Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Liv wreszcie odnalazła spokój, którego tak długo szukała. Związek z Kane’em, lepsze relacje z wujkiem, spokój – wszystko wydaje się wreszcie układać. Jednak przeszłość nie odpuszcza. Miłość Liv i Kane’a zostanie wystawiona na próbę. Czy Liv znajdzie w sobie siłę, by zamknąć pewne sprawy? Czy jest szansa, by stara rana znów się nie otworzyła?
„Łzy” to pełna emocji kontynuacja powieści „Blizny”. Poruszająca opowieść o dojrzewaniu do miłości i odwadze, by zaufać drugi raz.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 410
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
KSIĄŻKA ZAWIERA NASTĘPUJĄCE MOTYWY: PRZEMOC PSYCHICZNA, MANIPULACJA EMOCJONALNA, ZAZDROŚĆ I OBSESYJNA MIŁOŚĆ, TOKSYCZNE RELACJE RODZINNE, WULGARYZMY, SEKS.
Redaktor prowadząca: Agata Piotrowska
Korekta: Katarzyna Sarna, Dagmara Powolny, Katarzyna Kosiek,korekta w programie firmy Lingventa
Okładka: Krzysztof Rychter
Zdjęcia wykorzystane na okładce: Amirul tech, chi-tan, Formatoriginal, udmurd/Shutterstock.com
Skład: Monika Nowicka, Marta Krzemień-Ojak
© Copyright for text by Klaudia Gregorczyk, 2026 © Copyright by Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o., Warszawa 2026
Wszystkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.
Wydanie I
ISBN 978-83-8388-595-7
Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. 00-807 Warszawa, Al. Jerozolimskie 94 tel. 22 379 85 50, fax 22 379 85 [email protected]
Konwersja do formatu ePub 3: eLitera s.c.
Dla wszystkich, których uczuciami ktoś wzgardził.
Niech ta rana nie będzie Waszym końcem,
lecz początkiem.
Ludzkie serce potrafi wiele ścierpieć. Potrafi pomieścić w sobie więcej łez, niż ocean mieści w sobie wody. Nigdy nie wiemy, jak głębokie, jak szerokie jest nasze serce, póki nieszczęście nie napędzi nad nie chmur i nie zacznie na nie spływać czarny deszcz.
Charlotte Brontë, Shirley, tłum. Ewa Horodyska, Warszawa 2016
Ostatnie miesiące były mieszanką rozczarowań, nerwów, nadziei i wyzwań. Nieoczekiwanie pojawiło się też szczęście, z którym dopiero zawierałam nieśmiałą znajomość. Polubiłam to uczucie. To na nie tak długo czekałam i nie zamierzałam pozwolić, aby ktoś mi je zabrał.
W przeszłości podjęłam wiele złych decyzji. Przez lata bezskutecznie uganiałam się za Austinem, a raczej jego wymarzoną wersją, którą miałam w głowie. Ile musiało się stać, bym zobaczyła, że chłopak, którego tak usilnie pragnęłam, był tuż obok – za moim oknem.
Kiedy pocałował mnie kilka dni temu po balu, przeprowadziłam rachunek sumienia. Doszłam do wniosku, że powinnam zawalczyć o to, aby częściej czuć się tak jak wtedy – na moim ganku pod osłoną nocy. Postanowiłam, że reszta roku szkolnego upłynie mi na cieszeniu się chwilą. Miałam wiele powodów do radości i, o dziwo, nie wszystkie były związane z Kane’em. Wujek układał sobie życie z Helen, Eric czuł się coraz pewniej w swoim ciele, a Lexi odpuściła sobie gnębienie mnie lub przynajmniej dokuczała mi o wiele rzadziej.
Spojrzałam na ramkę ze zdjęciem, które ja, Eric, Kane i Josh zrobiliśmy w dniu tamtego meczu. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy od razu, gdy tylko zobaczyłam Kane’a – motyle w brzuchu wciąż szalały. W pamięci odżyły jego słowa z poranka po balu: „Nie chcę być tylko twoim przyjacielem, Liv. Już od dawna jesteś dla mnie kimś więcej”. Moje życie, jeszcze niedawno przypominające dramat, nieoczekiwanie zamieniło się w komedię romantyczną, w której nagle odgrywałam pierwszoplanową rolę.
