Tappi. O czerwonym jaju, babcinym zeszycie i małych awanturnikach - Marcin Mortka - ebook + audiobook
NOWOŚĆ

Tappi. O czerwonym jaju, babcinym zeszycie i małych awanturnikach ebook i audiobook

Marcin Mortka

5,0

Ten tytuł dostępny jest jako synchrobook® (połączenie ebooka i audiobooka). Dzięki temu możesz naprzemiennie czytać i słuchać, kontynuując wciągającą lekturę niezależnie od okoliczności!
Opis

W Szepczącym Lesie zaczyna się wiosna – a gdy nadchodzi wiosna, wszystkim trochę… odbija, przez co Tappi znowu musi zapomnieć o drzemce. W odwiedziny przybywa jego niezwykła Babcia, pełna energii i zwariowanych pomysłów, która wręcza mu… ogromne, tajemnicze jajo, znalezione przy leśnej ścieżce.

Co to za jajo? Do kogo należy? I dlaczego nagle interesują się nim skrzaty?
Tappi nie ma pojęcia, że wraz z Chichotkiem i Błyskotką będą musieli przeprowadzić pełne przygód śledztwo, a w jego trakcie wejdą do podziemnych tuneli, popełnią parę magicznych pomyłek, trafią na prawdziwe boisko, a na końcu odkryją coś, czego w Szepczącym Lesie nikt się nie spodziewał.

Bo czasem jedna plotka potrafi narobić większego zamieszania niż całe stado smoków.
Pełna humoru, ciepła i szalonych pomysłów opowieść o przyjaźni, zaufaniu i o tym, że zanim w coś uwierzymy, warto najpierw zapytać i pomyśleć.

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS
czytnikach certyfikowanych
przez Legimi
czytnikach Kindle™
(dla wybranych pakietów)
Windows

Liczba stron: 88

Rok wydania: 2026

Audiobooka posłuchasz w abonamencie „ebooki+audiobooki bez limitu” w aplikacjach Legimi na:

Androidzie
iOS

Czas: 2 godz. 40 min

Rok wydania: 2026

Lektor: Janusz Zadura

Oceny
5,0 (2 oceny)
2
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.
Sortuj według:
quistista

Nie oderwiesz się od lektury

mój sześcjolatek był zachwycony
00



Wiecie, na czym polega największy problem z wiosną?

Otóż wiosną wszystkim odbija.

Niektórym z nas tylko troszeczkę, innym trochę bardziej, a jeszcze innym całkowicie. I… Cóż, mam dziwne przeczucie, że ja chyba należę do tej ostatniej kategorii.

Nie bierzcie moich słów na opak – ja naprawdę kocham zimę, nawet jeśli się zasiedzi za bardzo lub pojawi za późno – ale gdy tylko dzień zacznie się wydłużać, a w powietrzu słychać szczebiot ptaków, budzi się we mnie coś, czego nawet nie próbuję opanować. Mam ochotę wskoczyć na rower albo biec do lasu, albo łapać za grabie i czochrać trawnik, albo zaglądać do ula, albo szukać pierwszych kwiatów, albo… No właśnie.

Przecudne wariactwo.

Też tak macie?

Wiosna niesie ze sobą mnóstwo świeżej, zdrowej energii i w sumie nic nie szkodzi, że czasem ta energia przeistacza się w lekkie wariactwo.

A jeśli u nas to tak wygląda, to ciekawe, co dzieje się wiosną w Szepczącym Lesie!

Chcąc się tego dowiedzieć, wlazłem wczoraj na szczyt najmocniejszej jabłonki w moim ogrodzie (czego ogólnie nie polecam), rozsiadłem się wśród gałęzi i wycelowałem w kierunku Szepczącego Lasu lornetkę.

Zdziwieni? Ależ oczywiście, że można dostrzec Szepczący Las przez lornetkę. Wystarczy tylko wiedzieć, w którą stronę patrzeć. I nie, wcale nie trzeba w tym celu wspinać się na żadne drzewo.

Pytacie, cóż takiego ujrzałem?

Też wariactwo!

Ale chyba jeszcze większe niż u nas!

