Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Na Jabłoniowym Wzgórzu, w Domu w Słomianym Kapelu-
szu, wszystko jest możliwe. Babcia Najlepsza piecze jagodo-
we ciasto, Ciocia Wróżka zaczarowuje codzienność, a dzieci
– Oleś i Agusia – odkrywają magię przyjaźni i marzeń. Towa-
rzyszą im Ogrodniczek Atiś, Konik Szalony, Zając Boluś i wie-
le innych postaci, które uczą dobroci, odwagi i radości życia.
Ciepłe, poetyckie opowieści Marii Zagórskiej łączą humor
z mądrością i urokiem dawnych baśni. To książka, która prze-
nosi czytelnika w świat, gdzie codzienność pachnie miodem,
lipą i świeżą trawą – idealna do wspólnego, popołudniowego
czytania dzieciom i wnukom.
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 38
Rok wydania: 2025
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Dom
w Słomianym Kapeluszu
© Copyright by Artur Dybczyński, 2025
© Copyright by Maria Zagórska, 2025
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Żadna część tej publikacji nie może być powielana, przechowywana ani rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie — elektronicznej, mechanicznej, fotograficznej ani innej — bez pisemnej zgody autora.
Tytuł:Dom w słomianym kapeluszu (wersja ilustrowana)
Autor: Artur Dybczyński
Te opowieści zawdzięczam mojej Mamie, której historie stały się fundamentem tej książki.
Redakcja i korekta: Dagna Kamińska
Projekt okładki: Artur Dybczyński
Skład i łamanie: Katarzyna Seredin-Kolarczyk
Przygotowanie do druku: Katarzyna Seredin-Kolarczyk
Wydanie pierwsze
Wrocław 2025
e-ISBN: 978-83-978783-4-1
Ilustracje w książce zostały przygotowane z wykorzystaniem technologii sztucznej inteligencji (AI) na podstawie oryginalnych koncepcji postaci i miejsc opracowanych przez Marię Zagórskąi Artura Dybczyńskiego.
Artur Dybczyński | Maria Zagórska
Dom
w Słomianym Kapeluszu
Wrocław 2025
Dla Mamy –bo każda dobra historiazaczyna się od Ciebie.
Wstęp
Jestem sobie Ciocią Wróżką opowiadającą. Pracuję w tym tygodniu na popołudniowej zmianie. My wróżki pracować musimy przez całą dobę i dbać o to, aby wszystko, cokolwiek się zdarzy, było odpowiednio zaczarowane.
Opowiem Wam kilka popołudniowo zaczarowanych bajek. Działy się one w bardzo niezwykłej krainie.
Popołudniowo zaczarowana bajka pierwsza
Opowieści SłomianegoKapelusza
Dom w Słomianym Kapeluszu stał na Jabłoniowym Wzgórzu pod miodowymi lipami. Cały zbudowany był z gadającego drewna. Od strony południowej wstawiono trzy Wszystkowidzące Okna oraz drzwi, które wpuszczały do środka tylko dobrych ludzi. Zamiast dachu chronił go Słomiany Kapelusz, często uchylany w gorące dni.
Wszystkie sprzęty stojące w domu zrobił Dziadziuś, Który Bardzo Lubił Strugać, a były to sprzęty niezwykłe: uwielbiały opowiadać w prostych słowach swoje historie. Najwięcej opowieści plotły za każdym razem, kiedy na Jabłoniowe Wzgórze przybywał groźny Jastrząb Pazurzasty albo Wiatr Samowiej. Przy innych szczególnych okazjach też zdarzało się im pleść banialuki wierszem pisane. A takie:
Na niebie krąży król, w ubraniu z szarych piór:Jastrząb Pazurzasty, strażnik dolin, lasów i gór.Nie pytaj, czy zły, czy dobry jego los,on jest jastrzębiem i to jest jego głos.
Skrzydła to wiatr, pazury to grom, gdy znalazł cel, już bił w inny ton.
Kura w zagrodzie czy też zając w polu,jego obecność to uciekaj, Bolu.
