Moje prawa, ważna sprawa! - Renata Piątkowska, Anna Czerwińska-Rydel - ebook + książka

Moje prawa, ważna sprawa! ebook

Renata Piątkowska, Anna Czerwińska Rydel

4,2

Opis

16 opowiadań.
Dwie pisarki, docenione przez krytyków literackich, szanowane przez rodziców, kochane przez dzieci.
I temat – jeden z najważniejszych we współczesnym świecie – temat praw dziecka.

Ta książka uzmysławia dzieciom, jakie są ich prawa, obowiązki i przywileje. O niektórych zapewne wiedzą, niektóre dopiero poznają dzięki tej książce. Ważne, aby zrozumiały. Dlatego pisarki – Anna Czerwińska-Rydel i Renata Piątkowska – stawiają na sytuacyjne przedstawienie kolejnych reguł znanych z Konwencji o Prawach Dziecka. Tłumaczą je cierpliwie ustami bohaterów – rodziców, dziadków, znajomych pań z ławeczki w parku.  Wiele z opisanych historii nie wymaga pointy – ta nasuwa się małemu czytelnikowi sama. I to ogromny atut tej książki.

Jest tu miejsce na powagę, chwilę refleksji, ale i na uśmiech. Przecież mówiąc o poważnych sprawach, nie trzeba zachowywać śmiertelnej powagi.

Konwencja o Prawach Dziecka mówi o wielu trudnych sprawach, o pracy zarobkowej dzieci, o złym dotyku, biciu. Sztuką jest nie przestraszyć tymi tematami, lecz przekonać najmłodszych i ich opiekunów do otwartej rozmowy. Autorkom tego zbiorku się to udało.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows
10
Windows
Phone

Liczba stron: 82

Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
Oceny
4,2 (14 ocen)
7
4
2
1
0

Popularność




Wasze prawa, prawa dzieci, to naprawdę ważna sprawa. O niektórych pewnie wiecie, inne poznacie dzięki tej lekturze.

Ogromnie cieszę się, że na polskim rynku wydawniczym ukazuje się nowa książka dotycząca praw dziecka – co ważniejsze, to książka i dla dzieci, i dla rodziców. Codzienne sytuacje i przygody małych bohaterów stają się dobrym pretekstem do poznawania, przypominania i poruszania praw dziecka.

Dorośli powinni mieć świadomość, że prawa dziecka nigdy nie stoją w sprzeczności z ich prawami, lecz je uzupełniają i uszlachetniają. Dzieci zaś powinny znać swoje prawa, aby móc głośno upominać się o ich przestrzeganie i uczyć się odpowiedzialności w rozumieniu oraz przestrzeganiu praw wszystkich ludzi. Jestem przekonany, że ta publikacja będzie także przyczynkiem do niejednej ważnej rozmowy z najmłodszymi o przysługujących im prawach i zachętą do dalszej edukacji w tym zakresie.

Autorki prezentują typowe sytuacje, jakie przydarzają się niejeden raz. Tłumaczą je ustami bohaterów – rodziców, dziadków, mądrej pani z ławeczki w parku. Wiele spośród opisanych historii nie wymaga osobnej pointy. To ogromny atut tej książki. Okazuje się, że Konwencja o prawach dziecka może mieć zastosowanie w zwyczajnym życiu. Codzienne zdarzenia stają się doskonałym pretekstem do rozmowy, a zwłaszcza – przypominania i utrwalania praw dziecka.

Konwencja o prawach dziecka traktuje o wielu trudnych kwestiach, którymi zajmuje się Rzecznik Praw Dziecka: to między innymi praca zarobkowa dzieci, bicie, zły dotyk czy prawo dziecka do kontaktu z każdym z rodziców nawet, jeśli nie mieszkają razem. Sztuką jest umiejętnie oswoić z nimi i dziecko, i jego opiekunów oraz zachęcić ich do wspólnej rozmowy. Mówiąc o sprawach ważnych i poważnych, nie trzeba koniecznie zachowywać dostojnej powagi, dlatego w tej książce jest miejsce i na refleksję, i na uśmiech.

Komórka

– To jego pierwszy samodzielny wyjazd – mama mówiła bardzo cicho, ale Bartek, przyczajony za drzwiami, wszystko słyszał. – Musi wziąć ze sobą komórkę, żebyśmy mieli z nim kontakt. Poza tym pewnie będzie tęsknił…

– Ale w regulaminie obozu wyraźnie jest napisane, że nie wolno używać telefonów komórkowych – głos taty był mocniejszy, wyraźniejszy. – Jeśli będzie chciał się z nami skontaktować, może poprosić wychowawcę. My też możemy dzwonić do niego na ogólny telefon.

– Wiesz, jak to jest z tymi ogólnymi telefonami… – to znowu głos mamy. – Będę się czuła bezpieczniej, jeśli zabierze ze sobą komórkę.

– I tak zrobisz, jak zechcesz – tata był wyraźnie zniecierpliwiony. – Ale ja jestem temu przeciwny. Bartek powinien się nauczyć, że trzeba przestrzegać regulaminu i dostosować się do reszty.

