Kobiety - między miłością a zdradą - Stanisław Biel SJ, Krzysztof Biel SJ - ebook + audiobook

Kobiety - między miłością a zdradą ebook

Stanisław Biel SJ, Krzysztof Biel SJ

0,0

Opis

Gdy mężczyźni zawodzą, Bóg powołuje kobiety

Medytacje oparte są na losach najważniejszych kobiet ze Starego Testamentu. Są to żony, matki, córki czy kochanki. Jedne lśnią przykładem wierności i poświęcenia, inne knują misterne intrygi. Niektóre zajmują też wysoką pozycję w świecie mężczyzn, a czasem stają się ich ofiarami. Ale Bóg realizuje swoje zamysły właśnie na tych krętych ludzkich drogach.

Autorzy odnoszą historie starotestamentalnych bohaterek do problemów współczesnych kobiet. Okazuje się bowiem, że rozterki Ewy, Rebeki, Dalili, Batszeby, Zuzanny czy Szulamitki, nie odbiegają zbytnio od dylematów osób, które dzisiaj szukają prawdy i pełni życia.

 

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 272

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
0,0
0
0
0
0
0



WSTĘP

Kobieta, niezmiennie od wieków, pozostaje bohaterką wielu dzieł literackich pisanych przez mężczyzn. Fascynacja „płcią piękną” wydaje się zrozumiała i uzasadniona. Odkrywanie tajemnicy kobiety prowadzi bowiem nieuchronnie do wyrażenia wdzięczności Stwórcy za wspaniałość Jego dzieła. Nie dziwi więc powiedzenie, że „kobiety są boskie”, bo są obrazem samego Boga.

Historia mężczyzny nieodłącznie związana jest z obecnością kobiet. Świat Biblii jest jednak głównie światem mężczyzn. Autorzy ksiąg starotestamentowych, ukazując życie największych postaci, koncentrują się najczęściej na mężczyznach. Patriarchowie, przywódcy ludu, najwięksi prorocy byli mężami Bożymi. Obecność kobiet, chociaż może bardziej dyskretna, również stanowi jednak wspaniały materiał badawczy do analizy roli kobiet w zamyśle Stwórcy i w historii zbawienia.

Stary Testament sytuuje kobiety w bardzo różnych kontekstach. Występują one w roli matek, żon, córek czy kochanek. Przyczyniają się zarówno do wywyższenia mężczyzn, jak i do ich upadku. Są przykładem wierności i poświęcenia lub też snują misternie swoje intrygi i manipulują. Zajmują wysoką pozycję w świecie mężczyzn, ale też stają się ofiarami ich „samczego” postępowania. Niektóre stały się symbolem, a ich imiona wspomina się przy różnych okazjach, inne zaś pozostają ciągle bezimienne, jakby na marginesie.

W wielu wypadkach postawa starotestamentowych kobiet wpływa na zmianę biegu wydarzeń. Ich przebiegłość i pomysłowość prowadzi do realizacji Bożego planu, chociaż zdarza się, że stosowane przez nie metody możemy uznać za niezbyt stosowne czy chwalebne. Bóg prowadzi nieustannie swoje dzieło zbawienia i potrzebuje do jego realizacji ludzi odważnych, gotowych do współpracy z Nim. Gdy z różnych powodów zawodzą mężczyźni, Bóg powołuje kobiety, by ratowały sytuację, rozsławiając w ten sposób bohaterstwo i mądrość płci pięknej.

Kobiety – między miłością a zdradą to zbiór medytacji biblijnych opartych na historii najważniejszych kobiet starotestamentowych. Postaci są ukazane w porządku chronologicznym. Poświęcone im opowieści uwzględniają szerszy kontekst rodzinny czy plemienny, jednak konieczne będzie sięgnięcie do Biblii w celu całościowego odczytania zawartego w niej przesłania. Zamiarem autorów nie było osądzanie poszczególnych czynów i postaw prezentowanych kobiet ani propagowanie męskiego punktu widzenia. Książka stanowi raczej zachętę do odkrywania tajemnicy kobiety w różnych jej wymiarach oraz do odczytywania swojego życia w świetle opisywanych wydarzeń. Z tego punktu widzenia jest to książka o kobietach, przeznaczona zwłaszcza dla kobiet, ale może okazać się również bardzo pożyteczna dla mężczyzn. Mamy przy tym nadzieję, że przybliży ona Czytelnikom niektóre mniej znane postaci i stanie się lekturą prowadzącą do refleksji nad obrazem kobiety, boskiej tajemnicy.

Autorzy

1. EWA

W RAJU

Księga Rodzaju opisuje w sposób symboliczny bliskość człowieka z Bogiem. Raj przedstawiony jest jako oaza, w której Adam spędza pogodne życie w bliskiej zażyłości z Panem Bogiem. Jest to opis przyjaźni, która wypływa z zaufania i miłości. Pierwszy człowiek, Adam (hebr. adamah – ziemia) jest połączeniem ziemi, ciała i ducha. Autor Księgi Rodzaju nawiązuje do powszechnego na Bliskim Wschodzie wyobrażenia Boga Garncarza, który z materii kształtuje człowieka, a następnie „tchnie” w niego swego ducha (por. Rdz 2, 7; Jer 18, 1nn). Człowiek jest więc istotą złożoną. Nie jest aniołem, duchem czystym ani zwierzęciem pozbawionym rozumu, świadomości i wolności. Człowiek jest w połowie drogi między zwierzętami i aniołami, patrzy przed siebie – nie w dół ani w górę – i jest wolny w wyborze kierunku. Gdy zgrzeszy, będzie jak zwierzęta, zatroskane jedynie o jedzenie i picie, jeżeli zaś jest dobry, jego jedynym zajęciem jest przygotowywanie się do życia w świecie przyszłym (D. Lifschitz).

Konsekwencją złożoności człowieka jest dualizm, wewnętrzne rozdarcie. Z jednej strony pojawia się pragnienie wieczności, nieskończoności, piękna, nieśmiertelności, miłości, a z drugiej najniższe fizyczne instynkty, pożądania zmysłowe i grzechy, ludzkie ograniczenia. Człowiek jest bytem duchowym, który śni o wieczności i tworzy „rzeczy wieczne”. Lecz wystarczy mała utrata gruczołu tarczycy, aby uczynić zeń debila (E. Brenner).

Pan Bóg obdarował człowieka w Raju czymś najcenniejszym, ukształtował go na swój obraz, podobnego Nam (Rdz 1, 26-27)1. Każdy człowiek jest jedynym „egzemplarzem” miłości Boga, zawierającym Jego piękno, mądrość, ducha i miłość. Gdy człowiek wybija monety, używając jednej matrycy, są one identyczne, natomiast Pan „wybił” wszystkich ludzi przy pomocy matrycy pierwszego człowieka, i nikt nie jest taki sam jak jego towarzysz (D. Lifschitz).

Bóg w Raju obdarował człowieka zmysłem etycznym. Drzewo poznania dobra i zła (Rdz 2, 16-17) jest synonimem moralności. Człowiek posiada naturalne zdolności pozwalające rozróżniać, dokonywać wyborów i podejmować działanie w kierunku dobra lub zła. Wolność jest darem, który pozwala naśladować Stwórcę lub prowadzi na bezdroża. Wybór prawa moralnego, które ustanowił Bóg, prowadzi do egzystencji harmonijnej, spokojnej, stabilnej i bezpiecznej. Wybór zła staje się źródłem dysharmonii i wszelkich możliwych zakłóceń w człowieku, między ludźmi i w relacji z Bogiem (por. Rdz 3).

Jeszcze jednym darem Boga dla Adama jest stworzenie. Bóg tworzy dzieło, świat, a następnie powierza je człowiekowi, aby nad nim panował. Symboliczne określenie nazwy istot żyjących jest potwierdzeniem władzy, autorytetu i odpowiedzialności człowieka (por. Rdz 2, 19-20). Człowiek ma władzę nad ziemią i światem (por. Rdz 1, 28); jego misją jest prokreacja, zaludnianie ziemi, wychowanie, poszukiwania naukowe, kultura i sztuka, zadania administracyjne i techniczne. W starożytnym Egipcie uważano, że faraon, który sprawował władzę nad całym państwem, był „odbiciem bogów”. W tym sensie każdy człowiek jest „faraonem”, królem na ziemi, poprzez władzę nad innymi stworzeniami.

