Opis

Najnowsza książka autora Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”

Sowieci nacierali ławą. Załogę pierwszego samochodu pancernego wystrzelał z lotniczego karabinu maszynowego kapral „Spłonka”, drugi pojazd został zniszczony granatem. Wkrótce partyzanci zlikwidowali sowieckie dowództwo, nieprzyjaciel poszedł w rozsypkę.

Do tych wydarzeń doszło w Lesie Stockim w maju 1945 roku, już po kapitulacji Niemiec. To tylko przykład – podobnych starć było bardzo wiele. To zapomniana lecz prawdziwa wojna polsko-radziecka toczona przez „żołnierzy wyklętych”. Wbrew dość powszechnemu mniemaniu, podziemie poakowskie nie było zwalczane tylko przez wojska podległe polskim władzom komunistycznym, ale też przez oddziały nadesłane z Sowieckiego Sojuza: NKWD, Smiersz i NKGB. Z Sowietami walczyli ci sami ludzie, którzy wcześniej przeciwstawiali się Niemcom. To nie oni się zmienili, lecz nieprzyjaciel.

Grzegorz Motyka, autor głośnej książki Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła” opisuje te wydarzenia nie tylko z polskiej, ale w znacznym stopniu z rosyjskiej perspektywy, wykorzystując m.in. materiały z archiwów moskiewskich

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 535

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Popularność


Opieka redakcyjna: JOLANTA KORKUĆ
Redakcja: MARTA DVOŘÁK
Konsultacja: dr SŁAWOMIR POLESZAK
Wybór fotografii: MARCIN STASIAK
Korekta: EWA KOCHANOWICZ, ANETA TKACZYK, MAŁGORZATA WÓJCIK
Opracowanie graficzne: ROBERT KLEEMANN
Redakcja techniczna: BOŻENA KORBUT
Skład i łamanie: Infomarket
© Copyright by Grzegorz Motyka © Copyright by Wydawnictwo Literackie, 2014
Wydanie pierwsze
ISBN 978-83-08-05671-4
Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. ul. Długa 1, 31-147 Kraków tel. (+48 12) 619 27 70 fax. (+48 12) 430 00 96 bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40 e-mail: [email protected] Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl
Konwersja: eLitera s.c.

Z daleka ktoś gdzieś krzyknął nagle krótki rozkaz – goń!

I z czterech stron wypadły na nas cztery gończe psy!

Obława! Obława! Na młode wilki obława!

Te dzikie, zapalczywe, w gęstym lesie wychowane!

Krąg śniegu wydeptany! W tym kręgu plama krwawa!

Ciała wilcze kłami gończych psów szarpane!

JACEK KACZMARSKI, OBŁAWA

Wstęp

Termin „obława”, jak podaje Słownik etymologiczny języka polskiego Aleksandra Brücknera, oznacza „polowanie na zwierza z nagonką”, „z obławnikami”[1]. To określenie z zakresu terminologii łowieckiej dobrze oddaje sytuację żołnierzy polskiego podziemia, którzy od 1944 roku stali się dla komunistycznego aparatu represji właśnie tym, czym zwierzyna łowna dla myśliwych.

Chciałbym pokazać – na tle procesu podporządkowywania sobie Polski przez ZSRS – główne operacje prowadzone przez jedną tylko formację, a mianowicie wojska Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD), po 1946 roku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych-Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (MWD-MGB), przeciwko polskiemu podziemiu zarówno na obszarze dzisiejszej Polski, jak i na terenach włączonych do ZSRS. Były to wojska specjalnego przeznaczenia, a ich zadaniem było właśnie zwalczanie podziemia. Zajmowały się bezpośrednią likwidacją grup partyzanckich i prowadziły operacje „oczyszczające”, by wyłowić na zapleczu frontu wszelkie „niepożądane elementy”. Podlegały operacyjnie organom bezpieczeństwa Smiersz-NKWD-NKGB (następnie MWD-MGB) i na ich polecenie przeprowadzały akcje represyjne (aresztowania, deportacje, ściąganie dostaw obowiązkowych), a także porządkowe (patrolowanie ulic, ochrona ważniejszych obiektów). W Polsce to one, a nie rodzimy aparat terroru, w latach 1944–1945 organizowały najbardziej skuteczne operacje przeciwko podziemiu. Dopiero w 1946 roku ich rolę w dużej mierze przejęły miejscowe struktury Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Urzędu Bezpieczeństwa, a funkcjonariusze NKWD-MGB występowali wówczas głównie w charakterze instruktorów czy doradców.

