Cały świat w twoich oczach - Jennifer Hayward - ebook

Cały świat w twoich oczach ebook

Jennifer Hayward

0,0
11,99 zł

lub
-50%
Zbieraj punkty w Klubie Mola Książkowego i kupuj ebooki, audiobooki oraz książki papierowe do 50% taniej.

Dowiedz się więcej.
Opis

Modelka Jensen Davis ma być twarzą najnowszej kolekcji domu mody Cristiana Vitalego. Od sukcesu tego pokazu zależy przyszłość firmy. Cristiana bardzo niepokoją kolejne nagłówki w mediach o romansach i szalonych imprezach z udziałem Jensen. Nie chce, by jego firmę kojarzono ze skandalami i ekscesami. Żeby temu zapobiec, stawia jej warunek – do czasu pokazu ma zamieszkać w jego willi nad jeziorem Garda i skupić się na pracy nad ich nową kolekcją. Jensen wypełnia te zobowiązania bez zarzutu, lecz Cristiano zaczyna ją coraz bardziej adorować, przez co sam ściąga niechcianą uwagę mediów…

Ebooka przeczytasz w aplikacjach Legimi lub dowolnej aplikacji obsługującej format:

EPUB
MOBI

Liczba stron: 148

Rok wydania: 2026

Oceny
0,0
0
0
0
0
0
Więcej informacji
Więcej informacji
Legimi nie weryfikuje, czy opinie pochodzą od konsumentów, którzy nabyli lub czytali/słuchali daną pozycję, ale usuwa fałszywe opinie, jeśli je wykryje.



Jennifer Hayward

Cały świat w twoich oczach

Tłumaczenie:

Ewelina Grychtoł

Tytuł oryginału: How the Italian Claimed Her

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2023

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

© 2023 by Jennifer Drogell

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2026

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Bez ograniczania wyłącznych praw autora i wydawcy, jakiekolwiek nieautoryzowane wykorzystanie tej publikacji do szkolenia generatywnych technologii sztucznej inteligencji (AI) jest wyraźnie zabronione. HarperCollins korzysta również ze swoich praw na mocy artykułu 4(3) Dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym 2019/790 i jednoznacznie wyłącza tę publikację z wyjątku dotyczącego eksploracji tekstu i danych.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A

[email protected]

www.harpercollins.pl

ISBN: 978-83-291-1305-2

Opracowanie ebooka Katarzyna Rek

Rozdział pierwszy

Cristiano Vitale popijał właśnie podwójne espresso, kiedy do jego gabinetu wszedł Antonio, kierownik działu marketingu. Blady, z podkrążonymi oczami, nie wyglądał jak ktoś, kto powinien zajmować tak wysokie stanowisko. Zwłaszcza teraz, zaledwie kilka tygodni przed premierą najważniejszej kolekcji Francesco Vitale w historii.

Założony ponad pół wieku wcześniej przez dziadka Cristiana legendarny, acz nieco zapomniany Dom Mody Francesco Vitale znajdował się na progu odrodzenia. Dlatego właśnie Cristiano wstał bladym świtem i pojechał prosto do biura. Gaszenie pożarów, zanim jeszcze zdążył przeczytać poranne mejle, nie było jego ulubionym sposobem rozpoczynania dnia, ale sądząc po frustracji na twarzy Antonia, nie miał wyboru.

Odchylił się na fotelu i wskazał mu miejsce naprzeciwko.

– Za pięć minut mam spotkanie z działem prawnym, więc się streszczaj.

Antonio zignorował oferowany fotel i podszedł do okna, z którego roztaczała się panorama Mediolanu.

– Potrzebuję, żebyś wyświadczył mi przysługę.

Cristiano uniósł brew. Ciekawy sposób rozpoczynania konwersacji, biorąc pod uwagę różnicę ich pozycji, a także ilość jego obecnych problemów, z których Antonio doskonale zdawał sobie sprawę.

– To znaczy?

Antonio odwrócił się od okna i oparł się biodrem o parapet.

