9,99 zł
Nowe wyzwania pozwalają się rozwijać. A ile przy tym frajdy!
Lila spędza kolejny aktywny weekend z rodziną. Tym razem mama, która kocha rowery, zaplanowała wycieczkę nad staw, który wiosną zamieszkują wesołe żabki. Dziewczynka i jej bracia skontrolowali sprawność pojazdów i spakowali przydatne akcesoria. Trasa wiodła przez las i malownicze polany. Przystanki w cieniu sosen pozwalały młodym kolarzom zregenerować siły i były okazją do poznawania ciekawostek przyrodniczych. Ale natura to nie tylko kolorowe motylki! Gdy na trasie rowerowej pojawi się jadowity wąż, tata będzie musiał opanować sytuację.
Motywujące opowiadanie w stylu podróżniczych bajek Agnieszki Stelmaszyk.
Lila aktywnie poznaje świat
Seria opowiadań, w których rezolutna Lila wraz z paczką dzieciaków spędza aktywnie czas i odkrywa piękno przyrody. Krótkie scenki z harmonijnego życia rodzinnego, które wciągają, uczą i inspirują do ruchu i szukania przygód na świeżym powietrzu.
Magdalena Kłosowicz – polska autorka książek dla dzieci, w których zachęca do aktywności i przygód oraz kształtuje wrażliwość na piękno przyrody. Blogerka i Instagramerka, autorka portalu . W swojej działalności internetowej przekonuje, że sport i aktywny tryb życia to najlepsza inwestycja w zdrowie i rozwój osobisty. Podobne idee szerzy w cyklu opowiadań „Lila aktywnie poznaje świat”.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 8
Rok wydania: 2026
Magdalena Kłosowicz
Saga Egmont
Lila aktywnie poznaje świat – Jadę do żabiego stawu
Ilustracje: Paulina Dybała
Zdjęcie na okładce: Midjourney
Copyright ©2024, 2025 Magdalena Kłosowicz i Saga Egmont
Wszystkie prawa zastrzeżone
ISBN: 9788727224886
1. Wydanie w formie e-booka
Format: EPUB 3.0
Żadna część niniejszej publikacji nie może być powielana, przechowywana w systemie wyszukiwania danych lub przekazywana w jakiejkolwiek formie lub w jakikolwiek sposób bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy, ani rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie oprawy lub z okładką inną niż ta, z którą została opublikowana i bez nałożenia podobnego warunku na kolejnego nabywcę. Zabrania się eksploracji tekstu i danych (TDM) niniejszej publikacji, w tym eksploracji w celu szkolenia technologii AI, bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy.
www.sagaegmont.com
Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 55 milionów złotych.
Vognmagergade 11, 2, 1120 København K, Dania
Moim dzieciom, dzięki którym ciągle jestem w ruchu
W sobotę Lila z samego rana wyskoczyła z łóżka i pobiegła do okna sprawdzić, jaka jest pogoda. Chociaż lubiła przedszkole, dni wolne lubiła najbardziej, bo wtedy mogła spędzać więcej czasu z rodzicami. Mama Lili uwielbiała ruch i zawsze dbała o to, by dzieci się nie nudziły. Tym razem zaplanowała wycieczkę rowerową do żabiego stawu. Dzieci nazwały tak ten staw, ponieważ kiedy razem z rodzicami jeździli tam wiosną, w wodzie zawsze pluskało się mnóstwo żab.
Przed domem zapanował harmider. Lila szukała swojego kasku, Mikołaj sprawdzał, czy działają mu przednie lampki rowerowe, a Michał pobiegł napełnić bidon wodą. Tata natomiast zajął się pompowaniem opon w rowerze.
– Gotowi? – zapytała mama.
– Taaak! – krzyknęli jednocześnie.
Lila założyła okulary przeciwsłoneczne, żeby żadna mucha nie wpadła jej do oka, i ruszyli w drogę. Dzieci jechały gęsiego między rodzicami. Po drodze ciągle się kłóciły, kto ma jechać pierwszy.
– To nie fair! Ja byłem za tobą wczoraj! – powiedział Michał.
– Ale ja szybciej pedałuję! – przemądrzał się Mikołaj.