Zgodnie z tradycją powstałą jeszcze przed rewolucją 1917 roku komuniści sami mówili o sobie jako o „czerwonych”, od koloru flagi symbolizującej krew robotników zabitych w czasie demonstracji i walk o prawa pracownicze. Wrogów komunizmu bolszewicy określali jako „białych”. Stąd często w dokumentach sowieckich żołnierze polskiego podziemia są nazywani Białymi Polakami, a ich formacje bandami Białych Polaków (dosłownie: biełopolaki, biełopolskije bandy). Władze sowieckie bezwzględnie tępiły wszelkie przejawy opozycji i każdą próbę oporu wobec komunizmu. „Białymi”, czyli przestępcami wyjętymi spod prawa, z punktu widzenia Sowietów byli zatem wszyscy, którzy próbowali w zorganizowany sposób bronić polskich praw do niepodległości, integralności terytorialnej kraju, a także prawa Polaków do samodzielnego wyboru ustroju państwowego i władz państwowych.

Udział NKWD w zwalczaniu polskiego podziemia antykomunistycznego był jednym z wielu tematów, które w PRL pozostawały białymi plamami historii. Dopiero przełom z 1989 roku i upadek ZSRS pozwoliły odkryć, że obok rodzimego aparatu terroru bezpośrednio i na szeroką skalę uczestniczyli w tym procesie również Sowieci. Jak się okazało, specjalnie w tym celu sformowali nawet oddzielną jednostkę – 64 Dywizję Wojsk Wewnętrznych NKWD, która operowała w Polsce w latach 1944–1946/1947. W ostatnich dwudziestu latach powstała bogata literatura na temat żołnierzy polskiego podziemia, także tych działających na ziemiach wschodnich II RP. Swoistym podsumowaniem tych badań stał się monumentalny Atlas polskiego podziemia[2]. Brakuje jednak publikacji, która pokazywałaby proces niszczenia naszego ruchu oporu z perspektywy władz sowieckich. Efektem badań prowadzonych w latach dziewięćdziesiątych było odtworzenie głównych kierunków sowieckich działań przeciwko Polsce (ich częściowe podsumowanie przynosi monografia Piotra Kołakowskiego Pretorianie Stalina. Sowieckie służby bezpieczeństwa i wywiadu na ziemiach polskich 1939–1945[3]), ale wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi (przykładowo – nadal niewyjaśniona śmierć kilkuset polskich obywateli schwytanych w trakcie obławy augustowskiej).

Na Białych Polaków obława... częściowo zapełnia tę lukę i w sposób w miarę pełny opowiada o walce wojsk NKWD z polskim podziemiem. Na tym etapie badań wydaje się już możliwe odtworzenie strategii i taktyki oraz ważniejszych operacji prowadzonych przez sowieckie Wojska Wewnętrzne, na których spoczywał ciężar bezpośredniego zwalczania partyzantki. Tylko pokrótce, jako tło, pokazane jest działanie aparatu Smiersz-NKWD-NKGB. Wprawdzie przy łamaniu polskiego ruchu oporu akcje organów bezpieczeństwa były równie istotne, lecz dokumenty na ten temat pozostają trudno dostępne, nie można się więc pokusić o pełną monografię tego problemu.