– Rozumiem, że dzisiaj lecisz do Londynu?

– Si. – Jednodniowa podróż biznesowa, której wolałby uniknąć, ale była naprawdę konieczna. – Potrzebujesz podwózki?

– Nie. – Antonio przejechał ręką po krótkich włosach. – Mam kampanię reklamową do dokończenia i reklamę telewizyjną do nakręcenia, i na żadną z tych rzeczy nie mam czasu. – Umilkł na moment. – Chodzi o Jensen Davis.

Włoski na karku Cristiana uniosły się. Twarz jego marki, amerykańska supermodelka Jensen Davis, przez ostatnie tygodnie przyprawiała go o ból głowy swoimi wyskokami. Praktycznie rujnowała reputację FV w chwili, kiedy najmniej mógł sobie na to pozwolić.

Po plecach przeszedł mu dreszcz frustracji.

– Co ona znowu zrobiła? – warknął.

Antonio położył na biurku jedną z londyńskich gazet. Cristian odstawił filiżankę z kawą i przysunął gazetę do siebie. Na pierwszej stronie widniało zdjęcie dwudziestosześcioletniej Jensen, wychodzącej z klubu bladym świtem. Jej gęste kasztanowe włosy opadały na ramiona jedwabistą kurtyną, ciemny makijaż podkreślał orzechowe oczy, a zgrabne ciało wyraźnie rysowało się pod czerwoną satynową sukienką. Była najpiękniejszą kobietą, jaką Cristiano kiedykolwiek widział. Idealną twarzą dla FV.

Przeczytał tekst poniżej, czując, jak jego ciśnienie gwałtownie się podnosi.

Awantura wśród gwiazd!

Jensen Davis, najgorętsza modelka świata mody, kontynuuje serię skandalicznych incydentów, wdając się w publiczną sprzeczkę z księżniczką Julianną Margue w monakijskim klubie Zoro. Wedle doniesień kłótniadotyczyła nagiej schadzki Davis z księciem Alexandrem, byłym narzeczonym księżniczki, w rzymskiej fontannie.

Po ostrej wymianie zdań, w trakcie której Margues rzuciła w Davis kieliszkiem, amerykańska supermodelka szybko opuściła klub.

Tymczasem Davis ma być główną gwiazdą charytatywnego pokazu mody Designer Extravaganza, najbardziej prestiżowego wydarzenia w mieście.

Krew zawrzała w żyłach Cristiana. Incydent z fontanną w Rzymie już napsuł mu krwi, a teraz Davis wdawała się w konflikt z członkami rodziny królewskiej? Jej wybryki miały swoje granice, a ona przekroczyła te granice dwukrotnie w ciągu ostatnich kilku tygodni. A przecież zapewniała go, że zostawi za sobą to nieodpowiedzialne zachowanie. Że odtąd będzie w każdym calu profesjonalistką.

Wziął głęboki oddech, opanowując gniew.

– Mówiłem ci, żebyś się tym zajął, Antonio.

– Próbowałem! – odparł z irytacją podwładny, czerwieniąc się lekko. – Ale nie jestem w stanie się z nią skontaktować. Jej agentka też niczego nie ułatwia.

– Ona jest poza jakąkolwiek kontrolą! – warknął Cristiano, trącając palcem zdjęcie w gazecie. – Całonocne imprezy w Monaco… Profanowanie historycznych fontann w Rzymie… Uchylanie się od obowiązków. Pascal za niedługo zwariuje – dodał, mając na myśli swojego nowego projektanta. – Nie może skończyć kolekcji bez niej.

Antonio potarł czoło.

– Dotąd była w każdym calu profesjonalistką. Nie mam pojęcia, co w nią wstąpiło. Jak sobie z tym poradzić.

Sfrustrowany Cristiano odsunął od siebie gazetę. Wcześniej patrzył przez palce na wybryki Davis, ponieważ rozumiał, że musi dbać o swoją popularność. Ale to, co robiła ostatnio? Jeśli to będzie trwać dalej, osłabi i swoją markę, i markę FV.

