Dom pod Zwariowaną Żabą - Anna Czerwińska-Rydel - ebook
NOWOŚĆ

Dom pod Zwariowaną Żabą ebook

Anna Czerwińska Rydel

0,0
14,99 zł

Ten tytuł znajduje się w Katalogu Klubowym.

DO 50% TANIEJ: JUŻ OD 7,59 ZŁ!
Aktywuj abonament i zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego, aby zamówić dowolny tytuł z Katalogu Klubowego nawet za pół ceny.


Dowiedz się więcej.
Opis

Zwierzęta kochają Dom pod Zwariowaną Żabą, bo czują się tu jak… w domu! Właściciele Domu pod Zwariowaną Żabą przyjmują pod swój dach kolejnych nowych zwierzęcych lokatorów, a łącznie jest ich tylu, że nie ma co wymieniać, lepiej zajrzyjcie na początek książki, gdzie na kilku stronach znajdziecie ich portrety. Ja się domyślacie – jest tu zawsze wesoło, gwarno, dni aż puchną od zdarzeń. Puchnie też głowa pana domu – Juliana, samej Basi i jej taty. Przy takiej ilości charakterów – naprawdę można zwariować!

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)

Liczba stron: 103

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Anna Czerwińska-Rydel

Dom pod Zwariowaną Żabą

© by Anna Czerwińska-Rydel

© by Wydawnictwo Literatura

Okładka i ilustracje: Nika Jaworowska-Duchlińska

Korekta i skład: Lidia Kowalczyk, Joanna Pijewska

Wydanie elektroniczne I, Łódź 2026

ISBN 978-83-8208-744-4

Wydawnictwo Literatura

91-334 Łódź, ul. Srebrna 41

[email protected]

tel. (42) 630-23-81

www.wydawnictwoliteratura.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Katarzyna Błaszczyk

Pawłowi oraz kotkom: Fabule i Intrydze, a także psom: Muzie i Nucie

Mieszkańcy Domu pod Zwariowaną Żabą

Romek

Amazonka żółtogardła (Amazona oratrix).

Średniej wielkości papuga zamieszkująca Meksyk i Amerykę Centralną.

Ma niezwykłe zdolności naśladowania mowy ludzkiej. Jest ptakiem stadnym, towarzyskim, bardzo inteligentnym.

Bercio i Melba

Landseer – psy spokrewnione z nowofundlandami.

Lubią wodę i mogą być ratownikami. Należą do ras olbrzymich, mają czarno-białe umaszczenie, sierść średniej długości.

Uwielbiają współpracować ze swoimi opiekunami.

Hyzio

(pies Krzysia)

Chihuahua – pies ozdobny i do towarzystwa.

Pochodzi z Meksyku.

Uznawany za najmniejszego na świecie. Wesoły, towarzyski, bardzo przywiązany do człowieka.

Monia

Sunia rasy lhasa apso (czytaj: lasa apso).

Niewielki, ale energiczny pies z Tybetu.

Inteligentny, towarzyski, rodzinny, ale nieufny wobec obcych. Hodowany w klasztorach i pałacach jako święty pies stróżujący i wcielenie duszy zmarłych mnichów buddyjskich.

Duszka i Gloria

Borzoj (czytaj: bor-zoj) – chart rosyjski. Uwielbiają biegać. Są szybkie i zwinne.

To wysokie, smukłe psy z długimi łapami i wąską, długą głową. Mają arystokratyczny wygląd. Borzoje są niezwykle czułe, emocjonalne i wrażliwe.

Sekret, Tajemnica i Zagadka

Devon rex – koty pochodzące z Anglii. Mają duże, odstające uszy, szerokie policzki, duże oczy oraz smukłą i drobną budowę ciała. Ich sierść jest krótka, kędzierzawa. Są bardzo inteligentne i niezwykle towarzyskie.

Fabuła, Limeryk i Intryga

Maine coon – jedne z największych kotów domowych. Pochodzą z Ameryki Północnej. Mają długą, puchatą sierść w najróżniejszych umaszczeniach. Inteligentne i towarzyskie. Potrzebują bliskości człowieka.

