Tytuł dostępny bezpłatnie w ofercie wypożyczalni Depozytu Bibliotecznego.
Tę książkę możesz wypożyczyć z naszej biblioteki partnerskiej!
Książka dostępna w katalogu bibliotecznym na zasadach dozwolonego użytku bibliotecznego.
Tylko dla zweryfikowanych posiadaczy kart bibliotecznych.
Książka dostępna w zasobach:
Książnica Stargardzka
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 370
Rok wydania: 2002
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
MIĘDZY ŻYCIEMA ŚMIERCIĄ
MIĘDZY ŻYCIEMA ŚMIERCIĄ
uzależnienia, eutanazjasytuacje graniczne
pod redakcją
Wojciecha Bołoza i Marii Ryś
WydawnictwoUniwersytetu Kardynała Stefana WyszyńskiegoWarszawa 2002
© Copyright by WydawnictwoUniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa 2002
Redakcja: Paweł Pachciarek
Konsultacja terminologii medycznej: dr Jacek Piątkiewicz
Projekt okładki: Stanisław Stosiek
Książka dofinansowana przez Komitet Badań Naukowych
ISBN 83-7072-250-4
Skład tekstu:
Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego01-815 Warszawa, ul. Dewajtis 5, tel./fax 839-89-85e.mail:[email protected]
www.ika.edu.plwww.uksw.edu.pl
Druk:„Adam” Oficyna Wydawniczo-Poligraficzna i Reklamowo-Handlowaul. Rolna 191/193, 02-729 Warszawa
tel./fax 843-20-52, tel. 843-08-79, 843-37-23, 843-47-91
SPIS TREŚCI
WPROWADZENIE
SŁOWO WSTĘPNE MINISTRA ZDROWIA, PROF. G. OPALI
CZĘŚĆ I. UZALEŻNIENIA - WOLNOŚĆ UTRACONA
HENRYK GASIUL, Emocjonalno-motywacyjne mechanizmy uzależnień
MARIA RYŚ, Rodzinne uwarunkowania uzależnień
KS. WŁADYSŁAW MAJKOWSKI, Społeczne uwarunkowania uzależnień
KS. WOJCIECH BOŁOZ, Etyczne aspekty uzależnień
JOANNA ŁUKJANIUK, Relacja: „terapeuta - narkoman”
TADEUSZ WIESZCZYK, W kierunku życia - nowe formy pracy z uzależnionymi
CZĘŚĆ II. EUTANAZJA - WYZWANIE CYWILIZACJI
KS. WOJCIECH BOŁOZ, Etyka chrześcijańska wobec problemów końca życia
KS. WALDEMAR CHROSTOWSKI, Godność człowieka umierającego - potrzeby duchowe
MAREK SAFJAN, Eutanazja a autonomia pacjenta. Granice ochrony prawnej
KS. PAWEŁ GÓRALCZYK, Etyczne aspekty eutanazji
TOMASZ DANGEL, Wobec wyboru: opieka paliatywna czy eutanazja?
KS. WOJCIECH BOŁOZ, Prawa człowieka umierającego jako gwarancja godnej śmierci
MARIOLA LEMBAS-SZNABEL, Lekarz przy łożu umierającego
KS. PIOTR KRAKOWIAK, Duszpasterz przy łożu umierającego
CZĘŚĆ III. NIEKTÓRE SYTUACJE GRANICZNE
KAZIMIERZ JACEK ZABŁOCKI, Między chorobą a niepełnosprawnością
JAN F. TERELAK, Zjawisko blackout - granica życia i śmierci
KS. CZESŁAW M. CEKIERA, Postawy wobec życia i śmierci a problem samobójstw
Od wielu już lat uwaga światowej opinii publicznej koncentruje się na problemach zdrowia i życia ludzkiego. Jest to spowodowane zarówno ogromnymi osiągnięciami nauk biomedycznych, które pozwalają ingerować w strukturę poszczególnych komórek i całych organizmów ludzkich na dowolnym etapie ich rozwoju, jak również zagrożeniami wynikającymi z tych możliwości. Niepokój w odniesieniu do przyszłości gatunku ludzkiego budzą także inne zjawiska. Należy do nich np. skażenie środowiska naturalnego, w następstwie którego powstają liczne choroby. Przyczyną wielu osobistych tragedii i społecznych patologii są nietypowe formy zachowań, które od 1946 roku, za Światową Organizacją Zdrowia, nazywane są uzależnieniami.
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, kierując się w swojej działalności „integralnym dziedzictwem ludzkiej wiedzy oraz inspiracją chrześcijańską”, podejmuje w swoich badaniach zagadnienia antropologiczne i refleksje nad kondycją człowieka we współczesnym świecie. Nic zatem dziwnego, że Senat tej Uczelni powołał do istnienia w roku 2000 (Uchwała nr 6/2000) międzywydziałową jednostkę organizacyjną o charakterze naukowo-dydaktycznym - Centrum Ekologii Człowieka i Bioetyki - mającą za zadanie interdyscyplinarną działalność badawczą, szkoleniową, usługowo-doradczą i wydawniczą w zakresie ekologii człowieka i bioetyki. Zgodnie z tymi założeniami w ramach Centrum utworzone zostały trzy Studia Podyplomowe: Bioetyki, Integralnej Profilaktyki Uzależnień oraz Ekologii Człowieka i Edukacji Ekologicznej, które rozpoczęły swoją działalność w październiku roku 2000.
Wybór kierunków kształcenia nie był przypadkowy; wyznaczały je istniejące potrzeby społeczne. Narastający od lat kryzys w służbie zdrowia i przeprowadzane zmiany organizacyjne wskazywały na potrzebę podjęcia w ramach Studium Bioetyki zagadnień związanych z etyką medyczną. Na trudności w relacjach lekarz - pacjent wskazywały coraz częstsze żądania odszkodowań za błędy lekarskie i ujawniane przez media braki w zakresie etosu lekarskiego. Stąd też celem powołanego Studium stało się przekazanie słuchaczom aktualnej wiedzy w zakresie bioetyki; zapoznanie ich z kryteriami i zasadami, umożliwiającymi ocenę istniejących i nowych problemów etycznych, związanych z prokreacją wspomaganą, ochroną zdrowia i procesem leczenia, a także z opieką paliatywną i towarzyszeniem osobom terminalnie chorym oraz umierającym. Zadaniem Studium Bioetyki jest przygotowanie słuchaczy do pełnienia roli konsultanta bioetycznego w zakładach opieki zdrowotnej i opiekuńczej, działalności w komisjach bioetycznych oraz do realizacji edukacyjnych programów bioetycznych w placówkach oświatowo-wychowawczych. Coraz częściej Studium tym zainteresowani są nauczyciele biologii, poszukujący odpowiedzi na trudne pytania etyczne, związane z prokreacją wspomaganą medycznie, ingerencją w genom człowieka, prawami i autonomią pacjenta czy warunkami godnej śmierci.
Innym współczesnym wyzwaniem jest narastające zagrożenie, szczególnie w młodym pokoleniu, różnymi formami uzależnień. Chociaż uwaga społeczna dostrzega głównie niebezpieczeństwa związane z alkoholizmem i narkomanią, pojawiają się także informacje o uzależnianiu się młodzieży np. od gier hazardowych czy seksu. Stąd też powstałe Studium podejmuje zagadnienia integralnej profilaktyki w taki sposób, by równocześnie przekazywać wiedzę, dotyczącą szeroko rozumianej problematyki profilaktyki uzależnień, pogłębiać znajomość problematyki antropologicznej, etycznej, dotyczącej uzależnień i profilaktyki aby umożliwić uczestnikom zdobywanie umiejętności niezbędnych w podejmowaniu działań zapobiegawczych w różnorodnych makro-i mikrośrodowiskach - w rodzinie, w szkołach, placówkach opiekuńczo-wychowawczych, świetlicach, organizacjach społecznych, zwłaszcza młodzieżowych, a także w miejscach pracy itp.
Studium Ekologii Człowieka i Edukacji Ekologicznej stawia sobie za cel troskę o środowisko naturalne i ludzkie. Stąd też celem tego Studium jest przygotowanie specjalistów-animatorów edukacji ekologicznej, nauczycieli podejmujących systemową edukację ekologiczną szkolną i pozaszkolną oraz specjalistów z zakresu ochrony środowiska.
Oprócz działalności dydaktycznej Centrum Ekologii Człowieka i Bioetyki organizuje konferencje naukowe. W czerwcu 2001 roku odbyło się sympozjum „Na granicy życia i śmierci”, zorganizowane przez Podyplomowe Studia Bioetyki i Integralnej Profilaktyki Uzależnień pod patronatem ówczesnego ministra zdrowia prof. Grzegorza Opali, które zostało poświęcone głównie dwom aktualnie żywo dyskutowanym tematom: profilaktyce uzależnień i eutanazji.
