Listy do młodego poszukiwacza - Neale Donald Walsch, Em Claire - ebook

Listy do młodego poszukiwacza ebook

Neale Donald Walsch, Em Claire

0,0
14,99 zł

lub

0 zł
jeśli wykorzystasz 149 punktów Klubu Mola Książkowego


Możesz zamówić 2 tytuły w miesiącu bez dopłaty, wykorzystując punkty. Oferta dla wybranych użytkowników.

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym+.

Dowiedz się więcej o KMK i KK+
Opis

Listy do młodego poszukiwacza to zbiór 21 ponadczasowych refleksji Neale’a Donalda Walscha, autora bestsellerowej serii książek Rozmowy z Bogiem

W krótkich, osobistych listach dzieli się on mądrością płynącą z wieloletniej duchowej drogi, by czytelnik mógł odnaleźć więcej spokoju, klarowności i sensu w codziennym życiu.

Każdy list zawiera prostą, ale głęboką myśl inspirującą do refleksji i możliwą do zastosowania w praktyce, zarówno przez osoby rozpoczynające swoją duchową podróż, jak i te, które od lat rozwijają swoją świadomość.

Każdemu listowi towarzyszy wiersz nagradzanej poetki Em Claire. Jej pełne emocji i światła słowa dopełniają przesłanie autora, tworząc poruszającą przestrzeń dla serca i wyobraźni.

Listy do młodego poszukiwacza to książka niosąca ukojenie i inspirację – idealna dla każdego, kto doświadcza zmian, szuka nowego spojrzenia lub pragnie żyć bardziej świadomie, z większą radością i sensem.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 64

Data ważności licencji: 1/12/2031

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł ory­gi­nału: Let­ters to a Young Seeker: Depar­ting Tho­ughts from an Elder

Prze­kład: Iwona Szopa Redak­cja: Karo­lina Trela Korekta: Anna Stro­żek Adap­ta­cja pro­jektu okładki na potrzeby pol­skiego wyda­nia: Nor­bert Młyń­czak Gra­fika pióra wewnątrz książki: Vec­te­ezy

Wer­sję elek­tro­niczną przy­go­to­wano w sys­te­mie Zecer

Ori­gi­nal edi­tion copy­ri­ght 2026 © by Neale Donald Walsch. All rights rese­rved. Copy­ri­ght for the Polish edi­tion and trans­la­tion © ESSE sp. z o.o., 2026. All rights rese­rved.

Niniej­sza publi­ka­cja jest chro­niona pra­wem autor­skim. Publi­ka­cja może być zwie­lo­krot­niana i wyko­rzy­sty­wana wyłącz­nie w zakre­sie dozwo­lo­nym przez prawo lub umowę zawartą z Wydawcą. Zwie­lo­krot­nia­nie i wyko­rzy­sty­wa­nie tre­ści publi­ka­cji w jakiej­kol­wiek for­mie do eks­plo­ra­cji tek­stów i danych ( text and data mining ) lub do tre­no­wa­nia modeli sztucz­nej inte­li­gen­cji bez uprzed­niej, wyraź­nej zgody Wydawcy jest zabro­nione.

ISBN 978-83-971768-7-4 Wyda­nie I, Łódź 2026

Wydawca: Esse sp. z o.o. ul. Kro­ku­sowa 3, 92-101 Łódź

Współ­praca: JK Wydaw­nic­two

Infor­ma­cje zawarte w niniej­szej publi­ka­cji służą dostar­cze­niu przy­dat­nych wska­zó­wek doty­czą­cych oma­wia­nych zagad­nień. Książka ta nie jest prze­zna­czona do dia­gno­zo­wa­nia ani lecze­nia jakich­kol­wiek scho­rzeń i nie należy jej w tym celu wyko­rzy­sty­wać. Autor i wydawca nie biorą odpo­wie­dzial­no­ści za żadne szcze­gólne potrzeby zdro­wotne, które mogą wyma­gać nad­zoru medycz­nego. Nie pono­szą rów­nież odpo­wie­dzial­no­ści za jakie­kol­wiek szkody lub nega­tywne skutki wyni­ka­jące z jakie­go­kol­wiek lecze­nia lub pod­ję­tych dzia­łań, ponie­sione przez osoby czy­ta­jące lub sto­su­jące się do infor­ma­cji zawar­tych w niniej­szej publi­ka­cji.

Podane odnie­sie­nia mają cha­rak­ter wyłącz­nie infor­ma­cyjny i nie są reko­men­da­cją żad­nych stron inter­ne­to­wych ani innych źró­deł. W przy­padku wyko­rzy­sta­nia jakich­kol­wiek wia­do­mo­ści zawar­tych w niniej­szej książce na wła­sną rękę autor i wydawca nie pono­szą żad­nej odpo­wie­dzial­no­ści za dzia­ła­nia pod­jęte przez czy­tel­nika.

