nagrodzone Ig Noblem.
Poprosiliśmy uczestników eksperymentu, żeby wykonali test inteligencji. Podzieliliśmy ich na dwie grupy. Jednej podaliśmy fałszywą informację, że poziom ich zdolności intelektualnych jest wyższy od przeciętnej. Drugiej, że jest niższy. Zbadaliśmy, jak się czuli po podaniu tych informacji oraz jak to wpływa na chwilowy poziom narcyzmu. Bo narcyzm można badać jako chwilowy stan. Pytamy wtedy ludzi, na ile wyjątkowo i lepsi od innych czują się w danej chwili.
Eksperyment potwierdził moją intuicję. Rzeczywiście, powiedzenie człowiekowi: jesteś inteligentny/inteligentna koreluje z chwilowym wysokim stanem narcyzmu, poczuciem wyjątkowości, wielkościowości itd. Natomiast powiedzenie komuś: jesteś mało inteligentny/inteligentna wiąże się z chwilowo niższym poczuciem własnej wyjątkowości. To pokazuje, że używanie pojęcia inteligencji w życiu codziennym ma wpływ na rzeczywistość i że powinniśmy być bardzo ostrożni, robiąc takie badania. Zwłaszcza gdy wykazujemy, że grupy ludzi różnią się poziomem inteligencji, bo to niesie ze sobą konsekwencje społeczne.
Wszyscy nosimy w sobie narcyza?
Tak. Narcyzm potocznie postrzegany jest jako zaburzenie. Ja badałem to zjawisko jako cechę, która dotyczy każdej i każdego z nas. To nie tylko zaburzenie, lecz także cecha osobowości, którą każdy z nas posiada. Ludzie mają różny jego poziom: niski, wysoki, średni, ale każdy jest na tym kontinuum.
Czym się różni cecha narcystyczna od narcystycznego zaburzenia osobowości?
Narcyzm jako cecha osobowości dotyczy całej populacji. Każdy człowiek posiada tę cechę. Ludzie różnią się jej nasileniem. Narcystyczne zaburzenie osobowości ma podobne właściwości do cechy, ale jest to pewien sztywny wzorzec zachowania i myślenia. Jest trudny do zmiany i negatywnie wpływa na codzienne funkcjonowanie. Obecnie odchodzi się od sztywnego nadawania etykiety konkretnego zaburzenia, np. osobowości. Człowiek jest bardziej złożony i prosta etykieta może zniekształcać i upraszczać jego obraz.
Co to właściwie jest narcyzm?
To pojęcie dosyć stare. Pierwszy raz zostało wprowadzone do psychologii około 130 lat temu w odniesieniu do pewnych zaburzeń seksualnych. Od tego czasu powstało wiele różnych definicji, ale dopiero kilka lat temu zaproponowano taką, do której naukowa psychologia zaczęła się powszechnie odwoływać. Narcyzm zdefiniowano jako nadmierne skupienie się na sobie, postawę roszczeniową i poczucie uprzywilejowania: należy mi się więcej niż innym. Do tego można dołożyć niską empatię, niewielkie przejmowanie się problemami innych ludzi i konfliktowość czy też antagonizm. Kluczowe są jednak: nadmierne skupienie na sobie i roszczeniowość. Przekonanie, że jestem w centrum i trudność wyjścia z myślenia o sobie. Należy mi się więcej, tylko dlatego, że to ja. To jest klucz do narcyzmu. Narcystyczny trzon.
Obecne modele pokazują, że to skupienie się na sobie i poczucie bycia uprzywilejowanym może ewoluować w dwie strony: jedną nazwano „wielkościową” (grandiose), drugą: „wrażliwą” lub „nadwrażliwą”. Niektórzy, np. prof. Radosław Rogoza, tę ostatnią tłumaczą jeszcze jako narcyzm podatny na zranienie, bo w istocie tak można oddać angielskie vulnerable narcissism4. Są różne hipotezy, dlaczego narcyzm rozwija się w jedną z tych stron. Jedna z nich mówi, że jest to determinowane uposażeniem osobowościowym danej osoby, jej cechami temperamentu.
Jakie cechy determinują kształtowanie się narcyzów wielkościowych?
