52,99 zł
POGAŃSKI KSIĄŻĘ * CHRZEŚCIJAŃSKI KRÓL
Miał na zawsze zniknąć z kart historii. Zamiast tego zmienił bieg dziejów.
Po kilku latach rządów w Wielkim Księstwie Litewskim Jagiełło traci tron na rzecz stryja. To powinno zakończyć jego polityczną karierę. On jednak zdobywa czapkę Giedymina, a wkrótce potem sięga po polską koronę i rękę pięknej Jadwigi.
Choć obiecał jedynie odzyskać utracone ziemie Królestwa Polskiego, robi dla tego państwa znacznie więcej. Zmienia bieg jego historii.
Poganin, który chrzci Litwę i Żmudź. Analfabeta, który funduje Uniwersytet Jagielloński. Miłośnik pokoju, który zwycięża Krzyżaków pod Grunwaldem.
Stroni od piwa i wina, ale ma inne słabości. Dzięki jego miłości do polowań Białowieża po raz pierwszy pojawia się na kartach kronik, a królewskie zamiłowanie do słodyczy sprawia, że na polskich stołach goszczą pierogi z serem. Czterokrotnie żonaty, ku zaskoczeniu wszystkich u schyłku życia daje początek nowej dynastii.
*
Epicka opowieść o twórcy Polski jagiellońskiej.
KOLEJNA KSIĄŻKA W BESTSELLEROWEJ SERII O POLSKICH MONARCHACH
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:
Liczba stron: 463
Data ważności licencji: 5/20/2031
Projekt okładek w serii
Sebastian Komorowski
Adaptacja okładki
Marcin Słociński
Model korony na okładce
Emilia Radziwołek
Recenzja naukowa
prof. dr hab. Jerzy Rajman
Redaktorka inicjująca
Natalia Hońca
Redaktorka prowadząca
Urszula Ilnicka-Gębarowska
Redaktorka językowa
Kamila Sowińska
Koordynacja procesu wydawniczego
Agata Błasiak
Opieka promocyjna
Karolina Domańska
Adiustacja
Maciej Waligóra
Korekta
Małgorzata Matykiewicz, Joanna Kłos
Wybór ilustracji
Natalia Hońca, Michael Morys-Twarowski
Ilustracje nieopisane inaczej pochodzą z domeny publicznej
Projekt map i wyklejek
Marcin Słociński
Indeks
Tomasz Babnis
Copyright © by Michael Morys-Twarowski
© Copyright for this edition by SIW Znak sp. z o.o., 2026
Znak Horyzont
www.znakhoryzont.pl
ISBN 978-83-8427-581-8
Książki z dobrej strony: www.znak.com.pl
Więcej o naszych autorach i książkach: www.wydawnictwoznak.pl
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków
Dział sprzedaży: tel. 12 61 99 569, e-mail: [email protected]
Wydanie I, Kraków 2025
Na zlecenie Woblink
woblink.com
plik przygotował Jan Żaborowski
Działo się to w sobotę 12 sierpnia 1419 roku na starym trakcie wiodącym z Poznania w kierunku Środy Wielkopolskiej1.
Kiedy dotarli do gaju rosnącego przed wsią Tulca, niebo nagle stało się ciemne i wzburzone. Ujrzeli błyskawice i usłyszeli grzmoty. Nagle piorun uderzył w orszak królewski. Woźnica przeżył, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Cztery konie ciągnące królewską karocę padły martwe, podobnie jak dwaj służący, którzy podtrzymywali ją po bokach. Piorun zabił również dwanaście koni dosiadanych przez towarzyszących królowi rycerzy, a jednemu z tych rycerzy rozerwał płaszcz.
W pierwszej chwili myślano, że król nie żyje. Nie ruszał się, nie odpowiadał na pytania, dopiero po pewnym czasie się podniósł. Był ogłuszony, bolała go prawa ręka, a jego szaty śmierdziały siarką.
– Ten straszny wypadek słusznie zdarzył się z powodu mojej winy – powiedział2.
Różnie interpretowano królewskie słowa. Jedni głośno mówili, że władca widział w tym ostrzeżenie chrześcijańskiego Boga. Inni szeptem twierdzili, że miał na myśli boga burz i piorunów – Perkuna, którego porzucił przed wielu laty.
Król, z natury nieufny, nie rozwijał wątku. W takich sytuacjach podobno całe życie przebiega przed oczami, a życie tego monarchy było zaiste niezwykłe. Wprawdzie przyszedł na świat jako książęcy syn, lecz zdobycie władzy, gdy ma się jedenastu braci, nie jest rzeczą łatwą. Jemu udało się to osiągnąć. Później jednak zrzucono go z tronu i zamknięto w więzieniu, na czym jego historia powinna się zakończyć. Tymczasem ona dopiero się zaczęła, bo odzyskał wolność, rozsiadł się na tronie i zemścił na wrogach. Następnie zaoferowano mu koronę niewielkiego sąsiedniego królestwa, które przekształcił w najpotężniejszą monarchię na kontynencie.
I ten ostatni element nadaje opowieści wyjątkowy rys. Na poziomie indywidualnym historii potwierdzających, że niemożliwe nie istnieje, w średniowieczu odnajdziemy sporo – podobnie jak w każdej innej epoce. Znacznie trudniej znaleźć te dające się połączyć z dziejami całych królestw i ludów, odwracające, zdawałoby się deterministyczny i nieuchronny, bieg historii.
Jedną z nielicznych jest opowieść o królu, który był przekonany, że niebiosa słusznie próbowały go razić piorunem.
O takich wydarzeniach pamięta się całe życie: o bitwie z Krzyżakami stoczonej u boku stryjecznego brata – Witolda3.
Armią litewską dowodzili ich ojcowie – odpowiednio Olgierd i Kiejstut. Starzy książęta wyprawę zorganizowali bardzo sprawnie. Zgromadzili spore wojsko, przeszli po zamarzniętym Zalewie Kurońskim, rozdzielili się i każdy na własną rękę ruszył pustoszyć krzyżacką krainę zwaną Sambią. Zgodnie z planem spotkali się 17 lutego 1370 roku pod zamkiem w Rudawie.