Moje serce jest z tobą

Ta podróż, w którą każdy z nas wyru­sza, nie jest łatwa. Jestem z tobą całym ser­cem, gdy zmie­rzasz tą odwieczną drogą, która dla każ­dego z nas jest nieco inna…

Podró­żuję już od osiem­dzie­się­ciu dwóch lat i chciał­bym się tutaj – pełen pokory – podzie­lić tym, czego doświad­czy­łem i do jakich wnio­sków dosze­dłem jako czło­wiek, który na tym świe­cie jest cał­kiem długo. Mam nadzieję, że okaże się to przy­datne. Muszę przy­znać, że bar­dzo żałuję, iż nikt nie pod­su­nął mi choćby odro­biny tego, czym się teraz z tobą dzielę, kiedy mia­łem dwa­dzie­ścia kilka lat. Albo nawet wów­czas, gdy tych lat mia­łem trzy­dzie­ści parę. Prawda jest taka, że był­bym szczę­śliwy, gdyby te pomy­sły przy­szły mi do głowy także w wieku czter­dzie­stu kilku lat.

Teraz, mój drogi przy­ja­cielu duszy, opo­wiem ci, jak będą wyglą­dały te listy do cie­bie. Przed­sta­wię dwa­dzie­ścia jeden tez, z któ­rych każda będzie głów­nym moty­wem odręb­nego listu. Po każ­dym liście zamiesz­czę pewną reflek­sję zaczerp­niętą z publi­ka­cji ame­ry­kań­skiej poetki Em Cla­ire – mojej uko­cha­nej żony i part­nerki życio­wej. To wła­śnie ona poka­zała mi, że poezja czę­sto potrafi otwo­rzyć serce w spo­sób pozwa­la­jący umy­słowi dostrzec bar­dziej mistyczną stronę życia – postrze­ga­nie przez pry­zmat logiki to tylko jedna z opcji. Taka wła­śnie była od zawsze rola sztuki w życiu ludz­ko­ści.

Mając to na uwa­dze, chciał­bym teraz przy­wo­łać słowa nie­miec­kiego poety Rainera Marii Ril­kego, który w latach 1903–1908 napi­sał sze­reg listów do mło­dego, począt­ku­ją­cego poety. Udzie­lał mu wska­zó­wek, jak prze­trwać, będąc wraż­li­wym obser­wa­to­rem w tak suro­wym świe­cie. Po śmierci Ril­kego adre­sat tych listów opu­bli­ko­wał je w for­mie nie­wiel­kiego tomiku zaty­tu­ło­wa­nego Listy do mło­dego poety. Pomysł na tę książkę, podob­nie jak jej tytuł, sta­nowi swego rodzaju hołd, i choć nie ma w niej żad­nych odnie­sień do listów Ril­kego ani ich frag­men­tów, mam nadzieję, że to, co zawar­łem na tych stro­nach, sta­nie się dla cie­bie opar­ciem, okrusz­kami chleba na szlaku, kamie­niem na dro­dze, gdy wkra­czasz w swoją wła­sną świętą pamięć.

Każde z tych dwu­dzie­stu jeden stwier­dzeń posta­no­wi­łem nazwać „wewnętrzną świa­do­mo­ścią”. Uwa­żam bowiem, że Zie­mia nie jest szkołą, do któ­rej zosta­li­śmy zapro­szeni, aby nauczyć się wszyst­kiego, co warto o życiu wie­dzieć. Cho­ciaż nie­któ­rzy twier­dzą, że wła­śnie o to cho­dzi w tym naszym ziem­skim ist­nie­niu, według mnie jego istota polega na tym, by wydo­być na świa­tło dzienne mądrość, która w każ­dym z nas już ist­nieje. Wiem, że wła­śnie to posta­no­wi­łeś zro­bić, bo ina­czej ni­gdy nie się­gnął­byś po tego typu lek­turę…

Dłu­gie dni na morzu

Opu­ści­łam Dom już tak dawno temu,

że nie roz­po­zna­ła­bym nawet wła­snej twa­rzy.

Zbu­do­wa­łam Łódź Mojego Życia

i wyru­szy­łam

na otwarte morze,

macha­jąc do wszyst­kich, któ­rzy wie­dzieli,

że morza zaofe­rują mi

wszystko, co będę w sta­nie udźwi­gnąć,

i wszystko to, czego udźwi­gnąć nie dam rady –

a jed­nak machali mi na poże­gna­nie, gdy wyru­sza­łam

na otwarte morze

w Łodzi Mojego Życia:

Stwo­rzo­nej z Duszy, wyko­na­nej z Serca.

Prze­peł­niona nie­win­no­ścią, ode­pchnę­łam się

na otwarte morze

i jestem z dala od mojego Domu

już tak długo, że nie roz­po­zna­ła­bym nawet wła­snej twa­rzy –

ale wiem, że Dom,

ten Dom,

mnie pamięta.

Po raz pierwszy

Witaj, przy­ja­cielu,

nie wiem, ile masz lat, ale zakła­dam, że jesteś ode mnie o wiele młod­szy. Jestem prze­ko­nany, że świat potrze­buje teraz wła­śnie takich ludzi jak ty – z otwar­tym umy­słem, ser­cem i – jeśli mogę użyć takiego wyra­że­nia – duszą. Mam na myśli otwar­tość na wewnętrzną mądrość.