– Czy muszę ci przypominać, że postawiliśmy na nią wszystko, Antonio? – warknął. – Że postąpiłem wbrew wyraźnym życzeniom Francesca i zatrudniłem ją, ponieważ ty ją zarekomendowałeś?

– I trwam przy tym – odparł ostro Antonio. – Jensen Davis jest najpopularniejszą influencerką na planecie. Młode kobiety marzą o tym, żeby być takie, jak ona. Sprawia, że nasze ubrania znów stają się modne. Popularność naszej marki wzrosła dwukrotnie, odkąd powitaliśmy ją na pokładzie.

– Ale spadnie czterokrotnie, jeśli dalej będzie się tak zachowywać.

– Nie pozwolę, żeby do tego doszło – zapewnił go Antonio. – To było ciężkie kilka tygodni, ale jestem pewien, że ostatecznie zrobi, co do niej należy.

Cristiano westchnął ciężko. Zatrudnił Davis wbrew życzeniom swojego dziadka, żeby jego marka znowu zaczęła się liczyć, ale to nie była łatwa decyzja. Kiedy dział marketingu po raz pierwszy przedstawił mu jej kandydaturę, uznał ten pomysł za niedorzeczny. Słyszał o ekscesach tej byłej gwiazdy reality show i uznał, że będzie przynosić więcej kłopotów niż korzyści. Nie mógł jednak zaprzeczyć jej wpływowi na kształtowanie trendów. Zgodził się obejrzeć ją podczas sesji zdjęciowej, pewny, że okaże się irytującą, kapryśną gwiazdką. Wyszedł zafascynowany jej energią, życiem, które mogłaby tchnąć w markę Francesco Vitale. Instynkt podpowiadał mu, że była dokładnie tym, czego potrzebowali, i długo spierał się ze swoim dziadkiem, aż ten wreszcie niechętnie się zgodził.

Teraz zaczynał wątpić w swoją decyzję, ale było za późno, żeby się wycofać.

Spojrzał na Antonia.

– Jaki jest twój plan? – zapytał chłodno. – Zakładam, że go masz.

– Tak. – Antonio pociągnął za węzeł swojego krawata; nietypowy dla niego nerwowy gest. – Pomyślałem, że mógłbyś pojawić się dzisiaj na Designer Extravaganza. Porozmawiać z Jensen. Wytłumaczyć jej, jak istotne dla marki będą najbliższe tygodnie. Pomyślałem, że jeśli usłyszy to od ciebie, to weźmie to sobie bardziej do serca.

Cristiano potarł brodę. Miał trzy kryzysy na dwóch różnych kontynentach i przestarzały system dostaw, który zamieniał jego życie w piekło. Ale skoro wszystko zależało od sukcesu nowej kolekcji, kolekcji stworzonej wokół Davis, nie miał innego wyboru niż interweniować.

Jeśli ani jego dyrektor marketingu, ani agentka Davis nie byli w stanie kontrolować swojej gwiazdki, on to zrobi. Porażka nie wchodziła w grę.

Spojrzał Antoniowi prosto w oczy.

– Skup się na kampanii. Ja zajmę się Davis.

Jensen Davis chłonęła gorączkową atmosferę przygotowań w historycznym, luksusowym londyńskim Guildhall umysłem tak otępiałym z niewyspania, że czuła się, jakby miała głowę wypchaną watą. Zazwyczaj adrenalina dawała jej niezbędny przed występem zastrzyk energii, ale dzisiaj miała za sobą zaledwie cztery godziny snu i była tak wyczerpana po jeździe bez trzymanki przez ostatni miesiąc, że ledwo pamiętała, w jakim jest mieście. A zarejestrowanie jej aktualnej lokalizacji było tego dnia nawet łatwiejsze niż zwykle, jako że w drodze do samochodu musiała przedrzeć się przez tłum paparazzich, wykrzykujących pytania o zajście księżniczką Julianną.

Jensen, księżniczka Julianna twierdzi, że ukradłaś jej narzeczonego. Co na to powiesz?

Jak to jest być niszczycielką związków?

