Uzyskaj dostęp do tej i ponad 240000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Historia krakowskiej rodziny Friedleinów to bogato udokumentowana opowieść o losach rodu, który przez ponad dwa stulecia współtworzył historię, kulturę i tożsamość Krakowa. Od przybycia Jana Jerzego Fryderyka Friedleina z Bawarii w XVIII wieku, przez działalność wydawniczą i księgarską Daniela Edwarda i Rudolfa Friedleinów, po wybitne dokonania Józefa Edwarda Friedleina prezydenta Krakowa w latach 1893–1904, który wprowadził w mieście wodociągi i tramwaje elektryczne – książka ukazuje niezwykłą drogę rodziny, która z pokolenia na pokolenie łączyła pracowitość, talent i patriotyzm. Publikacja Marka Tomasza Piekarczyka ma także wymiar głęboko osobisty. Autor, potomek rodu Friedleinów, z czułością i historyczną rzetelnością przywraca pamięć o swoich przodkach – ich pracy, zasługach i życiu codziennym. Wspomnienia rodzinne, archiwalne fotografie, dawne dokumenty i relacje świadków splatają się tu w pasjonującą kronikę krakowskiej rodziny, która na trwałe wpisała się w dzieje miasta. To książka o korzeniach, tożsamości i ciągłości tradycji – o tym, jak historia jednej rodziny staje się częścią historii Krakowa i Polski.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 63
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Mojej kochanej Mamie
Fot. I.1. Zdjęcie portretowe moich dziadków – Zofii z Krasuskich Friedleinowej i Władysława Friedleina z roku 1923 [archiwum prywatne autora]
Inspiracją do napisania tej opowieści były doświadczenia, jakie zebrałem, przedstawiając moją poprzednią książkę o tematyce historycznej związanej z rodziną mojej śp. babci Zofii z Krasuskich herbu Nowina Friedleinowej1 (Fot. I.1). Nie dosyć, że książka spotkała się z dobrym przyjęciem czytelników, to odsłoniła dotąd nieznane wątki dziejów rodziny Krasuskich, przedstawione mi po jej lekturze jako pokłosie wydania.
W niniejszej książce o 230-letniej obecności w Krakowie rodziny mojego śp. dziadka Władysława Friedleina (Fot. I.1) dotykam materii bardziej złożonej. Rodzina Friedleinów jest bowiem znana szczególnie krakowianom, a także bibliofilom o wiele lepiej niż rodzina mojej babci, a przez to konieczne było wkomponowanie w format tego opracowania szeregu opisów już istniejących, tak aby nie naruszyć autentyzmu obecnego ujęcia, a jednocześnie zadbać o odpowiednie uhonorowanie pierwotnego ich przedstawienia.
Z drugiej strony historia tej rodziny dotyka wciąż delikatnego procesu naprawy relacji polsko-niemieckich po drugiej wojnie światowej. Musimy wszakże pamiętać, że chociaż Friedleinowie byli w wieku XVIII Niemcami, to bardzo szybko przy zachowaniu oryginalnej pisowni nazwiska ulegli polonizacji i już w drugim pokoleniu walczyli o niepodległość Polski i w każdym kolejnym pokoleniu byli polskimi patriotami.
Fot. I.2. Władysław i Zofia Friedleinowie z córeczką Zofią Wiktorią (w środku) przy sypaniu kopca marszałka Józefa Piłsudskiego, rok 1936 [archiwum prywatne autora]
Polonizacja była zjawiskiem powszechnym wśród obcokrajowców z kręgu kultury chrześcijańskiej, szczególnie Niemców, ale także Francuzów i innych nacji, które od wieków przybywały na ziemie polskie, by potem wtopić się w polskie społeczeństwo, jednocześnie przekazując mu wiele nowości rozwiniętych wcześniej w krajach ich pochodzenia. Niemcy w opinii powszechnej odznaczali się pracowitością, zaradnością i ponadprzeciętnymi umiejętnościami organizacyjnymi. Tacy też byli i są Friedleinowie.
W przedmowie autorstwa Janiny Bieniarzównej do zredagowanych przez Jerzego Zatheya i Jana Gintela Pamiętników krakowskiej rodziny Louisów (1831–1869) czytamy, że:
Miasto (Kraków) miało swoje bramy zawsze szeroko otwarte dla obcych, czy w czasach średniowiecza, kiedy napłynęła fala ludności niemieckiej, czy w wiekach późniejszych, kiedy element germański równoważyły wpływy przybyszów włoskich, a nie brakowało także Francuzów i Szkotów (…). Na przełomie XVIII i XIX wieku, pojawiają się tu nowi ludzie, głównie z krajów austriackich. Zasłużone dla miasta rodziny Groeblów, Klugerów, Helclów, Wentzlów, Walterów, Wolffów, Kirchmayerów, Friedleinów, Kremerów, Kopffów, Eistreicherów (…). Galijskim jej przedstawicielem był m.in. Louis, uciekinier z rewolucyjnej Francji2.
