9,99 zł
Wyprawa w góry to nie przelewki! Jakie niespodzianki czekają na małych wędrowców?
Lila z rodzinką wybiera się do wąwozu Homole. Całe szczęście, że ekwipunek gromadki wędrowców zawiera plastry, gwizdek alarmowy i przekąski, bo górskie szlaki są nieprzewidywalne. Jak zareagować, gdy na drogę wypełźnie salamandra? Gdzie szukać zaginionej maskotki? Jak opatrzeć skaleczenie po niefortunnym upadku? Lila, Mikołaj i Michał już to wiedzą. Czas, byś dowiedział się i Ty!
Motywujące opowiadanie w stylu podróżniczych bajek Agnieszki Stelmaszyk.
Seria opowiadań, w których rezolutna Lila wraz z paczką dzieciaków spędza aktywnie czas i odkrywa piękno przyrody. Krótkie scenki z harmonijnego życia rodzinnego, które wciągają, uczą i inspirują do ruchu i szukania przygód na świeżym powietrzu.
Magdalena Kłosowicz – polska autorka książek dla dzieci, w których zachęca do aktywności i przygód oraz kształtuje wrażliwość na piękno przyrody. Blogerka i Instagramerka, autorka portalu . W swojej działalności internetowej przekonuje, że sport i aktywny tryb życia to najlepsza inwestycja w zdrowie i rozwój osobisty. Podobne idee szerzy w cyklu opowiadań „Lila aktywnie poznaje świat”.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 7
Magdalena Kłosowicz
Saga
Lila aktywnie poznaje świat – Idę do wąwozu
Ilustracje: Paulina Dybała
Zdjęcie na okładce: Midjourney
Copyright © 2024, 2025 Magdalena Kłosowicz i Saga Egmont
Wszystkie prawa zastrzeżone
ISBN: 9788727224862
1. Wydanie w formie e-booka
Format: EPUB 3.0
Żadna część niniejszej publikacji nie może być powielana, przechowywana w systemie wyszukiwania danych lub przekazywana w jakiejkolwiek formie lub w jakikolwiek sposób bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy, ani rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie oprawy lub z okładką inną niż ta, z którą została opublikowana i bez nałożenia podobnego warunku na kolejnego nabywcę. Zabrania się eksploracji tekstu i danych (TDM) niniejszej publikacji, w tym eksploracji w celu szkolenia technologii AI, bez uprzedniej pisemnej zgody wydawcy.
Język, postacie i poglądy zawarte w tej publikacji nie odzwierciedlają poglądów ani opinii wydawcy. Utwór ma charakter publikacji historycznej, ukazującej postawy i tendencje charakterystyczne dla czasów z których pochodzi.
www.sagaegmont.com
Saga jest częścią Grupy Egmont. Egmont to największa duńska grupa medialna, należąca do Fundacji Egmont, która każdego roku wspiera dzieci z trudnych środowisk kwotą prawie 55 milionów złotych.
Vognmagergade 11, 2, 1120 København K, Dania
Moim dzieciom, dzięki którym ciągle jestem w ruchu
Lila i jej bracia wybierali się na wycieczkę do wąwozu Homole. Lila nie mogła się już doczekać. Rodzice opowiadali jej, że w wąwozie płynie potok z krystalicznie czystą wodą, nad którym przerzucono metalowe mostki.
– Dzieci, włóżcie buty górskie i przygotujcie swoje plecaki. Spakujcie do nich czapki z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne, picie i przekąski – powiedziała mama.
– A mogę zabrać moją ulubioną przytulankę? – zapytała Lila.
– Dobrze, ale pamiętaj, żeby jej pilnować.
Lila przyglądała się uważnie wszystkim rzeczom, które mama wkładała do plecaka.
– A co to jest? – Wskazała palcem na małe, czerwone pudełeczko.
– To jest apteczka pierwszej pomocy. Będzie potrzebna, gdyby któreś z was się zraniło – odpowiedziała mama.
– Mogę otworzyć?
– Oczywiście.