Trudno było mi uwierzyć, że jestem w związku. Liv i brak statusu singielki? Brzmiało jak oksymoron, a jednak to się działo. Trwało dopiero kilka dni, a przez cały czas miałam ochotę uśmiechać się aż do bólu policzków. Mimo całego entuzjazmu nie potrafiłam jeszcze traktować Kane’a jak mojego chłopaka przy innych. Eric o nas wiedział, podejrzewałam, że Josh też, ale dla reszty świata wciąż byliśmy znajomymi, którzy z pozoru do siebie nie pasują.
Wiedziałam, że kiedyś będziemy musieli opuścić bezpieczną bańkę, ale jeszcze nie byłam na to gotowa. Szczególnie bałam się osądu szkolnej elity i rodziców Kane’a, którzy jasno dali mi do zrozumienia, co o mnie myślą. Kane był cierpliwy. Moje dziwactwa nie były dla niego problemem, obiecał, że poczeka, ile będzie trzeba. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że powinnam dziękować mojemu szalonemu sercu, że wybrało właśnie tego chłopaka.
Usłyszałam dźwięk ekspresu do kawy uruchamianego na dole i podniosłam się z łóżka. Wujek już nie spał, a to oznaczało, że mogłam z nim porozmawiać. Pamiętałam o złożonej mu obietnicy. Chciał wiedzieć, jeśli ktoś ważny pojawi się w moim życiu.
Przystanęłam w progu kuchni i przyjrzałam się, jak Clay z uśmiechem na ustach wpatruje się w ekran telefonu. Lubiłam widzieć go właśnie takiego – spokojnego i zadowolonego. Zasługiwał na szczęście. Za długo poświęcał się dla innych i stawiał potrzeby innych ponad własne. Było w tym coś zabawnego, że oboje przeżywaliśmy miłosne uniesienia w tym samym czasie.
– Podoba mi się nowy Clay – odezwałam się, a wujek rzucił mi lekko zaskoczone spojrzenie.
– Nowy?
– Szczęśliwy i zakochany – dokończyłam, a on spuścił oczy z zawstydzeniem.
– Nie uważasz, że zachowuję się jak nastolatek? Przecież mam już swoje lata.
Prychnęłam pod nosem i podeszłam do stołu, żeby zająć miejsce naprzeciwko Claytona.
– Jesteś przed czterdziestką, chyba nie zamierzasz zasiąść przed telewizorem w kapciach?
Clay uśmiechnął się nieśmiało, a ja poklepałam go po dłoni.
– Jak to z wami było, wujku? Wiem, że znacie się ze szkoły, ale kiedy zrozumiałeś, że Helen to ktoś więcej niż przyjaciółka? – Nigdy go o to nie pytałam, bo sama nie lubiłam, gdy ktoś sugerował mi miłość do Erica. Teraz mogłam sobie na to pozwolić i przestać udawać, że nie widzę, jak Clay patrzy na Helen.
Zastanowił się nad moim pytaniem, obrócił telefon w dłoniach i na chwilę wbił wzrok gdzieś przed siebie. Domyśliłam się, że wrócił myślami do przeszłości.
– Tak szczerze, to od zawsze mi się podobała, ale to były inne czasy. Ja miałem problemy w domu, a ona przez całe liceum spotykała się z tatą Erica, w ostatniej klasie zaszła w nieplanowaną ciążę i to było normalne, że wzięła z nim ślub.
– A jednak zawsze byłeś obok.
– Jak widać, było warto. To trochę dziwne zakochać się w przyjaciółce, ale dzięki temu związek jest łatwiejszy.
Tym razem to ja się zamyśliłam. Dotarły do mnie słowa wujka i mimowolnie się uśmiechnęłam. Nie sądziłam, że ta rozmowa tak się potoczy, ale dzięki temu było mi łatwiej wyjawić mój mały sekret.
– Cieszę się, że tak mówisz, bo ja chyba też poczułam coś więcej do mojego przyjaciela – powiedziałam nieśmiało.
Clay uniósł brwi. Widząc moje zdenerwowanie, lekkim uśmiechem zachęcił mnie, abym mówiła dalej.