Wszystkie dary, które otrzymał Adam w Raju, a więc duchowość, nieśmiertelność, zmysł moralny, dary materialne, okazały się niewystarczające. Mimo bezpośredniej bliskości Boga Adam odczuwał samotność i dlatego poprosił o odrobinę ludzkiego towarzystwa (S. Bellow). Odpowiedzią Boga było powołanie do istnienia Ewy. Według Księgi Rodzaju Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta» (Rdz 2, 21-23). Ewa jest pierwszą kobietą, „pramatką”. Imię „Ewa” ma sens symboliczny: w języku hebrajskim haya to „matka żyjących”, a w arabskim hayya – „wąż”.

Antropomorficzny obraz wyjęcia żebra podczas snu Adama podkreśla jedność i równość natury mężczyzny i kobiety. Jeden z żydowskich midraszy mówi: Dlaczego Bóg stworzył Ewę z żebra, a nie z głowy? Aby nie dopuścić do tego, by panowała nad mężczyzną. Dlaczego nie ze stopy? Aby uniknąć zdominowania jej przez mężczyznę. Stworzył ją z żebra, by mieli jednakową godność (D. Lifschitz).

Adam i Ewa, kobieta i mężczyzna są komplementarni. Stanowią jedność, posiadają jednakową godność, chociaż są różnorodni. Wzajemne i uzupełniające się zróżnicowanie między mężczyzną i kobietą sprawia, że każde z nich do bycia sobą potrzebuje drugiego, niezależnie od tego, że pozostają różni w niezmiennej tajemnicy, której prawda odsłania się jedynie w obdarowaniu (C.M. Martini). Lansowane dziś coraz natarczywiej małżeństwa homoseksualne, poza brakiem zgodności z naturą, nie odpowiadają zamysłowi Stwórcy ani naturalnemu dążeniu do jedności i komplementarności płci.

Jedność mężczyzny i kobiety wyraża się w miłości. Bóg powołał ich do relacji na płaszczyźnie fizycznej i duchowej. Seksualność jest stworzona i chciana przez Boga (por. Rdz 1, 28). Każdy małżeński akt seksualny wyrażający jedność i najgłębszą bliskość jest w pewnym sensie odbiciem jedności, która jest w Bogu, i odpowiada pragnieniu Jezusa abywszyscy stanowili jedno (por. J 17, 21nn).

Z drugiej jednak strony seksualność nie może być traktowana instrumentalnie, jako cel sam w sobie albo sposób rozładowania napięcia czy zaspokojenia pożądania. Cielesność i seksualność znajduje swoje dopełnienie w miłości. Język grecki „stopniuje” miłość poprzez trzy określenia. Pierwszy stopień, eros, dotyczy wymiaru cielesnego, zmysłowego, seksualnego; drugi, filia, określa relacje w wymiarze przyjaźni i daru; trzeci, agape, oznacza pełnię miłości czystej, bezinteresownej. Dopiero obecność wszystkich „stopni miłości” wyraża bliskość, jedność i głębię miłości małżeńskiej, która jest jedynie bladym odbiciem miłości Boga – absolutnej, bezwarunkowej, nieskończonej.

Pytania do refleksji i modlitwy:

■ Czy akceptuję moją zależność od Boga i jestem wdzięczna/wdzięczny za dar życia?

■ Czy jestem świadoma/świadomy dualizmu i rozdarcia wewnętrznego wynikającego z odmiennych potrzeb ducha i ciała?

■ W jaki sposób korzystam z daru wolności?

■ W jaki sposób wypełniam misję płodności i poddawania sobie ziemi (por. Rdz 1, 28)?

■ Czy odczuwam czasem samotność i brak bliskiej osoby? Jak sobie z tym radzę?

■ Czy szanuję wartość, godność i bogactwo wewnętrzne osób przeciwnej płci?

■ Czy jest we mnie zdrowe, akceptujące podejście do seksualności (własnej i innych)?

■ Który rodzaj miłości (eros, filia, agape) jest najmniej obecny w moim życiu?

NIEPOSŁUSZEŃSTWO BOGU

Ewa jest matką wszystkich żyjących. Jednak również ona ma udział w historii grzechu, który jak rzeka płynie przez historię świata i życie każdego z nas.

Bóg, stwarzając człowieka, postawił mu pewne warunki i granice poznawcze: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz (Rdz 2, 16-17). Przekroczenie tych granic jest wejściem w prerogatywy Boga. Człowiek przywłaszcza sobie wówczas Jego mądrość i wiedzę, uzurpuje prawo decydowania o moralności, uważa siebie za centrum świata.

Pragnienie „bycia jak Bóg” wykorzystuje szatan, który chce skłócić człowieka z Bogiem. W Raju jest on wyobrażony w postaci węża. W pierwotnej interpretacji wąż jest symbolem mądrości i poznania, jak również uzdrawiania (por. Lb 21, 4-9). Od czasów antycznej Grecji patronuje lekarzom. Na starożytnym Wschodzie był symbolem wiecznej młodości, płodności, nieśmiertelności. Jednak w wielu kulturach jest symbolem zła, gdyż wydaje się łączyć zwierzęcą chciwość z szatańską przebiegłością.

Szatan, rozpoczynając dialog z człowiekiem, wykorzystuje swoją inteligencję, aby wzbudzić w nim wątpliwości i podważyć zaufanie do Boga. Pierwsze pytanie, które stawia Ewie, wydaje się niewinne, jakby chodziło o informację: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? (Rdz 3, 1). Zły duch chce wciągnąć Ewę w dialog i zasiać wątpliwość. Pierwsza, nierozwiązana wątpliwość może rodzić dalsze, podważając stopniowo zaufanie do Boga. Ponadto pytanie jest złośliwą insynuacją. Kłamstwem jest, że Bóg zakazał spożywać owoców ze wszystkich drzew ogrodu. Metoda pokusy rajskiej bywa stosowana w polityce. Bombarduje się słuchaczy absurdami. Ich moc i natarczywość sprawia, że odbiorcy zaczynają sądzić, iż musi w nich istnieć ziarno prawdy. Tego typu insynuacje dążą do wywołania atmosfery zwątpienia i strachu, budzą podejrzenia i ogłupiają. Szczególnie gdy wprowadzające w błąd stwierdzenia padają od osoby inteligentnej.

Szatan oskarża Boga, natomiast Ewa podejmuje rolę Jego obrońcy. Jest to zasadniczy błąd, który będzie miał dalekosiężne skutki: wejście w dialog z pokusą, wejście w dialog ze złem. Bóg nie potrzebuje żadnego obrońcy. Prawda obroni się sama.

Ewa, podejmując dialog z szatanem, zostaje wpisana w jego taktykę, w kłamstwo. Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. Słowa: a nawet go dotykać są już dodane przez Ewę (zob. Rdz 2, 16-17), która przekręca słowo Boga, fałszywie interpretuje Boże przykazanie.

W opisie grzechu Ewy możemy dostrzec napięcie, które istnieje w każdej pokusie. Z jednej strony „zakazana rzeczywistość” jest w centrum ludzkich myśli, pragnień, dążeń. Ona angażuje i pochłania człowieka w sposób maksymalny. A z drugiej strony człowiek ma świadomość, że „nie może jej dotknąć”. Żyje więc w rozdarciu pomiędzy pożądaniem a zakazem.

W dialogu z Ewą zły duch występuje w dalszych słowach jako obrońca człowieka. Zarzuca Bogu kłamstwo. Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło (Rdz 3, 4-5). Szatan zniekształca obraz Boga, kwestionuje Jego miłość, przedstawia Go jako konkurenta człowieka. Oto Bóg, zazdrosny o swoją pozycję, nie chce szczęścia człowieka. Dlatego strzeże przed nim tajemnicy dobra i zła. Bóg ogranicza człowieka, jego wolność, więc człowiek musi walczyć o swoje prawa. Szatan usiłuje podważyć zaufanie człowieka. Chce go przekonać, że już w tym życiu może posiąść dla siebie Bożą prawdę i mądrość, potęgę i nieśmiertelność.

Rozmawiając z szatanem, Ewa dostrzega „sens i piękno” grzechu: Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy (Rdz 3, 6). Na pierwszy rzut oka grzech wydaje się dobry, piękny i służy zdobyciu mądrości. Jednak ta iluzja, miraż trwają stosunkowo krótko. Kończą się z chwilą skosztowania owocu, czyli popełnienia grzechu: otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy (Rdz 3, 7). W następstwie grzechu otwierają się człowiekowi oczy. W miejsce oczarowania, zaślepienia pojawia się rozczarowanie, które zdejmuje czar dobra, piękna, mądrości. Pozostaje naga prawda.