Prezentowana publikacja zawiera większość referatów wygłoszonych w czasie sympozjum oraz kilka dołączonych artykułów związanych z tą tematyką. Organizatorzy i wydawcy mają nadzieję, że oddana do rąk Czytelników książka będzie dla nich pomocna w podejmowanych przez nich wysiłkach na rzecz skutecznej profilaktyki uzależnień oraz będzie głosem w dyskusji na temat eutanazji, ukazując prawa osób terminalnie chorych i umierających.
Wojciech Bołoz, Maria Ryś
Jego Magnificencjo, Szanowni Państwo,
bardzo się cieszę, że mogę osobiście wziąć udział w zorganizowanym przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego sympozjum: „Na granicy życia i śmierci”. Pragnę wyrazić słowa uznania inicjatorom tego przedsięwzięcia, pracownikom naukowym Uniwersytetu: profesor UKSW Marii Ryś i księdzu profesorowi Wojciechowi Bołozowi, za trud organizacji, wszystkim zaś wykładowcom za podjęcie tak ważnego i trudnego problemu, wobec którego stajemy i będziemy musieli być przygotowani do zajęcia stanowiska.
W gronie wybitnych naukowców będziecie się Państwo zastanawiać nad zagadnieniem eutanazji, która doprowadziła do konfliktu wartości dotyczących sposobu przejścia z życia do śmierci. Stała się ona źródłem emocjonalnych i dramatycznych dyskusji publicznych oraz w konsekwencji pytań o sens ludzkiego cierpienia i granice ludzkiej interwencji w proces umierania. Podczas trwania sympozjum zastanawiać się będziecie Państwo także nad istotnymi zagrożeniami cywilizacyjnymi, dotykającymi głównie ludzi młodych, a mianowicie uzależnieniami.
Jestem przekonany, że dla każdego człowieka, którego drogę postępowania wyznaczają wartości moralne, leżące u podstaw etyki chrześcijańskiej, dyskutowany w świecie problem eutanazji musi stać się wyzwaniem do obrony ludzkiego życia i zachowania prawa człowieka do godnej śmierci. W myśl opinii zwolenników eutanazji godna śmierć, śmierć bez bólu, czyli „dobra śmierć”, stanowi wartość, którą należy osiągnąć nawet kosztem skrócenia życia. Nie można pozostać obojętnym wobec takiego pojęcia godności i dobra. To, co dla jednych stanowi o godności i dobru, dla nas - w kontekście degradacji wartości życia - jest tego zaprzeczeniem. Nie ma tutaj znaczenia, czy eutanazja ma wymiar personalny czy, być może, nawet legalny w sytuacji istnienia określonych ustaw. W każdym bowiem przypadku stanowi ona indywidualną decyzję o przyspieszeniu śmierci chorego człowieka. Jest więc w myśl encykliki Evangelium vitae „czynem, który ze swej natury powoduje śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia. Stanowi również poważne naruszenie Prawa Bożego jako moralnie niedopuszczalne zabójstwo osoby ludzkiej...”. Kłóci się również z rolą, jaką od zarania istnienia medycyny mają spełniać lekarze. Na granicy życia i śmierci lekarz musi stać po stronie życia i musi mieć prawo odmowy także wtedy, gdy działanie na rzecz śmierci jest dopuszczone przez ustawę. Stanowisko lekarza nie może być dwuznaczne.
Dyskusja na temat eutanazji wyzwoliła potrzebę szukania nowych rozwiązań praktycznego realizowania prawa chorego do godnej śmierci. Uzmysłowiła nam, że działanie na rzecz godnej śmierci, dotyczące w równym stopniu sfery duchowej i fizycznej człowieka, musi zmierzać do ograniczenia cierpień fizycznych i psychicznych umierającego. To, co powinno być prawem umierającego, rodzi obowiązek dla innych. Prawo chorego do godnej śmierci nakłada na państwo liczne obowiązki, którym ma sprostać system opieki zdrowotnej. Działania na rzecz godnej śmierci muszą być priorytetem zarówno państwa, jak i instytucji zajmujących się opieką zdrowotną i wreszcie ludzi, którzy mają bezpośredni obowiązek zapewnić tę opiekę umierającemu. Chodzi między innymi o rozwijanie sieci hospicjów stacjonarnych i domowych, poradni walki z bólem, stworzenie lekarzom możliwości kształcenia się w zakresie opieki paliatywnej. Warto wspomnieć, że Polska jest jednym z nielicznych krajów, w którym lekarze mogą uzyskać specjalizację z opieki paliatywnej.
Szanowni Państwo,
z dużym uznaniem obserwuję działalność hospicjów i zaangażowanie ludzi, dla których praca w hospicjum stała się wartością szczególną. Dzięki wspólnej trosce lekarzy, pielęgniarek, psychologów, kapelanów i rodziny umierającego można mówić o praktycznym zrealizowaniu prawa do godnej śmierci. Nie należy zapominać, że to, czego przede wszystkim potrzebuje człowiek umierający, to świadomość, że jest otoczony opieką i że nie jest sam. To nie tylko zadanie dla rodziny, ale także dla lekarzy, pielęgniarek, psychologów i wolontariuszy. Wtedy, gdy nie jest już w stanie pomóc nowoczesna medycyna, ważna jest opieka i obecność. Dla człowieka wierzącego zapewnia ją także kapelan, który dba o to, by człowiek umierał pogodzony z Bogiem.
Życzę uczestnikom sympozjum, aby dyskusje i wnioski, które z nich wynikną, przyczyniły się do lepszego poznania tej trudnej problematyki i służyły przede wszystkim dobru człowieka chorego i umierającego.
HENRYK GASIUL
Wstęp
Postępujący i służący ludziom rozwój coraz to bardziej skomplikowanych instrumentów pracy i zabawy, powoduje również niebezpieczeństwa dla rozwoju samego człowieka. Te niebezpieczeństwa można sprowadzić do poziomu fascynacji nowymi obiektami czy instrumentami (co być może w jakiejś mierze jest tylko etapem przejściowym, tak jak pierwsze fascynacje wszelkimi nowościami) oraz do poziomu nadmiernego uwikłania. Formy lub wymiary rzeczywistości są bardzo różne - jednak tam, gdzie te wymiary dotykają najgłębszych warstw życia psychicznego, tam też mogą pojawiać się najbardziej rozległe i najdalej sięgające następstwa. Prezentowany artykuł stanowi efekt poszukiwania mechanizmów prowadzących do uzależnień.
Jak się wydaje, szczególna rola w powstawaniu uzależnień przypada mechanizmom emocjonalnym i motywacyjnym. Przy tym, z uwagi na bezpośredni związek zjawisk emocjonalnych i motywacyjnych oraz z uwagi na możliwość ich przebiegu na różnych poziomach (tj. na poziomie predyspozycji, dyspozycji, stanu i procesu), analiza może być prowadzona wielowątkowo. W każdym razie u podłoża uzależnienia zdają się występować, ujmując rzec bardzo ogólnie, dwa dążenia - do przywiązania oraz do szczęścia1. Działanie wymienionych podstawowych dążeń to wyraz interakcyjnej natury człowieka. Dążenie do przywiązania (lub po prostu do związków z obiektami, które wypełniają, uzupełniają, podtrzymują lub promują poprzez nasycanie sobą) akcentuje aspekt motywacyjny, natomiast dążenie do szczęścia - aspekt emocjonalny. Dążenie do przywiązania jest jednak ogólną formą ukierunkowującą, natomiast kluczowy jest wybór obiektów, który będzie dyktowany rodzajem uaktywnianych w różnych sytuacjach motywów przynoszących zadowolenie (wyzwalających stan szczęścia).
Zróżnicowanie na motywy ukryte i motywy jawne podstawą wyjaśnienia uzależnień
Wydaje się, że można byłoby też przyjąć, że dążenie do przywiązania jest formą motywacji ukrytej, natomiast na jej jawną postać wskazuje jakość osiąganego stanu szczęścia (zależność tę przedstawiono graficznie poniżej). W istocie motywacja ukryta najczęściej wskazuje na posiadane zasoby dysponujące do wyboru pewnych rodzajów zachowania (są nimi na przykład potrzeby), natomiast motywacja jawna sprowadza się do przeżywanych stanów emocjonalnych.