W pokoju rodziców zaległa cisza, więc chłopiec po chwili wycofał się do swojego pokoju i położył do łóżka.

To już jutro – myślał. – Mój pierwszy obóz… Jak tam będzie?

Mama dawno zapisała go na letni obóz przygody. Bartka interesowała przyroda, łowienie ryb, obserwowanie ptaków, tropienie dzikich zwierząt. Dowiedział się, że kilku jego kolegów z klasy wybiera się na wakacje na supersurvivalowy obóz, podczas którego każdego dnia będą przeżywać fascynujące i niebezpieczne przygody. Bartek, który nigdy nigdzie nie wyjeżdżał bez mamy i taty, też marzył o niebezpiecznych przygodach. Uprosił rodziców, żeby pozwolili mu jechać. Zgodzili się. A teraz już sam nie wiedział, czy to na pewno był dobry pomysł… A co, jeśli nie będzie mu się podobało? Chłopaki były wcześniej na takich wyjazdach, wiedzą, jak one wyglądają, ale dla niego to wszystko jest nieznane…

Mama ma rację. Muszę wziąć komórkę – pomyślał. – W razie czego zadzwonię, żeby mnie stamtąd zabrali.

Następnego dnia rano mama zapakowała Bartkowi do podręcznego plecaka kanapki na drogę, wodę, słodycze i telefon komórkowy z ładowarką.

– Pamiętaj, musisz to ukryć, żeby wychowawcy nie zauważyli – powiedziała. – Jak będziesz potrzebował, to zawsze jakoś zadzwonisz. Choćby z toalety – mrugnęła i przytuliła mocno syna.

– Czego ty go uczysz? Oszustwa? – tata pokręcił głową. – Na twoim miejscu, Bartek, w ogóle bym nie wyjmował tego telefonu z plecaka. Wszyscy chłopcy będą w takiej samej sytuacji jak ty. Nie jesteś przecież jakiś inny.

Bartek był przerażony. Najchętniej zostałby w domu. Miałby przynajmniej spokój, a tak to już sam nie wiedział, czy sobie poradzi, czy nie, no i co robić z komórką…

– Chodź, chłopie – tata przerwał mu rozmyślania. – Jedziemy. Autokar nie będzie czekał.

W drodze było bardzo fajnie. Bartek poczęstował chłopaków słodyczami. Zjedli wszystko. Co do cukierka. Potem Kamilowi zrobiło się niedobrze i pan Jacek musiał zatrzymywać autokar. Wreszcie dotarli na miejsce. W ośrodku było mnóstwo pokoi, a w każdym po trzy piętrowe łóżka. Koledzy natychmiast pozajmowali najlepsze miejsca. Bartek, trochę oszołomiony nową sytuacją i miejscem, przyszedł ostatni. Od razu zauważył, że zostało dla niego dolne łóżko pośrodku, takie, którego nikt nie chciał.

Po obiedzie mieli świetną wycieczkę po lesie. Bartek pierwszy wypatrzył tropy sarny i dzika.

– Masz niezłe oko – pochwalił go ich wychowawca, pan Jacek, a on poczuł, że chyba fajnie będzie na tym obozie.

Ale wieczorem, kiedy wszyscy leżeli w łóżkach i pochrapywali, Bartek nagle poczuł, że bardzo tęskni za domem. Zrobiło mu się strasznie smutno i jakoś tak ścisnęło go w brzuchu. Cichutko wstał i wygrzebał z plecaka komórkę. Miał jedną nieodebraną wiadomość. Od mamy.

Jak się masz, Bartuś? – pisała. – Odezwij się i napisz, czy wszystko w porządku.

W sumie spoko – odpisał. – Ale trochę mi smutno i nie wiem, czy na pewno chcę tu być całe dwa tygodnie. Przyjedziesz po mnie?

Nacisnął klawisz „wyślij” i wpatrywał się w ekran, czekając na odpowiedź.

Telefon cicho zabzyczał.

Nam też smutno bez Ciebie – wyświetliła się wiadomość od mamy. – Spróbuj wytrzymać do jutra. A teraz śpij. Dobranoc.

Dobranoc – odpisał Bartek i poczuł, że po policzkach płyną mu łzy. – Kocham Cię, mamo.

Kolejne dni były bardzo fajne. Bartek świetnie radził sobie na zajęciach w terenie, łowił największe ryby i pierwszy znajdywał tropy zwierząt w lesie. Ale każdego wieczoru wracało to dziwne uczucie w brzuchu, tęsknota do domu i rodziców, którzy byli daleko…

Całe szczęście, komórka leżała bezpiecznie schowana pod poduszką, więc przed snem mógł pisać esemesy do mamy. Pilnował, żeby nikt go na tym nie przyłapał, czekał więc, aż wszyscy w pokoju zasną. Potem po omacku wyciągał telefon i pisał pod kołdrą.

Co robicie? Śpicie?

Nie. Oglądamy film – odpowiadała mama. – Już tylko pięć dni zostało do Twojego powrotu.

