Uzyskaj dostęp do tej i ponad 250000 książek od 14,99 zł miesięcznie
Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:
Liczba stron: 64
Rok wydania: 2026
Odsłuch ebooka (TTS) dostepny w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:
Dla tych jedynych…
Nie pozwól odebrać sobie radości.
Każdy z nas odczuwa emocje. Towarzyszą nam bardzo różne uczucia i często nie rozumiemy, co tak naprawdę oznaczają i skąd do nas przywędrowały. A co, jeśli to wszystko da się wyjaśnić? Co jeśli powiem Wam, że nie musimy się ich bać, bo po prostu są magiczne? Bo wszystko dookoła nas tak naprawdę jest magią? Ja tylko to opisuję. Staram się słuchać, patrzeć, a potem przelewać swoje myśli na kartki. Ale jest ktoś, kto zna się na tym znacznie lepiej ode mnie. Istnieje po to, żeby pokazywać nam drogę i przeprowadzić przez nie zawsze prostą i jasną ścieżkę emocji, znaną nam jako życie. Nie wiem, kto to jest. Dla każdego będzie kimś innym, ale na pewno go spotkaliście. Setki razy trzymał Was za rękę lub bacznie przyglądał się Wam z boku, by w odpowiedniej chwili udzielić pomocy, wskazać kierunek. Być może był bliżej, niż Wam się wydaje, chociaż nigdy tak naprawdę nie pozwolił, byście go ujrzeli.
W lesie kryły się dziesiątki, setki, tysiące, miliony… niezliczone ilości malutkich domków na drzewie. Wszystkie na pierwszy rzut oka wyglądały podobnie: miały jedno okrągłe okno i drewniane drzwi, każdy z nich opierał się na kilku gałązkach i do każdego prowadziła drewniana jasna drabinka. Różniły się jednak kształtem i kolorem dachów. Niektóre były okrągłe, inne kwadratowe, a jeszcze inne miały kształt słonia czy róży. Różnokolorowe dachy wyglądały bardzo zabawnie. Domki były tak małe, że człowiek, który wszedł do lasu, nie był w stanie ich zobaczyć. I bardzo dobrze! Skrzaty mieszkające w tych domkach nie zamierzały się ujawniać.
– Coś. – Padło z głośników. – Skrzat o imieniu Coś proszony jest o zgłoszenie się do gabinetu przydzieleń.
Każdy skrzat w Wielkim Lesie czekał na ten ważny moment. Oznaczało to, że po wielu przygotowaniach i po starannym procesie wyszukiwania miał trafić do życia człowieka, któremu był przeznaczony. Miał zamieszkać w jego szafie.
– Jest taka dziewczynka – zaczął Skrzat Naczelnik. Miał długą siwą brodę i duże czarne okulary. Wyglądał, jakby żył z milion lat. Odczytywał dokument przez lupę, mimo okularów na nosie. – Ma na imię Agatka. Jesteś stworzony właśnie dla niej, ale uważaj! Jest… Jest bardzo magiczna. Tylko ty możesz trafić do jej życia i zaopiekować się nią, po prostu powinieneś tam być – dokończył.
To wystarczyło. Coś dostał misję. To był najpiękniejszy dzień jego malutkiego skrzatowego życia. Pozna dziewczynkę, o której życie będzie dbał, dopóki tylko ona będzie tego chciała. Szybko pobiegł się spakować. Jego domek miał kształt trójkąta, a zielony dach był wysoki i spiczasty. Skrzat wrzucił kilka rzeczy do skórzanej walizki, założył kapelusik i już po chwili stał na parkingu mioteł, żeby wyruszyć w podróż. Tuptał nogami w miejscu. Był bardzo podekscytowany i szczęśliwy. Już za chwilę znajdzie się u Agatki i z ukrycia szafy będzie jej towarzyszył oraz strzegł jej uśmiechu każdego dnia. Już za chwilę rozpocznie się jego misja. Misja, dla której tak naprawdę żyją skrzaty: by być blisko ludzi.
Skrzat zaśmiał się pod nosem.
– Przecież wiem… – urwał nagle, bo uświadomił sobie, że powiedział o dwa słowa zawiele.
– Jak to wiesz? – Agatka nie kryła zaskoczenia. Rozmawiała spokojnie ze skrzatem, opowiadała mu o swoim kolorowym pokoiku, o zabawkach na półce, klockach porozrzucanych po puchatym dywanie, nawet o ogromnym koniku na biegunach stojącym w rogu, a on to wszystko wiedział! Przecież to niemożliwe. Przecież go tu nie ma, nie widziała go, a nigdy wcześniej o tym nie rozmawiali… Mimo codziennych długich rozmów nie wspominała o swoim pokoju.
Agatka zerwała się z łóżka. Sen nagle zniknął. Było jeszcze bardzo wcześnie, ale powoli wygramoliła się spod kwiecistej kołdry, stanęła na nogi i różową szczotką rozczesała swoje długie, pofalowane blond włosy. Podeszła do okna przywitać nowy, piękny dzień. Słońce również nieśmiało wychodziło ze swojego łóżeczka. Wysłało jeden promyk na twarz dziewczynki.
„Chciałabym mieć takie sny już zawsze” – pomyślała, uśmiechając się delikatnie.
Gdy tylko wyszła z pokoju, słońce wysłało kolejny promyk. Trafiło nim prosto w szczelinę między drzwiczkami starej, drewnianej szafy, robiąc przy tym ogromny hałas. Mieszkający tam Szafowy Skrzat szybko schował promyk do kieszeni i wyszedł z ukrycia. Nałożył na głowę zielony kapelusik i ruszył w podróż. Był naprawdę niewielki i bezbronny, ale miał jedno bardzo ważne zadanie. Musiał opiekować się małą Agatką.
