Wydawca: Wydawnictwo Czarne Kategoria: Literatura faktu, reportaże, biografie Język: polski

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

e-czytniku (w tym Kindle) kup za 1 zł
tablecie  
smartfonie  
komputerze  
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Liczba stron: 256 Przeczytaj fragment ebooka

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacji Legimi na:

Androida
iOS
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Odtwórz fragment audiobooka:

Czas: 6 godz. 58 min Lektor: Krzysztof Wakuliński

Ebooka przeczytasz na:

Kindlu MOBI
e-czytniku EPUB kup za 1 zł
tablecie EPUB
smartfonie EPUB
komputerze EPUB
Czytaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?
Zabezpieczenie: watermark Przeczytaj fragment ebooka

Audiobooka posłuchasz na:

tablecie MP3
smartfonie MP3
komputerze MP3
Czytaj i słuchaj w chmurze®
w aplikacjach Legimi.
Dlaczego warto?

Pobierz fragment dostosowany na:

Czas: 6 godz. 58 min Lektor: Krzysztof Wakuliński

Opis ebooka Gottland - Mariusz Szczygieł

Książka może pisarza dręczyć. Może też – i w tym przypadku to jest lepsze słowo – uwierać. Drobnym szczegółem. Jakby był jakimś ziarenkiem piasku, które dostało się do buta i uniemożliwia chodzenie. Przyznaję: latami uwierało mnie kilka słów. Nie były odpowiednie, a ja przecież mam pod ręką lepsze.

Parandowski stwierdził, że książka nazajutrz po wydaniu odmawia autorowi posłuszeństwa. Dlatego zapewniam dawnych i nowych czytelników „Gottlandu”, że tym razem stworzyłem książkę wreszcie mi posłuszną.

Do następnego wydania oczywiście.

Mariusz Szczygieł

Aktorka Lida Baarova — kobieta, przez którą płakał Goebbels; rzeźbiarz Otakar Szvec – twórca największego pomnika Stalina na kuli ziemskiej, który nim skończył dzieło, postanowił się zabić, autentyczna siostrzenica Franza Kafki, która do dziś żyje w Pradze; piosenkarka Marta Kubiszova, której komunistyczny reżim na 20 lat zabronił śpiewać i skasował nagrania z radiowych archiwów; legendarny producent obuwia Tomáš Bata, który stworzył kontrolowane przez siebie miasto na 10 lat przed pomysłami Orwella; pisarz Eduard Kirchberger, który stworzył siebie na nowo i został Karelem Fabianem oraz wielu innych – to bohaterowie tej książki. Poprzez ich barwne życiorysy Mariusz Szczygieł opowiada o czasach, w jakich przyszło im (i nam) żyć. Opowiada o wygórowanej cenie, jaką musieli zapłacić za pozornie nieważne decyzje, o tragicznym splocie przypadku i przeznaczenia, kształtującym życie całych pokoleń.

"„Gottland” to jedna z tych książek cudownie niepoddających się klasyfikacjom. Szczygieł jest niesamowity i zabawny, wszystko się u niego łączy. Jest niczym Hrabal non-fiction. Książka zaczyna się historią Baty, a kończy olśniewającą podwójną narracją na temat lekarki, specjalistki od oparzeń, która w wolnym czasie przekłada kryminały Dicka Francisa. I wszystko jest prawdą!" Julian Barnes, „Najlepsza książka roku 2014”, „The Guardian”

"Przy "Gottlandzie" nie sposób nie myśleć o Procesie i Zamku. Mr Szczygieł śledzi niezrozumiałe zdarzenia i szuka w nich sensu. Ma niezwykły talent do tropienia szczegółów. Jego spojrzenie na dwudziestowieczne totalitaryzmy, które wciąż zatruwają nam umysł, jest godne najwyższej uwagi." Larry Rother, „The New York Times”

"Nadzwyczajny! Ze swoim sposobem opowiadania historii, poczuciem absurdu oraz ironicznym podejściem mógłby drukować u nas w „The Spectator”." Victor Sebestyen, „The Spectator”

"Mimo humoru książka podejmuje temat cierpienia, poważnie i ze współczuciem." Madeleine LaRue, „Quarterly Conversation”

"Tę książkę można uznać za czarną komedię, tyle że czarna komedia w wydaniu Szczygła to coś bardzo przygnębiającego." Mythili Rao, „The Daily Beast”

Opinie o ebooku Gottland - Mariusz Szczygieł

Fragment ebooka Gottland - Mariusz Szczygieł

W serii ukazały się ostatnio:

Aleksandra Łojek Belfast. 99 ścian pokoju

Paweł Smoleński Izrael już nie frunie (wyd. 4)

Peter Pomerantsev Jądro dziwności. Nowa Rosja

Swietłana Aleksijewicz Cynkowi chłopcy (wyd. 2)

Katarzyna Surmiak-Domańska Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość

Jean Hatzfeld Englebert z rwandyjskich wzgórz

Marcin Kącki Białystok. Biała siła, czarna pamięć

Bartek Sabela Wszystkie ziarna piasku

Anna Bikont My z Jedwabnego (wyd. 3)

Martin Schibbye, Johan Persson 438 dni. Nafta z Ogadenu i wojna przeciw dziennikarzom

Swietłana Aleksijewicz Wojna nie ma w sobie nic z kobiety (wyd. 2)

Dariusz Rosiak Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan

Piotr Lipiński Bicia nie trzeba było ich uczyć. Proces Humera i oficerów śledczych Urzędu Bezpieczeństwa (wyd. 2 popr. i rozszerz.)