Bywały bardziej imponujące krzyżackie warownie. Tę wzniesiono głównie z kamienia, miała wymiary 60 metrów na 60 metrów i służyła miejscowej ludności za schronienie na wypadek litewskich najazdów. Pod murami stał – jak się zdawało – niewielki krzyżacki oddział.
Litwini zaatakowali. Dopiero po pewnym czasie zorientowali się, że wróg jest znacznie liczniejszy – że niemieckimi rycerzami dowodzi sam marszałek zakonny Henning Schindekopf. Zwiastowało to katastrofę, bo nawet głupiec wiedział, że starcie ciężkiej kawalerii krzyżackiej z litewską lekką jazdą zawsze kończyło się pogromem tej ostatniej.
Kiejstut i jego ludzie rzucili się do ucieczki.
Olgierd cofnął się ze swoimi do lasu. Kiedy część Litwinów walczyła, inni szybko ścinali drzewa, by wznieść z nich ogrodzenie. Na nic zdał się ten wysiłek. Krzyżacy zaatakowali tylną straż Litwinów, którzy zaczęli uciekać w panice. Schindekopf ze swoimi podkomendnymi ruszył w pościg, ale nie dane było mu celebrować zwycięstwa. Zginął ugodzony strzałą w twarz.
Krzyżackie źródła podają różne szacunki strat obu stron. Pojawia się nawet liczba 11 tysięcy zabitych Litwinów. Według kronikarza Wiganda z Marburga, prawdopodobnie mającego okazję poznać uczestników bitwy, zginęło 26 braci i 100 innych ludzi po stronie krzyżackiej oraz 1000 po stronie litewskiej. Zweryfikować tych danych nie sposób, lecz faktem jest, że Krzyżacy bitwę wygrali, a wielu Litwinów zmarło już w drodze do domu – z ran, mrozu i głodu4.
Śmierć nie baczyła na szlachetne pochodzenie. W czasie ucieczki przed krzyżacką pogonią Jagiełło musiał sobie przypomnieć historię swoich stryjów – Narymunta i Moniwida, którzy przed dwudziestoma dwoma laty również byli ścigani przez ponurych rycerzy w białych płaszczach z czarnym krzyżem. Aby nie wpaść w ręce wroga, weszli na drzewa i powiesili się5.
Na szczęście Jagiełło i jego ojciec przeżyli. Pewnie przez tydzień kluczyli po bezdrożach, aż wjechali na Litwę. Zmęczeni, zziębnięci, ale żywi.
Kiedy uciekinierzy spod Rudawy dotarli do Wilna, litewska stolica musiała wydawać im się piękna i spokojna jak nigdy wcześniej.
Zamek Górny, na co wskazuje jego nazwa, górował nad sąsiednimi warowniami – Zamkiem Krzywym na wschodzie i Zamkiem Dolnym na zachodzie. Niedaleko Zamku Dolnego znajdowała się pogańska świątynia, w której nieustannie podtrzymywano święty ogień. Dalej na południe, niejako u stóp trzech warowni, leżało chaotycznie rozwijające się miasto6.
W istocie były to dwa miasta: jedno starsze, można rzec – litewskie, a drugie młodsze, ruskie, zamknięte pierwotnie w trójkącie między trzema pagórkami i cerkwią na każdym z nich. Odgłos kamiennych dzwonów musiał być słyszalny w wileńskich zamkach7.
A kiedy milkły cerkiewne, wzywające prawosławnych, odzywały się te w kościołach franciszkańskim i dominikańskim, zwołujące na msze katolików. Tak więc posługując się samym zmysłem słuchu, można było stwierdzić, że Litwa to kraj tolerancyjny. Jakże to kontrastuje z wersją kolportowaną w Europie Zachodniej o „poganach”, z którymi musieli walczyć Krzyżacy i wspierający ich krzyżowcy8.
Z perspektywy kilku wieków łatwo drwić sobie z zaślepienia rycerzy szukających drogi do zbawienia przez rabowanie, niszczenie i gwałcenie „pogan”. Jednak mechanizm zawłaszczania pojęć i kreowania siebie samych jako jedynych sprawiedliwych jest ponadczasowy i ludzkość będzie mu ulegała do samego końca. Olgierd w tej materii nigdy nie miał złudzeń. Gdy był dzieckiem, Krzyżacy w trakcie jednego z najazdów na Litwę… spalili kościół katolicki w Nowogródku9.
Litewscy książęta srogo rewanżowali się Krzyżakom i pustoszyli państwo zakonne, więc Olgierd też miał krew niewinnych na rękach. Chociażby wtedy, kiedy z Kiejstutem w listopadzie 1345 roku zajęli Rastenburg (obecny Kętrzyn). Przed jego bramami poćwiartowali czterdziestu pięciu ludzi, później puścili miasteczko z dymem, a pozostałych przy życiu mieszkańców pojmali w niewolę10.
Podobnie miała wyglądać ostatnia wyprawa. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej Kiejstut przy okazji wymiany jeńców odgrażał się Henningowi Schindekopfowi, że złoży mu zimą wizytę.
– Zakon temu przeszkodzi i zetrze twoją głowę – zapowiedział krzyżacki marszałek11.
Wprawdzie to Schindekopf zakończył swój żywot pod Rudawą ze strzałą w głowie, a Kiejstut miał swoją w nienaruszonym stanie, lecz klęska Litwinów była dotkliwa. Spodziewać się można było, że Krzyżacy pójdą za ciosem i zorganizują wyprawę, tym bardziej że Litwa była ich jedynym przeciwnikiem. Z Królestwem Polskim przed dwudziestu siedmiu laty zawarli pokój wieczysty. Tymczasem Olgierd przeciwników miał znacznie więcej – bo i rzeczone Królestwo Polskie, i Królestwo Węgierskie, i Złotą Ordę, i Moskwę.
