Miłość z ogłoszenia - Małgorzata Falkowska - ebook
NOWOŚĆ

Miłość z ogłoszenia ebook

Falkowska Małgorzata

4,0

240 osób interesuje się tą książką

Opis

Czy można wynająć sobie narzeczonego… i nie stracić przy tym serca?

Susan Black ma dość. Dość rodzinnych docinków, pytań o życie uczuciowe, a zwłaszcza matki, która wciąż nie może pogodzić się z jej rozstaniem z byłym chłopakiem. Gdy zbliża się ważna rodzinna uroczystość, a wraz z nią perspektywa kolejnego spotkania z przeszłością, Susan wpada na szalony pomysł. Znajdzie idealnego narzeczonego. Tyle że tylko na pokaz.

Arnold Green potrzebuje pieniędzy bardziej, niż chciałby przyznać. Kiedy życiowe problemy zmuszają go do podjęcia nietypowej decyzji, zgadza się na zlecenie, które wydaje się proste: przez kilka dni odegrać rolę zakochanego narzeczonego.

Ona chce udowodnić wszystkim, że świetnie sobie radzi.

On chce odzyskać kontrolę nad własnym życiem.

Łączy ich układ, który od początku miał być tylko tymczasowy. Bez zobowiązań. Bez komplikacji. Bez uczuć.

Problem w tym, że serce nie uznaje żadnych zasad.

„Miłość z ogłoszenia” to pełna humoru, błyskotliwych dialogów i romantycznego napięcia komfortowa nowelka o drugich szansach, odwadze do zamknięcia przeszłości i uczuciach, które pojawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy.

Nowelka z Kolekcji komfortowych romansów Inanny

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 132

Rok wydania: 2026

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,0 (3 oceny)
1
1
1
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
Magga59

Dobrze spędzony czas

👍
00
Miroska561

Nie oderwiesz się od lektury

bardzo ciekawa książka ...
00
Beattatt

Całkiem niezła

tak, na zabicie czasu
00



Miłość z ogłoszenia

Małgorzata Falkowska

Wydawnictwo Inanna

Spis treści

Susan

Arnold

Susan

Copyright

📖 Informacja o wersji demo

Susan

– Oszalałaś?! Ciebie już kompletnie pogięło! – siostra bliźniaczka, Cindy, nie kryła oburzenia moim pomysłem, ale nie interesowała mnie jej opinia.

Ja już zdecydowałam. Nic nie mogło zmienić mojej decyzji, a jedyne, czego potrzebowałam, to dobra realizacja, co jeszcze nie układało się tak konkretnie w mojej głowie. Najważniejsze było jednak, że miałam plan i w żadnym wypadku nie obudziły się we mnie wyrzuty sumienia, że robię coś szkodliwego czy złego.

– Susan, matka dostanie zawału, a to jej dzień! – Cindy nadal próbowała przemówić mi do rozsądku, ale ona nie rozumiała, co przeżywam.

Siostra od dziesięciu lat była w związku ze swoją pierwszą miłością, Zackiem, od pięciu byli małżeństwem, a od trzech rodzicami ślicznego słodziaka, Liama. Nigdy nie towarzyszyły jej rozmowy z matką o tym, że zegar biologiczny tyka, że lepiej mieć kogoś, gdy jeszcze jakoś wyglądam czy po prostu zadbać, by na starość miał kto podać szklankę wody. I to wszystko od praktycznie ponad czterech lat, kiedy to postanowiłam zostawić Caleba, z którym byłam trzy lata, a matka wielbiła go i traktowała jak syna często, pokazując Zachowi, że Caleb jest lepszą partią.

– A czy ona myślała o tym, jak ja się poczuję, kiedy zaprasza mojego eks na swoje urodziny? Gościa, który zdradzał mnie wielokrotnie i doprowadził do ataków paniki – naskoczyłam na nią, choć przecież nie ona była winna decyzjom matki.