Ale polowanie nie zawsze udane się staje,czasem nawet uciekną małe wodne zgraje.
Wtem po rozum poszedł jastrząb młody:dobre są też maliny, miody i leśne jagody.
Tak to król, na co dzień w pióra zbrojny,po jarskim posiłku stał się już spokojny.
Przyjaciół szuka, śmiesznym tonem gada,a w Podmokłej Dolince nikt nie krzyczy:Zdrada.
Morał z tego ten sam i zawsze wysoki:dziś dzień ponury, jutro zrywaj boki.Jeśli chcesz spokojnie doczekać poranka,to esencją zdrowia jest czujności pianka.
Kto się nasłuchał już drewnianych opowieści, wychodził na zewnątrz.
Koło domu był sad. Rosły w nim drzewa owocowe, a na nich podobne do cytryn bardzo słodkie jabłka, wiśnie duże jak szklanki oraz czereśnie i śliwki, których nigdy nie ubywało.
W sadzie królował Ogrodniczek Atiś. Mieszkał na jabłoni w pałacu z kwiatów jabłoniowych. A był z niego nie lada plotkarz.
W sadzie stał też maszt wysoki, co pełnił rolę łowcy marzeń, a dużo ich snuło się między drzewami owocowymi wieczorową porą. Mgiełki marzeń zagęszczały się i rosły do takich rozmiarów, że księżyc stawał się wielce kolorowy.
I wtedy to tanecznym, egzotycznym, zwinnym krokiem Marteczka Niteczka wspinała się niepostrzeżenie na maszt i łapała stucalową siatką marzenia śniących zwierząt z Podmokłej Dolinki. Ona jedyna potrafiła je czytać i spełniać w następnym tygodniu w słodkie jak kremówki dni czwartkowe.
Czasem pomagał jej w tym ciekawski Ogrodniczek Atiś, bo też chciał poznać sekretne marzenia zwierząt:
Zająca Bolusia, Królika Szacusia,Pani Pieskowej Luny,jej kolegi Szpicai rudego pieska Liska z dalekiego zamku Agat,Żółwika Kubusiai Kotka Mruczusia,tego, co kapelusz wykwintny uchyla,oraz Onka, chomika małego.
Stanowczo orzekła Martusia:„Każde marzenie jest jak jabłoni blask,gdy może w pełni rozwinąć swój brzask.Bratu może i bym powiedziała,ale jako dolinkowy plotkarzopowiesz każdemu, kogo spotkasz.I z tej przyczyny zaczekaj do czwartku,mój ty ciekawski jabłoniowy bratku”.Marzenia brata dziś się nie spełniły.Na świeże ploteczki czekał do obiadu,a potem smutny udał się do sadu.
Na jego skraju rosły głowiasto-rączaste wierzby. Spod jednej z wierzb sączyło się niewielkie, krystalicznie czyste źródełko. Najważniejszymi mieszkańcami źródełka były Salamandra Lukrecja, Pstrąg Tęczuś i Ropuszka Barabuszka.
Na jednej z wierzb, w wielkiej dziupli, mieszkało Marzątko Dziwolątko, często ubrane w niezapominajkową sukienkę.
Chętnie śmiało się lub płakało albo po drzewach ciągle skakało, tak emocje swe rozdzielało. Marzątko Dziwolątko żyło w wielkiej przyjaźni z Ogrodniczkiem Atisiem i Kózką Kopytusią. Oni we troje cały sad zabawiali wesołymi psotami.
W sadzie nie zawsze jednak było cicho i przyjemnie, od czasu do czasu wierzby kłóciły się z Wiatrem Samowiejem, co przybywał na Jabłoniowe Wzgórze nieproszony. Machały wtedy mocno głowiasto-rączastymi konarami, wołając: „Idź sobie, idź już sobie!!!”
W takich chwilach nie było wesoło w sadzie. Ogrodniczek Atiś przywiązywał swój pałac do pobliskiej jabłoni najgrubszym sznurem zrobionym z kory wierzbowej, a w największej komnacie kładł duży kamień, żeby pałac był ciężki i