Schemat 1. Formy dążeń stanowiących o uzależnieniach
Występowanie tendencji do przywiązania do obiektów oraz możliwość uaktywnienia ukrytych motywów są ściśle związane z samymi właściwościami obiektów (z kategorią zdarzeń, kategorią obiektów). Te właściwości są pod pewnym względem wręcz podstawowe (stanowią one bowiem podniety wyzwalające pewne formy zachowania). Człowiek często posiada nieuświadomione przez samego siebie skłonności, które wydobyć może pojawienie się danego obiektu. Jeśli dany obiekt te skłonności uaktywni, wówczas też one same w sobie, dzięki już emocjonalnym mechanizmom, staną się źródłem dążeń. Jest to istotne - po prostu sytuacje wydobywają pewne cechy i pewne motywy. O tej rzeczywistości pisze wielu współczesnych psychologów społecznych i teoretyków osobowości2. Ale powyższe oznacza też, że pomiędzy podmiotem a obiektem musi występować jakaś forma komplementarności (analogicznie jak wrodzony mechanizm wyzwalający u Lorenza i Tinbergena, tak samo mogę odkryć, że na przykład nie znana mi substancja typu nikotyna dopiero poprzez jej spróbowanie wyzwala we mnie nieznane dotychczas przeżycia; seks wyzwala nieznane mi do tej pory doznania, itd.). Każdy kontakt danej osoby z drugim człowiekiem może z niej „wydobywać” coś, czego ona sama nie była do tej pory świadoma. I właśnie to wydobywanie, w którym kluczową rolę pełnią mechanizmy emocjonalne (będące wyrazem dążenia do szczęścia), staje się pierwszym etapem lub dyspozycją ku związaniu. Wydobycie w tym świetle oznacza uaktywnienie tzw. motywu ukrytego. Na zasadność wyróżnienia motywów ukrytych i jawnych zdają się wskazywać analizy niektórych autorów. W tym względzie szczególnie istotne wydają się być rozważania Bucka3 oraz Hermansa4. Buck wskazuje, iż emocje mogą być traktowane jako swego rodzaju „odczyt” (readout) stanu w jakim znajduje się system motywacyjny. Inaczej mówiąc, emocja jest swego rodzaju progresywnie przebiegającym odczytywaniem (komunikatem) stanu systemu motywacyjnego. Proces odczytu zaczyna się wraz z uaktywnieniem systemu motywacyjnego przez wewnętrzne lub zewnętrzne bodźce afektywne (tzn. bodźce stanowiące formę wyzwania dla organizmu). Wpływ bodźców, których znaczenie zależy od właściwości jednostkowych oraz od doświadczeń jest rejestrowany zarówno na poziomie poznawczym, jak i emocjonalnym. Na poziomie emocjonalnym zostają wzbudzone zarówno procesy adaptacyjne i homeostatyczne (tzw. emocja I), jak i spontaniczne formy ekspresji (emocja II) oraz doznania subiektywne (emocja III). Na poziomie poznawczym natomiast dokonuje się ocena i nazywanie bodźca afektywnego (co jest możliwe dzięki interakcji z procesami fizjologicznymi), rozpoznawanie jakości subiektywnego doświadczania, jak i sytuacji. Ocena staje się dalej podstawą określenia strategii zaradczych. Należy dodać, że motywacja według Bucka to potencjał zachowania zakodowany w strukturach neurochemicznych, natomiast emocja to realizacja potencjału motywacyjnego, gdy zostanie on uaktywniony przez dopływające bodźce. Można byłby zatem sądzić, że w jakości emocji zawarta jest informacja o jakości motywu (czy szerzej motywacji).
Emocje są doświadczane bezpośrednio, a dzięki ekspresji mogą być rejestrowane przez zewnętrznego obserwatora - stąd mogą one stanowić tzw. poziom jawnej motywacji. U podłoża musi się jednak znajdować forma ukrytej motywacji, która stanowiłaby w takim ujęciu rzeczywistą formę dyspozycji motywacyjnych. Ten sposób analizy i tego typu rozróżnienie na poziom motywacji jawnej oraz ukrytej wprowadza też m.in. Hermans. Tenże autor zakłada, że na poziomie ukrytym występują pewne podstawowe motywy, które na poziomie jawnym mogą być reprezentowane w afektywnym komponencie procesu wartościowania. Do tych podstawowych motywów autor zalicza dążenie do umacniania siebie lub do samowystarczalności i ekspansji własnego ja (jest on określony jako motyw S „striving for self-enhancement”) oraz pragnienie kontaktu i jedności z innymi (określone jako motyw O „the longing for contact and union with the other”). Motyw S na poziomie jawnym wyraża się w postaci dominacji uczuć ambicji (lub poczucia własnej wartości), mocy, pewności siebie i dumy, natomiast motyw O - w postaci dominacji uczuć troski, miłości, wrażliwości i intymności (bliskości).
Z badań własnych autora niniejszego opracowania5 przeprowadzonych na zróżnicowanych próbach w sumie 203 osób przy pomocy testu ACL Gougha i Heilbruna oraz Listy Uczuć Hermansa wynika, że trudno mówić o jakiejś zupełnej odmienności lub dychotomiczności motywów (tj. o podziale na motywy typu „na siebie” i „na innych”). Właściwie nie ma ukrytego motywu, który byłby jednoznaczny w swoim charakterze. Nawet tak „osobiste” motywy jak potrzeba osiągnięć czy dominacji ujawniają się na poziomie jawnym w postaci uczuć zaliczanych przez Hermansa do motywu S, jak i do motywu O. Manifestują się też one na poziomie jawnym podwyższoną częstotliwością występowania uczuć, energii, niższości, tudzież niepokoju i bezsilności.
Motyw O jest zróżnicowany wewnętrznie i może mieć różny charakter. Tak więc wydaje się, że częstotliwość występowania uczuć pozytywnych i negatywnych nie jest objawem ukrytego motywu O (orientacji na innych), ale takiej jego postaci, która wskazuje na dążenie do zadowolenia dzięki byciu z innymi i kontaktom z innymi. Ten motyw chyba najlepiej obrazują potrzeby opisywane w teście ACL przez podskale Aff (potrzeba afiliacji), Het (potrzeba kontaktów heteroseksualnych), jak i Exh (potrzeba ekshibicjonizmu).
Inną kategorią motywu dążenia do kontaktu i więzi z innymi (tj. motywu O) zdaje się być to, co wyraża w teście ACL podskala Nur (potrzeba opiekowania się). Ta potrzeba wskazuje raczej na dominację uczucia miłości, wewnętrznego spokoju, ciepła i solidarności. Manifestacją tego rodzaju motywu O jest także niska częstotliwość doświadczania uczucia bliskości (intymności) w stosunku do samego siebie, natomiast pojawienie się tego uczucia w odniesieniu do innych. Być może to jest ten właściwy motyw „na innych” (w znaczeniu nastawień nieegocentrycznych).
Inną wreszcie kategorię motywów mogą tworzyć motywy ukryte prezentowane w wynikach podskal Suc (potrzeba wsparcia ze strony innych) i Aba (potrzeba poniżania się). Te dyspozycje motywacyjne są związane z uczuciami typowymi dla motywu S (przy jednoczesnym braku związania z uczuciami typowymi dla motywu O), z częstotliwością przeżywania uczuć pozytywnych i negatywnych oraz z uczuciami braku energii, wolności, niepokoju, niższości. Ciekawe, że na poziomie ujawnianych zewnętrznych form zachowań te motywy prezentują się jako ukierunkowanie na innych. Ale to ukierunkowanie na innych ma w istocie charakter egocentryczny. Przy czym nie jest to ten sam typ egocentryzmu, jaki pojawia się w przypadku motywów wyrażonych w podskalach Aff i Het. To jest po prostu motyw na innych, ale wynikający z potrzeby uzyskania od innych wsparcia; osoby, u których dominuje ten motyw czują się bowiem zagubione, bezsilne, bezradne. A zatem w zakres motywu O (dążenia do kontaktu i więzi z innymi) można byłoby włączyć trzy rodzaje motywów:
Wydaje się, że motywy S wzmacniają się dzięki możliwościom realizacji motywów skierowanych na innych. S może się spełnić dzięki innym ludziom, dzięki interakcji z innymi. Inny po prostu podnosi S. Nie ma S bez O. S jest wzmacniane dzięki spełnieniu O. Gdy S jest wzmocniony, wtedy też wzmacnia się O. To są wzajemnie napędzające się motywy i służą one spełnianiu osoby.
Tabela 1. Kategorie motywów ukrytych i rodzaje uczuć z nimi związanych
Powyższe analizy wskazują na to, że emocja z jednej strony jest wskaźnikiem rodzaju motywu, natomiast z drugiej stanowi o realizacji uaktywnionego przez dopływające bodźce potencjału motywacyjnego. Być może znając rodzaj uaktywnionego motywu, którego jakość spełniania się jest sygnalizowana w formie różnych uczuć, jak i usposabiający do uzależnień kontekst (rodzaj interakcji i charakter ukształtowanej umysłowości, które tworzą fundament) możliwe byłoby przewidywanie zarówno stopnia prawdopodobieństwa pojawienia się uzależnienia, jak i jego rodzaju (taka próba przewidywania jest przedstawiona na zakończenie tego artykułu).