Wiem. Nie mogę się doczekać – pisał Bartek, chociaż sam nie wiedział, czy to tak do końca jest. Tęsknił do domu, to prawda. Szczególnie wieczorami, jak był zmęczony. Ale też bardzo podobały mu się przygody i wyprawy i cieszył się na każdy kolejny obozowy dzień.

To zdarzyło się trzy dni przed końcem obozu. Bartek wyciągnął największego szczupaka, którego wszyscy mu zazdrościli i pierwszy zauważył sowę uszatą. Był bohaterem dnia. Wieczorem, zmęczony i szczęśliwy, poszedł pod prysznic. Długo tam zabawił, rozmyślając. Ten obóz to najfajniejsza rzecz, jaka mu się ostatnio przydarzyła. Koledzy już dawno poszli do pokoju, a on jeszcze mył zęby i podśpiewywał sobie wesoło. Kiedy doszedł do drzwi, usłyszał przyciszone śmiechy i głosy chłopaków.

– Posłuchajcie tego: Trochę mi smutno i nie wiem, czy na pewno chcę tu być całe dwa tygodnie. Przyjedziesz po mnie? Kocham Cię, mamo. Ha! Ha! Ha!

Wszyscy zaczęli się śmiać, a Bartka coś mocno ścisnęło w brzuchu.

Znaleźli moją komórkę! – pomyślał przerażony. – Czytają moje esemesy! Co ja mam teraz zrobić?!

Poczuł, że ogarnia go paniczny strach i wstyd. Tak jak stał, w piżamie, wyleciał przed budynek i pobiegł przed siebie do lasu. Chciał uciec jak najdalej od obozu, chłopaków i tego okropnego upokorzenia…

Tymczasem pan Jacek zaniepokojony śmiechami, wpadł do pokoju chłopców.

– Uciszcie się! Jest już późno! O, a co wy tu macie? – zapytał i spojrzał na komórkę, którą jeden z chłopców trzymał za plecami. – Telefon? Przecież to zabronione. Czyje to? – wskazał na aparat.

– Bartka – bąknął ktoś cicho.

– A gdzie on jest?

– W łazience.

– Tam go nie ma. Przed chwilą zamykałem łazienki. Nikogo nie widziałem – wychowawca spojrzał poważnie na chłopców. – Powiedzcie mi, co się tu właściwie dzieje?

– Bo my… – zaczęli jąkać się chłopcy – my zauważyliśmy, że Bartek chowa pod poduszką komórkę i co wieczór wysyła esemesy spod kołdry. Chcieliśmy wiedzieć, do kogo tak pisze i…

– I wzięliście bez pytania jego telefon, a potem czytaliście jego wiadomości i śmialiście się z nich – dokończył pan Jacek. – Mieliście świetną zabawę czyimś kosztem… Czy wiecie, że naruszenie prywatności drugiego człowieka może być nawet karalne? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że każdy ma prawo do zachowania tajemnicy korespondencji? Czy wiecie, co zrobiliście Bartkowi?!

Chłopcy stali ze spuszczonymi głowami.

– Myśleliśmy, że pan będzie zły na Bartka, bo to przecież on złamał regulamin i korzystał na obozie z komórki – wyszeptał wreszcie jeden z nich.

– Na pewno sobie z nim o tym porozmawiam – odpowiedział wychowawca. – Pod warunkiem, że się znajdzie – wyszedł z pokoju.

– A co będzie, jak się nie znajdzie? – powiedział któryś z chłopaków i zapadła cisza.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej

Trzecie dziecko

Dostępne w wersji pełnej

To, co prawdziwe

Dostępne w wersji pełnej

Kucyk Pony

Dostępne w wersji pełnej

Bracia

Dostępne w wersji pełnej

Wąsy pana konduktora

Dostępne w wersji pełnej

Urodziny

Dostępne w wersji pełnej

Przedstawienie

Dostępne w wersji pełnej

Graffiti

Dostępne w wersji pełnej

Mały świadek

Dostępne w wersji pełnej

Dzieci z Czarnego Lądu

Dostępne w wersji pełnej

Czołgi kontra czarodziejki

Dostępne w wersji pełnej

Za ścianą

Dostępne w wersji pełnej

Na ziarenkach grochu

Dostępne w wersji pełnej

Tajemnica

Dostępne w wersji pełnej

Pięć minut roboty

Dostępne w wersji pełnej

Anna Czerwińska-RydelRenata Piątkowska

Moje prawa – ważna sprawa!

© by Anna Czerwińska-Rydel © by Renata Piątkowska © by Wydawnictwo Literatura

OKŁADKA I ILUSTRACJE: Katarzyna Kołodziej KOREKTA: Lidia Kowalczyk, Joanna Pijewska

ISBN 978-83-8208-914-1

Wydawnictwo Literatura, Łódź 2019 91-334 Łódź, ul. Srebrna [email protected] (42) 630 23 81www.wydawnictwoliteratura.pl

Na zlecenie Woblink

woblink.com

plik przygotowała Anna Jakubowska