Paweł Smoleński Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie

Wolfgang Bauer Przez morze. Z Syryjczykami do Europy

Cezary Łazarewicz Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

Elizabeth Pisani Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu

Beata Szady Ulica mnie woła. Życiorysy z Limy

Rana Dasgupta Delhi. Stolica ze złota i snu

Ed Vulliamy Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki (wyd. 2)

Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń Armenia. Karawany śmierci

Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje

Anna Sulińska Wniebowzięte. O stewardesach w PRL-u

Anjan Sundaram Złe wieści. Ostatni niezależni dziennikarze w Rwandzie

Ilona Wiśniewska Hen. Na północy Norwegii

Mur. 12 kawałków o Berlinie pod red. Agnieszki Wójcińskiej (wyd. 2 zmienione)

Iza Klementowska Szkielet białego słonia

Lidia Pańków Bloki w słońcu. Mała historia Ursynowa Północnego

Piotr Nesterowicz Każdy został człowiekiem

Dariusz Rosiak Żar. Oddech Afryki (wyd. 2 zmienione)

Anna Mateja Serce pasowało. Opowieść o polskiej transplantologii

Linda Polman Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej (wyd. 2)

Scott Carney Czerwony rynek. Na tropie handlarzy organów, złodziei kości, producentów krwi i porywaczy dzieci (wyd. 2)

Misha Glenny Nemezis. O człowieku z faweli i bitwie o Rio

Adam Hochschild Lustro o północy. Śladami Wielkiego Treku

Kate Brown Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne

Drauzio Varella Klawisze

Piotr Lipiński Cyrankiewicz. Wieczny premier

Aneta Prymaka-Oniszk Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy

W serii ukażą się m.in.:

Maciej Czarnecki Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym

Zbigniew Parafianowicz, Michał Potocki Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki

Mariusz Szczygieł

Gottland

Wszelkie powielanie lub wykorzystanie niniejszego pliku elektronicznego inne niż autoryzowane pobranie w zakresie własnego użytku stanowi naruszenie praw autorskich i podlega odpowiedzialności cywilnej oraz karnej.

Projekt okładki Agnieszka Pasierska / Pracownia Papierówka

Projekt układu typograficznego Robert Oleś / d2d.pl

Wybór zdjęć Katarzyna Bułtowicz

Fotografia na okładce © by AKG / BE&W

Copyright © by Mariusz Szczygieł, 2016

Redakcja Justyna Wodzisławska

Korekta Ewa Czernatowicz / d2d.pl

Redakcja techniczna Robert Oleś / d2d.pl

Skład Małgorzata Poździk / d2d.pl

Skład wersji elektronicznej d2d.pl

ISBN 978-83-8049-388-9

Dziękuję za wsparcie czeskim przyjaciołom i znajomym. Są to: Tomáš Blahut, Roman Chmel, Adam Georgijev, Michal Ginter, Pavel Janáček, Mirra Korytová, Alexej Kusák, Michal Nikodem, Štěpánka Radostná, Martin Skyba, Helena Stachová, Dalibor Statník, Pavel Trojan.

Dziękuję również tym, którym dziękowałem w pierwszym wydaniu, a teraz nie zobaczą już trzeciego: Václavowi Burianowi, Violi Fischerovej i Joannie Hornik.

Ani kroku bez Baty

Egonowi Erwinowi Kischowi

Rok 1882: Zaduch

– Dlaczego tu tak śmierdzi? – pyta swojego ojca Antonína sześcioletni Tomáš Bata1. Tak po raz pierwszy ujawnia chęć uporządkowania rzeczywistości.

Nie wiemy, co ojciec mu odpowiada. Prawdopodobnie w ogóle jest małomówny.

Cztery lata później szewc Antonín Bata jest żonaty po raz drugi. Dwa razy wziął za żonę wdowę z dziećmi. Z każdą miał też własne. W sumie w małym warsztacie szewskim w Zlínie, a potem w Uherské Hradiště wychowuje się pięcioro dzieci z trzech małżeństw. Oprócz tego Antonín pracuje z siedmioma ludźmi. Druga żona nie lubi przeciągów.

Dwanaście lat później: Żądania

Troje dzieci z pierwszego małżeństwa: Anna, Antonín i osiemnastoletni Tomáš, staje przed pięćdziesięcioletnim ojcem. Żądają spadku po matce. Proponują też, aby dał im od razu to, co mieliby odziedziczyć po jego śmierci. Nie mają czasu czekać tyle lat, a poza tym w domu jest ciasno. Dostają sześćset ówczesnych złotych w srebrnych monetach. W swoim zakładzie zatrudniają czterech pracowników.