3. Właściwości obiektów a motywy
Jak wspomniano, istotne dla zrozumienia uzależnień zdają się być właściwości obiektów lub zdarzeń, które mają zdolność wzbudzenia poprzez stan uczuciowy motywacji ukrytej. Obiekty mogą tylko wtedy uaktywnić motywy ukryte, gdy wzbudzą pewne stany emocjonalne (staną się po prostu podnietami). Czynnikiem podstawowym dla uaktywnienia motywacji będzie zatem wzbudzenie emocji - i to emocja stanie się poruszycielem i to na tyle silnym, na ile sama będzie silna. Przy tym siła działania ukrytego motywu musi być wprost odniesiona do głębszych dyspozycji motywacyjnych - do centralnych struktur osobowości. Można z całą odpowiedzialnością uzasadnioną różnymi argumentami teoretycznymi, jak i pośrednio empirycznymi przyjąć, że określony motyw ukryty wzbudzony przez dany obiekt będzie tym silniejszy, im silniej będzie się on wiązał z „ja” (im bardziej będzie dotyczył centralnej struktury „ja”).
Być może tę zależność należałoby nawet traktować jako pewną regułę wskazującą na istotę motywacji: dana potrzeba (popęd lub ogólnie motyw) w takim stopniu jest znacząca w jakim dotyczy „ja - osoby” (lub węziej jakiegoś atrybutu osobowego, który jest dyspozycją motywacyjną). A zatem jeśli dana potrzeba (popęd lub ogólnie motyw) podnosi lub spełnia atrybut osobowy, wówczas jest ona potrzebą silną, ponieważ staje się wzmocnieniem atrybutu. Na przykład, jeśli spełnianie potrzeby wiedzy podnosi moją wartość (lub inny atrybut - np. samoświadomość, wolność) i im bardziej podnosi, to tym silniejsza jest ta potrzeba wiedzy. Na tym opiera się cała konstrukcja myślowa, która pozwala też zrozumieć uzależnienia.
Można ją odnieść do pewnych obecnie spotykanych rodzajów uzależnień - szczególnie do uzależnienia od internetu. W tego typu uzależnieniach istotne znaczenie zdaje się mieć siła związku danej potrzeby (specyficznej dla danego typu obiektów, podniet) z właściwościami „ja” lub szerzej z atrybutami osobowymi. Obiekty wzbudzające działania interaktywne (a tak jest w przypadku internetu) jednocześnie uaktywniają potrzeby związane z poczuciem bycia sprawcą (lub szerzej angażują pełniej wymiar rozumności, świadomości, swobodę wyboru, itd.) i dalej wyższy poziom pobudzeń sensytywnych (aktywności wzrokowej, ruchowej, słuchowej) oraz pobudzają wyobraźnię, która nasycona jest projekcją własnych oczekiwań i nastawień.
Ponadto obiekty tego typu jak „internet” wymagają pewnego instrumentarium; wymagają bycia zasobnym w dobra materialne - zasobność to jeden z ważnych elementów.
Drugim jest umiejętność. Internet wymaga umiejętności, wprawy, odpowiedniego poziomu wiedzy i znawstwa. Ta umiejętność tworzy inny charakter zachowań - tzn. bardziej podnosi wartość człowieka. Umiejętność oznacza związek kilku istotnych motywów (potrzeb lub postaw) - takich jak wiedza, świadomość posiadania wystarczających zdolności, być może jakiś wymiar potrzeby skuteczności.
W efekcie, ta postać uzależnienia jest inna, inna ze swej natury, ponieważ uaktywnia inne formy ukrytej motywacji, silniej też wiąże się z atrybutami osobowymi.
Oczywiście są to pewne uproszczenia. Przecież uzależnienie od alkoholu też angażuje rozmaite motywy ukryte. Wiele osób w różnym okresie swojego życia jest podatnych na tego typu uzależnienie - alkohol uwalnia bowiem nie tylko w sposób bezpośredni od różnych napięć, ale i poprzez wyzwalanie przyjemnych stanów emocjonalnych prowadzi do zaspokojenia innych potrzeb. Na przykład niektóre analizy6 wskazują, że alkoholizm może wiązać się z frustracją wartości samego siebie (brakiem możliwości spełnienia godności człowieka), wolności, często twórczości (alkohol staje się magiczną siłą, która przywraca te sfrustrowane motywy - oczywiście przywraca tylko iluzyjnie). Fakt, że motywem sięgania po alkohol jest najczęściej nie tyle dążenie do przyjemności ile iluzyjne odblokowanie sfrustrowanych najgłębszych motywów (tj. atrybutów osobowych) wskazuje na konieczność uwzględnienia przy analizie uzależnień tego właśnie podłoża motywacyjnego.
Podsumowując, u podstaw uzależnień znajdujemy coś kluczowego, co prowadzi do konieczności zwrócenia uwagi na naturę człowieka i w niej zakorzenione własności jako motywy lub precyzyjniej dyspozycje motywacyjne.
Schemat 2. Właściwości obiektu a motywy i emocje
Można byłoby sądzić, iż analizy psychologiczne wskazując na podstawowe znaczenie tych dążeń, które wypływają z właściwości „ja”, prowadzą do konieczności ich odniesienia do atrybutów osobowych. Motywy „ja” stają się podstawowymi kryteriami decydującymi o wzbudzeniu dążeń ludzkich; one też najsilniej angażują i pochłaniają najwięcej energii psychicznej. Nie ma właściwie możliwości wzbudzenia motywacji, jeśli nie zostanie zaangażowane Ja”; a im wyraźniej z kolei jest angażowane Ja”, tym silniejsza jest tendencja do podejmowania danych form aktywności. Ciąg omawianych zależności można przedstawić schematycznie.
4. Próba wyjaśnienia uzależnień przy uwzględnieniu roli atrybutów osobowych
Jak wyżej wskazywano wydaje się, że motywy na tyle są silne na ile dotyczą atrybutów samej osoby. Kwestia definicji osoby oraz jej atrybutów jest dość złożona. Można przyjąć, że osoba jest konkretem, jednostkową substancjalną i dynamiczną całością, świadomą siebie samej, podlegającą ciągłemu rozwojowi i doskonaleniu7. W zasadniczej mierze można zgodzić się z pojmowaniem osoby jako „ja” podmiotowo-duchowego dysponującego wolnością, rozumnością, mającego własność przekraczania (transcendencji) poza czas i przestrzeń oraz formy tu i teraz ograniczające. To fakt podmiotowości własnych aktów czynienia świadczy o tym, iż „ja” może być utożsamiane z osobą. Wyróżnienie właściwości lub atrybutów, które określają osobę (lub „ja” podmiotowo-duchowe) pozostaje rezultatem wnioskowania o nich na podstawie dominujących aktów zachowań ludzkich lub w oparciu o przyjęte założenia co do natury osoby. W świetle przyjętej definicji do atrybutów osobowych należałoby chyba zaliczyć przede wszystkim rozumność i samoświadomość, a dalej intencjonalność (sprawczość) i wolność (czyli to, co jest właściwe woli i intelektowi jako władzom działania). Wnioskowanie o atrybutach osobowych może być też wynikiem obserwacji powtarzalnych i dominujących form zachowań ludzkich - szczególnie ważne są w tym względzie właściwości motywacji ludzkiej.
Atrybuty osobowe są podstawowymi właściwościami przysługującymi każdemu człowiekowi. Nie mogą one być jednak pojmowane w kategoriach właściwości statycznych - atrybuty osobowe to źródła dynamizujące, wyzwalające napięcia, będące w stanie ciągłej aktywności i dlatego prowokujące do podejmowania działań. One są podobne jak popędy - niemożliwe jest ich niespełnianie (tak jak nie można nie spełnić np. popędu pragnienia, tak też nie można nie spełniać dążenia do godności; pomimo odmienności jest on bowiem źródłem dynamizującym i wyzwalającym aktywność). Dlatego też atrybuty osobowe można byłoby traktować jako podstawowe lub pierwotne źródła motywacji lub dyspozycje motywacyjne. Takie traktowanie atrybutów osobowych jako pierwotnych źródeł motywacji jest analogiczne, jak przyjmowanie w ślad za interpretacją człowieka jako istoty biopsychicznej, iż podstawowym źródłem motywacji są popędy. Tak jak popędy w naturze biopsychicznej są dynam izmami, tak i atrybuty w naturze osobowej są dynam izmami. Jeśli podstawą zrozumienia rozwoju człowieka może być jego natura biopsychiczna, to o wiele bardziej podstawą może być jego natura osobowa.