Masz romans z księciem Aleksem?

Jensen zignorowała pytania i wsiadła do czekającej limuzyny, ale nie była na tyle głupia, by liczyć, że to koniec sprawy. Gazety będą o nich pisać przez całe miesiące; sztucznie dramatyzowana historyjka, nakręcana przez prasę. Wszystko dlatego, że uległa desperackim błaganiom matki chcącej, żeby pomogła podreperować oglądalność „Gwiazd z Hollywood”. Jej matka, gasnąca gwiazda srebrnego ekranu, spędzała większość czasu na ekstrawaganckich wybrykach, będących wodą na młyn dla popularnego reality show. Ale teraz, odkąd Jensen i jej siostry opuściły program, odmawiając dalszego uczestniczenia w tym teatrzyku, popularność serii spadła, a producenci grozili zakończeniem emisji. Chyba że którejś z nich uda się wykręcić naprawdę szalony numer, który pozwoli im odzyskać minioną chwałę.

Jensen, która już dawno postanowiła zostawić program za sobą, stanowczo odmówiła choćby rozważenia pomysłu z fontanną. Ale wówczas matka zaczęła płakać i zawodzić, że jeśli program zostanie zamknięty, to nic już jej nie zostanie. I Jensen wiedziała, że to prawda, ponieważ od osiemnastu miesięcy musiała ją osobiście utrzymywać. Nie mogła też poprosić o pomoc swoich sióstr, Avy i Scarlett, które niedawno założyły własną markę odzieżową i potrzebowały każdego centa. Wszystko więc było na jej głowie.

Z czym może i by sobie poradziła, gdyby nie to, że miała również na głowie konsekwencje całej tej afery z fontanną, zaaranżowanej na potrzeby finału sezonu.

Numer polegający na nocnym pluskaniu się w historycznej fontannie w Rzymie z jej przyjacielem z dzieciństwa, z początku wydawał się stosunkowo niegroźny. Do czasu, aż Alex użył tego jako taktyki, żeby odzyskać byłą narzeczoną. Jensen nie miała pojęcia, że zamierza rozpuścić lubieżne pogłoski o romansie, by wzbudzić zazdrość Julianny. I sądząc po zachowaniu księżniczki ostatniego wieczoru, udało mu się.

– Wyświadczyłem ci przysługę – zaprotestował Alex, kiedy zażądała, żeby publicznie zaprzeczył plotkom. – Uratowałem wasz program. – Co technicznie było prawdą, ponieważ oglądalność finału sezonu wielokrotnie przebiła wszystkie poprzednie odcinki. Ale co z nią? Jej reputacją? Profesjonalizmem, nad którym tak ciężko pracowała?

Jacob, jej fryzjer, uwolnił ostatni duży lok i spowił ją chmurą lakieru do włosów. Doprawdy, powinna była być mądrzejsza. Media zawsze potrafiły odwrócić kota ogonem, żeby dostać to, czego szukały, a poddawanie się żądaniom matki zwykle tworzyło więcej problemów, niż rozwiązywało.

Koniec końców, to wszystko było jej winą.

– Ale powiedz mi, tak szczerze – zagadnęła ją Lucy Parker, brytyjska modelka, kiedy stały za kulisami – co jest między tobą, a Alexandrem? Nikomu nic nie powiem. To niemożliwe, żebyście byli tylko przyjaciółmi!

– Ale tak właśnie jest – odparła ze znużeniem Jensen. – Dlaczego tak trudno w to uwierzyć?

– Bo jest taki przystojny… dziedzic fortuny. I kąpaliście się nago w fontannie.

– Nie byliśmy nago. Miałam na sobie bieliznę. – Coś, o czym prasa nie uznała za stosowne wspomnieć. – I to był tylko niewinny wybryk. – Który teraz bardzo chciałaby cofnąć.