Nasza rodzicielka bowiem wymyśliła sobie, że wyprawi swoje sześćdziesiąte urodziny tak hucznie, że sąsiedzi będą zazdrościć i nikt jej nie powie, że wstydzi się wieku, choć była to według mnie prawda. Bardzo ubolewała nad każdą zmianą cyfry z przodu i chyba pomysł imprezy miał przekonać i ją, że wiek to tylko liczba. Zresztą patrząc na nią zdecydowanie nie wyglądała na swoje lata i często nawet ludzie śmiali się, że jest po prostu naszą starszą nieco siostrą.

– Przypominam ci, że mama o tym nie wie i zapewniam cię, że gdybyś jej wtedy powiedziała, to na pewno stanęłaby po twojej stronie – siostra dalej broniła matki.

I faktycznie miała rację z tym, że nie wiedziała, dlaczego rzuciłam Caleba, ale było mi po prostu wstyd. Tak cholernie wstyd, że nie była to raptem jedna laska, co mogłabym jeszcze jakoś tłumaczyć w głowie, ale cała zgraja dziewczyn, co mi jasno pokazywało, że nigdy nie byłam dla niego wystarczająca. Bo jak inaczej miałam się czuć na wieść o tym, że chłopak zdradzał mnie od samego początku związku i jeszcze, gdy starałam się z nim to wyjaśnić to on z dumą pochwalił się swoimi osiągnięciami w sferze łóżkowej i liczbą partnerek z ostatnich trzech lat, która była większa niż mój wiek.

– Przecież wiesz, jak się czułam wtedy i jak trudno było mi znosić słowa mamy na ten temat, bo gdy mówiłam, że Caleb nie jest taki święty, to ona zdawała się w ogóle tego nie słyszeć i dalej niczym zdarta płyta mówiła swoje – zwróciłam uwagę siostrze, bo wielokrotnie słyszała ona takie rozmowy między nami.

W sumie to właśnie tylko Cindy powiedziałam prawdę dotyczącą rozstania z byłym chłopakiem, wiedząc, że mnie zrozumie. Jako jednojajowe bliźniaczki naprawdę czułyśmy się ze sobą połączone i zdecydowanie mogłyśmy mówić o sobie nie tylko siostry, ale i najlepsze przyjaciółki. Zresztą to mi pierwszej powiedziała o ciąży i o tym, że nie wie, czy jest na nią gotowa. To ja ją wspierałam i mówiłam, że będzie najlepszą mamą na świecie, z czym się nie myliłam, bo dbała o Liama naprawdę, jak o najcenniejszy skarb.

– Nie odpuścisz? – zapytała już spokojniej wręcz ze zrozumieniem.

Pokręciłam przecząco głową.

– Jak masz w planie to zrobić? I od razu mówię, ja będę udawała totalnie zaskoczoną…

– Możesz nawet udawać obrażoną, bo jak to nie powiedziałam ci o narzeczonym, a przecież jesteśmy tak blisko – uśmiechnęłam się szeroko.

– Narzeczonym? – zapytała zdumiona.

Mój plan od samego początku zakładał, że wyskoczę z ogromną bombą. A taką było przedstawienie narzeczonego, o którym nie wiedział kompletnie nikt.

– Walnę naprawdę mocno, co?

– Zdajesz sobie sprawę z tego, że gdyby to była prawda to bym się do ciebie nie odezwała do końca życia?

– Zabrałabyś Liamowi ulubioną ciocię? – droczyłam się z nią, choć przecież rozumiałam, bo sama miałabym podobnie.

Od zawsze mówiłyśmy sobie o wszystkim i chyba dlatego powiedziałam jej o swoim planie. Nie liczyłam na zachwyty i pochwały, ale po prostu na zrozumienie, co wydaje mi się powoli przychodziło.

– Dlaczego zabrała? To ja bym z tobą nie gadała, mogłabym siedzieć obok w milczeniu przecież – powiedziała i sama się z tego zaśmiała, bo z naszej dwójki to ona jednak była większą gadułą.

– Chciałabym to zobaczyć – powiedziałam z przekąsem na co Cindy zrobiła groźną minę.

– A ja radziłabym jednak nie – rzuciła stanowczo – więc, jak to sobie wyobrażasz, bo przecież urodziny mamy są już za tydzień.