Mechanizmy emocjonalne i motywacyjne prowadzące do uzależnień wymagają ich osadzenia w kontekście rozwiniętych lub rozwijanych jednostkowych atrybutów osobowych, które tworzą fundament wyznaczający specyfikę ich przebiegu.
Truizmem jest stwierdzenie, że człowiek dla swojego rozwoju potrzebuje kontaktu z innymi osobami. Dążenie do spełnienia siebie poprzez realizację tego, co w nim jako w osobie tkwi najgłębiej i co stanowi podstawę wszelkich dążeń wymaga niewątpliwie kontaktu z innymi osobami - atrybut osoby może być tylko spełniony i nabiera swojego blasku dzięki zetknięciu z inną osobą (np. dziecko zyskuje tożsamość dzięki tożsamości matki; człowiek zyskuje samoświadomość dzięki kontaktom z innymi osobami). W rezultacie interakcje z innymi osobami będą wyznaczały możliwości spełniania posiadanych dyspozycji i to one dlatego będą stanowić swego rodzaju kontekst, fundament, który wskazuje na dyspozycje ku stylom rozwiązywania własnych problemów, radzenia sobie z napięciami, szukania oparcia poprzez odkrywanie tego, co w człowieku wartościowe i stwarzające szansę na rozwój. To jest niejako baza ku podwyższonemu prawdopodobieństwu pojawienia się uzależnień. Brak możliwości spełnienia siebie poprzez odniesienie ku innym może też, jak się zdaje, prowadzić do ciągłego poszukiwania obiektów, które w jakiejś mierze mogłyby stanowić obiekty zastępcze dla wzbudzonych dynam izmów oraz dwóch podstawowych form dążeń znajdujących się u podłoża wszelkich uzależnień. To jest analogicznie, jak niespełniona miłość ku innej osobie prowadzi do ciągłego zabiegania o tę osobę lub do poszukiwania nowych osób, które mogłyby wypełnić braki. Spełnienie siebie przez odniesienie ku innym osobom stanowi o jakości tworzonej konstrukcji osobowościowej. Ta konstrukcja musi dalej stanowić wystarczającą podstawę do radzenia sobie z dwoma podstawowymi dążeniami, które zdają się być u podstaw wszelkich form uzależnień, tj. dążeniem do przywiązania i dążeniem do szczęścia. Jeśli jest ona słaba, niespełniona, wówczas też wymienione dążenia będą przyjmowały inny charakter - będą mogły być one spełniane raczej zgodnie z regułami życia afektywnego, kierowanymi zasadą dążenia do przyjemności, a unikania przykrości. Powyższe wynika ze swoistego rozchwiania, braku fundamentu, do którego można się odwołać w sytuacjach napięć, kryzysów. W każdym razie, interakcja z innymi buduje konstrukcję osobowościową, która uzdalnia lub nie do radzenia sobie z tendencjami do uzależnień.
Waga odniesienia ku innym oraz realizacji siebie dzięki kontaktom międzyosobowym pozwala zrozumieć powstające uzależnienia typu od radia, od komputera czy internetu lub wreszcie od pewnych osób. Przy tym nie chodzi tylko o to, że wcześniej kontakty tego typu nie występowały; chodzi o to, że człowiek musi mieć stałą możność odwołania się ku innym osobom - bo to przywraca godność, tożsamość, motywuje do twórczego działania, itd. Brak powyższego w sensie psychologicznym odzwierciedla się w postaci osamotnienia, zagubienia, negacji samego siebie (co tak często obserwuje się u ludzi pozbawionych ciepła innych osób, u ludzi samotnych, pozostawionych w domach opieki, itp.). Uzupełnieniem tego braku jest próba odejścia ku temu, co przynajmniej pozwala wypełnić luki - stąd tak często ludzie informują, że dzięki radiu odzyskali wiarę w siebie, stali się kimś potrzebnym. I to jest piękna funkcja tych instrumentów. Ale ma ona też swoje drugie oblicze - jest to oblicze uzależnienia wyrażające się w formie stwierdzeń „nie mógłbym żyć bez tego radia, itd.”. Oczywiście, to jest tylko jeszcze jeden z elementów bardzo istotnych, który może przyczyniać się do powstania uzależnienia. W przypadku jednak uzależnień typu komputer, internet, sex, telefon komórkowy, itd. jest jeszcze coś, co nie występuje na przykład w przypadku radia. Radio jest interaktywne, co oznacza, że poprzez kontakt z nim występuje możliwość korekcji zachowań oraz możliwość narzucenia innej perspektywy (poza subiektywną perspektywą). W przypadku relacji człowiek - komputer, internet uaktywnia się dodatkowo bardzo kluczowy dla pojawienia się uzależnień mechanizm projekcji.
Brak możliwości odwołania się do atrybutów powoduje wzrost egocentryzmu. Inny bowiem jest przytrzymaniem, korektorem. Inny uświadamia konieczność spełnienia odpowiedzialności, liczenia się z wolnością (a nie samowolą), intymnością, itd. Gdy nie ma takiego odniesienia, wówczas może następować zwrot ku egzageracji znaczenia własnych atrybutów. Można powiedzieć, że człowiek sam dla siebie staje się punktem odniesienia (moja odpowiedzialność jest tylko odniesiona do mnie samego, a w zależności od stanów emocjonalnych z tym występujących może ona stawać się zniekształcona, pozostawać pod wpływem innych argumentów o charakterze emocjonalnym). Kryterium wyboru różnych form zachowania staje się zdolność wyzwalania przez dany obiekt (instrument) coraz to silniejszych emocjonalnie stanów przyjemności.
Może dla lepszego zobrazowania znaczenia atrybutów osobowych jako swego rodzaju czynnika hamującego przed uzależnieniem (a zatem i odwrotnie, jako świadectwa, że brak możliwości odwołania się do atrybutów innej osoby może narażać na uzależnienia)
warto przywołać mechanizm prezentowany w ramach teorii odwrócenia Aptera8.
5. Interpretacja uzależnień na bazie teorii odwrócenia Aptera
Ta teoria w sposób szczególny uświadamia, jak podstawową rolę w kreowaniu postępowania ma możliwość odwoływania się do atrybutów osobowych. Można byłoby powiedzieć, że odwoływanie się do atrybutów innej osoby powoduje ustawienie człowieka na pozycji realizacji zadania. Realizacja zadania oznacza, że w interakcji liczy się odniesienie ku wartościom. Odwoływanie się do atrybutów można byłoby traktować jako odwoływanie się do wartości (atrybut drugiego człowieka jest wartością i podlega zawsze wartościowaniu pod kątem wypełnienia mnie jako tego, który zwraca się ku innemu). Atrybut drugiej osoby jest czymś obiektywnie istniejącym, a odwoływanie się do czegoś istniejącego obiektywnie oznacza możność korekcji samego siebie, oznacza zdolność testowania rzeczywistości (korygowania rzeczywistości). Testowanie rzeczywistości staje się formą perspektywy obiektywnej - i to zapewnia rozwój.
Stąd też, wracając do Aptera, to co emocjonalnie przyjemne będzie musiało przyjmować taką postać, która nie podniesie stanu pobudzenia - zbyt silne pobudzenie będzie bowiem wyzwalać stan negatywny emocjonalnie (w przypadku działań telicznych, zgodnie z teorią odwrócenia, stan pobudzenia nie może być zbyt wysoki, ponieważ będzie prowadzić do przykrości, a przykrość jest motywem negatywnym). Tak więc, jeśli na przykład kontakt z drugim człowiekiem zostaje nasycony stanem zbyt wysokiego pobudzenia, wówczas on działa jako czynnik hamujący (tworzy bowiem stan nieprzyjemności). To może być sytuacja, gdy drugi człowiek uświadamia sobie zbytnio własną odpowiedzialność lub gdy kontakt z drugim człowiekiem ogranicza wolność, czy zbytnio narusza intymność, prywatność. To może nawet działać paradoksalnie - na przykład osoba zakochana może uciekać od osoby, w której się kocha - wtedy, gdy związek ten narusza na przykład stan wolności, prywatności, czy zbytnio uświadamia odpowiedzialność; ten stan jest wówczas bardziej przykry emocjonalnie niż sam stan zakochania i będzie działał jako hamulec. Może też dochodzić do tego, że aby uciec od własnych uczuć pozytywnych (zakochanie) może następować odwrócenie uczuciowe w stronę negacji osoby darzonej uczuciami (np. poprzez agresję skierowaną do niej samej). Ale to oczywiście nie musi zawsze występować. Nie wystąpi do czasu, gdy druga osoba będzie traktowana „instrumentalnie” jako środek dostarczający rozrywki (ponieważ wtedy uaktywnia się motywacja parateliczna - a tam silne pobudzenie jest poszukiwane jako coś przyjemnego). Traktowanie instrumentalne nie uaktywnia bowiem atrybutów osobowych (człowiek może być np. obiektem seksualnym dla drugiego). Gdy uaktywni się świadomość i waga atrybutów (np. bycie obiektem seksualnym nie wystarczy, ale trzeba będzie traktować człowieka odpowiedzialnie, podmiotowo, itd.), wówczas też nastąpi zmiana samego przebiegu. A zatem, uaktywnienie atrybutów jest formą zapobiegania traktowaniu „przedmiotowemu” drugiego człowieka i prędzej czy później, nawet jeśli na początku ludzie traktują się jako wzajemne źródła doznań (tj. w sposób tylko przedmiotowy), dojdzie do uaktywnienia atrybutów osobowych, a w efekcie do pojawienia się innych mechanizmów zachowań (stąd często na początku ludzie zafascynowani sobą stają się potem sobie wręcz obcy, albowiem uświadamiają sobie potrzebę korekcji własnych zachowań i liczenia się z atrybutami innego człowieka).