Każde dziecko ma takiego skrzata w swojej szafie. Skrzaty są dobre i zrobią wszystko, aby wywołać uśmiech na naszej twarzy. Po to zostały stworzone. Wykonują swoją misję, jak każdy na świecie. To bardzo ważne, aby dokładnie wypełniać powierzone zadania. To daje radość i satysfakcję.
Jak co dzień Agatka zaraz po śniadaniu wyszła na długi spacer. Spadające liście tworzyły przed nią kolorowy dywan. Szła, podrzucając je nogą i śmiejąc się beztrosko.
– Kocham to! – krzyczała, kiedy słońce wysyłało kolejne promienie w jej stronę.
Jednak dziewczynka nie zawsze biegała uśmiechnięta. Gdy padał deszcz, zwykle rezygnowała ze spaceru i zaszywała się w domu. To nie był dobry czas.
Skrzat obserwował ją zarówno w piękne, jak i gorsze dni. Nie rozumiał, dlaczego jednym razem cieszyła się z najmniejszej nawet rzeczy, a kiedy indziej wyginała usta w podkówkę i ze spuszczoną głową, bez celu szwendała się po całym domu. Brzydka pogoda utrzymywała się już tydzień, a wraz z nią ponury nastrój Agatki. Pewnego deszczowego wieczora Skrzat usłyszał jej głos…
– Dlatego właśnie proszę o to, by świeciło słońce. Nie tylko tutaj, ale wszędzie. Chcę, aby każda dziewczynka miała swoje własne słońce. Albo nie! Jedno słońce dla wszystkich, dobrze? Wtedy chyba jakoś lepiej się czuję. Proszę cię, zapal słońce… – szeptała, klęcząc przy łóżeczku.
„Co ona robi? Dlaczego szepcze i mówi sama do siebie?” – Skrzat nic nie rozumiał. Uczył się sporo o ludziach i obserwował już wielu, ale nigdy nie był tak blisko. Wszystko wydawało mu się nowe i zrozumienie różnych sytuacji często sprawiało mu problem.
„Z jednej strony to dziwne i niepojęte, ale z drugiej… Da się wyczuć w tym jakąś magię, jakieś niezwykłe powietrze. Czuję w powietrzu… dobroć” – myślał.
Zdziwił się ogromnie, gdy następnego dnia za oknem zobaczył słońce. Świeciło najmocniej, jak tylko mogło. Pospiesznie zerknął na śpiącą dziewczynkę. Kiedy na jej twarz trafił maleńki promyk, otworzyła oczy. Radośnie podbiegła do okna, uśmiechała się! Cały zły humor zniknął!
– Boże, dziękuję ci bardzo za słońce. Mam nadzieję, że to takie słońce dla każdego. – Dziewczynka, tak jak wieczorem, klęczała przy łóżeczku.
„Boże…” – zamyślił się Skrzat. „Więc ta mała o Nim wie. Dziwne, piękne!”
Coraz więcej rzeczy zadziwiało go w pokoju Agatki. Sprawdził w swoich księgach, czy dziewczynka może mieć pojęcie o Bogu, jednak nie znalazł tam odpowiedzi. Natrafił jedynie na kilka informacji o tym, że żadna książka nie wskaże nam Boga – może to zrobić tylko Serce, które nie nadaje imion, nazywa tylko uczucia.
Tej nocy Agatka nie spała spokojnie, męczyły ją złe sny. Co chwilę budziła się i próbowała zasnąć ponownie.
– Ciii…, spokojnie – usłyszała, gdy po raz kolejny zamknęła oczy. Przez chwilę zastanawiała się, skąd pochodził ten głos. Jednak uspokoił ją bardzo. Wystarczył krótki szept, aby poczuła ciepło i spokój. Jakby tego właśnie pragnęła.
– Obiecuję, że będę czuwał nad twymi snami – szeptał Skrzat do Agatki.
Dziewczynka nie zastanawiała się nad tym, kto tak ją uspokoił. Nieznany głos sprawił, że poczuła się bezpiecznie i zasnęła. Śniły jej się przedziwne rzeczy – kolory, zwierzęta, podróże. W każdym śnie wyczuwała też czyjąś obecność. Kogoś dobrego. Ta obecność nie powodowała strachu. Dzięki niej Agatka czuła się wyjątkowo lekko i przespała resztę nocy spokojnie.
„Szkoda, że nie wie, kto daje jej bezpieczeństwo. Chcę dla niej wszystkiego, co najlepsze. Takie jest moje zadanie i muszę o tym pamiętać. Tak! To jest najważniejsze! Jednak… chciałbym, aby wiedziała…” – Skrzat całą noc bił się z myślami.
[…]
Pozostało jeszcze 90% treści tej książki.
Coś
isbn:978-83-8423-327-6
© Łukasz Kanarkiewicz i Wydawnictwo Novae Res 2026
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, reprodukcja lub odczyt jakiegokolwiek fragmentu tej książki w środkach masowego przekazu wymaga pisemnej zgody Wydawnictwa Novae Res.
redakcja: Anna Kędroń
korekta: Małgorzata Giełzakowska
okładka: Oliwia Błaszczyk
ilustracje: Oliwia Błaszczyk
konwersja e-booka: Gabriel Wyględacz – Studio Akapit
Wydawnictwo Novae Res należy do grupy wydawniczej Zaczytani.
Grupa Zaczytani sp. z o.o.
ul. Świętojańska 9/4, 81-368 Gdynia
tel.: 58 716 78 59, e-mail: sekretariat@grupazaczytani.pl
https://novaeres.pl
Publikacja dostępna jest na stronie zaczytani.pl.