Niektóre z operacji czyszczących i starć z polską partyzantką przedstawiam bardziej szczegółowo od innych – dotyczy to zwłaszcza opisywanych dotąd jedynie pobieżnie powojennych walk na Białorusi Zachodniej. Zależy mi bowiem na tym, aby czytelnik sam mógł ocenić charakter działań prowadzonych przez wojska NKWD. Uważam, że wyłącznie w ten sposób można obalić mity i rozstrzygnąć kontrowersje na temat poszczególnych leśnych bitew. Ale wprowadzając w obieg naukowy te nieznane do tej pory fakty, chciałbym też po prostu unaocznić, w jaki sposób ginęli członkowie antykomunistycznej partyzantki. Bo choć książka ta opowiada przede wszystkim o działaniach wojsk NKWD, to jej prawdziwymi bohaterami są żołnierze polskiego podziemia – od 1939 roku prowadzący walkę z Niemcami, a w 1944 roku zmuszeni także do zbrojnej samoobrony przed działaniami władzy komunistycznej, z którą przez kolejne lata toczyli bezlitosny bój. Sami w obliczu dwóch potężnych wrogów, których siłę uznawała cała Europa, musieli podejmować niezwykle trudne decyzje, próbując znaleźć wyjście z beznadziejnego położenia, w jakim się znaleźli. „Nie było jednak rady, trzeba było wybierać – pisał historyk Tomasz Strzembosz. – Są sytuacje historyczne, w których nie ma naprawdę dobrej alternatywy, każda niesie ze sobą nieznane, ledwo przewidywane zagrożenia – a równocześnie zaniechanie jest też wyborem, najczęściej wyborem najgorszym”[4].

Choć partyzanci popełniali błędy, a w jednym szeregu obok ludzi mężnych i rozumnych często stali bojaźliwi lub niezbyt rozsądni, to przecież w tamtych okolicznościach starali się zrobić tyle, ile tylko się dało, aby ocalić wolność Polski. Czy zrobili rzeczywiście wszystko? Czy nie mogli osiągnąć więcej? A z drugiej strony – czy cena, jaką przyszło zapłacić Polakom za ich walkę, nie była zbyt wysoka? Na te pytania padają różne odpowiedzi, w ostatnim jednak czasie można zauważyć tendencję do przeciwstawiania słusznej walki z komunizmem ludzi powojennego podziemia (żołnierzy wyklętych) rzekomo naiwnej postawie bezkompromisowo zmagających się z Niemcami w czasie akcji „Burza” członków Armii Krajowej. Tymczasem bez antyniemieckiego zrywu z 1944 roku i lat wcześniejszych nie byłoby także rozwiniętego na taką skalę antykomunistycznego ruchu oporu w 1945 roku. Z Sowietami walczyli ci sami żołnierze, którzy wcześniej przeciwstawiali się Niemcom. To nie oni się zmienili, lecz nieprzyjaciel i warunki działania. Wielu z nich szybko uznało, że kontynuowanie pracy niepodległościowej z bronią w ręku jest bezcelowe i nie daje nadziei na zwycięstwo. Inni, chcąc pozostać wierni wyznawanym wartościom, samotnie prowadzili dalej walkę, licząc na zmianę sytuacji międzynarodowej i nowy konflikt zbrojny. I to do nich był skierowany opublikowany we wrześniu 1945 roku na łamach „Twórczości” artykuł Jana Kotta O laickim tragizmie Conrada, będący brutalnym atakiem na młodzież poakowską. W czasie wojny dla wielu młodych ludzi zaangażowanych w konspirację Joseph Conrad stał się autorytetem moralnym. Z jego utworów uczono się, jak ocalić honor i wytrwać na obranej drodze bez względu na sytuację zewnętrzną, gdy brak nadziei na zwycięstwo. W rzeczywistości 1945 roku sprostanie przyjętym zobowiązaniom oznaczało wzięcie w nawias pytania, czy narzucony Polsce ustrój będzie trwały, czy nie.