Zwierzęta podwórkowe

Barbara, Melania – gęsi sewastopolskie

Zmierzch, Zorza, Irenka – kaczki wielorasowe

Alinka i Balladynka – kury rasy brodacz antwerpski

Staszek Wokulski – kogut rasy brodacz antwerpski

Kokosza Nel – kura lokowana silka

Luba – kura czubatka

Ajałaska – kogut rasy ayam ketawa

Panda – króliczka rasy lewek

Rudzia – króliczka belgijska

Krystek i Kuba – para królików rasy baran angielski

Stefania i Miecio

Emu – duży ptak pochodzący z Australii

(waży ok. 50 kg, mierzy ok. 2 m).

Potrafi biegać do 50 km na godzinę.

oraz

chór żab z ogrodowego stawku

Miłe Czytelniczki i Sympatyczni Czytelnicy! Czyli po prostu – Ludzie!

Postanowiliśmy napisać do Was list.

A właściwie to skargę, bo w tym liście chcemy poskarżyć się na Basię, która jest pisarką, ale do tej pory napisała same książki o ludziach!

A my to co?! Nie jesteśmy ważne? Nie warto o nas pisać? Nie przeżywamy ciekawych przygód i nie dokonujemy wielkich rzeczy?

Powiedzieliśmy więc Basi, że MUSI wreszcie napisać porządną książkę o zwierzętach, bo one na to zasługują!

Zgodziła się.

I oto jest: książka.

A właściwie nawet księga.

Po prostu tomiszcze!

Najprawdziwszy zbiór opowieści o Domu pod Zwariowaną Żabą. Czyli historie o nas, zwierzętach, które w nim mieszkają.

No i o ludziach, co do których Basia się uparła. Powiedziała, że musi napisać o tym, że zwierzęta pomagają swoim ludziom.

To akurat prawda. Ludzie nie daliby sobie bez nas rady.

Basia też sobie bez nas nie radzi. Gdyby nie my, nigdy nie napisałaby tej książki. A tak, to proszę, jest! Możecie usiąść i czytać! Albo się położyć, jak kto woli. Lepiej nie stać przy czytaniu, bo mogą Was rozboleć nogi.

Życzymy Wam miłej lektury :)

Tajemnica i spółka

Tajemnica

Psssst… To ja, Tajemnica. Nic wam nie powiem, nic a nic. Może tylko to, że mieszkam w Domu pod Zwariowaną Żabą i przez rok przeżyłam tu więcej przygód niż niejeden bardzo stary kot przez całe swoje życie. Jesteście ciekawi, dlaczego ten dom tak się nazywa i chcielibyście wiedzieć więcej o moich przygodach?

Spokojnie, opowiem wam o wszystkim, ale obiecajcie, że nikomu nie powtórzycie. Bo to… tajemnica. :)

Tajemnica, Zagadka i Sekret

W domu, do którego przyjechałam, mieszkały już dwa koty mojej rasy, czyli devon rex. Jeden z nich był calusieńki biały! Jak pyszna kocia śmietanka, którą uwielbiam wylizywać z białej miseczki, miau, mniam, mniam, mrrau! Albo jak płatki śniegu, które kiedyś widziałam za oknem, mrrrrrr… Bardzo mi się podobały. Były malutkie, leciutkie, delikatnie się kręciły, wirowały fascynująco, a potem spadały specjalnie po to, żebym mogła je złapać. Chociaż nigdy mi się to nie udało. Ciekawe, dlaczego tak rzadko pojawiają się za szybą? Widziałam je tylko jeden jedyny raz… Teraz za oknem wirują kolorowe liście i to też jest bardzo ciekawe.

Ale wróćmy do białego kota. Oprócz śnieżnego futerka miał jeszcze niebieskie oczy i był śliczny. Od pierwszego spojrzenia bardzo chciałam się z nim zaprzyjaźnić. Tylko nie wiedziałam, czy i on ma na to ochotę… Na wszelki wypadek (żeby nie przeoczyć tego momentu, gdy już będzie chciał się ze mną zakolegować) wpatrywałam się w niego przez dwie godziny bez przerwy. W końcu tak się zmęczyłam, że oczy same mi się zamknęły, a białasek nawet nie mrugnął w moją stronę. Ech…

Od Basi, która go wołała na kolację, dowiedziałam się, że ma na imię Sekret. Chciałam mu powiedzieć, że ja jestem Tajemnica, a to chyba coś podobnego do Sekreta, tylko jeszcze lepszego. No bo sekret to tylko sekret. Zazwyczaj jest mały i niepozorny. A tajemnica? Ha! Bywają wielkie tajemnice, a z nich największą i najwspanialszą jestem oczywiście ja! Niestety, nic mu nie powiedziałam, bo zjadł kolację, ziewnął i zasnął, ani razu przy tym nie spoglądając w moją stronę.