– A co kogo obchodzi książę Alexander? – wtrąciła Millie, jedna z francuskich modelek, pojawiając się u ich boku z szelestem tiulu. – Cristiano Vitale tu jest. Mon Dieu, to najprzystojniejszy facet, jakiego kiedykolwiek widziałam. Raz z nim rozmawiałam i nie potrafiłam nawet patrzeć mu w oczy. Jest taki onieśmielający.

Serce Jensen podeszło do gardła. Cristiano Vitale tu był? Dlaczego? FV nie prezentowało się na tym pokazie.

– Ty na pewno będziesz wiedzieć. – Millie spojrzała na Jensen. – Ma kogoś?

– Nie jestem pewna. – Nie widziała Cristiana Vitalego od czasu swojej pierwszej sesji zdjęciowej dla marki, gdzie zachowywał się arogancko i apodyktycznie.

– Ma poślubić tę aktorkę, Alessandrę Grasso – powiedziała hiszpańska modelka, dołączając do nich. – Nie sądzę, żeby był sens się na niego zasadzać.

– Och, oni ciągle się schodzą i rozchodzą. W tej chwili jest wolny – powiedziała z przekonaniem Millie.

– Myślę, że i tak warto spróbować – odparła Lucy, wachlując się lusterkiem.

Jensen była pewna, że nie byłoby warto. Nie dla kogoś tak nieznośnie aroganckiego. Wytarła spocone dłonie o swoją srebrną suknię. Mogły być miliony powodów, dla których Cristiano Vitale się tu znalazł. Może miał jakieś sprawy do załatwienia w Londynie? A może znał kogoś z gości? Musiała jednak przyznać, że jego obecność była dość zaskakująca teraz, gdy powinien być zajęty przygotowaniami do premiery nowej kolekcji.

Reżyser podszedł, żeby im przekazać, że pokaz zaczyna się za dwie minuty. Jensen odetchnęła, zbierając siły, choć czuła się, jakby jej nogi były z ołowiu. Dwadzieścia minut i będzie po wszystkim. Przez chwilę zostanie na afterparty, a potem wróci do hotelu i prześpi się przed lotem do Paryża.

Zajęła miejsce przy wejściu na wybieg jako pierwsza w kolejce. Przed nią roztaczał się widok na imponującą gotycką salę, z jej strzelistymi łukami, witrażowymi oknami i kamiennymi ścianami. Wąski wybieg, na którym postawienie stopy centymetr w bok mogło się skończyć katastrofą. Tłum wyciągających szyje widzów.

– Zrób rekonesans – szepnęła Lucy do jej ucha. – Sprawdź, gdzie siedzi.

Jensen wolałaby tego nie robić. Właściwie to słaniała się na nogach z wyczerpania. Będzie dobrze, jeśli uda jej się nie spaść z wybiegu.

Światła przygasły i rozbrzmiała muzyka. Adrenalina popłynęła jej żyłami, przenosząc ją do tego magicznego miejsca, gdzie była tylko ona i wybieg. Nic innego. A potem dostała sygnał i wkroczyła w światło reflektorów. Zrobiła dramatyczną pauzę, czekając, aż tłum ją zauważy, a potem ruszyła swoim firmowym, pewnym siebie krokiem. Kiedy dotarła do końca wybiegu, zatrzymała się, żeby zapozować, skupiając się na pokazaniu pięknej sukni pod każdym kątem. Stojąc tam, podczas gdy flesze błyskały oślepiającą kaskadą, wreszcie zobaczyła… jego.

Spojrzenie niebieskich oczu siedzącego w pierwszym rzędzie Cristiana Vitalego uderzyło w nią jak młot pneumatyczny. Był wściekły. Czuła, jak furia bije od niego niczym niewidzialna energia. I zrozumiała z pełną mocą, że jego obecność nie jest ani trochę dziełem przypadku.

Jej ramiona pokryły się gęsią skórką. Miała kłopoty.

Posłała tłumowi całusa i wróciła wybiegiem za kulisy, żeby zmienić kreację. W jakiś sposób udało jej się przetrwać resztę pokazu, cały czas czując na sobie ten gniewny wzrok. Kiedy po pokazie ktoś jej przekazał, że Cristiano Vitale chce się z nią zobaczyć, nie była zaskoczona, ale i tak skręcało ją w żołądku z nerwów.

