Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Dziewięć miesięcy życiowej zmiany
Ciało każdej kobiety jest wyjątkowe. Cykl menstruacyjny, ciąża i poród to tylko niektóre z jego cudów. Marie Leborgne Lucas, francuska filozofka, w swojej książce dzieli się poruszającą i pełną wrażliwości refleksją na temat ciąży jako głębokiej przemiany emocjonalnej i egzystencjalnej.
Autorka porusza ważne pytania o kobiecą tożsamość i granice własnego „ja”, które zmieniają się w ciągu tych dziewięciu wyjątkowych miesięcy. Nie unika też trudnych tematów, takich jak poronienia czy niepłodność. Łączy osobiste doświadczenia z myślą filozoficzną, zapraszając czytelnika do uważnego spojrzenia na jedno z najważniejszych doświadczeń ludzkiego życia.
Podczas mojej pierwszej ciąży nie spodziewałam się tak intensywnego doświadczenia swojej cielesności. Moje ciało nigdy nie było tak ciężkie, zmęczone, powolne i obolałe. Jednocześnie jednak czułam się żywsza, głębiej świadoma ciała, mocniej połączona ze sobą, ze światem i z tym innym, który w całkowicie niesamowity sposób zmienił moje ciało, a następnie życie.
Filozofia ciąży (...) dotyczy nas wszystkich, ponieważ wszyscy wychodzimy z ciała, które było dla nas całym światem. (...) Byt od początku nie jest oddzielony, odizolowany. Najpierw jest noszony, przyjmowany, zanim zacznie istnieć samodzielnie.
Marie Leborgne Lucas – nauczycielka filozofii, pisarka, matka trojga dzieci.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 220
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Marie Leborgne Lucas
Dwa światy w jednym
O niezwykłej mocy kobiecego ciała
przełożył Arkadiusz Ziernicki
Wydawnictwo WAM
Dokonane przez Marie Leborgne Lucas rozeznania w dziedzinie filozoficznych aspektów ciąży budzą szacunek i podziw. Szczególnej wiarygodności dodaje im nieustanne odwoływanie się autorki do jej własnych doświadczeń (pod tym względem otrzymujemy ekscytującą, czystą fenomenologię „z pierwszej ręki”). Na szczególne podkreślenie zasługuje zdecydowanie afirmatywne podejście do ciąży, co odróżnia francuską filozofkę od innych myślicielek feministycznych zajmujących się tą kwestią – z klasyczką Simone de Beauvoir na czele, nie wspominając o znacznie bardziej radykalnych następczyniach tejże. Pod tym względem dzieło to stanowi de facto wspaniały manifest pro-life.
Obok niewątpliwie niezwykle cennych osiągnięć poznawczych na drodze do stworzenia zrębów filozofii ciąży w tekście pojawiają się jednak niekiedy sformułowania, które mogą wybrzmieć jako niewystarczające, nie do końca jasne, a nawet kontrowersyjne. Być może efekt ten wynika ze stylu pisania autorki, być może z narzuconych sobie przez nią rygorów metodologicznych, a być może z innych jeszcze powodów, które trudno jednoznacznie zidentyfikować na tym „embrionalnym” etapie recepcji prezentowanej pracy.
Tak czy inaczej trzeba stwierdzić, że autorka chce pozostać w obrębie filozoficznych granic feminizmu laickiego. Szanujemy tę perspektywę i nie próbujemy jej na siłę chrystianizować, gotowi przyjąć każde ziarno prawdy, jakie można znaleźć na tym gruncie (a może ich być zaskakująco wiele).
Ufamy, że przedstawione ujęcia staną się inspiracją do kontynuowania – z co najmniej równą wnikliwością, pasją i entuzjazmem – badań filozoficznych w zarysowanym kierunku, a także przyczynią się do głębszego rozumienia i przeżywania ciąży, zarówno u kobiet – matek, jak i u towarzyszących im z zaangażowaniem mężczyzn.
Moim dzieciom, które uczyniły mnie matką.I wszystkim matkom,dzięki którym przyszliśmy na świat.
Gdyby fenomenologia od samego początku uwzględniała perspektywę ciąży, najprawdopodobniej doprowadziłoby to do zupełnie innego pojmowania tego, co oznacza bycie podmiotem transcendentalnym, a także miejsca, w którym dochodzi do pierwszego spotkania z innością*.
