Historia wypraw krzyżowych i frankijskiego Królestwa Jerozolimy. Tom I: Muzułmańska anarchia i monarchia frankijska - René Grousset - ebook

Historia wypraw krzyżowych i frankijskiego Królestwa Jerozolimy. Tom I: Muzułmańska anarchia i monarchia frankijska ebook

René Grousset

0,0
69,99 zł

lub
Opis

Dzieło francuskiego historyka już w momencie publikacji wzbudziło duże emocje. Autor opisał epopeję lewantyńskich wypraw krzyżowych, traktując je jako przedsięwzięcie „francuskie” oraz przedstawiając państwa krzyżowe w Palestynie i Syrii jako zamorskie, kolonialne enklawy średniowiecznej Francji. Dla Grousseta Królestwo Jerozolimy było dwunastowieczną Francją w miniaturze, Hrabstwo Trypolisu – Prowansją w Libanie, a Księstwo Antiochii to syryjskie państwo francuskich Normanów. Nie ulega wątpliwości, że Grousset postrzegał dzieje krucjat przez pryzmat cywilizacyjnej roli Francji, co wzbudzało i ciągle wzbudza dość surowe sądy historyków zajmujących się zagadnieniem średniowiecznych wypraw krzyżowych. Co interesujące, są to opinie wypowiadane głównie przez historyków anglosaskich (…) bądź niemieckich (…).
Jaka jest więc praca René Grousseta? Przede wszystkim jest to dzieło oparte na znakomitej znajomości źródeł z epoki. Autor swobodnie posługuje się kronikami zachodnimi, łacińskimi i starofrancuskimi, ale także dziełami kronikarzy arabskich, które obszernie cytuje i analizuje. Należy też dodać, że Grousset był wybitnym orientalistą, świetnym znawcą muzułmańskiego Wschodu, co dawało mu niezbędną wiedzę o historii i geografii Orientu. Większość dokonanych przez niego ustaleń obowiązuje do dzisiaj, a przyjęta przez niego trzytomowa formuła Historii wypraw krzyżowych została powtórzona np. przez Stevena Runcimana, obficie zresztą czerpiącego z dzieła swojego francuskiego kolegi. Jeżeli przychylamy się do opinii, że René Grousset pisze swoje dzieło z pozycji francuskiego „kolonialisty”, to trzeba zauważyć, że potrafi też być surowy w ocenie postępowania „francuskich” krzyżowców.
Karol Polejowski
Z przedmowy do wydania polskiego

René Grousset urodził się 5 września 1885 r. w Aubais (dep. Gard). Studia historyczne ukończył na uniwersytecie w Montpellier, po czym rozpoczął pracę w administracji publicznej. Po wybuchu I wojny światowej walczył jako sierżant w 81. pułku piechoty. W 1915 r. został ranny, a wróciwszy do zdrowia, pełnił służbę jako sanitariusz. Po zakończeniu wojny został profesorem historii i geografii w Szkole Języków Wschodnich oraz pracował jako muzealnik w Luwrze, w Muzeum Guimet (od 1929 r.) i dyrektor Muzeum Cernuschi (od 1933 r.). Był też sekretarzem redakcji Journal asiatique i członkiem Rady Muzeów Narodowych Francji. 14 lutego 1946 r. został wybrany na członka Akademii Francuskiej, gdzie po śmierci André Bellessorta zajął fotel nr 36 wśród „Nieśmiertelnych”. Był redaktorem Encyclopédie de la Pléiade. Zmarł 12 września 1952 r. w Paryżu i został pochowany na cmentarzu Montparnasse.
Wśród najważniejszych prac Grousseta, obok trzytomowej Historii wypraw krzyżowych (1934-1936), możemy wymienić: Historię Azji (3 tomy, 1921-1922), Historię Dalekiego Wschodu (1929), Cywilizacje Wschodu (1929-1930), Imperium stepu: Attyla, Czyngis-Chan, Tamerlan (1938), Imperium mongolskie (1941), Zdobywca świata. Życie Czyngis-Chana (1944), Historia Armenii do 1071 roku (1947).

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 1273




Tytuł oryginału

Histoire des Croisades et du Royaume Franc de Jérusalem.

Tome 1: Anarchie Musulmane & la Monarchie Franque

© Copyright

René Grousset, 1934

© All rights reserved

© Copyright for Polish Edition

Wydawnictwo Napoleon V

Oświęcim 2019

Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Tłumaczenie:

Karol Polejowski

Redakcja:

Michał Swędrowski

Redakcja techniczna:

Mateusz Bartel

Projekt okadki:

Paulina Klimek

Strona internetowa wydawnictwa:

www.napoleonv.pl

Kontakt:[email protected]

Numer ISBN: 978-83-8178-515-0

PRZEDMOWA DO WYDANIA POLSKIEGO

Oddajemy do rąk Czytelników pierwszy tom Historii wypraw krzyżowych i frankijskiego królestwa Jerozolimy autorstwa René Grousseta, którego pierwodruk ukazał się w 1934 r. To trzytomowe monumentalne dzieło opowiada o fenomenie zachodnioeuropejskich wypraw zbrojnych do Ziemi Świętej, które trwały niemal dwa stulecia (1096-1291), ale ich skutki były odczuwalne jeszcze długo po ich zakończeniu. W tomie pierwszym znalazło się omówienie sytuacji na Bliskim Wschodzie od czasów wojny bizantyjsko-perskiej, która miała miejsce za rządów cesarza Herakliusza (zm. 641) do końca panowania łacińskiego króla Jerozolimy Baldwina II (zm. 1131).

Dzieło francuskiego historyka już w momencie publikacji wzbudziło duże emocje. Autor opisał epopeję lewantyńskich wypraw krzyżowych, traktując je jako przedsięwzięcie „francuskie” oraz przedstawiając państwa krzyżowe w Palestynie i Syrii jako zamorskie, kolonialne enklawy średniowiecznej Francji. Dla Grousseta Królestwo Jerozolimy było dwunastowieczną Francją w miniaturze, Hrabstwo Trypolisu – Prowansją w Libanie, a Księstwo Antiochii to syryjskie państwo francuskich Normanów. Nie ulega wątpliwości, że Grousset postrzegał dzieje krucjat przez pryzmat cywilizacyjnej roli Francji, co wzbudzało i ciągle wzbudza dość surowe sądy niektórych historyków zajmujących się zagadnieniem średniowiecznych wypraw krzyżowych. Co interesujące, są to opinie wypowiadane głównie przez historyków anglosaskich (Ch. Tyermann) bądź niemieckich (H.E. Mayer). Steven Runciman w krótkiej przedmowie do swoich Dziejów wypraw krzyżowych łagodniej, i trzeba to przyznać sprawiedliwiej, ocenił książkę Grousseta, która „zgodnie z tradycją francuską łączy wiedzę z dobrym rzemiosłem pisarskim, nie jest jednak wolna od pewnej domieszki patriotyzmu galijskiego”1.

Jaka jest więc praca René Grousseta? Przede wszystkim jest to dzieło oparte na znakomitej znajomości źródeł z epoki. Autor swobodnie posługuje się kronikami zachodnimi, łacińskimi i starofrancuskimi, ale także dziełami kronikarzy arabskich, które obszernie cytuje i analizuje. Należy też dodać, że Grousset był wybitnym orientalistą, świetnym znawcą muzułmańskiego Wschodu, co dawało mu niezbędną wiedzę o historii i geografii Orientu. Większość dokonanych przez niego ustaleń obowiązuje do dzisiaj, a przyjęta przez niego trzytomowa formuła Historii wypraw krzyżowych została powtórzona np. przez Stevena Runcimana, obficie zresztą czerpiącego z dzieła swojego francuskiego kolegi. Jeżeli przychylamy się do opinii, że René Grousset pisze swoje dzieło z pozycji francuskiego „kolonialisty”, to trzeba zauważyć, że potrafi też być surowy w ocenie postępowania „francuskich” krzyżowców. Jeśli uznamy, że Grousset patrzy na krucjaty przez „francuskie okulary”, to gwoli sprawiedliwości musimy zauważyć, że piszący 20 lat później Runciman ocenia je z pozycji probizantyjskich, dość łatwo usprawiedliwiając politykę, często wrogą, cesarzy bizantyjskich wobec Franków, jak nazywano zachodnich krzyżowców. Dla anglosaskiego historyka Frankowie to w zasadzie barbarzyńcy, którzy nie rozumieją ani Bizancjum, ani tym bardziej świata islamu. Są to brutalni najeźdźcy, którzy burzą delikatny stan równowagi istniejący na Wschodzie. Nie ulega dzisiaj wątpliwości, że obraz stworzony przez Runcimana, który wciąż dominuje chociażby w Polsce, jest obrazem cokolwiek skrzywionym, nie do końca prawdziwym. Ani Bizancjum nie było wówczas tym, czym jest na kartach pracy Runcimana, ani Frankowie nie byli takimi barbarzyńcami. W tym wypadku obraz stworzony przez René Grousseta wydaje się bliższy ówczesnej rzeczywistości.

Bez wątpienia Czytelnicy będą porównywać dzieło Runcimana, obecne w Polsce od końca lat 80. XX w., z właśnie ukazującą się syntezą René Grousseta. Dobrze jest przy tym pamiętać, że praca historyka z Francji jest wcześniejsza od dzieła historyka z Anglii o lat kilkanaście i to ten drugi mógł korzystać z ustaleń Francuza.

Obecnie dziejami wypraw krzyżowych zajmuje się kolejne pokolenie historyków, liczba prac o krucjatach lawinowo rośnie, a ustalenia stają się bardziej pewne i dokładne. Ale chociaż od momentu ukazania się pracy René Grousseta minęło ponad 80 lat, wciąż nie sposób pominąć tego monumentalnego dzieła w badaniach nad fenomenem lewantyńskich wypraw krzyżowych. Można nawet zauważyć, że zainteresowanie historyków młodszego pokolenia dorobkiem René Grousseta wzrasta.

Karol Polejowski

WSTĘPKWESTIA WSCHODNIA W PRZEDEDNIU KRUCJAT

1. KWESTIA WSCHODNIA W KRONICE WILHELMA Z TYRU

L’Estoire de Eracles, empereur

Nie bez przyczyny kronikarz Wilhelm z Tyru rozpoczyna swoją historię krucjat od opisu walki między cesarzem Cesarstwa Wschodniorzymskiego Herakliuszem a królem Persji Chosroesem II Parwizem2. W szerokim ujęciu autor pokazuje nam wielkiego króla sasanidzkiego najeżdżającego w 614 r. Ziemię Świętą, niszczącego kościoły i plądrującego Bazylikę Świętego Grobu. Następnie widzimy Herakliusza, stanowiącego prefigurację Gotfryda z Bouillon, odzyskującego Syrię. W tych działaniach cesarza autor kroniki widzi pierwszą z krucjat (628). Ponad tym wielkim pojedynkiem znajdował się Prawdziwy Krzyż, symbol walki i zarazem stawka, o jaką toczyła się wojna. W 1098 r. zostanie on odnaleziony w czasie walk o Antiochię.

Chosroes, potężny król Persji, na czele wielkiej armii przybył do Syrii i zniszczył miasta i twierdze, spalił wioski, zrównał z ziemią kościoły, a wielką liczbę ludzi zabił, podczas gdy innych powiódł do niewoli. Miasto Jerozolimę wziął siłą i zabił tam trzydzieści sześć tysięcy ludzi, a Prawdziwy Krzyż, na którym zginął Jezus Chrystus, aby nas zbawić, zabrał3.

Po czym dalej czytamy:

Kiedy Herakliusz pobił Persję i Chosroes został zabity, odzyskał Prawdziwy Krzyż i zwrócił go do Jerozolimy. Odbudował kościoły i obdarował je relikwiami, które Chosroes wcześniej pozabierał4.

Były to jednak sukcesy krótkotrwałe, albowiem dziewięć lat później armia arabska, dowodzona przez kalifa Omara, zajęła Palestynę i zdobyła Jerozolimę (638).

Warto odnotować, że autor Estoire de Eracles, informując o stanie spraw syryjskich, nie zapomina nadmienić, że początek panowania arabskiego był zdecydowanie bardziej tolerancyjny wobec miejscowych chrześcijan, niż miało to miejsce w czasie krótkotrwałej okupacji sasanidzkiej.

Kiedy Omar i Arabowie przybyli do świętego miasta Jerozolimy, znaleźli je zniszczone i wyludnione. Niewielkiej grupie ludzi, którzy mieszkali w ruinach, pozwolił zostać, nakładając na nich daniny, jako że byli chrześcijanami, i pozwolił im odbudować kościoły i wybrać swojego patriarchę5.

Po opisie tolerancyjnych rządów kalifów z dynastii Umajjadów Wilhelm z Tyru przeszedł do opisu rządów wielkiego władcy, jakim był abbasydzki kalif Harun al-Raszid, i jego stosunków z Karolem Wielkim.