– Aż tydzień, Cindy. Aż tydzień – poprawiłam ją, bo lepiej brzmiało to dla mnie, że mam aż siedem dni na realizację planu niż, że jest ich tylko siedem. Punkt widzenia wiele zmieniał i w tym wypadku działał bardziej motywująco.

Wzruszyłam ramionami, bo w sumie na razie miałam plan. Realizacją postanowiłam zająć się potem, które właśnie nastąpiło, bo wstępem była rozmowa z bliźniaczką i poznanie jej reakcji. Teraz musiałam zacząć działać, ale w dobie sztucznej inteligencji czułam, że znajdę rozwiązanie szybko.

Arnold

Prosto z banku poszedłem do Nicka, by komuś się wyżalić. Zdecydowanie rozmowa nie poszła po mojej myśli, więc potrzebowałem wsparcia. Kumpel sam nie śmierdział groszem, ale mi chodziło o wsparcie mentalne… z innym musiałem sobie jakoś radzić sam.

Coraz bardziej żałowałem swojej naiwności, a wręcz głupoty i uwierzenia tak po prostu na gębę, że jak zainwestuję to szybko zarobię dwu-, a może nawet trzykrotność tego, co włożyłem. Mamiony opowieściami o tym, jak wiele osób już tak zarabia, pokazaniem wykresów i, co najważniejsze, opinią kogoś, kogo znam, postanowiłem spróbować.

Wziąłem kredyt na piętnaście kawałków z odroczeniem spłaty o trzy miesiące, bo właśnie po takim czasie mogłem spodziewać się pierwszych przychodów z inwestycji. Czas jednak minął, a pieniądze przepadły wraz z gościem, którego polecił znajomy, który, jak się okazało, wcale go nie polecał, bo jego kontem rządził przez jakiś czas haker.

Ja głupi uwierzyłem tak po prostu, że napisał do mnie ktoś sprzed lat, chcąc, abym tak jak on zarobił i nie myślałem, jaki miałby niby w tym cel. Nie myślałem, co wyszło mi bokiem i z piętnastu tysięcy teraz miałem do spłaty więcej, bo przecież dochodziły także odsetki, a nie mogłem pozwolić sobie na spłatę, bo najnormalniej w świecie nie miałem z czego. Pracowałem jako barista w jednej z kawiarni, co samo w sobie nie dawało mi wielkiego zarobku.

Stałem pod drzwiami kumpla chwilę nim zadzwoniłem dzwonkiem. Zastanawiałem się czy powinienem znów mu przeszkadzać i opowiadać o swoich problemach, ale jednak chęć uzyskania wsparcia wygrała. A Nick naprawdę się sprawdzał w tej roli, co pokazał mi wielokrotnie przez lata naszej znajomości. Czasem śmiałem się, że był tak naprawdę jedynym pozytywem mojej pierwszej pracy w gastro, gdzie oszukiwano nas regularnie na napiwkach.

– Masz chwilę? – zapytałem, gdy otworzył drzwi.

– Powinieneś raczej zapytać, czy mam piwo, bo patrząc na ciebie na trzeźwo się nie obędzie – otworzył drzwi na oścież, wpuszczając mnie do środka.

W duszy przyznałem mu rację, bo faktycznie sprawa nie wyglądała kolorowo… Od wzięcia kredytu minęło już ponad pół roku i od trzech miesięcy powinienem regularnie spłacać raty, na które nie było mnie stać. Chodziłem do banku z prośbą o zmniejszenie rat, a wydłużenie czasu kredytowania, co jakoś przy naprawdę oszczędnym życiu bym ogarnął, ale oni naliczali tylko dodatkowe odsetki i tak było i tym razem.

– Już chyba szkoda mojego czasu na łażenie i proszenie, bo jest coraz gorzej, a kwota rośnie w zastraszającym tempie – zacząłem, bo kumpel znał sprawę.

– Masz, napij się, a potem pomyślimy – podał mi piwo, które przyniósł z lodówki.