Wjechali do chłodnego i pachnącego aromatycznym igliwiem lasu. Gdzieniegdzie na leśnych polanach widać było fioletowe wrzosowiska. Długo jechali po prostej ścieżce, w cieniu pięknych sosen. W pewnym momencie musieli jednak pokonać wyboisty odcinek drogi, pokryty korzeniami i kamieniami. Lila zaczęła narzekać:
– Bolą mnie ręce… Kiedy w końcu dojedziemy?
– No dobrze. Zatrzymajcie się na chwilę! – zawołała mama. – Zrobimy sobie krótką przerwę.
Wszyscy zjechali na pobocze i odetchnęli.
– Kto ma ochotę na kulki mocy?
– Ja! Ja! Ja! – Podbiegli do mamy po przekąski i w mig spałaszowali łakocie z masłem orzechowym i czekoladą.
Obok nich latały pomarańczowe motyle. Krążyły przez chwilę, a potem usiadły Michałowi na butach.
– One są w takim samym kolorze jak twoje sznurówki – zauważył Mikołaj.
Dzieci przyglądały się motylom, które siedziały nieruchomo na butach Michała i nie miały zamiaru odlecieć. Michał z uśmiechem zrobił krok do przodu, a motyle dalej ani rusz.
– Wsiadajcie na rowery. Pora jechać dalej – zdecydowała mama.
Michał wsiadł na rower i przez chwilę jeszcze pedałował w towarzystwie motyli. Po pierwszej górce, którą Lila pokonała sama z wielkim zadowoleniem, znowu zaczęła narzekać:
– Bolą mnie nogi. Długo jeszcze? Nie dam rady wjechać na tę górkę.
– Zejdziemy z rowerów i poprowadzimy je razem. Chcesz pobawić się w zgadywanki? – zaproponowała mama.
– Taaak! – krzyknęła podekscytowana Lila.
– Co to za zwierzę? Jest bardzo drapieżne, ma czarne paski i ostre kły.
– Tygrys – odgadła Lila.
– Brawo. Teraz ty – poprosiła mama.
– Ma duży ogon i skacze po drzewach.
– Małpa? – zgadywała mama.
– Nie. Wiewiórka! – krzyknęła uradowana Lila.
Przy trzeciej zgadywance były już na górze. Nagle Lila usłyszała, jak Mikołaj woła coś z przodu. Wsiadły na rowery i podjechały bliżej.
– Stójcie! Tu jest wąż – powtórzył Mikołaj.
Michał, chichocząc, odpowiedział:
– W Polsce nie ma węży.
– A właśnie że są. Ty się nie znasz! – oburzył się Mikołaj.
– Taaatooo – zawołał zdenerwowany Michał. – Mikołaj mówi, że w Polsce są węże.
Tata podjechał do dzieci i spojrzał na pobocze, gdzie pokazywał Mikołaj.
– Mikołaj ma rację. To jest żmija zygzakowata. Jedyny gatunek węża w Polsce, który jest jadowity.
– Jadowity? – Lila aż się wzdrygnęła ze strachu i schowała za mamę.
Michałowi przeszedł dreszcz po plecach.
– Spokojnie, jest nieżywa.
Zwierzę leżało na poboczu, wyschnięte, jakby ktoś wycisnął z niego ostatnią kroplę wody. Na jego grzbiecie widać było zygzakowaty pas biegnący wzdłuż całego ciała.
Mikołaj przymierzał się, żeby szturchnąć żmiję patykiem.
– Nie dotykaj jej – ostrzegł tata. – Pamiętajcie, żeby nigdy nie drażnić żmii, jeśli ją spotkacie. Wtedy nie zrobi wam krzywdy – tłumaczył dalej. – Atakuje tylko wtedy, kiedy poczuje się zagrożona. A wcześniej daje jeszcze znaki ostrzegawcze, na przykład syczy.
– Tato, a co by się stało, gdyby mnie ugryzła? – zapytał zaciekawiony Michał.
– Wtedy natychmiast musielibyśmy zadzwonić na numer ratunkowy i szybko pojechać do szpitala. Tam podaliby ci antytoksynę.