Zdarzyło się, że pewien wielki pan tej wiary [muzułmańskiej – przyp. tłum.] władał prawie wszystkimi krainami na Wschodzie, oprócz Indii, a zwał się Aarons [Harun – przyp. tłum.], z przydomkiem Ressit [al-Raszid – przyp. tłum.]. Był to władca tak pełny dworskości, tak wielkiej szczodrości, tak pełen energii i we wszystkich rzeczach stosujący dobre obyczaje, że jeszcze teraz mówi się o tym w krajach pogańskich, tak jak we Francji wciąż mówi się o Karolu Wielkim. I dlatego w owym czasie kwitła Jerozolima i miejscowi chrześcijanie mieli się dobrze jak nigdy pod rządami heretyków6. Ponieważ chrześcijanie z Syrii byli najbardziej łaskawie traktowani, Karol Wielki, dobry cesarz, wysłał swoich posłańców [do kalifa – przyp. tłum.], którzy potem powrócili, a ich zadaniem było przekazanie zapewnienia o [cesarskim – przyp. tłum.] umiłowaniu i nawiązanie relacji z tymże Aaronem. Aaron bardzo się ucieszył i wśród wszystkich władców świata najbardziej miłował i czcił cesarza Karola. I chciał, aby wszyscy chrześcijanie, którzy żyli pod jego panowaniem, oraz święte miejsca, które dzierżył, były traktowane i rządzone tak, jakby czynił to Karol Wielki. Wydawało się, że chrześcijanie z Syrii woleli żyć pod władzą Karola Wielkiego niż pod rządami jakichkolwiek innych heretyków7.

Jest to ciekawy tekst z powodu swojej oczywistej przesady, albowiem autor kroniki stara się przekształcić czysto dyplomatyczne kontakty Karola Wielkiego w rzeczywisty protektorat, to znaczy cofa do IX w. tytuły prawne dotyczące zwierzchnictwa frankijskiego8 na Wschodzie.

Po przedstawieniu kwestii tzw. protektoratu karolińskiego nad Ziemią Świętą arcybiskup Tyru przechodzi bezpośrednio do prześladowań z czasów fatymidzkiego kalifa Hakima, a dalej czytamy o najazdach tureckich i ich roli w islamie. Z tego wynika pogorszenie sytuacji chrześcijan wschodnich, a to z kolei skutkuje pod koniec XI w. wydarzeniami pierwszej krucjaty. Nasz kronikarz, dobrze zorientowany w sprawach arabskich, nie omieszkał poinformować o podziale w łonie islamu na dwa wielkie wyznania: sunnickie i szyickie:

Ci, którzy wyznają wiarę z Persji9, w swoim języku nazywają się Sonni, ci zaś, którzy wyznają wiarę egipską10, nazywani są Siha, a ci [tj. szyici – przyp. tłum.] nie są aż tak dalecy od prawdziwej wiary Chrystusowej, jak są inni [tj. sunnici – przyp. tłum.]11.

Następnie mamy pochwałę waleczności Haly, który był najlepszym z rycerzy, najbardziej doświadczonym i walecznego serca i dzielności, tak jak żaden z kalifów12. Ta skłonność do szyizmu jest tym bardziej godna podkreślenia, że to właśnie kalif Hakim (996-1020), szyita, poprzez swoje bezmyślne prześladowania sprowokował ruch potępienia, z którego narodziły się krucjaty.

Pomimo tych jednostkowych prześladowań, autor Estoire de Eracles jest w zasadzie zadowolony z podboju Syrii przez szyickich Fatymidów:

W pewnym czasie Egipcjanie wyszli ze swoich ziem i podbili wszystkie krainy, które ciągną się aż do Antiochii, a wraz z innymi miastami zdobyli także Święte Miasto Jerozolimę, które dostało się pod ich władzę. Pod ich władzą dobrze im [chrześcijanom – przyp. tłum.] się wiodło, chociaż w każdej chwili mogli dostać się do niewoli13.

Zgodnie z tą opinią frankijski kronikarz traktuje prześladowania z czasów kalifa Hakima jako indywidualny przypadek muzułmańskiego Nerona i uczciwie przyznaje, że jego następca kalif Az-Zahir przywrócił względną tolerancję chrześcijanom koptyjskim i syryjskim14.

O ile z punktu widzenia wyznaniowego Wilhelm z Tyru preferuje szyitów nad sunnitów, to pod względem pochodzenia etnicznego woli Arabów od Turków. Pomimo dwunastowiecznej świetności seldżuckiej epopei, Turcy wciąż pozostawali bliscy swoim barbarzyńskim korzeniom. Autor Estoire de Eracles kreśli obraz nomadów, którzy bez przerwy przeganiają swoje stada po stepach Azji Środkowej:

Ci zaś byli ludźmi prymitywnymi, bez stałego miejsca i nie posiadali żadnej stałej siedziby i szukali pastwisk dla swoich zwierząt. Nigdy nie mieszkali ani w mieście, ani w zamku. Zabierali ze sobą wszystkie swoje rzeczy, stada swoich koni, woły, krowy i owce – to było całe ich bogactwo15.

Podbój muzułmańskiego Wschodu przez Seldżuków w połowie XI w., a zwłaszcza ich dominacja w Syrii od 1071 r. jawią się naszemu kronikarzowi jako odczuwalne zagrożenie dla wspólnot chrześcijańskich.

Przybyli Turcy do Syrii i podbili jej ziemie, i pomiędzy innymi miastami zdobyli Święte Miasto Jerozolimę. Ludzi, których tam znaleźli, źle traktowali, męczyli i nakładali na nich podatki wyższe niż to miało miejsce kiedykolwiek wcześniej16.

Wilhelm z Tyru wobec praw Bizancjum

Wielka klęska, którą cesarzowi Bizancjum Romanowi Diogenesowi zadał turecki sułtan Alp Arslan pod Mantzikertem (26 sierpnia 1071 r.), zapewniła Turkom posiadanie Armenii, Azji Mniejszej i Syrii. Wilhelm z Tyru prezentuje te wydarzenia – słusznie zresztą – jako najstraszliwszą klęskę w historii chrześcijaństwa. Tutaj, tak jak w przypadku opisu wydarzeń z czasów cesarza Herakliusza i jego walk z Persami, autor kreśli opis pojedynku między cesarzem a sułtanem jako epizod związany z krucjatami: niewierni walczyli za swoją wiarę, a chrześcijanie bronili wiary Chrystusowej. Kronikarz przypisuje klęskę tchórzostwu Bizantyjczyków (Grecy rozpierzchli się pobici i w tak tchórzliwy sposób, że nikt nie mógł wrócić do siebie), której następstwem była niewola Romana Diogenesa i upokorzenie całego świata greckiego, który uosabiał cesarz: Belfeth[Alp Arslan – przyp. tłum.] nakazał przyprowadzić do siebie pojmanego cesarza, usiadł na swoim tronie i położył swoje stopy na karku Cesarza, zamiast na podnóżku. Klęska, której następstwem był podbój Anatolii i Syrii przez Seldżuków i kryzys Cesarstwa Bizantyjskiego, które zostało ograniczone do Europy, nie pozostawiała chrześcijanom syryjskim innej nadziei niż interwencja Franków:

Był to czas, kiedy miasto Jerozolima, jak i ludzie tam mieszkający opływali w dostatki, podczas gdy cesarstwo Konstantynopola było potęgą, zapewniało bezpieczeństwo i było bogate, tak że owo bogactwo płynęło do ludu syryjskiego. Ale pewnego dnia wszystko przepadło i nie mieli syryjscy chrześcijanie żadnej nadziei, że pomoc może jeszcze kiedykolwiek stamtąd [z Konstantynopola – przyp. tłum.] nadejść17.

Jest to twierdzenie o wielkich konsekwencjach, albowiem w ten sposób autor kroniki próbuje położyć prawne podwaliny pod wydarzenia krucjatowe. Klęska pod Mantzikertem oraz pojmanie i upokorzenie Romana Diogenesa są w sposób jasny przedstawione jako odpowiednik rezygnacji Bizancjum z władzy w Azji, rezygnacji z praw cesarstwa do posiadanych wcześniej ziem i zastąpienia dotychczasowego bizantyjskiego protektoratu nad Miejscami Świętymi przez Łacinników z Zachodu.

Twierdzenie to, które z czysto militarnego punktu widzenia mogło być zasadne, ponieważ to pierwsza krucjata pozwoliła Bizantyjczykom częściowo unieważnić skutki klęski pod Mantzikertem, było zawsze podnoszone przez stronę łacińską. Ma ono jednak słaby punkt, gdyż ignoruje się w nim fakt, że między podbojem arabskim w VII w. a inwazjami tureckimi w XI w. miała miejsce w X stuleciu bizantyjska rekonkwista. Otóż owa rekonkwista, która w rzeczywistości była krucjatą, pozwoliła cesarstwu odzyskać albo stworzyć niepodważalne tytuły prawne do większości terenów w Syrii. Ignorowanie tego faktu przez krzyżowców pierwszej krucjaty i ich następców, władców frankijskich w Syrii w XII w., powodowało serię problemów, które nieustannie powracały.

Dlatego też należy wrócić do wydarzeń wcześniejszych, aby nakreślić sytuację zarówno pod względem terytorialnym, jak i prawnym w świecie muzułmańskim i bizantyjskim, do momentu przybycia krzyżowców pod koniec XI w.

2. OSŁABIENIE POTĘGI ARABSKIEJ: PODZIAŁ IMPERIUM ABBASYDZKIEGO I BIZANTYJSKA KRUCJATA W X WIEKU

Osłabienie imperium arabskiego

Kwestia wschodnia – jeśli rozumiemy ten termin tak jak rozumieli go ludzie średniowiecza, czyli jako problem syryjski – w X w. wydawała się ostatecznie rozstrzygnięta. Kalifat Abbasydów rozciągał się od Buchary do Nubii, a jego dominacja była niepodważalna. W konfliktach, które miały miejsce między kalifatem a Bizancjum na terenie Kapadocji i Frygii, cesarstwo regularnie ponosiło porażki i za każdym razem musiało płacić Arabom trybut. Jeżeli Karol Wielki uzyskał jakieś moralne wpływy w Ziemi Świętej, to zawdzięczał je wyłącznie znakomitym relacjom dyplomatycznym z kalifem Harunem al-Raszidem.

W X w. sytuacja uległa zmianie. Dzięki osłabieniu imperium abbasydzkiego i zachodzącym tam podziałom politycznym kwestia wschodnia została na nowo otwarta. Na terenie Iranu i tzw. Iraku Arabskiego18 element irański, nie zrywając swoich więzów religijnych z Abbasydami, wziął pokojowy odwet na Arabach i ustanowił zwierzchnictwo nad Bagdadem, stolicą kalifatu. Cały Iran Wschodni – Chorasan, region Heratu, Kabulu i Balkh oraz Transoksania, Fergana i Chorezm – dostał się pod władzę czysto irańskiej dynastii emirów samanidzkich. Samanidzi rządzili tym rozległym terytorium ze swoich stolic w Samarkandzie i Bucharze przez cały X w. (903-990). Inna irańska dynastia Bujidów podporządkowała sobie tereny zachodniej Persji: Irak Perski, Fars, Kerman, Chuzestan, a nawet Irak Arabski i Bagdad, gdzie władała w latach 945-1055. Dynastia ta, wyznająca szyizm, zachowała swoją wiarę w stolicy kalifów sunnickich, którzy traktowali Bujidów jak muzułmańskich heretyków. Jednakże książęta bujidzcy nie obalili kalifatu abbasydzkiego, kontentując się tytułem majordomów, albo tłumacząc ich tytuł literalnie – emira emirów, i sprawowali swoją władzę u boku kolejnych kalifów, których rola została zredukowana do funkcji reprezentacyjnych. Arabski kalifat Abbasydów wszedł w okres zupełnego osłabienia. W okresie obejmującym więcej niż stulecie Wódz Wiernych był niczym więcej, jak marionetką w rękach emirów bujidzkich. Pomimo całego pozoru owego arabskiego kalifatu, który Bujidzi podtrzymali, byli oni świadomi odbudowy dawnej Persji, za której wcielenie się uznawali, i podobnie jak Samanidzi, fałszowali swoją genealogię, aby wywieść swój ród z dynastii sasanidzkiej, usuniętej przez muzułmanów trzy wieki wcześniej.