Kott zarzucał Conradowi „moralność mieszczańską” i szydził z jego bohaterów, twierdząc, że wykazują się „heroizmem osła ciągnącego wóz po zaminowanym moście”. W ten sposób w istocie drwił z żołnierzy AK, głównie z tych, którzy nie zamierzali składać broni. Odnosił się jednak również do powstańców warszawskich i wszystkich związanych z akowskim podziemiem, faktycznie wzywając ich do potępienia swoich dowódców i celów formacji, w której przyszło im walczyć.

Znana pisarka Maria Dąbrowska odważnie odpowiedziała Kottowi w piśmie „Warszawa”, wyrażając powszechne wówczas wśród polskiej inteligencji przekonanie: „Ani żołnierze AK, ani wszyscy Polacy, którzy z bezprzykładnym męstwem narażali się i ginęli, a w końcu rzucili na szalę nawet los najukochańszej stolicy, nie byli głupcami, którzy ślepo słuchali takich czy innych rozkazów. Ci wielotysięczni żołnierze i cywile walczyli o Polskę rzeczywiście wolną i rzeczywiście demokratyczną”[5]. Te słowa dobrze oddają charakter walki toczonej przez wszystkich żołnierzy polskiego podziemia lat 1939–1953.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Przypisy

WSTĘP

[1] Aleksander Brückner, Słownik etymologiczny języka polskiego, Warszawa 1989 (przedruk z wyd. I, Kraków 1927), s. 371.

[2]Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944–1956, red. R. Wnuk i in., Warszawa–Lublin 2007. Z licznych prac na temat podziemia warto polecić następujące pozycje: Jerzy Kułak, Rozstrzelany oddział. Monografia 3 Wileńskiej Brygady NZW – Białostocczyzna 1945–1946, Białystok 2007; Maciej Korkuć, Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944–1947), Kraków 2002; Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, „Łupaszka”, „Młot”, „Huzar”. Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK (1944–1952), Warszawa 2002; Piotr Niwiński, Okręg Wileński AK w latach 1944–1948, Warszawa 1999; Sławomir Poleszak, Podziemie antykomunistyczne w Łomżyńskiem i Grajewskiem (1944–1952), Warszawa 2008; Rafał Wnuk, Lubelski Okręg AK-DSZ-WiN 1944–1947, Warszawa 2000; Tomasz Toborek, Stanisław Sojczyński i Konspiracyjne Wojsko Polskie, Warszawa 2007; Alicja Paczoska-Hauke, „Szary”, „Ryś”, „Mściciel”... Żołnierze podziemia niepodległościowego na Kujawach Wschodnich (1945–1947), Bydgoszcz–Gdańsk 2013.

[3] Piotr Kołakowski, Pretorianie Stalina. Sowieckie służby bezpieczeństwa i wywiadu na ziemiach polskich 1939–1945, Warszawa 2010. Pozostałe publikacje to głównie zbiory dokumentów. Patrz np.: Teczka specjalna J.W. Stalina. Raporty NKWD z Polski 1944–1946, oprac. T. Cariewska, A. Chmielarz, A. Paczkowski, E. Rosowska, S. Rudnicki, Warszawa 1998; NKWD i polskie podziemie 1944–1945. Z teczek specjalnych J.W. Stalina, Kraków 1998; NKWD o polskim podziemiu 1944–1948. Konspiracja polska na Nowogródczyźnie i Grodzieńszczyźnie, red. T. Strzembosz, Warszawa 1997; Proces szesnastu. Dokumenty NKWD, oprac. A. Chmielarz, A.K. Kunert, Warszawa 1995 i in.

[4] Tomasz Strzembosz, Rzeczpospolita podziemna. Społeczeństwo polskie a państwo podziemne 1939–1945, Warszawa 2000, s. 263.

[5] Maria Dąbrowska, Conradowskie pojęcie wartości, [w:] Szkice o Conradzie, red. E. Korzeniowska, Warszawa 1974, s. 154.