Im szybciej będzie mieć to za sobą, tym lepiej. Przebrała się w powłóczystą, metaliczną zieloną suknię, którą projektantka wybrała dla niej na afterparty, i podniosła swoją torebkę. Spojrzała na siebie w lustrze i w myślach przeklęła swoją nietypową bladość. Czy Cristiano zauważy jej zdenerwowanie?

Zeszła po schodach do krypty mieszczącej się pod główną salą, gdzie miało się odbyć afterparty. Zwykle to był czas, kiedy mogła się odprężyć po stresie związanym z pokazem, ale dzisiaj nie potrafiła ani trochę się rozluźnić. Nie, kiedy w każdej chwili mogła spotkać Cristiana Vitalego.

Znalazła go dość szybko; wystarczyło podążyć za wzrokiem wszystkich innych kobiet w pomieszczeniu. Stał oparty o jeden z filarów, ubrany w ciemnoszary garnitur i śnieżnobiałą koszulę, uosobienie szyku i elegancji. Oczywiście to dotyczyło nie tylko jego garnituru, ale też perfekcyjnych kruczoczarnych włosów, złotych spinek do mankietów, niedbałej postawy, która sprawiała, że wydawał się jeszcze bardziej charyzmatyczny. No dobrze – pomyślała – Millie miała rację. Naprawdę był nieziemsko przystojny.

Zmusiła się, żeby do niego podejść.

– Dobry wieczór, Cristiano – przywitała się z nim, siląc się na wesoły ton.

– Dobry wieczór, Jensen – odparł, skłoniwszy lekko głowę. Zmierzył wzrokiem jej seksowną, półprzezroczystą suknię, która odsłaniała sporą część ciała. Czuła jego spojrzenie na każdym ze sprytnych wycięć, podkreślających jej krągłości. Wreszcie z powrotem podniósł wzrok na jej twarz, a ona ujrzała w jego oczach ciemny błysk. Na wybiegu wydawało jej się, że furia, którą do niej czuł, była zmieszana z czymś innym… czyżby z pożądaniem? Ale musiała to sobie wyobrazić, ponieważ teraz, patrząc w jego oczy, była pewna, że jest w nich wyłącznie gniew. Pożałowała, że projektantka nie wybrała czegoś mniej wyzywającego, w czym nie czułaby się tak odsłonięta.

– Nie… nie wiedziałam, że tu będziesz – wyjąkała. – Że będzie tu ktokolwiek z FV.

– Przyleciałem do Londynu w sprawach służbowych. Richard Worthington jest moim przyjacielem. – Cristiano upił łyk szampana. – I dobrze się złożyło. Musimy sobie porozmawiać o twoich poczynaniach z ostatnich tygodni.

Jej żołądek zacisnął się jeszcze mocniej.

– Media lubią rozdmuchiwać pewne sprawy. Niestety jestem jednym z ich ulubionych tematów.

– Ponieważ robisz wszystko, żeby trafiać na pierwsze strony gazet. Tak robisz swoją karierę.

– No cóż… w pewnym stopniu tak. – Przygryzła wargę, wytrącona z równowagi przez jego brutalną ocenę jej osoby. – W przeszłości to mogło być prawdą, ale przysięgam, że teraz już nie jest.

Cristiano uniósł brew.

– Czyli ty i twoja świta nie nabiłyście rachunku na trzydzieści tysięcy dolarów w klubie w Monaco? To ktoś inny, a nie ty, kąpał się nago o północy w fontannie Trevi? A ta scena, którą odstawiłaś z księżniczką, była produktem wyobraźni dziennikarzy?