To irańskie rozdwojenie było szczególnie poważne dla państw arabskich Lewantu. Samanidzcy i bujidzcy władcy Persji ograniczali swoje zainteresowania do Iranu i obszarów sąsiednich, z jednej strony Turkiestanu, a Chaldei z drugiej. Ziemie czysto arabskie na Bliskim Wschodzie – Al-Dżazira, Syria, Palestyna i Egipt – znajdowały się poza ich sferą zainteresowania. Gdy około 964 r. bizantyjski zdobywca Nicefor Fokas wystosował do abbasydzkiego kalifa al-Mutiego obraźliwe wyzwanie, to tak zuchwała misja w czasie trwania świętej wojny nie wywołała żadnej reakcji u sprawującego rzeczywistą władzę w Bagdadzie bujidzkiego emira Mu’izz ad-Dauli19.

Podobnie, kiedy w 973 r. mieszkańcy Bagdadu, oburzeni na bezczynność władz wobec bizantyjskiej rekonkwisty, wszczęli groźne zamieszki w celu wymuszenia ogłoszenia świętej wojny, kalif al-Muti zgodził się na otwarcie skarbca i wyekwipowanie armii dżihadu. Jednakże gest ten pozostał bezużyteczny, bo nowy emir z rodu Bujidów Izz ad-Daula Bahtiyar, który pozorował swoje poparcie dla ludowego poruszenia, wymusił na kalifie spełnienie obietnicy przekazania pieniędzy na świętą wojnę, które zużył dla własnej korzyści20. W rzeczywistości Bujidzi byli zdecydowani nigdy nie przekraczać Eufratu. Rozłam w świecie irańskim i podporządkowanie sobie kalifatu przez dynastów irańskich pozostawiły muzułmanów syryjskich własnemu losowi.

W celu uzupełnienia obrazu osłabienia świata islamu dodajmy, że muzułmanie syryjscy byli ofiarami takiego samego rozbicia feudalnego, jakie dotyczyło reszty terenów kalifatu. W owym czasie powszechnego rozbicia politycznego kalifowie z Bagdadu byli zaś zmuszeni dobrowolnie zaakceptować uzyskanie faktycznej niezależności przez Palestynę, Syrię południową z Damaszkiem i Baalbekiem oraz wybrzeże fenickie z Tyrem, Sydonem, Bejrutem i Trypolisem. Wszystko, co udało im się zachować, to nominalne zwierzchnictwo i prymat religijny nad tymi obszarami. W tym samym czasie Egipt dostał się pod władzę tureckiej dynastii Ichszydów21, której założyciel Mohammed ibn Tughdż przekształcił panowanie nad ziemiami egipskimi w praktycznie niezależne rządy (935-969)22. Równolegle inna dynastia lokalnych zarządców pochodzenia arabskiego, Hamdanidów, zmieniła sprawowany przez siebie urząd w dziedziczne władztwo nad regionem Mosulu, do którego przyłączyli wkrótce północną Syrię23. Dwie odrębne gałęzie rodu Hamdanidów podzieliły kraj między siebie. Linia starsza, założona przez Nasir ad-Daulę, rządziła w Mosulu, Diyarbakirze i w al-Dżazirze (929-991). Linia młodsza, założona przez Sajf ad-Daulę, brata Nasira, która władała w latach 944-1003, rządziła w Aleppo i w całej północnej Syrii (Aleppo, Antiochia, Laodycea, Szajzar, Hama i Hims) wraz z ziemiami Kommageny i Cylicji. Podział na niezależne dynastie w łonie Hamdanidów osłabiał ich siły, co skutkowało tym, że gałąź z Mosulu, ciągle zmagająca się z naporem Bujidów z Bagdadu, została w 979 r. pozbawiona władzy. Jeśli chodzi o Hamdanidów z Aleppo, którzy odebrali to miasto egipskim Ichszydom, pozostawali oni w stałym z nimi konflikcie aż do dnia, kiedy zostali ostatecznie wyrugowani przez Fatymidów, następców Ichszydów. Założyciel gałęzi z Aleppo, waleczny Sajf ad-Daula (944-967), znalazł się zupełnie osamotniony wobec bizantyjskiej rekonkwisty nadchodzącej z płaskowyżu anatolijskiego.

Przebudzenie Bizancjum w okresie rządów dynastii macedońskiej

Cesarstwo Bizantyjskie w najgorszym czasie swego osłabienia, za rządów dynastii heraklidejskiej i izauryjskiej, nie zaprzestało jednak walk z Arabami, które toczyły się na pograniczu, głównie w Kapadocji. Przez długi czas Bizantyjczycy stali w obliczu wielkiego i zjednoczonego imperium Umajjadów i pierwszych Abbasydów, ale w X w. można już było zaobserwować, że militarna potęga muzułmanów łamie się, głównie poprzez podziały etniczne, polityczne i religijne. Zbiegło się to w czasie z momentem, gdy władzę w Konstantynopolu objęła jedna z największych dynastii w dziejach cesarstwa, dynastia macedońska, która wlała w zamierające imperium nową energię. Było to możliwe dzięki temu, że udało się zachować ciągłość władzy, a ponadto pojawiła się cała plejada znakomitych dowódców, wywodzących się głównie z temów anatolijskich.

W tym czasie główna siedziba cywilizacji greckiej nie znajdowała się w Grecji właściwej, a w Azji Mniejszej. Kiedy wyludniona Grecja została ponownie skolonizowana przez napływających Słowian, prawdziwa Romania, wielka, bogata i gęsto zaludniona, rozciągała się pomiędzy Bosforem a górami Taurus. To tam, i tylko tam, cały kraj był prawdziwie bizantyjski. Już od dawna Egipt i Syria, odrzucając grecką spuściznę, były rządzone przez zwycięskie siły lokalne. Jeszcze przed inwazjami arabskimi Egipt został zdominowany przez wpływy koptyjskie, zaś Syria przez element aramejski. W Azji Mniejszej sytuacja była dokładnie odwrotna, bowiem proces hellenizacji był kompletny i ostateczny, gdyż nie dotyczył on tylko mieszkańców miast, ale też objął ludność wiejską. Tam, w Chalcedonie i Nikomedii, w Nikei i Nazjanzie, grecka ortodoksja będąca elementem świadomości narodowej średniowiecznego świata greckiego została zdefiniowana i ostatecznie utwierdzona. Podczas gdy inwazje słowiańskie i bułgarskie w VIII w. praktycznie zniszczyły cywilizację grecką na Bałkanach, Azja Mniejsza jak nigdy wcześniej stała się sercem cesarstwa. To pieniądze płynące z temów anatolijskich zasilały skarbiec cesarski. To spośród krzepkich chłopów anatolijskich władcy rekrutowali swoje armie. I to tutaj znajdowały się olbrzymie latifundia anatolijskie, należące do rodów Gurgenów, Fokasów, Tzimiskesów, Maniacesów, Diogenesów i Komnenów, które korzystając z podziałów imperium abbasydzkiego, poprowadziły bizantyjską krucjatę do Syrii24.

Bizantyjska krucjata mająca na celu odzyskanie z rąk arabskich dawnej rzymskiej Azji rozpoczęła się w połowie panowania trzeciego cesarza z dynastii macedońskiej, Konstantyna Porfirogenety, który rządził w latach 913-959. Był to okres, kiedy kalifat abbasydzki został podzielony między Bujidów rządzących w Bagdadzie, Hamdanidów panujących w Mosulu i Aleppo oraz Ichszydów władających Egiptem i Damaszkiem. W latach 927-929 Bizantyjczycy, dowodzeni przez Ormianina Jana Gurgena, usadowili się przy granicy z Armenią, zdobywając Teodosiopolis i zmuszając arabskich władców Meliteny, Amidy i Martyropolis do płacenia trybutu. W 934 r. Jan Gurgen złupił zbuntowaną Melitenę i przyłączył miasto wraz z okolicą do cesarstwa25, a w latach 941-942 Bizantyjczycy zajęli Martyropolis. Emir Edessy uzyskał od Jana Gurgena zgodę na zawarcie pokoju tylko w zamian za oddanie Świętego Całunu26 (944). W następnych latach hamdanidzki emir Aleppo Sajf ad-Daula, który jak wskazuje jego imię okazał się mieczem imperium muzułmańskiego, zapoczątkował ofensywę od strony Kommageny, ale przewaga pozostała po stronie Bizantyjczyków. W latach 948-949 zdobyli oni Germanikeę, zaś w 957 r. nowy dowódca bizantyjski Leon Fokas na jakiś czas opanował Tars, główne miasto Cylicji, a potem zajął Amidę. W 958 r. została zajęta Samosata, a w roku następnym Leon Fokas doszedł za Tygrys: Eufrat stał się ponownie podstawą, a Tygrys celem działań legionów rzymskich. Lud Konstantynopola właściwie ocenił znaczenie tych sukcesów: Chwała Bogu, który zwyciężył Agarenów!27, wołali mieszkańcy, fetując w cyrku zwycięskich wodzów. Był to okrzyk, który w 1095 r. wznieśli krzyżowcy: Bóg tak chce!28

Bizantyjska krucjata Nicefora Fokasa

Wydarzenia opisane wyżej były pierwszymi symptomami rewanżu. Kilka lat później, kiedy zwycięstwa znakomitego bizantyjskiego wodza Nicefora Fokasa wyniosły go na tron, dał on decydujący impuls dla chrześcijańskiej rekonkwisty29. Jak pisze Gustave Schlumberger: Marzył on o przywróceniu cesarstwu jego dawnych rzymskich granic, odrzuceniu Arabów do Chaldei, odzyskaniu Syrii i Grobu Świętego oraz przywróceniu Jerozolimy chrześcijaństwu. Po usunięciu arabskich piratów z Krety (961), Nicefor najechał Cylicję, która należała do Sajf ad-Dauli, i zajął dwa główne miasta tej prowincji: Aintab i Manbidż. W tym drugim mieście do niewoli dostał się arabski poeta Abi Firaz, kuzyn Sajf ad-Dauli. Następnie Nicefor Fokas i jego generał Jan Tzimiskes skierowali się na Aleppo, u wrót miasta zmiażdżyli armię aleppińską i oblegli miasto. W dniu 23 grudnia 962 r. Aleppo zostało zdobyte szturmem i bezlitośnie splądrowane.

Żołnierze bizantyjscy, którzy w wąskich i krętych uliczkach pełnych straganów ścigali aleppińskie kobiety, nieświadomie brali odwet za trzy wieki niemal nieustannych klęsk, trzy wieki niesłychanych prześladowań, których doświadczały wspólnoty chrześcijańskie Azji Mniejszej i Syrii30.

Wielki meczet w Aleppo zamieniono na stajnię, ale cytadela wciąż się broniła, więc Nicefor Fokas, zadowolony ze zniszczenia miasta, wrócił do Cylicji, wiodąc licznych jeńców.

Po dokonaniu w Konstantynopolu koronacji cesarskiej Nicefor poprowadził nową ekspedycję przeciwko Hamdanidom (964). W tym samym czasie Hamdanidzi znajdowali się w konflikcie z Bujidami z Bagdadu. Bujidzki emir Mu’izz ad-Daula zdobył na hamdanidzkim władcy Nasir ad-Dauli Mosul i Nisibis31, zatrzymując na stałe to ostatnie miasto, a Mosul zwracając za znaczny roczny trybut. Tak więc sytuacja w świecie muzułmańskim sprzyjała bizantyjskiej kontrofensywie. W interesującym piśmie adresowanym do dworu kalifa bagdadzkiego cesarz bizantyjski wymieniał miejsca w Kommagenie, Al-Dżazirze i północnej Syrii, które zdobył, splądrował bądź zniszczył w poprzednich latach. Poza tym zapowiadał dalsze działania w następujący sposób:

Antiochia jest niedaleko ode mnie i niebawem dotrę tam na czele licznych i walecznych wojsk, podobnie jak do Damaszku, posiadłości moich poprzedników, który powróci pod moją pieczę! O wy, którzy zamieszkujecie piaszczyste pustynie, biada wam! Wracajcie do swojego kraju Sana, waszej pierwszej ojczyzny. Niebawem siłą mego miecza zdobędę Egipt i jego bogactwa staną się moim łupem. Biada wam, ludu Harranu! Oto greccy żołnierze jak burza uderzą na was z wysoka! To spotka mieszkańców Nisibis i Mosulu, mieszkańców Al-Dżaziry, która należała do moich przodków i mieszkańców całego dawnego cesarstwa. Spieszcie się, mieszkańcy Bagdadu, uciekajcie, bo biada wam, gdyż wasze osłabione imperium nie przetrwa. Przyjęliście jako kalifa Dajlamitę i teraz jesteście niewolnikami Dajlamitów32. Wracajcie, zhańbieni, do kraju Hidżazu i zostawcie nam kraje greckie!33

Po tym obraźliwym opisie upadku Arabów, ich trudnej sytuacji, gdy znaleźli się między panowaniem perskim a rzymską kontrofensywą, cesarz nakreślił swój program bizantyjskiej krucjaty:

Pomaszeruję ku Mekce, ciągnąc za sobą mnóstwo żołnierzy, podobnych do ciemnej nocy. Zawładnę tym miastem, aby postawić tam tron Największej z Istot [Chrystusowi – przyp. tłum.]. Potem skieruję się ku Jerozolimie. Podbiję Wschód i Zachód i wszędzie zapanuje religia Krzyża!34

Jest to przesłanie o historycznym znaczeniu, bowiem w płomiennych słowach wieściło ono islamowi nic innego, jak początek epoki krucjat. Znaczące jest, że poza piękną teologiczną odpowiedzią al-Qaffala z Taszkientu, muzułmanie nie zareagowali. Nie można przecież za taką reakcję uznać przybycia kontyngentu z samanidzkiego Chorasanu, który w 965 r. zjawił się na dworze Hamdanidów. Jednak zanim pomyśleli oni, aby użyć tych żołnierzy w świętej wojnie, postanowili wykorzystać ich w konflikcie z Bujidami35. Nawet gdyby przybycie żołnierzy z Chorasanu miało być odpowiedzią na ogłoszenie dżihadu, to w rzeczywistości nie przyniosło to żadnego pozytywnego efektu. Niewłaściwie wykorzystani przez muzułmanów syryjskich, których mieli bronić, przybysze rozproszyli się i niczego nie osiągnęli. Podzielony islam, niezdolny do działania, nie był w stanie przedsięwziąć żadnej wspólnej akcji przeciwko chrześcijańskim najeźdźcom. Sytuacja ta wyjaśnia sukces kampanii bizantyjskiej z X w. i podobna jest do tej z XII w., co z kolei tłumaczy sukces krucjaty łacińskiej.