To przekleństwo władców rządzących wielkimi państwami, a państwo Olgierda było największym w ówczesnej Europie. Wedle dzisiejszych miar obejmowało terytorium o powierzchni około 900 tysięcy kilometrów kwadratowych. Już sama liczba robi wrażenie (współcześnie na Starym Kontynencie większa jest tylko Rosja), lecz świat czternastowieczny był znacznie większy. Książęta litewscy średnio pokonywali dziennie od 25 do 35 kilometrów, chociaż kiedy zachodziła potrzeba, przemierzali znacznie większe odległości12.
Można odnieść wrażenie, że Olgierd co chwilę musiał siadać na koń, aby stoczyć bitwę z Tatarami, oblegać Kreml czy spalić pruskie wioski. Tytułował się różnie – czasami wielkim księciem, czasami królem. W piśmie do patriarchy konstantynopolitańskiego użył określenia „basileus”, co znaczyło: cesarz13.
„Basileus” w sumie dość dobrze oddawało pozycję Olgierda, bo podkreślało i charakter jego władzy, nieskrępowanej – w przeciwieństwie do monarchii położonych bardziej na zachód – przez możnowładców, i rozległość państwa. Decyzje podejmował w porozumieniu z radą wielkoksiążęcą, w której zasiadali książęta i znaczniejsi bojarzy, lecz nie miała ona instytucjonalnego i sformalizowanego charakteru14.
Najważniejszy głos w tym gronie miał Kiejstut, który często przyjeżdżał z pobliskich Trok do Wilna, aby wspólnie z Olgierdem podejmować decyzje o losach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Czasami można było odnieść wrażenie, że ma ono dwóch władców – Olgierda i Kiejstuta. W średniowiecznym świecie, w którym bracia wyrywali sobie królestwa, księstwa i hrabstwa, oni stanowili wyjątek – wzór zgodnej współpracy. A ta trwała niezmącona od ćwierć wieku15.
Olgierd cieszył się dobrym zdrowiem. W ogóle litewski ród książęcy – od imienia jego ojca, Giedymina, zwany Giedyminowiczami – pod względem biologicznej żywotności bił na głowę inne europejskie dynastie, osłabione przez liczne małżeństwa między krewnymi. Jednak Olgierd dobiegał siedemdziesiątki, więc – choćby nie wiadomo, jak odpędzał myśl o zbliżającym się odejściu – musiał odpowiedzieć na pytanie, kto obejmie po nim tron16.
Pocieszeniem było to, że miał duży wybór. Spośród synów, których urodziła mu pierwsza żona, księżniczka witebska (może nazywała się Anna, może Maria), żyli: Andrzej – zwany Garbatym, Dymitr, Konstanty, Włodzimierz i Fiodor. Druga żona, księżniczka twerska Julianna, dała mu Jagiełłę, Skirgiełłę, Korybuta, Lingwena i Korygiełłę – a jeszcze miała urodzić dwóch: Wigunta i Świdrygiełłę17.
Od razu widać kontrast: pięciu najstarszych nosiło chrześcijańskie imiona, z kolei pozostałych siedmiu – pogańskie. W tym czasie przedstawiciele rodu Giedyminowiczów, którzy dostawali we władanie ruskie dzielnice wchodzące w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego, zwykle przyjmowali chrzest w obrządku prawosławnym. Jeżeli przeanalizować drzewo genealogiczne litewskiej dynastii, to okaże się, że wyznawcy litewskich bogów pozostawali w mniejszości.
Olgierd, zanim został wielkim księciem litewskim, władał dzielnicą witebską i w pewnym momencie zgodził się, by jego synów ochrzczono (niekoniecznie zaraz po narodzinach). Wtedy sądził, że szczytem ich możliwości będzie objęcie któregoś z ruskich księstw. Los chciał jednak inaczej, a Olgierd sięgnął po władzę w Wilnie. O ile w samym mieście znajdowało się kilka cerkwi, o tyle wielkim księciem mógł zostać tylko wyznawca starej wiary18.
Z tego też powodu synowie Olgierda z drugiego małżeństwa nie zostali ochrzczeni, chociaż Julianna, znacznie młodsza od męża, mogła wywierać naciski w tej materii. Zresztą nad odmową wielkiego księcia przeszła do porządku dziennego, bowiem swoich chłopców „wychowywała według obyczajów greckich, wpajając im zasady wyznania greckiego”19.
Początkowo Olgierd widział swojego następcę w Fiodorze, najmłodszym synu z pierwszego małżeństwa. Jego starsi bracia objęli swoje dzielnice daleko od Wilna: Andrzej od dawna posiadał Połock, Dymitr dostał Briańsk, Włodzimierz rządził w Kijowie, a Konstanty rezydował najpierw w Czernihowie, a później w Czartorysku20.
W 1370 roku Fiodor liczył prawdopodobnie około trzydziestu lat, był żonaty, miał co najmniej dwóch synów. Jednak Olgierd musiał w pewnym momencie się zawahać, czy będzie on godnym następcą. Może na spotkaniach rady wielkoksiążęcej Fiodor nie wykazywał – co jest eufemizmem – zadatków na wielkiego władcę?21
Czas grał na jego niekorzyść, bo dorastali młodsi, przyrodni bracia. Często spotykamy się z sytuacją preferowania dzieci z aktualnego związku kosztem tych z poprzednich relacji. Przypuszczalnie Olgierd był rozdarty między Fiodorem a Julianną, która chciała widzieć jednego ze swoich potomków w roli wielkiego księcia litewskiego.
Wyprawa na państwo krzyżackie w 1370 roku była – jak wszystko wskazuje – debiutem militarnym Jagiełły, a ucieczka spod Rudawy stanowiła okazję, by Olgierd przyjrzał się, jak syn reaguje w sytuacjach kryzysowych. Może dopiero po powrocie stary książę postanowił, że Jagiełło dołączy do rady wielkoksiążęcej, a Fiodor dostanie swoją dzielnicę ze stolicą w Kobryniu22.
