39,00 zł
Zabawkowy pies Pikuś był najlepszym przyjacielem Gustė…
Każde dziecko wie, że przyjaciel to ktoś, z kim przeżywa się przygody – nieważne, czy jest żywy, czy pluszowy. Dorośli tego nie rozumieją. Mama Gustė też tego nie rozumiała i wyrzuciła Pikusia do śmieci. Nie miała pojęcia, co mała dziewczynka może zrobić, by odzyskać swoją ulubioną zabawkę.
Książka wydana w projekcie KSIĄŻKI NIOSĄCE NADZIEJĘ. Wydanie książki zostało dofinansowane ze środków Unii Europejskiej w ramach programu „Kreatywna Europa”.
Dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 106
Rok wydania: 2024
WPROWADZENIE
Nadszedł dzień wyprowadzki z rodzinnego domu – początek życia na własną rękę. W czasie pakowania rzeczy na dnie szuflady biurka znalazłam stary, wyblakły zeszyt. Był to sekretny pamiętnik, który pisałam w dzieciństwie i który kiedyś dużo dla mnie znaczył, ale później gdzieś przepadł.
Tego dnia bardzo się spieszyłam i od rana byłam smutna, trochę zdenerwowana. Bałam się, że nie zdążę spakować wszystkich potrzebnych rzeczy. Jednak gdy tylko otworzyłam pamiętnik na pierwszej stronie, zrozumiałam, że na dziś już wystarczy smutku i nerwów.
Zostawiłam pootwierane kartonowe pudła. Zostawiłam kartki, które przeciąg rozrzucił na podłodze. Zostawiłam opustoszałą szafę i wszystkie przedmioty.
Zrobiłam sobie miętową herbatę, usiadłam w ogrodowej altance i rozpoczęłam lekturę pamiętnika, którego strony usiane były koślawym pismem.
Niebo zdążyło już nasiąknąć barwami wieczoru, przez ciężkie gałęzie jabłoni prześwitywał soczysty, jesienny zachód słońca. Opadłe liście pachniały słodko, na rękawie koszuli przysiadła biedronka, ze wszystkich stron dochodziło cykanie koników polnych... Powoli robiło się ciemno, nie obyło się bez lampki i ciepłego koca.
A ja wciąż czytałam. Wspomnienia wirowały jak barwna karuzela, aż zaczęło mi się kręcić w głowie. Jaka ja byłam dziwna. Jaka śmieszna!
Jak dobrze wtedy wiedziałam, co naprawdę jest w życiu ważne. Najważniejsze na świecie.
Gdy w końcu przewróciłam ostatnią podartą stronę, przyozdobioną błyszczącymi naklejkami w kształcie kwiatków, po niebie przemknęła spadająca gwiazda.
Nim jej złoty ogon zniknął, zdążyłam wypowiedzieć życzenie: żebym nigdy nie zapomniała cichego dźwięku małego, brązowego dzwoneczka. NIGDY.