Nicholas Smith
Podczas mojej pierwszej ciąży nie spodziewałam się tak intensywnego doświadczenia swojej cielesności. Moje ciało nigdy nie było tak ciężkie, zmęczone, powolne i obolałe. Jednocześnie jednak czułam się żywsza, głębiej świadoma ciała, mocniej połączona ze sobą, ze światem i z tym innym, który w całkowicie niesamowity sposób zmienił moje ciało, a następnie życie.
To było osiem lat temu. Od tamtej pory urodziłam jeszcze dwoje dzieci. Próbując zrozumieć, co działo się w moim ciele, kiedy byłam w ciąży, dużo czytałam, przeszukiwałam swoją bibliotekę filozoficzną, ale nie znalazłam zbyt wiele na temat kobiecego ciała, a tym bardziej ciąży. Następnie zagłębiłam się w filozofię feministyczną i to właśnie u filozofek anglosaskich znalazłam materiał do refleksji. Od czterdziestu lat zajmują się one specyfiką kobiecego ciała, ale we Francji ich opracowania nie są szerzej znane1. Wtedy rozpoczęłam badania, które zaowocowały publikacją kilku artykułów naukowych na temat miesiączki i ciąży. Wyniki tych badań zebrałam w niniejszej książce, napisanej przystępnym dla każdego stylem.
Po co jednakfilozofować na temat ciąży? Czyż nie jest ona doświadczeniem do przeżycia, a nie do przemyślenia?
Jak to bywa z każdym intensywnym doświadczeniem cielesnym, żaden dyskurs nie jest w stanie dokładnie opisać ani wyjaśnić, co oznacza bycie w ciąży. Jest jednak coś, co warto poddać refleksji: stan ten nie dotyczy tylko ciał, nie jest jedynie naturalnym procesem – zaangażowany w nią jest jakiś podmiot i wydarzenie (événement) to wpływa na sposób, w jaki ten doświadcza swojego ciała i relacji ze światem.
Doświadczenia cielesne związane z ciążą są różne u różnych osób, w zależności od tego, z jakim bagażem przeżyć w to wchodzą, czy pragnęły posiadania dziecka, czy wystąpiły w trakcie ciąży jakieś komplikacje. Pomimo – a raczej dzięki – tej różnorodności doświadczeń można nakreślić filozofię tego, co oznacza (móc) nosić innego.
Filozofia ciąży nie dotyczy wyłącznie kobiet, które przez kilka miesięcy swojego życia są w tym stanie. Dotyczy ona wszystkich kobiet, stanowiąc „symbol ich doświadczenia siebie i świata”2. Ciało kobiece to takie, które może lub mogło nosić w sobie innego. A dokładniej jest to ciało, od którego można oczekiwać, że będzie nosiło życie (nawet jeśli czasami okazuje się to niemożliwe).
Filozofia ciąży pozwala zatem dokonać refleksji nad różnicami między płciami biologicznymi (sexes), wykraczając poza stereotypy dotyczące płci kulturowej (genre). Nie chodzi o to, że ciało kobiece3 ogranicza się wyłącznie do wskazanej możliwości noszenia życia. To doświadczenie jednak, tak zadziwiające i tak mocno związane z płcią biologiczną (sexuée), jest częścią sytuacji cielesnej kobiet, od którego należy wyjść, aby myśleć o ich ciele.
Filozofia ciąży jest zatem kwestią delikatną: istnieje obawa, że obudzi stare demony esencjalizmu, głoszącego wieczną kobiecość, do której każda przedstawicielka tej płci powinna się dostosować. W nurtach feministycznych z jednej strony mamy uniwersalistki (lub egalitarystki), które chcą pokazać, że kobiety nie różnią się od mężczyzn, że są im równe, z drugiej – esencjalistki (lub dyferencjalistki), które domagają się uznania specyfiki kobiecości, zwłaszcza jeśli chodzi o macierzyństwo. Każda filozofia, która próbuje poruszyć kwestie związane ze specyfiką kobiecego ciała, ryzykuje, że zostanie de facto zdyskredytowana jako esencjalistyczna, czyli odsyłająca kobietę do jakiejś z góry określonej istoty (essence), z którą musi się utożsamić (embrasser), aby być w pełni kobietą.
Można jednak zrezygnować z zostania matką, nawet na stałe, lub nie być w stanie nią zostać, ale to nie sprawi, że z tego powodu będzie się mniej kobietą. Ciało kobiet jest ich sytuacją, a nie przeznaczeniem lub esencją.