Jagiełło urodził się prawdopodobnie około 1353 roku – dla wygody narracji załóżmy umownie, że dokładnie w tym roku – więc w czasie bitwy pod Rudawą miał lat siedemnaście. Wprawdzie niektórzy badacze próbują go znacznie odmłodzić, jakby nie dowierzając jego żywotności, lecz to jedna z tych nietrafionych hipotez, która trwa nie za sprawą argumentów, lecz mocy nazwisk osób ją popierających. Rzecz w tym, że nawet najwybitniejszym historykom zdarzają się nietrafione hipotezy – i to jedna z tych sytuacji23.
Pierworodny syn Julianny i Olgierda był niskim młodzieńcem, miał pogodne oczy, prawdopodobnie – jak na Litwina przystało – nosił długie włosy. Może na pierwszy rzut oka nie wyglądał jak przyszły władca. Należał jednak do tych osób, które porywają tłumy za sprawą nie postury, lecz głębokiego głosu24.
Nie potrafił czytać ani pisać, ale nauczono go innych rzeczy. Znał języki litewski i ruski (starobiałoruski), dobrze jeździł konno, był znakomitym myśliwym, w ogóle polowania stanowiły jego ulubioną rozrywkę. Miał też dobry gust artystyczny – cenił cerkiewne malowidła w bizantyńskim stylu25.
Niektóre jego zachowania uchodziły za dziwne. Nie lubił, aby ktoś dotykał jego szat, łóżka, krzesła, chustek, nawet konia. Ubierał się skromnie, zupełnie nie jak książę, który powinien wyróżniać się strojem. Zimą nie nosił miękkich futer sobolich, kunich czy lisich, lecz preferował barani kożuch podszyty suknem26.
Pewnie nieraz słyszał pytanie w rodzaju „Ze mną się nie napijesz?” – i zawsze odmawiał. W czasach, kiedy nie tylko na książęcych stołach obficie lały się miód, piwo i wino, on zadowalał się wodą27.
O jego dzieciństwie można powiedzieć tylko tyle, że było gwarne, bo rodzeństwo miał wyjątkowo liczne. Jednak same liczby mogą zaciemnić obraz, bo pięciu starszych przyrodnich braci – z wyjątkiem może Fiodora – raczej rzadko zaglądało do Wilna, z kolei dwie starsze przyrodnie siostry wyszły za ruskich kniaziów i Jagiełło chyba nigdy ich nie poznał28.
Jednak i tak na wileńskim zamku nie brakowało dzieci, bo księżna Julianna niemal rok w rok była w ciąży. Urodziła siedmiu synów – po Jagielle na świat przyszli Skirgiełło, Korybut, Lingwen, Korygiełło, Wigunt i Świdrygiełło – i od sześciu do ośmiu córek. Nie wiemy, jak nazwano dziewczynki, los chciał, że wszystkie prędzej czy później zostały ochrzczone, stąd znane są tylko pod chrześcijańskimi imionami: Kunegunda, Eufrozyna (jej pochodzenie jest dyskusyjne), Teodora (której pochodzenie także budzi wątpliwości), Helena, Maria, Aleksandra, Katarzyna i Jadwiga29.
Chłopcy w przyszłości mieli dostać swoje dzielnice, ale ich drogi powinny się od czasu do czasu przecinać – zwykle przy okazji wspólnych wypraw wojennych. Dziewczynki miały opuścić rodzinny dom, aby zostać żonami potężnych książąt.
Najstarsza – Kunegunda, zwana zdrobniale Kenną – już w 1359 roku musiała pożegnać się z rodzicami i rodzeństwem. Miała wtedy osiem lat, może siedem. Została ochrzczona w obrządku rzymskokatolickim i formalnie zaślubiona księciu słupskiemu Kaźkowi, jedynemu wnukowi polskiego króla, Kazimierza Wielkiego. Faktycznie małżeństwem stali się kilka lat później, kiedy osiągnęli pełnoletniość. Dziadek uwielbiał Kaźka i starał się wepchnąć go na drugie miejsce w kolejce do tronu, zatem przy odpowiedniej – jakby powiedzieli uczeni astrolodzy – koniunkcji gwiazd Kenna mogłaby zostać królową Polski. Tak się jednak nie stało. Nastolatka zmarła 27 kwietnia 1368 roku. Miejsce jej pochowania jest nieznane, ale skoro Kaźko wychowywał się w Krakowie na dworze dziadka, a zgon Kenny odnotował jedynie prowadzony w polskiej stolicy Kalendarz krakowski, to w zasadzie odpowiedź nasuwa się jedna – katedra wawelska30.
Gwiazdy – pozostańmy przy stylistyce astrologicznej – okazały się dla Kaźka niekorzystne, bo ostatecznie wypchnięto go z kolejki do tronu i zginął kilka lat później w czasie wojny domowej w Polsce. Jednak nie w tym rzecz. Jagiełło pamiętał Kennę jak przez mgłę, wszak wyjechała, gdy miał pięć albo sześć lat. Później raczej nigdy się nie spotkali, lecz może czasami wracał do niej myślami, bo w pewnym sensie jej losy stały się zapowiedzią jego losów: wyjazd do Polski, chrzest, ślub, Wawel.
Preferencje rodziców wobec dzieci bywają czasami zupełnie irracjonalne, lecz w przypadku Olgierda i Jagiełły było chyba inaczej. Zdaje się, że ojciec dostrzegł w synu materiał na wielkiego władcę.
Jagiełło, wyznaczony na dziedzica, uczył się od Olgierda sztuki rządzenia. A starzejący się książę był w niej nadzwyczaj biegły. Nie pił alkoholu, nie uznawał żadnych rozrywek, całą uwagę skupiał na poszerzaniu swoich włości. Uchodził za człowieka skrytego, nie zwykł publicznie zdradzać swoich planów. Kiedy prowadził wojsko, bywało, że jego ludzie nie wiedzieli, przeciwko komu przyjdzie im wojować31.
Nauka obejmowała przede wszystkim spotkania w gronie najbardziej zaufanych doradców Olgierda. Starzejący się książę patrzył na interakcje syna i raczej mógł być dobrej myśli.