Po wysłaniu jednego ze swoich dowódców, Nicetasa Chalkutzesa, z zadaniem zdobycia na Arabach Cypru (964-965) Nicefor Fokas postanowił dokończyć dzieła podboju Cylicji i odebrania jej Hamdanidom poprzez zdobycie Mamistry i Tarsu. Oba miasta zostały wzięte po długim oblężeniu (13 lipca 965 r.), a wysłana na pomoc przez egipskich Ichszydów eskadra przybyła za późno. Arabscy mieszkańcy zostali wygnani, a Cylicja została metodycznie zasiedlona przez chrześcijan. Owo chrześcijańskie zasiedlenie, które przetrwało krótką okupację seldżucką w XI w., umożliwiło 130 lat później sukces krucjaty frankijskiej na tym obszarze36.

W 966 r. Nicefor Fokas splądrował Mezopotamię aż do Nisibis, leżącego w połowie drogi do Mosulu, w sercu posiadłości hamdanidzkich. Następnie skierował się do północnej Syrii, gdzie zajął umocniony Artah, położony pomiędzy Antiochią i Aleppo, pod które podszedł ze swoją armią. Sajf ad-Daula zmarł w styczniu 967 r., w samym środku trwającej wojny, a jego zejście ze sceny spowodowało, że nic nie było w stanie powstrzymać bizantyjskiej krucjaty. Następca Sajf ad-Dauli, jego syn Sa’ad ad-Daula, który objął władzę w Aleppo, nie potrafił stawić skutecznego oporu. Nicefor Fokas wykorzystał sytuację i podjął nową kampanię w Syrii (968). Po pobiciu armii hamdanidzkiej pod Aleppo cesarz zdobył i złupił Ma’arrat an-Numan, Kafartab, Szajzar, gdzie zburzono wielki meczet, oraz Hamę i Hims, skąd pospiesznie ewakuowano ludność arabską i które wydano na pastwę płomieni. W Himsie Nicefor Fokas pomodlił się w wielkim meczecie, dawnym chrześcijańskim kościele, po czym wydał rozkaz spalenia go po uprzednim wyniesieniu relikwii św. Jana Chrzciciela37. Splądrowawszy dolinę Orontesu, bizantyjski zdobywca przeszedł góry Liban i wyszedł na wybrzeże fenickie. Tu zdobył Dżablę, Arkę, Tortosę i złupił okolice Trypolisu, a Laodycea z okolicą uznała się za wasala cesarstwa. Następnie Nicefor Fokas, ciągnąc za sobą 100 tys. jeńców, skierował się na północ, idąc drogą antiocheńską. Wracając do Konstantynopola, pozostawił jednak w Syrii armię pod dowództwem swego bratanka Piotra Fokasa i stratigosa [generała – przyp. tłum.] Michała Bourtzesa, którym powierzył zadanie blokowania Antiochii.

W następstwie tych wydarzeń hamdanidzki emir Aleppo Sa’ad ad-Daula został wygnany ze swojej stolicy przez własnego generała Karghuyę. Wybuchła wojna między uzurpatorem i usuniętym emirem, co postanowił wykorzystać Michał Bourtzes, uderzając znienacka na Antiochię. Mógł przy tym liczyć na czynną pomoc miejscowych chrześcijan, którzy na bieżąco informowali go o sytuacji w mieście (dodajmy, że to miejscowi chrześcijanie z Antiochii, zwłaszcza Ormianie, wydadzą miasto w 1098 r. Frankom)38. 29 października 969 r. Bourtzes, który wykorzystał wyjątkowo ciemną noc, wspiął się na mury, idąc na czele elitarnego oddziału. Garnizon, otrząsnąwszy się z zaskoczenia, zaczął zdobywać przewagę, górując liczebnie nad Grekami, ale wówczas przybył Piotr Fokas na czele posiłków i miasto zostało zdobyte (1 listopada 969 r.). Ludność muzułmańska została usunięta z miasta i zastąpiona przez chrześcijan sprowadzonych z całej Syrii.

Odzyskanie Antiochii przez Bizantyjczyków okazało się ukoronowaniem greckiej krucjaty. Antyczna metropolia syryjska została przywrócona chrześcijaństwu i światu greckiemu przez Michała Bourtzesa i przez 115 lat (lata 969-1084) miała stanowić przedmurze cesarstwa na tym obszarze39. Było to długie panowanie, którego nie należy tracić z oczu, kiedy studiuje się historię pierwszej krucjaty, zwłaszcza że między końcem rządów bizantyjskich (1085) a zdobyciem miasta przez Franków (1098) panowanie tureckie trwało jedynie 13 lat. Dla tamtejszych chrześcijan rządy tureckie były incydentem i mogło się wydawać, że objęcie miasta przez Franków nastąpiło bezpośrednio po zakończeniu panowania Bizantyjczyków. Należy się zgodzić, zważywszy na okoliczności, że prawa Bizancjum do Antiochii i solidność ich podstaw, które odziedziczyli po dynastii macedońskiej Komnenowie, nie wygasały przez cały XII w. i były stale podnoszone przeciwko posiadaniu miasta przez krzyżowców z Zachodu. Nie można tracić z oczu tej kwestii prawnej, jeśli chce się naświetlić historię Syrii frankijskiej.

Po zdobyciu Antiochii przyszła kolej na Aleppo. Nowy władca miasta, uzurpator Kurghuya, błagał Bizantyjczyków o pomoc przeciw próbom powrotu podejmowanym przez usuniętego władcę hamdanidzkiego Sa’ad ad-Daulę. Piotr Fokas zmusił Hamdanidę do zwinięcia oblężenia Aleppo, ale natychmiast zwrócił się przeciwko władzy Karghuyi i zajął miasto. Ponieważ cytadela pozostała w rękach Kurghuyi, Piotr Fokas zadowolił się uzyskaniem rocznego trybutu i uznaniem zwierzchnictwa Bizancjum (grudzień 969 lub styczeń 970 r.). Zawarty wówczas traktat pokojowy został w całości umieszczony przez Kemal ad-Dina w jego kronice. Bizantyjczycy zredukowali pozycję emira Aleppo do roli zwykłego wasala. Widomym znakiem tego protektoratu był fakt, że kościoły chrześcijańskie zostały odbudowane i otwarte w całym emiracie40. W chwili śmierci Nicefora Fokasa cała północna Syria była bezpośrednio lub pośrednio częścią Cesarstwa Bizantyjskiego.

Tymczasem w łonie islamu zachodziły rewolucyjne wydarzenia o doniosłych konsekwencjach. W 969 r. szyiccy Fatymidzi z Tunezji najechali Egipt i pozbawili władzy dynastię Ichszydów. Egipt wraz z ziemiami należącymi do niego w Azji, czyli Palestyną i regionem Damaszku, wszedł w skład szyickiego kalifatu, wrogo nastawionego do ortodoksyjnego kalifatu abbasydzkiego w Bagdadzie. W czasie dwóch kolejnych stuleci (969-1171) islam pozostawał podzielony między dwie obediencje, w sposób oczywisty sobie wrogie. Do podziału politycznego, rozdrobnienia feudalnego, niesnasek na tle etnicznym, na które już cierpiało społeczeństwo muzułmańskie, należało dodać jeszcze schizmę religijną. Wielka schizma islamska, która głęboko wstrząsnęła muzułmańskimi sumieniami, także działała na korzyść chrześcijańskiej kontrofensywy. Jednak korzyści wynikające z tego podziału świata islamu w całej pełni ujawniły się w XII w. i zadziałały na rzecz krucjaty frankijskiej. W tym momencie, czyli w X w., zainstalowanie młodej dynastii fatymidzkiej w Egipcie mogło jedynie zatrzymać działania bizantyjskie zmierzające do odzyskania Świętych Miejsc w Palestynie. W 970 r. fatymidzki wódz Dżafar ibn Fellah obległ Antiochię, ale atak ten zakończył się niepowodzeniem i egipski dowódca został zmuszony do powrotu do Egiptu.

Bizantyjska krucjata Jana Tzimiskesa

Cesarz Jan Tzimiskes, który objął tron Konstantynopola (969-975) po Niceforze Fokasie, znalazł się w nowej sytuacji, zdecydowanie mniej korzystnej. Na szczęście dla niego Fatymidzi napotkali w świecie arabskim Syrii trudności, które ograniczały ich działania. Przede wszystkim Damaszek wpadł w ręce tureckiego awanturnika o imieniu Aftekin, dawniej najemnika w służbie Abbasydów z Bagdadu, który teoretycznie przeszedł pod zwierzchnictwo Fatymidów. Jednak jako władca dużego miasta syryjskiego korzystał z konfliktu między dwoma konkurującymi kalifatami i dążył do uzyskania praktycznej niezależności. Podział w świecie islamu na Wschodzie jeszcze się pogłębił.

W 974 r. Jan Tzimiskes podjął swoją pierwszą kampanię w Azji. Rozpoczął od zbrojnego marszu wzdłuż granic z Armenią, niezależnego królestwa pod rządami dynastii Bagratydów. Rządzący Bagratyda, Aszod III, zobowiązał się dostarczyć cesarzowi na wojnę przeciwko muzułmanom kontyngent liczący 10 tys. żołnierzy. Elitarny oddział armeński miał wyświadczyć najcenniejsze usługi w dziele bizantyjskiej rekonkwisty. Po połączeniu obu części armii dwóch chrześcijańskich sił północnych, bizantyjskiej i ormiańskiej, Jan Tzimiskes skierował się ku Mezopotamii (jesień 974 r.). Nałożył daninę na Martyropolis i Amidę, a 12 października 974 r. wszedł do Nisibis, skąd wcześniej uciekła ludność muzułmańska. Hamdanidzki emir Mosulu Abu Taghlib, syn i następca Nasir ad-Dauli, nie czując się na siłach stawić opór, uznał się za trybutariusza cesarstwa. W tym momencie cesarz mógł zacząć myśleć o podjęciu niespodziewanego marszu na Bagdad41.

Wyprawa ta miała jednak charakter głównie łupieżczy. Na wiosnę 975 r. Jan Tzimiskes przeprowadził w Syrii bardziej poważną kampanię42. W kwietniu wyruszył z Antiochii i przeszedł dolinę Orontesu. Hims zapłacił trybut, rezygnując z obrony, natomiast Baalbek postanowił stawić opór, za co miasto spotkała ciężka kara. Następnie cesarz podszedł pod Damaszek, rządzony przez wspomnianego Aftekina, który lawirował między Abbasydami a Fatymidami, szukając pomocy to przeciw jednym, to przeciw drugim. Po przybyciu armii bizantyjskiej Aftekin uznał, że powinien wyciągnąć korzyści z tej nowej dla siebie sytuacji. Natychmiast uznał się za trybutariusza cesarza (który potwierdził jego władzę w mieście), obsypał władcę bizantyjskiego prezentami i wziął udział we wspaniałym pokazie urządzonym na cześć Tzimiskesa. Tak pisał o tym wydarzeniu Bar Hebraeus:

Tzimiskes nakazał emirowi galopować przed sobą i dać taki sam pokaz cesarskim żołnierzom. Emir pogalopował więc i zyskał uznanie cesarza dla swego pięknego pokazu. Był tym tak wzruszony, że zszedł z konia i upadł na ziemię przed Tzimiskesem. Autokrator nakazał mu ponownie wsiąść na konia, ale jak dodał, zadowoli się rocznym trybutem z Aleppo, na co wódz muzułmanów ponownie upadł w pył. Wobec tego Jan, w przypływie uprzejmości, zażądał dla siebie jako upominku szlachetnego zwierzęcia, na którym emir tak wspaniale galopował ku uciesze armii43.