Filozofka Camille Froidevaux-Metterie podkreśla, że ci, którzy skupiają się na różnicach między płciami, są albo reakcjonistami, albo katolikami. Ja jednak nie należę ani do tych pierwszych, ani do tych drugich. Jestem tylko filozofką i feministką. Jako fenomenolożka wychodzę od ciał, aby zobaczyć, co one zmieniają w sposobie bycia. Można odrzucać, nienawidzić, modyfikować swoje ciało, co nie zmienia tego, że pozostaje ono naszą sytuacją wyjściową.
Filozofia ciąży dotyczy wszystkich kobiet; co więcej, dotyczy nas wszystkich, ponieważ wszyscy wychodzimy z ciała, które było dla nas całym światem. Wszyscy pochodzimy z tych „niepamiętnych wód” (Luce Irigaray), z tej quasi-fuzji z inną istotą, która nas przyjęła, karmiła i nosiła, zanim wprowadziła nas na świat. Całą filozofię należy przeformułować w oparciu o refleksję nad ciążą, ponieważ to bycie-z (être-avec) jest źródłem wspólnym dla nas wszystkich. Byt od początku nie jest oddzielony, odizolowany. Najpierw jest noszony, przyjmowany, zanim zacznie istnieć samodzielnie.
Celem niniejszej książki jest zatem filozoficzny namysł nad ciążą i zawartych w niej możliwości z punktu widzenia kobiet. Co zmienia (możliwość) posiadania w sobie innego w sposobie postrzegania własnego ciała i relacji ze światem?
Ciąża nie jest drobiazgiem w życiu kobiety. W głębi jej duszy stan ten nadaje rytm egzystencji. Zapisuje w niej możliwość pojawienia się innego w jej wnętrzu.
Nadszedł czas, aby przemyśleć specyfikę kobiecego ciała w sytuacji, gdy różnice między płciami są kwestionowane, a nawet zacierane. Ciąża jest źródłem, z którego wszyscy pochodzimy, które przyjęło nas w świecie, zanim nas w niego rzuciło. Istnieje pilna potrzeba dostrzeżenia filozoficznych implikacji tej egzystencji źródłowej w czasach, gdy kobieta może skorzystać z innegołona, żeby nosiło jej dziecko.
Tworzenie filozofii ciąży oznacza próbę zrozumienia tego, co dzieje się przez dziewięć miesięcy w ciele kobiety. Jest to jednocześnie filozofia ciała, intersubiektywności i relacji z drugim. Filozofia ambiwalencji, w której to, co jest doświadczane, jest doświadczane aż do ekstremum. Filozofia różnicy między płciami, które, choć nie są przeznaczeniem, pozostają jednak naszą początkową sytuacją, w której przychodzimy na świat.
Każde ludzkie życie na ziemi rodzi się z kobiety. […] Nosimy ślady tego doświadczenia przez całe życie, a nawet w chwili śmierci. A jednak, co zaskakujące, brakowało materiałów, które pomogłyby nam zrozumieć i wykorzystać to doświadczenie*.
Adrienne Rich
Pierwsze linijki eseju Adrienne Rich z 1972 roku wychodzą od oczywistego stwierdzenia: wszyscy „urodziliśmy się z kobiety”. Wszyscy przyszliśmy na świat dzięki ciału kobiety, które nas przyjęło, karmiło, pozwoliło nam rosnąć i dawało siłę. Ciało, które obdarzyło nas swoją witalnością, życiem, aby dać nam życie. Wszyscy pochodzimy z ciała matki, w którym – a raczej wraz z którym – zaczęliśmy istnieć. A jednak to wspólne dla wszystkich pochodzenie było rzadko opisywane, by nie powiedzieć: całkowicie wykluczone z refleksji filozoficznej.
Dopiero prace Iris Marion Young sprawiły, że ciąża stała się przedmiotem filozoficznego namysłu. W 1990 roku opublikowała ona artykuł Pregnant Embodiment. Tekst ten w krajach anglosaskich otworzył drogę wielu pracom na ten temat. Tak naprawdę dopiero od czterdziestu lat filozofia interesuje się tym, co nie jest niczym innym jak tylko początkiem wszelkiej egzystencji. Przedtem na temat ciąży panowała wielka cisza.