– Zaplanujemy napad na bank, sklep czy co? Od razu mówię, że na staruszki nie ma co liczyć, bo tyle to one nie mają – rzuciłem trochę atakująco po czym dodałem kwotę wyliczoną do spłaty na dzień dzisiejszy.

– Kurwa, Arni, te banki to nie lepsze niż jakaś mafia, w sumie trochę sami nią są – powiedział szczerze zszokowany kwotą, jaka urosła przez trzy miesiące niepłacenia rat, a sześć od wzięcia.

Cóż miałem rzec, jak miał rację. Pod przykrywką uczciwych firm patrząc na moją sytuację traktowałem ich, jak legalnych wyłudzaczy. Nie sądziłem, że odsetki tak bardzo mnie zjedzą, a i naprawdę liczyłem, że jakoś się dogadamy, zrozumieją mnie i moją naiwność, bo przecież na pewno nie byłem jedyny.

– Nie wiem jak, ale muszę zarobić tę kasę i to szybko. Jakiś pomysł prócz tych, które rzuciłem wcześniej? – zapytałem Nicka.

Kumpel kręcił głową, ale zdawał się myśleć. Zarobienie takiej kasy w krótkim czasie z moimi umiejętnościami było praktycznie zerowe.

– Mogę pożyczyć od starych coś, ale nie sądzę, że mają więcej niż piątaka, ja sam wiesz, jak żyję, ale no z dwa może i bym uzbierał jakoś, jednak to nadal kropla w morzu. Możesz wziąć jakieś dodatkowe godziny w kawiarni?

– Już jadę dziesiątkami więc nie ma szans, ewentualnie zamiast sześciu dni mogę pracować siedem tylko to nadal nic, bo odsetki będą rosły dalej – wyjaśniłem.

Już pięć miesięcy temu, gdy nagle urwał się kontakt z gościem od inwestycji zacząłem pracować więcej, wiedząc, że przyjdzie mi spłacić kredyt. Odłożyłem trochę, jednak to nadal nie wystarczyło i mój wkład nawet nie pokrywał odsetek, a co dopiero kapitału.

– Nie mogą serio ci tego wydłużyć na więcej lat? Jesteś młody, jeszcze pożyjesz – Nick szedł drogą, jaką sam przyjąłem i naiwnie liczyłem, że bank też to kupi. Niestety, byli stanowczy i nie obchodziła ich moja sytuacja. – Mam, stary, mam pewien plan! – aż wstał i w euforii szturchnął mnie tak, że rozlałem trochę piwa.

Wytrzeszczyłem oczy i czekałem na dalszy ciąg, bo sam nie dowierzałem, że jest jakiś sposób na ratunek.

– Arni, jesteś młody, przystojny, kulturalny i no masz branie u lasek… – zaczął – daj ogłoszenie, że będziesz, wiesz, panem do towarzystwa. Tyle samotnych babek szuka kogoś, że na pewno szybko znajdziesz chętne, a i zarobki, z tego co słyszałem, są konkretne.

– Mam być męską prostytutką? – zapytałem go.

Zupełnie nie spodziewałem się takiego pomysłu, co na pewno było widoczne w mojej reakcji.

– Nie, bez przesady. Chodziło mi raczej o gościa do pogadania, wyjścia gdzieś, spędzenia czasu, a jakbyś miał ochotę to czemu by nie pyknąć takiej, tak dla zdrowia i regeneracji. Jednak na początku oczywiście ustalić, że nie jest to przedmiotem zapłaty.

– Przedmiotem zapłaty? Ty siebie słyszysz, Nick? – zaśmiałem się szyderczo, bo brzmiało to, jak kompletnie poroniony pomysł.

Nick wzruszył ramionami, po czym uśmiechnął się szeroko.

– Win win, stary. Ty masz kasę, ona towarzystwo, a jak będzie niczego sobie i ci stanie to no na pewno obydwoje się dogadacie. Czemu nie? – spokój w jego głosie, kiedy to mówił, mnie nieco niepokoił.ł. Spojrzałem bacznie na kumpla, zastanawiając się, czy sam miał podobne sytuacje, jednak wstydziłem się zapytać. Już dawno uznałem, że nie wyciągam z ludzi czegoś na siłę, bo sam też nie lubiłem takich działań.