Nad drzewami latało coś wielkiego, na pewno niebędącego ptakiem, a obok niego coś mniejszego – co mogło być dzieckiem owego latającego cosia. Słychać było wesołe skandowanie, radosne śpiewy, a potem wrzaski, jakby właśnie miało miejsce niesamowite wydarzenie. Och, ależ ja miałem ochotę, by się tam udać! Gdyby nie obowiązki, z pewnością już bym tam był.

Na szczęście zaraz przyleciał Paplak, który nie mógł się doczekać, by podzielić się plotkami. I znowu wydarzenia w Szepczącym Lesie przyćmiły moje wariactwo.

I postanowiłem, że chyba muszę to wszystko dla Was spisać.

Wiosna poczeka!

Jak to zwykle bywało na początku każdej książki, Tappi postanowił uciąć sobie drzemkę.

Moment nie był najlepszy, bo w ogrodzie latały właśnie pszczoły, szczęśliwe, że wreszcie mogą rozprostować skrzydełka po długich miesiącach w ciemnym ulu, a okoliczne ptaki układały akurat hymn na cześć wiosny i strasznie się przy tym kłóciły. Co gorsza, Chichotek i Błyskotka uważali, że wiosna to absolutnie nie jest pora na spanie i trzeba cieszyć się każdą jej chwilą. Tappi w zasadzie się z nimi zgadzał, ale…

– Ale właśnie zjadłem calutki talerz rosołku i drzemka to najlepszy sposób, by to uczcić – powiedział wiking sam do siebie, a Chata skrzypnęła na dowód, że się z nim zgadza.

Mimo to Tappi ostrożnie wyjrzał na zewnątrz i nasłuchiwał przez moment. Usłyszał jedynie śpiew ptaków i bzyczenie pszczół, co oznaczało, że reniferek i wróżka byli prawdopodobnie gdzieś daleko.

– Może więc chociaż tym razem dadzą mi spokój – mruknął Tappi.

Na paluszkach przekradł się do swojej ulubionej ławeczki i wyciągnął się na niej z tęsknym westchnieniem.

– Mam przed sobą całą książkę, a to oznacza mnóstwo przygód – wymamrotał, zamykając oczy. – Dobrze będzie się przed nimi zdrzemnąć. Chichotek i Błyskotka zupełnie tego nie rozumieją.

Zmarszczył brwi, bo przypomniało mu się, jak reniferek ostatnio próbował wynieść ławkę z ogrodu, by Tappi nie miał gdzie spać i zamiast tego brykał z nim po lesie, a potem, gdy w końcu wiking zdołał zasnąć, Błyskotka zaczęła mu wyrywać włosy z nosa. Na szczęście błogie wiosenne słońce sprawiło, że wszelkie nieprzyjemne wspomnienia się rozpłynęły i Tappi…

Wreszcie zasnął.

– Hej, śpisz? – zapytał jakiś głos nad jego głową.

– Tak – wymamrotał wiking, nie otwierając oczu.

– Na pewno?

– Tak.

– A mógłbyś jeszcze raz przemyśleć tę drzemkę?

– Nie – stęknął Tappi. – Bo jak zacznę myśleć, to się obudzę, a bardzo, bardzo tego nie chcę i… O, obudziłem się. Masz ci los.

Usiadł i otworzył oczy, gotów zmarszczyć brwi i ofuknąć tego, kto przeszkodził mu w tak pięknej chwili, ale… Ale nie zdołał wykrztusić ani słowa. Bo czy można nieuprzejmie odezwać się do własnej Babci?

A to istotnie ona stała przed nim i uśmiechała się promiennie. Jej srebrzyste włosy upięte były w kok, nad którym tańczyły z zachwytem motyle, a w oczach jaśniała radość.

– No wiesz? – zawołała z humorem. – Będziesz spać w tak piękny dzień, wnusiu?

– Ale ja tylko nabieram sił przed przygodami… – próbował się usprawiedliwić Tappi.

– No, chyba że tak! – zachichotała Babcia i ucałowała go w czoło.

Wiking, wciąż nie wierząc własnym oczom, poderwał się z ławki.

– Nie masz pojęcia, jak się cieszę, że tu jesteś! – wykrzyknął. – Chciałem cię odwiedzić w Mruczących Górach, ale stwierdziłem, że poczekam na lato!

– A ja cię ubiegłam! – oświadczyła uradowana Babcia. – Postanowiłam, że sprawdzę, co u was słychać, i przy okazji trochę się rozerwę.