Jak wyjaśnić to, że stan ten tak długo był pomijany w refleksji filozoficznej? Czy należy w tym widzieć tylko zbieg okoliczności? Ciąże przebiegają wyłącznie w ciele kobiet1, dlatego trzeba było poczekać, aż te ostatnie naprawdę wkroczą do świata filozofii, aby ciąża stała się przedmiotem myślenia (objet de pensée).
Jednak sprawy nie są tak proste.
Ciąża nie tylko została zapomniana w zachodniej refleksji filozoficznej – ona w pewnym sensie została wymazana. Zachodni podmiot zawsze postrzegał siebie jako niezależną, oddzieloną od innych, samotną jednostkę, która została rzucona w świat i musi sama budować swoją tożsamość, nie mając żadnych zobowiązań wobec nikogo – a już na pewno nie wobec swojej matki. Podmiot zachodni został w gruncie rzeczy zbudowany na micie self-made man – człowieka, który sam siebie tworzy.
W pierwszym rozdziale przyjrzymy się przyczynom wspomnianego wymazania ciąży, które brzmi jak „matkobójstwo” (Luce Irigaray), świadome odrzucenie uznania naszej źródłowej zależności.
Głównym powodem pozwalającym wytłumaczyć tak rażące milczenie filozofii na temat ciąży jest to, że przez długi czas była ona postrzegana jako wydarzenie wyłącznie fizjologiczne i naturalne, które ma miejsce wewnątrz ciała kobiety, ale bez konieczności udziału z jej strony.
Ciąża była przez długi czas postrzegana jako sytuację bierną, w której kobieta jest tylko miejscem rozgrywania się akcji, nie odgrywając w niej czynnej roli. Bycie w ciąży łączono z przynależnością kobiety do ssaków, dlatego nie widziano w nim nic specyficznie ludzkiego, a więc nic, co uzasadniałoby uznanie go za przedmiot godny filozofii. A ponieważ na dodatek ciąża przebiega wyłącznie w ciałach kobiet, nie dziwi to, że uznawano ją za niegodną tego, by być przedmiotem filozofii, w społeczeństwie, w którym wszystko, co specyficznie kobiece, było systematycznie deprecjonowane lub mitologizowane – ale nigdy nie uważano tego za normalne.
Z zewnętrznego punktu widzenia ciąża mogła wydawać się jedynie wydarzeniem cielesnym, które zachodzi wewnątrz ciała kobiety, bez jej udziału, gdyż uważano, że nie jest on ani wymagany, ani konieczny. Kobiety w ciąży były zatem postrzegane jako miejsce, w którym ona przebiega. Dotyczy ich zatem jako ciała, a nie jako podmiotu: biernie asystują przemianie swojego ciała na potrzeby innego.
Pogląd, że ciąża jest jedynie stanem ciała kobiety, opiera się na dualistycznej wizji ciała, odziedziczonej po greckim filozofie Platonie. Dla tego myśliciela z V wieku p.n.e. ciało i umysł (l’esprit) są dwiema całkowicie odrębnymi rzeczywistościami, dwiema substancjami, które w pewien sposób współistnieją podczas ziemskiego życia. Dualistyczne rozumienie ciała, od którego to sposobu myślenia do dziś nie udało nam się całkowicie uwolnić, zakłada, że to, co się dzieje w ciele, nie dotyczy bezpośrednio umysłu. On kieruje ciałem, a to, co dzieje się w ciele, dotyczy wyłącznie ciała.
Dualizm wywołał obojętność, a nawet odrazę do cielesnego wymiaru naszej egzystencji. Odraza ta dotykała szczególnie kobiety, które według Platona są bardziej związane z ciałem niż mężczyźni. Bardziej cielesna, głębiej podporządkowana swojemu ciału niż mężczyzna kobieta jest dla Platona płcią słabą, podatniejszą na emocje, niezdolną do samokontroli i przywiązującą zbyt dużą wagę do cielesności. W dialogu Timajos jest przedstawiona jako mężczyzna, który zszedł na manowce, mężczyzna przykuty do swojego ciała, niezdolny do wzniesienia się na poziom rozumu, cnoty2 i odwagi3.
Kobieta – podsumowuje filozofka Elizabeth Spelman – została opisana jako istota zasadniczo cielesna, a obraz ten został wykorzystany, by odmówić jej statusu pełnoprawnej istoty ludzkiej4.
W tym dualistycznym rozumieniu ciała ciąża była postrzegana wyłącznie jako wydarzenie zachodzące w ciele, bez choćby najmniejszego udziału kobiety ciężarnej. Kobieta jest w nim postrzegana jako asystująca przemianie swojego ciała, na którą nie ma żadnego wpływu.