Plakat Drahota (Moravský zemský archiv v Brně, Státní okresní archiv Zlín, FA obalka c. 4537, por. c. 1)

Rok później, 1895 rok: Zasada

Mają osiem tysięcy złotych długu. Nie stać ich na nowe skóry, nie mają czym zapłacić za stare. Antonín dostaje powołanie do wojska, Anna idzie do pracy w Wiedniu jako służąca.

Tomáš patrzy na resztki skór i w rozpaczy wpada na najważniejszą zasadę swojego życia: z wady zawsze zrobić zaletę.

Skoro nie stać ich na skóry, trzeba szyć buty z tego, co jest: z płótna. Ono niewiele kosztuje, a z resztek skóry można zrobić podeszwy. W ten sposób Bata wymyśla jeden z hitów nadchodzącego wieku: płócienne buty na skórzanej podeszwie. Z Wiednia przywozi kilka tysięcy zamówień zebranych w jeden dzień. Buty nazywane są przez ludzi batovkami.

Dzięki nim buduje pierwszą fabryczkę: na dwustu metrach kwadratowych pracuje pięćdziesięciu mężczyzn.

Rok 1904: Pytania

Pracownicy zauważają, że nigdy nie może się uspokoić. Jest ciągle tak pobudzony, że ludzie czują się zmęczeni w jego towarzystwie.

W jakiejś gazecie czyta o maszynach z Ameryki. Wyrusza do Stanów i w Lynn (Massachusetts), mieście butów, najmuje się jako robotnik w dużej fabryce. Zabiera ze sobą trzech współpracowników i każdy zatrudnia się gdzie indziej. Nakazuje, aby pilnie obserwowali każdą fazę produkcji. Co sobota czterech zlínskich szewców spotyka się w saloonie, gdzie wymieniają obserwacje.

Dziwią się, że w Ameryce nawet małe dzieci usiłują już zarobić na swoje utrzymanie. Największe wrażenie robi na Bacie sześcioletni chłopiec, który chodzi po domach i za opłatą łapie muchy.

Jedni umierają w nędzy, ale inni pieką placki na ulicy i sprzedają za centa. Tomáš zauważa ciekawą cechę Amerykanów: masowo adaptują wszelkie nowości, które ludzkość potrafiła wymyślić.

Wziął ze sobą do Stanów sześćset osiemdziesiąt osiem pytań, na które szuka odpowiedzi. Podczas pobytu przybywa mu jeszcze siedemdziesiąt. Dochodzi do wniosku, że wyższy niż w Europie standard życia przeciętnego Amerykanina bierze się z wolności od jakiejkolwiek rutyny.

(„Jest jasne, że Tomáš Bata był w USA szpiegiem przemysłowym” – napiszą sześćdziesiąt lat później czechosłowaccy historycy).

Rok 1905: Tempo

Tomáš coraz lepiej zna angielski i słyszy co nieco o Henrym Fordzie. Ten pracodawca – jak pisał o nim E. L. Doctorow – jest od dawna przekonany, że większość ludzi jest zbyt głupia na to, aby móc zarobić na dobre życie. Wpadł więc na pomysł. Podzielił montaż samochodu na osobne, proste operacje, które potrafiłby wykonać nawet dureń. Zamiast uczyć jednego robotnika setek czynności, postanowił ustawić go w jednym miejscu i dać mu do wykonywania jedną i tę samą czynność przez cały dzień, a części posyłać na ruchomej taśmie. W ten sposób umysł robotnika zostanie odciążony. (Fordowi jeszcze kilka lat zabierze wprowadzenie tego pomysłu w życie).

W Stanach Tomáš Bata po raz pierwszy spotyka się z okreś­leniem „zegarek na rękę”. Funkcjonuje ono już od czterech lat. Z początkiem XX wieku Amerykanie zaczęli liczyć czas w minutach i czas stał się podstawową miarą produkcji. „Wydajność” i „amerykańskie tempo” – nowe fetysze – wyznaczały podział pracy na równe jednostki czasu. Dzień pracy przestał zależeć od wschodów i zachodów słońca.

5 września 1905 roku: Sekundy

W nocy umiera ojciec.

Tomáš wkrótce potem wraca do Zlína – wciąż zapyziałego miasteczka, o którym mówi się w Czechach, że „tam kończy się chleb, a zaczyna kamień” – i na ścianie swojej fabryczki maluje wielki napis: DZIEŃ MA 86 400 SEKUND. Ludzie czytają ten napis i śmieją się, że syn starego Baty dostał pomieszania zmysłów.

Rok 1905: Miłość

Zakochuje się i zaręcza. Zrywa zaręczyny, kiedy ukochana wyjawia mu, że nie może mieć dzieci.