W przypadku uzależnień jest inaczej i jest coraz bardziej pociągająco. Albowiem jeśli na przykład, mamy układ „ja jako osoba”, która interakcję podejmuje z czymś lub z kimś ale poprzez coś (np. z osobą, poprzez instrument typu internet), wówczas nie ma stanu korekcji poprzez atrybut drugiej osoby (nie ma bowiem bezpośredniego związku z druga osobą). Stąd motywacja może mieć wciąż charakter parateliczny i nie musi się stawać teliczną - kontakt będzie tylko wymagać coraz to bardziej ekscytujących form, aby utrzymać stan pobudzenia (i ten stan będzie czymś przyjemnym). To jest istotne, ponieważ nie ma kontroli (korekcji) poprzez atrybuty, stąd człowiek coraz to głębiej wiąże się z danymi formami rzeczywistości jako źródłami pobudzeń (pojawia się swoista pętla, która ma jednak charakter spiralny - coraz wyżej i coraz silniej); pogłębia się także skłonność do projekcji i uwikłanie emocjonalne. Zatem o szansie na zmianę zachowań i na zmianę sposobu traktowania drugiego człowieka zdaje się świadczyć wzbudzany rodzaj motywacji (to czy ma on charakter motywacji telicznej czy też parate licznej).
Z drugiej strony trzeba również uwzględnić siłę atrakcyjności, jaką mogą mieć właściwości innej osoby - czasem może dochodzić do swego rodzaju podporządkowania czy wręcz uzależnienia od drugiej osoby (jest to jeszcze bardziej prawdopodobne, gdy atrakcyjność właściwości wiąże się z realizacją pewnych potrzeb, jak na przykład potrzeby poznawczej, seksualnej). Niemniej z uzależnieniem mamy tylko wtedy do czynienia, gdy osoba, poprzez siłę uwikłania w stosunku do drugiej osoby, traci własną tożsamość, wolność, szansę na indywidualny styl rozwoju.
6. Jakość interakcji jako podstawa kształtowanej umysłowości
Mechanizmy prowadzące do uaktywnienia motywów ukrytych oraz dalej do możliwości pojawienia się uzależnień wymagają jeszcze uwzględnienia pewnego kontekstu, fundamentu lub węziej diatezy (skazy)9.
Otóż wydaje się, że fundamentem, który usposabia do poszukiwania pewnych strategii radzenia sobie z napięciami (co stanowi bezpośrednią przyczynę poszukiwania obiektów pewnej kategorii) jest z jednej strony wcześniej doświadczana jakość interakcji z osobami znaczącymi, a drugiej kształtowana w kontaktach z innymi umysłowość. Jakość interakcji z innymi znaczącymi osobami umożliwia spełnianie się najgłębszych dynamizmów motywacyjnych (człowiek zyskuje w dany sposób tożsamość, godność, itd.). W efekcie nasycenie daną formą spełniającą prowadzi do kształtowania się podstaw osobowości, a w tym systemu emocjonalno-motywacyjnego. Możliwość spełnienia (w znaczeniu możliwość rozwoju atrybutów osobowych) tworzy podstawę ku prawidłowemu rozwojowi; brak spełnienia sygnalizowany negatywnymi stanami emocjonalnymi natomiast prowadzi do poszukiwania obiektów zastępczych i tworzy diatezę ułatwiającą wkroczenia na drogę uzależnień. To jeden z podstawowych wymiarów stanowiących fundament rozwojowy.
Drugim jest kształtowana w interakcji z innymi osobami umysłowość człowieka10. Umysłowość to pewien sposób interpretacji rzeczywistości świata własnego i świata zewnętrznego, w którym ważność zdarzeń, wartości zdaje się być czymś najbardziej istotnym (przynajmniej z punktu widzenia prowadzonych analiz). Umysłowość określa, które obiekty i w jaki sposób powinny wiązać się z własnymi zachowaniami (np. czy posiadanie komórki telefonicznej jest istotne, czy umiejętność posługiwania się komputerem jest istotna i w jakim zakresie). Wydaje się, że interakcja z innymi buduje przynajmniej dwa style umysłowości, które można określić jako „umysłowość o stylu na adaptację” oraz „umysłowość o stylu na spełnianie osoby” (uwarunkowania rozwoju danego stylu przedstawiono schematycznie na poniższym wykresie). Jak się wydaje bardziej usposabia do pojawienia się uzależnień styl „na adaptację”. Ten styl bowiem wskazuje na konieczność przyjmowania schematów wartościowania dominujących w otoczeniu, schematów, które niejako pomijają indywidualność, odrębność podmiotu. Z uwagi na ciągle zmieniający się przebieg życia, ale i jednocześnie obniżające się zdolności utrzymania siebie na poziomie spełniania oczekiwań innych (chociażby z powodu nie zawsze wystarczających zasobów osobistych) oraz konieczności stałego porównywania siebie na ile spełniam lub nie oczekiwania, pojawia się wyższe prawdopodobieństwo szukania stref szczęścia, które likwidowałoby powstające napięcia. W stylu na adaptację dominuje, jeśli można użyć tego określenia, prawo zachowania gatunku - a to oznacza, że człowiek jest jednostką (a nie osobą). Podlegając temu prawu, człowiek jednocześnie poddany jest konieczności zmagania się z innymi (poddany jest konieczności porównywania siebie z innymi, utrzymywania lub dążenia do wyższości - posługując się językiem teorii transgresji Kozieleckiego11 uruchamiana jest motywacja hubrystyczna). Z kolei „styl na spełnianie osoby” oznacza stawianie akcentu na indywidualność i szukanie wartości w samym sobie, a nie poprzez porównywanie się z innymi. Ten styl wskazuje, że nie tyle wymagane jest nauczenie się nawyków, umiejętności, i stałe dążenie do skutecznej adaptacji, ile wytworzenie dyspozycji ku spełnianiu się indywidualnych właściwości podmiotu. Człowiek w tym ujęciu nie jest kimś, kto ma się przystosować poprzez posiadanie umiejętności; człowiek raczej przystosowuje sobie rzeczywistość (tworzy ją) wykorzystując swoje właściwości wynikające z bycia osobą. W efekcie w sytuacjach napięć człowiek może być skłonny do posługiwania się innymi mechanizmami obronnymi niż to ma miejsce w przypadku stylu „na adaptację”.
Interakcja z innymi buduje konstrukcję osobowościową, która uzdalnia lub nie do radzenia sobie z tendencjami do uzależnień (układy wzajemnych powiązań przedstawiono na schematach 3 i 4).
Schemat 3. Związek: dyspozycje - interakcja - wzbudzane stany emocjonalne - mechanizmy obronne - umysłowość „właściwości ja”
Schemat 4. Styl „na adaptację” oraz styl „na spełnianie osoby”
Zakończenie
Zaprezentowana analiza stanowi próbę wyjaśnienia przyczyn powstawania uzależnień. Szczególnie istotne jest zwrócenie uwagi na osobową i jednocześnie interakcyjną naturę człowieka (pojęcie natury wskazuje, iż człowiek z urodzenia jest osobą; bycie z urodzenia osobą oznacza posiadanie potencjału lub możności zachowania się w sposób określony przez atrybuty przysługujące osobie - jak np. rozumność, wolność, odpowiedzialność; słowo natura podkreśla to, że każdy człowiek ma wrodzony potencjał umożliwiający mu zachowanie się w sposób odmienny od każdej innej istoty żyjącej). Szukając przyczyn uzależnień trzeba z konieczności odnieść się do tej podstawowej kwestii - z tej bowiem pozycji bardziej zrozumiałe staje się zachowanie człowieka.