Jak można się spodziewać, możność bycia w ciąży wzmocniła przekonanie, że kobieta jest bardziej podporządkowana swojemu ciału. Filozofka Florentien Verhage ujęła to w następujący sposób:
Tradycyjnie kobieta jest łatwo kojarzona z ciałem, ale w ciąży uważa się ją za jeszcze bardziej cielesną [fleshier] i mniej zdolną do myślenia5.
Jej ciało zajmuje więcej miejsca, deformuje się, czyni ją chorą. Rosnące zmęczenie sprawia, że ma wrażenie, jakby powoli zapadała w stan hibernacji. Co więcej, jej umysł jest postrzegany jako spowolniony, obciążony funkcjami cielesnymi, tak jakby stawała się przede wszystkim ciałem, a jej umysł zapadał w sen. Istnieje rzekomo coś takiego jak „mózg ciążowy”, „mamnezja” czy „zespół jednego neuronu (SNU**). Kobiety w czasie ciąży jakoby mają więcej luk w pamięci i większe trudności z koncentracją; 80 proc. kobiet ciężarnych twierdzi, że ma wrażenie, iż jest mniej uważna i gorzej myśli. Aby potwierdzić tę tezę naukowo, w 1997 r. przeprowadzono badanie, które wykazało, że objętość mózgu kobiet w ciąży zmniejsza się o 7 procent6.
Należy jednak ukręcić łeb pewnym stereotypom. Twierdzenie, że kobiety w ciąży są mniej wydajne lub cierpią na mgłę mózgową, jest fałszywe pod względem naukowym. Najnowsze badania na ten temat7 wyraźnie pokazują, że podczas ciąży i po porodzie dochodzi do zmian w mózgu, które polegają na zmniejszeniu w nim ilości istoty szarej. Jednocześnie jednak obserwuje się wzrost aktywności składających się na nią neuronów. Neurobiolożka Jodi Pawluski w książce Mommy Brain wskazuje, że można całkowicie zmienić podejście do powszechnego przekonania o słabości pamięci u kobiet w ciąży. Twierdzi, że mózg matek nie ulega osłabieniu, lecz reorganizuje się, „aby pomóc nam skupić się na tym, czym musimy się zajmować, czyli na naszym dziecku”8.
Nie wszystkie aspekty pamięci zostają negatywnie dotknięte przez macierzyństwo. […] Niestety, często skupiamy się na deficytach pamięci, a nie mówimy o tych zdumiewających rzeczach, które robi mózg matki9.
W rzeczywistości kobiety w ciąży nie myślą gorzej, tylko dochodzi do reorganizacji aktywności neuronowej – innymi słowy, myślą inaczej10. Skupiając się nadmiernie na spadku uwagi oraz „ignorując jednocześnie umiejętności nabyte w tym okresie życia”11, zachęca się kobiety – i badaczy – do przesadnego koncentrowania się na tym zjawisku. Kiedy sama byłam w ciąży, mój umysł był niewątpliwie spowolniony przez zmęczenie i mdłości, ale właśnie wtedy poczułam nową energię, pilną potrzebę dobrego myślenia i dobrego życia.
Stąd już tylko krok do uznania ciąży jedynie za wydarzenie, które dotyczy kobiety wyłącznie jako zwierzęcia. Będąc w ciąży, a potem karmiąc piersią, staje się ona ssakiem (łac. mammalia).
To właśnie z powodu tego utożsamienia Simone de Beauvoir odrzuca ciążę, ponieważ uniemożliwia nam ona rozwijanie się w działaniach specyficznie ludzkich. Myślicielka ta, która przecież spędziła całe życie na refleksji o kobiecie jako o podmiocie, przedstawia ciążę jako wydarzenie pasywne, które zamyka kobietę w immanencji, a tym samym uniemożliwia jej przekraczanie granic i samorealizację. Ciężarna pada „łupem gatunku”12. Nie transcenduje siebie w aktywności twórczej, lecz jest jedynie narzędziem życia, które poprzez nią i w niej dokonuje swojego dzieła, z tym, że ona uczestniczy w tym procesie jedynie biernie, przyzwalając na to, co się dzieje:
Kobieta została przykuta macierzyństwem, jak zwierzę, do swego ciała13.