1905–1911: Harówka

Kupuje niemieckie i amerykańskie maszyny. Fabryka ma już kilkuset pracowników.

Kiedy w 1908 roku Ford wypuszcza swój seryjny „samochód dla każdego”, Tomáša ogarnia podniecenie: – Ford wykorzystuje już swoją taśmę!

Za kilka lat w Ameryce jedną parę butów będzie się produkować siedem godzin, we Francji prawie sześć. Tomáš na ścianie fabryki wypisuje literami wielkości człowieka: DLALUDZI –­MYŚLENIE, DLA MASZYN – HARÓWKA!

U Baty na produkcję jednej pary butów już teraz poświęca się tylko cztery godziny. Szewcy z całych Moraw są zdruzgotani. Tomáš ogradza fabrykę i na ceglanym murze każe napisać: LUDZI SIĘ NIE BÓJMY, SIEBIE SIĘ BÓJMY. (Za ponad dwadzieścia lat zlekceważy tę zasadę. Przez myśl mu nie przejdzie, że skończy życie, bo stanie się ofiarą samego siebie).

Styczeń 1912 roku: Maňa

Jedzie do Wiednia na sławny czeski bal, bo Czechy należą do monarchii austro-węgierskiej. Jest już znanym szewcem, wysyła swoje buty na Bałkany i do Azji Mniejszej. Ma nadzieję, że na balu pozna przyszłą żonę. Podoba mu się Maňa Menčíková, córka kustosza cesarskiej biblioteki. Dziewczyna gra na pianinie, mówi trzema językami. Tomáš wie, że na wszystko trzeba mieć spisaną umowę. Wysyła przyjaciela, aby spytał pannę, czy podpisze taki oto zapis: w razie gdyby nie mogła urodzić dziecka, rozwiodą się.

– A czegóż dobrego od niego mogę żądać, gdybym nie spełniła jego nadziei? – odpowiada przyszła Marie Batová. (Pojawia się plotka, że Marie po dwóch latach bezowocnych starań o dziecko kupiła potajemnie butelkę z trucizną).

Grudzień 1913 roku: Buteleczka

Od kilku miesięcy mieszkają w nowej willi, którą Tomáš wybudował przed ślubem, aby żona nie czuła różnicy między życiem w Wiedniu i Zlínie. Kiedy mają więcej zamówień i fabryka musi pracować w nocy, Marie nalewa robotnikom lemoniadę i roznosi kanapki. (Wyobrażam sobie, że powrocie do domu rozmyśla, czy drzewo, które nie rodzi owoców, nie powinno być ścięte, i spogląda na buteleczkę).

28 czerwca 1914 roku: Wojna

W Sarajewie kończy życie arcyksiążę Ferdynand. Austro-Węgry ogłaszają mobilizację.

Najznamienitszy Czech XX stulecia, profesor filozofii Tomáš Garrigue Masaryk, poseł do wiedeńskiego parlamentu, wraca z wakacji. – Kiedy jechałem do Pragi, widziałem, jak do poboru idą nasi ludzie: ze wstrętem, jak do rzeźni – powie potem. Ma wyrzuty sumienia. – Nasi ludzie idą do wojska albo do kryminału, a my, posłowie, siedzimy w domu.

Tomáš Bata jest przerażony: na wojnę prowadzoną przez monarchię austro-węgierską muszą się zgłosić wszyscy pracownicy jego fabryki. Następnego dnia przy kawie i jajkach na bekonie wpada na pomysł: pojedzie do Wiednia, wymusi zamówienia na buty dla wojska. Zostawia jajka, wsiada do powozu, pędzi na stację kolejową do Otrokovic koło Zlína. Ale pociąg już odjechał. Kupuje więc od woźnicy konie i każe mu pociąg gonić. Przez trzy wsie zwierzęta pędzą tak szybko jak pośpieszny, ale w czwartej padają. W ciągu sześciu minut Tomáš kupuje następny powóz z końmi. Dogania pociąg i po kilku godzinach jest w Wiedniu.

Uważa, że rzeczywistości nie można ulegać, należy ją zawsze umiejętnie wykorzystać do swoich celów. W ciągu dwóch dni dostaje zamówienie na pięćdziesiąt tysięcy par i poręczenie, że jego robotnicy nie pójdą na wojnę.

Zostaje mu siedem minut, aby zdążyć na pociąg powrotny, bo w tym czasie oddział policji już zbiera na placu jego robotników jako dezerterów. Po drodze powóz z Tomášem powoduje wypadek, pasażer wyskakuje i biegnie na dworzec. Wsiada do pociągu na Brno.

Pracę rozdaje także robotnikom i szewcom niezatrudnionym u niego. Nawet tym, którzy byli jego zaprzysięgłymi wrogami. Podobno całą okolicę ratuje przed pójściem na front.

Pod koniec wojny, mimo kryzysu, będzie miał około czterech tysięcy robotników, którzy dziennie będą produkować dziesięć tysięcy par wojskowych butów.