Najbliższym współpracownikiem Olgierda był jego brat, książę Kiejstut. W pewnym sensie dzielili się obowiązkami, bo Olgierd zajmował się przede wszystkim sprawami wschodnimi, z kolei Kiejstut – zachodnimi. Olgierd, żonaty z twerską księżniczką, myślał więcej o Moskwie i Złotej Ordzie, Kiejstut zaś, żonaty ze żmudzińską kapłanką, myślał więcej o Krzyżakach. Obaj pozostawali wierni starym bogom, obaj nie mieli problemu, aby ich córki wychodzące za chrześcijańskich książąt zmieniały wyznanie, lecz kwestie religijne w pewnym sensie dzieliły braci.
Kiejstut miał perspektywę pogańskiej Litwy, która musi walczyć z katolickimi Krzyżakami. Olgierd z kolei dostrzegał rosnącą potęgę Moskwy i rolę prawosławia jako spoiwa łączącego ruskie księstwa. Mógł wprawdzie ochrzcić pięciu synów w greckim obrządku, kusić tolerancją wyznaniową i korespondować z patriarchą Konstantynopola, lecz pozostawał poganinem, i Moskwa cynicznie to wykorzystywała32.
Jagiełło nie musiał jeszcze rozstrzygać, która perspektywa jest ważniejsza. Jednak jako przyszły władca Wielkiego Księstwa Litewskiego powinien mieć świadomość, że polityków wielkiego formatu cechuje rozumienie przemian cywilizacyjnych. Widzą las zza pojedynczych drzew.
Za pojedyncze drzewa – pozostańmy przy tym porównaniu – robiły wszelkiego rodzaju decyzje personalne, wojny i bitwy czy zbieranie danin.
Daniny do Wilna przywozili osobiście książęta dzielnicowi, zwykle wywodzący się z rodu Giedyminowiczów. Najpewniej przy tej okazji Olgierd zapowiadał im, że pewnego dnia będą tak samo przyjeżdżać do Jagiełły. Żaden z książąt nie śmiał oponować, chociaż niektórzy w duchu złorzeczyli młodzieńcowi33.
Zdarzało się, że Olgierd przenosił książąt z dzielnicy do dzielnicy, ale nie zostawiał ich bez zaopatrzenia, aby się przypadkiem nie zbuntowali. Niełatwo było okiełznać ludzi o tak różnych charakterach i ambicjach34.
Można domyślać się, że Olgierd zabierał syna na kolejne wyprawy wojenne. Tak więc prawdopodobnie Jagiełło w grudniu 1370 roku u boku ojca stał pod murami Moskwy, za którymi skrył się tamtejszy książę Dymitr Iwanowicz. Olgierdowi nie udało się go sprowokować do walnej bitwy. Po ośmiu dniach plądrowania okolic wielki książę litewski podjął decyzję o odwrocie – w przeciwieństwie do wielu innych polityków i wojskowych wiedział, jaką głupotą byłoby utknąć zimą pod Moskwą35.
Przypuszczalnie Jagiełło towarzyszył Olgierdowi, gdy ten po raz kolejny prowadził swoich ludzi na wschód. Jednak latem 1372 roku nie udało im się zobaczyć Kremla. Utknęli pod Lubuckiem nad Oką, jakieś cztery czy pięć dni drogi od Moskwy. Książę Dymitr Iwanowicz zastąpił im drogę ze swoją armią. Jednak ani Olgierd, ani Dymitr nie zdecydowali się zaatakować przeciwnika i szukać szczęścia w otwartym boju. Zamiast tego zawarli pokój36.
Z kolei wiosną 1375 roku Jagiełło prawdopodobnie wziął udział w wyprawie stryja Kiejstuta na północ – na Inflanty, należące do tamtejszej gałęzi Zakonu Krzyżackiego. Przez osiem dni pustoszyli posiadłości arcybiskupstwa ryskiego i wpływowego rodu Tiesenhausenów, zniszczyli nieco wiosek, porwali jakichś biednych chłopów, jednak sukces pozostawał dyskusyjny. Pod zamkiem Gercike (Gertzike) w czasie przeprawy przez Dźwinę utonęło 50 Litwinów, pod murami Dyneburga zginęło dwóch ruskich dostojników37.
Jagiełło miał świadomość, że tak będą wyglądały prowadzone przez niego wojny. Z jednej strony wymiana ciosów z Zakonem Krzyżackim, najazd za najazd, a z drugiej – przepychanie się z Moskwą o strefy wpływów. Tymczasem nieoczekiwanie przyszło mu jeszcze wojować w innej krainie.
Pomysł wyprawy narodził się w głowie jego stryjecznego brata, księcia bełskiego Jerzego Narymuntowicza. Nie wiadomo, czy pchnął w tej sprawie do Wilna zaufanych posłańców, czy – co wydaje się bardziej prawdopodobne – spędził około dwóch tygodni w siodle, aby osobiście przekonać stryjów: Olgierda i Kiejstuta38.
Przekonał, zdaje się, bez większych problemów. Na czele wojsk litewskich miał stanąć sam Kiejstut, towarzyszyć miał mu Jagiełło. Ich celem było Królestwo Polskie39.
Jeżeli spojrzeć na tablice genealogiczne rodów panujących, można byłoby pomyśleć, że relacje Wielkiego Księstwa Litewskiego z Polską układały się znakomicie. Trzy siostry Olgierda poślubiły przedstawicieli dynastii Piastów. Mężem Elżbiety był książę płocki Wacław, mężem Anny był król Kazimierz Wielki, a mężem Eufemii – książę halicki i wołyński Bolesław Jerzy.
I to nie śmierć Anny w 1339 roku, lecz Bolesława Jerzego w 1340 roku wprowadziła Polskę i Litwę na wojenną ścieżkę. Książę halicki i wołyński nie pozostawił potomstwa, a o jego dzielnice wybuchła wojna, trwająca dekady. Kazimierza Wielkiego wspomagał w niej siostrzeniec, węgierski król Ludwik. W 1370 roku odziedziczył on po wuju polską koronę, ale w swoim północnym królestwie bywał rzadko. Zdecydowanie preferował Węgry, a w jego imieniu nad Wisłą rządziła matka, Elżbieta Łokietkówna.