Jak to formułuje Marek Zybura w swojej cennej monografii Niemcy w Polsce:
Galicja stała się widownią bezprzykładnego (jeśli chodzi o skalę i jakościowy wymiar zjawiska) polszczenia się napływowego elementu etnicznego. Stymulował je wspomniany już brak bariery konfesyjnej u większości przybyszów. Także imponująca zaborczej administracji, w większości niskiego stanu, kultura polskiego ziemiaństwa, atrakcyjność jego rytuałów i form towarzyskich dla obcującej z nim (i wchodzącej z nim w małżeńskie koligacje) szlachty austriackiej dodatkowo przyspieszały ów proces3.
Wśród naturalizowanych Niemców w Polsce Zybura wymienia przykładowo Wincentego Pola (poetę), Jana Józefa Grottgera (ojca Artura – sławnego malarza), a także wspomniane już wyżej za Janem Gintelem rodziny krakowskie, a ponadto Jana (Johanna) Götzego (okocimskiego), twórcy piwowarstwa w Okocimiu, Andrzeja Wierzyńskiego (Andreasa Wirstleina) – ojca poety Kazimierza Wierzyńskiego i innych.
Niestety, nazwiska części ze wspomnianych rodzin, jak to można odczytać z monografii Jana Adamczewskiego o krakowskich rodach4, między innymi Anczyców (potomkowie Johanna von Anschütz – chorążego wojsk saskich), zgasły.
Mam nadzieję, że ta książka podtrzyma pamięć o zasłużonej dla Krakowa i Polski rodzinie, a noszącym obecnie to nazwisko pomoże w zapisaniu w przyszłości kart jej następnego wydania.
1Marek Tomasz Piekarczyk, Dzieje rodu Krasuskich herbu Nowina z Piasków-Druszkowa w województwie krakowskim, Universitas, Kraków 2020.
2Pamiętniki krakowskiej rodziny Louisów (1831–1869), red. Jerzy Zathey i Jan Gintel, przed. Janina Bieniarzówna, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1962.
3Marek Zybura, Niemcy w Polsce, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2001.
4Jan Adamczewski, Krakowskie rody, Alpha, Kraków 1994.
Ryc. II.1. Kraków widziany ze Skałek Twardowskiego, przed 1809 rokiem (od 1796 roku pod panowaniem austriackim po III rozbiorze Polski) [źródło: Jerzy Banach, Dawne widoki Krakowa, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1983]
Jak podaje Jan Adamczewski5 w swoim dziele poświęconym krakowskim rodom, Jan Jerzy Fryderyk Friedlein urodził się 16 września 1771 roku w Deutenheim6 – małym bawarskim miasteczku w rejonie Würzburga, w pobliżu Neustadt, nad rzeką Aisch (Ryc. II.2). Był Niemcem – synem Karola Fryderyka Friedleina, pastora kościoła ewangelicko-augsburskiego, i Elżbiety Rebeki Sybilli z domu Steinhäuserin, jednym z dziesięciorga ich dzieci.
Mieszkańcy Deutenheim po reformacji byli przeważnie ewangelikami wyznania luterańsko-augsburskiego i mieli parafię w kościele pod wezwaniem św. Maurycego (Mauritius) w Deutenheim (Fot. II.1). Katolicy korzystali z kościoła pod wezwaniem św. Marii Wniebowziętej w Ullstadt.
W roku 1818 miejscowość liczyła 174 mieszkańców i było w niej 40 domów (w roku 1987 odpowiednio: 157 i 55).
Ryc. II.2. Fragment mapy Niemiec z 1881 roku [źródło: Andree’s Richard: Allgemeiner Handatlas in sechsundachtzig Karten mit erlänterdem Text, Verlag von Velhagen & Klasing, Bielefeld und Leizpig]. Zaznaczono położenie Sugenheim
Jak podaje dalej Jan Adamczewski7 w rodzinie Friedleinów panuje przekonanie, że pochodzili oni z Włoch, skąd w XVIII wieku przybył do Bawarii wędrowny rzemieślnik o nazwisku Pacelli, osiedlił się w Bawarii na stałe i z czasem zmienił nazwisko na niemieckie (jego tłumaczenie prawie dosłowne). W dzieciństwie też przekazano mi tę opowieść, ale jej nie zweryfikowałem.