Może tego dnia Marie Batová już nie pamięta o buteleczce z trucizną, którą kupiła przed Bożym Narodzeniem, i o postanowieniu, że jeśli nie powiedzie się jedenasta kuracja ósmego doktora, popełni samobójstwo.

Ostatni lekarz zalecił: do zapłodnienia nie może dojść w Zlínie, Tomáš Bata ma być poza swoim terenem. Wyjechali więc na dziesięć dni w Karkonosze. (Nikt nie mógł uwierzyć, że Bata wytrzyma tyle dni, nie doglądając produkcji).

Gdy szewc zostawia jajka na bekonie i goni pociąg, jego żona jest już w siódmym miesiącu ciąży.

17 września 1914 roku: Tomík

Bacie rodzi się syn Tomáš, nazywany dla odróżnienia Tomíkiem.

Rok 1918: Batyzacja

Koniec wojny, powstaje państwo czechosłowackie. Znaczna jego część jest od jakiegoś czasu „zbatyzowana”.

„Tomáš pozakładał niemal w każdej morawskiej wsi filie Baty, wskutek czego wkrótce nie było w Czechach, na Morawach, Śląsku i Słowacji prawie nikogo, kto by zajmował się szewstwem. Obuwie na miarę przeszło do historii. Potem Bata stworzył własną sieć warsztatów reperujących buty i stan szewski zaniknął zupełnie” – pisze Egon Erwin Kisch.

Bata się broni: – Ziemia ma dwa miliardy obywateli – powtarza. – Rocznie na całej kuli ziemskiej produkuje się tylko dziewięćset milionów par butów. Najmniejsza potrzeba każdego człowieka to dwie pary rocznie. Przed ambitnym szewcem rozwija się możliwość sprzedaży miliarda par butów. Wszystko jest tylko kwestią ceny i stopnia cywilizacji.

Rok 1919: Pogłoska

Mówi się (powtarzam za reporterem komunistą Kischem), że pewien szewc z Ostrawy, gdy sobie uświadomił, że został przez Batę całkowicie zrujnowany, spakował swój stary, jeszcze siedem­nastowieczny warsztat do dwóch skrzyń i posłał je do fabryki Baty na ręce szefa. Potem z żoną i dwojgiem dzieci skoczyli do rzeki.

Tomáš Bata, który równocześnie z wiadomością o desperac­kim kroku otrzymał ten spadek, oświadczył: – Umieśćcie nad tym napis, że jest to warsztat szewski z okresu, kiedy zacząłem pracować.

Rok 1920: Boso

Sześcioletni Tomík chodzi do szkoły boso. Ojciec życzy sobie, aby niczym nie różnił się od swoich kolegów ze Zlína.

Rok 1921: Ulotka

Krążą plotki, że Bata leży w szpitalu psychiatrycznym. Jedna z gazet podaje nawet adres szpitala. Wtedy niespodziewanie w całej Czechosłowacji pojawiają się ulotki:

NIE JESTEM BOGATY

NIE JESTEM BIEDNY

NIE JESTEM BANKRUTEM

DAJĘ DOBRE PENSJE

PŁACĘ UCZCIWIE WSZYSTKIE PODATKI

ROBIĘ DOBRE BUTY

PROSZĘ SIĘ PRZEKONAĆ

Tomáš Bata.

Początek 1922 roku: Kryzys

W Europie już trzeci rok trwa powojenny kryzys gospodarczy, galopuje inflacja, ale Czechosłowacji udaje się podnieść wartość korony z sześciu na osiemnaście centów amerykańskich. Pozycja kraju wobec wierzycieli umacnia się, jednak firmy już mają długi za granicą. Bata ma przepełnione składy z towarem, klienci potrzebują butów, a nie mają pieniędzy.

Miesięcznie sprzedaje się tylko to, co Bata wyprodukował przez cztery dni. Przez dwadzieścia sześć można by nie pracować.

Tomáš nie chce walczyć o ulgi podatkowe. Ponoć uważa też, że nie może zwalniać ludzi, bo zaraz będą od młodego państwa żądać zasiłków dla bezrobotnych.

Inne fabryki wyrzuciły już tysiące pracowników. Męczy go, że teraz bezrobotnego na pewno nie będzie stać na jego buty. Wartość niemieckiej marki spada i kraj zalewają taniejące z dnia na dzień buty niemieckie.

29 sierpnia 1922 roku: Taniej

Szok od rana: na murach pojawiają się reklamy z pięścią, która wali w napis DROŻYZNA, oraz z informacją, że od dziś buty Baty są tańsze prawie o połowę. Te, które kosztowały dwieście dwadzieścia koron czechosłowackich, można kupić za sto dziewięt­naście.

Mówi pracownikom, że wielkiego kryzysu nie można pokonać malutkimi kroczkami.

Obniży im płace o czterdzieści procent, ale nikogo nie zwolni. Zobowiązuje się, że w zakładowych sklepach jedzenie będzie miało symboliczne ceny. Ponieważ wartość korony się podnosi, z obniżonymi płacami będą żyć niemal tak jak dotąd.