Z kolei drugi kot obserwował mnie przez cały czas spod szafy. Myślał, że tego nie widzę, phi! Doskonale widziałam te wpatrzone we mnie ciekawskie bursztynowe oczy, małe, zakręcone wąsiki drgające niecierpliwie i wielkie uszy nasłuchujące każdego mojego ruchu.

– Widzę cię – miauknęłam wreszcie do szpary pod szafą. – Możesz już stamtąd wyjść.

Usłyszałam prychnięcie, krótki ostrzegawczy warkot, a potem kichnięcie i spod szafy wyczołgała się czekoladowobura kotka. Miała okrągły brzuch (od razu zgadłam, że lubi jeść), długi, dość cienki ogon i niewielką ruchliwą główkę z bardzo odstającymi uszami.

– Kim jesteś i co tu robisz? – zamiauczała i syknęła groźnie.

– Tajemnica – odpowiedziałam.

– Aha! – Kotka zaczęła machać ogonem ze złością. – Nie chcesz mi powiedzieć?!

– A ty, kim jesteś? Jak masz na imię? – zapytałam, bo chciałam być uprzejma.

– Zagadka – prychnęła kotka i schowała się pod szafą.

No cóż… To chyba nie był dzień zawierania nowych znajomości…

Nie tylko koty

Minął miesiąc od mojego przyjazdu i okazało się, że w nowym domu oprócz dwójki devonów – Sekreta i Zagadki – są jeszcze inni mieszkańcy. Opowiem wam o nich po kolei. Najpierw psy.

Jest ich aż pięć, a jeden dziwniejszy od drugiego! Od razu się zorientowałam, że najważniejszy jest olbrzymi samiec rasy landseer o poważnym imieniu Berthold. Bercio (tak mówią na niego ludzie) całymi dniami wyleguje się a podłodze (lubi chłód pod brzuchem), a wstaje tylko po to, żeby przenieść się w inne, chłodniejsze miejsce i znowu leżeć. Czasem otwiera oczy, sprawdza, co się dzieje dookoła, ale zaraz potem znowu zapada w sen. Niech was jednak nie zmyli jego spokojny charakter i miłość do odpoczywania. To obrońca całego Domu pod Zwariowaną Żabą. Bercio wszystko słyszy, o wszystkim wie i nad wszystkim czuwa.

Drugim psem jest jego siostra, Melba. Ona i Bercio są bardzo do siebie podobni. Oboje wielcy, puchaci, mają czarno-białe futro i ciągle się ślinią, fe! My, koty, jesteśmy jednak nieporównywalnie bardziej eleganckie. Melba ma bzika na punkcie różnych przedmiotów. Nosi je po całym domu i przechwala się, co też ona ma! Wiecznie pokazuje wszystkim jakieś sflaczałe misie, puste butelki po wodzie, starą rękawiczkę, którą wyciągnęła z kąta albo ukradzioną gdzieś skórkę od chleba, i udaje bardzo ważną. To bez sensu, bo i tak wszyscy wiedzą, że jej brat, Bercio, jest najważniejszy.

Bercio i Melba bardzo się kochają. Śpią zawsze blisko siebie, wylizują sobie nawzajem uszy i czyszczą zęby po jedzeniu. Widziałam przez szybę, jak bawią się w ogrodzie, tarzają się w trawie i gonią, tratując przy okazji ukochane rośliny Basi.

Oprócz Bercia i Melby w Domu pod Zwariowaną Żabą mieszkają jeszcze dwie księżniczki, hrabianki, arystokratki i nadobne panny, rosyjskie charcice, czyli borzojki. Pierwsza z nich nazywa się Duszka. Jest strasznie chuda! Wygląda, jakby przez całe życie nic nie jadła, biedaczka, a pochłania więcej jedzenia niż Bercio… Za to biega jak szalona! Kiedy spoglądam przez okno, to widzę, jak Duszka zatacza koła po ogrodzie. Jest nawet szybsza od muchy, która czasem lata po kuchni, i dużo, dużo szybsza od Bercia i Melby.