– Od balu spotykam się z Kane’em i bardzo mi na nim zależy. Masz rację, to dziwne być w związku z przyjacielem, ale to rzeczywiście łatwiejsze, chociaż nie mam doświadczenia... – Zaśmiałam się ponuro.
Clay wyciągnął do mnie rękę.
– Jesteś szczęśliwa?
– Tak.
– Widziałem, jak na niego patrzysz i jak on patrzy na ciebie, a to jeszcze ważniejsze.
– Okazuje się, że tylko ja tego nie dostrzegałam – pozwoliłam sobie na żart.
– On ma na ciebie dobry wpływ. Zrobił coś, co nikomu z nas się nie udało. Sprawił, że wróciła Liv, którą kiedyś ukryłaś głęboko w sobie. Jestem mu za to wdzięczny – powiedział poważnie Clay.
Wzruszyłam się tymi słowami. Wstałam, podeszłam do wujka i przytuliłam się do niego z całych sił. Objął mnie, a ja zaciągnęłam się znanym mi od dziecka zapachem wody kolońskiej z nutą cedru.
– Dziękuję, wujku.
– Zasłużyłaś na to, by być szczęśliwą, pamiętaj. Jesteś dobrym człowiekiem.
Odsunęłam się od niego i uśmiechnęłam. To były jedne z milszych słów, jakie od niego usłyszałam. Jeśli faktycznie byłam dobrym człowiekiem, to dlatego, że on mnie tego nauczył.
– Mam jedną prośbę – zagaiłam.
– Mów śmiało – zachęcił mnie.
– Czy mógłbyś na razie zachować tę wiadomość dla siebie? Helen możesz powiedzieć, ale wolałabym, żeby Lexi i ludzie w szkole myśleli, że między mną a Kane’em nic się nie zmieniło.
Wujek zaśmiał się pod nosem, ale nie było w tym ani krzty szyderstwa.
– Nie martw się, skarbie. Nie będę tego rozgłaszał na prawo i lewo.
Poczułam ogromną ulgę. Wszystko układało się tak dobrze, że powoli zapominałam, jak to było żyć w smutku.
Kane wpadł do mnie wieczorem. Zaszyliśmy się u mnie w pokoju, uważając, żeby Lexi nie widziała, jak łapiemy się za ręce. Siedzieliśmy na podłodze oparci o przód ramy łóżka. Na półce migotała lampka, rzucając ciepłe światło, a za oknem padał drobny letni deszcz.
Zerknęłam na nasze splecione dłonie i poczułam, jak Kane pociera kciukiem moją skórę.
Byłam trochę zawstydzona, ale to wynikało z mojego wycofania, w głębi ducha czułam spokój.
– To dziwne... – szepnęłam, dłubiąc paznokciem w szwie rękawa bluzy.
Kane odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał na mnie uważnie.
– Co dokładnie? My?
– Nie... Znaczy tak. Trochę. – Westchnęłam i uniosłam na niego wzrok. Byłam bardziej zestresowana, niż myślałam. – Wiesz, że się boję. Na pewno to czujesz.
– Tak. Ale czego dokładnie?
Zawahałam się chwilę, bo słowa nie chciały się układać w zdania.
– Że coś się popsuje. Że ta nasza bezpieczna przyjaźń się skończy. Bo kiedy dwoje ludzi staje się parą, wszystko się zmienia. Nie da się udawać, że wszystko jest po staremu. A jeśli coś pójdzie nie tak... mogę cię stracić.
Nie odpowiedział od razu. Zamiast tego ponownie przesunął powoli kciukiem po mojej dłoni.
– Liv... ja też się boję. – Jego głos był spokojny i ciepły. – Ale myślę, że bardziej bałbym się, gdybyśmy nigdy nie spróbowali. Bo to, co jest między nami, od początku było czymś więcej niż przyjaźnią. Po prostu dopiero teraz mamy odwagę to nazwać. Nie zakładaj, że coś pójdzie nie tak. Zależy mi na tobie i jeśli tobie na mnie też, to będzie tylko lepiej.