Klienci rzucają się na jego buty. Wszystkie zapasy sprzedaje w trzy miesiące.

Owszem, wie, że obniżka cen oznacza ogromne straty dla fabryki, ale tylko tak można uzyskać świeżą gotówkę. Zresztą gotówka ta ma już trzykrotnie większą siłę nabywczą, kupuje więc za nią trzy razy więcej materiałów.

Inne firmy też obniżają ceny, tylko jest już za późno. Bata był pierwszy. W prasie pisze się o pozornie nielogicznej, lecz genialnej reakcji Baty na umocnienie korony.

Sukces. Za rok Tomáš Bata przyjmie do fabryki tysiąc ośmiuset nowych pracowników i zostanie wybrany na starostę miasta Zlín.

Maj 1924 roku: Czapka

Dziesięcioletni Tomík jedzie z rodzicami otwartym autem do Brna. Na wietrze spada mu czapka. Samochód zatrzymuje się, chłopiec po nią biegnie. Wraca i słyszy od ojca:

– Mówiłem ci, że masz uważać. Jeszcze raz się to zdarzy i pojedziemy bez ciebie.

Za dziesięć minut czapka znów spada. Tomáš Bata każe zatrzymać auto, daje synowi dziesięć koron: „Idź do najbliższego dworca kolejowego i jedź do Brna pociągiem. Z powrotem możesz jechać z nami autem” – mówi.

Ojciec musi jednak pogodzić się z tym, że wróci bez syna. Chłopiec dojeżdża na czas do Brna, idzie do sklepu obuwniczego Baty, pożycza pieniądze od kasjera i pociągiem sam wraca do Zlína.

Rok 1925: Czek

Gdy w wieku lat jedenastu Tomík kończy szkołę podstawową, rodzice wysyłają go do gimnazjum w Londynie. Jedzie tam z własną książeczką czekową, ojciec otwiera mu konto w Guaranty Trust Company of New York. Aby zapłacić czesne, chłopiec wystawia czeki właścicielowi szkoły. Nastolatek z Czechosłowacji wzbudza tym w elitarnej szkole sensację.

W wieku czternastu lat wraca do Zlína i – zgodnie z życzeniem ojca – zostaje robotnikiem z najniższą pensją. Ma już prawo nosić buty.

(Kiedy będzie miał osiemdziesiąt osiem lat, spytam jego amerykańską sekretarkę, czy mogę mu zadać jakieś pytania. – Tak – odpowiada. – Najlepiej, aby pytanie było jedno i aby było ważne.

Piszę e-mail: „Szanowny Panie Bata, jak żyć?”.

„Trzeba porządnie się uczyć – odpowiada pan Tomík. – Spoglądać wokół siebie otwartymi oczyma. Błędów nie powtarzać i wyciągać z nich wnioski. Uczciwie pracować i widzieć nie tylko swój własny zysk. Nie jest to chyba takie trudne?”)

Dalej rok 1925: Bataman

Tomáš Bata zakłada swoją pierwszą szkołę. Robi to z przymusu: – Ponieważ – wyjaśnia – nie są znane przypadki, aby najlepsi nauczyciele w tym kraju stali się milionerami. Najczęściej są biedakami.

Daje więc ogłoszenie, że przyjmie sześciuset chłopców w wieku lat czternastu, i tak powstaje jego Szkoła Młodych Mężczyzn. Uczeń w szkole musi się sam finansować. Przez osiem godzin dziennie zarabia w fabryce na jedzenie, internat i ubranie, cztery godziny się uczy. Jakakolwiek pomoc pieniężna od rodziców jest zakazana. Tygodniowo uczeń dostaje sto dwadzieścia koron, wydaje siedemdziesiąt, a resztę zbiera na swoim koncie. Wszystko jest tak pomyślane, że gdy młody mężczyzna w wieku dwudziestu czterech lat wróci ze służby wojskowej do Baty, będzie miał na koncie sto tysięcy koron. Wychowawcy w internatach kontrolują dzienniczki wydatków. Kontrolują też chłopców, czy trzymają ręce na kołdrach. Wszyscy mają pogadanki o higienie i onanizmie.

1928. Prezydent Czechosłowacji Tomáš Garrigue Masaryk podczas odwiedzin w najnowocześniejszej fabryce w kraju. W środku – minister spraw wewnętrznych Jan Černý, po prawej – Tomáš Bata (za: Milan ­Zelený Cesty k úspěchu. Trvalé hodnoty soustavy Baťa; dzięki ­uprzejmości prof. ­Milana Zelenego)

Ręce na kołdrze będzie trzymał najlepszy sportowiec świata w 1952 roku Emil Zátopek. Będą je też trzymali: znany (za czterdzieści lat) pisarz Ludvík Vaculík oraz wybitny przedstawiciel czeskiej nowej fali w kinie (za czterdzieści lat), reżyser Karel Kachyňa. Reżyser zacznie u Baty od stanowiska zamiatacza, a skończy jako zawodowy kreślarz. – Byłem batamanem – powie na początku XXI wieku. – Wie pan, w Zlínie nauczyłem się walki z lękiem.