Jerzy Narymuntowicz, spiritus movens najazdu w 1376 roku, chyba jak nikt inny w litewskim rodzie książęcym orientował się w sprawach polskich i węgierskich. Od ćwierć wieku władał dzielnicą bełską i potrafił się na niej utrzymać. Zdarzyło mu się być nawet lennikiem Kazimierza Wielkiego, ale zawsze w jego sercu wygrywała solidarność rodowa z pozostałymi Giedyminowiczami40.
Litwinom w przeszłości nieraz zdarzało się pustoszyć polskie dzielnice, możliwość zgarnięcia łupów i niewolników zawsze kusiła kniaziów i bojarów. Jednak w tym przypadku cele były bardziej dalekosiężne. Łupiąc ziemię sandomierską, odcinało się Ruś Czerwoną od reszty Polski, dzięki czemu łatwiej byłoby przejąć ruskie grody. Wprawdzie król Ludwik władał jeszcze Węgrami, ale nie zdążyłby zebrać wojsk i przedrzeć się przez karpackie przełęcze.
Litwini zgromadzili duże siły. Swoich ludzi przyprowadził książę trocki Kiejstut, któremu towarzyszył ulubiony syn Witold. Swoje oddziały wystawili książę bełski Jerzy Narymuntowicz oraz książę łucki Lubart Dymitr, najmłodszy z braci Olgierda i Kiejstuta.
Jeżeli wnioskować z późniejszych zdarzeń, to Jerzy Narymuntowicz polubił Jagiełłę, z kolei Lubart nie pałał sympatią do bratanka. Być może było to kwestią ich ambicji. Jerzy jawi się trochę jak specjalista od zadań specjalnych, dostał dzielnicę bełską i mimo wichrów historii trwał na posterunku od ćwierćwiecza. Lubart już jako młody człowiek miał objąć dzielnice halicką i wołyńską, w tym celu przyjął chrzest w obrządku prawosławnym, ożenił się z ruską księżniczką i naprawdę się starał, nawet na jakiś czas trafił do polskiej niewoli. Tymczasem pookrawano mu posiadłości. Żeby jeszcze uczynili to tylko Polacy i Węgrzy – ale zrobił to Olgierd w ramach dzielnicowych roszad41.
Jednak jesienią 1376 roku książęta litewscy występowali zgodnie, mając tylko jeden cel: spustoszyć ziemię sandomierską. Jej mieszkańcy, obserwując koncentrację wojsk niedaleko granicy, przeczuwali, co się święci. Ich wysłannicy, zapewne kilku rycerzy, ruszyli z ostrzeżeniem do królowej Elżbiety Łokietkówny. Zastali ją w Bochni, lecz wiekowa władczyni zbagatelizowała ich ostrzeżenie:
– Ręka mojego syna jest bardzo mocna i długa, więc Litwini w obawie przed jego siłą i mocą nie ośmielą się nic przeciwko niemu przedsięwziąć.
Matczyna miłość przeszkodziła jej w ocenie sytuacji. W ostatnich dniach października Litwini zjawili się koło Zawichostu. Według późnej i bałamutnej relacji, chociaż może w tym elemencie prawdziwej, rycerze Piotr Pszonka z Babina i Radowiec oraz Otto ze Szczekarzowic „za haniebną zapłatą” zgodzili się przeprowadzić Litwinów przez bród na Wiśle. Jednak rybacy, mający więcej miłości do rodaków niż szlachetnie urodzeni, przesunęli żerdzie w rejonie brodu w inne miejsce. Wielu Litwinów utonęło.
Prawdopodobnie w takiej sytuacji skierowali się na południe i przeprawili się przez San. Jak pisał kronikarz Jan z Czarnkowa, opierający się na relacji świadków:
przeszli i spustoszyli niespodzianie wiele wsi nad Wisłą aż do miasta Tarnowa, nie oszczędzając ani wieku, ani płci, lecz mordując tych, których nie mogli zabrać do niewoli. Tym sposobem niezliczona ilość ludzi obojga płci była nieszczęśliwie uprowadzona w wieczną niewolę. Wielu kapłanów, po spaleniu kościołów, zabito, innych wzięto do niewoli.
Wyprawa przebiegała dokładnie tak, jak ją zaplanowali litewscy książęta. Nie wiadomo, jak wyglądał ich odwrót. Zwykle wracali z łupieżczych najazdów lasami i bagnami. Obciążeni tłumem uprowadzonych tracili na mobilności, a bitwa w otwartym polu oznaczałaby pewną klęskę, stąd ostrożność była wskazana. Tym razem jednak mogło być inaczej. Skoro Elżbieta Łokietkówna zlekceważyła zagrożenie, to pościg Litwinom nie groził – więc mogli nawet podążać głównymi traktami42.
A Jagiełło nie mógł się nawet w najdziwniejszych snach spodziewać, że dziesięć lat później wróci w te strony witany jak król.
Przyjaciel papieża
O złożoności wyznaniowej Wielkiego Księstwa Litewskiego najlepiej świadczy fakt, że Jagiełło – syn poganina i prawosławnej – w latach młodości zaprzyjaźnił się z katolikiem.
Ów katolik nazywał się Piotr Philargi, pochodził z Krety i był mniej więcej dziesięć lat starszy od Jagiełły (przyjmuje się, że urodził się około 1340 roku). Jako nastolatek przyjął habit franciszkański. Studiował w Padwie, a że studentem okazał się bardzo zdolnym – zakon wysłał go do Oksfordu. Stamtąd między 1370 a 1375 rokiem trafił na ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego (może do klasztoru franciszkanów w Wilnie?), gdzie poznał Jagiełłę i się z nim zaprzyjaźnił.
Później wyjechał do Paryża, aby zdobyć upragniony tytuł magistra. Następnie wrócił do Italii, gdzie niebawem zaczął wspinać się po szczeblach kariery kościelnej. Jej ukoronowaniem zdawały się godność arcybiskupa Mediolanu i kapelusz kardynalski, lecz Philargi u schyłku życia znalazł się na samym szczycie. W 1409 roku sobór w Pizie wybrał go na papieża. Przyjął wtedy imię Aleksandra V 1.
Fakt, że młody Jagiełło, poganin, pozostawał w dobrej komitywie z późniejszym papieżem, pozwala snuć różne domysły. Może to rozmowy z Philargim zasiały w sercu Jagiełły wątpliwości, które po latach – w połączeniu z innymi argumentami – skłoniły go do przyjęcia chrztu w obrządku katolickim?
Dalsza część w wersji pełnej
1 Długosz, X, 1409 rok (tłum. Mrukówna, s. 51); Franz Ehrle, Der Sentenzenkommentar Peters von Candia, des Pisaner Papstes Alexanders V, Münster 1925, s. 8–10; Stefan M. Kuczyński, Korektury historyczne do „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza, „Przegląd Zachodni” 1955, 7–8, s. 514.
1 Jan Długosz, ks. XI, 1419 rok (tłum. Julia Mrukówna, s. 106–107); Antoni Gąsiorowski, Itinerarium króla Władysława Jagiełły 1386–1434, wyd. 2, Warszawa 2015, s. 90.
2 Długosz, ks. XI, 1419 rok (tłum. Mrukówna, s. 106–107).
3 Udział Jagiełły: Conrad Bitschin, Fortsetzung zu Peter von Dusbrugs Chronik, bearbeitet Max Toeppen, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 3, Leipzig 1866, s. 480; Jarosław Nikodem, Data urodzenia Jagiełły. Uwagi o starszeństwie synów Olgierda i Julianny, „Genealogia. Studia i Materiały Historyczne” 12, 2000, s. 43.
4 Wigand z Marburga, Nowa kronika pruska, oprac. Sławomir Zonenberg, Krzysztof Kwiatkowski, Toruń 2017, s. 365, 367; Piotr z Dusburga, Kronika ziemi pruskiej, tłum. Sławomir Wyszomirski, Toruń 2004, s. 243; Stanisław Kujot, Dzieje Prus Królewskich, cz. 2, Toruń 1924, s. 311–312; Замки и укрепления Немецкого ордена в северной части Восточной Пруссии. Справочник, состав. Анатолий П. Бахтин, ред. Вадим Ю. Курпаков, Калининград 2005, s. 105; Krzysztof Kwiatkowski, Unfreie im spätmittelalterlichen Preußen. Zwischen Krieg und Besiedlung, „Biuletyn Polskiej Misji Historycznej” 19, 2024, s. 123.
5 Jan Tęgowski, Pierwsze pokolenia Giedyminowiczów, Poznań–Wrocław 1999, s. 27, 244.
6 Lokalizacja świątyni: Stephen C. Rowell, Lithuania Ascending. A pagan empire within east-central Europe, 1295–1345, Cambridge 1994, s. 134–137.
7 Rytis Jonaitis, Orthodox Churches in the Civitas Rutenica Area of Vilnius: The Question of Location, „Archeologia Baltica” 16, 2011, s. 111–112.
8 Kościoły katolickie w Wilnie: Rowell, Lithuania ascending, s. 203.
9 Spalenie kościoła w Nowogródku w 1314 r.: Rowell, Lithuania ascending, s. 203.
10 Wigand z Marburga, Nowa kronika pruska, s. 235.
11 Tamże, s. 361.
12 Powierzchnia Litwy: Jadwiga Krzyżaniakowa, Jerzy Ochmański, Władysław II Jagiełło, wyd. 2, Wrocław 2006, s. 47. Średnie tempo podróży: Sergiej Polechow, Itinerarium wielkiego księcia litewskiego Witolda: 4/5 sierpnia 1392 – 27 października 1430, „Rocznik Lutianistyczny” 5, 2019, s. 36.
13 Rowell, Lithuania ascending, s. 266.
14 Charakter ówczesnej rady wielkoksiążęcej: Lidia Korczak, Litewska rada książęca w XV wieku, Kraków 1998, s. 12–15; taż, Monarcha i poddani. System władzy w Wielkim Księstwie Litewskim w okresie wczesnojagiellońskim, Kraków 2008, s. 31–32.
15 Stanisław Smolka, Kiejstut i Jagiełło, Kraków 1888, s. 5–7.
16 Wiek Olgierda: Tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 47.
17 Żony Olgierda: Tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 52–55. Synowie z pierwszego małżeństwa: Jarosław Nikodem, Objęcie władzy na Litwie przez Jagiełłę w 1377 r., „Przegląd Historyczny” 92, 2001, 4, s. 453; Jakub Rogulski, Czy badania pamięci rodziny mogą rozświetlić mroki genealogii? Nowe spojrzenie na pochodzenie książąt Czartoryskich, „Studia Źródłoznawcze” 61, 2023, s. 59–78. Synowie z drugiego małżeństwa: Józef Wolff, Ród Gedymina, Kraków 1886, s. 85, 87.
18 Wolff, Ród Gedymina, s. 84–85.
19 Długosz, ks. X, 1382 rok (tłum. Mrukówna, s. 125).
20 Fiodora jako dziedzica Olgierda określa list polskiego i węgierskiego króla Ludwika z 1377 r.; przedruk listu: Oskar Halecki, Przyczynki genealogiczne do dziejów układu krewskiego, „Miesięcznik Heraldyczny” 14, 1935, 7–8, s. 102. Dzielnice starszych synów Olgierda: Wolff, Ród Gedymina, s. 95, 101; Smolka, Kiejstut i Jagiełło, s. 9; Stefan M. Kuczyński, Ziemie czernihowsko-siewierskie pod rządami Litwy, Warszawa 1936, s. 171; Tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 50, 74, 81.
21 Synowie Fiodora: Tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 58.
22 Dzielnica Fiodora: Henryk Paszkiewicz, O genezie i wartości Krewa, Warszawa 1938, s. 285–286.
23 Zasadniczo w tej kwestii rację ma Jarosław Nikodem, Data urodzenia Jagiełły. Uwagi o starszeństwie synów Olgierda i Julianny, „Genealogia” 12, 2000, s. 23–49.
24 Krystyna Biedrowska-Ochmańska, Jerzy Ochmański, Władysław Jagiełło w opiniach swoich współczesnych, Poznań 1987, s. 24. Długie włosy u Litwinów: Gilbert de Lannoy i jego podróże, wyd. Joachim Lelewel, Poznań 1844, s. 41.
25 Biedrowska-Ochmańska, Ochmański, Władysław Jagiełło w opiniach, s. 40, 59, 63–65. O znajomości języka starobiałoruskiego: Leszek Bednarczuk, Językowy obraz Wielkiego Księstwa Litewskiego, Kraków 2024, s. 18.
26 Biedrowska-Ochmańska, Ochmański, Władysław Jagiełło w opiniach, s. 36, 39–40.
27 Tamże, s. 16–17.
28 Tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 94–95.
29 Wątpliwości w sprawie litewskiego pochodzenia Eufrozyny – Русский биографический словарь, t. 17, Петроград 1918. Korzystałem z wersji elektronicznej pozbawionej stron: https://ru.wikisource.org/wiki/РБС/ВТ/Рязанские_князья [dostęp 27.12.2025]. O dyskusyjnym pochodzeniu Teodory: Jan Tęgowski, Uzupełnienia i poprawki do „Pierwszych pokoleń Giedyminowiczów”, [w:] Skryptorium. Prace historyczne ofiarowane Profesorowi Tomaszowi Nowakowskiemu, red. Dariusz Dąbrowski, Dariusz Karczewski, Marek G. Zieliński, Bydgoszcz 2021, s. 367; Dariusz Dąbrowski, Поиски древнеруcских предков co cтороны семей BKЛ и Mocковии XVI – первой половины XVII в. (избранные примеры), [w:] Древняя Pycь после Древней Pycи: дискурс восточнославянского (не)единства, A.B. Доронин, Mocква 2017, s. 174–175.
30Calendarii Cracoviensis, [w:] Monumenta Poloniae Historica, t. 6, Kraków 1893, s. 653; Otto Heinemann, Kenna von Littauen, die erste Gemahlin Herzog Kasimiris V. von Pommern, „Monatsblätter der Gesellschaft für Pommersche Geschichte und Altertumskunde” 10, 1903, s. 73–75; Edward Rymar, Rodowód książąt pomorskich, Szczecin 2005, s. 321–322.
31 Paszkiewicz, O genezie, s. 21; Krzyżaniakowa, Ochmański, Władysław II Jagiełło, s. 45.
32 Smolka, Kiejstut i Jagiełło, s. 6–7; Paszkiewicz, O genezie, s. 123–124.
33 Książęta osobiście przywożący daniny: Polechow, Itinerarium wielkiego księcia, s. 27.
34 Paszkiewicz, O genezie, s. 25–26.
35 Henryk Paszkiewicz, Jagiellonowie a Moskwa, t. 1: Litwa a Moskwa w XIII i XIV wieku, Warszawa 1933, s. 421–422; Stefan M. Kuczyński, Antymoskiewska inicjatywa Litwy w drugiej połowie XIV wieku, „Polityka Narodów” 7, 1936, 1–2, s. 61; Leszek Podhorodecki, Kulikowe Pole, Warszawa 1986, s. 72.
36 Paszkiewicz, Jagiellonowie a Moskwa, t. 1, s. 425–426; Kuczyński, Antymoskiewska inicjatywa, s. 61; Podhorodecki, Kulikowe Pole, s. 72.
37Chronicon Livoniae, [w:] Scriptores rerum Prussicarum, t. 2, Leipzig 1863, s. 107–108; Julius Döring, Ueber das vermeintliche Gercike bei Stockmannshof, „Sitzungs- Berichte der Kurländischen Gesellschaft für Literatur und Kunst” 1874, s. 438; Nikodem, Data urodzenia Jagiełły, s. 35–36; Jarosław Nikodem, Uposażenie młodszych Olgierdowiczów. Przyczynek do biografii Skirgiełły, „Białoruskie Zeszyty Historyczne” 15, 2001, s. 9.
38 Jerzy Narymuntowicz jako inicjator wyprawy: Rocznik kujawski, [w:] Monumenta Poloniae Historica, t. 3, Lwów 1878, s. 212; Paszkiewicz, O genezie, s. 26.
39 Obecność Jagiełły: Grzegorz Błaszczyk, Dzieje stosunków polsko-litewskich od czasów najdawniejszych do współczesności, t. 1, Poznań 1998, s. 67; Nikodem, Data urodzenia Jagiełły, s. 36.
40 Paszkiewicz, O genezie, s. 25–26; Tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 34–35.
41 Paszkiewicz, O genezie, s. 27–29; Tęgowski, Pierwsze pokolenia, s. 239.
42Rocznik kujawski, [w:] Monumenta Poloniae Historica, t. 3, Lwów 1878, s. 212; Kronika Jana z Czarnkowa, rozdz. 31 (tłum. Józef Żerbiłło, wyd. 3, oprac. Marek D. Kowalski, Kraków 2001); Hermanni de Wartberge Chronicon Livoniae, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 2, Leipzig 1863, s. 112; Jan Dąbrowski, Ostatnie lata Ludwika Wielkiego, Kraków 1918, s. 303; Błaszczyk, Dzieje stosunków polsko-litewskich, s. 67–68.
Okładka
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Spis treści
Monarchia Władysława Jagiełły około 1430 roku
Piorun
KSIĘGA PIERWSZA
Rozdział pierwszy
Pierwsza bitwa
Wybór Olgierda
Jagiełło i Kenna
Nauka sztuki rządzenia
Najazd na Polskę
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Spis treści
Meritum publikacji
Przypisy