Z moich ramion spadł ciężar – ciepła fala ulgi rozlała się pod mostkiem. Uśmiechnęłam się nieśmiało, ale szczerze.
– Zależy mi. Bardzo. I co teraz? To znaczy, że jesteśmy razem, tak po prostu?
– Tak. Ale nie „po prostu”. Jesteśmy razem, bo tego chcemy. Bo jesteś dla mnie ważna, bardzo mi się podobasz i nie chcę nikogo innego. Nadal możemy być sobą, przekomarzać się, wspierać, śmiać się z głupot. Ale jesteśmy też... kimś więcej.
– Ty też mi się podobasz i jesteś dla mnie ważny. – Przysunęłam się bliżej i oparłam głowę na jego ramieniu. Pachniał znajomo. Czułam się przy nim bezpiecznie, jak zawsze, teraz jednak to doznanie miało również smak czułości, czegoś wyjątkowego. – Więc... jestem twoją dziewczyną? – zapytałam cicho, bardziej kierując to pytanie do siebie niż do niego.
– Zdecydowanie. – Pocałował mnie w skroń. – I wiesz co? Nadal jesteś tą samą Liv. Tylko teraz tak jakby bardziej moją Liv.
Zaśmiałam się cicho.
– Przyjaciele, którzy się całują... To trochę pokręcone.
– Albo idealne – mruknął, splatając nasze palce.
A ja już wiedziałam, że nie chcę wracać do tego, co było wcześniej. Bo teraz było po prostu dobrze. Z nim u boku nawet warto się bać.
Kilka dni później Eric rozłożył się na moim łóżku i gapił w sufit, rozmyślając nad tym, gdzie wujek zabrał jego mamę na randkę. Clayton nie chciał zdradzić szczegółów nawet mnie, bo to miała być niespodzianka z okazji trzech miesięcy „poważnego” związku. Okazało się, że każdy mężczyzna ma w sobie odrobinę romantyzmu, musi tylko trafić na odpowiednią kobietę, dla której warto się starać.
Właściwa osoba potrafi obudzić w nim czułość, o jaką sam by siebie nie podejrzewał.
Wiedziałam, że Eric martwił się o mamę, ale byłam pewna, że Clayton wolałby oddać życie, niż ją skrzywdzić. Usiadłam obok przyjaciela i poklepałam go po udzie. Spojrzał na mnie kątem oka. Dostrzegłam delikatny uśmiech, który chciał ukryć.
– Hej – zagadałam. – Na pewno świetnie się bawią, a twoje zamartwianie się nic nie pomoże. Jedynie może zaszkodzić. Chyba nie chcesz, żeby wrócili i zobaczyli twoją zbolałą minę.
Eric wziął głęboki oddech i przeczesał zmierzwione włosy dłonią.
– Wiem, ale to moja mama. Od odejścia ojca unikała facetów jak ognia, a ja byłem z tego faktu bardzo zadowolony.
– I chciałbyś, żeby do końca życia była sama?
– Nie.
Wzięłam go za rękę, spletliśmy palce. Wiedziałam, że trochę się uspokoił.
– Clay to nie twój ojciec. Zna ją jak nikt inny. Z tego, co zrozumiałam, podkochuje się w niej od liceum. Nie mógłby jej skrzywdzić. Zależy im na sobie, tak jak nam. Tyle że my się nie całujemy – stwierdziłam z rozbawieniem.
Eric nieznacznie się skrzywił.
– Subtelnie to ujęłaś, ale masz rację. Martwię się o nią, bo mam złe wspomnienia z dzieciństwa. Clay to nie mój ojciec, jemu na nas zależy.
– A Helen jest z nim szczęśliwa.
– Myślisz, że mógłbym z nim pogadać? Wiesz, tak po męsku?
Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.
– Jasne. Na pewno się ucieszy.
– Od kiedy to ty zaczęłaś uspokajać mnie, a nie na odwrót? – zapytał nagle.
Wzruszyłam ramionami, udając, że nie mam pojęcia, o co mu chodzi.
– Wiem! – oznajmił. – Od kiedy ślina Kane’a połączyła się z twoją!
– No weź! – krzyknęłam z rozbawienia, a dom wypełnił nasz głośny, beztroski śmiech.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
