Człowiek z czerwoną chorągiewką - Paweł Beręsewicz - ebook
lub
Opis

Czy wiecie kim był dawniej Człowiek z czerwoną chorągiewką? Mały chłopiec opowiada o tym, jak jego ojciec w 1880 służył na dworze Lorda Archibalda. Lord bardzo lubił przejażdżki swoim powozem bez koni. A przed nim kroczył tata bohatera z czerwoną chorągiewką. Dlaczego? Co ona komunikowała przechodniom? Tak mijał czas, a na ulicach pojawiły się automobile, potem pojazdy spalinowe, a potem pierwsze samochody. Następnie zniknęły czerwone chorągiewki i pojawiły się... no właśnie, jak myślicie co było potem? Paweł Beręsewicz zabiera dzieci w fascynującą podróż do świata i historii motoryzacji. Przekonaj się o tym razem ze swoim dzieckiem, w przyjemny sposób wspierając jego naukę czytania. Seria "Czytam sobie. Poziom III" została stworzona z myślą o najmłodszych czytelnikach, którzy mają już za sobą dwa poziomy nauki. Proste, wciągające historie, wyraźne i duże literki, wprowadzą Twoje dziecko w świat niesamowitych wydarzeń i zachęcą do samodzielnego czytania. Trzeci poziom edukacyjnej serii zawiera 2500-2800 wyrazów w tekście, zdania dłuższe i wielokrotnie złożone; wykorzystuje wszystkie głoski, zawiera słownik trudnych wyrazów dotyczących danej historii. Na początku każdej książeczki dziecko znajdzie trzy pytania, na które może odpowiedzieć po jej przeczytaniu. W ten sposób ćwiczy ono pamięć, ale przede wszystkim umiejętność opowieści. Książeczka przeznaczona jest dla czytelników w wieku od 5 do 7 lat, a cała seria "Czytam sobie" powstała w oparciu o konsultacje z metodykami nauczania.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 15


PO PRZECZYTANIU KSIĄŻKI:

Powiedz, do czego służyła tytułowa czerwona chorągiewka.

Czy pamiętasz, kto zbudował pojazd spalinowy w roku 1885? Jeśli nie, zajrzyj na

stronę 23

.

Przypomnij sobie, jaki zawód wykonywał wynalazca opony John Dunlop. Jeśli nie pamiętasz, zerknij na

stronę 29

.

UWAGA!

Słowa zaznaczone gwiazdką *zostały wyjaśnione w słowniczkuna końcu książki.

SPIS TREŚCI

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

Rozdział 8

Rozdział 9

Rozdział 10

Rozdział 11

Alfabetyczny słowniczek trudniejszych wyrazów

Strona redakcyjna

Człowiek z czerwoną chorągiewką

OkładkaStrona tytułowaSpis treściRozdział 1Rozdział 2Rozdział 3Rozdział 4Rozdział 5Rozdział 6Rozdział 7Rozdział 8Rozdział 9Rozdział 10Rozdział 11Alfabetyczny słowniczek trudniejszych wyrazówStrona redakcyjnaCzłowiek z czerwoną chorągiewką

ROZDZIAŁ 1

Mój tata wstawał wcześnie rano. Wkładał czarne spodnie i białą wyprasowaną koszulę. Pod szyją wiązał ciemnozielony krawat. Kraciastą kamizelkę zapinał na złote guziczki. Nogi wsuwał w wypastowane buty na grubej podeszwie. Musiały być wygodne, bo tata w pracy dużo chodził.

My czekaliśmy przy drzwiach. Mama trzymała w pogotowiu służbową marynarkę. Ja podawałem piękną czapkę z daszkiem. Tata brał z kąta czerwoną chorągiewkę i wychodził.

Zakurzona, wyboista droga wiła się między zielonymi pagórkami. Na zboczach pasły się owce, a ptaki koncertowały w żywopłotach. Potem skręcało się w brukowaną aleję wysadzoną dorodnymi lipami. Na końcu była żelazna brama, a za nią park. Wśród starych drzew stał pałac lorda Archibalda.

– Czy będę dzisiaj potrzebny, jaśnie panie? – pytał z niskim ukłonem tata.

– Och, koniecznie, mój drogi! – wołał lord Archibald i aż ręce zacierał z ochoty. – Dzisiaj będziesz mi wręcz niezbędny.

ROZDZIAŁ 2

Najpierw jednak Lord Archibald udawał się na śniadanie. Do tego tata nie był mu potrzebny. Życzył więc grzecznie smacznego i szedł na boczny dziedziniec. Były tam stajnie, psiarnie, wozownie* i inne pałacowe budynki. Tata otrzepywał kurz z ubrania i czekał. Za drewnianymi wrotami* wozowni słychać już było znajome dźwięki. Postukiwanie, posapywanie, pomrukiwanie – jakby jakiś potwór budził się ze snu. Tata uśmiechał się pod wąsem. Dobrze znał tę bestię. Niektórym na jej widok włosy jeżyły się ze strachu. Nie tacie. Taty smok słuchał jak posłuszny psiak prowadzony na smyczy.

Lord Archibald, pogwizdując radośnie, zbiegał ze schodów zaraz po śniadaniu. Klepał tatę po plecach i znikał w jaskini bestii. Nie wracał przez dłuższą chwilę. Czyżby teraz on był śniadaniem? Wreszcie skrzypiały zawiasy. Wrota otwierały się powoli i wyjeżdżał z nich… powóz. Zupełnie o własnych siłach. Nikt go nie ciągnął. Nikt go nie pchał. Po prostu jechał napędzany jakąś tajemniczą mocą. Dymił przy tym i hałasował, jakby miał się zaraz rozlecieć. Z przodu, na specjalnej ławeczce siedział Lord Archibald. Trzymał w ręce drążek i ruszał nim na boki. Kiedy przesuwał w lewo, bestia skręcała w prawo. Kiedy przesuwał w prawo, bestia skręcała w lewo.

– Jedziemy, jaśnie panie? – pytał mój tata, przekrzykując łomot maszyny.

Lord Archibald ochoczo kiwał głową i tata zaczynał pracę.