Każdy uczeń Baty to bataman.

Batamanem można się stać przez posłuszeństwo i pracę.

Rok 1926: Człowiek

Tomáš instaluje nowe taśmy produkcyjne, aby „każda jednostka ludzka została automatycznie zapędzona do jak największej wydajności”. Jeśli jeden pracownik przy taśmie nie nadąża, pas zatrzymuje się i na ścianie zapala się czerwona żarówka. Dzięki sygnalizacji cały oddział widzi nie tylko to, że musi przerwać pracę, lecz także to, kto zawinił. „W swojej pracy nie mam na myśli tylko budowania fabryk, ale ludzi. Buduję przecież człowieka” – notuje Tomáš.

Rok 1927: Sygnały

Prasa pisze, że jedno auto przypada na trzydziestu pięciu mieszkańców, co jest najwyższym wynikiem w całej Czechosłowacji.

Racjonalizacji poddaje się wszystko: żeby nie wołać kierowników oddziałów do telefonu i nie przekrzykiwać maszyn, dzwonek nadaje sygnały alfabetem Morse’a. Każdy z szefów ma swój sygnał Morse’a, który słyszy nawet w ubikacji. Budynki fabryczne mają numery, aby nie można było się zgubić. Wszystkie drzwi w budynkach są także ponumerowane. Numery mają też uliczki na terenie zakładu.

Przez 21. idzie się do VIII/4a.

Rok 1927: Uraz

W dziale reklamowym pracuje malarz plakatów. Kiedy razem z kolegą przynosi Tomášowi Bacie narysowany projekt, ten depcze plakat i nawet nie mówi, czego się spodziewał. Za drugim razem Bata opiera brystol ukośnie o ścianę i skacze w sam jego środek (też nic nie wyjaśnia). Za trzecim – trzydzieści projektów plakatów rzuca na ziemię, skacze po nich, kopie papier i wreszcie je opiniuje: – Co za idiota to malował?!

Malarz plakatów nazywa się Svatopluk Turek i uraz, którego teraz doznaje, sprawi, że za kilka lat zacznie pisać o Bacie mściwe książki.

Rok 1929: Powietrze

Tomáš rozszerza znajomości, jego firma jest już spółką akcyjną znaną na świecie. Osobisty gość Baty sir Sefton Branker ukazuje rozpromienionemu Tomášowi rzecz, która doprowadzi go do śmierci.

Sir Branker jest szefem lotnictwa cywilnego Wielkiej Brytanii i przyleciał zademonstrować w Zlínie najnowszy jednosilnikowy samolot firmy De Havilland, z trzema miejscami w ­środku. Na Tomášu robi on takie wrażenie, że kupuje od razu cztery.

Powstaje lotnisko, samoloty Baty będą latały po całej Europie. Niedługo powstanie fabryka i ruszy produkcja sportowych samolotów marki Zlín.

Lecąc nad miastem, Tomáš zauważa łączkę otoczoną lasem: – To byłby ładny cmentarzyk – mówi do pilota.

Rok 1930: Mleko

Tomáš jest dumny: skończył tylko szkołę podstawową, nie ma żadnego tytułu, poza napisem SZEF na drzwiach gabinetu, a jest autorem pierwszego podręcznika pod tytułem Wszyscy wzbogaceni. Powstaje Akademia Handlowa Tomáša Baty.

Wali butem w biurko, gdyż jeden ze studentów za zarobione przez siebie pieniądze pojechał autem aż do Pragi na występ amerykańskiej tancerki Josephine Baker – pionierki striptizu. Od tamtego czasu: pracownikom i studentom nie wolno wysiadywać w gospodach; picie jakiegokolwiek alkoholu, nawet piwa na terenie zakładów jest zakazane; zaleca się mleko.

Dalej rok 1930: Radość życia

Bata rozpoczyna swoje eksperymenty ze społeczeństwem kapitalistycznym.

Wprowadza pięciodniowy tydzień pracy z wolnymi sobotami. Robotnicy nie będą już pracować osiem godzin, od siódmej do piętnastej. Teraz będą pracować do siedemnastej, lecz za to od dwunastej będą mieli dwugodzinną przerwę. Kobiety mogą wtedy wrócić do domu i ugotować obiad, ale Bata nie widzi w tym sensu, gdyż zbudował wielkie stołówki i dom towarowy, w którym jest wszystko.

– Kobiety – mówi – nie będziecie musiały nawet robić weków, Bata zrobi je za was.