Ostatnie słowa były dla Tappiego lekkim zaskoczeniem. Przyjrzał się Babci uważnie i odkrył, że ta ma na sobie sportowe buty, krótkie spodnie i luźną bluzę.

– Chcesz się u nas rozerwać? – spytał ze zdziwieniem. – Przecież w Szepczącym Lesie zawsze panuje spokój…

– Wiosną? – Babcia uniosła lekko brwi. – Och, wnusiu, chyba za często ucinasz sobie te drzemki!

Okoliczne ptaszki, które, zdaje się, już zakończyły układanie hymnu, głośnym świergotem oznajmiły, że się zgadzają i najwyższy czas zacząć wariować.

– Poza tym nawet jeśli w istocie zapanował spokój, to ja to zmienię – dodała Babcia z energią. – Bo życie jest za krótkie na nudę.

Tappi chciał zaprotestować i wytłumaczyć, że spokój i nuda to dwie różne rzeczy, ale nieoczekiwana gościni wcale go już nie słuchała. Ściągnęła z ramion plecak i otworzyła go z rozmachem.

– Zresztą sam tylko spójrz – powiedziała, wyciągając ze środka jakiś przedmiot. – Znalazłam to po drodze. Coś mi mówi – dodała z łobuzerskim uśmiechem – że spokój nam nie grozi.

Z tymi słowami wręczyła Tappiemu największe jajo, jakie ten widział w życiu.

Tappi. O czerwonym jaju, babcinym zeszycie i małych awanturnikach

Copyright © by Marcin Mortka 2026

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo SQN 2026

Redakcja – Jagoda Kubiesza

Korekta – Katarzyna Myszkorowska, Agnieszka Zygmunt

Opracowanie typograficzne i skład – Joanna Pelc

Okładka – Paweł Szczepanik / BookOne.pl

Ilustracje na okładce i w środku książki – Piotr Sokołowski

Przygotowanie e-booka – Paulina Soból-Hara

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w jakikolwiek

inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie, fotooptycznie, zapisywana

elektronicznie lub magnetycznie, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu

bez pisemnej zgody wydawcy.

Drogi Czytelniku,

niniejsza książka jest owocem pracy m.in. autora, zespołu redakcyjnego i grafików.

Prosimy, abyś uszanował ich zaangażowanie, wysiłek i czas. Nie udostępniaj jej innym, również w postaci e-booka, a cytując fragmenty, nie zmieniaj ich treści. Podawaj źródło ich pochodzenia oraz, w wypadku książek obcych, także nazwisko tłumacza.

Dziękujemy!

Ekipa Wydawnictwa SQN

Wydanie I, Kraków 2026

ISBN epub: 9788384066683

ISBN mobi: 9788384066676

Ten e-book jest zgodny z wymogami Europejskiego Aktu o Dostępności (EAA).

Wydawnictwo SQN pragnie podziękować wszystkim, którzy wnieśli swój czas, energię i zaangażowanie w przygotowanie niniejszej książki:

Produkcja: Kamil Misiek, Joanna Pelc, Joanna Mika, Grzegorz Krzymianowski, Natalia Patorska, Katarzyna Kotynia

Design i grafika: Paweł Szczepanik, Marcin Karaś, Julia Siuda, Zuzanna Pieczyńska

Promocja: Aleksandra Parzyszek, Piotr Stokłosa, Łukasz Szreniawa, Małgorzata Folwarska, Marta Sobczyk-Ziębińska, Natalia Nowak, Magdalena Ignaciuk-Rakowska, Martyna Całusińska, Aleksandra Doligalska

Sprzedaż: Tomasz Nowiński, Małgorzata Pokrywka, Patrycja Talaga

E-commerce i IT: Tomasz Wójcik, Szymon Hagno, Marta Tabiś, Marcin Mendelski, Jan Maślanka, Anna Rasiewicz

Administracja: Monika Czekaj, Anna Bosowiec

Finanse: Karolina Żak

Zarząd: Przemysław Romański, Łukasz Kuśnierz, Michał Rędziak

www.sqn.pl

www.sqnstore.pl

www.labotiga.pl

Spis treści

Okładka

Strony tytułowe

Rozdział pierwszy

Reklama

Strona redakcyjna

Punkty orientacyjne

Cover