W języku biblijnym „nagość” oznacza utratę godności osobowej i społecznej, utratę własnej tożsamości. Przed grzechem kobieta i mężczyzna byli nadzy, ale nie odczuwali wstydu. Stali przed sobą i przed Bogiem w prostocie i czystości. Po grzechu człowiek odczuwa wstyd, poznaje swoje poniżenie, utratę godności. Ma świadomość, że grzech odarł go z istoty człowieczeństwa: zerwał głęboką, intymną więź miłości z Bogiem. Skłócenie wdarło się we wszystkie możliwe relacje. Można to porównać obrazowo do przecięcia pępowiny u noworodka. Przed grzechem człowiek był powiązany z Bogiem „pępowiną”, przez którą czerpał pokarm od Ojca. Po grzechu pępowina zostaje przerwana. Odtąd człowiek szuka pokarmu na własną rękę.

Przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się (Rdz 3, 10). Adam boi się Stwórcy. Wstydzi się nie tyle swojej fizycznej nagości, co swego serca. Lęka się, że wyjdzie na jaw prawda o jego niewdzięczności wobec Boga. Boi się też niewiadomej reakcji Stwórcy. Pojawia się więc utrata poczucia bezpieczeństwa i strach. Adam przyswoił sobie demoniczny obraz Boga, który podsunął mu szatan, i drży ze strachu przed nim.

Grzech burzy relacje między ludźmi. Adam ukrywa go przed Bogiem, obwinia Ewę za swe zagubienie, słabości: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem (Rdz 3, 12). Ewa z kolei obarcza winą szatana: Wąż mnie zwiódł i zjadłam (Rdz 3, 13). Grzech wprowadza dysharmonię i podziały. Sprawia, że w bliźnich szukamy przyczyn zagubienia, niepowodzeń, grzechów. Winni są: mąż, żona, dzieci, przełożeni, struktury, systemy, cywilizacja… W rzeczywistości czynniki zewnętrzne ani inni ludzie nie determinują grzechu. Decyzja i grzech (poważny, „ciężki”) są wolnym, świadomym wyborem człowieka. To z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota (Mk 7, 21-22). Ewa nie zatrzymuje grzechu na sobie, ale przekazuje go dalej – Adamowi. Następuje lawina, która jest jakby mechaniczna. Dokonuje się często wbrew ludzkiej woli. Żaden człowiek nie jest samotną wyspą, jak pisał John Donne. Żyje w społeczeństwie i dzieli się z nim. Człowiek duchowy dzieli się głębią swego ducha, dobrocią, miłością, mądrością. Człowiek cielesny dzieli się swoim grzechem.

Grzech Adama i Ewy zmienił ich sposób istnienia. Jednak nie zmienił zbawczej woli Boga. Stwórca nie odwrócił się od człowieka, od ziemi, nie zmienił swego odwiecznego zamiaru powołania człowieka do szczęścia. Pan Bóg nie daje sobie narzucić szatańskiej logiki złości czy odwetu. Jest miłością, pozostaje niezmiennie życzliwy człowiekowi.

Po grzechu pierwszych rodziców Bóg nadal przechadza się po ogrodzie, jest w nim obecny. Chce nadal rozmawiać z człowiekiem, nie jest bierny, obrażony ani urażony. Sam podejmuje inicjatywę, pytając go: Gdzie jesteś? (Rdz 3, 9). To pytanie konfrontuje Adama z jego emocjami, strachem i wstydem. Bóg chce, aby odkrył przyczynę przykrych uczuć, by zobaczył konsekwencje grzechu.

Pan Bóg jednak nie banalizuje uczynionego zła, lecz wydaje wyrok (por. Rdz 3, 14-19), ale równocześnie daje obietnicę ocalenia. Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich (Rdz 3, 21). Nałożenie odzienia jest przywróceniem wewnętrznej godności, znakiem i źródłem łaski, nowej zażyłości z Bogiem. Chociaż, oczywiście, konsekwencje grzechu pozostają. Człowiek musi pracować w pocie oblicza (Rdz 3, 19) i umrzeć. Ponadto Bóg daje obietnicę pełnego zwycięstwa nad grzechem i złem: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę (Rdz 3, 15). Ta obietnica wypełni się w Jezusie; w Jego śmierci i zmartwychwstaniu, które jest ostatecznym zwycięstwem nad grzechem, cierpieniem i złem.

Pytania do refleksji i modlitwy:

■ Co postawiłam/postawiłem w centrum „mojego ogrodu”, czyli mojego życia?

■ Czego boję się „dotknąć”? O czym boję się mówić, a nawet myśleć?

■ Jakie wartości i obszary mojego życia budzą we mnie pożądania a równocześnie lęki?

■ Jakim „wężom” (pokusom) najczęściej ulegam?

■ Jakie odruchowe reakcje rodzą się we mnie pod wpływem grzechu?

■ Kogo oskarżam o moje niepowodzenia, grzechy, upadki?

■ Czy nie próbuję unikać odpowiedzialności przed Bogiem?

■ Czy uświadamiam sobie społeczny wymiar grzechów?

■ Kto i jakimi grzechami „podzielił się” ze mną w ciągu mojego życia?

■ Jakimi grzechami i z kim „dzieliłam/dzieliłem się” i „dzielę się” nadal?

■ Czy dostrzegam grzechy rządzące dziś światem: zachłanność, egoizm, niesprawiedliwość, agresję, przemoc?

■ W jaki sposób w moim życiu objawia się Boże wołanie: Gdzie jesteś?

■ Czy wytrwale podejmuję trud codziennego życia, czy raczej poszukuję wciąż „utraconego raju”?

CIERPIENIE EWY – GRZECH KAINA

Ewa jest kobietą cierpiącą. Konsekwencją grzechu (jej i Adama) było wypędzenie z Raju i twarda, związana z bólem, cierpieniem i śmiercią egzystencja (por. Rdz 3, 23). Odtąd Ewa poddana mężowi będzie rodzić w bólu (por. Rdz 3, 16). Jest matką wszystkich żyjących, matką życia. Najważniejszą cechą Ewy jest macierzyńskość, która także wtedy, gdy kobieta nie ma dzieci – przynależy do istoty kobiecości i jest wyrazem kobiecego kolorytu i żywotności. To, jak kobieta tę żywotność wyraża, zależy od jej decyzji i stanowi o różnorodności jej kobiecej osobowości. Kobiety, które chcą wyrazić swoją macierzyńską energię, najczęściej przejawiają ją w trosce o kogoś, dbaniu o niego i przejmowaniu odpowiedzialności. Ale wyrazem macierzyńskości jest także wspieranie wzrostu, bycie wspaniałomyślną i hojną i wspieranie innych w rozwoju (L. Jarosch).

Jako matka Ewa daje życie, ale także chroni je, służy mu, dba o jego rozwój. Stąd ogromnym cierpieniem jest dla niej doświadczenie śmierci własnego dziecka. Gdy Ewa urodziła Kaina, zawołała: Otrzymałam mężczyznę od Pana (Rdz 4, 1). Jest to pierwsza modlitwa człowieka, jaką przekazuje Biblia. Wyraża radość bycia blisko Boga, który jest Panem Życia. Ta krótka modlitwa Ewy, zawiera się też w imieniu Kaina. Hebrajski czasownik „qanah” oznacza bądź to „otrzymać-posiadać”, bądź też „rodzić” lub „stwarzać”; zaś samo słowo „rodzić” w oryginalnym brzmieniu nawiązuje do imienia dziecka, czyli do Kaina. [...] Ta modlitwa związana z porodem jawi się zatem jako wyznanie wiary w Boga życia i stworzenia (G. Ravasi). Imię drugiego syna Ewy zapowiada dramat. „Abel” znaczy „znikomość”, „nicość” i jest zapowiedzią krótkości jego życia.

Opis wydarzeń przed zbrodnią Kaina cechuje pewna monotonia. Szara codzienność jest bezbarwna i nużąca. Kain jest rolnikiem, Abel jest pasterzem. Obydwaj wyznają wiarę w jedynego Boga i składają Mu ofiary. Kain składa ofiarę z płodów ziemi, Abel ze swoich stad.

Bóg jednak przyjął modlitwę i ofiarę Abla, odrzucając dary i ofiarę Kaina. Do dziś trwają dyskusje nad interpretacją „wyboru Boga”. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało, znajdujemy w samym dialogu Boga z Kainem. Bóg pyta Kaina: Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? I dodaje: Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną (Rdz 4, 6-7). Św. Jan, komentując postawę Kaina, zauważa: Taka bowiem jest wola Boża, którą objawiono nam od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali. Nie tak, jak Kain, który pochodził od Złego i zabił swego brata. A dlaczego go zabił? Ponieważ czyny jego były złe, brata zaś sprawiedliwe (1 J 3, 11-12).

Miarą przyjęcia lub odrzucenia ofiary przez Boga jest życie człowieka. Bogu „nie podoba się” ofiara zewnętrzna, która nie obejmuje wnętrza, serca człowieka. Aby ofiara była Mu miła, potrzeba czystych, szczerych intencji. Bóg w Starym Testamencie często żali się poprzez proroków, że lud czci Go jedynie wargami: ten lud zbliża się do Mnie tylko w słowach, i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie (Iz 29, 13). A w innym miejscu: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń (Oz 6,6). Z kolei Jezus poucza: zostaw [...] dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! (Mt 5, 24).

Odmowa przyjęcia ofiary nie była ze strony Boga zemstą czy odrzuceniem, lecz jedynie protestem wobec sposobu życia Kaina. Nie była pogardą dla grzesznika, ale potępieniem jego sposobu życia. Była też wezwaniem do nawrócenia. Bóg interweniuje dwukrotnie – jednak ze strony Kaina nie ma odpowiedzi.

Źródłem grzechu Kaina jest niewdzięczność wobec Boga i brak zgody na własne życie. Nie akceptując swego miejsca w świecie, pragnął tego, co było udziałem Abla. W konsekwencji chodził smutny i z ponurą twarzą (por. Rdz 4, 5). W języku hebrajskim określenie „ponura twarz” oznacza „palącą złość, gniew, nienawiść”, które wypływają z zazdrości. Rozżalony Kain zazdrości bratu Bożego błogosławieństwa.

Ludzka zazdrość; zazdrość o to, kim jest drugi człowiek, co posiada, zazdrość o sukcesy innych, cnoty, a nawet o życie duchowe jest jak choroba, od której trudno się uwolnić. Grzech zazdrości zadomawia się bardzo subtelnie w ludzkim sercu, a następnie usidla człowieka. Pobudza najniższe instynkty i namiętności.

Kain, wbrew ostrzeżeniom Boga, idzie za swoją namiętnością. Pielęgnuje w sercu zazdrość wobec brata, pozwala, by wyzwalała w nim nienawiść i gniew, które doprowadzą go do morderstwa. A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata Abla i zabił go (Rdz 4, 8). To jedno zdanie z początku Biblii otwiera historię zła, grzechu, przemocy, które odtąd przenikają relacje międzyludzkie. Kain stał się symbolem wolnego, świadomego i dojrzałego gwałtu. Wcześniej Bóg ostrzegał go: jeżeli [...] nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować (Rdz 4, 7). Bóg daje Kainowi do zrozumienia, że nie jest niewolnikiem swoich namiętności. Wolność, wolna wola są wprawdzie skażone po grzechu, ale nie ograniczone. Człowiek zawsze może panować nad złem. Jednakże Kain wykorzystuje swoją wolność, obracając ją przeciwko innemu człowiekowi. Jego czyn jest wyrazem „sprawiedliwości”, która posługuje się przemocą. Zabijając brata, Kain pragnie wymierzyć karę za „niesprawiedliwość”, której doświadczył. Ludzka sprawiedliwość, co potwierdza historia, nie będzie nigdy wolna od błędów, krzywdy i cierpienia.

Po zabójstwie Abla Bóg zapewne oczekiwał od Kaina skruchy i uznania grzechu. On natomiast stara się ukryć przed Bogiem. Wtedy Pan Bóg zadaje mu bolesne pytanie: Gdzie jest brat twój, Abel? (Rdz 4, 8). Kain nie próbuje się usprawiedliwiać, jak uczynili to Adam i Ewa, ale nie przyznaje się też otwarcie do winy, odpowiadając w sposób kłamliwy i wręcz arogancki: Nie wiem. Czyż jestem stróżem brata mego? (Rdz 4, 9).

Odpowiedź Kaina kryje wiele aspektów. Wskazuje na strach, lęk, które często próbują ukryć się pod płaszczykiem arogancji, pewności siebie, własnej siły. Może być ona formą ucieczki w obojętność, powierzchowność, kamuflaż albo wygodne kłamstwo po to, by zagłuszyć wewnętrzne niepokoje i wyrzuty sumienia. Może też być wyrazem próby udawania niewiedzy, by uniknąć odpowiedzialności i wszystkich konsekwencji grzechów.

Te wszystkie środki i formy ucieczki „nie zdają egzaminu” wobec Boga, który zna serce człowieka. Czyn, którego dopuścił się Kain, woła do Boga. I nie może pozostać bez konsekwencji. Następstwem grzechu Kaina jest wykluczenie ze wspólnoty braterskiej, z ziemi, na której żył w pokoju, a która odtąd została naznaczona krwią brata. Kain staje się tułaczem. W języku hebrajskim słowo to oznacza chodzenie tu i tam, błąkanie się bez celu, utratę sensu życia.

Kain jest odtąd również zbiegiem. To słowo z kolei oznacza poruszanie się po omacku, jak niewidomy. Człowiek, który poprzez swój czyn zniszczył relacje międzyludzkie, dzieli los istot samotnych, prześladowanych, błądzących, pozbawionych przyjaciół. Do samotności, wynikającej z braku więzi z Bogiem, dochodzi samotność i oddalenie od drugiego człowieka. To zerwanie relacji międzyludzkich jest tak bolesne, że Kain woła do Boga: Zbyt wielka jest kara moja, abym mógł ją znieść (Rdz 4, 13).

Gdy Kain wykazuje skruchę, Bóg w swoim miłosierdziu przebacza mu wszystko. Dał też Pan znamię Kainowi, aby go nie zabił, ktokolwiek go spotka (Rdz 4, 15). Znamię wyraża Bożą opiekę. Bóg zawsze jest miłością i miłosierdziem, które łagodzi wyroki sprawiedliwości. Kain wprawdzie musi odpokutować swój grzech, ale zostaje objęty Bożym przebaczeniem i protekcją. Bóg daje mu nową łaskę i moc, aby żył z Nim. Kain założył rodzinę i dał początek pierwszemu miastu, a jego potomkowie wynaleźli muzykę i hutnictwo (por. Rdz 4, 17-22). Autor Księgi Rodzaju podpowiada nam, że nikt nie ma prawa oceniać, a tym bardziej potępiać drugiego. Czyniąc tak, stawia się bowiem w pozycji Boga, który jednak, inaczej niż człowiek, nie przekreśla nikogo. Każdy „Kain”, żałując, może liczyć na Bożą miłość i miłosierdzie. Bóg potrafi wyprowadzić dobro nawet z największego zła.

Pytania do modlitwy i refleksji:

■ W jaki sposób realizuję moje powołanie do macierzyństwa/ojcostwa fizycznego bądź duchowego?

■ Czy akceptuję siebie, przebieg mojego życia i swoje w nim miejsce?

■ Czy zewnętrzne ofiary składane Bogu znajdują potwierdzenie w moich czynach?

■ Czy moja twarz jest ponura i smutna, czy radosna?

■ Czy w moim sercu nie zadomawia się niepostrzeżenie zazdrość?

■ Czy nie próbuję dochodzić wobec Boga i innych własnej „sprawiedliwości”?

■ Do kogo żywię dziś niechęć, urazy, żal?

■ Jakie jest moje rozumienie przykazania: Nie zabijaj?

■ Co sądzę o aborcji, manipulacjach genetycznych, eutanazji, samobójstwie, karze śmierci i innych formach zabijania życia?

■ W jaki sposób troszczę się o właściwe kształtowanie swojego sumienia?

■ Jakie formy „samoobrony” stosuję po popełnieniu grzechu?

■ Jakie „znamię” otrzymane od Boga świadczy o Jego miłosierdziu wobec mnie?

NOWA EWA

Maryja jest nazywana przez Ojców Kościoła „Nową Ewą” ze względu na pewne analogie. W przypadku obu kobiet istotny jest wątek macierzyństwa. Ewa jest matką wszystkich żyjących, natomiast Maryja wszystkich wierzących.

Obie przeżywają ogromne cierpienie z powodu utraty dzieci. Ewa traci młodszego syna Abla, który zostaje zamordowany z zawiści przez pierworodnego Kaina. Maryja traci Syna pierworodnego, który zostaje zabity „za grzechy świata”. Synowie Ewy i Maryi mają wiele wspólnego. Sprawiedliwy, niewinnie zamordowany Abel jest „typem” Jezusa. Śmierć dzieci zawsze związana jest z niewyobrażalnym bólem. Macierzyństwo tych kobiet było naznaczone i obciążone cierpieniem.

Ewę i Maryję łączy również poznanie. Ewa przekracza Boży zakaz spożywania owocu; z powodu pragnienia poznania dobra i zła łamie go, popełnia grzech, który miał dalekosiężne konsekwencje w życiu jej i całej ludzkości. Na zawsze zmienił relacje z Bogiem, zerwał intymną więź łączącą człowieka ze Stwórcą, a także wprowadził wewnętrzną dysharmonię w samej Ewie, a później w każdym grzesznym człowieku. Jednak dzięki niemu Ewa „dojrzała”. Ewa chciała zakosztować życia ze wszystkim, co ono przynosi. Przyjęła wszelkie tego konsekwencje, poznała szczęście i ból. Doświadczyła siebie samej i przez to zyskała poznanie i własną, osobistą dojrzałość (L. Jarosch).

Maryja również nie pozostała milcząca wobec tajemnicy Boga. W czasie zwiastowania prosiła o wyjaśnienie (por. Łk 1, 26-38). Później, idąc dalej przez życie, wciąż będzie pytała, rozważała w sercu i medytowała nad wielkimi rzeczami, które Bóg jej czynił (por. Łk 2, 19).

Ewa i Maryja to w konsekwencji dwie „najpłodniejsze” kobiety świata. Pierwsza fizycznie jako matka całego rodzaju ludzkiego: rodzi życie, chroni je, służy mu. Druga duchowo – jako Matka Słowa, która pozwala, by w Jej życiu przybrało Ono konkretne kształty; stało się ciałem (por. J 1, 1-14).

Pytania do modlitwy i refleksji:

■ Która forma macierzyństwa – duchowego czy cielesnego – jest dla mnie dziś szczególnie ważna?

■ Co mnie fascynuje w Ewie? A co w Maryi?

■ Co jest powodem mojego duchowego cierpienia?

■ Jakie odczucia rodzi we mnie próba poznania Ewy i Maryi?

■ W czym wyraża się moja płodność?

■ Czego może mnie nauczyć Ewa? A czego Maryja?

1 Fragmenty Pisma Świętego cytowane są za Biblią Tysiąclecia, wyd. III, Poznań-Warszawa 1990 (przyp. red.).

2. SARA

WYKORZYSTANA

Saraj było pierwotnym imieniem żony Abrahama; później sam Bóg zmienił je na Sara, czyli „księżniczka” (por. Rdz 17, 15). Jako żona towarzyszy swemu mężowi przez cały czas. Wraz z nim i teściem Terachem opuszcza Ur chaldejskie, aby udać się do Kanaanu. Wcześniej jednak osiedlają się w Charanie (por. Rdz 11, 31). Tam spędzają pogodne dni. Abraham być może poświęcił się kultowi księżycowej bogini Sin, która była patronką miasta; a może oddał się drobnemu handlowi, który przyczynił się do rozwoju tego miejsca, które było położone na skrzyżowaniu szlaków prowadzących do Syrii, Anatolii i Babilonii (G. Ravasi). Spokojne charańskie życie legło jednak w gruzach, gdy Abraham usłyszał Boży rozkaz: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę (Rdz 12, 1).

Abraham został wybrany przez Boga przez wzgląd na jego wiarę. On wierzy, ufa Bogu, poddaje się Jego wezwaniu, podejmuje „exodus”, pozostawiając miejsce rodzinne, klan, ziemskie powiązania i zabezpieczenia. Człowiek nie ma żadnego osobistego tytułu, aby zostać powołany. Boskie przymierze nie opiera się na więzach krwi czy na rasowej przynależności, ale jedynie na wierze: Abraham jest człowiekiem takim, jak wszyscy, poganinem, a jedyną cechą, która go wyróżnia, jest gotowość wierzenia Bogu (B. Maggioni). Dzięki wierze Abraham stanie się błogosławieństwem dla wszystkich ludzi (por. Rdz 12, 2n).

Zanim jednak to nastąpi, Abraham wraz z Sarą doświadczą trudnych lat związanych z życiem nomadów. Pierwszą wielką próbą dla Sary był pobyt w Egipcie (por. Rdz 12, 9-20; Rdz 20, 1nn). Abraham w obawie o własne życie zataja prawdę o tym, kim dla niego jest Sara, narażając ją na utratę czystości i godności. Sara jest bowiem piękną kobietą, więc Abraham lęka się, że mieszkańcy Egiptu pozbawią go życia, byle zdobyć jego żonę. Dlatego odwołuje się do powinowactwa i prosi, by nazywała go siostrą: A gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj:«Wiem, że jesteś urodziwą kobietą; skoro cię ujrzą Egipcjanie, powiedzą: to jego żona; i zabiją mnie, a ciebie zostawią przy życiu. Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym dzięki tobie utrzymał się przy życiu» (Rdz 12, 11-13).

Na czyn Abrahama należy spojrzeć w kontekście ówczesnych obyczajów. Kobiety nie miały takich praw jak mężczyźni. Były traktowane na równi z dziećmi i niewolnikami. Niemal jak przedmioty przechodziły z despotycznej władzy ojca-właściciela we władzę męża (U. Terrinoni). Ponadto Sara była przyrodnią siostrą Abrahama (por. Rdz 11, 27nn), więc dlatego nie pyta ją o zgodę. Poświęca jej życie, aby ratować siebie.

Postępowanie Abrahama odzwierciedla moralność jego czasów, daleką od naszej kultury i etyki. Oceniając ją z dzisiejszego punktu widzenia, powiemy o egoizmie, przedmiotowym traktowaniu kobiety, tchórzostwie i manipulacji.

Czyny Abrahama wydają się krzyżować plany, jakie Bóg ma wobec niego i Sary. Jednak On zawsze spełnia swoje obietnice. Ludzka słabość, wady, błędy i egoizm nie stanowią dla Niego przeszkody. Gdy Abraham myśli o sobie, Bóg myśli o Sarze; staje po jej stronie. Najpierw błogosławi Abrahamowi. Obdarowuje go hojnie niewolnikami oraz bydłem (por. Rdz 12, 16). Następnie zsyła na dom faraona nieszczęście i kruszy jego serce, skłaniając do oddania Sary. Bóg Sary jest nie tylko Tym, który słyszy i widzi, ale i Tym, który nie zapomina (E. Adamiak).

Pytania do modlitwy i refleksji:

■ Czy potrafię jak Abraham słuchać głosu Boga i zawierzyć Mu?

■ Czy jestem gotowa/gotów porzucić swoje przyzwyczajenia, gdy usłyszę Jego głos?

■ Czy wierzę, że Bóg będzie mnie prowadził również w sytuacjach trudnych, ryzykownych i niepokojących oraz postawi na mej drodze ludzi, którzy mnie zaakceptują i przyjdą z pomocą?

■ Dokąd Bóg mnie dziś wzywa?

■ Jak oceniam postępowanie Abrahama w Egipcie?

■ Czy nie stosuję różnych form manipulacji i wykorzystywania innych?

■ Czy w sytuacji ekstremalnej postawiłabym/postawiłbym wyżej dobro własne czy dobro osoby kochanej?

■ Czy nie traktuję mężczyzn/kobiet w sposób instrumentalny?

■ Czy obecność atrakcyjnych mężczyzn/kobiet w moim towarzystwie budzi we mnie podziw, zachwyt czy raczej kompleksy?

■ Czy mam pewność, że ludzka słabość i małość nie są przeszkodą dla działania Boga?

KONFLIKT Z HAGAR

Cierpienie Sary związane z niepłodnością sprawia, że sama podejmuje inicjatywę. Minęło dziesięć lat od zapowiedzi narodzin potomka. Kodeks Hammurabiego z XVIII wieku p.n.e., który obowiązywał na Bliskim Wschodzie, pozwalał mężczyźnie w wypadku niepłodności żony poślubić niewolnicę i mieć z nią dzieci. Zdesperowana Sara, w goryczy i bólu korzysta z prawa babilońskiego i oddaje mężowi swoją niewolnicę, Egipcjankę Hagar. Jej syn ma odtąd uchodzić za prawowitego syna Sary i Abrahama (por. Rdz 16, 1-6).

Hagar rodzi syna Izmaela, który odtąd będzie przyczyną sporu kobiet. Konflikt między panią a niewolnicą, pierwszą żoną a drugorzędną mieszkanką haremu był w czasach poligamicznych klanów zjawiskiem częstym. Hagar, która wcześniej była upokarzana przez Sarę, we własnej płodności znalazła powód do zrewanżowania się swej pani, na którą „patrzyła z góry na dół”, jak mówi się w języku hebrajskim, co zwyczajnie oznacza odwrócenie ról (G. Ravasi). Od chwili urodzenia syna Hagar zaczęła wywyższać się, upokarzać i lekceważyć Sarę. Konflikt między kobietami nasili się, gdy Sara urodzi oczekiwanego syna Izaaka. W zgodzie z obowiązującym prawem podejmuje wówczas ostrzejsze środki: żąda od męża usunięcia niewolnicy i jej syna (por. Rdz 21, 9-10). Nie chce, by Abraham dzielił miłość między nią a Hagar ani by Izmael był współdziedzicem. Miłość Abrahama ma przypaść w udziale tylko jej i jej synowi.

W relacjach Sary i Hagar widzimy swoisty łańcuch cierpienia, bólu i poniżenia. Sara upokorzona z powodu bezpłodności godzi się na kolejne upokorzenie – przyjęcie syna niewolnicy. Brzemienna Hagar, źle traktowana wcześniej przez Sarę, teraz mści się na niej. Reakcją Sary również jest zemsta. Do cierpienia Sary i Hagar dochodzi zapewne ból Abrahama, który jest świadkiem zazdrości i nienawiści dwu drogich mu kobiet.

Napięcia i konflikty w rodzinie są naturalne, a wręcz konieczne, gdyż stymulują rozwój zarówno wspólnoty, jak i jej członków. Jeżeli jednak zabraknie dialogu i przebaczenia, dochodzi do dramatu, który miał miejsce w domu Abrahama. Przebaczenie i przyjęcie przebaczenia ma wymiar terapeutyczny. Brak przebaczenia rodzi zgorzkniałość i przesycony żalem stosunek do otoczenia. Ponadto zniewala. Uzależnia od innych i wciąga w tryby manipulacji. Przebaczenie jest wyzwalające. Rany, które inni nam zadają, nie zawsze są przez nich zawinione. Wynikają czasem z dziejów ich życia, uwarunkowań, wychowania itd. Ludzie głęboko zranieni, którzy wypierają poczucie krzywdy, zwykle przyjmują postawę duchowej i emocjonalnej twardości. Doznają wewnętrznego przymusu ranienia innych, by móc uwierzyć we własną siłę. Czują się tak słabi i tak skrzywdzeni, że tylko krzywdząc innych, odczuwają własną żywotność. W rzeczywistości pozostają zranionymi dziećmi (A. Grün).

Z cierpienia i upokorzenia Hagar rodzi się nadzieja i nowe życie. Abraham początkowo sprzeciwia się Sarze, staje po stronie niewolnicy i Izmaela. Jednak objawiający się Bóg każe mu wysłuchać żonę i oddalić Hagar. Daje również obietnicę: Syna zaś tej niewolnicy uczynię również wielkim narodem, bo jest on twoim potomkiem (Rdz 21, 13). Izmael, człowiek dziki jak onager (Rdz 16, 12), stanie się protoplastą Beduinów; będzie szczególnie czczony i poważany w islamie.

Hagar jest kobietą, która ogląda Boga. Doświadcza również Jego Opatrzności. Gdy zagubiona na pustyni, samotna i opuszczona płacze, nie widząc już dla siebie przyszłości, Bóg posyła anioła, aby ją umocnił. Ten wskazuje jej studnię, dzięki której może zaspokoić pragnienie i przetrwać najtrudniejsze chwile. Odtąd pustynia nie będzie dla niej miejscem zagrożenia śmiercią, ale miejscem życia. Jej syn dorasta tam i dojrzewa, ciesząc się błogosławieństwem Boga (Rdz 21, 20n). Imię Izmael oznacza „Bóg słyszy”.

Boże drogi często krzyżują się z ludzkimi. Nikt nie jest ostatecznie przegrany, odrzucony ani zapomniany. Każdy ma własną niepowtarzalną misję, która stanowi fragment mozaiki. Pan Bóg pamięta o każdej odrzuconej Hagar i najbardziej dzikim Izmaelu. Co więcej, przez nich także realizuje swoje plany.

Św. Paweł, posługując się alegorią, widzi w obu kobietach i ich synach dwie różne drogi do Boga. W Liście do Galatów pisze: Przecież napisane jest, że Abraham miał dwóch synów, jednego z niewolnicy, a drugiego z wolnej. Lecz ten z niewolnicy urodził się tylko według ciała, ten zaś z wolnej – na skutek obietnicy. Wydarzenia te mają jeszcze sens alegoryczny: niewiasty te wyobrażają dwa przymierza; jedno, zawarte pod górą Synaj, rodzi ku niewoli, a wyobraża je Hagar: Synaj jest to góra w Arabii, a odpowiednikiem jej jest obecne Jeruzalem. Ono bowiem wraz ze swoimi dziećmi trwa w niewoli. Natomiast górne Jeruzalem cieszy się wolnością i ono jest naszą matką. Wszak napisane jest: Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, wykrzykuj z radości, która nie znałaś bólów rodzenia, bo więcej dzieci ma samotna niż ta, która żyje z mężem. Właśnie wy, bracia, jesteście jak Izaak dziećmi obietnicy. Ale jak wówczas ten, który się urodził tylko według ciała, prześladował tego, który się urodził według ducha, tak dzieje się i teraz. Co jednak mówi Pismo? Wypędź niewolnicę i jej syna, bo nie będzie dziedziczyć syn niewolnicy razem z synem wolnej. Tak to, bracia, nie jesteśmy dziećmi niewolnicy, ale wolnej (Ga 4, 22-31). Hagar (i Izmael) symbolizują prawo, religijność formalną, zrutynizowaną, opartą na przepisach i gestach. W praktyce zniewala ona człowieka i daje iluzoryczne poczucie zasługiwania sobie na zbawienie albo wręcz zapracowania na nie. Sara (i Izaak) stanowią obraz zbawienia „przez łaskę”; zbawienia możliwego dzięki wierze i otwarciu na działanie Ducha Świętego. Te dwie drogi są synonimem różnych relacji z Bogiem Ojcem. Pierwsza ma wymiar „niewolniczy”, wiąże się ze swoistym przymusem powinności, tradycji, nakazów. Druga dokonuje się w wewnętrznej wolności i wierze. Jej zewnętrznym wyrazem są czyny płynące z miłości.

Pytania do refleksji i modlitwy:

■ Co sądzę o wzajemnej relacji Sary i Hagar?

■ Jak oceniam postępowanie Sary?

■ Czy doświadczyłam/doświadczyłem w życiu upokorzeń? Jak je przeżyłam/przeżyłem? Czy i ja nie upokarzam innych?

■ Jak rozwiązuję sytuacje konfliktogenne?

■ Czy przebaczam innym ich uchybienia względem mnie?

■ Czy czuję, że z cierpienia i bólu rodzi się nowa nadzieja?

■ Jaki „anioł” wskazuje mi wodę życia?

■ Czy mam pewność, że nigdy nie jestem przegrana/przegrany, odrzucona/odrzucony ani zapomniana/zapomniany przez Boga?

■ Czy nie sądzę, że sama/sam zasłużę sobie na zbawienie?

■ Jaka relacja łączy mnie dziś z Bogiem: niewolnicza czy żywa, osobowa?

UŚMIECHNIĘTA

Życie matriarchini Sary rozgrywa się przede wszystkim w jej relacjach z trzema osobami: mężem, niewolnicą i synem. Wobec Abrahama Sara okazuje oblicze piękne i milczące, wobec Hagar potrafi być srogą panią, wobec Izaaka daje się poznać jako uśmiechnięta (E. Adamiak). Pierwszym uśmiechem wspomnianym w Biblii jest jednak uśmiech niedowierzania w czasie nawiedzenia przez Boga (Rdz 18, 1-15).

Opowiadanie o pobycie Boga u Abrahama jest opowieścią ludową, sagą rodzinną mieszkańców okolic Morza Martwego. Oto Abraham (nastąpiła już zmiana imienia, por. Rdz 17, 5) cieszy się błogosławieństwem Boga. Nie jest jednak człowiekiem spełnionym, szczęśliwym. Jego żona Sara nadal pozostaje bezpłodna. Ponadto Abraham jest nomadą, koczownikiem, nie ma stałego miejsca na ziemi. Mieszka w namiocie pod dębami Mamre.

W tej dość przykrej sytuacji egzystencjalnej nawiedza Abrahama Bóg, ukazany w trzech tajemniczych postaciach. Ich nieokreśloność sugeruje bliskość i nieuchwytność Boga. Andrzej Rublow ukazał tę scenę na pierwszym planie w ikonie Trójcy Świętej. Bóg przybywa do Abrahama w porze najbardziej nieodpowiedniej, gdy jest najgoręcej, wszyscy odpoczywają w cieniu namiotów. Uderza kontrast między siedzącym bezczynnie Abrahamem a podróżującymi Gośćmi. Później sytuacja ulegnie zmianie: Abraham przechodzi do działania, cieszy się z niespodziewanej wizyty, przygotowuje pospiesznie gościnę, włącza w działanie żonę i oraz dzieli się wszystkim, co posiada najlepszego. Goście natomiast milczą.

Po posiłku Bóg zwraca się z obietnicą do Abrahama, a właściwie do Sary, która była już stara i nie miewała przypadłości właściwej kobietom (Rdz 18, 11). Po upływie roku, w czasie ponownego nawiedzenia, Sara urodzi syna. Nie uczestniczyła ona bezpośrednio w dialogu Boga z Abrahamem. Przebywała poza namiotem. Jednak z oddali przysłuchiwała się rozmowie. Gdy dotarło do niej, że zostanie matką, zareagowała śmiechem. W podobny sposób postąpił wcześniej Abraham: Abraham, upadłszy na twarz, roześmiał się; pomyślał sobie bowiem: «Czyż człowiekowi stuletniemu może urodzić się syn? Albo czy dziewięćdziesięcioletnia Sara może zostać matką?» (Rdz 17, 17). Ojcowie Kościoła różnicują (według specyficznych kryteriów) śmiech Sary i Abrahama. Pierwszy określają jako negatywny, gorzki, nieszczery, drugi natomiast jako pozytywny, radosny i błogosławiony. Sara wątpiła w Słowo, natomiast Abraham nie uśmiechnął się wątpiąc, ale padając, adorując, uwielbiając i dziękując Bogu za to, że coś takiego przytrafiło się człowiekowi, który ma sto lat. A zatem uśmiechnął się inaczej, tzn. rozradował się (Iszodad z Merw). Ponad niedowierzającym uśmiechem Abrahama i Sary rozlegnie się jeszcze śmiech Pana Boga, wyrażony w imieniu syna Izaaka. Słowo „Izaak” znaczy: „Jahwe (Bóg) się zaśmiał”.

Śmiech jest objawem zdrowego życia duchowego. Śmieje się Ten, który mieszka w niebie (Ps 2, 4). Śmieje się również człowiek. Śmiech łączy, pozwala nabierać dystansu, daje odwagę i optymizm, by podejmować trud codziennego życia. Nadaje codzienności pogodę, lekkość, uwalnia od banalności i nudy. Śmiech pokonuje podziały i zbliża ludzi, tworzy atmosferę przyjaźni i prowadzi do afirmacji życia. Z drugiej jednak strony może być cyniczny, grubiański, wulgarny, głupi, poniżający i dzielący. Wobec takiego śmiechu Jezus wypowiedział „biada”: Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie (Łk 6, 25).

Wobec sceptycyzmu Sary Bóg reaguje zniecierpliwieniem: Dlaczego to Sara śmieje się i myśli: Czy naprawdę będę mogła rodzić, gdy już się zestarzałam? (Rdz 18, 13). Następnie w sposób autorytatywny objawia swoją wszechmoc i potwierdza wcześniej złożoną obietnicę: Czy jest coś, co byłoby niemożliwe dla Pana? Za rok o tej porze wrócę do ciebie, i Sara będzie miała syna (Rdz 18, 14).

Reakcją Sary na objawienie Boga jest lęk, przerażenie. Sara, świadoma swoich wątpliwości i braku wiary, pragnie ukryć swe myśli, wypiera się prawdy, kłamie. Bóg, który brzydzi się kłamstwem, przenika i zna człowieka do głębi (por. Ps 139), demaskuje jej nieszczerość: Nie. Śmiałaś się! (Rdz 18, 15).

W relacjach z Panem Bogiem najważniejsza jest prawda i autentyzm. Życie duchowe zaczyna się od przyznania się do kłamstwa, słabości i grzechu – od nawrócenia. Przed Bogiem nie można grać ani zakładać masek. On patrzy w serce i zna najgłębsze motywy ludzkich postaw i zachowań (por. 1 Sm 16, 7).

Pytania do refleksji i modlitwy:

■ Czy jestem człowiekiem szczęśliwym, spełnionym?

■ O co mam największy żal do Boga?

■ W czym wyraża się moja szczodrość?

■ Jak określiłabym/określiłbym mój śmiech?

■ Czy jestem autentyczna/autentyczny?

■ Czy nie noszę zewnętrznych masek i nie gram wyuczonych ról?

ŚMIERĆ

Największe cierpienie w życiu Sary wiązało się niewątpliwie z próbą złożenia w ofierze Izaaka (por. Rdz 22, 1-14). Podobne doświadczenie przeżyła Hagar na pustyni (por. Rdz 21, 14-20). Obaj synowie zostali w ostatniej chwili uratowani przez aniołów, a obie kobiety doświadczyły miłosierdzia Boga i Jego opieki. Według tradycji żydowskiej nieprzypadkowo śmierć Sary następuje tuż po wydarzeniach na górze Moria. Myśl o możliwości złożenia w ofierze jedynego syna wstrząsa nią tak, że nie potrafi już dłużej żyć (E. Adamiak).

Śmierć Sary w podeszłym wieku była symbolem Bożego błogosławieństwa. Również taki wymiar miał jej pochówek. Do tej pory nie wypełniła się jednak jeszcze przepowiednia Boga. Abraham wciąż nie posiadał ziemi. Nie miał nawet gdzie pogrzebać ukochanej żony (por. Rdz 23, 1-20). Na Wschodzie cześć wobec zmarłych miała wyjątkowe znaczenie. Grób był traktowany jako przedsionek ostatecznego spoczynku zmarłego w niebie. Stąd pozbawienie kogoś pogrzebu uznawano za największe nieszczęście. Uważano, że skazuje to zmarłego na wieczny niepokój, zagubienie i odrzucenie.

Abraham postanowił więc nabyć jedną z pieczar na miejsce pochówku żony. Opis negocjacji i porozumienia, charakterystycznych dla ludzi Wschodu również dziś, ukazuje determinację Abrahama wypływającą przede wszystkim z miłości do Sary. Umowa dokonuje się niemal z humorem przy wtórze wzajemnych komplementów i uprzejmości. Wydaje się zaszczytem dla obydwu stron. Transakcja oznacza kupno posiadłości w pobliżu Mamre: ziemi i znajdującej się na niej pieczary.

Abraham rozpoczął również zwyczajową żałobę, która na Wschodzie miała wymiar silnie emocjonalny, ekspresyjny. Wyrażał ją głośny płacz i lamentacje. Okres ten, w zależności od kultury, ma różny przebieg i charakter. Jest jednak zawsze potrzebny, aby pożegnać się z ukochaną osobą. Abraham, który opłakiwał Sarę, doświadczał zapewne uczuć towarzyszących każdej żałobie: szoku, rozpaczy, a później stopniowej akceptacji i reorganizacji dalszego życia.

Doświadczając bólu i kryzysu, miał jednak świadomość, że śmierć nie rozdziela na zawsze. Przeciwnie, czuł zapewne, że obiekt miłości nie ginie, nosimy go bowiem w nas samych (A. Maslow). W trudnych doświadczeniach żałoby pomaga wiara, która podtrzymuje przekonanie o bliskości osób kochanych. Wiara daje poczucie pewności, że śmierć nie jest ostateczną granicą pomiędzy kochającymi, ale łączy na wieczność; nie jest końcem miłości, ale jej „celebrowaniem”: Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, / jak pieczęć na twoim ramieniu, / bo jak śmierć potężna jest miłość, / a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, / żar jej to żar ognia, / płomień Pański. / Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, / nie zatopią jej rzeki (Pnp 8, 6-8).

Poprzez śmierć bliskiej osoby „sięgają Boga” wzajemne uczucia, doświadczenia, rozmowy, bóle i radości. W tym sensie śmierć jest nie tylko bramą do obcego świata, ale do mieszkania, gdzie są już osoby kochane. I im więcej bliskich nam ludzi umiera, tym większa część nas samych przebywa w wiecznym mieszkaniu – w niebie.

Pytania do modlitwy i refleksji:

■ Czy potrafię wyobrazić sobie ból Sary i Hagar wobec możliwości utraty własnego dziecka?

■ Czyja śmierć wywołała we mnie największy ból i smutek?

■ Jak przeżywam czas żałoby?

■ Czy wiara daje mi pewność, że śmierć łączy na wieczność i że nie jest końcem miłości, ale jej „celebrowaniem”?

■ Co dla mnie oznacza „świętych obcowanie”?

■ Czy modlę się za zmarłych i „do zmarłych”?

3. ŻONA I CÓRKI LOTA

SODOMA I GOMORA

Lot jest bratankiem Abrahama. Wraz z nim opuścił Ur, a później Charan i udał się w kierunku Kanaanu. Podczas konfliktu o pastwiska odłączył się od stryja i osiedlił w żyznej dolinie Jordanu w okolicach Soar (por. Rdz 13, 2nn). Lot jest przeciwieństwem wuja. O ile Abraham jest posłuszny, cierpliwy, stateczny jak na patriarchę przystało, o tyle jego bratanek okazuje się popędliwy, dynamiczny i chciwy – jak (zwykle) bywa młody człowiek.

Wybierając obfitsze, urodzajne ziemie, Lot zamieszkał wśród mieszkańców Sodomy. Znalazł się tym samym w epicentrum zła. Wszyscy mieszkańcy Sodomy byli źli. Zdeprawowane było całe miasto. Wcześniej w dyskusji z Abrahamem Bóg obiecał je ocalić, jeśli znajdzie się tam przynajmniej dziesięciu sprawiedliwych (por. Rdz 18, 22nn).

Lot uginał się pod ciężarem rozpustnego postępowania ludzi nie liczących się z Bożym prawem – sprawiedliwy bowiem mieszkając wśród nich z dnia na dzień duszę swą sprawiedliwą miał umęczoną przeciwnymi prawu czynami, które widział i o których słyszał – pisze o Locie św. Piotr (2 P 2, 7-8). Owe permanentne przeciwne prawu czyny wywołały słuszny gniew Boga, który postanowił zniszczyć miasto wraz z jego mieszkańcami. Wcześniej posłał aniołów, aby przestrzegli Lota i jego rodzinę przed mającym nastąpić kataklizmem.

Wysłannicy Boga to owi tajemniczy Goście, którzy wcześniej nawiedzili Abrahama (por. Rdz 18, 1nn). Na ich widok Lot zareagował z patriarchalną gościnnością: siedząc wedle obyczaju w bramie miasta, wyszedł naprzeciw, skłonił się do ziemi i zaprosił do siebie, proponując posiłek i nocleg (por. Rdz 19, 1-3). Przeciwieństwem otwartości i hojności Lota jest postawa mieszkańców Sodomy. Zanim jeszcze (Goście) udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, wywołali Lota i rzekli do niego: «Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!» (Rdz 19, 4-5). Mieszkańcy Sodomy nie tylko naruszyli święty obyczaj gościnności, ale w swoim zepsuciu chcieli dopuścić się zabronionych zachowań seksualnych, łamiąc tym samym fundamentalne prawo życia społecznego Bliskiego Wschodu (por. Kpł 18, 22).

Homoseksualizm mieszkańców Sodomy związany był również z prostytucją sakralną. Poprzez nią nawiązywano kontakt z bóstwem (Baalem) w celu zapewnienia płodności cielesnej i żyzności ziemi (por. Pwt 23, 18). Sodomici dopuszczali się w ten sposób grzechu bałwochwalstwa przeciwko jedynemu Bogu oraz grzeszyli przeciwko bliźniemu, łamiąc zasady gościnności i etyki seksualnej.

Reakcja Lota wydaje się według kryteriów współczesnej etyki szokująca i bulwersująca. Lot proponuje oto sodomitom w zamian za gości własne córki. W starożytnym systemie wartości cześć i cnota kobiety miały mniejszą wartość niż godność mężczyzny. Ponadto dobro gości było ważniejsze niż dobro własnych dzieci. Lot stosuje tutaj zasadę – dość rozpowszechnioną w świecie starożytnym – wyboru mniejszego zła. Jednak kryteria tego wyboru mogą budzić słuszne wątpliwości. Zło zawsze pozostanie przecież złem, a kierowanie się zasadą „cel uświęca środki” albo wyborem „mniejszego zła” nie rozwiąże problemów ani nie pozwoli uniknąć cierpienia z nim związanego. Gdyby zamiary Lota doszły do skutku, stałyby się przyczyną niemożliwych do uzdrowienia okaleczeń psychicznych jego córek albo nawet ich śmierci (por. Sdz 19, 14nn). Na ich dalszych relacjach z ojcem zaciążyłyby uczucia niechęci, żalu, a może nawet nienawiści. Ostatecznym sposobem powstrzymania zła jest zasada ewangeliczna sformułowana przez św. Pawła: Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12, 21).

Pytania do modlitwy i refleksji:

■ Kto jest bliższy mojej postawie: Abraham czy Lot?

■ Czy prawo gościnności jest w moim życiu wystarczająco ważne i realizowane?

■ Jaka jest moja ocena homoseksualizmu i zorganizowanych ruchów gejowskich, a jaki mam stosunek do osób o skłonnościach homoseksualnych?

■ Jak oceniam moralność Lota?

■ Co sądzę o zasadach: „cel uświęca środki” i „wybór mniejszego zła”?

■ Jakich zranień doświadczyłam/doświadczyłem w moich relacjach z ojcem (szczególnie w dzieciństwie)? Czy nie byłam/byłem przyczyną cierpienia i zranień moich dzieci?

DRAMAT ŻONY LOTA

Wszystkie kobiety związane z Lotem są postaciami tragicznymi. Szczególnie dramatyczna wydaje się sytuacja jego żony. W obliczu porażki Lota wobec napastników, jego Goście sami podejmują się obrony. Porażają Sodomitów ślepotą (por. Rdz 19, 10n). Siła Bożego światła powala grzesznika i zanurza go w ciemności, w której jest pogrążony (G. Ravasi). Podobną ślepotą został porażony Paweł w zetknięciu ze światłem Jezusa zmartwychwstałego (por. Dz 9, 3-8).

Lot niechętnie poddaje się woli aniołów. Gdy zięciowie odmawiają ucieczki, wysłannicy Boży niemal siłą muszą wyciągnąć Lota, jego żonę i córki z miasta; Lot ociąga się, a nawet targuje z nimi o nowe miejsce zamieszkania (por. Rdz 19, 23-22). Ostatecznie ulega perswazji i stanowczości swych Gości.

Gdy przybył do Soaru, Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana <z nieba>. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność (Rdz 19, 23-25). Tragedia, jaka spotkała obszar Morza Martwego, była według Biblii konsekwencją zepsucia mieszkańców Sodomy i okolic. Gdy Abraham dokonał inspekcji ziemi sodomskiej, dostrzegł jedynie gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal (Rdz 19, 28). Wcześniej była to ziemia bardzo urodzajna, (...) jak ogród Pana (Rdz 13, 10). Gniew Boga zamienił ją w martwą pustynię. W rzeczywistości mogło chodzić o trzęsienie ziemi, które spowodowało wybuch gazu i ropy, czym wywołało liczne pożary. Cała okolica Morza Martwego jest do dziś bogata w siarczany (R. Beretta, E. Broli).