Beż wątpienia turecki watażka odniósł korzyść, przyjmując bizantyjski protektorat, który gwarantował mu pomoc wobec możliwego powrotu Fatymidów. Co do Bizantyjczyków, to wspaniałe przyjęcie w Damaszku i ustanowienie zwierzchnictwa nad tym miastem, które nastąpiło po odzyskaniu Antiochii i zwasalizowaniu Aleppo, zakończyło proces ustanawiania ich hegemonii na terenie Syrii wewnętrznej.

Z Damaszku wielka armia bizantyjska skierowała się do Galilei. Jan Tzimiskes tak pisał do swego sojusznika, króla Armenii Aszoda III:

Skierowaliśmy się ku Jezioru Tyberiadzkiemu, tam, gdzie nasz Pan Jezus Chrystus, mając dwie ryby i pięć chlebów dokonał cudu. Zdecydowaliśmy o oblężeniu miasta Tyberiady, ale mieszkańcy pospieszyli z zapewnieniem poddania się nam i przynieśli, podobnie jak mieszkańcy Damaszku, liczne prezenty. Prosili nas, abyśmy pozostawili im wskazanego dowódcę i na piśmie zobowiązali się zachować nam wierność i płacić stały trybut. Oszczędziliśmy im plądrowania, bowiem była to ojczyzna świętych Apostołów. Tak samo było w Nazarecie, gdzie Maryja Dziewica usłyszała z ust Archanioła Dobrą Nowinę. Udając się na górę Tabor, wstąpiliśmy do miejsca, gdzie Chrystus, nasz Bóg, dokonał Przemienienia44.

Pochód bizantyjskiego zwycięzcy przyjął postać krucjaty, poprzedzającej o 124 lata krucjatę łacińską, ale inspirowaną przez te same pobudki i zdradzającą te same emocje.

Zupełnie naturalnym celem bizantyjskiej krucjaty była Jerozolima. W sposób bezpośredni wyraził to Jan Tzimiskes w liście do Aszoda III. Ze Świętego Miasta przybyły już poselstwa, uznając cesarskie zwierzchnictwo:

W czasie gdy zatrzymaliśmy się [koło góry Tabor], przybyło poselstwo z Jerozolimy, aby zabiegać o nasz majestat i błagać o naszą łaskę. Poprosili nas o wyznaczenie przywódcy, uznali się za naszych trybutariuszy i zgodzili się na nasze zwierzchnictwo. Naszym życzeniem było uwolnić Grób Pański od zniewag muzułmanów. Ustanowiliśmy wojskowych urzędników we wszystkich temach przez nas utworzonych i zhołdowaliśmy sobie, czyniąc naszymi trybutariuszami, mieszkańców Betsanu, Genezaret i Akki45. Mieszkańcy na piśmie zobowiązali się do płacenia nam co roku daniny i uznania naszego zwierzchnictwa. Stamtąd udaliśmy się na wybrzeże, ku Cezarei, którą oblegliśmy i gdyby nie przeklęci Afrykanie46, którzy uciekli do nadmorskich twierdz, dzięki wsparciu Boga poszlibyśmy aż do świętego miasta Jerozolimy i modlilibyśmy się w czcigodnych miejscach47.

Powyższy tekst jasno opisuje rzeczywiste sukcesy i ograniczenia – można nawet powiedzieć ostateczne fiasko – krucjaty bizantyjskiej.

Kampania wojenna Bizancjum realizowana wzdłuż drogi na Jerozolimę nie przekroczyła na południu regionu Betsanu, bo Jan Tzimiskes był zmuszony walczyć z oddziałami fatymidzkimi, które okopały się w nadmorskich twierdzach. Zadowalając się nadaniem cesarskiej inwestytury lokalnym judejskim emirom, którzy jak Aftekin, szukali w tym sposobu na ochronę przed Fatymidami, cesarz skierował się na wybrzeże. Sam pisze o tym, że Akka zgodziła się zostać cesarskim trybutariuszem, a Cezarea została wzięta szturmem przez jego żołnierzy. Natomiast fatymidzki garnizon Bejrutu stawił opór.

Staliśmy się panami tego miasta po zażartej walce i wzięliśmy do niewoli tysiąc Afrykańczyków, podobnie jak ich dowódcę Nouceiry [An-Nasira]. Władzę w mieście powierzyliśmy wybranemu przez nas wodzowi. Stamtąd postanowiliśmy skierować się na Sydon i kiedy mieszkańcom stał się wiadomy nasz plan, ich starsi przyszli do nas, błagając i prosząc o to, aby mogli stać się naszymi trybutariuszami. Zgodziliśmy się i zatwierdziliśmy im ich przywódców48.

Z kolei Dżubajl, inaczej niż Bejrut, postanowiło się bronić. Jan Tzimiskes wziął więc miasto szturmem, a garnizon fatymidzki obrócił w niewolników. Jedynie Trypolis, korzystając ze swego położenia na półwyspie, wytrzymał wszystkie ataki (wiemy, że miasto broniło się 10 lat przeciwko atakom krzyżowców frankijskich w latach 1099-1109). Tzimiskes zemścił się na terenach okalających miasto.

Do gołej ziemi splądrowaliśmy całą prowincję trypolitańską, niszcząc winnice, gaje oliwne i ogrody. Afrykanie, którzy tam stacjonowali, postanowili wyjść przeciwko nam: zniszczyliśmy ich49.

Wracając do Antiochii, bizantyjski cesarz podporządkował sobie położone na wybrzeżu miasta Banijas i Dżabla, a w głębi lądu Sahjun i Barzuyę50, dwie potężne twierdze, leżące na wschód od Laodycei. Dowódca garnizonu w Sahjunie osobiście przekazał Tzimiskesowi zamek. Był to cenny nabytek, bo jeszcze 40 lat później obie twierdze wciąż należały do Bizancjum. Jak pisał we wspomnianym już liście do króla Armenii cesarz: Teraz cała Fenicja, Palestyna i Syria zostały uwolnione spod tyranii muzułmanów. Co więcej, wielkie góry Libanu też uznały naszą władzę51. Na potwierdzenie swego zwycięstwa Jan Tzimiskes wymienił królowi Aszodowi III wszystkie relikwie, które przywiózł z wyprawy.

Fatymidzka przeszkoda i zatrzymanie krucjaty bizantyjskiej

Krucjata bizantyjska z 975 r. w rzeczywistości tylko częściowo osiągnęła swój cel. Nie ulega wątpliwości, że poddała ona pod zwierzchnictwo cesarskie emirów z obszaru górnego Orontesu, Damaszku i okolic, Galilei i Fenicji, jednak zanim dotarła do Samarii, oddziały zawróciły. Trypolis pozostał w rękach Fatymidów, a Jerozolima, główny cel Tzimiskesa, pozostała poza sferą działań militarnych. Zaszczyt odzyskania Grobu Pańskiego nie przypadł więc Grekom, co z prawnego punktu widzenia było faktem o doniosłych konsekwencjach. Niepodważalne prawa bizantyjskie do Antiochii (wprost uznane przez Łacinników)52, nie były takie jeśli chodzi o Trypolis i Jerozolimę. Po podboju łacińskim z lat 1098-1099 sytuacja była wieloznaczna, prawnie niejasna, a to powodowało stałe nieporozumienia między Grekami a Frankami.

Jan Tzimiskes nigdy nie wznowił działań krucjaty, gdyż zmarł krótko po powrocie do Konstantynopola, 10 stycznia 976 r. Jego następca, Bazyli II, jeden z największych cesarzy w dziejach Bizancjum, zadowolił się utrzymaniem bezpośredniej władzy nad Antiochią i zachowaniem mniej lub bardziej rzeczywistego protektoratu nad emiratem aleppińskim.

W Aleppo hamdanidzki emir miasta Sa’ad ad-Daula w 976 r. odebrał władzę z rąk niewiernych. Atakowany przez bizantyjskiego wodza Piotra Fokasa, mimo początkowych sukcesów musiał uznać się za wasala cesarstwa. Zresztą Hamdanidzi potrzebowali bizantyjskiej protekcji, aby przeciwstawić się Fatymidom z Egiptu. Ci zaś, po odzyskaniu władzy w Damaszku, podjęli próby ataku na Aleppo, a armia bizantyjska musiała bronić Sa’ad ad-Daulę, a potem jego syna i następcę Sa’id ad-Daulę53. We wrześniu 994 r. armia bizantyjska, chcąc odblokować miasto, kolejny raz oblężone przez Fatymidów, została pobita przy brodzie przez Orontes. Cesarz Bazyli II przybył z Bułgarii i sama jego obecność spowodowała ucieczkę oddziałów fatymidzkich i odblokowanie Aleppo (kwiecień 995 r.). Zanim Bazyli wrócił do Europy, zdobył Szajzar, który poddał się po dwóch dniach, potem Hims, który po obronie został zdobyty szturmem i splądrowany, oraz Tortosę, gdzie cesarz pozostawił własny garnizon po uprzednim odbudowaniu umocnień. Jednak fatymidzki garnizon Trypolisu przetrzymał wszystkie ataki54, a po odjeździe cesarza namiestnik Antiochii został pokonany i zabity przez żołnierzy fatymidzkich pod Apameą. Bazyli II, nie chcąc pozostawiać tej porażki bez odpowiedzi, wrócił do Syrii w 999 r. Ponownie zdobył na Fatymidach Szajzar, gdzie osadził ormiańskich kolonistów, spalił Hims, doszedł do Baalbeku, przeszedł góry Liban i pojawił się na wybrzeżu fenickim. Od czasu poprzednich kampanii Bejrut i Dżubajl zostały na powrót obsadzone przez garnizony fatymidzkie. Mimo bardzo owocnych wypadów w wiejskie okolice, nie wydaje się, aby Bazyli II był w stanie ustanowić tam swoje przyczółki, tym bardziej że ponownie nie udało mu się zdobyć Trypolisu. Kampania 999 r. oznaczała definitywny koniec bizantyjskiej krucjaty. Stało się oczywiste, że posiadłości bizantyjskie w Syrii ograniczają się do Antiochii i coraz bardziej iluzorycznego zwierzchnictwa nad Aleppo, podczas gdy cała reszta Syrii pozostała w rękach Fatymidów. Ten stan rzeczy potwierdzał traktat pokojowy zawarty w 1001 r. między Bazylim II i fatymidzkim kalifem Al-Hakimem. Okrutne prześladowania Al-Hakima wobec Świętych Miejsc chrześcijaństwa nie skłoniły Bazylego II do ponownego podjęcia idei krucjaty, jak to miało miejsce w czasach Nicefora Fokasa i Jana Tzimiskesa. Dwór w Konstantynopolu pozwolił Fatymidom ustanowić protektorat nad Aleppo (1015), który przetrwał do usunięcia zwolenników Fatymidów z miasta przez jednego z wodzów arabskich, wywodzącego się z plemienia Banu Kilab, Salih ibn Mirdasa, założyciela dynastii Mirdasydów (1023).

Mirdasydzi rządzili w Aleppo w latach 1023-1079 i w czasie tego półwiecza trwały ich stałe konflikty z Fatymidami, co powodowało, że żyli oni w stałej obawie przed utratą władzy. Ta sytuacja nie przeszkodziła im powstrzymać wszelkie bizantyjskie próby podporządkowania Aleppo. Zwycięstwo, które w 1030 r. odniósł mirdasydzki emir miasta nad cesarzem Romanem Argyrosem pod Azazem, umocniło niezależność dynastii. Bizantyjski dowódca pochodzenia tureckiego55 Grzegorz Maniakes uniemożliwił jednak Mirdasydom wykorzystanie tego zwycięstwa ze stratą dla cesarskiej Antiochii56. Mianowany namiestnikiem Samosaty Maniakes wykorzystał stan nieustannych walk, które pustoszyły Edessę, znajdującą się w rękach władców z dynastii Banu Kilab, aby zawładnąć miastem. Stało się to możliwe dzięki współudziałowi jednego z dowódców garnizonu, Sulejmana ibn Al-Kurdżi, Turka z pochodzenia, który pewnej nocy podczas burzy wydał Maniakesowi wieże obronne. Z bizantyjskim dowódcą była zaledwie garstka ludzi, ale chrześcijańska ludność Edessy – syryjskich monofizytów, nestorianów i Ormian – powstała przeciwko władzy muzułmanów. Pomimo ich pomocy Maniakes wobec przewagi liczebnej wroga sam został wkrótce oblężony. Mirdasydzi z Aleppo i fatymidzcy namiestnicy środkowej Syrii przybyli, aby uratować Edessę, ale Maniakes, wsparty na czas posiłkami, pozostał panem sytuacji i w imieniu cesarstwa objął władzę w mieście (1031)57. Był to podbój nie mniej cenny niż wcześniejsze zdobycie Antiochii i miał nie mniejsze reperkusje historyczne. Ostatecznie Edessa pozostała w rękach Bizantyjczyków niemalże do momentu przybycia krzyżowców z Zachodu. A to powodowało, że w czasie zakładania państw łacińskich w Syrii prawa Bizancjum do „Hrabstwa Edessy” były równie silne jak do „Księstwa Antiochii”.