Nie pozwól, by to, co wła­śnie powie­dzia­łem, w jaki­kol­wiek spo­sób cię znie­chę­ciło. Uży­łem wpraw­dzie słowa „dusza”, ale to wcale nie ozna­cza, że to, co zamie­rzam ci przed­sta­wić w listach, będzie nie­koń­czą­cym się trak­ta­tem reli­gij­nym czy duchową roz­prawą. Nie musisz nawet wie­rzyć w ist­nie­nie „Boga”, aby czer­pać korzy­ści z prze­my­śleń na temat życia, które będę ci tu prze­sy­łał.

Możesz czy­tać listy po jed­nym dzien­nie, tygo­dniowo, mie­sięcz­nie lub wszyst­kie naraz. Wybierz tempo, które naj­bar­dziej ci odpo­wiada, i które natu­ral­nie wpi­suje się w twój rytm życia.

Pozwól, że pod­su­muję ogólne prze­sła­nie, któ­rym pra­gnę się z tobą podzie­lić po osiem­dzie­się­ciu latach wła­snej życio­wej podróży. Być może jest to naj­więk­sza tajem­nica życia. Wewnętrzna świa­do­mość nr 1:

To, co się tu dzieje, wykra­cza daleko poza to, co widać na pierw­szy rzut oka.

Z ser­decz­nymi pozdro­wie­niami

Neale

Gotowy

Ni­gdy tak naprawdę nie wia­domo,

kiedy to nastąpi.

Wsta­jąc, sta­wia­jąc stopę

na tym samym śla­dzie,

który zosta­wi­łeś

wczo­raj

i przed­wczo­raj,

i tak

od zawsze.

Ale pew­nego dnia

ta ledwo zauwa­żalna ryska

w two­jej zadba­nej obu­do­wie

doświad­czy Łaski.

Można to nazwać kry­zy­sem lub zała­ma­niem,

można to rów­nież postrze­gać

jako moment, w któ­rym twoja Prawda

po raz pierw­szy zdo­łała się wyrwać,

niczym deli­katne i wytrwałe

szturch­nię­cia kur­czątka,

goto­wego do wyło­nie­nia się ze swej sko­rupki,

goto­wego do pozna­nia Życia

po raz pierw­szy.

Piękna marzycielka

Drogi młody poszu­ki­wa­czu,

czy zda­rzyło ci się kie­dyś mieć sen, który wyda­wał się ujaw­niać coś bar­dzo waż­nego, a jed­nak nie do końca to rozu­mia­łeś? Ja mia­łem taki sen, kiedy byłem jesz­cze bar­dzo młody. Chyba mia­łem około dzie­wię­ciu czy dzie­się­ciu lat.

W tym śnie prze­glą­da­łem coś, co przy­po­mi­nało domowe nagra­nia z mojego wcze­snego życia. No wiesz, wygrze­by­wa­nie się z łóżka i wycho­dze­nie do szkoły, zma­ga­nie się z wła­sną nie­zdar­no­ścią pod­czas każ­dej zabawy na świe­żym powie­trzu, aż dzie­ciaki na placu zabaw nie chciały mnie już w swo­jej dru­ży­nie, jedze­nie kola­cji z rodziną i obser­wo­wa­nie, jak mój brat zbiera same pochwały za wszystko, co powie lub zrobi… – tego typu rze­czy.

Moje sny nagle zmie­niły się w obrazy przed­sta­wia­jące moich rodzi­ców – widzia­łem, jak każde z nich prze­cho­dzi przez swoje życie. Tata wsta­wał i szedł do pracy każ­dego ranka, mama sprzą­tała dom, ota­czała nas swoją tro­ską, przy­go­to­wy­wała kola­cję, którą wszy­scy jedli­śmy wie­czo­rem i – co było dla mnie przy­gnę­bia­jące – oboje czę­sto się kłó­cili, pod­no­sząc głosy, waląc w stoły, trza­ska­jąc drzwiami, a potem sto­so­wali „zimną stra­te­gię” (nie roz­ma­wiali ze sobą przez resztę dnia – a cza­sem przez więk­szość week­endu).

Emo­cjo­nalne poru­sze­nie wywo­łane wspo­mnie­niem kłótni wyrwało mnie ze snu. Pamię­tam, że ogar­nęło mnie dziwne uczu­cie. Spro­wa­dzało się to do kilku słów: „nic nie ma zna­cze­nia”.

Ta myśl cał­ko­wi­cie mnie wybu­dziła. „Nic nie ma zna­cze­nia?” – zapy­ta­łem sam sie­bie. Jak to moż­liwe? Na pewno ma zna­cze­nie, że mama i tata tak czę­sto się kłócą. Na pewno ma zna­cze­nie, że nikt na placu zabaw nie chce mnie już w swo­jej dru­ży­nie. Na pewno ma zna­cze­nie, że to mój brat zbiera same pochwały, a ja mam wra­że­nie, że jestem tylko kry­ty­ko­wany i upo­mi­nany. Nie­stety, dopiero gdy byłem już o wiele, wiele star­szy, zda­łem sobie sprawę, że…

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki