Jesteś tego warta - Nicole M. Caruso - ebook

Jesteś tego warta ebook

Nicole M. Caruso

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Nicole M. Caruso przypomina kobietom, że są wyjątkowe w oczach Boga i godne nosić rzeczy, które sprawiają, że czują się piękne. Każdy nowy dzień to dar, który warto celebrować. Dzięki świadomemu, osobistemu stylowi możemy dzielić się swoją historią i realizować powołanie w sposób, który przyciąga innych do Chrystusa. Autorka daje wiele cennych, praktycznych wskazówek dotyczących poszukiwania własnego stylu, który podkreśla w pełni kobiecą wartość, skromność, elegancję i dobry gust.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 164

Data ważności licencji: 11/7/2029

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Tytuł oryginału

Worthy of Wearing. How Personal Style Expresses our Feminine Genius

 

Copytight © 2021 Nicole M. Caruso

Published by Sophia Institute Press, USA. All rights reserved.

This Polish edition published in arrangement with Sophia Institute Press trough Riggins Rights Management.

© Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, 2026

 

Redaktor inicjujący – Paweł Dąbrowski OP

Redaktorka prowadząca – Justyna Olszewska

Redakcja – Lidia Kozłowska

Korekta – Marek Kowalik, Lidia Kozłowska

Skład i łamanie oraz redakcja techniczna – Józefa Kurpisz

Projekt okładki – Krzysztof Lorczyk OP

Fotografia na okładce – Inna Kapturevska | pexels.com

W niniejszym wydaniu, na mocy umowy licencyjnej zawartej z Sophia Institute Press, wykorzystano oryginalny układ typograficzny książki oraz użyte w nim fotografie, dokonując niezbędnych adaptacji do polskiej wersji językowej i standardów wydawniczych W drodze.

 

 

 

 

 

ISBN 978-83-7906-890-6 (wersja drukowana)

ISBN 978-83-7906-891-3 (wersja elektroniczna)

 

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o.

Wydanie I

ul. Kościuszki 99

61-716 Poznań

tel. 61 852 39 62

[email protected]

www.wdrodze.pl

 

Przygotowanie wersji elektronicznej

Dedykacja

Mojemu Stephenowi. Ta książka nie powstałaby, gdyby nie Twoje wielkoduszne serce, pełne cierpliwości ojcowanie, nieustanne zachęty i prowadzone późno w nocy sesje strategiczne. Bóg wiedział, że potrzebuję mężczyzny takiego jak Ty. Bycie Twoją żoną jest dla mnie wielkim błogosławieństwem.

Moim pięknym dzieciom. Dziękuję, że uczycie mnie, czym naprawdę jest miłość agape. Jestem bardzo dumna z bycia Waszą mamą.

Moja miłość ku Wam jest głęboka niczym ocean.

Wstęp

Pozwólcie, że rozpocznę od wyjaśnienia, czym ta książka nie jest. Nie stanowi ona manifestu na temat tego, co jest atrakcyjne, a co nie. Nie spodziewajcie się, że będzie ona przypominać artykuły w rodzaju tych zatytułowanych Dziesięć rzeczy, które każda kobieta powinna posiadać. Nie przedstawię tutaj zestawu konkretnych zasad, według których musiałyby postępować kobiety, aby stylowo się ubierać. A już tym bardziej z książki tej nie dowiecie się, jaki powinien być wasz styl – zamiast tego nauczy was ona odkrywać to, co już kryje się w waszych sercach, byście mogły ujawniać cząstkę tego poprzez własny sposób ubierania się.

„Jesteś tego warta” to określony światopogląd, proces myślowy przypominający nam (także mnie samej), że jesteśmy cenne w oczach Bożych i zasługujemy na noszenie ubrań pozwalających nam czuć się pięknymi. Jesteśmy samym sobie winne to, byśmy ubierały się w rzeczy sprawiające nam radość, pasujące do nas oraz do naszego powołania i stylu życia. Ten kolorowy top, który uwielbiacie, a który wisi gdzieś w szafie na „lepszą okazję”? Dlaczego nie włożyć go dzisiaj? Znakomicie dopasowane spodnie, w których macie poczucie, że jesteście w stanie poradzić sobie ze wszystkim, co was spotyka? Wskakujcie w nie! Tamten naszyjnik po babci, który wciąż delikatnie zachowuje zapach jej perfum? Skorzystajcie z możliwości i noście go z dumą. Kiedy ciągle nosimy te same, stare rzeczy, ignorując piękne ubrania sprawiające nam radość, kończy się tak, że mamy szafę pełną wspaniałych strojów, których nigdy nie nosimy. Jaka szkoda!

Odkąd byłam małym dzieckiem, rozkoszowałam się ubraniami, osobistym stylem, fotografią, filmem i wszystkim, co się z tym wiąże. Moim pierwszym miejscem pracy był luksusowy sklep jubilerski w moim rodzinnym mieście, a w późniejszych latach dalej zarabiałam na życie w rozmaitych punktach handlowych, choć przeważnie nie czułam, że jest to tylko praca. Mała, ekskluzywna drogeria w Westport (Connecticut); główny sklep Gap na 59 ulicy w Nowym Jorku; słynny Saks Fifth Avenue – we wszystkich tych miejscach miałam okazję pomagać kobietom w każdym wieku w czymkolwiek: od dopasowywania bielizny, wybierania designerskich torebek i znajdowania idealnej konturówki do zrobienia „kociego oka” po dobieranie diamentów i sprawdzanie, które dżinsy są doskonałe do danej sylwetki. Kiedy widziałam, jak oczy kobiety rozświetlają się, a jej pewność siebie szybuje w górę, doświadczałam ekscytującego i dającego poczucie spełnienia przypływu adrenaliny. Nigdy nie miałam tego dosyć.

A jednak wciąż chciałam czegoś więcej. Gorąco pragnęłam wedrzeć się do wymarzonej branży, którą była dla mnie moda. Po tym, gdy mój mąż skończył pobyt na placówce Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Teksasie, powróciliśmy do Nowego Jorku (gdzie wcześniej zakochaliśmy się w sobie), abym mogła zrealizować swoje życiowe marzenia. I tak faktycznie się stało (dzięki przyjaciółce, która przesłała moje CV do swojej przyjaciółki)! Mogłam posmakować życia dziewczyny ze świata mody jako stażystka czy pracownik tymczasowy, drepcząc od jednego do drugiego salonu wystawowego na Manhattanie, uczestnicząc w spotkaniach biznesowych z ważnymi specjalistami do spraw sprzedaży, ubierając modelki, tańcząc na imprezach po pokazach mody i widując mnóstwo celebrytów. Mogłam ujrzeć przemysł modowy od wewnątrz, będąc w samym nowojorskim Garment District. Owszem, wyglądało to tak, jak na filmach (nawet jeśli chodzi o Diabeł ubiera się u Prady).

W tej części mojego życia liczyły się tylko wygląd i marka. Przyzwyczaiłam się odpowiadać na pytanie: „Czyją masz torebkę?” jako oznaczające: „Kto zaprojektował twoją torebkę?”. Po tym, gdy rozeznałam, że powinnam się rozstać z tym światem, trudno było mi się stroić, skoro nie miałam się komu pokazać – nawet jeśli tym „kimś” miałby być po prostu inny Nowojorczyk z ulicy, podtrzymujący właściwą miastu kulturę przyglądania się przechodniom. Czy to, jak jestem ubrana, ma znaczenie, skoro nikt mnie nie widzi?

Wiecie, kto tak naprawdę nauczył mnie sensu stwierdzenia: „Jesteś tego warta”? Nie była to żadna mistrzyni krawiectwa, nie był to jakikolwiek trendwatcher ani nikt wyznaczający trendy. Uczyniła to moja córka, Cecilia. Każdego ranka wstaje jeszcze przede mną i rozpoczyna swój dzień od włożenia czegoś specjalnego. Kiedy miała dwa lata, chwyciła mój fuksjowy szal w stylu vintage i owinęła sobie wokół szyi. W wieku lat trzech w każdą niedzielę wkładała swoją bożonarodzeniową sukienkę, dopóki z niej nie wyrosła; natomiast jako czterolatka przebierała się w różową suknię z cekinami przy okazji naszej cotygodniowej wyprawy do biblioteki. Wielu sąsiadów zatrzymywało się i uśmiechało na widok tego, jak była rozradowana. Nigdy nie czuła się niezręcznie, będąc tak szykownie wystrojoną – zamiast tego skromnie się uśmiechała, wzruszała ramionami i ze śmiechem oraz w podskokach wędrowała dalej chodnikiem.

Ta mała, śliczna duszyczka pokazała mi, że noszenie ulubionych ubrań daje szczęście. Mając czyste intencje i szczęśliwe serce, możemy naśladować przykład św. Teresy z Lisieux i czynić „małe rzeczy z wielką miłością”, gdyż nasza pewność siebie jest zakorzeniona w Chrystusie. Postanowiłam wypróbować metodę Cecilii i nosić stroje, które były moimi ulubionymi, kiedy żyłam w świecie mody, choć teraz jestem już mamą niepracującą zawodowo. Poczułam się jakoś lżej. Znów stałam się sobą, nie mając już wrażenia, że jestem „tylko mamą”. Choć matkowanie mojemu maluchowi dawało mi niezwykłe poczucie sensu i spełnienia już wtedy, kiedy nosiłam zwykłe ubrania mające za zadanie po prostu mnie okrywać, na nowo odkryłam swoje życiowe cele, gdy zaczęłam się ubierać trochę bardziej „ekstra”. Połączenie „starego” życia z nowym pozwoliło mi uzyskać nowy rodzaj pewności siebie. Dbanie o osobisty styl w imię samego bycia kimś modnym i zauważanym jest skażone próżnością – ale jeśli postępuje się tak w imię wiary w cel i misję dane od Boga, dodaje to sił i jest wyzwalające. Ubrania wpisujące się w naszą osobistą historię i misję życiową oraz w podejmowane przez nas przedsięwzięcia mogą być noszone na większą chwałę Boga.

Kiedy zaczęłam pisać tę książkę, wiedziałam, że będę chciała sięgnąć do doświadczeń rzeczywistych kobiet. Pragnęłam ukazać wiele oblicz autentycznego piękna, jakie stworzył Bóg; chciałam też, by projekty was zachwyciły. Niezwykłe kobiety tu pokazane należą do grona moich przyjaciół i rodziny. Są utalentowane, inteligentne, kreatywne, dowcipne i troskliwe. Nade wszystko zaś dążą do tego, by kochać Boga całym sercem. Kiedy widzę ich twarze, przerzucając te kartki, uśmiecham się sama do siebie na widok ich magnetycznej radości. Mam nadzieję, że ta książka podbuduje waszą kobiecość i zainspiruje do celebrowania tego, kim stworzył was Bóg.

Zamiast zatrudnić stylistę, który ubrałby je we wspaniałe, designerskie ciuchy, moje przyjaciółki przeczesały własne szafy. Każda z nich ma na sobie własne (lub pożyczone ode mnie!) ubrania, które w swobodny i elegancki sposób wyrażają ich „ja”. Dzięki odrobinie zabiegów fryzjerskich i makijażowi, danej nam przez Boga doskonałej pogodzie oraz bystremu oku fotograf, Marquel Patton, tekst tej książki mógł ożyć poprzez zdjęcia.

Odrobina zachęty dla was: dacie sobie z tym radę. Nie musicie mieć za sobą kursu mody, zatrudnić stylisty ani nosić określonego rozmiaru. Nie ma znaczenia, czy mieszkacie w gospodarstwie wiejskim, w miejskim zaułku, czy w wysokim apartamentowcu. Zdecydowanie nie liczy się też to, czy rzeczy do swojej szafy znajdujecie w domach handlowych, czy w sklepach z używaną odzieżą. Poza tym to, co mi się podoba i co lubię, może całkowicie różnić się od tego, co inspiruje was – moim zdaniem to bardzo, bardzo dobrze. Daję słowo, dacie sobie radę! Tylko bądźcie cierpliwe wobec samych siebie i swojego portfela oraz nie poddawajcie się.

Niezależnie od tego, czy nie znosicie swoich ubrań, czy też uwielbiacie je, ale uważacie za niedopasowane do obecnego etapu waszego życia, czy może wciąż próbujecie odkryć, jaki jest wasz osobisty styl, nie jesteście w tym same. Chcę wam podziękować, że dołączacie do mnie w tej wyprawie i stanowicie bodziec do napisania książki, nad którą myślałam, odkąd byłam dziew-czynką.

Dziękuję za przekazanie przyjaciółkom, siostrom, współlokatorkom i kuzynkom, by również się do nas dołączyły. Dziękuję za przesyłane mi wiadomości, że wreszcie rzuciłyście okropnego chłopaka, zaakceptowałyście swoją figurę, zaaplikowałyście o nową pracę lub [tutaj należy wpisać coś innego, co przeraża, ale jest czymś dobrym]. Dzięki temu od razu wiem, że przekazywane tu przesłanie nie pochodzi ode mnie, ale od Chrystusa. On chce, byśmy znały wartość, jaką obdarzył nas Bóg. Ma wobec naszego życia wielkie plany.

U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli (Łk12,7).

Podziękowania od papieża Jana Pawła II

 

Dziękujemy ci, kobieto-matko, która w swym łonie nosisz istotę ludzką w radości i trudzie jedynego doświadczenia, które sprawia, że stajesz się Bożym uśmiechem dla przychodzącego na świat dziecka, przewodniczką dla jego pierwszych kroków, oparciem w okresie dorastania i punktem odniesienia na dalszej drodze życia.

Dziękujemy ci, kobieto-małżonko, która nierozerwalnie łączysz swój los z losem męża, aby poprzez wzajemne obdarowywanie się służyć komunii i życiu.

Dziękujemy ci, kobieto-córko i kobieto-siostro, która wnosisz w dom rodzinny, a następnie w całe życie społeczne bogactwo twej wrażliwości, intuicji, ofiarności i stałości.

Dziękujemy ci, kobieto pracująca zawodowo, zaangażowana we wszystkich dziedzinach życia społecznego, gospodarczego, kulturalnego, artystycznego, politycznego, za niezastąpiony wkład, jaki wnosisz w kształtowanie kultury zdolnej połączyć rozum i uczucie, w życie zawsze otwarte na zmysł „tajemnicy”, w budowanie bardziej ludzkich struktur ekonomicznych i politycznych.

Dziękujemy ci, kobieto konsekrowana, która na wzór największej z kobiet, Matki Chrystusa Słowa Wcielonego, otwierasz się ulegle i wiernie na miłość Bożą, pomagając Kościołowi i całej ludzkości dawać Bogu „oblubieńczą” odpowiedź, wyrażającą się w przedziwnej komunii, w jakiej Bóg pragnie pozostawać ze swoim stworzeniem.

Dziękujemy ci, kobieto, za to, że jesteś kobietą! Zdolnością postrzegania cechującą twą kobiecość wzbogacasz właściwe zrozumienie świata i dajesz wkład w pełną prawdę o związkach między ludźmi.

List do kobiet, 29 czerwca 19951

1. DLACZEGO JESTEŚMY TEGO WARTE

Rozdział I. Wiedzcie, że jesteście tego warte

Czy wiecie, że Biblia podkreśla naszą wartość jako kobiet? Przeczytajcie początkowy fragment Poematu o dzielnej niewieście z Księgi Przysłów (31,10). Werset ten brzmi: „Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły”2. Trudno się kłócić z żywym słowem Bożym.

Na czym jednak polega bycie kimś wartościowym? Zastanawiałam się nad tym za każdym razem, gdy rozpoczynał się jakiś nowy etap mojego życia. Na niektórych z tych etapów miałam poczucie zagadkowego rozdźwięku między osobą, jaką chciałam być i jaką powinnam być według innych, a osobą, którą widziałam w lustrze. Dezorientacja i brak wiary w samą siebie mąciły moje serce. Moje marzenia wydawały się bardzo odległe i wmawiałam samej sobie, że nie zasługuję na to, by je realizować.

”NIEWIASTĘ DZIELNĄ KTÓŻ ZNAJDZIE? JEJ WARTOŚĆ PRZEWYŻSZA PERŁY ”

Największym kłamstwem, w jakie wierzą dziś kobiety, jest to głoszące, że nie zasługujemy na wiele. Ograniczamy same siebie, odstawiamy swoje marzenia na bok i z rezygnacją godzimy się na to, co nas spotyka. Zadowalamy się chłopakiem, który jest kontrolujący. Nie reagujemy, kiedy ktoś okazuje nam brak szacunku. Wycofujemy się, gdy kwestionuje się nasze przekonania, albo – niestety – popadamy w zobojętnienie. Co najgorsze, zarażamy krytyką i wstydem te osoby, które znajdują się w naszej strefie wpływów: nasze córki, przyjaciółki, kuzynki i siostrzenice. Jak przypomina zwrot „zranieni ludzie ranią innych”, ból jest czymś, co się udziela. Nie uciekajcie i wiedzcie, że będę wam cały czas towarzyszyć w miarę odkrywania, jak raz na zawsze zerwać z kłamstwem, że nie zasługujecie na wiele.

Niezależnie od tego, na jakim etapie życia akurat jesteście, chciałabym, byście miały świadomość, że jesteście warte miłości. Zostałyście uczynione na obraz i podobieństwo Boga. Jesteście ukochanymi córkami Króla królów. Wasz Ojciec w niebie policzył wszystkie włosy na waszej głowie i patrzy na was z czułością mimo waszej ludzkiej słabości. Widzi was takimi, jakimi jesteście – niedoskonałymi i skłonnymi do grzechu – i wciąż kocha was jako swoje „drogocenne perły”. Stwórca wszechświata uczynił was dokładnie takimi, jakimi jesteście. Nawet jeśli nie czujecie się piękne, zostałyście stworzone pięknymi. Powtórzę: zostałyście stworzone pięknymi i takimi jesteście, choćbyście miały problemy z własnym poczuciem wartości, nie wiedziały, jaki jest wasz osobisty styl, albo czuły się zagubione, gdy musicie dobrać ubranie. Niech prawda o danym wam przez Boga pięknie zakorzeni się w waszych sercach.

Ta książka jest listem miłosnym, głoszącym, że zasługujecie na to, by nosić rzeczy sprawiające, iż czujecie się pięknymi i pewnymi siebie. Czy wiecie, że warte jesteście tego, by we wtorek włożyć świetny top, a w piątek swoje ulubione buty? Może jest druga po południu i macie akurat ciężki dzień. Czemu nie poświęcić kilku chwil na modlitwę, a później pomalować sobie ust? Weźcie kilka głębokich oddechów i miejcie wiarę, że dacie radę, mając przy sobie Chrystusa. Nawet jeśli nie wydaje się wam, że na cokolwiek zasługujecie, możecie nakłuć ciemności wokół siebie i dostrzec obecność Chrystusa w swoim życiu – podobnie jak camera obscura chwyta światło. To maleńkie nakłucie stwarza przestrzeń, w którą Chrystus może wkroczyć ze swoją miłością.

Abyście czuły się osobami wartościowymi, musicie nabrać nawyku akceptowania swojej wartości. Kiedy w 2014 roku, po czterech latach prób zajścia w ciążę, w końcu zostałam matką, przystałam na to, by moje powołanie zmieniło się w niewolę. Nie było szans na dbanie o samą siebie w sytuacji, gdy ledwo miałam czas na prysznic, skoro moje dręczone kolkami maleństwo ciągle płakało albo ulewało pokarm. Bałam się, że córka się zakrztusi, jeśli zostawię ją samą na więcej niż dwie minuty – kilkakrotnie okazywało się zresztą, że mam rację. Moje zmagania z nigdy niekończącymi się obowiązkami domowymi były z góry skazane na porażkę. Nic nie wydawało się nigdy „zrobione”, jak było wówczas, gdy pracowałam zawodowo albo studiowałam. Kiedy włącza się tryb przetrwania, niemożliwe jest patrzenie choć kilka metrów wprzód, a już tym bardziej opracowanie wyszukanej metody dbania o samą siebie czy obmyślenie takiej garderoby, która idealnie i bez wysiłku wyrażałaby to, kim jestem, i pozwalała mojej duszy wyrażać siebie poprzez ubrania.

Niestety, wiele kobiet pada ofiarą przekonania, że nie powinnyśmy poświęcać czasu samym sobie – poprzez czy to dbanie o swój wygląd, czy to modlitwę, czy to troskę o swój dobrostan, ponieważ odciąga nas to od obowiązków. Współcześnie dbanie o samą siebie stało się w pewnym stopniu mantrą i często nie ma innego znaczenia jak dogadzanie samej sobie. Musimy się dowiedzieć, dlaczego mamy o siebie dbać.

Jako kobiety uwielbiamy się o coś troszczyć i nieraz oddajemy się trosce o nasz apostolat, relacje i obowiązki, czyniąc to kosztem własnych potrzeb. Dopasowujemy się do swojej listy zadań do zrobienia, a zaniedbując same siebie, tracimy z oczu to, kim jesteśmy – aż w końcu nie rozpoznajemy osoby, którą widzimy w lustrze.

Dotyczy to nie tylko matek, ale wszystkich kobiet nadmiernie przedkładających swoje zadania ponad troskę o siebie. Niezależnie od tego, jakie macie powołanie, pracoholizm często prowadzi do wypalenia i resentymentu wobec tych właśnie ludzi, których kochacie i którym służycie. Jeśli zaniedbujemy potrzebę dbania o siebie, inspirowania się, przyjaźni, modlitwy, ćwiczeń i zdrowych nawyków, ostatecznie przygaszamy w sobie Chrystusowe światło. W Ewangelii św. Łukasza (11,33) Jezus stwierdza: „Nikt nie zapala światła i nie stawia go w ukryciu ani pod korcem, lecz na świeczniku, aby jego blask widzieli ci, którzy wchodzą”. Następnie zaś mówi: „Jeśli zatem całe twoje ciało będzie w świetle, nie mając w sobie nic ciemnego, całe będzie w świetle, jak gdyby światło oświecało cię swym blaskiem” (Łk 11,36). Jak możemy stawać się światłem dla świata, nie kryjąc swojego blasku? Pierwszym krokiem jest bycie przekonaną o własnej wartości.

„TYLKO TY MOŻESZ ZASPOKOIĆ TĘSKNOTY, KTÓRE NAS DRĘCZĄ”†Św. Grzegorz z Nazjanzu

Pamiętajcie, co powiedział św. Paweł: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef 2,8–10). Niezależnie od tego, czym się zajmujemy albo co posiadamy, jesteśmy dziełem Bożym: szczególnym, wyjątkowym i niepowtarzalnym. Musimy przyswoić sobie taką naszą tożsamość, gdyż to przewróci do góry nogami wszystko, co wmawia nam kultura. Czy kiedykolwiek pomyślałyście, że wasza pewność siebie, wynikająca z tego, jakimi stworzył was Bóg, może być darem, którym warto podzielić się ze światem? Mówię wam, lepiej w to uwierzcie.

Jak wiele kobiet, nie zawsze byłam pewna tego, kim jestem. Zmagałam się ze swoją tożsamością, misją, a podczas wakacji spędzonych w Rzymie – także ze swoim powołaniem. Przemocowi rówieśnicy, popkultura i dręczące, negatywne głosy wiele razy próbowały wprowadzić mnie w konsternację, uciszyć i zwieść na manowce. Te negatywne głosy chcą, byście czuły się małe, niekompetentne, niedające się kochać i będące ciężarem – tak by wasze światło pozostawało ukryte. Jeśli ulegamy tym głosom, wmawiającym nam lęk i wstyd, wypełniają one nasz świat pustką i pozbawiają nas szansy ukazywania Chrystusa innym.

Jaka jest więc nasza najlepsza broń przeciwko brakowi pewności siebie? To patrzenie na siebie w sposób, w jaki widzi nas Bóg; kochanie siebie tak, jak On nas kocha; oraz darmowe dzielenie się tą miłością. Kiedy wpuszczamy Chrystusa do swego serca, On je uzdrawia, nawet jeśli jest zdruzgotane. Wraz z uzdrowieniem uzyskujemy zdolność ufania Bogu, przyjmowania Jego miłości oraz stawania się Jego narzędziami w tym świecie.

Ruch Jesteś tego warta oraz książka, którą trzymacie teraz w dłoniach, zrodziły się z mojej własnej potrzeby zmiany sposobu myślenia, jakiej doświadczyłam wówczas, gdy zupełnie zatraciłam świadomość tego, jak to jest czuć się naprawdę sobą. Czym jest zatem Jesteś tego warta?

Jesteś tego warta to ruch mający nas nauczyć, jak dbać o same siebie, by móc wypełniać misję powierzoną nam przez Boga podczas chrztu. W tym dniu udzielił On nam konkretnych darów i charyzmatów, mających nam pomagać w dzieleniu się Jego miłością, pięknem i prawdą – choćby w najprostszy sposób – ze wszystkimi, których spotykamy. Jesteś tego warta to mentalność dająca nam przyzwolenie na akceptowanie i celebrowanie naszego wrodzonego piękna. Zasługujemy na noszenie ubrań, które sprawiają, że czujemy się piękne, dodają nam pewności siebie i przypominają, że jesteśmy świętymi stworzeniami Bożymi, uczynionymi z zamysłem i celowo według Jego świętej woli. Kiedy na nowo odkrywamy swoje pasje, idziemy przed siebie pewnym krokiem oraz z wielką miłością i wielkim pokojem patrzymy w oczy tym, którym służymy, możemy zmieniać ludzkie serca.

Niezależnie od tego, czy jesteście studentkami, osobami pracującymi zawodowo, artystkami, misjonarkami, matkami, opiekunkami, czy niesamowitą mieszanką wszystkich tych ról, pomogę wam na nowo odkryć własną wartość, odzwierciedlać ją w sposobie waszego ubierania i „rozpalać świat”, jak napisała niegdyś św. Katarzyna ze Sieny.

Zasługujemy na noszenie ubrań, które sprawiają, że czujemy się piękne, dodają nam pewności siebie i przypominają, że jesteśmy świętymi stworzeniami Bożymi, uczynionymi z zamysłem i celowo według Jego świętej woli.

Sprawdźcie swój sposób myślenia

Wielu z nas trudno przychodzi patrzenie na same siebie kochającym wzrokiem właściwym Bogu Ojcu. Posłużcie się tym kwestionariuszem, by zastanowić się głębiej nad tym, kim jesteście.

1.

Jakie jest wasze najstarsze wspomnienie sytuacji, gdy czułyście się piękne i pewne siebie we własnej skórze?

2.

Jaka sytuacja z przeszłości spowodowała, że zaczęłyście kwestionować swoją wartość? Czy ta rana została uleczona?

3.

Ile godzin w tygodniu poświęcacie na:…dbanie o swoje potrzeby duchowe (modlitwa, adoracja, kierownictwo duchowe, przystępowanie do sakramentów)?

…dbanie o swoje ciało (higiena, ubieranie się, posiłki, odpoczynek)?…dbanie o swoje potrzeby emocjonalne (relacje, pisanie pamiętnika, korzystanie z terapii)?

4.

Kiedy czujecie się doceniane przez innych?

5.

Kto w waszym życiu ceni was takimi, jakimi jesteście?

6.

Jaka czynność czy hobby sprawiają, że uświadamiacie sobie swoją wartość? (Róbcie to częściej!)

7.

Jak mogłybyście bardziej dbać o siebie każdego tygodnia?

8.

Co mogłybyście mówić sobie każdego dnia, by pamiętać o nadanej wam przez Boga wartości?

Przypisy

1 Jan Paweł II, List do kobiet, nr 2, Watykan 1995, https://jp2online.pl/obiekt/list-do-kobiet-%22a-ciascuna-di-voi%22;T2JqZWN0OjE5NjM=?q=%7B%22filters%22%3A%7B%22 collection%22%3A%5B%22Q29sbGVjdGlvbjoyODE%3D%22%5 D%7D%7D (dostęp: 1.05.2025).

2 Cytaty biblijne według: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, Pallottinum, Poznań 2003, biblia.deon.pl.

O Autorce

Nicole M. Caruso – wizażystka, konsultantka kosmetyczna, była redaktorka działu urody w magazynie „Verily” i matka czworga dzieci uczących się w domu. Jej misją jest inspirowanie kobiet do inwestowania w poczucie własnej wartości, aby mogły cieszyć się zintegrowanym życiem, w którym wiara i indywidualny styl harmonijnie się łączą. Na stronie nicolemcaruso.com dzieli się eksperckimi poradami dotyczącymi sposobu ubierania się oraz zdrowego stylu życia, a także refleksjami na temat małżeństwa i macierzyństwa.

Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Dedykacja

Wstęp

Podziękowania od papieża Jana Pawła II

1. DLACZEGO JESTEŚMY TEGO WARTE

Rozdział I. Wiedzcie, że jesteście tego warte

Przypisy

O Autorce

Punkty orientacyjne

Spis treści

Cover

Copyright Page