Lila wyjęła całą zawartość apteczki: plastry w kolorowe zwierzątka, bandaż, maleńkie nożyczki, spray do odkażenia rany i gwizdek alarmowy. Z zainteresowaniem oglądała wszystkie przedmioty, które mogą się kiedyś przydać.
Kiedy wszyscy byli już gotowi, wyruszyli do wąwozu.
Malownicza ścieżka prowadząca przez wąwóz była kamienista i gdzieniegdzie wilgotna od chlupiącej z potoku wody. Dobrze, że wszyscy mieli odpowiednie buty, bo kamienie i głazy były bardzo śliskie.
Michał i Mikołaj szli na przedzie, zatrzymując się co chwilę przy potoku. Największą frajdę sprawiało im wrzucanie patyków w nurt wody i kibicowanie, który dopłynie pierwszy do mety. Na niektórych głazach wygrzewały się jaszczurki zwinki. Były tak szybkie, że dzieci nie potrafiły ich złapać.
– Nie łapcie jej, bo zgubi swój ogon. Prawda, mamo? – zapytał Mikołaj.
– Masz rację – odparła mama. – Jaszczurka porzuca swój ogon, gdy czuje zagrożenie lub jest atakowana. To jej sposób na samoobronę. Odrzucony ogon rusza się jeszcze przez chwilę, żeby zmylić drapieżnika. W ten sposób jaszczurka ma czas, żeby schować się w bezpiecznym miejscu – wyjaśniła.
Lila była coraz bardziej zmęczona spacerem.
– Długo jeszcze? – zapytała.
Mama wyciągnęła z plecaka chrupiące krakersy w kształcie zwierzątek.
– Wymyśliłam fajną zabawę – powiedziała. – Na każdym mostku będziesz losować trzy różne zwierzątka.
– Ja też chcę! – krzyknęli chłopcy jednocześnie.
– Dobrze. Każdy z was będzie losował krakersowe zwierzęta.
Lila jakby nabrała siły w nogach i zapomniała o marudzeniu. Na pierwszym mostku wylosowała żyrafę, małpę i nosorożca.
– Jakie są jeszcze zwierzątka? – dociekała.
– Zobaczysz, jak dojdziemy do następnego mostku – odpowiedziała mama.
Lila schrupała krakersy i dzielnie maszerowała dalej.
Na olbrzymim głazie pełzała piękna salamandra. Jej czarne, błyszczące ciało pokrywały pomarańczowe plamy.
– Chodźcie, szybko! Znaleźliśmy coś fajnego – krzyknęli chłopcy.
– Co tam macie? – zainteresowała się Lila.
Rodzice podeszli bliżej.
– To jest salamandra – oznajmił tata. – Jest najładniejszym i największym płazem ogoniastym w Polsce. Nie dotykajcie jej – ostrzegł. – Z boku głowy ma gruczoły wydzielające jad.
– Tak jak ropucha, którą widzieliśmy na wycieczce do żabiego stawu? – skojarzyła Lila.
– Tak. Salamandra też broni się przed drapieżnikami.
– Ale piękna – zachwycili się chłopcy.
Wszyscy z zaciekawieniem przyglądali się, jak salamandra powoli poruszała się na głazie.
– Pora iść dalej – zadecydowała mama.
Kiedy doszli do Dubantowskiej Polany, zrobili sobie przerwę na piknik. Dzieci od razu pobiegły wspinać się na skałki.
Stąd było już niedaleko do szałasu Bukowinki i bacówki „U Wojtka”. Po krótkim odpoczynku ruszyli dalej. Chłopcy zaczęli się ścigać.
– Chłopaki! Nie biegamy na szlaku – upomniała ich mama.
Nagle Mikołaj poślizgnął się na mokrych kamieniach i upadł na ziemię. Jego spodenki były brudne od błota, a z kolana i łokcia sączyła się krew.
– Auuuć, jak boli. Leci mi krew – jęknął Mikołaj ze łzami w oczach.
Rodzice i Lila podbiegli do Mikołaja sprawdzić, czy nic poważnego się nie stało. Mama wyciągnęła z plecaka apteczkę pierwszej pomocy i oczyściła rany.