Zarówno Duszka, jak i jej przyjaciółka Gloria, leżą zawsze na kanapach albo fotelach. Są zbyt dobrze urodzone, żeby kłaść się na podłodze. Kiedy śpią, wyglądają bardzo dziwnie – wszystkie łapy, chude jak patyki, wyciągają do góry, długie nosy zwisają im na piersi, a ogony spływają z kanapy na podłogę. Lubię charcice. Są naprawdę miłe i delikatne. Ale nie chciałabym się z nimi ścigać…

Ostatnim i najmniejszym psem w Domu pod Zwariowaną Żabą jest Monia. Wygląda jak puchaty, mały baranek, słodko i niewinnie. Niech was to jednak nie zmyli! Na pierwszy rzut oka Monia to przyjaciółka wszystkich, ale przy bliższym poznaniu okazuje się, że potrafi kłócić się głośniej niż sroki za oknem i skakać wyżej niż Bercio. Monia zajęta jest głównie chodzeniem krok w krok za Basią. Nie spuszcza jej z oka nawet na sekundę.

No właśnie. Basia. Wspominałam już o niej kilka razy, ale wciąż nie wiecie, kim ona jest. Spróbuję wam ją opisać. Jest człowiekiem, więc chodzi na dwóch łapach. Zna się na wielu ważnych rzeczach. Przede wszystkim świetnie czyści kuwety, potrafi też dobrze napełniać miseczki. Sprawdza się również w głaskaniu i drapaniu, a także jest znakomitą poduszką, na której można spać. Potrafi też, niestety, obcinać pazurki, czyścić zęby i uszy, a nawet dawać różne wstrętne tabletki i robić zastrzyki. Zwłaszcza to ostatnie jest przeokropne. Mimo to bardzo ją kochamy.

Basia zajmuje się też psami. Każdego dnia wychodzi z nimi na spacer, czesze je, przynosi dla nich zakupy, daje jeść, myje miski, ciągle z nimi rozmawia, głaszcze, przytula, czyści uszy oraz zęby, aplikuje tabletki, i też daje im zastrzyki (he, he!), a one patrzą na nią z zachwytem i machają ogonami. Bo trzeba przyznać, że psy są mniej wymagające niż my, koty.

Basia dużo czasu spędza w kuchni, robiąc tam różne ciekawe rzeczy. Siedzimy wtedy na blacie i wpatrujemy się w każdy jej ruch. Lubimy to, bo zwykle, przez całkowity przypadek, udaje nam się chapnąć jakieś mięsko, polizać śmietankę lub skubnąć rybkę. Mamy pod tym względem przewagę nad psami, które siedzą na podłodze i marzą, żeby coś na nią spadło. Czasem na to pozwalamy, ale nie za często, żeby się psy nie rozbestwiły.

Basia, oprócz tych wszystkich rzeczy, które wam opisałam, robi coś, co nazywa „pracowaniem”. Polega to na siedzeniu, wpatrywaniu się w świecący ekran i stukaniu palcami w coś, co leży na stole. To pracowanie jest chyba bardzo ważne, bo Basia codziennie długo siedzi, wpatrując się i stukając. Nie przepadamy za tym i próbujemy to jej uświadomić. Uważamy, że dużo lepiej by było, gdyby Basia wpatrywała się w nas! Jednak gdy tylko któryś z kotów wchodzi na to coś do stukania lub staje tak, że zasłania to świecące, opiekunka odsuwa go ręką i pracuje dalej. No cóż… Nie ma ludzi idealnych. W przeciwieństwie do kotów.

Ale wróćmy do ludzi. Drugim człowiekiem, który mieszka w Domu pod Zwariowaną Żabą, jest Julian. On też ma wiele talentów, w niektórych sprawach jest nawet lepszy od Basi. Na przykład w liczeniu. Każdy dzień, jeszcze przed śniadaniem, rozpoczyna od wyliczania, jakie są koszty utrzymania „tego strasznego zwierzyńca”. Nie wiem, o jaki zwierzyniec mu chodzi. Pewnie o zagródkę z kurami, bo my, koty, nie jesteśmy żadnym zwierzyńcem, a już na pewno nie strasznym.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Tajemnica

Tajemnica, Zagadka i Sekret

Nie tylko koty

Punkty orientacyjne

Okładka

Strona tytułowa

Prawa autorskie

Dedykacja

Meritum publikacji