Fot. II.1. Ewangelicki kościół św. Maurycego w Deutenheim. Widok obecny [źródło: https://de.wikipedia.org/wiki/Deutenheim_(Sugenheim)]
W Bawarii mieszka obecnie wiele osób noszących nazwisko Friedlein (w 1991 roku widziałem w Augsburgu całą stronę takich osób – abonentów telefonicznych). W Polsce jest to nazwisko wyjątkowe.
Na końcu książki, w formie wklejonego aneksu, pokazano drzewo genealogiczne krakowskiej rodziny Friedleinów, stosując zasadę, że wykazane tam osoby nosiły lub noszą to nazwisko8. W opisie drzewa genealogicznego podano dane biograficzne uzupełniające wykaz w celu ograniczenia zasadniczego przekazu książki. Wzorem wszakże niezwykle cennych wspomnień Józefa Wawel-Louisa pod redakcją Jerzego Zatheya i Jana Gintela w książce zebrano także szereg dodatkowych danych biograficznych postaci związanych z rodziną.
Notując tutaj po krótce za Janem Adamczewskim, Jan Jerzy Fryderyk został przyjęty do cechu introligatorów w roku swego przybycia do Krakowa – 1796. Doświadczenie zdobywał tutaj w warsztacie Marcina Pietrzykowskiego9. 15 kwietnia 1797 roku otrzymał prawa miejskie, aby zostać w tym samym roku podstarszym tego cechu, którą to godność piastował do roku 1802. Potem został starszym cechu.
Jan Jerzy Fryderyk położył także podwaliny pod przyszłą księgarnię i wydawniczą działalność Friedleinów. Wkrótce po ślubie z Teresą Gleixner 5 maja 1797 roku, Austriaczką z Brün, otworzył publiczną czytelnię, zamkniętą rok później na mocy dekretu Austriaków, zakazującego prowadzenia czytelni i wypożyczania książek.
Po ukonstytuowaniu się Księstwa Warszawskiego także w Krakowie w 1809 roku wykupił po Józefie Jerzym Trasslerze skład książek szkolnych, czytelnię i introligatornię w Kamienicy Hetmańskiej (wcześniej Domu Hetmańskim), przy Rynku Głównym 17 (Fot. II.2) i wydał pierwszą książkę we własnej firmie noszącą tytuł Bóg – najwyższe dobro. Na Ryc. III.1. przedstawiono stronę tytułową tej książki, ale już jej nowego wydania z 1852 roku nakładem i drukiem D.E. Friedleina (więcej w następnym rozdziale). W tej dacie można więc przyjąć początek Wydawnictwa Friedleinów. Firma rozwijała się i w 1815 roku ponownie otwarto publiczną czytelnię.
Z szesnaściorga dzieci Jana Jerzego Fryderyka i Teresy Gleixner pięcioro pierwszych zmarło w dzieciństwie, trzech synów: Daniel Edward, August i Rudolf osiągnęło wybitne pozycje społeczne i zawodowe, a pozostali kształtowali przyszłą inteligencję szeroko skoligaconą z ówczesną elitą społeczną Krakowa i Polski. Dorobek zawodowy Jan Jerzy Fryderyk przekazał pierwszemu synowi Danielowi Edwardowi, któremu poświęcono kolejny rozdział książki.
Fot. II.2. Kamienica Hetmańska przy Rynku Głównym 17 – widok współczesny, rok 2021 [archiwum prywatne autora]
I tu, cytując Jana Adamczewskiego, czytamy: „Z Bawarczyka przekształcił się w prawdziwego krakowianina, Polaka, a wrodzone tej rodzinie cechy ładu, porządku, pracowitości sprawiły, że Friedleinowie stawali się wzorowymi współgospodarzami Krakowa i z latami coraz bardziej polskimi patriotami”10.
5 Jan Adamczewski, op. cit.
6 Miejscowość wymieniana w dokumentach klasztoru benedyktynów Megingaudshausen w 1816 roku, następnie miasto założone przez panów von Castell na zamku Deutenheim, wchodzące w skład dóbr ziemskich tej rodziny, potem von Seckendorff-Rinhofen, a dalej Sugenheim – leżące nad rzeką Ehenbach dopływem rzeki Aisch. Od 1 stycznia 1972 roku Deutenheim zostało włączone do Sugenheim w ramach reformy miejskiej w okręgu Neustadt an der Aisch – Bad Windsheim (Mittelfranken – Bayern), za: https://de.wikipedia.org/wiki/Deutenheim_(Sugenheim) (dostęp: 6.08.2025).
7 Jan Adamczewski, Mała encyklopedia Krakowa, Wydawnictwo „Wanda”, Kraków 1996.
8 Dane w tabeli zweryfikowano także na podstawie wykazów ksiąg metrykalnych podanych w http://geneszukacz.genealodzy.pl dostęp: 6.08.2025)
9 Jan Adamczewski, op. cit.
10Ibidem.