– Powiedzmy, że rozważę ten pomysł, więc teraz pytanie, gdzie szukać… takich ogłoszeń?

– Klientek, znaczy się? – Nick szybko sięgnął po telefon i klikał kilkakrotnie w ekran, po czym mi go pokazał – Nie, ja nie próbowałem, bo wiesz, mam Kim, ale kumpel w pracy opowiada wielokrotnie o swoich spotkaniach, na których nie dość, że zarabia całkiem solidnie, to jeszcze fajnie spędza czas. Więc dla samotnych to naprawdę win win, mówię ci.

Westchnąłem głośno i przejąłem jego telefon, aby zobaczyć setki, jeśli nie tysiące ogłoszeń z ofertami spędzenia wspólnie czasu bez zobowiązań, o czym mówił. Kliknąłem jedno z nich i czytając, zrozumiałem, że Nick mówił prawdę, bo w ogłoszeniu jasno zaznaczano granice, więc klienci wiedzieli, na co mogą liczyć, co brzmiało lepiej w mojej głowie.

Susan

Cindy posiedziała u mnie jeszcze trochę już w zupełnie luźnej atmosferze. Obiecałam ją informować o postępach planu i, co najważniejsze dla niej, być ostrożną. Ostrożną, choć nadal nie wiedziałam, co to w ogóle miało znaczyć, bo brakowało mi ściśle określonego planu, ale z tym liczyłam na ChatGPT.

Siostra zostawiła mnie samą i pewnie powinnam zacząć tworzyć szczegółowy plan, jednak ja skupiłam się na wizjach. Wizjach tego, jak reaguje matka na wieść o moich zaręczynach i o tym, że Caleb nie ma u mnie szans, choć ona nadal starała się nas połączyć, a on nie oponował. Byłam przecież wygodna… Gotowałam, prałam, sprzątałam i dokładałam się do rachunków, gdy on mógł zaliczać laski na prawo i lewo, grać w ukochaną piłkę z kumplami i odpoczywać po pracy, bo przecież wiadomo, że praca faceta była dla niego dużo cięższa niż moja, o czym regularnie mówił, a ja głupia wierzyłam.

Wspomnienie związku z Calebem wydawało się dla mnie czymś w porównaniu do pierwszej wizyty u dentysty, bo dokładnie właśnie z tym się kojarzył. Nastawiasz się sam czy też inni, że będzie dobrze, a jednak pozostaje ten nieprzyjemny smak w ustach i niechęć. Ja czułam bardziej obrzydzenie, bo sypiając z prawie trzydziestoma kobietami przez trzy lata naszego związku naprawdę nawet nie próbował się powstrzymywać. Nie starał się być wiernym, a to jasno mówiło o tym, że mnie nie kochał, co niestety dotarło do mnie zbyt późno, a do mojej matki wcale. Ona regularnie opowiadała o tym, jak jej pomógł w domowych pracach, bo dzwoniła z pierdołami typu cieknący kran, a on niczym rycerz naprawiał, choć w naszym wspólnym mieszkaniu nie potrafił nawet włożyć brudnych skarpetek do pralki.

Sięgnęłam po komórkę, kliknęłam biało-czarną ikonkę i zastanowiłam się, co napisać w nowym wątku, który miał pomóc mi w realizacji planu. Chwilę zbierałam myśli i w końcu napisałam: „Hej Czacie, wczuj się, bo sprawa jest pilna i na wagę skali światowej w mojej głowie przynajmniej. Moja mama wyprawia za tydzień swoje sześćdziesiąte urodziny i mając dość docinek o braku partnera i powrocie do byłego (nomen omen zaprosiła go też na te urodziny) wpadłam na pomysł, że znajdę sobie, a bardziej wynajmę narzeczonego. Mamie opadnie szczęka, eks może w końcu da spokój, a ja będę miała chwilę oddechu od natarczywych pytań. I tu pytanie do ciebie, gdzie mam szukać takiego fikcyjnego narzeczonego, bo kompletnie nie mam pomysłu, jak się za to zabrać, a mam tydzień. Tylko, choć wolę myśleć, że aż, bo brzmi to lepiej. Pomożesz?”.