Jensen pokryła się ciemnym rumieńcem. Lwią część rachunku w klubie nabiła jej matka, ale to nie było coś, czym mogła się podzielić, ponieważ alkoholowe i hazardowe problemy jej matki były rodzinną tajemnicą, którą Jensen i jej siostry ukrywały od ponad dekady. Nie mogła też ujawnić, dlaczego wykręciła ten numer w fontannie. Fakt był taki, że to zrobiła, i nie było żadnego wytłumaczenia dla jej zachowania. Nie mogła też zaprzeczyć, że księżniczka rzuciła w nią drinkiem, choć nie była to „awantura”, jak opisano w prasie. Julianna pojawiła się znikąd i naskoczyła na nią, krzycząc histerycznie, że zrujnowała jej życie, a na koniec rzuciła w nią drinkiem i odeszła. Ale gdyby chciała powiedzieć to Cristianowi, to koniec końców musiałaby mu opowiedzieć całą historię.

W związku z tym jej jedyną opcją były przeprosiny.

– To był błąd – powiedziała cicho. – To, co robiłam przez ostatnie tygodnie. Odtąd możesz się po mnie spodziewać wyłącznie profesjonalizmu.

Cristiano zmierzył ją przeciągłym spojrzeniem.

– Myślę, że dotarliśmy do punktu, kiedy twoje słowo nie jest już wystarczające. Sukces mojej firmy zależy od jej reputacji – reputacji, którą aktualnie mieszasz z błotem.

Jensen pobladła.

– Nie ujęłabym tego w ten sposób. Wiele osób uważa, że każda reklama to dobra reklama.

– Nie w tym przypadku – odparł ostro. – Byłem gotów przymknąć oko na twoje wygłupy, ponieważ rozumiem, że w ten sposób budujesz swój status influencerki i jednocześnie moją markę. Ale są granice. Reprezentanci marki FV nie upijają się do nieprzytomności. Nie mają publicznych romansów z członkami rodu królewskiego ani nie profanują narodowych zabytków.

Teraz to on przekręcał fakty. Nikt nie upił się do nieprzytomności w Monaco, choć jej matka była tego bliska. Nie miała też romansu z Alexandrem. Właściwie to aktualnie miała ochotę go udusić. Ale sądząc po spojrzeniu Cristiana Vitalego, lepiej było nie dyskutować.

– Tak, jak powiedziałam, to się nie powtórzy.

– Pozostaje też kwestia obowiązków wobec marki FV, które ignorowałaś przez ostatnie tygodnie – kontynuował, jakby jej nie słyszał. – Obowiązków, które są zapisane w twoim kontrakcie.

Jensen zmarszczyła brwi.

– Przepraszam… Jakich obowiązków?

– Na przykład afterparty po American Music Awards. Niezwykle istotna szansa dla nas, którą zaprzepaściłaś. Antonio był zdruzgotany. Potem nie stawiłaś się na przymiarkach Pascala do nowej kolekcji, które powinny być twoim priorytetem.

Jensen przygryzła wargę. Poczuła się, jakby dostała policzek. Przez ostatni rok ciężko pracowała dla FV, wielokrotnie robiąc więcej, niż wymagały od niej warunku kontraktu. Wiedziała jednak, że musi trzymać nerwy na wodzy.

– W wieczór AMA byłam tak wykończona, że ledwo mogłam ustać na nogach. Nie przyszłam na afterparty, ale pojawiłam się na rozdaniu nagród, a zdjęcie trafiło na pierwszą stronę „Timesa”. A co do przymiarek Pascala, przełożyliśmy je tylko o kilka dni.

– Dni, których nie mamy. To najdroższa kampania w historii naszej firmy… w historii całej branży. Nie ma miejsca na błędy – coś, czego wydajesz się nie rozumieć.

– Mam inne zobowiązania, które muszę spełnić, Cristiano. Musimy być elastyczni.

Jego spojrzenie pociemniało.

– Zostało nam pięć tygodni do premiery kolekcji Pascala, którą będzie oglądał cały świat. A nawet nie mamy gotowej kampanii reklamowej. Jesteś twarzą marki FV, za co płacę ci dwadzieścia milionów dolarów rocznie. Nie masz innych priorytetów, zrozumiano?