Mężczyźni i kobiety w czasie przerwy mogą robić, co chcą, jednak zaleca się:

1) leżenie na trawnikach na placu Pracy (przy dobrej pogodzie);

2) nieuleganie bezczynności (więc najlepiej czytać, z jednym wszak zastrzeżeniem: NIE CZYTAJCIE ROSYJSKICH POWIEŚCI – głosi hasło, wymyślone przez Batę, na murze filcowni. Dlaczego? Odpowiedź Baty – na murze gumiarni: ROSYJSKIE POWIEŚCI ZABIJAJĄ RADOŚĆ ŻYCIA);

3) korzystanie z kina przy złej pogodzie (bo Bata w środku miasta wystawił już największe kino w Europie Środkowej na ponad dwa tysiące miejsc, bilet kosztuje symboliczną koronę);

4) wyrównywanie opóźnień w pracy, niezdarni mają w czasie przerwy nadrabiać przy maszynach swoje zaległości.

1933. Produkcja obuwia (Moravský zemský archiv v Brně, Státní okresní archiv Zlín, FA obalka c. 1099, por. c. 2)

Związki zawodowe i Komunistyczna Partia Czechosłowacji twierdzą, że tak naprawdę właśnie po to Bata wymyślił tę przerwę – dla dodatkowej darmowej pracy. Strajki są dławione, a ludzie bezwarunkowo wyrzucani z zakładu.

Rok 1931: Grafologia

Tomík, lat siedemnaście, wraca z Zurychu, gdzie przez ostatni rok był kierownikiem wielkiego sklepu. Zostaje kierownikiem domu towarowego w Zlínie. Kłóci się o coś z ojcem. – Jeszcze tatuś pożałuje – mówi i pisze list do największego konkurenta Baty z USA, firmy Endicott Johnson.

Proponuje swoje umiejętności. Potem składa papier, ale listu nie wysyła. Kartkę znajduje matka. Pokazuje ją mężowi, bo kazał się zapoznawać ze wszystkim. Tomáš triumfuje: ma fantastycznego syna, który zawsze sobie poradzi!

Natomiast brata ma idiotę. Jan Antonín, syn drugiej żony ojca, jest o dwadzieścia lat młodszy. Tomáš wymyśla mu od durniów przy załodze i częstuje kopniakami, tak jak pozostały personel.

Jakiś czas temu zamówił u londyńskiego grafologa czeskiego pochodzenia Roberta Saudka analizy pisma najbliższych współpracowników. Trzyma je pod kluczem, aby ofiary nic o tym nie wiedziały. Znajdzie je w archiwach Egon Erwin Kisch (w 1948 roku zacznie pisać reportaż Fabryka butów, ale po napisaniu pierwszej strony umrze na serce).

Analiza grafologiczna numer dziesięć – Jana – wypada jak list gończy.

„1. Uczciwość: niepewny. Jeżeli jest pańskim urzędnikiem, nie chciałbym go podejrzewać na podstawie przedstawionego mi pisma, ale muszę powiedzieć, że nigdy bym go nie polecił.

2. Inicjatywa: łasy na doraźne sukcesy, inicjatywa o charakterze agresywnym. Nie jest szantażystą, ale ma ku temu skłonności.

3. Bezpośredniość: na pozór szczery, gdyż przeważnie popada z ludźmi w konflikty. Równocześnie hipokryta.

4. Właściwy osąd: absolutna nierzeczowość.

5. Możliwości rozwoju: gdyby mu pan zostawił swobodę, rozwinąłby się w sensie raczej negatywnym”.

(Tę swobodę Jan A. Bata dostanie od losu za pół roku. Przerazi ludzi bardziej niż jego brat).

Tymczasem Tomáš Bata musi urządzić miejsce pod leśny cmentarzyk.

Reszta tekstu dostępna w regularniej sprzedaży.

Przypisy

1 W rzeczywistości rodzina nazywała się Baťa, ale ze względu na przyzwyczajenie klientów do nazwy Bata zdecydowałem się zostawić ją w takim właśnie, światowym brzmieniu.

WYDAWNICTWO CZARNE sp. z o.o.

czarne.com.pl

Sekretariat: ul. Kołłątaja 14, III p., 38-300 Gorlice

tel. +48 18 353 58 93, fax +48 18 352 04 75

mateusz@czarne.com.pl,tomasz@czarne.com.pl

dominik@czarne.com.pl,ewa@czarne.com.pl

edyta@czarne.com.pl

Redakcja: Wołowiec 11, 38-307 Sękowa

redakcja@czarne.com.pl

Sekretarz redakcji: malgorzata@czarne.com.pl

Dział promocji: ul. Marszałkowska 43/1, 00-648 Warszawa

tel./fax +48 22 621 10 48

agnieszka@czarne.com.pl,dorota@czarne.com.pl

zofia@czarne.com.pl,marcjanna@czarne.com.pl

magda.jobko@czarne.com.pl

Dział marketingu: honorata@czarne.com.pl

Dział sprzedaży: piotr.baginski@czarne.com.pl

agnieszka.wilczak@czarne.com.pl,urszula@czarne.com.pl

Audiobooki i e-booki: anna@czarne.com.pl

Skład: d2d.pl

ul. Sienkiewicza 9/14, 30-033 Kraków

tel. +48 12 432 08 52, info@d2d.pl

Wołowiec 2016

Wydanie III (zmienione)