I choć można powiedzieć, że uzależnienie to skutek działania wielu zmiennych, które tworzą zestaw wcześniejszych zdarzeń, to wśród tych zmiennych szczególne znaczenie mają zdarzenia natury interakcyjnej (międzyosobowej). One tworzą fundament, dyspozycję ku uzależnieniom, która musi sobie „poradzić” z tym, co stanowi istotę uzależnień - z dążeniem do przywiązania i do szczęścia.
Dwa elementy tej dyspozycji są kluczowe: jakość interakcji umożliwiająca spełnianie się motywów „ja” (atrybutów osobowych) oraz umysłowość budowana na bazie jakości interakcji.
W rezultacie obserwowane lub dające się opisać mechanizmy psychologiczne prowadzące do uzależnień będą też musiały uwzględniać ten kontekst. Kluczowe znaczenie w zrozumieniu uzależnień mają procesy motywacyjne i emocjonalne. Wydaje się, że dwie kategorie procesów motywacyjnych są tutaj szczególnie ważne - poziom motywacji ukrytej (który wskazuje na dominujące dyspozycje motywacyjne) oraz poziom motywacji jawnej, który manifestuje się jako zmienność stanów uczuciowych. Uaktywnione motywy ukryte, dzięki wzbudzanym przez pewne rodzaje obiektów stanom emocjonalnym, będą odpowiadały, jak się zdaje, za pojawienie się danego typu uzależnień. Z pewnością przewidywanie rodzaju uzależnień będzie wymagało uzasadnienia poprzez przeprowadzenie badań empirycznych. Zaproponowana konstrukcja teoretyczna stanowi tylko próbę wytyczenia możliwych kierunków eksploracji. Poniżej przedstawione schematy stanowią formę ogólnego podsumowania prowadzonych w tym opracowaniu wywodów.
Schemat 5. Ogólny schemat interpretacji uzależnień
Schemat 6. Rodzaje motywów ukrytych a prawdopodobne formy uzależnień
MARIA RYŚ
Uzależnienia są zjawiskiem bardzo złożonym, stąd określenie ich uwarunkowań jest zadaniem niezwykle trudnym. Na powstawanie uzależnień mają wpływ zarówno cechy indywidualne jednostki, jak też jej bliższe i dalsze otoczenie. Tak więc próbując określić przyczyny uzależnień trzeba wziąć pod uwagę różne zmienne. Wśród nich ważne są: normy prawne i obyczajowe dotyczące alkoholu i narkotyków oraz ich dostępność na rynku; status społeczno-ekonomiczny osób pijących i biorących narkotyki; cechy danej jednostki (np. agresja, nadpobudliwość, nieśmiałość); układ stosunków wewnątrz-rodzinnych (niewłaściwe relacje emocjonalne czy postawy rodzicielskie, nieprawidłowy podział władzy, konflikty w rodzinie, zaburzenia komunikacji, brak miłości); najbliższe otoczenie społeczne jednostki (brak więzi ze szkołą, trudności w nauce, odrzucenie przez rówieśników); wpływy społeczne (postawy aprobujące picie i branie narkotyków, kontakty z grupą dewiacyjną)12.
Przy takiej liczbie zmiennych trudno uzyskać jasny obraz przyczynowości uzależnień. Niemniej jednak wśród różnorodności przyczyn uwarunkowania rodzinne mają szczególne znaczenie.
Rodzina jest wspólnotą osób zależnych od siebie w zaspakajaniu swoich potrzeb uczuciowych, społecznych i duchowych13. Jest ona naturalnym środowiskiem, w którym człowiek uczy się bliskich kontaktów z innymi ludźmi, zdobywa niezbędne w życiu umiejętności praktyczne i społeczne, formuje własną tożsamość14. Wzorce zachowań, sposoby przeżywania, umiejętność przystosowania człowieka do otoczenia w znacznym stopniu są kształtowane w rodzinie15. Prawidłowa, kochająca się, spójna rodzina, poprzez wpływ na kształtowanie właściwej samooceny, interioryzację systemu wartości, ucząc radzenia sobie ze stresem, może przeciwdziałać wpływom grup dewiacyjnych, może niwelować wpływ niepowodzeń szkolnych. Pozytywne relacje rodzinne i wzajemne, właściwe więzi emocjonalne łączące członków rodziny oraz prawidłowe style wychowawcze przyczyniające się do ukształtowania u dzieci systemu wartości, norm i sposobów zachowania, są najważniejszymi czynnikami zmniejszającymi podatność młodzieży na uzależnienie16.
Nieprawidłowe relacje w rodzinie jako istotna przyczyna uzależnień
Zaburzone więzi emocjonalne w rodzinach są jedną z najważniejszych przyczyn uzależnień17. Szczególne znaczenie ma tutaj niezdolność rodziców do wyrażania uczuć, skłonność do emocjonalnego znęcania się, sztywność zasad, perfekcjonizm, zakaz podejmowania z kimś spoza grona rodziny tematyki dotyczącej istotnych problemów życia, lekceważenie bolesnych konfliktów międzyludzkich w rodzinie, zaniedbywanie przez rodziców obowiązków, znęcanie się fizyczne, molestowanie seksualne, brak poszanowania osobistych granic18.
Rodzina o zaburzonych więziach, to najczęściej rodzina dysfunkcjonalna. Członkowie takich rodzin bardziej poszukują bezpieczeństwa niż satysfakcji z własnych działań. Tłumią oni emocje, zaprzeczają im lub wyrażają je w złagodzonej formie, przyjmując założenie, że konfrontacja emocjonalna, wyrażanie nieprzyjemnych uczuć może doprowadzić do chaosu w rodzinie. Autentyczne uczucia nie są wyrażane, ale także nigdy nie są dobrze rozpoznane. Rodziny takie wywierają presję na swoich członków w kierunku zachowania lojalności i sztywnej spójności kosztem poczucia zgodności z indywidualnym przeżywaniem rzeczywistości.
W rodzinach dysfunkcyjnych panuje atmosfera emocjonalnego dystansu, chłodu uczuciowego. Członkowie rodziny są ze sobą z poczucia obowiązku lub przyzwyczajenia, chociaż z zewnątrz może się wydawać, że są ze sobą związani. Członkowie takiej rodziny nie potrafią także dobrze kontaktować się z własnymi wewnętrznymi doświadczeniami. Stąd też w ich sposobie porozumiewania się można znaleźć wiele niespójności komunikatów werbalnych (wypowiadanych słów) z niewerbalnymi (gestami, miną). Reguły, którymi kierują się rodziny zaburzone, są zbyt sztywne lub niejawne19.
Brak wyrażania emocji może stać się istotnym czynnikiem doprowadzającym do uzależnień. Dziecko czuje się wyizolowane i wyalienowane, a jego potrzeby miłości, opieki, czułości i zrozumienia pozostają niezaspokojone. Próbuje więc zdystansować się emocjonalnie, a czasami również fizycznie od rodziny, stosując typowe mechanizmy ucieczkowe, jak izolowanie się od rodziny, ucieczki z domu, branie narkotyków, kłopoty z prawem, czy próby samobójcze.
Badając rodziny narkomanów D. Reilly20 sformułował koncepcję braku wymiany emocjonalnej. Stwierdził on, że komunikacja między członkami rodziny była pozbawiona emocjonalności. Brak wymiany emocjonalnej wynika, zdaniem autora, z ambiwalencji wewnątrz rodziny. W rodzinach osób uzależnionych otwarte wyrażanie uczuć uważa się za niebezpieczne. Z jednej strony członkowie rodziny boją się odrzucenia, z którym łączy się separacja, samotność, izolacja, z drugiej strony przeraża ich emocjonalna bliskość. Lęk przed wejściem w zbyt bliskie emocjonalne związki z innymi wiąże się z obawą przed utratą swej indywidualności.
W atmosferze braku czułości i obojętności każdy objaw zainteresowania, bez względu na to jak jest negatywny, jest cenny dla dziecka. Jest to mechanizm powstawania silnych wzmocnień dla zachowań dewiacyjnych. Zdaniem D. Reilly’ego wszyscy członkowie rodziny mają poczucie wzajemnej alienacji i odrzucenia. Członkowie rodzin uzależnionych kontrolują wyrażanie emocji, bez względu na to czy są one negatywne czy pozytywne, gdyż wyrażanie emocji negatywnych (takich jak np. złość czy wrogość) wywołuje strach i poczucie winy, a wyrażanie emocji pozytywnych rodzi lęk przed odrzuceniem.
Już w latach sześćdziesiątych R. Ganger i G. Shugartz21 w swoich badaniach nad osobami uzależnionymi zaobserwowali, iż członkowie rodziny nie potrafili wyrażać negatywnych emocji (np. rozgoryczenia czy złości); jeśli je wyrażali - to tylko w sposób pośredni np. poprzez konflikt wokół brania narkotyków przez dziecko.