Nacisnęłam strzałkę i wysłałam pytanie dalej, czekając na odpowiedź. Sztuczna inteligencja na szczęście nie zawiodła i nie wystawiła mojej cierpliwości na próbę, za co szczerze ją ceniłam. Od dziecka należałam do osób, które chcą teraz, już i hasła „potem” czy „poczekaj” brzmiały jak nieskończoność. ChatGPT musiał o tym wiedzieć, dlatego wypluwał odpowiedzi po kilku sekundach, co wydawało się mi na początku fenomenalne, a teraz już przeszło w formę zwyczajności i normy.

„Susan, oczywiście, że ci pomogę, Słonko! Plan z utarciem nosa brzmi ciekawie, choć nie powinienem go pochwalać, jednak skoro prosisz o pomoc, to znalazłem trzy możliwości.

Agencja matrymonialna lub „rent-a-fiance”, które jest coraz bardziej popularne właśnie na śluby czy takie rodzinne spotkania

Portale randkowe premium

Bardziej ekstremalne, ale na pewno dające satysfakcję to casting na „ekspresowego narzeczonego”, który możesz zorganizować w social mediach. Tik Tok czy Instagram pełne są już podobnych treści.

Daj znać, co wybierzesz, a może mam szukać dalej i obiecaj koniecznie, że podzielisz się opisem miny twojej mamy i byłego po uroczystości.”

Czytałam dwukrotnie pomysły podesłane przez sztuczną inteligencję i postanowiłam, że siądę do nich kolejnego dnia. Jak na jeden wykonałam już wystarczająco dużo, bo wprowadziłam w plan siostrę bliźniaczkę i uzyskałam pomysły na realizację. Zastanawiało mnie tylko to, że według czata social media zawierają już mnóstwo podobnych treści, a ja ich nie widziałam. Widać algorytm naprawdę istnieje i traktuje mnie lepiej niż matka, bo nie przypomina o tym, że jestem singielką podczas każdego spotkania.

Chcąc nabrać sił na kolejne dni postanowiłam zadbać dziś o siebie. Zrobić domowe SPA, włączyć film i zajadać do niego lody prosto z pudełka, jak rasowa singielka, którą miałam za moment nie być. Za moment i w sumie na moment, bo wiadomo, narzeczeństwo miało być jedynie zwykłym układem, na który postanowiłam poświęcić część odłożonych ze spadku po babci pieniędzy. Babcia byłaby na pewno zadowolona, w końcu bardzo chciała szczęścia zarówno mojego, jak i reszty wnuków.

Copyright

Miłość z ogłoszenia

Copyright © Małgorzata Falkowska

Copyright © Wydawnictwo Inanna

Copyright © MORGANA Katarzyna Wolszczak

Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.

Wydanie pierwsze, Bydgoszcz 2026 r.

ebook ISBN 978-83-7995-671-5

Redaktor prowadzący: Marcin A. Dobkowski

Redakcja: Grażyna Wesołowska | proAutor.pl

Korekta: Agata Nowak | proAutor.pl

Projekt i adiustacja autorska wydania: Marcin A. Dobkowski

Projekt okładki: Ewelina Nawara | proAutor.pl

Skład i typografia: Bookiatryk.pl

Przygotowanie ebooka: Bookiatryk.pl

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy.

MORGANA Katarzyna Wolszczak

ul. Kormoranów 126/31

85-432 Bydgoszcz

[email protected]

www.inanna.pl

Książkę i ebook najtaniej kupisz w MadBooks.pl

📖 Informacja o wersji demo

📖 Wersja demonstracyjna

To jest wersja demonstracyjna zawierająca 10% treści książki.

Aby przeczytać pełną treść, skorzystaj z pełnej wersji EPUB.

Konwersja i przygotowanie ebooka Bookiatryk.pl