Bazyli II i problem ormiański

Opór Fatymidów nie był jedynym utrudnieniem, które spowodowało zatrzymanie bizantyjskiej krucjaty. Innym było skierowanie przez dynastię macedońską swego zainteresowania w stronę Armenii. Tak jak Bizantyjczycy skorzystali z osłabienia imperium abbasydzkiego, tak samo stało się w przypadku Armenii. Dynastia Bagratydów, której stolicą było miasto Ani, sukcesywnie dążyła do odzyskania przez kraj niezależności. W latach 885-886 kalif Bagdadu przywrócił Królestwo Armenii, obdarzając tytułem królewskim Aszoda I Wielkiego. Intronizowany przez kalifa Aszod postarał się o zatwierdzenie wyboru przez dwór w Konstantynopolu. Jego syn Symbat I Męczennik (890-914) także otrzymał podwójną królewską inwestyturę, ze strony cesarza i kalifa. Na nieszczęście dla Armenii, wprawdzie Abbasydzi respektowali jej autonomię, która w realiach Wschodu oznaczała niepodległość, ale nie oznacza to, że kraj był przez to mniej wystawiony na ataki tureckie. Był to bowiem czas, kiedy turecko-arabscy awanturnicy, korzystając z podziałów w łonie kalifatu, ustanowili własne emiraty w okolicach jeziora Wan, w Ahlacie, w Bitlis, a także w Tatvanie, nie mówiąc już o wielkim emiracie Azerbejdżanu58, położonym na wschód od Armenii. W 914 r. emir Azerbejdżanu Jusuf wziął do niewoli Symbata I i zadał mu śmierć męczeńską, a szczątki króla zostały wywieszone na krzyżu w Tatvanie. Syn Symbata Aszod II Żelazny (914-930) dzięki swojej energii zdołał uzyskać uznanie emira Azerbejdżanu i odepchnął innych emirów od granic państwa.

Tymczasem Armenia, uzyskawszy niezależność, pogrążyła się w rozbiciu politycznym. Domena dynastii Bagratydów obejmowała tylko północną część kraju, z regionem Araratu, wokół Ani i Karsu59. Król Aszod III Miłosierny oddał Kars jako lenno swemu młodszemu bratu Muszegowi, który założył tam boczną linię dynastyczną60. Reszta kraju była podzielona na lokalne księstwa, których władcy, będący przecież lennikami królów bagratydzkich z Ani, także przyjęli tytuły królewskie. Najważniejszą z tych lokalnych dynastii był ród Artsrunich, królów Waspurakanu (kraju Wan), leżącego na wschód od jeziora Wan. Zawiść królów Waspurakanu wobec ich bagratydzkich zwierzchników wstrząsała Armenią przez cały X w. Jednak mimo osłabienia potęgi Armenii, doświadczającej podziałów wewnętrznych, pod koniec X w. była ona jednym z lepiej prosperujących państw na Wschodzie. Pod wpływem Bizancjum królowie Aszod III Miłosierny (952-977), Symbat II Zdobywca (977-989) i Gagik I (989-1020) uczynili z Ani wspaniałą stolicę, której pozostałości jeszcze dziś uderzają swoją potęgą. To także apogeum rozwoju architektury ormiańskiej i klasyczny okres literatury armeńskiej. Wystarczy wymienić historyka Jana Katolikosa (835-925), kronikarza Aristakesa Lastivertsi (1002-1080), wielkiego poetę Grzegorza z Nareku (951-1003) czy wszechstronnie uzdolnionego Grzegorza Magistrosa (zm. 1058).

Armenia była w pełni rozkwitu, kiedy cesarz Bazyli II zapragnął przyłączyć ją do cesarstwa. Rozbicie polityczne kraju i rywalizacja między lokalnymi „królikami” ułatwiały realizację tego zamierzenia. Zagrożenie ze strony Turków Seldżuckich, którzy rozpoczynali okres plądrowania terenów przygranicznych wschodniej Armenii, pchnęło Ormian w objęcia Bizancjum. Zręcznie przekonywany przez cesarskich agentów król Waspurakanu Senekerim Jan w 1021 r. przekazał swoje państwo Konstantynopolowi61. Król Armenii Jan Symbat III (1020-1042) przyrzekł uczynić to samo, ale jego syn i następca Gagik II odmówił wykonania woli ojca. W czasie pobytu w Konstantynopolu Gagik został uwięziony, choć przebywał w luksusowych warunkach. Tymczasem żołnierze bizantyjscy zajęli Ani (1043). Zmęczony wojną Gagik zgodził się ostatecznie na cesję swego państwa (1045). Ostatni ormiański książę, król Karsu, także noszący imię Gagika, przekazał swoje państwo Bizancjum w 1064 r.62

Przekształcenie Armenii w cesarską prowincję, i to w czasie gdy Bizancjum osiągało apogeum swojej potęgi, zdawało się gwarantować Ormianom obronę przed każdą turecką inwazją. W rzeczywistości stało się dokładnie odwrotnie. Jak stwierdził Alfred Rambaud: Kiedy Armenia straciła swoje dynastie i kiedy należało oczekiwać decyzji i pomocy, aby odeprzeć inwazję, wszystko okazało się stracone. Armenia, niegdyś tak gotowa [do walki – przyp. tłum.], teraz za każdym razem była zaskakiwana63. Armenia, która pod rządami Bagratydów była przedmurzem chrześcijaństwa w Azji Mniejszej, stała się słabą prowincją Cesarstwa Bizantyjskiego, przez którą przechodziły inwazje tureckie.

3. PODBÓJ SELDŻUCKI I ZAŁAMANIE SIĘ POTĘGI BIZANTYJSKIEJ

Tughril Beg i założenie imperium seldżuckiego

W połowie XI w. Cesarstwo Bizantyjskie obejmowało w Azji całą Anatolię, wliczając w to Cylicję, prawie całą Armenię z Karsem, Ani, Waspurakanem, Mantzikertem i Daronem64 oraz północny skraj Syrii, z Edessą, Tluk, Antiochią i Laodyceą. W tym samym czasie świat muzułmański pozostawał podzielony między dwie religijne obediencje: fatymidzki szyicki kalifat w Kairze i sunnicki kalifat Abbasydów w Bagdadzie. Kalifat Fatymidów, którego siła ekspansji osiągnęła już swoje apogeum, a szalone rządy Al-Hakima wstrząsnęły nim do głębi, obejmował Egipt, Palestynę i prawie całą Syrię. W Aleppo emirowie z dynastii Mirdasydów, czasami byli stronnikami, a czasami przeciwnikami Egiptu. Bywali pozbawiani władzy przez Fatymidów, po czym dzięki nim ją odzyskiwali, cały czas pozostając w orbicie fatymidzkich wpływów. W sferze wpływów abbasydzkich zachodni Iran wciąż pozostawał pod rządami perskich emirów z dynastii Bujidów, których różne linie dynastyczne podzieliły między siebie Irak Perski, Fars i Bagdad. W tym ostatnim mieście Bujidzi wciąż sprawowali funkcję emira emirów, rządząc u boku pozbawionych znaczenia Abbasydów. Jednakże w wyniku niesnasek wewnątrz rodu Bujidów i podziałów terytorialnych ród ten popadł w nieodwracalną dekadencję. We wschodnim Iranie władza należała do innego rodu perskiego, emirów samanidzkich, którzy przez cały X w. rządzili w Bucharze i Samarkandzie, ale zostali pozbawieni władzy przez turecką dynastię Ghaznawidów. Pochodzili oni z Afganistanu i w 999 r. ostatni władca z dynastii Samanidów został ostatecznie usunięty przez ghaznawidzkiego zdobywcę Mahmuda.

Mahmud z Ghazany (998-1030) rozszerzył podległe sobie terytorium na cały Chorasan i odebrał Bujidom część Iraku Perskiego. Nie zdecydował się jednak na dalszą ekspansję w kierunku zachodnim i zwrócił się ku Indiom, gdzie dokonał podboju prawie całego dorzecza Indusu. O ile nie zostało dowiedzione, że w wyniku swoich podbojów Mahmud otrzymał od bagdadzkiego kalifa tytuł sułtana, to jest pewne, że podboje ghaznawidzkie w Iranie Wschodnim zwiastowały pojawienie się dynastii tureckiej jako rodu aspirującego do władzy nad islamem65.

Podczas gdy Ghaznawidzi dokonywali podboju wschodniego Iranu i Indii, inny turecki szczep, także wywodzący się ze stepów wokół Jeziora Aralskiego, a należący do plemienia Oguzów, czyli Seldżucy, rozpoczął rajdy na Chorasan. Seldżucy byli pochodzenia czysto turecko-mongolskiego i charakteryzowali się skośnymi oczami oraz niewysokim wzrostem66. Seldżucy przez długi czas przebywali w służbie sułtanów ghaznawidzkich, do momentu gdy wnuk Seldżuka dokonał udanej rewolty. Ghaznawidzi, zbyt zaangażowani w Indiach, nie mogli poskromić buntowników, tym bardziej że od 1038 r. seldżucki wódz Tughril Beg okupował Niszapur, stolicę Chorasanu67. Kiedy zaś ghaznawidzki sułtan Masud chciał poważnie zareagować na bunt, było już za późno. 22 maja 1040 r. Tughril Beg pobił jego wojska pod Dandanakanem, w wyniku czego Ghaznawidzi zostali odepchnięci do Afganistanu, a Turcy Seldżuccy stali się panami całego Chorasanu. Zresztą w tym samym czasie inni przedstawiciele Seldżuków, krewni Tughril Bega, któremu przyznawali prawo zwierzchnictwa nad sobą, na własną rękę prowadzili walki na ziemiach bujidzkich, ormiańskich (czyli bizantyjskich) i gruzińskich. Były to owe rozproszone uderzenia seldżuckie, które stanowiły problem dla regularnych armii, zarówno perskich, jak i bizantyjskich czy gruzińskich. W czasie tych nieskoordynowanych najazdów Tughril Beg, jak się wydaje w sposób metodyczny, kiedy podbój okazał się ostateczny, odbudowywał w Iranie struktury władzy. W latach 1042-1043 zajął Reiy, a po poskromieniu samowoli swoich krewniaków przywrócił tam porządek. W 1050 r. zmusił do poddania się Isfahan, który uczynił swoją stolicą. W tym momencie zdecydował się na interwencję w sprawy kalifatu abbasydzkiego.

Kalifat przechodził w tym czasie bardzo poważny kryzys. Od wieku (945) cierpiał protektorat emirów bujidzkich, protektorat tym bardziej haniebny, że Bujidzi, sami będąc szyitami, ustanowili siedlisko tej herezji w samym sercu stolicy prawowiernego sunnizmu. Co było jeszcze gorsze, rządzący w połowie XI w. emir bujidzki Firuz al-Rahim (1048-1055), człowiek słaby, pozostawił realną władzę w rękach jednego ze swych dowódców, Basasiriego, który z pochodzenia był Turkiem. Ten zaś w pałacu kalifa w Bagdadzie konspirował w interesie egipskich Fatymidów. W otoczeniu kalifa al-Ka’ima niepokój był tak duży, że postanowiono postawić na Seldżuków. Na wieść o ich zbliżaniu się Basasiri uciekł i Tughril Beg bez oporu wszedł do Bagdadu (ramadan 1055 r.). Położył on kres rządom Bujidów, aresztując ostatniego z emirów, al-Rahima, i sam otrzymał z rąk kalifa władzę doczesną, przyjmując tytuł króla Wschodu i Zachodu. Nieporozumienia w łonie rodziny Seldżuków uniemożliwiły jednak natychmiastowe wykorzystanie tego sukcesu. Krewniak Tughril Bega, Ibrahim Inal, podniósł bunt, więc władca musiał udać się do Iraku Perskiego w celu uśmierzenia rewolty. Podczas jego nieobecności Basasiri odzyskał Bagdad i proklamował złożenie z tronu Abbasydów na rzecz Fatymidów (27 grudnia 1058 r.). Kalif al-Ka’im miał tylko tyle czasu, aby uciec z miasta. Kiedy Tughril Beg zmiażdżył bunt swego krewniaka, przywrócił władzę kalifa abbasydzkiego w Bagdadzie (grudzień 1059 r.), a następnie udał się w pościg za Basasirim, pokonał go i zabił (styczeń 1060 r.).

Sułtan seldżucki – wskrzesiciel dynastii abbasydzkiej i sunnizmu – jawił się światu muzułmańskiemu jako opatrznościowy opiekun prawowitości dynastycznej i ortodoksji religijnej. W tym samym czasie siły tureckie, które zostały wprzęgnięte w służbę prawowierności, przywróciły światu muzułmańskiemu jedność. Kiedy umierał Tughril Beg, niedługo po tym, jak pojął za żonę córkę kalifa (1063), cały Iran i arabski Irak stanowiły części zjednoczonego wielkiego imperium, posłusznego pod względem duchowym Abbasydom, a pod względem politycznym sułtanowi tureckiemu.

W ten sposób uwarunkowania w świecie muzułmańskim, które wcześniej służyły idei bizantyjskiej rekonkwisty – rywalizacja polityczna, schizma religijna i powszechny odwrót od ekspansji i kwestii militarnych – przestały odgrywać rolę i sytuacja odwróciła się. W wyniku wejścia na scenę Turków Seldżuckich islam persko-arabski z X w., tak zniedołężniały, że wydawał się ostatecznie chylić ku upadkowi, znalazł wewnętrzną spójność i siłę do ekspansji, które to elementy charakteryzowały pierwsze podboje Mahometa.

W wyniku przeciwnego procesu bizantyjska epopeja X stulecia została nagle zatrzymana w następstwie szerzącego się w Bizancjum pacyfizmu, a nawet wewnętrznego defetyzmu, które stały się zapowiedzią najstraszliwszych klęsk. Od czasu śmierci Bazylego II w 1025 r. potężna machina wojskowa Fokasów i Tzimiskesów była systematycznie demontowana przez samych Bizantyjczyków. Wielka armia bizantyjska, która zwyciężała Arabów i doszła aż do Galilei, rekrutowała się z mieszkańców Anatolii. Jej dowódcy byli jednocześnie posiadaczami wielkich latyfundiów anatolijskich i często narzucali swoje wpływy władcom z dynastii macedońskiej. Począwszy od 1025 r. bizantyjska biurokracja, dworskie intrygi, rola partii senackiej, zazdrosnej o przywileje arystokracji anatolijskiej i armii, spowodowały wprowadzanie systematycznie polityki antywojennej, która w mniej niż pół wieku złamała siłę napędową bizantyjskiej potęgi. Carl Neumann znakomicie opisał przypadek narodowego samobójstwa, za które odpowiadały bizantyjskie pięknoduchy, zaczynając od najznakomitszego z ówczesnych humanistów Psellosa68. To cesarstwo w pełni rozkładu, o silnych nastrojach antywojennych, stało się celem ataku Turków Seldżuckich.

Nie należy jednak sądzić, że inwazja seldżucka przyjęła formę masowego najazdu na terytorium bizantyjskie. Przez długi czas miała ona postać krótkich najazdów łupieżczych na otwarte terytorium. Dokonywali ich, dowodząc niewielkimi oddziałami, Tugril Beg czy mniej lub bardziej za jego przyzwoleniem jego krewni, Ibrahim Inal czy Kutulmisz. W 1048 r. Kutulmisz poprowadził ekspedycję militarną na teren prowincji ormiańskich, wcześniej anektowanych przez Bizancjum. W czasie tego rajdu splądrował Waspurakan i doszedł aż do Arzen (niedaleko Erzurumu), które nie było bronione. Miasto zostało spalone, a oddziały tureckie poszły pod Gabudru, gdzie zderzyły się z armią bizantyjsko-gruzińską, dowodzoną przez gruzińskiego księcia Liparida, który dostał się do niewoli, chociaż obóz wojskowy i pole bitwy pozostały w rękach chrześcijan (18 września 1048 r.)69. Zresztą w tym czasie Tughril Beg nie życzył sobie otwartego zerwania z Bizancjum. Bez okupu uwolnił Liparida i wysłał poselstwo do Konstantynopola w celu zawarcia traktatu pokojowego. Jednak nieustanne najazdy młodszych dynastów seldżuckich podtrzymywały stan wojny. W 1052 r. Kars i okolice zostały splądrowane, a w 1054 r. Tughril Beg osobiście najechał Armenię, niszcząc tereny wiejskie w okolicach jeziora Wan i dalej aż do Gruzji i do Erzurumu, chociaż garnizony bizantyjskie, zamknięte w twierdzach, nie zostały zmuszone do kapitulacji i wszystkie ataki sułtana na Mantzikert zakończyły się niepowodzeniem70.

Reasumując, jeśli w czasie rządów cesarza Konstantyna IX Monomacha (1042-1054) Turcy dokonywali łupieżczych najazdów na teren Armenii, to nie udało im się zająć żadnej twierdzy i uzyskać żadnego przyczółka. Sytuacja zmieniła się w związku z wojnami domowymi, które srożyły się w Bizancjum między 1057 a 1081 r. Już w czasie walki, która toczyła się między cesarzem Michałem VI Stratotikiosem i pretendentem do tronu Izaakiem Komnenem (1057), oddziały tureckie przemierzały Kapadocję i okrutnie spustoszyły Melitenę (październik 1057 r.), choć prawdą jest, że podczas ich powrotu Thorig, ormiański książę Sasunu, odebrał Turkom ich łup (1057-1058). Objęcie władzy przez Izaaka Komnena zwiastowało powrót anatolijskiej partii wojennej, co mogło nadać cesarstwu nowej energii. Jego abdykacja i przejęcie rządów przez Konstantyna X Dukasa (1059) zapoczątkowały okres chaosu. W tym samym roku Turcy posunęli się aż do Sebastei (Sziwasu), którą zdobyli i zmasakrowali część mieszkańców (lipiec 1059 r.). Wracali na swoich wozach bojowych, wioząc trofea z całej prowincji. Tu należy podkreślić, idąc za ustaleniami Josepha Laurenta, że nawet jeśli Turcy zapuszczali się daleko, to ich najazdy miały charakter łupieżczy, a oddziały dokonujące ataków działały niezależnie i nie podejmowały jeszcze prób dłuższej okupacji kraju. Sytuacja taka trwała aż do śmierci sułtana Tughril Bega (1063).

Alp Arslan i bizantyjska klęska pod Mantzikertem

Wraz z objęciem władzy przez Alp Arslana (1063-1072), bratanka i następcę Tughril Bega, zwykłe najazdy łupieżcze na tereny bizantyjskie zostały zastąpione polityką zagarniania poszczególnych ziem. W 1064 r. Alp Arslan osobiście zajął Ani, a potem Kars, dwie starożytne stolice Armenii, będące zarazem przedmurzem obecności bizantyjskiej na północnym wschodzie. Zajęcie Ani pociągnęło za sobą zniszczenie miasta71. Sułtan nie mógł na razie kontynuować podbojów od tej strony, zmuszony udać się do wschodniego Iranu, aby podporządkować sobie zrewoltowanych krewniaków. Jednak bastion armeński, raz zdobyty, oznaczał otwarcie drogi w głąb Anatolii. Nieuchwytne oddziały tureckie rozpoczęły więc najazdy, omijając miejsca ufortyfikowane, niszcząc niebronione miasta i dewastując całą Kapadocję. Turcy dotarli do Cezarei, którą zniszczyli (1067), oraz do Frygii. Rządzący wówczas w Konstantynopolu lekkomyślny cesarz Konstantyn X Dukas (1059-1067) bezczynnie przyglądał się niszczeniu dzieła Bazylego II. Po śmierci Konstantyna X na tron wstąpił Roman Diogenes (1067-1071), władca energiczny, reprezentujący stronnictwo militarne związane z Anatolią. Po latach rządów dworaków, politycznego niedbalstwa i osłabiania militarnej potęgi cesarstwa wszystko należało odbudowywać. Roman niemal natychmiast zajął się odbudową armii, zaciągając na służbę niezdyscyplinowanych i niezbyt pewnych najemników – Normanów z Italii i Kumanów ze stepów czarnomorskich. Oddziały te zastąpiły stare legiony rzymskie, zaciągane wśród Anatolijczyków. Na czele tych zróżnicowanych oddziałów Roman podjął próbę usunięcia Turków z Anatolii, aż do Eufratu. W trakcie uciążliwego marszu osiągnął pewne sukcesy, chociaż mobilność oddziałów tureckich sprawiła, że owe sukcesy były nietrwałe.

W 1068 r. Roman Diogenes przeprowadził serię wypadów zbrojnych na wschód od Kapadocji, idąc przez Sebasteę, Koloneę, Lykandos, Cezareę i dochodząc do Maraszu na pograniczu syryjsko-cylicyjskim. Pod koniec tego roku cesarz zajął syryjskie Hierapolis, położone na zachodnim brzegu Eufratu72 i pozostawił garnizon w Artahu, leżącym na wschód od Antiochii. Jednak podczas cesarskich operacji tureckie oddziały łupieżcze splądrowały Neocezareę Pontyjską i obległy Tzamandos w temie Lykandos. Turcy zagalopowali się aż do Amorium w sercu Frygii i złupili je. W tym miejscu należy zaznaczyć, że jeżeli Turcy zapuszczali się w głąb terytoriów bizantyjskich i plądrowali najdalej położone miejsca, to unikali zmierzenia się z armią cesarską i niejednokrotnie w czasie powrotu z wyprawy doznawali ciężkich strat i tracili swoje łupy. W 1069 r., pomimo buntu normańskiego najemnika Kryspina, który łupił Małą Armenię, Roman Diogenes usunął Turków z okolic Cezarei i przejął kontrolę nad zachodnią Armenią, od strony Eufratu. Jednakże cesarski dowódca Filaretos, który dowodził oddziałami bizantyjskimi w Melitenie, został pobity przez Turków, którzy zdobyli miasto. Inny oddział turecki splądrował Ikonium, a Roman Diogenes nie miał możliwości zatrzymania Turków w czasie ich powrotu na terenie Cylicji. W 1070 r. Turcy posunęli się aż do miasta Kolosy, leżącego na zachodnim skraju Frygii, które splądrowali. W tym samym roku bizantyjski generał Manuel Komnen został pobity i wzięty do niewoli przez Turków w okolicach Sebastei73. Z kolei atakowana w tym samym czasie Edessa przetrwała wszystkie próby zdobycia74.

Po uporaniu się z buntem w łonie rodu Seldżuków Alp Arslan wrócił z Iranu zdecydowany na świętą wojnę. W 1070 r. splądrował położony na północ od jeziora Wan Mantzikert, jedno z ostatnich ufortyfikowanych miast, które Bizantyjczycy jeszcze posiadali na terenie Armenii. Następnie zdewastował Melitenę i doszedł aż do Edessy, której nie próbował zdobyć. Potem skierował swoje wojska przeciwko mirdasydzkiemu emirowi Aleppo Raszid ad-Dauli Mahmudowi, który odmówił sułtanowi wysłania swoich oddziałów. Alp Arslan zmusił Aleppo do kapitulacji, ale utrzymał władzę dynasty mirdasydzkiego jako swego wasala.

W tym samym czasie Roman Diogenes podjął kolejną kampanię, której celem było odzyskanie Armenii (wiosna 1071 r.). Pod swoimi rozkazami miał 100 tys. ludzi, niedawno zaciągniętej i niezdyscyplinowanej zbieraniny, wśród których znajdowali się najemnicy frankijscy (Normanowie) i turkmeńscy. Przybywszy do Arzenu, cesarz popełnił błąd, dzieląc swoją armię. Oddziały kumańskie i normańskie, dowodzone przez Józefa Tarchaniotesa i normańskiego wodza Roussela z Bailleul, zaatakowały Ahlat, podczas gdy cesarz na czele reszty armii skierował się na Mantzikert, który odzyskał. Na wieść o tym Alp Arslan odszedł spod Aleppo i skierował się ku Armenii. 19 sierpnia 1071 r.75 sułtan napotkał Romana Diogenesa na południe od Mantzikertu76, w połowie drogi do Ahlatu. W tym dniu, który okazał się decydujący, Roman został zdradzony nie tylko przez posiłkowe oddziały kumańskie, które uznały związki krwi z Seldżukami za ważniejsze, ale także przez własnych dowódców. Bizantyjczycy, ożywiani przykładem postawy cesarza, trzymali się jeszcze mocno, kiedy Andronik Dukas, syn cezara Jana Dukasa, który dowodził rezerwami, z nienawiści do Romana sprowokował wybuch paniki. Roman, pozostawiony samemu sobie tylko z garstką najwierniejszych, bronił się bohatersko, do czasu aż padł pod nim koń, a on sam został ranny. Cesarz został wzięty do niewoli i odprowadzony przed oblicze Alp Arslana.