Na zaburzenia emocjonalne jako istotne źródło uzależnień wskazują także badania struktury rodzin narkomanów. Wynika z nich, że duży procent rodzin narkomanów to rodziny rozbite, w których dzieci wychowuje matka. W tych rodzinach, w których ojca nie brakowało, był on jednak najczęściej oderwany od życia rodzinnego i nie podejmował roli wychowawczej w stosunku do dziecka (badania E. Cancriniego22), co u chłopców stało się przyczyną trudności w identyfikacji z rolą męską. W wielu rodzinach narkomanów ojciec był karzący, kontrolujący i skłócony z matką23.
Bardzo często narkomani pytani o relacje emocjonalne w rodzinie, swoje związki z ojcem określali jako negatywne, z surową, lecz niekonsekwentną dyscypliną (por. np. C. Eldered, B. Brown, C. Mahabir24, J. Lieberman25, J. Rogala26).
W rodzinach dzieci uzależnionych często występuje mit ojca jako głowy rodziny (ojciec jako marionetka - straw man). W rodzinach tych ojciec wycofując się z podejmowania decyzji rodzinnych jednocześnie obawia się zagrożenia swojej roli, jako osoby sprawującej władzę w rodzinie. Matka w tych rodzinach jest głową rodziny, ale ona także podtrzymuje mit dotyczący ojcowskiej władzy27.
Rolę braku prawidłowych więzi w rodzinie i ich wpływ na powstawanie uzależnień wyjaśnia także koncepcja cyklicznego procesu w rodzinie narkomana, opracowana przez D. H. Stantona28. Z jego badań wynika, że dziecko stara się o scalenie skłóconych rodziców poprzez skupienie ich uwagi na własnych problemach z uzależnieniem. Problemy dziecka zapobiegają ujawnieniu się ukrytego konfliktu wewnątrzrodzinnego. Życie rodzinne zaczyna koncentrować się wokół problemu uzależnienia, a wobec trudności zacieśniają się więzi rodzinne. Stąd uzależnienie dziecka jednoczy rodzinę. Wzrost spójności rodzinnej prowadzi do wyciszania się konfliktu małżeńskiego, a uzależnienie dziecka przestaje odgrywać rolę jednoczącą rodzinę. Narkoman zaczyna zachowywać się mniej konfliktotwórczo, bardziej kompetentnie, może np. przejawiać pragnienie funkcjonowania niezależnie od rodziny. W tej sytuacji napięcia wynikające z nierozwiązanego uprzednio konfliktu małżeńskiego ponownie wzrastają - cykl powtarza się, narkoman zaczyna zachowywać się w sposób zwracający na siebie uwagę rodziców (wraca do zażywania narkotyków) i ponownie wzrasta pseudointegracja w rodzinie. W tym sensie dla scalenia rodziny emocjonalnie zaburzonej istotne jest, aby dziecko dalej brało narkotyki.
D. Stanton podkreśla, że nie tylko narkomani boją się separacji od rodziny, ale również rodzina żywi podobne uczucia w stosunku do dziecka uzależnionego. Występuje tu proces wzajemnej zależności, w którym nałogowe zażywanie narkotyków przez młodego człowieka pełni funkcję podtrzymania spójności rodzinnej, co oznacza, że uzależnienie dziecka w systemie interakcji rodzinnych ma znaczenie przystosowawcze i pomaga w podtrzymaniu pseudointegracji systemu rodzinnego. Branie narkotyków dostarcza zarówno jednostce uzależnionej, jak i jej rodzinie paradoksalnego rozwiązania ich problemu podtrzymania rodziny. Natomiast przeżycia uzyskiwane dzięki narkotykom, są zdaniem Stantona, drugorzędne wobec funkcji jaką jednostka spełnia wobec rodziny.
Obserwacje Stantona potwierdzają badania M. Kirschenbaum, G. Leonoff i A. Maliano29.
Analizując rodzinne uwarunkowania uzależnień podkreśla się także znaczenie nieprawidłowych postaw rodzicielskich, jako istotnego czynnika powodującego sięganie dzieci po alkohol, czy narkotyki. Zwraca się uwagę na brak prawidłowego sprawowania władzy rodzicielskiej (rodzice zbyt despotyczni, albo zbyt submisyjni, nie określający reguł zachowań dzieci, albo ich nie egzekwujący). W rodzinie takiej brak jest poczucia bezpieczeństwa, brak jasnego określenia norm i wartości, brak też wyraźnego podziału ról (dzieci często przejmują opiekę „rodzicielską” nad własną matką lub ojcem). Rodzina taka źle radzi sobie z normalnymi kryzysami rozwojowymi, przez które musi przejść każda rodzina.
Analizując postawy rodzicielskie rodziców dzieci uzależnionych najczęściej podkreśla się problem uwikłanych relacji jednego z rodziców z dzieckiem uzależnionym, podczas gdy drugi rodzic jest bardzo karzący, usuwający się, lub psychicznie a czasem też fizycznie nieobecny. Zwykle nadmiernie związany i nadmiernie opiekuńczy jest rodzic o płci odmiennej do dziecka uzależnionego30.
Z badań rodzin dzieci uzależnionych jawi się dwojaki obraz matek: matki nadopiekuńcze przejawiające tendencję do emocjonalnego wikłania dziecka, znacznie ograniczające jego samodzielność; czego konsekwencją było nadmierne uzależnienie dziecka od opieki i decyzji matki oraz opóźnienie jego dojrzewania emocjonalnego31, oraz matki ambiwalentne lub nawet wrogie, dominujące i podporządkowujące sobie dziecko. Matki wrogie były często nadmiernie dominujące z postawą dystansu emocjonalnego, odrzucające. Takie postawy matek nie zaspokajają potrzeb emocjonalnych dzieci, a przede wszystkim potrzeby kontaktu z rodzicami i potrzeby przynależności, często prowadzą też do zahamowania rozwoju uczuć wyższych, a także do zachowań antyspołecznych32.
Czynnikiem warunkującym problemy z uzależnieniem dziecka może być także niekonsekwentny i sprzeczny styl wychowawczy rodziców, np. jeden jest nadmiernie kontrolujący, a drugi nadmiernie pobłażliwy lub oboje rodzice zachowują się na przemian w sposób nadmiernie autorytatywny, bądź też nadmiernie pobłażliwy. Istotne znaczenie w określaniu czynników ryzyka nałogu mają także style wychowawcze rodziców. F. Piercy33 stwierdził, że ryzyko nałogu wzrasta, gdy w rodzinie dominują niejasne wymagania rodzicielskie z niespójną i niekonsekwentną dyscypliną.
Badania nad zależnością między postawami rodzicielskimi a braniem narkotyków prowadził także F. Streit34. Wynika z nich, że młodzież, której brak było poczucia więzi z rodzicami, była bardziej podatna na wpływy grupy rówieśniczej aprobującej narkotyki.
Z. Gaś35 stwierdza, iż rodziny narkomanów charakteryzuje brak umiejętności przeżywania wspólnych radości wewnątrz rodziny, w relacjach rodzinnych dominuje smutek, a członkowie rodziny rzadko potrafią wspólnie śmiać się i cieszyć. Rzadko też podejmują wspólne zadania i brak im zadowolenia z osiągania wspólnych celów.
Z badań przeprowadzonych przez D. Baumrind36 wynika, że w rodzinie, w której rodzice uznają tradycyjne wartości, mają konsekwentny styl wychowawczy i umiejętnie kontrolują zachowania swych dzieci rzadziej występuje narkomania. Stwierdziła natomiast, że do częstszego brania narkotyków przez dzieci przyczyniał się brak dyrektywności ze strony rodziców i ich pobłażliwość.
W prawidłowo funkcjonującej rodzinie komunikacja jest szczera i otwarta, są jasno określone zadania i obowiązki każdego członka rodziny, każdy też członek rodziny jest świadom zakresu swojej odpowiedzialności za własne postępowanie.
W rodzinach zaburzonych, dysfunkcjonalnych komunikacja służy wzajemnemu obniżaniu poczucia wartości osobowej, a sposób komunikowania się często polega na domysłach, zgadywaniu i odczytywaniu myśli innych członków rodziny. Pragnienia i oskarżenia nie są wygłaszane wprost. Mogą natomiast występować paradoksalne nakazy (np. „bądź bardziej zdecydowany”, „bądź spontaniczny”, „powinieneś być bardziej pewny siebie”)37.
![Między życiem a śmiercią - Wojciech Bołoz,Maria Ryś [red.] - ebook](https://files.legimi.com/images/08c0efb4377b111eb3812413571df525/w200_u90.jpg)