Schwytana w potrzask natury, jest rośliną i zwierzęciem, zbiornikiem koloidów, kokoszą, jajkiem. […] Jest człowiekiem, świadomością i wolnością, która się zmieniła w bierne narzędzie życia. […] Jest […] samym życiem14.
Przesłanie jest jasne: w ciąży nie ma nic specyficznie „ludzkiego”. Dotyczy kobiety jako zwierzęcia rozmnażającego się tak jak wszystko, co żyje. Ciąża była zatem postrzegana przez kulturę zachodnią jako „zwykła funkcja zwierzęca ciała pozbawionego świadomości i podmiotowości”15.
Również ta idea, że ciąża jest jedynie aktywnością ssaczą, jest wątpliwa. Stanowi ona proces, który zachodzi w ciele kobiety bez jej udziału – a w niektórych wyjątkowych przypadkach, poprzez zjawisko wyparcia bycia w ciąży, nawet bez jej świadomości. O ile zaangażowanie kobiety w brzemienność nie jest warunkiem rozwoju dziecka w jej łonie, nie oznacza to jednak, że jakiekolwiek jej zaangażowanie jest niemożliwe lub nieskuteczne.
Ciąża wiąże się z aktywnością podmiotu, który uczestniczy w rozwoju innego powstającego istnienia. Kobieta w ciąży może zdecydować się na poprawę swojej diety i higieny życia – nawet jej zdrowie psychiczne i fizyczne ma wpływ na zdrowie dziecka16. Może zacząć dbać o swoje ciało, aby zadbać o tego, kto w niej mieszka. Może nawet się z nim komunikować, jak zobaczymy dalej.
Ciąża nie przebiega w ciele kobiety bez jej wiedzy. Przebiega w niej i staje się wraz z nią, tkając w jej wnętrzu myślące ciało (la chair pensante), z którym już na tym etapie nawiązuje ona relację.
Deprecjonowanie ciąży jako wydarzenia wyłącznie cielesnego powoduje rozdźwięk między kobietą ciężarną a tym, co dzieje się w jej ciele przez całe dziewięć miesięcy. Jej ciało jest jakby pokawałkowane, oddalone, a ciąża zostaje sprowadzona do relacji między pojemnikiem a zawartością.
To pokawałkowanie ciała kobiety przekłada się na domyślne rozumienie ciąży jako relacji między pojemnikiem a zawartością. Brzuch matki jest postrzegany jako szkatułka, pudełko, a nawet szuflada, z której nie bardzo wiadomo jak wychodzi jakieś „stworzenie” (un polichinelle). Nie ma też żadnej szczególnej interakcji między szufladą a tym, kto się w niej kryje. Jest ona tylko pustą przestrzenią, pojemnikiem na coś innego.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji
Wprowadzenie. Po co filozofować na temat ciąży?
I. Wymazanie. Ciąża zapomniana
Okładka
Strona tytułowa
Od wydawcy polskiego
Wprowadzenie. Po co filozofować na temat ciąży?
Filozofia kobiecego ciała
Filozofia naszej egzystencji źródłowej
I. Wymazanie. Ciąża zapomniana
1. Mit bierności kobiety w ciąży
Ciało (ciężarne) zdeprecjonowane
Kobieta brzemienna
Mommy Brain: „mózg” ciąży
Mammalia
Ciało pokawałkowane
Pojemnik/zawartość
Przypisy
Okładka
Strona tytułowa
Prawa autorskie
Tytuł oryginału: Un corps pour deux. Petite philosophie de la grossesse
© 2025, Groupe Elidia
Éditions Desclée de Brouwer
10 rue Mercoeur – 75011 Paris
9 espace Méditerranée – 66000 Perpignan
www.editionsddb.fr
© Wydawnictwo WAM, 2026
Opieka redakcyjna: Joanna Pakuza
Redakcja: Elżbieta Wiater
Korekta: Bartosz Szpojda
Projekt okładki: Marcin Jakubionek
Skład: Lucyna Sterczewska
ISBN ePub 978-83-277-4899-7
ISBN mobi 978-83-277-4901-7
WYDAWNICTWO WAM
ul. Kopernika 26 • 31-501 Kraków
tel. 12 62 93 200
e-mail: [email protected]
DZIAŁ HANDLOWY
tel. 12 62 93 254-255
e-mail: [email protected]
KSIĘGARNIA WYSYŁKOWA
tel. 12 62 93 260
www.wydawnictwowam.pl
Opracowanie ebooka: Katarzyna Błaszczyk