Klęska pod Mantzikertem była prawdopodobnie największą porażką w historii Bizancjum. Kronikarze zachodni, tacy jak Wilhelm z Tyru, którego wcześniej cytowaliśmy, byli tego zupełnie pewni. W klęsce tej widzieli oni pozbawienie Cesarstwa Bizantyjskiego stanowiska przywódcy chrześcijaństwa w walce z islamem i usprawiedliwienie wejścia na wschodnią scenę Franków, którzy mieli zastąpić Bizancjum jako przywódcy krucjaty. W oczach Łacinników tragiczny dzień bitwy pod Mantzikertem był tego oznaką: głoszono, że niezdolni do walki Bizantyjczycy musieli ustąpić miejsca krzyżowcom z Zachodu. Było to faktyczne i prawne usprawiedliwienie krucjaty łacińskiej – rok 1071 wywołał rok 1095.

Należy jednak zaznaczyć, że jeśli dzień klęski pod Mantzikertem spowodował te dramatyczne historyczne konsekwencje, to stało się tak z powodu chaosu społecznego w Bizancjum, który jeszcze powiększył skalę porażki. W oczach Turków ich sukces sankcjonował objęcie w posiadanie Armenii wraz z przyszłym zdobyciem Antiochii i Edessy. W takim duchu Alp Arslan pertraktował z pojmanym Romanem Diogenesem, a ponieważ w rękach zwycięskiego sułtana znalazł się spadkobierca cezarów, traktował go z najwyższym szacunkiem. Po krótkiej niewoli cesarz został odesłany pod strażą na tereny kontrolowane przez Greków. Sam Alp Arslan, zamiast wykorzystać zwycięstwo i najechać ogołoconą z żołnierzy Azję Mniejszą, skierował się na wschodnie rubieże swego państwa, aby podporządkować sobie Transoksanię (1072). To sami Bizantyjczycy, przez nieustanne spory, nie ograniczyli rozmiarów porażki i po Armenii otworzyli całą Azję Mniejszą dla panowania tureckiego. W czasie niewoli Romana Diogenesa przedstawiciel partii antywojennej, reprezentant stołecznej biurokracji, Michał VII Dukas, przejął władzę cesarską (1071-1078). Gdy tylko nieszczęsny Roman powrócił na tereny bizantyjskie, został uznany za złożonego z tronu. Zwyciężony pod Amazją przez wodzów w służbie Michała VII, został pojmany w Adanie, a następnie wyłupiono mu oczy, w wyniku czego zmarł77.

Wyprawa Alp Arslana do Transoksanii zakończyła się jego śmiercią (1072), a władzę w imperium seldżuckim objął syn sułtana Malikszah I (1072-1092). Państwo seldżuckie obejmowało wówczas tereny od Tien-szanu do Morza Marmara i od Araratu do Jemenu78. Niemniej bylibyśmy w błędzie, gdybyśmy wierzyli, że postęp Turków ku zachodowi, który miał miejsce w czasie jego rządów był osobistą zasługą sułtana. Rzecz ciekawa – ten zdobywca nigdy nie postawił stopy na ziemi anatolijskiej. Podboje były zasługą kuzyna Malikszaha, Sulejmana ibn Kutulmisza, który mając za zadanie prowadzenie wojny z Bizantyjczykami, zdobył na nich około trzech czwartych Azji Mniejszej. Sprzyjała mu zresztą sytuacja społeczna na tym obszarze79. Powiększanie się latyfundiów i bezprawie drapieżnego fiskalizmu już od półwiecza wyludniały temy anatolijskie, a zwłaszcza wschód i północ półwyspu. Ta oligantropia sprzyjała inwazjom. Lotne oddziały tureckie bez przeszkód mogły zapuszczać się na wyludnione obszary wiejskie. Bunt Roussela z Bailleul dokonał reszty.

Pierwsza próba frankijska na Wschodzie: Roussel z Bailleul

Roussel z Bailleul był normańskim awanturnikiem, który wszedł na służbę Bizantyjczyków i którego spotkaliśmy jako dowódcę Romana Diogenesa w czasie jego kampanii zakończonej pod Mantzikertem. Był on przybyszem z południowej Italii, gdzie jego ziomkowie byli w trakcie wykrawania sobie państwa ze szkodą dla Bizantyjczyków i Arabów. Roussel wpadł na pomysł, że wykorzysta wojnę między Bizantyjczykami a Turkami, aby wykroić sobie w Anatolii niezależne państewko kosztem jednych lub drugich. W 1073 r., zobowiązany do towarzyszenia bizantyjskiemu generałowi Izaakowi Komnenowi, podniósł bunt i na własny rachunek rozpoczął podbój Likaonii (wokół Ikonium) i Galacji (wokół Ankary), atakując Bizantyjczyków, a także Turków. Izaak Komnen, otoczony przez dwóch wrogów, został pojmany przez Seldżuków pod Cezareą w Kapadocji (1073). Cesarz Michał VII wysłał do Azji Mniejszej nową armię, dowodzoną przez swego wuja, cezara Jana Dukasa. Jan spotkał Roussela przy moście nad rzeką Zompi, na wzgórzu Sangarios, na południe od Amorium. Cezar został pokonany i wzięty do niewoli, a Roussel przeszedł całą Bitynię i spalił Chrysopolis leżące naprzeciwko Konstantynopola. W celu nadania legalności swoim działaniom normański watażka proklamował cesarzem swego jeńca, Jana Dukasa.

Michał VII w celu uniemożliwienia Normanom podboju Anatolii zwrócił się o pomoc do Seldżuków. Był to ruch o poważnych konsekwencjach, gdyż od tego momentu obserwujemy ostateczne osiedlenie się Turków na Półwyspie Anatolijskim. Seldżucki wódz Kutulmisz, za zgodą swego zwierzchnika Malikszaha, zawarł z cesarzem stosowne porozumienie. Zobowiązał się w nim do wysłania żołnierzy tureckich na pomoc cesarzowi, za co uzyskał odstąpienie bizantyjskich prowincji, już zresztą okupowanych przez Seldżuków (1074). Silna armia turecka wkroczyła do Kapadocji. Roussel de Bailleul, który miał pod sobą nie więcej niż 3 tys. Normanów, został zmiażdżony przez przeważające siły wrogów na górze Sophron. Udało mu się jednak wymknąć i próbował kontynuować kampanię w górach temu armeńskiego, w rejonie Sebastei, pokonując oddziały bizantyjskie i tureckie oraz zagrażając portom Pontu. Wreszcie nowy bizantyjski generał Aleksy Komnen – przyszły cesarz – udał się w pole, w sytuacji gdy wszystko wydawało się stracone. Wysłany do regionu Amazji, który plądrował Roussel, zebrał swoje oddziały i zacieśnił pakt zawarty z Seldżukami. Nowy turecki dowódca Tutusz na czele swoich oddziałów przybył do Anatolii. Roussel i Aleksy zabiegali o jego pomoc, ale Tutusz zdecydował się opowiedzieć po stronie Aleksego. Zwabił Roussela na spotkanie, pojmał go i wydał w ręce dowódcy bizantyjskiego. Pozbawieni swego wodza Normanowie złożyli broń.

W ten sposób znikła perspektywa powstania państwa normańskiego w Azji Mniejszej, która wyprzedzała o ponad 20 lat utworzenie Księstwa Antiochii. Co prawda Normanowie zostali usunięci z terenu Azji Mniejszej, ale Turcy ostatecznie opanowali Kapadocję80.

Zajęcie Anatolii przez Turków Seldżuckich

Nowa wojna domowa, która wybuchła w Bizancjum, umożliwiła Turkom zajęcie Frygii i Bitynii aż do Morza Marmara oraz Lydii i Jonii aż do Morza Egejskiego. Na początku 1078 r. nieudolny cesarz Michał VII Dukas został obalony przez Nicefora III Botaniatesa, strategiosatemu anatolijskiego (rejon Amorium we Frygii)81. Aby odnieść zwycięstwo nad swoim przeciwnikiem, Botaniates zwerbował wiele oddziałów tureckich. Owi Turcy zajęli w imieniu cesarza miasta nad Hellespontem, w Propontydzie i nad Bosforem, Kyzikos, Nikeę, Nikomedię, Chalcedon i Chrysopolis. To wtedy Turcy po raz pierwszy zadomowili się w Nikei, pełniąc tam funkcję garnizonu cesarskiego w służbie Botaniatesa (1078)82. Jednak, jak pisał Joseph Laurent:

Ci obcy gwardziści przekształcili się we władców. Ich oddziały, przemierzając kraj, atakowały spokojne, małe miasta bityńskie, dokonując zdzierstw na wsi i przecinając szlaki komunikacyjne między Konstantynopolem a interiorem Anatolii. W Chrysopolis mieszkali jeszcze w namiotach w swoim obozie, ale w Nikei, gdzie weszli jako przyjaciele i bez walki, błyskawicznie wyeliminowali chrześcijańską ludność miasta83.

Pod koniec 1078 r. tureccy żołnierze garnizonu w Nikei wypowiedzieli posłuszeństwo Botaniatesowi, który sam ich tam zaprosił. Turecka rewolta przeciwko cesarzowi szybko została usprawiedliwiona pojawieniem się nowego pretendenta do władzy cesarskiej, Nicefora Melissenosa, który zjawił się w Jonii. Turcy z Nikei opowiedzieli się po jego stronie przeciwko Botaniatesowi i w jego imieniu kontynuowali walkę z Bizancjum (1081).

Podobnie jak trzy lata wcześniej Botaniates, teraz Melissenos nie wahał się przed wezwaniem na pomoc Turków Seldżuckich. Z tureckim wodzem Kutulmiszem zawarł pakt, który zważywszy na ogólną sytuację, był prawdziwą zdradą chrześcijaństwa. Opierając się na przekazach kronikarskich, wiemy, że Kutulmisz zobowiązał się dostarczyć Melissenosowi żołnierzy w celu zdobycia Konstantynopola. W zamian Melissenos miał oddać Seldżukom połowę miast i prowincji, które zostaną zdobyte na Botaniatesie. W rzeczywistości nie ma pewności, czy porozumienie zawierało takie ustalenia84. Jednak w sferze praktycznej było jeszcze gorzej. Wyruszywszy z Kos, mając ze sobą nowe oddziały seldżuckie, Melissenos na ich czele zdobył – tym razem definitywnie – Nikeę i całą Bitynię od Chrysopolis do Kyzikos, gdzie garnizony tureckie osadzone tam jeszcze przez Botaniatesa współdziałały z uzurpatorem i jego tureckimi jednostkami (1081). W tym momencie Turcy Kutulmisza co najmniej teoretycznie działali jako sojusznicy Melissenosa. Gdy jednak kilka tygodni później, ale wciąż w 1081 r., Melissenos uznał władzę Aleksego Komnena, który w ten sposób został jedynym cesarzem, Kutulmisz i jego Turcy odmówili uznania nowego władcy. Zaniechali powoływania się na służbę bizantyjskiemu pretendentowi i zachowali dla siebie Nikeę i całą Bitynię, gdzie Melissenos, a wcześniej Botaniates tak nierozsądnie ich osadzili. Wszystko wskazuje na to, że Kutulmisz ustanowił wtedy Nikeę swoją oficjalną stolicą, która w ten sposób stała się pierwszą stolicą seldżuckiego sułtanatu w Anatolii85.

W wyniku opisanych wyżej wydarzeń powstał seldżucki sułtanat w Azji Mniejszej, który przetrwał ponad dwa stulecia (1081-1302). Bizantyjczycy utracili także Nikomedię, którą cesarz Aleksy Komnen odzyskał dopiero po śmierci Kutulmisza (1086)86. Na brzegu Morza Egejskiego Turcy zajęli Smyrnę, gdzie w 1081 r. władzę objął emir Çaka bej, zuchwały awanturnik, który stworzył własną flotę i przy jej pomocy opanował wielkie wyspy położone u wybrzeża azjatyckiego87. W tym samym czasie w Kapadocji turkmeńska rodzina Daniszmendydów stworzyła silny emirat, obejmujący Cezareę Kapadocką, Sebasteę i Amazję. Był on niezależny od Seldżuków z Nikei i podlegał bezpośrednio sułtanowi Malikszahowi. Ta wielość lokalnych emiratów, powstających równolegle z inicjatywy różnych turkmeńskich hord, związana była z krzepnięciem sułtanatu seldżuckiego; dokonywały one podboju poszczególnych ziem na własny koszt, co utrudniało przeprowadzenie chrześcijańskiej kontrofensywy. Trzy krucjaty prowadzone w Anatolii w 1101 r. przez Rajmunda z Saint-Gilles, hrabiego Tuluzy, Wilhelma IX z Akwitanii i Welfa IV z Bawarii, zakończyły się niepowodzeniem z powodu mnogości emiratów istniejących w Galacji, Paflagonii i Kapadocji88.

Zauważmy, idąc za