Tacy ludzie są czarujący, ujmujący, uwodzący. Kiedy myślimy o osobie narcystycznej, to pewnie przyjdzie nam do głowy właśnie ktoś tego typu. Dobrym przykładem jest postać grana przez Leonarda DiCaprio w filmie Jordana Belforta Wilk z Wall Street. Skupiony na sobie, szukający wysokiego statusu społecznego. To też jest ważna cecha w narcyzmie wielkościowym. Poprzez stanowiska i posiadanie różnych dóbr taka osoba dochodzi do szczytu hierarchii społecznej. Chce być podziwiana i manipuluje otoczeniem, żeby zaspokoić własne potrzeby. Myśli o sobie jako kimś wyjątkowym pod względem inteligencji, atrakcyjności i osiągnięć. Ten typ narcyzmu charakteryzuje się realizowaniem swojego poczucia wyjątkowości poprzez przyciąganie uwagi innych, popisywanie się, autopromocję, które łatwo pomylić z charyzmą.
Naukowcy zaczęli jednak obserwować także odmienne zjawisko: narcyzm wrażliwy. Niektórzy mają wątpliwości, czy to wciąż narcyzm. Dotyczy on osób posiadających cechy narcystycznego trzonu, skupionych na sobie, uważających się za wyjątkowe i wielkie, ale niepotrafiących tego okazać. Niepotrafiących popisywać się tak, jak robią to „wielkościowi”. Przekonanych, że świat nie dostrzegł ich wyjątkowości. Noszą w sobie urazę i lęk, są wycofane. Unikają kontaktów społecznych, izolują się od świata. Niemiecki badacz tego zjawiska, Mitja Back, powiedział kiedyś na konferencji, że to failed narcissism, „narcyzm w porażce”. Każda osoba narcystyczna chce być wielkościowa, ale niektórym się to nie udaje. Nie mają zasobów lub wystarczającej siły temperamentu.
Dobrą ilustracją tego jest postać Jokera z filmu Todda Phillipsa z 2019 roku. Bohater filmu, Arthur, uważa, że jest wyjątkowo uzdolnionym komikiem i że osiągnie wielki sukces. Na razie próbuje swoich sił jako stand-uper w klubach komediowych. Nie za bardzo mu to wychodzi. Widz od razu zauważa, że nie jest to urodzony komediant. Arthur natomiast żyje swoim urojeniem, choć na co dzień mieszka z matką i musi dorabiać jako klaun, mimo że jednocześnie gardzi światem klaunów. Fantazjuje, że jego ojcem jest prezenter telewizyjny, grany przez Roberta De Niro. Matka Arthura podsyca w nim to przekonanie. I w pewnym momencie prezenter pokazuje fragment nagrania z Arthurem z klubu komediowego i się z niego śmieje. To prowadzi do destrukcji całego świata Arthura, który zaczyna odczuwać wstyd. To uczucie dominuje w narcyzmie wrażliwym. Wstyd, który jest dewastujący. Samoocena podupada. W końcu wstyd przeradza się w złość i furię. To jest element narcyzmu wrażliwego – opisuje on ludzi wycofanych, skrytych, ale w momencie spotkania z silnym wstydem targanych tak silnymi negatywni emocjami, że znajdują się o krok od furii lub w nią wpadają. Psychoanalitycy nazwali to narcissistic rage. To miks gniewu, wstydu i agresji, który rozlewa się w furię5. Na co dzień ta agresja objawia się na poziomie bierno-agresywnej wrogości, ale kiedy przekroczy pewną granicę, gniew rozlewa się na wszystkich. Oczywiście w filmie mamy do czynienia z przykładem ekstremalnym. W codziennym życiu takie osoby noszą w sobie urazę, że inni nie rozpoznają ich wielkości, i stosują zazwyczaj bierną agresję, np. robią z siebie ofiary, w celu zemsty.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Okładka
Strona tytułowa
Wstęp
Podziękowania
Jesteś bardzo mądry, czytelniku! Czym jest narcyzm?
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Prawa autorskie
© Wydawnictwo WAM, 2026
Opieka redakcyjna: Maciej Müller
Redakcja: Grzegorz Bogdał
Korekta: Sylwia Frołow
Projekt graficzny, skład i łamanie: Lucyna Sterczewska
Projekt okładki: Marcin Jakubionek
ISBN: 978-83-277-5013-6
MANDO
ul. Kopernika 26 • 31-501 Kraków
tel. 12 62 93 200
mando.pl
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 12 62 93 254-255
e-mail: [email protected]
KSIĘGARNIA WYSYŁKOWA
tel. 12 629 32 70
Opracowanie ebooka: Katarzyna Błaszczyk