Jensen czuła bijącą od niego furię. Rozumiała go, naprawdę. Ostatnio nie traktowała pracy dla FV tak priorytetowo, jak powinna. Ale co mogła zrobić? Jej kalendarz od miesięcy był rozpisany co do minuty, ponieważ jej agentka, Tatiana, jasno dała jej do zrozumienia, że trzeba brać, póki dają. Kto wie, jak długo będzie na szczycie? Potrzebowała tych pieniędzy, jeśli jej matka miała zachować swój dom w Beverly Hills. Ale jednocześnie musiała dopilnować, żeby jej główny klient był zadowolony.

– Porozmawiam z Tatianą – powiedziała swoim najbardziej ugodowym tonem. – Wymyślimy jakiś plan.

– Tak się składa, że już mam plan – odparł władczo Cristiano. – Plan, który wyciągnie nas z tego bałaganu. Mój dział PR stworzył strategię mającą zrehabilitować cię w oczach opinii publicznej. W ciągu najbliższych tygodni weźmiesz udział w kilku sponsorowanych przez FV wydarzeniach charytatywnych, stawiających nas w lepszym świetle. Coś, czym moglibyśmy nakarmić prasę zamiast ich aktualnej diety.

– Ależ to nie odwróci ich uwagi – zaprotestowała Jensen. – Myślenie w ten sposób byłoby naiwnością. Lepiej, żeby temat sam przycichł. Poza tym naprawdę nie dam rady upakować nic więcej w najbliższych tygodniach. Mam jeszcze kilka zleceń tutaj, potem lecę do Mediolanu, potem sesja w Cannes, potem…

Cristiano machnął ręką, przerywając jej w pół słowa.

– Twoja agentka ma to wszystko odwołać, żebyś skupiła się na FV.

Jensen opadła szczęka. Co takiego? Nie mogła odwołać tych zleceń! Jednym z nich był pokaz dla jej ulubionej marki bieliźnianej w Szanghaju. Miała też ważne zlecenia w Berlinie i Cannes, w tym jedno dla niedawno założonej marki kostiumów kąpielowych, z którą właśnie nawiązała współpracę.

– To niemożliwe – odparła tak spokojnie, jak to możliwe. – Moi klienci na mnie polegają. Nie będą w stanie zastąpić mnie na tym etapie.

– Mimo wszystko będą musieli. To ty odwołujesz zlecenia, nie ja. Polecisz ze mną dzisiaj do Mediolanu – kontynuował beznamiętnie, jakby właśnie nie zrzucił jej bomby na głowę. – Pozostaniesz w mojej posiadłości nad jeziorem Como, gdzie dokończymy kampanię reklamową, poza zasięgiem mediów. Aż do premiery kolekcji Pascala nie będzie żadnych więcej zdjęć ani żadnych wybryków albo rozwiążę twój kontrakt tak szybko, że zakręci ci się w głowie.

Jensen czuła się, jakby spadała. Nie wierzyła własnym uszom. Racjonalna część umysłu mówiła jej, że Cristiano nie może tego zrobić – za dużo w nią zainwestował. Ale jej inna część bała się, że naprawdę byłby do tego zdolny, jeśli będzie się przeciw niemu buntować.

Uśmiechnęła się do niego najładniej, jak umiała.

– To nie jest konieczne. Nie będzie żadnych więcej wyskoków, Cristiano, obiecuję.

– Decyzja została podjęta – odparł beznamiętnie. – I jeśli sądzisz, że blefuję, to zapewniam, że tak nie jest. Jesteś sercem mojej kampanii, mojej marki. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żebyś wywiązała się ze swoich obietnic.

Jensen wpatrywała się w niego bez słowa. Na szali ważyło się jedyne, czego nie mogła stracić – kontrakt, na który pracowała przez całą swoją karierę. Nie wspominając o tym, jak bardzo jej reputacja by na tym ucierpiała.

– Wygląda na to, że nie mam wyboru – powiedziała gorzko.

– Nie – odparł rzeczowo Cristiano. – Nie masz. Wylatujemy za godzinę. Zrób, co musisz zrobić.

Rozdział drugi

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji